Dodaj do ulubionych

Trudne chwile przed rozwodem

09.06.09, 21:40
Jeszcze trzy tygodnie temu byłam szczęśliwą żoną,lecz NAGLE mój mąż
postanowił nas zostawić(mamy dwóch synów 3 i 6 lat)bo stwierdził,ze
go zamknęłam w klatce i ograniczam mu kontakty z kolegami.To trochę
prawda,bo kochałam go (i cały czas kocham!!!)miłością zaborczą.
Powiedział,ze mnie nie kocha(znamy się 16 lat,z czego 8 lat po
ślubie)i że chce od nas odejść! Na poczatku przyjeżdżał do dzieci
codziennie i siedział po 6 godzin i zgrywał dobrego tatusia.teraz
siedzi codziennie po 3 godziny.Boję się jak będą wyglądały te wizyty
z upływem czasu,czy się nie odkocha w dzieciach.Cała ta sytuacja ma
okropny wpływ szczególnie na starszego syna.CO ROBIĆ??!!! Ograniczyć
wizyty,chcieć też rozwodu? On powiedział,ze taka sytuacja mi
zbrzydnie i miał rację.Jestem na skraju załamania nerwowego! Co
dalej???????????????
Obserwuj wątek
    • tysia_i_ja Re: Trudne chwile przed rozwodem 09.06.09, 22:02
      Mój eks też wolał kolegów i życie w pojedynkę. TEż 8 lat po ślubie
      a teraz tydzień po rozwodzie.
      Co robić, żeby zatrzymać męża? Nie wiem, ale wiem jedno dzieciaki
      muszą mieć tatę i kontakt z nim, dopoki chce się z nimi spotykać
      niech się spotyka. Tylko dogadajcie się dla dobra dzieci, one są
      najważniejsze. Ja się zgodziłam na rozwód bez rozdrapywania ran i
      teraz eks jest dobrym tatą (może za wcześnie chwalę), ale
      interesuje się mała więcej niż za czasów małżeństwa.
      I musisz być silna dla chłopców cokolwiek będzie.
      Ściskam cieplutko
      ---------------
      Po rozwodzie zaczęłam pisać bloga: tysia-i-ja.blog.onet.pl/
      • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 09.06.09, 22:10
        Najgorsz jest to,ze ja go mimo wszystko jeszcze kocham! Te codzienne
        kontakty bez przytuleń i uścisków mnie wykańczają.Wiem,ze powinnam
        patrzeć na dobro dzieci,ale to jest wszystko za świeże i tak
        cholernie boli!!!! Łatwiej by mi było gdyby tu poszło o zdradę, a
        nie tak nagle bo mu za ciasno.
        • tysia_i_ja Re: Trudne chwile przed rozwodem 09.06.09, 22:57
          JA wiem, że to co napisze to brzmi jak oklepane hasła, ale musisz
          trzymać się dla dzieci. Muszą widzieć, że mają mamę i że są
          najwaźniejsi.
          Nie potrafię CI pomóc bo samam zadaję sobie pytanie "Dlaczego" ale
          wiem że dzieci muszą przez to przejść bezboleśnie.
          Mi się na razie to udaje, mała nie płacze za tatą ale wiem, że to
          wyjąte,że eks się interesuje dzieckiem bardziej po rozwodzie niż to
          robił przed.
          Pozdrawiam cieplutko
          • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 09.06.09, 23:17
            Przed nim będę dzielna,nie będę go prosić żeby się jeszcze
            zastanowił i przemyślał czy warto wszystko przekreślić o takie
            nieporozumienie,które powinno być rozwiązane poprzez wspólna rozmowę.
            (A może on czekał na odpowiedni moment i to wykozystał?)Myślę
            tylko,że na jakiś czas powinniśmy od siebie odpocząć.Przez tydzień
            świat się chyba dzieciom nie zawali,ewentualnie na weekend zawiozę
            babci i tatusiowi pociechy,a sama niby udam się gdzieś.(w sobotę
            mija nasz 16 rocznica poznania się i to będzie najgorsza sobota w
            moim ostatnim czasie!!!)Z drugiej strony czy warto jeszcze walczyć o
            miłość kogos takiego? Dla kogo spotkanie z kolegą jest ważniejsze
            niz dom,dzieci? Dziękuję za słowa wsparcia i również pozdrawiam smile
            • misiam14 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 08:12
              Ja jestem 2 mies po rozwodzie i 7 mies nie jestesmy ze sobą. Też
              rozwód szybki po jednej sprawie już się skończyło. Nie mieszkamy
              razem od ponad 2 mies... To co do siebie mamy to jest inna sprawa i
              temat zakończony. Najwazniejsze są dzieci i faktycznie podobnie jak
              u niektórych z Was ex ma więcej czasu dla dzieci niż jak byliśmy w
              związku.. Nie wiem czym to jest spowodowane. Myślę, że jak
              mieszkaliśmy razem to była wygoda. Wracał z pracy 19-20 i dzieci już
              były w łóżeczkach, on się z nimi bawił, czytał i koniec... Rano
              widział ich 20 min. A teraz jak nie mieszkamy razem... bardziej
              tęskni i mu tego pewnie brakuje... Dla nie to najwaniejsze, zeby
              miał dobry kontakt z dziećmi. Ale sądzę, że jak pozna jakąś kobietę
              to te wizyty będą rzadsze...ale czas pokaże...
              To normalne, że jest Ci ciężko, tym bardziej, że go jeszcze kochasz.
              Ale uwierz mi, jak będzie gościem w domu to uczucia stopniowo się
              zmiejszę... prztyzwyczaisz się być sama, niestety. Mi tez było
              bardzo ciężko i jest, ale przyzwyczaiłam się do tego...Każdej z nas
              jest ciężko, ale tekie jest życie niestetysad
              Trzymaj się dla dzieci... Popatrz na Nich i powiedz sobie, że dasz
              radę a jemu musisz pokazać, że nie jest Bogiem i bez niego też można
              żyć... Może w końcu on dorośnie i zobaczy co stracił, a wtedy moze
              być już za poźno... Trzymam kciuki...Przytulam cieplutko...
              • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 08:51
                jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy! To ważne w takich
                sytuacjach.Będąc w zwiazku odizolowałam sie od znajomych,bo
                najwazniejsze było dla mnie dbanie o dzieci,dom,męża.Codziennie
                obiad dwudaniowy,posprzątany domek..myslałamże sielanka.Wszyscy nas
                stawiali za wzór,dlatego to jest takie trudne,bo przyszło tak
                nagle,bez konkretnego,powaznego(moim zdaniem,może jestem w błędzie)
                powodu.Teraz dzwonię do koleżanek ze szkoły i beczę im w
                słuchawkę,one pocieszają i ...teraz mam czas żeby się z nimi
                spotkać.szkoda,ze w takich okolicznościach. Najbardziej się jednak
                boję przyszłości.Ja nie pracuję,a mam do utrzymania dom.Co prawda
                mój jeszcze mąż kilka dni temu oddał mi całą wypłatę i powiedział,że
                będzie mi pomagał.Ciekawa tylko jestem jak długo.Skoro przez dwa
                tygodnie się odkochał we mnie(co jest nie do uwierzenia) to
                strasznie się boję jaki los spotka chłopców.Ja jako dorosła
                strasznie to przeżywam,to co się może stać z takimi małymi
                istotkami.Mój starszy syn marzy o złotej rybce (ostatnio mu czytałam
                tą bajkę),bo chce,zeby mu spełniła 3 życzenia:1-żeby tata wrócił i 2
                zyczenie zeby nas nigdy nie zostawiał.... I ta rybka mnie
                najbardziej dobija! Pozdrawiam
                • misiam14 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 09:11
                  Wiesz ja też tak miałam.. obiadek z 2 dań, wyprasowane i wyprane
                  koszule, posprzątane, zakupy zrobione, dzieci odebrane i zawiezione
                  do przedszkola, na zajęcia dodatkowe, zebrania...Nas też wszyscy
                  stawiali za wzór...On ma wielu znajomych (częste wyjścia służbowe) a
                  ja kopciuszek, zero znajomych, bo ciągle z dziećmi i domem zajęta,
                  no czasami sąsiadki były na placu zabaw.Teraz zostałam bez znajomych
                  i możliwości zadzwonienie do koleżanki i wypłakania się bo nie mam
                  takiej. O przyszłość tez się boje podobnie jak Ty.. ale nie o swoją
                  tylko o synków (5 i 7 lat). Przyjdzie moment, ze odczują bardziej
                  brak ojca..ale ja już na to wpływu nie mam. Cały czas mam strach w
                  oczach jak synek miał urodziny i pomyślał swoje marzenie...bałam
                  sie, że powie żeby rodzina była razem, ale naszczęście powiedział,
                  żeby wszyscy byli zdrowi... to są chwile ciężkie, kiedy małe istotki
                  mają w główce poukładane inny model rodziny... Ostatnio synek
                  starszy spytał dlaczego nie jestm już żoną taty?? Dla Nich to
                  ciężkie sobie poukładać, że mieszkaliśmy razem, kochaliśmy się z
                  tatusiem ich a nagle nie... Oni tego nie potrafią zrozumieć...
                  trzeba czasu... najważniejszy jest dobry układ- tata- dzieci...
                  Wówczas dzieci łatwiej to przechodzą...
                  Pozdrawiam i trzymaj się... Jesteś silna... My kobiety mamy wiele
                  siły, tylko czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy...
                  Śmierć mojej córki 3 lata temu powaliła mnei na ziemię...a teraz
                  rozwód... też...ale tutaj nie mogę pozwolić sobie na totalne
                  załamanie...
                  • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 09:24
                    Czytałam troszrczkę o Twojej tragedii(płakałam przy tym jak bóbr) i
                    bardzo Ci współczuję! strata dziecka to coś okropnego. Jesteś bardzo
                    silna.Moja psychika siada,ale wtedy chłopcy pędzą do ogródka i
                    zrywają mi kwiatki i wtedy wszystko mija.Na moment,ale mija.Wiem,że
                    mam to co najważniejsze. On wkrótce to zrozumie ale już chyba będzie
                    za późno.Wczoraj mu powiedziałam,że teraz dzieci są za małe,ale za
                    10 lat co powie dzieciom.Jak im to wytłumaczy.Że nas zostawił bo
                    chciał się zabawić.tylko dlaczego jest takim egoistą i myśli tylko o
                    sobie.Bawić się można,ale nie naszymi uczuciami.Jak można się
                    bawić,skoro trzy osoby cierpią! Czy po latach dzieci zrozumieją i mu
                    wybaczą? Po takiej wczorajszej rozmowie podobno był zdenerwowany
                    (wiem bo teściowa do mnie dzwoniła o 6 rano).Jakie to jest trudne!!!
                    • misiam14 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 09:45
                      Dziękujęsad... Wiesz jest mi okrutnie ciężko. Mam dni, ze piszę tutaj
                      na forum, ze mam dość i chcę z tym skończyć...Ale jak wracam do domu
                      i widzę moje dzieci, dwóch wspaniałych synków, to nie mogę odejść bo
                      zrobię im kolejną krzywdę. Stracili siostrę , n którą bbb długo
                      czekali i się nie doczekali, stracili ponikąd ojca- kompletą rodzinę-
                      i jeszcze mamę?? Nie mogę Im tego zrobić... silna nie jestem, ja
                      się poprostu dobrze maskuję...Czuję sie psychicznie jak chory, stary
                      człowiek...zniszczona w środku..
                      A co do Twojego męża??Nie wiem w jakim jest wieku, że zahowuje sie
                      jak małolat... ale jak dorośnie to już będzie za późno. Nie moze
                      bawić sie Waszymi uczuciami i jak się wybawi to wróci a Wy będziecie
                      na Niego czekać. To jest postępowanie małolata..nie wybawiłem sie
                      jeszcze, ale nie jast za późno na zabawę..ale juz będzie za późno
                      jak sie wybawi aby do Was wrócić. Nie zasłużył na Ciebie... nie
                      docenia tego co miał... Dasz radę.. popatrz na synków.. dla Nich
                      najwazniejsze mieć dużo miłości a Ty im to dajesz. To są Twoi
                      faceci, którzy nie odejdą nigdy od Ciebie bo im się znudziło. Jedyni
                      wierni facecismilesmile Kochaj Ich tak jak do tej pory a siłę
                      zdobędzieszsmile To są teraz Twoje bateryjki życiasmile Jeszcze kiedyś
                      będziesz szczęśliwa, zobaczyszsmile
                      Buźka
                      • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 09:57
                        Wielkie dzięki.Piszesz same tak ważne i mądre słowa.To dodaje wiary
                        w siebie i sens życia.Wiem,że to beczenie i bezsenne noce kiedyś
                        miną.Tylko ze to dla mnie będzie wieczność.Mój mąż ma już albo
                        dopiero 33 lata.Myślę,że miał za dobrze i mu odbiło.sam zreszta
                        stwierdził,że nie wie czego chce!On się po prostu pogubił.Ale ja
                        jestem głupia,ze jeszcze go bronię i tłumaczę.Ja nie potrafię tak
                        szybko się odkochać jak on.A najgorsza jest ta cholerna sobota z 16
                        rocznicą poznania się.
                        • chalsia Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 10:36
                          > dopiero 33 lata.Myślę,że miał za dobrze i mu odbiło.sam zreszta
                          > stwierdził,że nie wie czego chce!

                          myślę, że najwyższy czas popatrzeć realistycznie na SIEBIE i na
                          swój wkład w to, że facetowi się odwidziało.
                          Czy myślisz, że Twój mąż zakochał się w siedżacej wyłacznie w domu,
                          nie mającej znajomych ani własnego zycia, gotującej obiadki i
                          zasuwającej z mopem dziewczynie?
                          Oczywiście, ze nie.
                          Przypomnij sobie jaka byłaś jak się poznaliście i zostaliście parą
                          i małżeństwem.

                          Jesli chcesz sobie pomóc (co może oznaczać ewentualną szansę na
                          scalenie związku albo tez na rozpoczecie całkiem samodzielnego
                          życia z dziecmi beż męża), to wyjdź z domu (czego najlepszą dla
                          Ciebie formą bedzie pójście do pracy - kontakt z ludżmi, inne
                          zajęcie dla głowy i jeszcze pieniądze z tego).
                        • misiam14 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 10:37
                          Nie mów, że jesteś głupia, że go bronisz. Ty poprostu Go
                          kochasz...Nie można się odkochac tak z dnia na dzień, zwłaszcza po
                          tylu latach znajomosci. To nie jest głupota Twoja. On może mówić o
                          swojej głupocie i to wielkiej. Myślę, ze za parę lat to doceni. Ja
                          uważam, ze jesteś silną kobietą (przekonasz się o tym z czasem ile
                          potrafisz udźwignąć)i doskonale sobie poradzisz jak nie jedna z nas.
                          Ja wczoraj 9 czerwca miałabym 8 rocznicę ślubu...no ale nie
                          miałam...też bolało, ale wiesz po stracie córeczki mam w głowie inne
                          daty które bolą (urodziny córeczki, data śmierci). Tak więc tych dat
                          i smutnych dni jest sporo. Ale mam 2 ziemskich synków i te daty
                          urodzin czy imienin są najważniejsze.
                          Postaraj się ten smutny dla Ciebie dzień spędzić aktywnie z
                          dziećmi.Gdzieś pojedź, gdzieś, gdzie nie będziesz płakała i myślała
                          o tym. A wieczorem.. popłacz w poduszkę, bo to przynoiu ulgę...Jak
                          będziesz miała ochotę to pisz...
                          • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 11:01
                            Nie wiem,czy to dobry pomysł,ale chcę zaproponować tatusiowi,żeby na
                            weekend zabrał dzieci do siebie a ja nie jestem oczywiście gotowa na
                            zabawę,bo mogłabym zrobić coś,czego bym potem żałowała.Chcę przed
                            nim udać,ze gdzieś chcę być poza domem,a tak na prawdę to będę u
                            koleżanki w domu i pewnie tam też będę beczeć.Wczoraj byliśmy razem
                            na zakupach,bo powiedziałam,że trzeba dzieciom kupić nowe buty
                            (oczywiscie sam nie chciał jechać bo podobno nie wie jakie
                            kupić,żebym potem nie miała pretensji),i przy okazji kupiłam sobie
                            super jeansy i topik celowo takie jak lubi,to mi nawet doradzał co
                            lepsze.Ale co z tego skoro w głowie ma wbite swoje! Do pracy bym
                            poszła chętnie,tylko od września syn idzie do zerówki a dla
                            młodszego nie mam przedszkola.U nas jest tylko takie alternatywne 4
                            godzinne.Na rodziców mogę liczyć ale raczej pod względem
                            finansowym.Z szkołą i z takim przedszkolem to ja mam bieganinę do
                            13,a poza tym te ich wieczne gardełka i katary...więc niestety do
                            pracy mogę iść dopiero za kilka lat,jak się chłopcy troszeczkę
                            usamodzielnia.Także będzie troszeczkę ciężko ale muszę być dzielna!
                            Pozdrawiam.
                            • chalsia Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 11:08
                              > Do pracy bym
                              > poszła chętnie,tylko od września syn idzie do zerówki a dla
                              > młodszego nie mam przedszkola.U nas jest tylko takie alternatywne
                              4
                              > godzinne.Na rodziców mogę liczyć ale raczej pod względem
                              > finansowym.Z szkołą i z takim przedszkolem to ja mam bieganinę do
                              > 13,a poza tym te ich wieczne gardełka i katary...więc niestety do
                              > pracy mogę iść dopiero za kilka lat,jak się chłopcy troszeczkę
                              > usamodzielnia.

                              B-Z-D-U-R-A do kwadratu.

                              Możesz liczyć na pomoc finansową rodziców? Możesz.
                              Mąz się deklaruje, że pomoże finansowo? Przynajmniej na razie tak z
                              tego co pisałaś.

                              Czyli?
                              Czyli bierzesz nianię a sama idziesz do pracy.
                              I nie mów, że to nie możliwe. Moje dziecko dużo choruje, a do pracy
                              musiałam wrócić jak miało niespełna rok, bo nie miałam wsparcia
                              finansowego.

                              Męzowi jasno możesz przedstawić sprawę - musisz (bo taka sytuacja)
                              i chcesz (bo chcesz na powrót stać się taką kobietą jak byłas
                              kiedyś) wrócić do pracy więc trzeba dzieciom zapewnić opiekę, a to
                              kosztuje. Niech więc ponosi tego koszty.
                              • misiam14 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 11:24
                                Ja nie mówiłam o tym, żebys Ty sama gdzieś wyszła tylko z dziećmi
                                spędzć aktywnie...smile
                                I popieram wypowiedź chalsia- do pracy musisz iść. Ja siedziałam 7
                                lat w domu i o jakies 4 za dużo. Pracuję od stycznia, bo jak mąż
                                złożył pozew w grudniu to od razu zaczęłam szukać pracy. Powiem
                                szczerze, że wiele nie zarabiam, ale praca bardzo mi pomogła.
                                Zobaczyłam, ze nadaję sie nie tylko do siedzenia i kopciuszkowania w
                                domu. I mimo, że nie jestem juz z ex to On widzi, że ja pracuję,
                                jestem normalna kobietą jak wiele innych kobiet, pracująca,
                                wychowującą samotnie dzieci i utrzymującą sama rodzinę. Nie ma
                                rzeczy niemożliwych. On teraz widzi, ze siedzisz w domu, to olewa
                                wszystko. Moi synowie też dużo chorują, ale wówczas musi być tez
                                tata zaangażowany.. to nie tylko moje dzieci,. Teraz mi nie powie,
                                bo nie pracujesz to ... ja pracuję jak on i musimy w miarę
                                mozliwości dzielić się dziećmi nie tylko jak są zdrowe i fajnie jest
                                ale jak są chore, czy są wakacje, czy ferie. Jak pójdziesz do pracy
                                to Ty będziesz utrzymywała dzieci ale On tez ma taki obowiązek. Nie
                                jest sie ojcem kiedy wygodnie i problemów nie ma. Twoje życie sie
                                własnie zmieniło to nie stój w miejscu. Pokazać musisz SOBIE i nie
                                tylko, że to nie koniec świata. Wiele kobiet tak żyje...i potrafią
                                być szczęsliwe. Ciesz się tym co masz, a masz wiele- dzieci- i idź
                                dalej.
                                • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 13:41
                                  Wiem,że będę musiała iść dopracy,tylko na razie niech się wszystko
                                  ustabilizuje.Na pomoc rodziców będę mogła liczyć ale myślałam raczej
                                  o utrzymaniu domu(rachunki,opał na zimę itp).Przy zarobkach męża nie
                                  mam co myśleć o jakiś kolosalnych alimentach.Raczej by było trochę
                                  więcej niż najniższe,a niania kosztuje i musiałaby być super
                                  dyspozycyjna.Ja jestem pielęgniarką i analitykiem med. więc w grę
                                  wchodzą nocki.Mąż też (pracuje w piekarni) ma tylko i wyłącznie
                                  nocki.To wszystko jest trochę skomplikowane.Poza tym świat się
                                  dzieciom zawalił a ja im mam tak od razu jeszcze fundować jakąś obcą
                                  nianię.Powolutku dojdę do siebie.Potrzebuję tylko czasu.Podobno on
                                  leczy rany! Zobaczymy. Odnośnie soboty,to nie zamierzam się bawić
                                  bez dzieci.Cały dzień będzie dla nas.Chciałabym mu tylko pokazać,że
                                  nie jestem kocmołuchem,za jaką mnie uważa.On przez dwie soboty z
                                  rzędu spotykał się wieczorem podobno z kolegami. Ja nie będę mu
                                  dłużna. Pozdrawiam
                                  • misiam14 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 13:54
                                    No i super piszesz... pomalutku nauczysz się takiego życia. Wszystko
                                    stopniowo. Jesteś silna kobietą i wierze, że dasz sobie radę.Trzymam
                                    kciuki kochana...masz super dwóch synków..to jest skarbsmile Trzymaj
                                    sie. Miłego weekendu i napisz w poniedziałek jak spędziłaś te dni..
                                    • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 14:13
                                      Myślę,że doponiedziałku to ja jeszcze DUŻO razy odwiedzę forum i to
                                      pewnie będzie jedyna odskocznia od tej czarnej codzienności.Byłam
                                      przyzwyczajona inaczej spędzać takie przedłużone weekendy,no ale
                                      cóż.Życie pisze nam swój scenariusz,tylko weż tu graj dobrą
                                      minę...Najgorsze jest to,że chłopcy się mnie nie słuchają,a i ja też
                                      nie zawsze mam nastrój na gry i zabawy.Teraz właśniesiedzą
                                      naburmuszeni na karnych poduszkach bo nie dałam rady z nimi wyjść do
                                      sklepu.Ciągle jakięś sceny buntu i "ja chcę".Więć ja jestem tą złą i
                                      wymagajacą a tatuś przyjedzie to się pobawi i da niespodziankę.
                                      Dlatego chciałabym,żeby przez kilka dni od nas odpoczął,a potem
                                      niech jasno określi jak będą wyglądały odwiedziny.Boję się,ze mu się
                                      to znudzi wraz z upływem czasu,a chłopcy będą czekać i cierpieć!
                                  • chalsia Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 15:04
                                    > Wiem,że będę musiała iść dopracy,tylko na razie niech się
                                    wszystko
                                    > ustabilizuje.Na pomoc rodziców będę mogła liczyć ale myślałam
                                    raczej
                                    > o utrzymaniu domu(rachunki,opał na zimę itp).Przy zarobkach męża
                                    nie
                                    > mam co myśleć o jakiś kolosalnych alimentach.Raczej by było
                                    trochę
                                    > więcej niż najniższe,a niania kosztuje i musiałaby być super
                                    > dyspozycyjna.Ja jestem pielęgniarką i analitykiem med. więc w grę
                                    > wchodzą nocki.Mąż też (pracuje w piekarni) ma tylko i wyłącznie
                                    > nocki.To wszystko jest trochę skomplikowane.Poza tym świat się
                                    > dzieciom zawalił a ja im mam tak od razu jeszcze fundować jakąś
                                    obcą
                                    > nianię.Powolutku


                                    BREDNIE.

                                    Szukasz sobie wymówek by nie zmieniać wygodnego dla Ciebie stanu i
                                    iśc do pracy.
                                    On ma nocki? Ty masz nocki?
                                    Super, bo jeszcze latwiej zorganizować opiekę - wystarczy, że
                                    któreś z Twoich rodziców tak naprawde będzie wieczorem i rano plus
                                    spac u Ciebie w nocy. Dzieciaki w zerówce i przedszkolu do 12-13 a
                                    więc zdążysz się wyspać, wiec niania nie ppotrzebna.
                                    Mąz ma noce - ale nie śpi cały dzień więc moze się z Tobą na zmianę
                                    w ciągu dnia opiekowac dziecmi.

                                    Zapewne jest dużo iinych możliwości, tylko się zastanów nad nimi i
                                    wymyśl, zamiast wyszukiwać argumenty na NIE.
                                    I zasłanianie się obcością niani w tej sytuacji to wylewanie
                                    dziecka z kąpielą. WIęcej Ty i dzieci zyskacie na wporwadzeniu
                                    obcej osoby - niani, niż na Twoim dalszym kiszeniu się w domu na
                                    łłasce finansowej eksa plus pomoc rodziców.
                                    BTW co to za róznica,czy rodzice będa płacać opał i rachunki czy
                                    tez nianie? Nie ma róznicy.
                                    • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 11.06.09, 20:59
                                      Uwierzcie,że ja na prawdę chciałabym iść do pracy,ale to wcale nie
                                      jest takie proste.Nie ma możliwości angażowania rodziców na nocki,bo
                                      mama jest schorowana i sama potrzebuje pomocy i wsparcia.Nie mogę od
                                      nich wymagać,żeby byli na każde moje zawołanie:raz w nocy,raz do
                                      południa.Z tym liczeniem na tatusia to też pewnie będzie różnie.Przy
                                      jego zarobkach to alimenty pewnie by mi starczyły na
                                      opiekunkę.Dlatego ja mu powiedziałam,ze jak chce rozwodu to tylko z
                                      jego winy,bo to mi zapewni alimenty na 5 lat na mnie.Zawsze to coś.
                                      Gdybym teraz poszła do pracy to też mi by było łatwiej to
                                      przetrwać.Byłabym między ludźmi,szybciej czas by mi minął i nie
                                      zadręczałabym się tymi wspomnieniami.To jest za świeże.Pewnie za
                                      kilka lat też będę mądrować i doradzać innym zrozpaczonym...To
                                      wymaga czasu.
                  • morekac Re: Trudne chwile przed rozwodem 12.06.09, 11:10
                    A ja usłyszałam, że przyczyną rozwodu jest to, że za mało dbałam o
                    niego i za bardzo poswięciłam się pracy... Po prostu każdy wykręt
                    jest dobry, żeby to była wyłącznie twoja wina (przynajmniej w jego
                    przekonaniu), a nie jego.
                    • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 12.06.09, 11:23
                      Cześć.I jaki masz rozwód? Ja chciałabym z orzeczeniem o jego
                      winie,bo to gwarantuje mi trochę wyzsze alimenty(będą bardzo małe,bo
                      zarabia niecałe 2 tys,a na kwitku jeszcze mniej!).Wiem,że będzie
                      trudno,ale to nie mi odbiło.Strasznie boję się o kontakty z
                      chłopcami,oni strasznie to znoszą.
        • braktalentu Re: Trudne chwile przed rozwodem 10.06.09, 14:55
          "Te codzienne kontakty bez przytuleń i uścisków mnie wykańczają."

          To skracaj je do minimum. Mąż wchodzi - ty wychodzisz informując o
          której wrócisz. Ja na Twoim miejscu bałabym się wpadnięcia w pułapkę
          wykorzystywania spotkań z dziećmi do narzucania się mężowi. Wydaje
          mi się, że warto czas, w którym dzieci są pod opieką ojca
          wykorzystać np. na terapię, która pomoże Ci odnaleźć siebie jako
          kobietę, niezależnie od roli matki i żony. Dopiero wtedy możesz
          myśleć o ewentualnym ratowaniu małżeństwa, bo zakup spodni i topu
          nie jest lekarstwem na bycie kurą domową, a kobietą przez wielkie K
          można być i w porozciąganym dresie. Istnieje niestety ryzyko, że
          odnalazłwszy się na nowo nie będziesz już zainteresowana ojcem
          swoich dzieci, ale chyba warto je ponieść.
          • grazynalewicka1 Re: Trudne chwile przed rozwodem 11.06.09, 22:09
            Masz rację.Chyba zaczynałam wpadać w tą pułapkę.Jednak z każdym
            dniem jestem coraz silniejsza.Patrzę na jego zachowanie i się
            zastanawiam czy warto walczyć o coś takiego.Dzisiaj mimo obietnic
            nie pojawił się u dzieci bo wolał kolegów.Być może miała na to wpływ
            moja dzisiejsza rozmowa z teściową(pewnie mu powtórzyła).Niby trzyma
            moją stronę i jest przeciwna rozwodowi ale to przecież jej
            synuś.Jutro jak się pojawi to przedstawię mu twarde zasady
            odwiedzin.Muszę przed nim grać dzielną i odważną.Czy mam mu mówić
            żeby jeździł na zakupy,kosił trawę przed domem,sprzatał po swoim
            piesku? Mój pomysł z udawanym wyjściem też nie jest
            najrozsądniejszy w tym momencie.On może to wykorzystać przeciwko
            mnie w sądzie.Teraz muszę być przykładną mamą (no i taką cały czas
            byłam i jestem).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka