Dodaj do ulubionych

na temat tatusia

18.10.09, 23:19
zawiodlam sie na moim chlopaku jako ojcu sad a bylam pewna ze bedzie
inaczej, ze bedzie sie troszczyl o mnie i o nasza mala, ze bedzie mi
pomagal, a tu jednym slowem lipa... pierwszy raz przebral swoje
dziecko po tygodniu jak juz prawie na kolanach blagalam ( tlumaczyl
sie ze nie moze tak na nie swoja kupe patrzec uncertain ), tak wiec ja ja
karmie przewijam i kapie, wszystko... dzisiaj byla akcja z kapiela
wlasnie, od paru dni zaczl mi pomagac przy kapaniu, tzn. tzrymal
mala a ja ja mylam, zazwyczj ja kapiemy tak kolo 17.30 a on dzisiaj
w tym czasie sobie smacznie spal, obudzilam go i powiedzialam ze
trzeba brzdzaca wykapac a on na to ze moze jutro? zapytalam sie czy
jutro bo teraz ci sie nie chce a on powiedzial ze tak... czy on ja w
ogole kocha??? nie chodzi mi o to zeby skakal nad nia czy wyreczl
mnie we wszystkim oprocz karmienia, bo tak naprawde poradze sobie
sama, juz to wiem, chodzi mi o to zebysmy zajmowali sie naszym
dzieckiem razem, zeby mala czula ze ma mame i tate. tak mi smutno
jest sad musialam sie wyzalic a za bardzo nie mam gdzie... tez
macie takie problemy z mezami, partnerami, ojcami swoich dzieci? co
moge zrobic zeby on chcial, chociaz troszke??
Obserwuj wątek
    • joshima Re: na temat tatusia 18.10.09, 23:22
      Mój ojciec (podejrzewam, że nie tylko mój) nie kompal mnie, nie zmieniał mi
      pieluch i nie robił tych wszystkich rzeczy do których obecnie zachęca się (a
      czasem prawie zmusza) współczesnych tatusiów. Czy to oznacza, że mnie nie kocha?
      Nie chciałabym być w skórze kogoś kto by mnie skrzywdził tongue_out On po prostu ma swój
      sposób an okazywanie uczuć smile
      • leneczkaz Re: na temat tatusia 19.10.09, 10:36
        mnie mój tata i kąpał i usypiał i całował i bawił się...
        za to nie obijał mordy moim wrogom..
      • 18_lipcowa1 Re: na temat tatusia 19.10.09, 10:51



        Czy to oznacza, że mnie nie kocha
        > ?
        > Nie chciałabym być w skórze kogoś kto by mnie skrzywdził tongue_out On po
        prostu ma swó
        > j
        > sposób an okazywanie uczuć smile
        >

        Ciebie moze i kochal ale do twojej matki to sredni mial szacuneczek.
        • joshima Re: na temat tatusia 19.10.09, 16:00
          A co Ty na ten temat możesz wiedzieć?
    • deela Re: na temat tatusia 18.10.09, 23:24
      ja sobie absolutnie nie wyobrazam zeby moj maz sie tak zachowywal bo bym go
      moment na kopach chyba wychowala
    • tym08 Re: na temat tatusia 18.10.09, 23:48
      moze zwyczajnie musi sie przyzwyczaic do nowej roli? moze sie boi ze
      zrobi malenstwu krzywde?
      ja tez ze swoim partnerem walczylam kilka miesiecy, bo uwazal ze ja
      wszystko zrobie lepiej. owszem, robilam "lepiej", bo mialam wprawe.
      moze czasem przesadzalam, bo pokazywalam jak JA bym chciala zeby
      dziecko bylo przewiniete, wykapane, itp. w koncu odpuscilam, bo
      wygladalo na to, ze ciagle sie klocimy. robilam swoje, przestalam
      prosic o pomoc, az ktoregos dnia sam zaczal mala kapac,
      przewijac...wydaje mi sie ze po prostu poczul sie pewny siebie w
      nowej roli, ale tak jak pisze- potrzebowal troche czasu. natomiast
      nigdy nie moglam mu zarzucic, ze nie bawi sie z dzieckiem (eh,
      chociaz taki plus bylwink)
    • pagaa Re: na temat tatusia 19.10.09, 09:58
      mój na początku nie kąpał-bo się bał, nie przewijał, bo śmierdziało, nie
      przebierał, bo mu rękę wyrwie itd. a teraz kąpie codzienni-mi nie daje (mają
      swoje małe sekrety, a ja się zastanawiam co ten płyn do kąpieli tak się szybko
      kończy;P), przewija- z założoną koszulką na nos;P, przebiera bez obaw, tylko
      pomysłów na zabawę mu brak, bo tatuś jak dzieć szybko się nudziwink myślę, że
      potrzebował dojrzeć do roli ojca, teraz przychodzi z pracy i jak mały śpi, to
      tylko czeka na jego pobudkę, bo się stęskniłwink a jak to dojrzeanie długo trwa,
      to pogadaj z nim, powiedz co Ci się nnie podoba, że potrzebujesz jego pomocy bo
      nie dasz sama rady, a jak to nic nie da to kopa w d... i do roboty gowink
    • mloda0242 Re: na temat tatusia 19.10.09, 10:37
      po pierwsze i najważniejsze moim zdaniem: nie możesz taty do niczego zmuszać;
      zmuszanie wywołuje odwrotny skutek, zniechęca, obrzydza czynność, z przyjemności
      robi obowiązek;
      nie zmuszaj; i poczekaj, jestem na 99% pewna że w pewnym momencie "zaskoczy" i
      sam zaznie zajmować się dzieckiem;

      u nas nie trwało to długo bo tylko 2-3 dni ale mąż też musiał najpierw
      "rozeznać" teren, poprzyglądać się, pogadać do Idy podglądając jednocześnie jak
      ja ją przewijam/ubieram/oiliwkuję itp; sam przyznawał się do tego że potrzebuje
      tych paru dni na oswojenie się z sytuacją i Nowym Człowiekiem, bo my kobiety
      mamy obcowanie z maluszkiem wręcz fizjologicznie zaprogramowane a oni muszą się
      nauczyć...
      • kasia.46 Re: na temat tatusia 19.10.09, 11:05
        mój mąż tylko nie kąpie małej, poza tym karmi, przewija, zajmuje się
        i nie mam obaw żeby zostawic go samego nawet na cały dzień, nie
        wyobrażam sobie żeby było inaczej moje starsze dziecko ma dopiero
        2latka. Oboje wymagają bardzo dużo uwagi. Porozmawiaj z partnerem i
        postaraj się uświadomic mu jak bardzo ważny jest dla was.
      • memphis90 Re: na temat tatusia 19.10.09, 22:58
        > po pierwsze i najważniejsze moim zdaniem: nie możesz taty do
        niczego zmuszać;
        > zmuszanie wywołuje odwrotny skutek, zniechęca, obrzydza czynność,
        z przyjemnośc
        > i
        > robi obowiązek;
        Chyba kpisz teraz... Dziecko to OBOWIĄZEK i nie ma, że boli. Zmiana
        śmierdzącej pieluchy nigdy nie jest przyjemnością, ale nie znaczy
        to, że dziecko ma leżeć godzinami w zas... pieluszce. Ojciec nie
        musi, bo się brzydzi, bo się zniechęca, lepiej go nie zmuszać bo się
        zrazi itd- ale matka musi?

        bo my kobiety
        > mamy obcowanie z maluszkiem wręcz fizjologicznie zaprogramowane a
        oni muszą się
        > nauczyć...
        Nauczyć się musi i kobieta, i mężczyzna. Przynajmniej w zakresie
        techniki.
        • mloda0242 Re: na temat tatusia 20.10.09, 10:42
          memphis90 napisała:

          > Chyba kpisz teraz... Dziecko to OBOWIĄZEK i nie ma, że boli. Zmiana
          > śmierdzącej pieluchy nigdy nie jest przyjemnością, ale nie znaczy
          > to, że dziecko ma leżeć godzinami w zas... pieluszce.

          spokojnie... nie napisałam przecież że należy z miną pokornego cielątka skakać
          wokół pana i władcy podsuwając co określony czas dziecię w zachęcającym
          geście... ale uważam, że fochami i ostentacyjnym podkreślaniem że "to
          obowiązek", "że musi", że "nie ma zmiłuj", "chyba żartujesz" itepe itede kobiety
          mogą sprawić że facet ma dość na samym starcie; w kwestii dzieci czasem muszą
          się poprzyglądać, podpatrzeć co i jak, popróbować sami kiedy kobieta nie
          widzi... przy czym pisałam o 2-3 dniach (!) więc nie ma się czym ekscytować;

          > Ojciec nie musi, bo się brzydzi, bo się zniechęca, lepiej go nie > > zmuszać
          bo się zrazi itd- ale matka musi?

          oboje muszą ale tak, uważam że matka ma pielęgnację "wpisaną" w specyficzny
          odlot jaki ma po porodzie a facet nie i dlatego nie widzę nic złego w tym że
          dałam tacie naszej Idy 3 dni na oswojenie się z nią, jej kupami, ulewaniem,
          zasikanymi pieluchami i całą resztą, co nie znaczy że teraz, po prawie 4
          miesiącach nie wymagam od niego zmiany pieluchy kiedy jest taka potrzeba... z
          resztą nie mam czego wymagać, robi to zupełnie naturalnie i bez emocji nad
          zapachem/konsystencją...

          > Nauczyć się musi i kobieta, i mężczyzna. Przynajmniej w zakresie
          > techniki.

          tak, ale to ja pierwsza trzymałam ją w ramionach, z mojej piersi ssała na łóżku
          porodowym... jest jednak różnica w szybkości oswajania się z małym ciałkiem,
          prawda?
    • leneczkaz Re: na temat tatusia 19.10.09, 10:44
      nie mam i nie miałam takiego problemu, bo mój mąż chętnie się zajmował młodym od
      1 dnia.
      ale i tak się na niego wydarłam z 1000 razy bo czegos nie robił tak jak ja bym
      chciała ;p
    • 18_lipcowa1 Re: na temat tatusia 19.10.09, 10:49
      wspolczuje,co za debil

      Nie, ja tak nie mam. Moj maz to kwoka nad nasza corka, robi wszystko-
      ja jeszcze dziecka nie kapalam, bo on to robi, rowniez wstaje w
      nocy, przewija, chodzi na spacery, uspokoja, gdyby mial piers to by
      ja karmil.

    • tusie-czek Re: na temat tatusia 19.10.09, 11:09
      Moj wszytsko robil jeszcze w szpitalu. Pierwsza kapiel z pielegniarka to byl
      tata nie ja. Ja lezalam. W domu tez lezalam po porodzie wiec kapal tata. Potem
      kapalam ja. Generalanie kazde z nas umie przy dziecku zrobic wszysttko i robilo
      od poczatku. Teraz sa rytualy kto usypia, kto kapie ale jak trzeba to sie
      wymieniamy. Ja tylko nie karmilam w nocy (jak przeszlismy na butelke) a moj maz
      nie karmi lyzeczka.
      masz dwie mozliwosc albo olej (nie mysle zeby nie kochal dziecka) i moze sam
      zaskoczy. Mozesz go tez zostawic z dzieckiem (idz do fryzjera lub na kawe) i to
      tez moze zadzialac. Z drugiej strony jak cos zrobi to nie krytykujsmile. Jak zalozy
      body tyl naprzod olej, wazne ze to zrobi.
    • efidorek Re: na temat tatusia 19.10.09, 11:11
      swoją droga to ciekawe, że kobieta "musi" być matką 24h/dobę, a
      mężczyzna "może" bywać ojcem, bo ... nie wolno go zmuszać, zeby się
      nie zmiechęcił, bo on nie jest przygotowany do roli ojca, bo musi
      się oswoić, bo potrzebuje czasu, itp. O mężczyźnie, który zajmuje
      się dzieckiem, mówi się, że pomaga kobiecie, że ją wyręcza, że jest
      super ojcem, bo chętnie zmienia pieluchę lub kąpie. Nigdy nie
      słyszałam, zeby ktoś pochwalił matkę za to, ze zmienia pieluchy
      swojemu dziecku, bo wszyscy uważają, ze to jej "zasr..." obowiązek,
      ale w przypadku tatusia jest to powód do pochwał. I tak sie
      zastanawiam, czy naprawdę kobiety wchodzą w rolę matki
      bardziej "naturalnie" z powodu pewnych hormonalnych historii, czy po
      prostu dlatego, że mają zakodowane w głowach, że takie jest
      ich "zadanie", że "muszą" się sprawdzić w tej roli. Kobieta
      decydując się na dziecko od razu decyduje się na wąchanie kupy. Nie
      rozumiem kompletnie na co decydują sie faceci tacy, jak chłopak
      autorki wątku.

      > co
      > moge zrobic zeby on chcial, chociaz troszke??

      nic nie musisz robić, żeby on chciał. On ma zajmować się maluchem,
      czy ma na to ochotę, czy nie. Jest jego rodzicem i to jego
      obowiązek, obowiązek ten wziął na siebie decydując się na dziecko i
      płodząc je, teraz to już nie jest kwestia jego chęci i kaprysów.
      Tobie pewnie też nie zawsze się chce ruszyć z miejsca, gdy trzeba
      zając się małą, a jednak nie zastanawiasz się nad tym, czy masz
      ochotę, po prostu to robisz. Więc przestań myśleć, ze ze strony ojca
      twojej małej to jest jakaś łaska. Jeśli nie rwie się sam, to nie
      proś i nie namawiaj, tylko wymagaj.
      • archeopteryx Re: na temat tatusia 19.10.09, 14:48
        Popieram w całej rozciągłości smile Też nie rozumiem tego rozczulania
        się nad biednymi tatusiami co to muszą stopniowo odnajdywać się w
        nowej roli. A broń Boże polecić mu cokolwiek zrobić przy dziecku -
        nie wolno, bo się biedak zniechęci. Prawda jest taka, że opieka i
        pielęgnacja JEST obowiązkiem rodziców, więc nie rozumiem o co chodzi
        z tym, żeby facet czuł, że to zabawa, a nie obowiązek. Jeżeli
        jednocześnie spełnianie tych obowiązków dostarcza przyjemności to
        tym lepiej, ale nie zmienia to faktu, iż są to obowiązki ciążące
        wspólnie na obojgu rodzicach. Mój mąż od samego początku bieże
        czynny udział w obsłudze Młodej, bo ja nie daję mu wyboru. Co prawda
        ja robię przy córce więcej, ale to dlatego, ze mąż później wraca z
        pracy. Jak ja jestem w domu to kąpiemy razem (on zabawia i myje
        głowę), on sam nie chce, ale jak mnie nie ma to wykąpie sam, a nawet
        jeśli nie, to przecież nic się nie stanie jak dziecko jeden dzień
        będzie tylko obmyte, a nie wykąpane. Mogę zostawić go z Młodą nawet
        przez cały dzień i wiem, że sobie poradzi. Od samego początku
        przyzwyczajałam go do tego żeby zajmował się córeczką, wychodziłam
        na zakupy, czy spotkać się z koleżankami. Po prostu musiał się wtedy
        opiekować Młodą i koniec.
        • archeopteryx Re: na temat tatusia 19.10.09, 17:47
          Mój mąż od samego początku bieże
          > czynny udział w obsłudze Młodej

          Oczywiście BIERZE!!!!!!!
      • bacha1979 Re: na temat tatusia 19.10.09, 15:13
        Tez uwielbiam takie robienie debila z faceta, bo on musi się oswoić, bo oni
        inaczej pojmują świat...tongue_outtongue_out
    • anaveronika chciałabym miec Twoj problem 19.10.09, 11:40
      bo tata Twojego dziecka pewnie sie kiedys nauczy, moze checi nabierze, moze przestanie sie bac kontaktu z dzieckiem itd.
      Moj mąz byłby wspaniałym ojcem, umiał sie takimi maluchami zajmowac. A nawet gdyby chciał sobie na xboxie pograc czy polezec to bym darowała.
      No ale umarł zanim sie nasz syn urodził. I tym sposobem nie mam takich problemow i zali. A uwierz, ze bardzo bym chciała.
      • kasia.46 Re: chciałabym miec Twoj problem 19.10.09, 19:26
        to przykre anaveronika bardzo ci współczuje, nie potrafie sobie
        nawet wyobraźic takiej sytułacji, pozdrawiam was, trzymajcie się
    • zazou1980 Re: na temat tatusia 19.10.09, 12:33
      chodziliście do szkoły rodzenia? tatusiowi mojej młodej to bardzo pomogło. sporo
      tam mówili o roli ojca i uczyli obsługi malucha we wszystkich aspektach. on był
      bardziej uważnym uczniem niż ja i po powrocie ze szpitala czasami mnie
      zaskakiwał, bo wiedział i umiał więcej ode mnie!
      zawsze kąpie młodą, jak miała 5 m-cy i wyjechałam z nią na tydzień do rodziców
      to miałam niezłego cykora jak przyszło ją wykąpać, bo nigdy tego nie robiłam.
      dziś ma 10 m-cy a ja kąpałam ją raptem 4 razy, reszta tatuś.
      uwielbiał ją karmić butelką i młoda codziennie koperek dostawała (mimo iż nigdy
      kolek nie miała), żeby mógł ją pokarmić.
      wszystkim się dzielimy jak już wróci z pracy, bo cały dzień to ja obsługuję młodą...
    • camel_3d Re: na temat tatusia 19.10.09, 12:41
      jak bedziesz go zmuszac to ci napewno nie pomoze. Wejdz mu jakos na ambicje...
    • ivaz Re: na temat tatusia 19.10.09, 12:49
      ja tak nie mam, mój robi wszystko, kąpie, przebiera, myje
      zasra....na doopę, bawi sie, w nocy wstaję tylko on, (ja juz nie
      pamiętam kiedy wstałam w nocy do dziecka),a jak potrzebuje wyjśc
      kolezankami na babskie pogaduchy zostaje bez mrugnięcia okiem.Wiem,
      wiem anioł mi sie trafił wink
    • kanaapka Re: na temat tatusia 19.10.09, 13:54
      moim zdaniem tylko skok na głęboką wodę. zostaw go samego z
      dzieckiem na 2 godziny, jeśli karmisz piersią, albo na dłużej, jak
      butelką. Niech cię ząb rozboli, brzuch, głowa = idź do lekarza, czy
      gdzie tam. NIech małe będzie najedzone,wyspane ale wymagające
      przewinięcia, czy tylko zajęcia się nim. Może musi zostać z
      dzieckiem sam, żeby "zaskoczyć"? Przynajmniej nikt mu nie będzie
      patrzył na ręce.
    • ewkaatje_1 Re: na temat tatusia 19.10.09, 14:42
      Myślę, że wszystko jest kwestią dojrzałości i gotowości do bycia tatą i
      generalnie zajmowania się dzieckiem. Kiedy byłam w ciąży mój mąż bał się ,czy
      będzie potrafił zajmować się dzieckiem i co to będzie, jak się jakiś ufok w domu
      pojawi, co będzie czuł. Potem mi powiedział, że kiedy po raz pierwszy zobaczył
      naszego synka, od razu oszalał na jego punkcie i poczuł, że od zawsze chciał być
      tatusiem. Od początku robił wszystko z dzieckiem, co więcej, przez pierwszy
      tydzień miałam problem z piersiami i zajmowałam się tylko karmieniem,
      odciąganiem pokarmu, walczeniem z zastojami, krwawiącymi brodawkami a on robił
      wszystko przy dziecku i po tygodniu wiedział o opiece nad dzieckiem więcej niż
      ja (instruował mnie w sprawie ubierania czy zmiany pieluszki smile). Nigdy nie
      myślałam, że mój mąz zrobi coś gorzej niż ja.
      A z tatusiami to tak samo jak z innymi ludźmi - muszą się oswoić z opieką nad
      dzieckiem. Kiedy mój tato po raz pierwszy zobaczył wnuka to trzymał go jak
      porcelanową wazę - sztywno i nieruchomo. Po kilku wizytach gada z nim, bawi się,
      kąpie i dzwoni, żeby się dopytać jak wnuczek się czuje. Tatusiom trzeba dać
      trochę czasu i nie zaczynać od zadania bojowego pt. wielka kupa (każdy by się
      przestraszył), tylko może odbić dziecko, ponosić, pobawić się trochę. Reszta
      przyjdzie z czasem ale zgadzam się, że nic na siłę
      • senait Re: na temat tatusia 19.10.09, 16:12
        Mogę Ci dać tylko jedną radę: powiedz chłopakowi to , co napisałaś na forum.
        Tylko szczera rozmowa może coś zdziałać. Ja jestem prawdziwą szczęściarą. Mąż
        pomaga mi we wszystkim,a gdy wraca z pracy to praktycznie on przejmuje opiekę
        nad małym. Nie muszę o nic prosić, bo w końcu to też jego dziecko i on o tym
        doskonale pamiętasmile
    • ga-ti Re: na temat tatusia 19.10.09, 16:33
      Dziewczyny mają rację. Ojciec ma taki sam obowiązek zajmowania sie dziekiem, jak matka. Powinien to robic, miał 9 miesięcy na przygotowanie się, ale ... faceci są różni, raczej zmusic go nie możesz. Zmuszanie nie da pozytywnych rezultatów. Wjedź mu na ambicję, pokaż, zachęc, zażartuj z tej nieszczęsnej pieluchy. Nie krytykuj! Krytykowanie i poprawianie nie pomoże, a skutecznie zniechęci. Zostaw na 2 godziny - dobry pomysł, poinstrułuj i zostaw, może potrzebuje trochę sam na sam z małą.
      Przekona się, zobaczysz! Niektórzy faceci potrzebują więcej czasu, nie wiedzą, co robic z takim maluszkiem, ale jak mała będzie bardziej kontaktowa to zawładnie jego serduchem, zobaczysz.

      Cierpliwości, opanowania, siły, poczucia humaru i pomysłu na przekonanie partnera.
    • julimama79 Re: na temat tatusia 19.10.09, 18:17
      Mój mąż od samego początku zajmuje sie małą tak samo jak ja. Przewija ja,
      przebiera,usypia, kąpie (ja jeszcze nigdy tego nie robiłam), karmi obiadkami.
      Jedyna rzecz jakiej nie robi to karmienie piersią . Myślę,że Twój partner
      niestety nie dojrzał do bycia tatą. Porozmawiaj szczerze o tym co czujesz,
      inaczej niedługo padniesz.
    • agatracz1978 Re: na temat tatusia 19.10.09, 19:22
      Czytając Twój post mam wrażenie, że zawiodłaś się na nim jako na
      ojcu, ale i jako na partnerze. Nie nie mam takich problemów z mężem.
      On zwyczajnie kocha Małą, więc chce pomagac w opiece nad nią.
      Pogadaj z nim, co masz innego zrobic. Nie zmusisz go żeby chciał.
    • aniasa1 Re: na temat tatusia 19.10.09, 19:37
      Zgadzam sie z poprzedniczkami ze TATA to nie pańciunio ktorego trzeba stopniowo
      wdrażać. A gdzie On byl jak TY byłaś w ciąży? Myślał ze z tego brzucha nic nie
      wyjdzie? To był TWOJ i JEGO czas na przygotowanie siuę do dziecka. Ja
      Postawiłabym wszystko na 1 karte: Nie pasuje, nie pomagasz, wyprowadz sie
      dorosnij i wróć. Bo teraz to nie dość ze nic nie robi to tylko wpędza Cię w
      depresję. Szanuj sie, bo jak teraz nie zareagujesz to będzie tylkjo gorzej.
    • a_weasley Za późno. Albo może za wcześnie. 19.10.09, 21:12
      Za późno, bo skoro macie tak biegunowo odmienne wyobrażenie o funkcjonowaniu
      mężczyzny w roli ojca niemowlęcia, to żadne z Was tego teraz na gwizdek nie
      zmieni, choćby nawet bardzo chciało. Z jakim facetem to dzieciątko
      wygenerowałaś, z takim je masz.
      Za wcześnie, bo może i jemu się odmieni, ale wątpię, żeby to się mogło stać za
      niemowlęctwa tego dziecka.
      Sądząc po mnie i innych znanych mi bliżej ojcach, może się sytuacja trochę
      poprawić, jak dziecko zrobi się bardziej interaktywne.

      A co do qpy, wcale się nie dziwię. Dziwić to ja się dziwię, że sam na takową
      substancję patrzeć i różne operacje z nią wykonywać mogę bez przykrości.
    • memphis90 Re: na temat tatusia 19.10.09, 22:53
      Daj mu czas. Kobieta ma 9 m-cy, żeby poczuć się matką, mężczyzna
      zostaje ojcem nagle, z dnia na dzień. Ale wymagaj- niech się chłopak
      uczy, wprawia, oswaja z maluchem. Chwal, zachęcaj, awantury w
      ostateczności- najlepiej działa wzmocnienie pozytywne.
    • kenia12 Re: na temat tatusia 19.10.09, 23:11
      Współczuję. Ja chyba nigdy bym sie na cos takigo po prostu nie zgodziła, umiał
      zrobić dziecko to tez musi umieć sie nim zająć. Mój Mąż robi w domu absolutnie
      wszystko, przy dzieciach to samo. Do tego stopnia, że starszy syn w przedszkolu
      zawsze pyta panią o tatę nigdy o mamę. Ale mąż do niego przez dwa lata co noc
      wstawał, żebym ja mogła sie wyspać. Nawet na moim macierzynskim w nocy go
      karmił.Nigdy nawet słowa nie powiedział, że czegoś mu się nie chce czy jest
      zmeczony. Ale ja od początku ciązy uświadamiałam mu ciężar odpowiedzialności->
      zrobiliśmy razem to i chowamy razem. Teraz przy drugim dziecku może ciut mniej
      się zajmuje - bo w 100% zajmuje się starszym - ale nigdy bym się nie zdecydowała
      na dziecko gdybym miała innego partnera i nie miała takiego wsparcia. Kochamy
      się razem, "robimy dzieci" razem to i wychowujemy je RAZEM. Nawiasem mówiąc mój
      Ojciec też mnie kąpał, pielęgnował i wstawał w nocy. Odpowiedzialność po prostu.
      I odpowiednie wychowanie chłopa... bezcenne.
    • czaarodziejka Re: na temat tatusia 20.10.09, 11:46
      Oj szyszunia, a ja ciebie rozumiem.Nie dlatego,że tak mam w domusmile Rozumiem
      cię,bo według mnie, gdy dziecka nie miałam,a teraz gdy mam,zawsze sądziłam,że
      dziecko jest WSPÓLNE>Tzn.,że zajmuje się i opiekuje nim i mama i tata.Od samego
      początku!Bo niby kiedy ma zacząć?Jak będzie mieć pół roku?Co za tłumaczenia,że
      musi się przyzwyczaić?To on drugi dzidziuś w domu?Albo się jest ojcem,albo
      nie.Jeśli nie chce kąpać,to może zabierać na spacery,brać do odbicia itp.Jak
      można nie patrzeć na kupę?To jak on sobie wyobrażał niemowlę zanim postanowił
      zostać ojcem?Że nie będzie siusiać ani kupy robić?Ja myślę,że trzeba by
      spróbować podejść do tego ze spokojem tzn. rozmawiaj z nim.Mów mu,co czujesz.ŻOj
      szyszunia, a ja ciebie rozumiem.Nie dlatego,że tak mam w domusmile Rozumiem cię,bo
      według mnie, gdy dziecka nie miałam,a teraz gdy mam,zawsze sądziłam,że dziecko
      jest WSPÓLNE>Tzn.,że zajmuje się i opiekuje nim i mama i tata.Od samego
      początku!Bo niby kiedy ma zacząć?Jak będzie mieć pół roku?Co za tłumaczenia,że
      musi się przyzwyczaić?To on drugi dzidziuś w domu?Albo się jest ojcem,albo
      nie.Jeśli nie chce kąpać,to może zabierać na spacery,brać do odbicia itp.Jak
      można nie patrzeć na kupę?To jak on sobie wyobrażał niemowlę zanim postanowił
      zostać ojcem?Że nie będzie siusiać ani kupy robić?Myślę,że warto do tego podejść
      na spokojnie.Rozmawiaj z chłopakiem.Mów mu,co czujesz.Że ty i dziecko
      potrzebujecie,aby się wami opiekował.Chodził z wami na spacery,kąpał,przewijał
      itd. Nie na siłę,ale ze spokojem,niech coraz więcej spędza czasu z dzieckiem.Nie
      piszesz,ile macie lat ani w jakim wieku jest dziecko.Jeśli noworodek,to
      rozumiem,że jeszcze dużo czasu spędza przy tobie,przy cycusiu.Ale z czasem
      zacznie dziecia zajmować świat i tata ten świat może pokazywać i uczyćsmile Moje
      małe ma 3 miesiące.Kąpałam je ze 7 razy?Tata kąpie małe,bierze na odbicia i tak
      ustala sobie czas,żeby być w domu,gdy jest pora kąpieli.Nawet na rowerze jeździ
      po nocy,bo najpierw jest kąpanie i poczuwa się do obowiązku i przyjemności
      kąpaniasmile Próbuj szyszunia, próbuj może tata się obudzi i zobaczy,że zajmowanie
      się dzieckiem to nie tylko obowiązek,ale też przyjemność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka