Witam wszystkie Mamusie

moja córeczka w piątek kończy 9 miesięcy
i podobnie jak Wy musze wychowywać ją sama.Wszystko zaczęło się
ponad dwa lata temu...pierwsze spotkanie, szaleńcza miłość, wielkie
plany i jeszcze większe marzenia.Niestety niecałe 6 miesięcy po
urodzeniu córeczki czar prysł, wszystko w co tak bardzo wierzylam
okazało sie kłamstwem.Mój kochany Adaś zaprzepaścił szczęści naszego
dziecka bo wolał pić.Mam 21 lat i boli mnie to że nigdy nie stworzę
swojej córci domu takiego jaki sama miałam.W jednej chwili
odechciało mi się życia, nie mogę spać, nie daje sobie rady z tym
co się stało.Udaje przed rodziną, że wszystko to po mnie "spływa"
ale w sercu mam jedynie gorycz i żal.Pomimo tego że nie mam
problemów finansowych i wiem że nie muszę martwić sie o przyszłość
dziecka na dzień dzisiejszy jest mi ciężko i wiem że ta rana nie
zagoi się szybko a blizna zostanie do końca życia.Nauczyłam się
jednego...nie warto kochać.Ola