kontakty ojca z synkiem

18.11.03, 15:27
Witajcie!
Prosze poradzcie mi co mam zrobic. Bedac juz w zaawansowanej ciazy ( 7
miesiac) moj maz przyznal sie do tego, ze ma romans z moja kolezanka.
Niestety ja juz cos podejrzewalam tylko ludzilam sie, ze to byl jeden raz.
Niestety prawda okazala sie bardziej okrutna. On sie wyprowadzi mowiac, ze
nie moze i nie umie tak zyc. Pozniej dowiedzialam sie, ze zamieszkali
razem.Trzy miesiace temu urodzilam zdrowego i slicznego synusia. Mimo, ze
obiecywalam sobie, ze nie pozwole by on sie do nas zblizyl pozwolilam mu
zobaczyc synka. Pomyslalam sobie wtedy, ze niech zobaczy co stracil. I tak
tez sie stalo. Niedawno zlozylam pozew o rozwod oczywiscie z orzeczeniem
winy. Moj maz zakonczyl tamta znajomosc i bombarduje mnie telefonami i
wiadomosciami, prosbami i blaganiem, ze chce do nas wrocic. Jak przypomne
sobie ten straszny okres kiedy nie chcialo mi sie zyc to nie chce mi sie
nawet z nim rozmawiac. Ale ja sobie poradzilam bynajmniej tak mi sie wydaje.
Teraz jestem silna ale jak dlugo, nie wiem. On chcialby opiekowac sie
synkiem, przychodzic, patrzec, przytulac. On pierwszego dnia jak zobaczyl
synusia to plakal i tak bylo za kazdym razem. Co mam zrobic? Czy pozwolic by
przychodzil i z nami spedzal czas czy powiedziec by zapomnial o nas i
pozwolil ulozyc sobie zycie na nowo. Wiem, ze nie moge mu zabronic kontaktow.
Ale boje sie osoby, ktora byla mi tak bliska i tak bardzo mnie skrzywdzila,
po ktorej moge sie spodziewac wszystkiego.
    • serengetti Re: kontakty ojca z synkiem 18.11.03, 16:03
      Jeżeli raz zdradził, to nie znaczy, że to się nie powtórzy. Zostawił Cię "na
      lodzie" w okresie, kiedy najbardziej go potrzebowałaś. Stanęłaś na nogi, jesteś
      silna - i to Ci się chwali. Doprowadź rozwód do końca, ustal z nim daty
      odwiedzin i obserwuj. Może zejdziecie się znowu? Tyle, że już na innych
      warunkach, bo Ty będziesz niezależna, na swoim, a on jako "dochodzący". Myślę,
      że to nie jest taka zła sytuacja. Jeżeli teraz pozwolisz mu wrócić, nie masz
      żadnej gwarancji, że znowu Cię nie zostawi w potrzebie.
      Postąpisz zapewne tak, jak Ci serce dyktuje. Nie doradzam w każdym razie
      mówienia mu, żeby o was zapomniał - pamiętaj, że mimo wszystko Twój synek
      będzie potrzebował ojca. Pozwól im nawiązywać ten kontakt od najwcześniejszych
      chwil.
      Powodzenia!
      Katarzyna
    • asmsdg1 Re: kontakty ojca z synkiem 18.11.03, 16:10
      Cześć.Nawt nie wyobrażam sobie co musiałaś czuć gdy mąż zostawił Cię wtedy gdy
      najbardziej go potrzebowałas.Myślę,że zawiódł Twoje zaufanie i być może nigdy
      już tego nie zdoła naprawić.Ja myślę,że powinnaś porozmawiać z mężem,wydaje mi
      się,że na twoim miejscu nie podejmowałabym decyzji już teraz ,powiedziałabym
      jasno i otwarcie mężowi,że może odwiedząć dziecko ale Tobie musi dać czas.I
      sama zdecydujesz wtedy kiedy będziesz tego pewna,jeśli naprawdę żałuje to
      będzie cierpliwie czekał.Choć bardzo potępiam to co Ci zrobił wiem,że ludzie
      popełniają błędy.Zdecydować musisz jednak sama .Trzymaj się cieplutko
      pozdrawiam
      • netha Re: kontakty ojca z synkiem 18.11.03, 21:57
        Cześć. Zapytaj samą siebie czy go kochasz, czy Ty chcesz żeby wrócił i jeśli
        odpowiedz będzie pozytywna to ja dałabym mu szansę. Pewnie gdzieś się
        pogubił , zrobił błąd ale to przecież ludzkie. Jasne że nie masz gwarancji że
        nie zdradzi Cię znowu ale czy kobieta żyjąca z mężem nigdy przez niego nie
        zdradzona ma gwarancję że do zdrady nigdy nie dojdzie? Dziecko bezsprzecznie
        potrzebuje ojca i odwiedzin wydaje mi się nie możesz zabronić nie ze względu
        na ojca ale włąśnie na dziecko . Prawdę mówiąc ja ojca mojego dziecka nie
        oglądałabym na oczy nawet minutę ale robię to ze względu na synka bo wiem że
        moje urazy nie mogą wpływać na dziecko, to co między dorosłymi to jedno a
        drugie to dziecko, nie możesz wplątywać dziecka w wojnę miedzy
        wami...poprostu. Tak myślę i powodzenia , cieplutko ozdrawiam.
        • dondon Re: kontakty ojca z synkiem 19.11.03, 09:52
          Po pierwsze musisz rozgraniczyc dwie sprawy - wierz mi , wiem ze to trudne ale
          z chwila gdy sie stajemy matka musimy juz byc dorosle i panowac nad swoimi
          emocjami jak sie da.Te dwie sprawy to to , ze rozwodzisz sie z mezem a nie
          rozwodzisz ojca z dzieckiem.
          Piszesz ze niedawno zlozylas pozew do pierwszej rozprawy , pojednawczej , minie
          jeszcze duzo czasu a od pojednawczej do kolejnej , rowniez minie troche.Masz
          wiec czas.Niech ojciec buduje wiezi z synem ale w sposob zaplanowany - nie
          mozesz uzalezniac sie od niego.Moze tak sie zdarzyc ze bedziesz miala swoje
          sprawy i inne plany dlatego sprecyzuj mu kiedy i w jaki sposob chcesz aby
          przebiegaly jego kontakty z dzieckiem.Bedziesz mogla zaobserwowac jak wywiazuje
          sie z tego , jakim jest ojcem.No i ty nabierzesz dystansu na tyle aby w sobie
          wszystko poukladac.Trzymaj sie
          • dorka_mama_jakubka Re: kontakty ojca z synkiem 19.11.03, 10:11
            Przyznaje Wam racje, ze nie mozna ograniczac kontaktow ojca z synem oczywiscie
            w zdrowych relacjach i z poszanowaniem woli matki.

            Ja jednak miałabym tylko jedną wątpliwość-czy temu człowiekowi nie znudzi się
            bycie ojcem po jakimś czasie tak jak znudziło mu się bycie mężem, partnerem..?
            Dziecko się przyzwyczai i co później...? Łatwiej jest(chyba)zaakceptować
            nieposiadanie ojca od początku niż na póżniejszym etapie życia dziecka.
            Ale życie a zwłaszcza facet nieprzewidywalnym jest.....

            I z jeszcze jednym się zgadzam, trzeba rozgraniczyć dwie sprawy: relacje
            ojciec - syn i matka - ojciec.

            dorka
    • baluli Re: kontakty ojca z synkiem 19.11.03, 15:44
      a ja na Twoim miejscu,za kazdym razem kiedy pomysle o nim pozytywnie szybko
      przypomnialabym sobie te momenty kiedy bylam sama , kiedy bylo mi
      zle,ciezko,kiedy mnie zostawil,upokorzyl...pomysl o tym.Ludzie sie nie
      zmieniaja,nie tacy jak on, predzej czy pozniej sytuacja sie powtorzy.Ale to
      twoja decyzja.Ja pozwolilabym tylko na kontakty z dzieckiem a jemu
      powiedzialabym..."won".
      • e.beata Re: kontakty ojca z synkiem 20.11.03, 15:06
        >"Ja jednak miałabym tylko jedną wątpliwość-czy temu człowiekowi nie znudzi się
        bycie ojcem po jakimś czasie tak jak znudziło mu się bycie mężem, partnerem..
        Dziecko się przyzwyczai i co później...? Łatwiej jest(chyba)zaakceptować
        nieposiadanie ojca od początku niż na póżniejszym etapie życia dziecka. Ale
        życie a zwłaszcza facet nieprzewidywalnym jest.....

        dorka, nie możesz chyba tak myśleć.
        A co będzie jak mu się nie znudzi???
        A nawet jak się znudzi to przez jakis czas będzie obecny w życiu synka a dzieci
        tego potrzebują.
        Jak odejdzie... i tak nie jesteśmy w stanie dzieci przed wszelkim cierpieniem
        ochronić. A w rodzinach pełnych, jak ukochany tata był na codzień i nagle
        odszedł... też dzieci cierpią. A kobiety po porodzie od mężów nie odchodzą z
        tego powodu. Myślę że lepiej patrzeć z optymizmem.
        Jak teraz zabronisz kontaktów bo co by było gdyby synek może tobie tego w życiu
        nie wybaczyć.

        • dorka_mama_jakubka Re: kontakty ojca z synkiem 21.11.03, 12:58
          Ja wiem Beatko, że dziecku potrzebny jest ojciec, że wszystkich tatulków nie
          można wrzucać do jednego kosza i należy podchodzić optymistycznie do sprawy,
          ale cały czas mam w głowie post Eli, jeżeli ktoś nie pamięta to wklejam poniżej
          i widzę tego chłopczyka przy balkoniesad((.....


          "moj synek teskni za tata
          Autor: elapiotrus@NOSPAM.gazeta.pl
          Data: 13-04-2003 20:16 + odpowiedz na list

          --------------------------------------------------------------------------------
          Dziewczyny, co zrobic??? Mam 17 miesiecznego synka. Jego tata uznal go po
          urodzeniu i nawet NIBY sie troche nim zajmowal (na wyrazna moja prosbe).
          Zostawal z nim przez jakis czas, kiedy ja szlam do pracy (2 razy w tygodniu
          kilka godzin). Moj synek za nim przepada - za nim, za jego samochodem, za
          przebywaniem z nim... Przez dlugi czas podtrzymywalam ich kontakt, ale...
          wreszcie zlozylam sprawe o alimenty (od tej pory ani ja nie dzwonie ani on).
          Maly przy balkonie powtarza tata, tatus i rozglada sie za podobnymi
          samochodami... Boze, co zrobic, jak pomoc malutkiemu?"


          i stąd moja wątpliwość.
          dorka
          • agatled Re: kontakty ojca z synkiem 25.11.03, 12:23
            Dorka - myślę tak samo jak Ty. Uważam że moze mu się znudzić. Autorka postu ma
            taką sytuację jak ja (zdrada, zostawienie w ciąży), potem poród, obecność ojca
            (tak było u mnie) no i wybuch uczuć. Płakał jak widział dziecko, wszystko
            chciał przy Synku robić, kąpał, karmił, ubierał - słowem złoty tata. Trwało to
            3 tygodnie (z zapewnieniami o życiowym błędzie, planami na przyszłość, a
            wszystko sowicie łzami okropione, łzami skruchy), po czym dziecko przestało go
            zajmować. Zostawił mnie z dnia na dzien i wrócił do kochanki (bo jednak ją
            skrzywdził, parę rzeczy obiecał). Trzy miesiące bez oznak życia i pytań o
            ukochane dziecko - i nagle po 4 miesiącach poprosił o spotkanie, zobaczył już
            dużego 5 miesięcznego synka - i w płacz, i znowu chciał widywać i wracać,
            wyprowadził się od tamtej - trwało to pół roku, w tym czasie dziecko zdążyło
            się przyzwyczaić, za tatą przepada, taki mały, aż mi Go żal, jak szepce
            teraz 'tata, tata' z taką rozkoszą i błogim uśmiechem. I z nowu z dnia na dzień
            przypomniał sobie o tamtej (po pół roku), już mieliśmy wprowadzać się do nowego
            mieszkania... Znowu nie widział Synka przez równo 3 miesiące i 2 dni. Wreszcie
            stało się, na moją prosbę zobaczyli się - już duży chłopczyk, dobrze chodził,
            taty trochę nie poznał.
            Teraz ja już nie wrócę, wiem ze znowu zerwał z tamtą. Z dzieckiem widuje sie
            kiedy chce w mojej obecności, choć z tygodnia na tydzien wizyt mniej, entuzjazm
            blaknie. Nudzi się rola ojca. Jeśli choć trochę wydaje ci się ze go znasz -
            zaobserwuj, moze jest jakas regularnośc w jego nastrojach, ja w swoim eksie już
            tą regularność widzę. Szkoda dziecka tylko, choć ja staram się wypracować taki
            układ w którym Synek widuje tatę w miarę regularnie. Sama na szczęście już tego
            nie przezywam. pzdr, decyzja należy tylko do Ciebie.Agata
    • elapiotrus Re: kontakty ojca z synkiem 26.11.03, 16:35
      Czytam odpowiedzi na list i czuję, że muszę zabrać głos... w trakcie mama
      Jakubka przytoczyła mój post... to jestem mamą "chłopczyka przy balkonie".
      Problem balkonu wciąż istnieje... choć już zanika (ale ile to miesięcy!!! ile
      chwil i zawołań tata!). W tzw. międzyczasie Piotruś trafił do szpitala i jego
      tata odmówił nam pomocy. Teraz już sama nie chcę, żeby się z nami
      kontaktował... choć gdyby się WYLECZYŁ i zaczął bombardować telefonami
      (musiałby to robić bardzo długi i cierpliwie) - nie wiem, co bym zrobiła.
      Wiem, co czuje wojtek76... wiem, co to ciąża i poród w samotności, wiem, jak
      smakuje zdrada partnera i jak boli nóż w samo serce, kiedy się widzi że Wasze
      ukochaner dziecko zostało odtrącone przez własnego tatę.
      Wojtek76, nie zabraniaj synkowi kontaktów z ojcem, on tego bardzo potrzebuje smile
      Choć może być skrzywdzony, to prawda... Twój mąż już raz Was zostawił.
      Sama się trzymaj podczas ewentualnych wizyt... prawdopodobnie serce Ci
      podpowie, co masz zrobić. Postaw jednak jasne warunki i trzymaj je
      konsekwentnie.
      Nie będzie Ci łatwo... to na pociechę.
      Acha i jeszcze jedno... kiedy moim Piotrusiem zajmował się dwa razy w tygodniu
      jego tata - to były chwile, w których naprawdę oddawałam się pracy - miałam
      wrażenie, że Piotruś jest w najlepszych dla siebie (po moich) rękach!
      Pozdrawiam Was mocno
      Ela
Pełna wersja