Dodaj do ulubionych

Spacerki, bleee...

18.10.10, 13:06
Ja wiem, że dzidziusia trzeba hartować, ale jak jest 5 stopni, wilgotno, wiatr zimny prosto w dziób kochającej mamusi to sorry... Ja wolę kocyk, kawkę i tyle. Jakie jest absolutne minimum przebywania z dzieckiem na dworze? Kiedy człowiek przestaje być wyrodną matką a staje się patologią?
Obserwuj wątek
    • cherry_cola Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 13:59
      Patologia wtedy, jak zamknięcie się w przydomowej szopie i Was tam znajdą wegetujących po 15. latachbig_grin.
      A co do mininium spacerów, jakie powinnaś zapewnić, to myślę, że liczy się zdrowy rozsądek i Twoje potrzeby na dany moment - nic na siłę, bo masz być przede wszystkim zadowolona mamą dla swojego maluszka. Czasami przyda sie lenistwo, ale za to gdzieś dla równowagi powinno pojawić się samozaparcie i trzeba wyjść w tę wilgoć i wiatr od czasu do czasuwink!
    • truscaveczka Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:01
      Świeże powietrze nie kąsa, w każdym razie przy dodatnich temperaturach wink A rozlazłym mamusiom, takim jak na przykład ja, rozruch mały się przydaje wink Dlatego ja osobiście uważam, że pół godzinki połażenia wokół bloku jest git - dla mojego i dzieckowego zdrowia smile I można po chleb do piekarni pobliskiej wstąpić - albo po piernik, który z gorącą herbatą pod kocem smakuje wybornie wink
      W deszcz czy wichurę nie wychodziłam, nie wychodzę i mam gdzieś - ale jesli wiatru/deszczu nie ma, to wiem, że dobrze mi zrobi mała wyprawa smile Ale przed wyprawą rzecz jasna mam uczucia na poziomie trzewi na jej temat wink
    • imogen0 Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:07
      Ja- zwolenniczka codziennych spacerów, ale wczoraj pozwoliłam sobie na pół dnia w piżamie i drugie pół pod kocemsmileAle to tak nie często się zdarza,pod wieczór mi czegoś brakowało.
      Nienawidzę kiszenia się w domu.
      Dla mnie trzymanie zdrowego dziecka tydzień w domu to niestety patologiawink
    • katmiller Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:18
      Wychodzę codziennie. Też nienawidzę kiszenia się w domu, ale chyba bardziej nienawidzę taszczenia po schodach ciężkiej gondoli z ciężkim dzidziusiem, zwłaszcza do góry. Na ogół wytrzymuję godzinę przy paskudnej pogodzie, przy ładnej dwie albo trzy. Ale są dni, kiedy decyzja o wyjściu z domu... Szkoda gadać. Nie znoszę spacerków z wózkiem i już.
      • mumi7 Re: Spacerki, bleee... 20.10.10, 09:06
        To może chsuta lub nosidło - albo 2 w 1 czyli Manduca? Polecam. Nie wiem, ile dziekco ma miesięcy, od tego zalezy wybór opcji
    • dorota_ja Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:26
      oj ... to nie tylko ja tak mam wink

      wychodzę codziennie i staram się ( ostatnio tupiąc nóżką wink) wytrzymać godzinę. dziś paskudnie się zrobiło i wróciłyśmy po 40 minutach - mam wyrzuty sumienia ;/, a z drugiej strony przemarzłam na kość ... tym co lubią kawkę polecam kubek termiczny - 2 w 1 . spacer z kawą
      no i czas szybciej leci wink

      • katmiller Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:31
        Że też na ten kubek nie wpadłam... Ja słuchawki na uszy i słucham audiobooków. Dodam tylko, że na mojej stałej trasie spacerowej spotkałam dziś 3, słownie trzy wózki z niemowlętami. To tak z 10 razy mniej niż przy pogodzie dla normalnych ludzi.
        • lapwing123 Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:56
          Ja wychodzę codziennie. Mieszkam na 3 piętrze i jednak zdecydowanie wolę chustę. Dziś u nas 1 stopień, byłam ok. 1 h. I było ok, ale jak jest mi zimno to wracam szybciej.

          Katmiller, wyślesz mi jakieś audibooki na priv?
          • katmiller Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 16:23
            One są bardzo duże jak na maila, ponad 300 mb ale mogę ci w tajemnicy zdradzić skąd je mam. Bo wysyłanie mailem to strasznie długo potrwa.
          • dolpanka audiobooki 19.10.10, 13:08
            peb.pl/audiobooki/
      • dorota_ja Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:39
        mój M na to wpadł , bo ja kawoszka jestem smile

        słuchawki to i ja zakładam, bo moja na ogół odlatuje po 10 minutach ( czesto darcia się ;/)
        nienawidzi czapek i od momentu założenia drze się dopóki listków na drzewqach nie zobaczy w laejce przy domu... potem jakoś leci, a jak fiknie mamusia słuchawki i kawa. często siadam i czytam coś sobie ,, bo to dobry czas.
        dziś np gotwoałam o 6.15 żeby mieć trochę czasu dla siebie po południu no i teraz się delektuję .. mhmm
    • easy_martolina84 Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:36
      Oj zaraz wyrodna matka!Wyrodna to bys była jakbyście z tydzien w domu siedzieli,no a patologia to ja mysle,ze tak od dwóch tyg wzwyż smile
      Nie wiem jakie jest minimum.Też jak mi sie nie chce to nie wychodzę i już.
      • katmiller Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 14:45
        Uf, no to luzik wink dziś byłam to teraz kilka dni spokoju ;p
        • jombusiowa Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 15:07
          Ja dziś usilnie wypatruje deszczu-żeby usprawiedliwić swoje niewyjście-kisić się w domu niecierpię (zwłaszcza na moich paru metrach),ale dziś nie mogłam się zmusić. Sama być jeszcze wyszła,ale rozwala mnie ubieranie małego, zbieranie potrzebniastych rzeczy itd....
          Kubek termiczny jest okej, czasem też kawka ze stacji benzynowej-hehehhesmile A patent na gondolę mam-samochód-a mąż jeździ autobusembig_grin
          • katmiller Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 15:41
            Ja w samochodzie tylko koła i stelaż trzymam. Teraz mrozy w nocy to podejrzewam, że w bagażniku gondola by się przemroziła. E, widzę że dla mnie dzisiaj każda wymówka jest dobra.
            • sycylia_beauty Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 16:29
              ja normalnie lubię, ale dziś też mi się nie chciało.. Wózek też trzymam w samochodzie i to straszna wygoda. I dziś właśnie stwierdziłam, że czas termos z herbatką zabierać. A zimą to będę w spodniach narciarskich łazić, tak wymyśliłam tongue_out
              • dorota_ja Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 17:06
                te spodnie narciarskie to niezły patent, ja często tupię nożką właśnie bo Młodą okutam tak, zeby nie marzła, ale sama , często w max biegu nie ubieram się stosownie do pogody i potem dupsko mi przewiewa że hej wink
                też tak macie ?
    • klubgogo Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 18:41
      5 stopni i siedzę w domu, biedne dziecko.
    • syropinka26 Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 20:03
      to widze ze chyba ja tu jestem najbardziej wytrwala.wychodzilam czasem nawet w deszcz jak dziecko w domu marudzilo i nie moglo zasnac.ogolnie wychodze do tej pory dwa razy dziennie na spacer codziennie po okolo 2h jak jest wiatr to ide do lasu ktory mam obok tam nie wieje i jak deszcz to tez sie tam chowamsmile
      • katmiller Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 21:48
        Jakbym miała las pod nosem albo mieszkała na wsi to bym siedziała na dworze bez przerwy, bez względu na pogodę. Niestety wokół tylko śmierdzące ulice, hałas, fuj. Niby małe miasto ale do najbliższego parku chyba 5km, i to pod górę jak się już te ulice pokona. W dodatku jakiś niedorozwój wymyślił, żeby wysypac alejki jakimiś takimi drobnymi kamyczkami, nie ma szans żeby wózek po tym pojechał. A tak poza tym to podziwiam cię, dwa razy po 2h...
        • dorota_ja Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 22:20
          a ja się przyznam bez bicia wink że las mnie nie kusi. mieszkam w mieście a na zadupiu totalnym i moze dlatego jakoś tak mi nie idzie .... wolę isc kawał do sklepu w konkretnym celu, niż do lasu połazić ... zaraz mi się dłuży, robaki latają, wieje i takie pierdoły wymyślam wink

          szacunek dla spacerowiczek, ale jakoś wkręcić się nie umiem. albo to brak towarzystwa może ...
          • monikaaleksandra Re: Spacerki, bleee... 18.10.10, 22:44
            A ja nie mam tego problemu. Mam opiekunkę, która ma obowiązek wychodzić codziennie o ile deszcz nie pada i nie odmraża nosa. W weekendy wychodzi z młodą mąż. Nie pamiętam, kiedy byłam z dzieckiem na spacerze, chyba rok temu jakoś. Za to ze starszą chodzę po pracy na plac zabaw, jeszcze się da, potem będzie babranie w śniegu.
            Nie cierpiałam łazić z wózkiem bez sensu.
            • bajkolubka Re: Spacerki, bleee... 19.10.10, 08:13
              hmm...
              To nie jest zbyt pocieszajace, zwlaszcza dla osob, ktore z roznych wzgledow - ale glownie ekonomicznych - opiekunek nie posiadaja, mieszkaja w samym srodku betonowej pustyni, dziecko nie lubi byc w wozku, a im kolacze sie w glowie pierwsze przykazanie pediatry: przynajmniej dwie godziny dziennie na spacerkachcrying
    • sssto_krotka_1983 Re: Spacerki, bleee... 19.10.10, 08:37
      Moja jest z grudnia zeszłego roku więc jeśli jeszcze pamiętacie zima była paskudnie mroźna więc na początku nie wychodziłyśmy wcale.Odkąd jednak zaczęłyśmy wychodzić tylko kilka razy nie byłyśmy na spacerze, p
      rzadko zdarza się żeby to było więcej niż godzina.
    • syropinka26 Re: Spacerki, bleee... 19.10.10, 17:37
      mieszkam w duzym miescie w wielkopolsce ale szczesliwie blokami blisko przyrodywink
    • alexxxandra2010 Re: Spacerki, bleee... 19.10.10, 19:28
      Eee ja tam lubie chodzić z Małą na spacerki ,i chociaż czasami przez dłuższą część spacerku Ola jest na rękach bo niebardzo jej się podoba w wózku, jakoś dajemy rade,nawet jak jest deszczyk to staram się wyjść na min godzinkę,oczywiście jak leje wieje i jest b. zimno ( tak jak dziś) to sobie odpuszczamy wink chociaż wieczorem to jednak brakuje nam tego spacerku...
      • lilly811 Re: Spacerki, bleee... 20.10.10, 07:53
        Ja też nie cierpiałam spacerków jak jeździliśmy ciężką gondolą a od kiedy przesiedliśmy się na spacerówkę, teraz już na drugą- parasolkę - to śmigam jak nigdy dotąd. Nie lubię chodzić aby chodzić, a z gondolą nigdzie nie mogłam wejść, a teraz idziemy na spacer a to do marketu, a to do banku, do centrum handlowego wink, czasami biegam i z 3 godziny. Nigdy wcześniej tyle nie spacerowałam a teraz mi się naprawdę chce. I nie o to chodzi, że łażę po sklepach, bo w sklepie jestem chwilę a aby do niego dojść na piechotę to muszę iść i iść smile o tyle dobrze, że moje dziecko w wózku nawet zapomina czasami, że jest głodne- tyle wrażeń, że głowa mu się kręci dookoła, każdy jak go widzi w tym wózku to myśli, że on taki spokojny i grzeczny a to tylko w wózku, bo w domu jest bardzo ruchliwy big_grin a w wózku siedzi tak spokojnie, że nawet rękami specjalnie nie rusza big_grin
        • amarulla Re: Spacerki, bleee... 20.10.10, 09:22
          u nas podobnie - tzn. ja lubiłam od początku długaśne spacery, ale odkąd mały zaczął wstawać i dreptać (na razie przy czymś - meblach, pudle, nodze mamy która próbuje wymyć zęby wink) to wolę zapakować go do wózka i heja big_grin nawet mąż się do spacerów przekonał wink wczoraj byliśmy 3.5h, z podwieczorkiem w parku,dziś pięknie świeci słonko więc pewnie podobnie będzie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka