Dodaj do ulubionych

Mąż - brak więzi z dzieckiem

10.02.11, 16:50
Po trzecim miesiącu już ostygłam, a szok zmienił się w smutek i zwyczajną samotność we dwoje. Mój mąż nie ma żadnych potrzeb zajmowania się dzieckiem. Nic. Owszem, podejdzie i zagada, zmieni pieluchę, potrzyma, ale gdy trzeba, gdy poproszę. Jest wiecznie zmęczony. Najgorsze są wieczory w trójkę w naszym małym mieszkaniu. On przed tv bo mecz albo inne g...., laptop na stole włączony, chipsy i jakiś "niegroźny" alkohol. Jego życie się nie zmieniło. Ja obok. Szczęśliwa z dzieckiem i oddalająca się coraz bardziej od męża. Rozmowy dają tyle tylko że on przecież nie może się zmusić do tego, co mu samo nie przychodzi. Mężczyźni rozwijają przecięż więź z dzieckiem inaczej i później, a niektórzy, tak jak mój, najpierw w ogóle. Wyję gdy mi mówi, że dzieci do szóstego miesiąca jak warzywa tylko są i co się z nimi robi nie ma znaczenia. Czy któraś z Was to zna?
Obserwuj wątek
    • lenka0901 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 17:31
      O Jezu...to az mi Cie zal. Chcial twoj maz dziecko, czy raczej Ty bardziej chcialas? Slyszalam ze w zwiazkach w ktorych kobieta chciala bardziej dziecka niz mezczyzna takie zachowania sie zdazaja. Smutne ale prawdziwe. Moj maz dzieki Bogu choc duzo pracuje to zawsze znajdzie chwilke na wieczor by sie z mala pobawic i nia zajac. Albo w soboty i niedziele. Niedziela to jego dzien kapania malej i chetnie to robi. Zmienilo sie Wasze zycie po porodzie czy moze predzej tez tak bylo tylko tego nie zauwazalas? Moze jest poprostu niezadowolony ze swojego zycia? Porozmawiaj z nim.
    • lidek0 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 19:15
      A masz znajomych gdzie sytuacja jest dwrotna: tata szaleje za dzieckiem? Może zaproś ich i niechten znjomy jakoś porozmawia z Twoim mężem? Straconego czasu nie da się nadrobić. Może wieczorami wychodź gdzieś sama, nawet pod byle pretekstem, niech po prostu oboje pobędą razem.
      • paliwodaj Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 19:34
        wlasnie, podobno czasem facet czuje sie odrzucony , gdy pojawia sie dziecko, glupie to ale faceci maja czasem swoje dziwne zachowania. moze porozmawiaj z nim dlaczego tak jest.
        Wspolczuje ci serdecznie, ale pewnie zeby was to nie meczylo rozmowa nie unikniona, trzeba pewne rzeczy wyjasnic, ustalic zasady, obowiazki i tego sie trzymac
        Chyba ze jest jakas inna kobieta, ktora zaprzata mu mysl ( tfu, tfu) ale slyszalam o takim przypadku ostanio, ze wlasnie maz bardzo zobojetniam na swoj dom, rodzine, coraz dluzsze byly jego podroze slozbowe, a okazalo sie ze u innej siedzie od 3 lat
        • seductivebarry1981 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 19:42
          o matko, ale pojechałaś z tą inną kobietą uncertain
        • methinks Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 15:09
          > glupie to ale faceci maja czasem swoje dziwne zachowania.

          Uff, jak dobrze, ze kobiety nie maja swoich dziwnych zachowan i nie daja sie poniesc emocjom i zmianom nastroju.
    • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 20:31
      Nie była bym z kimś takim. Mój mąż czasami do pracy potrafi nie pójść bo woli zostać z małym i ze mną w domu-że o reszcie nie wspomnę.....
      • tigermarli Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 21:33
        wyobraź sobie, że nie wszyscy mogą sobie na to pozwolic...

        --
        https://www.suwaczki.com/tickers/relgj48azz0i519m.png
        • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 13:51
          Ale na co konkretnie ?
          • tigermarli Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 11:22
            na to żeby spobie nie pójśc do pracy, bo się chce posiedziec z rodziną. Nieodpowiedzialne to trochę mimo najszczerszych intencji.
            Co innego gdy dziecko chore.
            • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 13:12
              A co jest w tym nieodpowiedzialnego ?
              • tigermarli Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 19:44
                nie no, niemożliwa jesteś. smile
                ja dziękuję za takiego pracownika.
                ale nie odbiegajmy od tematu.
                • titerlitury Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 22:26
                  a nie przyszło ci do głowy, ze facet jest np adwokatem, i załużmy, ze nie ma w danym dniu ani ważnej rozprawy, ani ważnyuch spotkań, więc porządkowanie papierów sobie przekłada na dzień po, albo na za dwa dni... nie każdy tyra na akord
                  • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 23:37
                    Dokładnie.
                  • tigermarli Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 13.02.11, 09:17
                    tak, nasi mężowie to adwokaci, prezesi banków, gwiazdy rokowe i pisarze.
                    Piszę o przyziemnych zawodach, które 80% społeczeństwa wykonuje i NIE MOŻE SOBIE POZWOLIC ŻEBY POWITAC PORANEK SŁOWAMI: walę tą robotę, zostaję z wami! smile
                    Ja pracuję u kogoś i mimo że nie zajmuję najniższego stanowiska, nie mam tak nieodpowiedzialnych pomysłów. No może raz na rok. (nie wspomnę o marzeniach, żeby doba miała 50h a ja zdążyłabym obrócic do pracy, leciec na zakupy, bawic się z dzieckiem i chodzic na siłownię)
                    Mąż z kolei, prowadzi własny biznes i jedyne na co sobie czasem pozwala, to spóźnic się rano 15min (bo chce nakarmic małą).
                    Chyba rozumiesz o co mi chodzi? myślę, że to oczywiste dla większości.
                    • titerlitury Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 13.02.11, 12:11
                      Tak rozumiem, co nie zmienia faktu, że jest jeszcze te 20%, które na "nie idę dziś do pracy" może sobie pozwolić. Musza to skrzętnie ukrywać, byś czuła się lepiej?
                      • tigermarli Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 13.02.11, 19:07
                        nie rozumiem, po co drążysz tak oczywisty temat.
                        Niektórzy po prostu lubią miec ostatnie słowo i chyba do nich należysz.
                        • titerlitury niesamowita jesteś! 14.02.11, 08:42
                          jak dyskusja jest nie po twojej myśli, to wychodzisz z tekstem |po co drazyc oczywisty temat! jeszcze sie nie spotkalam z takim tupetem! smile))
                    • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 15.02.11, 20:22
                      Ty to chyba należysz do klubu "tempych strzał" skoro nie rozumiesz przekazu wiadomości.....
                • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 23:37
                  Ale mój mąż może sobie na to pozwolić i pracodawca nie robi z tego żadnego problemu. Jak byś nie zauważyła to nie proponuję nikomu nie chodzenia do pracy- ot stwierdzam fakt, ze mój mąż ma tak silną więź z naszym synem od urodzenia,że czasami woli zostać w domu, a nie tak jak większość iść do pracy i mieć dzieciaka z głowy.
                  • silje78 Re: poshemka 13.02.11, 12:02
                    cóż jeśli twój mąż chodzi do pracy tylko dlatego żeby mieć dzieciaka z głowy to chyba nie ma czym się chwalić... czyli jak zostaje w domu tzn, że akurat w ten dzień ma ochotę pobyć z małym, a jak idzie do pracy to ma go po dzirki w uszach....
                    nśmiem twierdzić, że wiekszość pracuje bo musi/lubi, a nie dlatego, że chce mieć z głowy dziecko...
                    • posh_emka Re: poshemka 13.02.11, 12:55
                      Naucz się kobito czytać ze zrozumieniem, a dopiero potem się na forum wypowiadaj bo bałagan tylko robisz.
                      • silje78 Re: poshemka 13.02.11, 21:02
                        wyciągnęłam prosty wniosek z tego co nabagrałaś. poza tym wiesz chyba co to sarkazm? jak nie to odsyłam do wikipedii...
                        • posh_emka Buahahahaha................ 13.02.11, 21:05
                          Do wyciągania wniosków to ci jeszcze daleko - zwłaszcza prostych.
                          • silje78 Re: Buahahahaha................ 14.02.11, 16:26
                            cóż chylę czoło. od "prostoty" na forum jesteś przecież ty.
                            • posh_emka Re: Buahahahaha................ 15.02.11, 20:15
                              Tak, tak, tak- tak sobie to tłumacz skoro argumenty ci się skończyły.
                  • 3-mamuska Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 17.02.11, 19:39
                    posh_emka napisała: Jak byś nie zauważyła to nie proponuję nikomu nie chodzenia do pracy- ot
                    > stwierdzam fakt, ze mój mąż ma tak silną więź z naszym synem od urodzenia,że cz
                    > asami woli zostać w domu, a nie tak jak większość iść do pracy i mieć dzieciaka
                    > z głowy.
                    Chcialas sie pochawalic,tylko nie wiem w czym to pomoglo autorce watku.
                    Lepiej sie poczulas?
                    • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 18.02.11, 12:05
                      Kolejna nawiedzona co czytać ze zrozumieniem nie potrafi.
                      Na tym forum jak człowiek napisze coś nie pomyśli czytających to od razu jest "kopanie leżącego, dowalanie innym, dołowanie kogoś innego".
                      To o czym pisać ?
                      Przytakiwać tylko i płakać razem z płaczącymi już?
                      Trochę realizmu..............
                      • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 18.02.11, 12:07
                        A co chciałam osiągnąć ?
                        Chciałam autorce pokazać i innym twierdzącym,że taki facet jest ok- że to nie jest normalne jak facet ma w doopie swoje dziecko i że są na świecie normalni ojcowie dla których dziecko jest ważne.
      • ripani Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 21:37
        posh_emka napisała:

        > Nie była bym z kimś takim. Mój mąż czasami do pracy potrafi nie pójść bo woli z
        > ostać z małym i ze mną w domu-że o reszcie nie wspomnę.....


        NO BRAWO !!! WIESZ JAK TO SIĘ NAZYWA?
        to się nazywa KOPANIE LEŻĄCEGO! - SUPER, JESTEŚ Z SIEBIE ZADOWOLONA?
        • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 13:50
          Tak, tak -wiem,że moje wypowiedzi na ciebie działają jak czerowna płachta na byka.
          Wyobraź sobie,że gdybym chciała jej dokopać to inaczej mój post by wyglądał. Stwierdzam fakt- nie interesuje faceta jego własne dziecko, które ze mną ma to mnie taki partner życiowy też nie interesuje. Dzisiaj ktoś nie wykazuje zainteresowania dzieckiem, a jutro kto wie czym innym........
          No ale zapomniałam- dla ciebie proste rzeczy za trudne są do pojęcia.
          • kotkowa Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 15:37
            Ta, jasne, juz widzę, że byś się rozstała, jak tylko mąż przestałby się dzieckiem zajmować. Pierwsza przeszkoda i od razu rozwód tak? bez żalu, bez prób, pstryk i po sprawie. No raczej jesteś wyjątkiem.
            • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 13:11
              No tak- musiała bym być tobą,żeby być z kimś kto ma w nosie własne dziecko, a przez co i mnie. Gratuluję podejścia do życia- no ale taki stereotyp rodziny wyniosłaś pewnie z własnego domu rodzinnego.
          • ripani Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 17:43
            posh_emka napisała:
            > No ale zapomniałam- dla ciebie proste rzeczy za trudne są do pojęcia.

            Dla mnie zwierzenia autorki zrozumiałam doskonale, wiem że w takiej chwili potrzeba wsparcia i pocieszenia...
            Mogłaś sobie darować i nie dobijać jej... no ale zapomniałam - dla ciebie proste rzeczy za trudne są do pojęcia.
            • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 13:12
              Wsparcia ?- no to ubieraj się i leć do niej i pomagaj realnie- wsparcie to od męża powinna mieć. Opowiadanie pustych frazesów na forum,że facet się zmieni to twoja specjalność.
              • ripani Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 13:52
                posh_emka napisała:

                > Wsparcia ?- no to ubieraj się i leć do niej i pomagaj realnie- wsparcie to od m
                > ęża powinna mieć. Opowiadanie pustych frazesów na forum,że facet się zmieni to
                > twoja specjalność.

                No i wydaje mi się że ta moja specjalność nikomu przykrości i łez nie przyniesie - w przeciwieństwie do Twojej...
                Wiesz co, ciesz się i dziękuj że masz dobrego męża, który woli zostać czasem w domu z Tobą i dzieckiem, nie każdy ma tyle szczęścia co ty.
                Pozdrawiam.
                • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 12.02.11, 23:38
                  A owszem cieszę się z tego- za żadne skarby bym go na innego nie zamieniła smile
    • dorota_ja Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 20:35
      Jezuu ;/

      Dziewczyna nie pisze, że mąż znika w delegację, tylko nie umie nawiązać więzi z dzieckiem. To wystarczający stres i historyjki o innych babkach to głupota jakich mało.

      Autorko - jak piszesz, że Ty siedzisz z dzieckiem szczęśliwa i zaangażowana , a on osobno przed laptopem to moze on faktycznie czuje się odrzucony ? MOże nie wie/ nie umie zabawić dziecka i woli siedzieć w kącie przyglądając się tylko ?
      Facet nigdy w życiu Ci nie powie że nie umie wink
      Uważam, ze prawienie mu morałów co powinien a czego nie ( jeszcze kretyński pomysł ze znajomym ! - NIE ) nic nie da.
      Lepie byłoby, żebyś delikatnie angażowała go w te Wasze z maleństwem zabawy. Można przecież wygłupiać się, śpiewać zaczepiać ... On musi czuć że jest Was 3 a nie on i Wy.
      No i słodka Mamusia , będąca dla niego partnerką z fochem.

      Ja mam Sarb. Ojca ktory w szpitalu ześwirował totalnie na punkcie młodej i od 7 m-cy są wpatrzeni w siebie jak w obrazek wink To go nakręca, ale ja go bardzo chwalę !

      Krotko - zaangażuj go w te zabawy, podkreślaj jakim jest niezastąpionym tatą. Powinno zadziałac wink
      • paliwodaj Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 20:54
        ale wy dziwne jestescie, nie napisalam ze na pewno ma druga babe, ale znam taki przypadek kiedy dziewczyna z dwojka dzieci 3 lata wierzyla w delegacje, przeciez takie rzeczy sie dzieja czasami!
        Pisanie zalamanej dziewczynie o swoich "sarbach" moze tez ja rownie dobrze zdolowac, bo ona tez chcialaby aby jej maz oszalal na punkcie dziecka i szuka pomusly jak to zrobic
        Znam tez dwa niereformowalne przypadki mezow, ktorzy cale zycie pracuja calymi dniami i ich zony otwarcie mowia ze nigdy sie nie zdazylo zeby zmienili dziecku pieluche.,
        Jedna z zon wytlumaczyla sobie ze tak ma byc i koniec, bo maz zmeczony, bo ma zarabiac i ma prawo na dziecko nie popatrzec, dzis ich dzieci maja nascie lat i stosunki z ojcem takie sobie.

        Druga nie tolerowala zjawiska , co nie znaczy ze cos udalo jej sie z tym zrobic w okresie wczesno-dzieciecym, pozniej natomiast maz zajmowal sie 2 chlopacmi czesciej , chlopcy za nim szaleli i mieli duzo wspolnych zainteresowan

        Pomysl z zaprzyjazniona rodzina wcale nie jest taki kretynski, a najlepiej zeby jakis ojciec dziecka, umowil sie np na spacerek z Twoim mezem i dzieckiem i nie chodzi tu zeby zaprzyjazniony ojciec prawil mu kazania, ale zeby razem przyjemnie spedzili czas ze swoimi dziecmi
        Sorki, ale czasami kolega bardziej trafi do przekonania niz zdenerwowana sytuacja zona
        • dorota_ja Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem paliwodaj 11.02.11, 08:18


          najgorsze co można zrobić to prać brudy przy znajomych, i jeszcze ich angażować w to.

          kretyńskie i szczeniackie !

          jak mam problem w związku to rozwiązuję go z partnerem. nie robię z siebie cierpiętnicy, nie obrabiam mu dupy przy znajomych tylko wyjaśniam co mnie wkurza.
          facet to nie przedszkolak i ma prawo czegoś niewiedzieć i nieumieć. tylko ma taką konstrukcję że jak go zaczniesz traktować jak wroga to albo ucieknie gdzie pieprz rośnie, albo sie nim stanie.
          zaufaj mi, że każda kobieta jak chce - będzie miała wszystko. tylko nie zasmarkana awanturnica tylko taka ktora go pochwali, doceni - inteligentna i sprytna big_grin

          sama bym się wpięła na babę co mi organizuje wieczorki moralizatorskie.
          • paliwodaj Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem paliwodaj 11.02.11, 23:35
            chyba ze sie ma przyjaciol, ktorym mozna zaufac, ale widze ze sytuacja wogole ci nie jest znana, przykro mi ....
            Dlaczego zaraz obrabiac dupe przy znajomych, to nie ogladasz filmow ( bo juz wiem ze z autopsji nie znasz) i nie wiesz ze sa ludzie, ktorzy sobie nawzajem pomagaja, nie koniecznie robia dobra mine do zlej gry, maja wsparcie w zaprzyjaznionych osobach?
            Wyobraz sobie ze tak pomagalismy raz malzenstwu z naszego otoczenia i nikt tego nie wzial za jakies wieczorki moralizatorskie, no ale rozumiem twoja smutna sytuacje
            • dorota_ja Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem paliwodaj 12.02.11, 09:48
              ale chrzanisz, jak stara kwoka. totalnie nic do Ciebie nie dociera.

              znajomi, fajne spotkania, rozmowy i filmy to raz.
              dwa to związek - po to ludziska wiążą sie ze sobą, żeby razem żyć - tak w moim związku nie ma trójkątów i czworokątów. problemy rozwiązujemy sami. mamy do siebie zaufanie i traktujemy się poważnie.

              nie latam do starych lub psiapsiółek z każdą pierdołą lub brudem. ufam mojemu facetowi a on mi i właśnie dlatego mogę z nim pogadać o wszystkim nie uciekając się do chorych podstępów.
              w przeciwieństwie do Ciebie jak rozumiem umiem coś co jest Ci obce - zaangażować go w coś bez tupania nóżką wink
              zazdrościsz ? chyba powinnaś big_grin

              żałosna jesteś używając kiepskich tekstów z braku logicznych argumentów.
              • paliwodaj Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem paliwodaj 12.02.11, 14:35
                ja ci tylko przypomne ze nie chodzi tu o moja sytuacje bo moj maz zajmowal sie dziecmi od poczatku, pierwszego dnia po wyjscu ze szpitala zostal z dzickiem sam na sam i tak mial do trzeciego dziecka, nadal zajmuje sie juz wiekszymi dziecmi
                Pomylilo sie biedactwo o czym i o kim caly ten watek, no ale to typowe, chwytasz sie tego co ci slina na jezyk przyniesie , no bo cos wypada odpisac, pamietaj ze to ty mnie zaatakowalas!
                Moze przeczytaj watek autorki to bedziesz wiedziala o czym mowa, albo popros meza jezeli nie potrafisz zrozumiec slowa pisanego.
                I wbij sobie w twoja glowke ze nie zawsze masz racje i nie nalezy ludzi glebic za cos co dziala w ich srodowisku , tylko dlatego ze tobie wydaje sie inaczej , moze podsun tez ten watek mezowi zeby ci go wyjasnil, bo sama nie pojmiesz o co chodzi.
                I w tym wypadku zalosna jestes TY

                A kolezanek i przyjaciol to faktycznie w twoim smutnym malym swiatku mozesz mi pozazdroscic
      • nymeriia Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 12:15
        To go nakręca, ale ja go bardzo ch
        > walę !

        O to, to! Tato nie ma wsparcia w postaci hormonów i czuje się na początku trochę niepewnie. Zwłaszcza jeśli nie do końca jest tak jak to sobie wyobrażał. Wystarczy powiedzieć, że kurczę, ja tak młodej rozśmieszyć nie potrafię i tatusiowa pierś pęka z dumy.
        ---
        Piekła nie ma... Wszystkie diabły są tutaj.
        W.Shakespeare
    • klubgogo Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 20:49
      Spokojnie, znam takie przypadki, faktycznie przechodzi, gdy dziecko robi się większe i bardziej kontaktowe, a gdy już zaczyna chodzic, to można z nim wreszcie piłkę pokopac, itd. nie rycz, takie typy są na świecie.
      • eps Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 21:10
        faceci czasem naprawdę nawet mimo chęci nie potrafią zajać sie dzieckiem.
        Zamiast stać z boku i patrzeć na niezmienionego męża oglądającego mecz, daj mu na kolana dziecko z komendą żeby poopowiadał małemu/ małej co sie dzieje. albo wręcz mu dzieciaka i powiedz żeby popodrzucał go do góry, zrobił samolot. tak właściwie to musisz mu pokazać że takie dzieck oto nie warzywo i jak sie z nim bawić. Faceci czasem nie czują potrzeby zajmowania sie dzieckiem bo oni nie bardzo wiedzą jak je zając i czym. Albo niech weżmie dziecia i poturla sie z nim po łóżku. Jak tata zobaczy roześmianą bezzębną paszczę to od razu zmieni zdanie.
        • titerlitury Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 21:38
          eps napisała:

          > faceci czasem naprawdę nawet mimo chęci nie potrafią zajać sie dzieckiem.

          poza brakiem, cycków maja wszystko czego potrzeba do zajmowania sie dzieckiem, i dwie rece, i oczy, i bogi dwie itd, i powiem ci, ze ja nie urodziłam sie z umiejetnoscia zmiany pieluchy, wiec plizz - niektorym facetom sie po prostu nie chce zajmowac dziecmi

          > Zamiast stać z boku i patrzeć na niezmienionego męża oglądającego mecz, daj mu
          > na kolana dziecko z komendą żeby poopowiadał małemu/ małej co sie dzieje. albo
          > wręcz mu dzieciaka i powiedz żeby popodrzucał go do góry, zrobił samolot. tak w
          > łaściwie to musisz mu pokazać że takie dzieck oto nie warzywo i jak sie z nim b
          > awić.

          on zdaje sie ma wiecej niz 2 lata, wiec jesli opowiada takie dyrdymały jest zwykłym kretynem

          Faceci czasem nie czują potrzeby zajmowania sie dzieckiem bo oni nie bard
          > zo wiedzą jak je zając i czym.

          alez on doskonale wie: zamiast smierdzacej pieluchy meczyk w tv, zamiast baraszkowania czipsiki, zamiast wysilku potrzebnego do stworzenia wiezi z dzieckiem piwko

          Albo niech weżmie dziecia i poturla sie z nim po
          > łóżku. Jak tata zobaczy roześmianą bezzębną paszczę to od razu zmieni zdanie.

          taaa, bo go tej pory matka chowala przed nim dziecko...
          >
        • nople Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 17:00
          Podrzucanie dziecka ( zwłaszcza tak małego) jest bardzo złym pomysłem i może prowadzić do uszkodzeń (mikrouszkodzeń) mózgu. Nie tylko potrząsanie jest groźne, podrzucanie również może zaszkodzić dziecku.
      • agatha61 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 21:16
        Trochę tak jest, że większość (piszę celowo większość nie wszyscy) łapie kontakt raczej ze starszym dzieckiem. Nam, matkom instynkt przychodzi bardzo naturalnie i hormonalnie. U facetów raczej potrzeba na to czasu.
        Jeśli chodzi o moją sytuację to przy pierwszej córce mąż na początku angażował się, ale nie w samą opiekę tylko w rzeczy około: zakupy, prace domowe itp itd Świetnie radził sobie jak zostawali sami, ale na początku też było: ty to zrobisz lepiej, też dużo pracował i pracuje i siłą rzeczy ja byłam bardziej związana z mała.
        Generalnie im była starsza tym lepszy kontakt mieli: doszły rzeczy takie jak rower, pływanie, wspólne gry, prace w ogrodzie, które oboje lubią.
        Przy młodszej potrafi więcej zrobić i widzę większą więź między nimi (niż ze starszą w tym wieku) i myślę, że po prostu bardziej dojrzał do ojcostwa, jest starszy i inaczej podchodzi do sprawy niż gdy starsza była taka mała.
    • ripani Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 21:29
      Kochana, spokojnie - to minie! Sam określił że do jakiegoś czasu warzywo wiec czuje sie niepotrzebny, jak dzieciątko podrośnie, zacznie mu skakac po głowie, hihrac sie w głos, wołac TATA - zobaczysz zmięknie napewno. Dokładnie taka sytuacje miała moja koleżanka, trwało to kilka miesięcy gdy dziecko było takie "niekumate" Gdy zaczęło raczkować, gaworzyć, smiac sie, potem stawiac pierwsze kroczki i gdy zawołał tata - od razu dotarło do niego ... tak!!! jestem tatą big_grin Życzę Ci aby i u Ciebie tak było.
      Faceci potrzebują wiecej czasu, są tacy którzy muszą dojrzec do nowej sytuacji.
      Będzie dobrze!
      • swingwasp Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 21:55
        też mamy takich znajomych gdzie tata nie bardzo się interesował dzieckiem na początku. Przy porodzie nie, bo to okropne, kąpać nie, bo on nie potrafi, karmić nie bo dziecko może się utopić, do lekarza z mamą i dzieckiem nie, bo po co on tam. Przez ten pierwszy czas koleżance pomagał jej ojciec (dziadek chłopaczka) kąpał, kiedy ona po porodzie dochodziła do siebie, jeździł na szczepienia, żeby pomóc jej targać fotelik z dzieckiem, bawił gdy ta raz w tygodniu chodziła do pracy. Kiedy młody miał 3-4 miesiące zaczęli ich odwiedzać znajomi, pojawiły się głupie docinki, czemu to "tatuś"nic przy dziecku nie robi i chyba zrobiło mu się głupio. Zaczął zmieniać pieluchy, kąpać... A mały rósł i robił się coraz bardziej "kumaty" Powoli łapali nić porozumienia. Teraz dziecko ma 4 lata i "najlepsego tate na świecie" smile A mama? Mama uzbroiła się w cierpliwość i chwaliła tatę, mówiła, że dobrze robi to i tamto, delikatnie napominała kiedy coś robił źle. Podpowiadała co robić z dzieckiem, np wiedziała że malego bawi podrzucanie to zachęcała męża żeby tak robił a dzieciak się wtedy śmiał do taty. Myślę, że on się po prostu czuł strasznie niepewnie i głupio mu było przez to więc wolał nic nie robić niż robić źle. Może twój mąż to też taki typ? Cierpliwości, to przecież jego dziecko i na pewno je kocha, może po prostu potrzebuje więcej czasu żeby nauczyć się to okazywać. Ty też nie rób nic na siłę bo wydaje mi się że to tylko pogorszy sytuację. Powodzenia.
    • camel_3d Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 22:05
      hmm..mimo ze uwazam, ze male niemowlaczki to faktycznie warzywa...to na pewno nie zasluguja na to zeby sie o nie nie troszczyc...i oleac kompletnie. Taki maly organizm potrzebuje ciepla i poczucia bezpieczenstwa..nawet jezeli to tylko klebek instynktow.
      Ja widze dwie drogi.... moze trzy...
      albo porozmawiasz z mezem... sama sobie dziecka nie zrobilas..powinien sie zajac, czy chce czy nie... taki podzial obowiazkow. Czasem slowny kop w tylek i postawienie sprawy jasno jest lepszyy niz lzy..
      poczekaj do tego 6 mieisaaca..moze jak dziecko zacznie sie juz komunikowac to zmieni zdanie.,,
      ..olej faceta i jezeli masz mozliwosc wyprowadz sie... przeanalizuj wasze zycie, czy przedtem bylo super, czy dzeicko az tak wszytsko zmienilo?

      a moze sama posiwecasz dziecku za duzo czasu? i facet czuje sie odsuniety na bok?
    • marzenastr Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 22:46
      smile wiesz chyba 3/4 kobiet na tym forum to ma smile
      Nie martw sie kiedys twoj maz sie obudzi smileAle wiem ,ze Tobie ciezko musisz sie trzymac smile Wisz dam Tobie taka rade.. zapamietaj jak twoje dziecko rozwija sie w najprostrzych sprawach bo to ciezo pamietac po latach a zobaczysz ze za jakis czas jak toje bebe bedac wieksze da popalic przypomij sobie te chwile jak byl maly i jak bylo zle i pieknie ...mowie Tobie usmiech u Ciebie pierwsza klasa smile
    • gazeta_mi_placi Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 23:10
      Dla większości normalnych mężczyzn (nie ciotek) dzieciak zaczyna być interesujący jak podrośnie i zacznie gadać do rzeczy, pewnie u Ciebie też tak będzie, poczekaj...
      • annie_laurie_starr Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 23:18
        Pierwszy raz w zyciu gazeta_mi_placi powiedzial/a cos sensownego. Faktycznie jest grupa facetow, ktorzy lapia kontakt z dzieckiem dopiero starszym - chodzacym i mowiacym. I sa tez faceci uzaleznieni od kompa. W tym drugim przypadku wspolczuje. Chociaz nawet oni lapia kontak z dziecmi - olewajac raczej zony tudziez partnerki.
        • cytrynowa.lemoniada Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 10.02.11, 23:44
          zarówno mój maż, ja i ja jesteśmy uzależnieni od kompa, a jednak mamy kontakt zarówno ze sobą, jak i ze swoimi dziećmi. to, że niemowlaki to do pewnego momentu warzywa (choć słodkie i pociesze) to prawda, o co tu się obruszać. "Więź" ojca 3 miesięcznym bobasem nijak się ma do więzi z przedszkolakiem powiedzmy. Jak będziesz mu gderać ciągle to bedzie jeszcze gorzej, on musi sam do tego dojrzeć, a Ty zachęcaj go bardziej inteligentnie niż płaczem.
      • camel_3d Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 11:40
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Dla większości normalnych mężczyzn

        to zalezy co sie uwaza za normalne....
        rozumie, z enormalny mezczyzna to facet, ktory zmacha dziecko a potem oleje, az do czasu kiedy juz nie bedzie klopotliwym elementem, zatruwajacym codzienny spokoj wspanialego tatusia?
        normalny mezczyzna, to ktos kto potrafi wziac odpowiedzialnosc za dziecko i zajac sie niem, skoro je zrobil...
      • whitney85 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 13.02.11, 11:41
        Super. Znaczy mądry mąż nie będzie sobie zawracał głowy niekumatym niemowlakiem za to głupia żona jest do tego stworzona, tak?
      • beata_i_fasolka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 17:43
        Sugerujesz ze moj maz to ciotka bo zlapal z synem rewelcyjny kontakt od dnia urodzin?? Ciekawe!
    • katriel Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 00:37
      Ńo bo z takim małym to faktycznie trudno złapać kontakt. Jak sie musi, to się
      w końcu udaje - a on, póki co, nie musi. Może dobrze by było, żeby miał jakieś
      stałe obowiązki przy dziecku. Taki klasyczny pomysł to jest "tata kąpie", z tym
      że to najlepiej od noworodka wprowadzać. Z uzasadnieniem: "tata ma większe
      dłonie, to łatwiej mu będzie podtrzymać dziecko w wannie". Po paru miesiącach
      to będzie się dziwnie patrzył, co ci nagle odbiło, jak tyle czasu sama kąpałaś.
      Może łatwiej byłoby wprowadzić "czas dla mamy" - dzieć już na tyle duży, że
      mama nie jest potrzebna 24/7, więc niechże dostanie wychodne. Niekoniecznie
      nawet dosłownie, że miałabyś gdzieś wyjść (choć to też do pomyślenia - np.
      fitness jakiś raz w tygodniu chociaż), ale chociaż wolne od dziecka w domu,
      na ulubiony serial czy poleżenie z maseczką. Tyle że nie od okazji do okazji,
      jak poprosisz, ale jako stały punkt tygodnia: w każdy wtorek o 19 nie pytasz
      nawet, czy zajmie się dzieckiem, tylko wręczasz i znikasz.
      • paliwodaj Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 02:54
        > poza brakiem, cycków maja wszystko czego potrzeba do zajmowania sie dzieckiem,

        dokladnie, chociaz moj syn kiedys sie do meza przystawial i chcial ssac, ale chyba owlosienie klatki mu sie nie zgadzalo big_grin

        Z innej beczki, nie bierz tego personalnie, nie zakladam ze tak jest , absolutnie nie, ale jak czasami bywa : wlasnie odrzucenie meza , zajecie sie prawie wylacznie dzieckiem, przy czym zaniedbanie tez siebie ma bardzo destruktywny wplyw na zwiazek, rowniez mowie o seksie.Nie zachecam wcale do poswiecen w tym zakresie, czasami niestety padamy na twarz i nie da sie, ale...
        Dziecko jest tego przyczyna , niedawno byl watek w ktorym mamy wypowiadaly sie jak dziecko zmienilo ich zycie i nie kazda czuje sie z tymi zmianami komfortowo, maz tez moze tak sie czuc
        Kazda mama powinna pamietac ze ma prawo zostawic dziecko ojcu, wyskoczyc do fryzjera, zakupy czy gdzie tam jeszcze, moze zacznij od wyjscia po bulki, na bardzo krotko.
        Docenienie tego ze zostal z dzieckiem i oboje przezyli ten czas, jest bardzo wazne
        • zandaria03 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 08:27
          Mój tak miał po narodzinach bliźniąt.Niby się cieszyl,ale tak jakoś zaczął uciekać w pracę,nagle miał mnóstwo rzeczy do zrobienia w garażu i dookoła domu,itd,itp.Jechał do OBI po taśme malarską i nie było go 3 godziny.Było mi strasznie przykro,ze po powrocie z pracy nawet nie zaglądał do pokoju maluchów...Miałam, wrazenie,że przemyka pod scianami,bylebym tylko nie poprosiła go o pomoc.Zacisnęłam zęby i zaczęłam go angażować w proces wychowawczy,zostawiałam go z maluchami.Cały czas powtarzałam mu,jakie są sliczne i tak bardzo podobne do niego,że usta syn ma po nim,że córka oczy po nim,itp...Poskutkowało.Dziś dumny tatuś na spacerze nie daje mi prowadzić wózka,sam proponuje,że zajmie się dziećmi.Nie twierdzę,że jest idealnie,ale dużo lepiej...Ponoc niektórzy faceci tak mają,to mija ,gdy maluchy podrastają i stają się bardziej komunikatywne.Powodzenia i głowa do górysmile
          Lilypie First Birthday (GU9e)
    • semi-dolce Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 09:50
      To, co piszesz jest smutne, ale to "chipsy i
      > jakiś "niegroźny" alkohol" jeśli dzieje się często jest bardzo niepokojące. Nie ma niegroźnego alkoholu a regularne, częste picie jakiegokolwiek może bardzo łatwo doprowadzić do uzaleznienia. Na twoim miejscu poszłabym do specjalisty, psychoterapeuty - sama - i porozmawiała o swoich uczuciach i niepokojach.


      Btw - mój tez kiedyś mówił że dzieci póki nie zaczną mówić to warzywa. Jego dzieci były już wówczas prawie dorosłe, więc miał za soba doświadczenie ojcostwa. I jego zycie, gdy one były małe, wyglądało podobnie do zycia twojego męża - dziećmi zajął sie jak była konieczność i to tak "mechanicznie", w domu telewizor, piwko i kompletna alienacja. Dzis, z nami jest inny. Owszem, sa problemy, ale młodego uwielbia, kocha, zajmuje się. Jest dobrym ojcem. Być może to kwestia wieku, dojrzałości, być może pracy nad sobą, być może tego, że nie ucieka w używki - nie wiem, szkoda tylko, że obudził się dopiero przy trzecim (swoim) dziecku. Działaj, bo samo mu to nie minie.
    • atrapcia Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 11:00
      Z moim było podobnie, tylko że córka była bardzo płaczliwa, kolkowa i meeega cyckowa - tatuś się strasznie zniechęcił, bo czego by nie zrobił, to ona i tak w ryk... Wstał parę razy w nocy - nic to nie dało, i tak musiałam się podnieść bo bujał jak paralityk jakiś (swoją drogą ciekawy widok ;p), od tamtej pory nie wstawał... Po prostu nie potrafił jej uspokoić, uśpić, zabawić. Teraz już potrafi i super się dogadują smile
    • mw144 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 11:21
      Sądząc po opisie - normlany facet, a lepszy kontakt z dzieckiem będzie miał jak będzie na tyle duże, żeby można było z nim pograć w piłkę, iść do kina itp.
      • jedenasta11 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 11:33
        smutne i bardzo Ci wspolczuje
        mysle,ze on nie nie umie inaczej. i mysle,ze jak maly podrosnie to wszystko moze sie zmienic.potrzeba widocznie czasu.niemniej jednak,wiem,ze to strasznie przykre,ze teraz,kiedy dzidzius jest taki malutki i bezbronny nie ma tyle czulosci ile by mogl dostac od ojca.ojciec chyba musi dojrzec crying
      • camel_3d Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 11:41
        mw144 napisała:

        > Sądząc po opisie - normlany facet, a

        sroyy..normalny? piwo, chipsy, laptop, tv..i olanie rodziny?? to moze byc norma..w niektorych srodowiskach..faktycznie..
        • mw144 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 11:03
          Są też takie środowiska, w których facet powinien również rodzić dzieci i karmić piersią, bo jak nie to będą na nim wieszać psy na forum niemowlętongue_out
    • q_fla Re: Większośc z was chrzani jak potłuczona :/ 11.02.11, 12:44
      No i wyszło szydło z wora: gdzie te wszystkie peany na temat bliskości dziecka z rodzicami, no pytam się gdzie?
      Dziecko potrzebuje miłości obojga rodziców, od początku, pomijam oczywiście sytuacje losowe.
      Ile ten facet ma lat? Cztery, czy pięć, bo "obrażony, że z niemowlakiem w piłkę nie może pograć, meczu z nim obejrzeć? Uważacie, że to normalne?
      To nie jest normalne, to nie jest dojrzały mężczyzna.

      Do autorki wątku: trudna, nienormalna sytuacja, szczerze współczuję. Proponuje rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, postawić warunki, on także jest ojcem dziecka i jest odpowiedzialny za nie od chwili poczęcia. Albo próbować namówić go na wizytę u psychologa. Dużo siły....
      • posh_emka q_fla 11.02.11, 13:53
        AMEN- rękami i nogami.
      • pancia-jancia Re: Większośc z was chrzani jak potłuczona :/ 11.02.11, 15:05
        zgadzam się w 100 %, nie ma usprawiedliwienia. Powinien się zająć i już. Jak by mój się tak zachowywał to chyba bym go rzuciła. co to znaczy że dziecko warzywo do pół roku? Mój mąż wspaniale bawi się z dzieckiem - nie jest żadnym warzywem. Jak by tak je nazwał to bym go z domu wywaliła i niech spada.
        • q_fla Re: Większośc z was chrzani jak potłuczona :/ 11.02.11, 17:12
          To nie jest takie proste: rozejść się, nie każdą matkę na to stać.
          Mnie tylko wkurza to, że jak matka nie karmi piersią, nie śpi z dzieckiem, ma depresję poporodową to od razu z punktu jest be. A facet, który olewa na całego swoje dziecko od razu jest usprawiedliwiony, bo - tu ręce i cycki opadają - musi się przyzwyczaić, dojrzeć, to jest normalne.
          G....prawda, to nie jest normalne!
          Nazwanie dziecka warzywem nie skomentuję, bo zbyt dużo niecenzuralnych słów ciśnie mi się na usta. uncertain
    • memphis90 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 12:52
      Zmusić do więzi rzeczywiście nie można. Ale do pomocy w zajmowaniu się dzieckiem- jak najbardziej i tego powinnaś wymagać. Mój mąż też najpierw patrzył na nasze (planowane) dziecko jak na Obcego, poproszony pomagał, czasem zagadał, pobawił się- ale bez przekonania. Po jakichś dwóch latach nieoczekiwanie zaczął mówić do Lili "kochanie", "słonko" i sam przyznaje, że pokochał naszą córkę nad życie. Teraz obydwoje "uczymy się" naszego synka. Miłość do dziecka zmienia się, ewoluuje- i to u obojga rodziców. Daj mu czas, ale też stymuluj do jak najczęstszego przebywania z dzieckiem, pokazuj, jak się z maluchem bawić, jak zagadywać. A miłość się pojawi.
    • poli07 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 13:14
      Coz moge współczuć sloughi i trzymac kciuki, aby ten problem rozwiazal sie pozytywnie.

      Aby ominac takie sytacjie , uwazam, ze dziecko powino byc zawsze oczekiwane przez obojga rodzicow i takze porod rodzinny zalatwia sprawe, jak facet uswiadomi sobie ze urodzenie dziecka jest jednak czyms ekstremalnie ciezkim. druga sprawa nalezaloby angazowac tate juz podczas ciazy i czytanie mu o rozwoju dziecka , chodzenie razem na usg itd, aby obudzic takze w nim ten instynkt..

      Ale co moge poradzic w obecnej sytuacji , to abys angazowala meza w opieke nad dzieckiem , utworzyla harmonogram, np mycie dziecka , wychodzenie na spacer itd. Jesli po pewnym czasie to nic nie pomoze i nadal Twoj maz bedzie traktowal dziecko jak warzywo to widze jedna tylko sytuacje, wyzyta u psychologa, poniewaz to nie jest normalna sytuacja. Rodzicami jestescie obydwoje i cala opieka nie moze byc zwalona tylko na Twoja glowe. Powodzenia !
      • nika1310 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 11.02.11, 14:40
        niestety jak obserwuje w najblizszym otoczeniu taka sytuacja jest czesta. Mam kolezanke ktora wrecz schodzi mezowi z oczu zemy mu nie przeszkadzac placzacym niemowlakiem. Ojca ktory nigdy nie yostal sam na sam z synem bo sie rzekomo go boi- tzn ojciec syna sie boi. a co robi zona? pakuje dzieciaka i jedzie na pare tygodni do mamusi... a mezowi zostawia caly zamrazalnik jedzenia- rozne dania ugotowane przez siebie i podzielone na porcje zeby sie biedny nie narobil. i dziecko po 10 latach leczenia nieplodnosci, wyczekane, wysnione...
    • titerlitury Włos się jeży na głowie! 11.02.11, 17:12
      jak czytam ten wątek. To, że takie sytuacje się zdarzają, to oczywiste, czasem nie dorastają do rodzicielstwa ojcowie, czasem matki, ale to jest na Boga PATOLOGIA, a nie norma! I jak czytam zadowolone mamusie,. które piszą "to normalne, to normalny facet" to po prostu oczy przecieram nie dowierzając. W jakich rodzinach wy się wychowywałyście, ze dla was to norma? Czy naprawdę wydawałoby się wam normalne, gdyby odwrócić sytuację, i gdyby to facet pisał? Co za bzdury! Więź i miłość się buduje od początku, nie przychodzi sama, na pewno nie zrodzi się magicznie po tym, jak dziecko skończy 6 m-cy, bo i z czego? Z meczyków? Z piwka? Jak maluch będzie miła koło roku, zacznie biegać, otwierać szuflady, ściągać na siebie obrusy, to będzie kolejne wytłumaczenie, że "ten bachor bez przerwy lata i nie mówi", jak zacznie mówić to będzie chciał robić nudne rzeczy, potem już się jemu nie będzie chciało zabiegać o względy ojca, bo będzie dla niego po prostu zupełnie obcym człowiekiem, inny np od listonosza tylko o tyle, że śpi pod jednym dachem.
      Droga sloughi, nie mogę ci radzić, powiem tylko co ja bym zrobiła na twoim miejscu. Usiadłabym naprzeciwko niego i powiedziała dokładnie to, co nam napisałaś, bez emocji, bez wyrzutów, bez zrzędzenia, fakty, bez oskarżania, to co czuję (z tego co piszesz wnioskuje, martwisz się nie tylko o jego relacje z dzieckiem, ale i sama czujesz, ze on się oddala, że jesteście sobie coraz mniej bliscy). A potem powiedziałabym, że tak jak jest być nie może i że nie ma wyjścia, trzeba się do sytuacji dostosować. A jeśli on nadal tego nie zrozumie, to pożegnałabym się z nim bez żalu, bo prawdopodobnie w żadnej trudnej sytuacji i tak nie mogłabym na kogoś takiego liczyć.

      Rodzicielstwo to jest piękna, ale bardzo trudna misja, z tym, ze jest w pełni dobrowolna. Mężczyzna jak i kobieta odbywając stosunek muszą zdawać sobie sprawę, że ewentualną konsekwencją tej chwili przyjemności może być dziecko. A dziecko to nie są tylko super fajne ciuszki, gadżeciarski wózek i przyjeności.

      To jest niebywałe, że ktoś tu piosze, ze to jest "normalny facet", że "każdy normalny facet tak ma". Wg tych kryteriów mój jest całkowiecie nienormalny i dzieki Bogu!

      Acha, symptomatyczne, że najbardziej oburzony przed quflą był camel. Facet.
      • atrapcia Re: Włos się jeży na głowie! 11.02.11, 23:41
        Nie przesadzaj, serio. Więź rodzi się powoli, miłośc też, ale niekoniecznie ojciec musi całkowicie się odnajdywać w ojcostwie, przynajmniej nie od razu. Nie mówi się o tym, ale świeżo upieczony tatuś może tak samo jak mamusia przeżywać baby blues, być zmęczony, czuć się bezradny. Ja walczyłam z moim o każdą jego chwilę spędzoną z córką - z jednej strony rozumiałam, że on pracuje, że ma 2 lewe ręce do dzieci, że córka go nie akceptuje bo najbardziej potrzebuje mnie i mleczka, że tata nie potrafi tak pobujać jak mama, itp. - a z drugiej byłam wściekła, że dziecko jest na mojej głowie, że nie będzie tej więzi między nimi i robiłam awantury, warczałam jak zwierzę zagonione w pułapkę... I zupełnie niepotrzebne to były nerwy, po kilku miesiącach córka zaczęła tolerować tatusia, jego wygłupy, tęskniła za jego głosem, uściskiem i z czasem było tylko lepiej. A najlepiej jak zaczęła raczkować a potem chodzić, bo sama do niego szła i ciągnęła za nogawkę, zaczepiała... Teraz jest już po prostu bajka, młoda ma 16 miesięcy i trochę już mówi - ojciec wraca z pracy a ona od drzwi woła "tata" i "ceść" (cześć), daje buzi, opowiada mu swój dzień po swojemu, zaczepia przez resztę dnia... A jak tata ma nocki i kładzie się spać o 7 rano to ona się do niego przytula śpią razem, później wstaje i sprawdza czy tata dobrze śpi, a kiedy jego pora wstawania, to zwyczajnie włazi na łóżko i go budzi, przytulają się, gadają... Czasem razem grają na gitarze - albo na dwóch, kopią piłkę, rzucają balonikami, ganiają się, rozśmieszają nawzajem, czy po prostu razem siedzą wink
        Jak sobie teraz przypominam swoje obawy sprzed kilku miesięcy, to jestem w szoku jak wszystko może się zmienić.
        Dziecko się rozwija, ojciec dojrzewa i może złapać kontakt z maleństwem i wszystko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. smile
        • q_fla Re: Pytanie 12.02.11, 01:51
          Gdyby z jakiś względów nie mogłabyś zajmować się dzieckiem przez pierwsze kilka miesięcy, to wtedy co? Mąż zacząłby cudownie przedwcześnie dojrzewać, czy miotnąłby dziecia do rodziny, lub pod opiekę państwa?

          Btw, dobro powraca, zło również...
          Kiedyś ci ojcowie będą starzy i bardzo prawdopodobne, że będą dla swoich dzieci "warzywami"...
          • titerlitury O! toto! n/t 12.02.11, 09:52
          • atrapcia Re: Pytanie 13.02.11, 08:16
            Tak, zacząłby dojrzewać - to jest możliwe, wiem z własnego doświadczenia, kiedy musiałam zakończyć dzieciństwo w wieku lat 6 bo zmarła moja mama. Da się.
            A może wtedy dostałby jakiegoś kopa w dupkę i chcąc nie chcąc by się dzieckiem zaopiekował... Albo faktycznie podrzucił rodzinie, czy do żłobka. smile Już o tym kiedyś myślałam, co by było gdyby ze szpitala wróciła tylko Lucynka... Chyba wtedy by było zupełnie inaczej - matki by nie znała, piersi też, ojciec by się od początku musiał bardziej przyłożyć do wychowania, nie miałby możliwości wyręczenia się kimś smile Ale to jest akurat bez znaczenia, bo wiem, że by dał radę, tylko to byłaby zupełnie inna bajka w innym świecie smile
            • tigermarli Re: Pytanie 13.02.11, 09:30
              Bo najlepiej siedziec i krytykowac. I wynosic swoją pozycję przed innych by się dowartościowac, zupełnie zapominając że nie wszyscy mają te same uczucia, nie przechodzą wszystkiego w ten sam sposób.
              Ja nie mówię, że facet zachowuje się w porządku, mało tego, myslę, że jak kobieta przed nim usiądzie i nawet spokojnie powie o co jej chodzi, to on i tak nie zrozumie, bo przez ostatni czas słuchal tylko o tym.
              Trzeba sposobem. Ktoś już tu pisał-przypadkiem się rozchorowac i dac tatcie opiekę nad dzieciem, lub nagle jechac na pół dnia do rozchorowanej matki czy iśc na spacer ze znajomymi ich dzieckiem.
              Byc może nie jest to OK, że od początku nie poczuł przypływu miłości (mój pewnie też nie czuł tylko się starał), bo taki bąk na początku to tylko mały bąk wink ale jak ma 2 miesiące to zaczyna się już rozglądac a jak 3 już gadac po swojemu. I wtedy wkracza tata smile
              • posh_emka Re: Pytanie 13.02.11, 10:59
                Spokojnie usiądzie i powie o co chodzi ? No przecież nie znalazła tego dziecka na spacerze tak nagle- facet też miał te kilka miesięcy żeby sobie w głowie wszystko poukładać i tyle.
                "Przypadkiem się rozchorować" etc.- a to dobry sobie sposób na życie- cokolwiek facet nie będzie chciał robić to sposobem go trzeba będzie brać - "przypadkiem"?
                Nikt nie mówi,że faceta ma zalać fala miłości od pierwszego dnia życia dziecka - tylko chłop ma stanąć na wysokości zadania i być ojcem, a nie spłodzić i tyle jego wkładu. Na sam początek to wystarczy jak włączy się w życie rodzinne, a nie laptopem do sieci......
                Nie rozumiem kobiet co tak brną w takie pokręcone życie rodzinne i tłumaczą facetów na każdym kroku,że oni tacy biedni i w ogóle sierotki bo to przecież facet, a kobieta to od razu wyrodna matka jest jak do dziecka miłości nie poczuje zaraz po narodzinach.
                Dzięki- nie wiem komu- mam normalnego męża.
                • titerlitury Re: Pytanie 13.02.11, 12:16
                  posh_emka napisała:

                  > Nie rozumiem kobiet co tak brną w takie pokręcone życie rodzinne i tłumaczą fac
                  > etów na każdym kroku,że oni tacy biedni i w ogóle sierotki bo to przecież facet
                  > , a kobieta to od razu wyrodna matka jest jak do dziecka miłości nie poczuje za
                  > raz po narodzinach.

                  .... a potem maja lat 40-50 i dostaja depresji, bo życie gdzies im przeminęło, dzieci mają je gdzieś (w końcu tego nauczyły się w domu, ze mama i tak daje sobie radę i nie trzeba się nia przejmować, a tata ma takie wygodne życie), mąż to praktycznie obcy człowiek (no bo ma swoje życie, swoje sprawy), a one przestały być juz potrzebne, tylko czym teraz tę pustkę wypełnić?
                  • posh_emka Re: Pytanie 13.02.11, 12:58
                    I potem się dziwić,że społeczeństwo takie, a nie inne jest- każdy sobie rzepkę skrobie..... jak takie wzorce w domu mają.
                • tigermarli Re: Pytanie 13.02.11, 19:14
                  już ktoś ci napisał: dziękuj Bogu, że masz w domu tak wspaniale i idealnie, a Twój mąż to anioł.
                  Po kilku postach juz nie chce mi się z Toba polemizowac, bo piszesz tak oczywiste rzeczy, że naprawdę szkoda literek ścierac na kompie.
                  Wszyscy wiem JAK POWINNO BYC, ale wszyscy też wiemy, że rzadko się zdarza aby w życiu było tak idealnie jak np. u Ciebie.
                  • posh_emka Re: Pytanie 13.02.11, 21:08
                    Wiesz.... idealnie nie musi być bo nikt idealny nie jest- wystarczy,że normalnie będzie-że dziecko będzie miało dwóch normalnych rodziców, którzy wezmą za niego odpowiedzialność i włączą się w jego wychowanie i rozwój- a nie matka stająca na wysokości zadania i ojciec z laptopem i piwkiem.
                    Nadal nie rozumiem czemu tak trudno ci to pojąć.
                    • atrapcia Re: Pytanie 14.02.11, 08:00
                      No i co? Człowiek już nie może przy kompie posiedzieć? Piwa się napić? A ty przepraszam z palca sygnał internetowy na forum wysyłasz? Czy puszczając bąka? Bo to twoje gadanie to takie trochę z doopy.
                      Mój siedział i grał, niemal całe niemowlęctwo córki - bo nie wiedział jak toto ugryźć skoro wrzeszczy jak tylko ją weźmie na ręce, skoro je tylko z cycka itp. Dawał jej obiadki, puścił bajki, przewinął, wykąpał, zabrał na spacer - ale jak poprosiłam. A teraz z przyjemnością się nią zajmuje, z dnia na dzień coraz częściej i z coraz większym zapałem. Być może potrzebował więcej czasu niż ciąża żeby się z tym oswoić. I więcej czasu żeby poznać dziecko.

                      Jeszcze trochę i to ja sobie odpocznę. Choć tak naprawdę to ja już odpoczywam bo nie pracuję a on owszem, i to ciężko. A córa już duża i grzeczna.
                      • gazeta_mi_placi Re: Pytanie 14.02.11, 10:01
                        Nie pracujesz? Dziecko samo się obsługuje?
                        • atrapcia Re: Pytanie 15.02.11, 06:21
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > Nie pracujesz? Dziecko samo się obsługuje?

                          No, teraz mam 16-miesięczną córkę, już sama potrafi się obsłużyć. Na początku było gorzej, fakt. Niewyspana ja, zaniedbana chata, bida w lodówce. Teraz mogę wszystko, ale praca mi się marzy i tak... uncertain
                      • posh_emka Re: Pytanie 14.02.11, 11:57
                        Owszem może- mój nawet często siedzi ale dziecko jest dla niego ważniejsze niż komputer- piwka mój nie pija- ni i nie jest takim "kochającym ojcem" żeby dziecko własne w kategoriach "warzyw niekumatych" klasować.

                        "Dawał jej obiadki, puścił bajki, przewinął, wykąpał, zabrał na spacer - ale ja
                        > k poprosiłam. A teraz z przyjemnością się nią zajmuje, z dnia na dzień coraz cz
                        > ęściej i z coraz większym zapałem."

                        No widzisz- a mój od pierwszego dnia się dzieckiem zajmuje i o nic prosić się go nie muszę.

                        "A ty przepraszam z palca sygnał internetowy na forum wysyłasz? Czy puszczając bąka? Bo
                        > to twoje gadanie to takie trochę z doopy. "

                        No jasne,że z kompa- tylko nie robię tego kosztem dziecka- albo jak śpi albo jak się bawi- w każdym razie nie wtedy kiedy dziecko wymaga mojej uwagi i poświęcenia mu czasu- kumasz różnicę czy dalej o dupach będziesz idiotyzmy wypisywać....
                        • atrapcia Re: Pytanie 15.02.11, 06:17
                          No widzisz, a dla mojego niezbędny był rok czasu oswajania się z dzieckiem. Czy jest złym ojcem? Moim zdaniem nie, jest fajnym tatusiem, a brak więzi na początku i tak dziecko nie zapamięta.

                          A ja, wyrodna matka, piszę na forum nawet i kosztem dziecka. Czy to jak biega i broi, czy jak siedzi na kolanach, czy jak leży przy cycu. Ukamieniuj mnie.
                          • posh_emka Re: Pytanie 15.02.11, 20:18
                            Jeśli dla ciebie normalna jest sytuacja kiedy ojciec nie angażuje się w życie dziecka od jego narodzin, woli komputer i piwko, a na dodatek nazywa dziecko warzywem z racji jego wieku to współczuję ci bardzo.

                            "a brak więzi na początku i tak dziecko nie zapamięta."
                            Na stare lata powinno ci być wszystko jedno czy dzieci będą utrzymywały z tobą kontakt i się tobą interesowały- przecież i tak nic nie zapamiętasz po śmierci.
                            • atrapcia Re: Pytanie 16.02.11, 10:00
                              > Jeśli dla ciebie normalna jest sytuacja kiedy ojciec nie angażuje się w życie d
                              > ziecka od jego narodzin, woli komputer i piwko, a na dodatek nazywa dziecko war
                              > zywem z racji jego wieku to współczuję ci bardzo.

                              Normalne nie. I na pewno nie fajne. Ale ja nie znam gościa i nie mam zamiaru go oceniać po jednym zdaniu o piciu piwa itp. Każdy jest inny i może inaczej reagować w stresie, może on akurat w ten sposób odłącza się od świata? Mój M kiedy ma problem to się w sobie zamyka, chodzi zgarbiony i gapi się w monitor i za cholerę nie mogę z niego wyciągnąć informacji - chyba że szantażem ;> A tamten siada z piwem przed tv.

                              A dziecko (do pół roku może nie, ale 3-4 miesiące) może faktycznie wydawać się warzywem dla niektórych, leży toto takie niemrawe, żre, sra, pierdzi, beczy - ja nakręcany robot wink

                              > Na stare lata powinno ci być wszystko jedno czy dzieci będą utrzymywały z tobą
                              > kontakt i się tobą interesowały- przecież i tak nic nie zapamiętasz po śmierci.

                              To zupełnie co innego, nie dawaj takich durnych porównań.
                              • posh_emka Re: Pytanie 16.02.11, 12:28
                                "i zwyczajną samotność we dwoje. Mój mąż nie ma żadnych potrzeb zajmowania się dzieckiem. Nic. Owszem, podejdzie i zagada, zmieni pieluchę, potrzyma, ale gdy trzeba, gdy poproszę. Jest wiecznie zmęczony. Najgorsze są wieczory w trójkę w naszym małym mieszkaniu. On przed tv bo mecz albo inne g...., laptop na stole włączony, chipsy i jakiś "niegroźny" alkohol. Jego życie się nie zmieniło."

                                Wystarczy ten opis sytuacji.
                                Ja też mam stresa czasami- co nie oznacza,że olewam swoje dziecko- mój mąż to samo. Odłączamy się od świata wtedy kiedy mały śpi albo zajmujemy się nim na zmianę- wtedy jedno z nas ma chwilkę wytchnienia.
                                To,że dziecko jest jakie jest do pewnego czasu w swoim życiu nie oznacza,że można go ignorować jakby go nie było- tym sposobem niech chodzi od czasu do czasu głodne, usrane po pachy bo to przecież warzywko i jemu wszystko jedno czy zje raz czy dwa razy dziennie albo czy zmienisz mu pieluchę raz na dzień- i tak nie będzie pamiętać.

                                Dziewczyna wyraźnie pisze,że dla jej męża życie się nie zmieniło- no jak mi ktoś mówi,że dziecko życia nie zmienia to najwyraźniej klepie jak potłuczony- dziecko mało tego,że zmienia życie to na samym początku wywraca je do góry nogami.

                                Owszem- porównanie adekwatne.
                                • atrapcia Re: Pytanie 16.02.11, 20:35
                                  Ciebie stres nie blokuje, jego może. Tak jak w szkole - mnie stres mobilizował, nakręcał, a koleżanki i kolegów przybijał i blokował. Różni ludzie, różne reakcje.

                                  On przed tv bo mecz albo inne g...., laptop na stole w
                                  > łączony, chipsy i jakiś "niegroźny" alkohol. Jego życie się nie zmieniło."


                                  Laptop włączony, co nie znaczy, że z niego korzysta wink
                                  No a tak serio - facet pracuje, ona przypuszczam jeszcze nie. On zmęczony pracą, nocnymi płaczami dziecka, a więc trudnymi pobudkami rano... Może nie przypuszczał, że będzie aż tak ciężko i się zablokował. Ciężko powiedzieć jeśli się kogoś nie zna. Ja wiem jak reaguje mój facet kiedy jest zmęczony a do tego zestresowany, też jest jakiś taki... Zardzewiały wtedy i szuka zajęć odmóżdżających żeby odpocząć od myślenia o stresie - on akurat przy kompie, ale tv też się kwalifikuje.smile

                                  I ona pisze, że jego życie się nie zmieniło... Zmieniło się, tylko nie w sposób jakiego oczekiwała. A może jest teraz dla niego straszną zołzą, tak jak ja byłam po porodzie, i to go demobilizowało dodatkowo wink No ale hormony przestały działać, dziecko podrosło, facet zmądrzał i dojrzał. Czy tak będzie w jej sytuacji nie wiem, ale tego jej życzę.

                                  No i uważanie dziecka za pewnego rodzaju warzywko nie jest złe same w sobie, złe byłoby właśnie takie traktowanie go o jakim piszesz. Bo warzywka trzeba pielęgnować żeby kiedyś zebrać plony wink
                                  • posh_emka Re: Pytanie 17.02.11, 16:27
                                    Pierniczysz jak potrzaskana.
                                    • atrapcia Re: Pytanie 17.02.11, 17:52
                                      To raczej ty skoro od razu spisujesz kogoś na straty. Ciekawe ilu masz przyjaciół, bo bardzo łatwo osądzasz każdego na podstawie 2 zdań.
                                      • posh_emka Re: Pytanie 17.02.11, 19:19
                                        No tak argumenty się skończyły to rozpoczynasz dyskusję na zupełnie inny temat-typowe dla kogoś kto nie ma racji.
                                        • atrapcia Re: Pytanie 18.02.11, 10:01
                                          Ale ja mam argumenty i dyskutuję na temat. To tobie się skończyły i postanowiłaś zakończyć to krótkim postem. No cóż, nie udało ci się.

                                          big_grin
                                          • posh_emka Re: Pytanie 18.02.11, 12:14
                                            No to jeszcze czekam na te argumenty od ciebie- o czym tym razem o latających talerzach.......
              • q_fla Re: Pytanie nr 2 14.02.11, 15:20
                > ale jak ma 2 miesiące to zaczyna się już rozglądac a jak 3 już gadac po swojemu
                > . I wtedy wkracza tata smile

                Tiaaaa, a jak się okaże że dzieciak jest np autystyczny, lub problemowy, wtedy tatuś rakiem do tyłu i albo zatapia się w swojej ulubionej laptopowo - telewizyjno - piwkowo - czipsowej rozrywce, albo szuka nowego domu pozbawionego tego typu problemów. Taki lajf niestety.
      • paliwodaj Re: Włos się jeży na głowie! 11.02.11, 23:42
        no dobra titerlitury ( byl kiedys facet o takim nicku ???) ale co proponujesz w takiej sytuacji?
        • pancia-jancia Re: Włos się jeży na głowie! 12.02.11, 07:42
          Ja się zgadzam z Titerlitury. Zreszta napisała że proponuje rozmowe szczerą.
    • titerlitury Polecam lekturę 13.02.11, 23:02
      z2.frix.pl/frix269/1b6152f6002aa0cf4c7dacfd/Argov%20Sherry%20-%20Dlaczego%20m%C4%99%C5%BCczy%C5%BAni%20kochaj%C4%85%20zo%C5%82zy.pdf
    • marlesek Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 09:53
      1. dziewczyna ma problem a wy jak zwykle zaczynacie polemike nie zwiazana z tematem i staracie sie udowodnic ktora to madrzejsza.
      2. dziewczyna napisała, że rozmawiałą z meżem i z tego co pisze jego poglady na temat dziecka są deliaktnei mó∑iwąc dziwne.
      2. pisanei by dalej z nim porozmawiała nie ma sensu bo to może pogorszyc sprawe, facet zacznie jeszcze bardziej się izolowac bo dla niego (tak sadze wnioskujac z tego co piszesz) taka rozmowa to strata czasu.
      3. moim zdaniem potrzebna wam pomoc specjalisty zachowanie twojego meza moze wynikac z wielu powodów i moze tu działąc wiele czynnikow powodujacych wlasnie to ze twoj maz na dziecko reaguje tak a nie inaczej.
      4. moja propozycja porozmawiaj o tej sytuacji ze specjalista np psychologiem, nie bedzie to proste ale uwierz mi jesli bedziesz szczera to to powino pomoc. byc moze zachowanei twojego meza wynika z blachego powodu ktorego ty np nie dostrzegasz a bedzie go w stanie zobaczyc wlasnei psycholog. moze byc i tak iz problem bedzi epowazneijszy i byc moze bedzie wam potzrebna terapia ( tak bylo w przypadku mojego znjaomego ktory jak sie okazało zachowywal sie podobnie do twojego meza bo zwyczajnei sie wystraszyl tego iz nei poradzi sobei jako ojciec i glowa rodziny i nie bedzie w stanie utzrymac a tym samym zapewnic bytu komus kogo kocha ponad wszystko). konstrukcja psychiczna mezczyzn jest inna niz nasze dla nas kobiet pewne sprawy zwiazane z byciem rodzicem sa oczywiste i bezdyskusyjne, ,ezczyzna odbiera to inaczej i pewne obowiazki go przerastaja.
      ale nei ma co gdyba i sie rozpisywac jesli widzisz ze sama nic nei wskorasz z eorzmowy nei daja oczekiwanych rezultatow szukaj pomocy i specjalisty i nei licz na to ze przejdzie samo, bo moze przejdzie a moze nie a wrecz sie poglebi.

      i dla jasnosci moej drogie nie twierdze ze wszyscy mezczyzni tak maja bo zaraz wyskoczycie z przykladami jacy to wasi faceci sa super ..... i ok ciesze sie z tego bardzo ze macie swietnych mezczyzn u boku tylko nei wszyscy sa a moze potrafi abyc takimi wpsaniałymi tatusiami, sa tacy ktorcyh trzeba tego nauczyc i dac im pewne wskazowki.

      sloughi nie poddawaj si ei nei załamuj pamietaj ze czasami czasowi potzrebny jest czas!!!!
      • titerlitury Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 10:33
        marlesek napisała:


        > 3. moim zdaniem potrzebna wam pomoc specjalisty zachowanie twojego meza moze w
        > ynikac z wielu powodów i moze tu działąc wiele czynnikow powodujacych wlasnie t
        > o ze twoj maz na dziecko reaguje tak a nie inaczej.
        > 4. moja propozycja porozmawiaj o tej sytuacji ze specjalista np psychologiem, n
        > ie bedzie to proste ale uwierz mi jesli bedziesz szczera to to powino pomoc.

        To kto ma problem? Ona, czy mąż? Bo chyba mimo różnic w poglądach na sprawy oboczne, zgadzamy się wszystkie, że nasza bohaterka dobrze odnalazła się w roli matki. A więc? Czy jak męża boli zą to ty chodzisz do dentysty?!

        b
        > yc moze zachowanei twojego meza wynika z blachego powodu ktorego ty np nie dost
        > rzegasz a bedzie go w stanie zobaczyc wlasnei psycholog. moze byc i tak iz prob
        > lem bedzi epowazneijszy i byc moze bedzie wam potzrebna terapia ( tak bylo w pr
        > zypadku mojego znjaomego ktory jak sie okazało zachowywal sie podobnie do twoje
        > go meza bo zwyczajnei sie wystraszyl tego iz nei poradzi sobei jako ojciec i gl
        > owa rodziny i nie bedzie w stanie utzrymac a tym samym zapewnic bytu komus kogo
        > kocha ponad wszystko). konstrukcja psychiczna mezczyzn jest inna niz nasze dla
        > nas kobiet pewne sprawy zwiazane z byciem rodzicem sa oczywiste i bezdyskusyjn
        > e, ,ezczyzna odbiera to inaczej i pewne obowiazki go przerastaja.
        > ale nei ma co gdyba i sie rozpisywac jesli widzisz ze sama nic nei wskorasz z e
        > orzmowy nei daja oczekiwanych rezultatow szukaj pomocy i specjalisty i nei licz
        > na to ze przejdzie samo, bo moze przejdzie a moze nie a wrecz sie poglebi.

        Wszystko mądre, piękne i ładnie napisane, tylko, że dopóki pan małżonek-królewicz nie wychyli nosa zza laptopka i meczeków, to na nic sie zdadza gdybania. On ma problem, tylko musi go dostrzec i chciec cos z nim zrobic.

        > i dla jasnosci moej drogie nie twierdze ze wszyscy mezczyzni tak maja bo zaraz
        > wyskoczycie z przykladami jacy to wasi faceci sa super ..... i ok ciesze sie z
        > tego bardzo ze macie swietnych mezczyzn u boku tylko nei wszyscy sa a moze potr
        > afi abyc takimi wpsaniałymi tatusiami, sa tacy ktorcyh trzeba tego nauczyc i da
        > c im pewne wskazowki.

        Wierz mi, ja sama uczylam sie i nadal ucze bycia matka. Tylko, ze mi sie chce. I tu lezy pies pogrzebany. O ile wygodniej byloby mi schowac sie za niedojrzalosc, leki itp i olewac wszystko, zajmujac sie tym co mi sprawia przyjemnosc. Tu płeć jest bez znaczenia.








        > sloughi nie poddawaj si ei nei załamuj pamietaj ze czasami czasowi potzrebny je
        > st czas!!!!

        nie, sloughi, zasługujesz na pomoc i troske, twoje dziecko zasluguje na najlepszych rodziców! nie pooddawaj sie
        • marlesek Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 13:14
          titerlitury a ja mysle ze w zwiazku nie ma czegos takiego ze ja czy on ma problem tylko my mamy problem, i nie wazne czy cos ejst nei tak z kobieta czy mezczyzna jesli jedno z nich czuje sie nei tak jak powinno to niestety odbija sie to na zwiazku a zwiazek to dwoje ludzi, to raz a dwa nie napisalam ze autorka zle odnajduje sie w roli matki, wiec chyba nie przeczytalas dokladnie. zachowanei meze bezposedniu wpływa na stan psychiczny autorki watku wiec czekanie jak napisalas az maz wstanei od komputera jest bezsensowne bo moze nigdy nie wstanie i zawsze bedzie tak sie zachowywal.

          >Wszystko mądre, piękne i ładnie napisane, tylko, że dopóki pan małżonek-królewi
          > cz nie wychyli nosa zza laptopka i meczeków, to na nic sie zdadza gdybania. On
          > ma problem, tylko musi go dostrzec i chciec cos z nim zrobic.

          a swoja droga mam rozumiec ze jesli twoj maz ma problem z czyms to ty go zlewasz bo to jego problem i musi go zauwazyc i cos z nim zrobic no coz swietnie fajny zwiazek.

          odnosnie wsparcia o jakim napisałaś to wybacz ale ani ty ani ja wiele nie zdzialami piszac nie martw sie bedzie dobrze, zasługujesz na to i na tamto .... sory ale to tylko słowa ktore owszem pomoga ale na krotka chwile ale problemu nie rozwiaza.

          dlatego uwazam ze problem ma nei tylko maz ale i autorka watku bo mezowi jak widac wszystko lata, ma laptopa piweczko telewizje i czuje sie super, a autorka watku sie zadrecza wiec jak widzisz i ona ma problem, oboje go maja, i oboje potzrebuja pomocy.

          nie wiem dlaczego wtraciles tu to jaka matka jest autorka watku to chyba oczywiste ze najwspanialsza na swiecie i nikt nie ma co do tego watpliwosci co nei zmeinai faktu ze do jej rodziny wkredl sie problem ktory trzeba rozwiazac a skoro sama nei moze (probowała rozmow itp) powinna udac sie do kogos kto sie na tym zna i pomoze jej wesprze ja i powie co robic w takich sytuacjach.


          > Wierz mi, ja sama uczylam sie i nadal ucze bycia matka. Tylko, ze mi sie chce.
          > I tu lezy pies pogrzebany. O ile wygodniej byloby mi schowac sie za niedojrzalo
          > sc, leki itp i olewac wszystko, zajmujac sie tym co mi sprawia przyjemnosc. Tu
          > płeć jest bez znaczenia.

          i tu jest problem spłycasz wszystko to ze tobei sie chce i ty nei masz problemu nei znaczy ze wszysct sa tacy jak ty nei znasz jej meza nic nei wiesz o jego psychice o tym jaki był kiedys i co spowodowało ze taki jest. a z tego co napisalas wybka ze depresje stany lekowe itp sa spowodowane sa tylko i wylacznei neidojrzaloscia olewactwem itp, coz to jzu mega płytkie podejscie do sprawy.
          • titerlitury Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 14:07
            Co za brednie! Ona ma problem, owszem, bo jej mąż olewa dzieciaka na całej linii, ja także, nie pomaga jej, nie wspiera, zachowuje sie jak piotruś-pan. I co, ona ma zamiast niego po psychologach latać? Facet nie ma 10 lat, musi się wziąć w garśc, pomóc przy dziecku i być dla żony wsparciem, bo to jest cholernie trudny okres w życiu. Ona nie ma czasu, ani potrzeby biegac po terpaeutach, ona powinna tupnąć nogą i powiedziec, ze się na to absolutnie nie godzi, bo jemu może przejdzie, a może nie. A jego problemy są jego problemami, i on sobie powinien z nimi dawać radę, a nie ona, bo ona ma swoje problemy, dom i dziecko na głowie!

            Daruj sobie zdalną psychoanalizę moja i mojego związku, bo śmieszne to jest.

            Dziewczyna pisze: prosiłam, rozmawiałam, nie przyniosło to żadnego rezutlatu, a on mnie doprowadza do łez stwierdzeniami, ze dziecko do 6 m-cy jest warzywem. To jest dupek, który powien sobie zdać sprawę, ze siat nie kręci się wokół niego. Jemu nie jest potrzebne gładzenie po główce i trzymanie za rączkę, tylko kop w dupsko i wiadro zimnej wody na głowę.

            Napisałam, ze i ona i jej dziecko zasługują na najlepsze, zeby ją zmotywować, by o to walczyła, a nie dalej tkwiła we frustrującym oczekiwaniu na to, ze pan małzonek-lkrólewicz dojrzeje do bycia mężczyzną, bo moze się kobita nie doczekac i co wtedy?, i żeby nie skupiała się na problemach męża, tylko brała od życia to na co zasługuje.

            Nie ma ludzi bez problemów, trosk, wątpliwości. Tylko czy można je rozwiązać przy pomocy piwka i laptopa? Zastanów się.
            • marlesek Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 14:37
              czyli co wedlug ciebie powinna zroboic ??????? pani madralinska

              moze napisz wprost olac dziada sa rozwody i zaczac zycie na nowo, bo do tego sie sprowadza to co piszesz.


              A jego problemy są jego problemami, i on sobie powinien
              > z nimi dawać radę, a nie ona, bo ona ma swoje problemy, dom i dziecko na głowi
              > e!

              to wedlug ciebei zwiazek??? no wiesz jelsi faktycznei taki jest to nei ma sie co dziwic ze sa problemy !!!

            • marlesek Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 14:40
              nowa teoria odnosnei zwiazku ty sobie a ja sobei ty masz swoje problemy a ja swoje to co nas laczy ??

              wiesz gdyby wszyscy mysleli jak ty to pewnei ani jeden zwiazek by nei przetrwal najmneijszego kryzysu!

              • titerlitury Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 14:51
                Twkisz kochana w mentalności XIX wiecznej. Nie chodzi o to, żeby każde żyło osobno, ale o to, żeby to był związek partnerski, czyli oparty na wzajemnym szacunku i współpracy. Tak, związek to wspólnota, ale dla zdrowej wspólnoty potrzeba zdrowych jednostek ja tworzących. Ona nie funkcjonuje źle w związku, tylko on, rozmawiała z nim, bez większych rezultatów. To co teraz ma zrobić? Nadal się od niego oddalać, nadal hodować w sobie żal za te idiotyzmy, które on wygaduje? Ja uważam, co napisałam kilka-kilkanaście postów wyżej, że powinna szczerze i otwarcie z nim porozmawiać i postawić sprawę jasno: albo się bracie weźmiesz w garść i zaczniesz funkcjonować jak prawdziwy mężczyzna (jeśli sam sobie nie radziszs, potrzenbna ci terapia, wsparcie, prosze bardzo), albo żyj sobie dalej sam w wirtualno-chmielowej rzeczywistości.
                Najgorsze co nasza bohaterka może zrobić sobie i dziecku to jest tkwienie w tej chorej sytuacji, i jeszcze przyjmowanie na siebie ciężaru niesienia przez życie idioty, który niemowlaka nazywa warzywem.
                A rozstania i rozwody nigdy nie są łatwe i przyjemne, ale czasem naprawdę konieczne.
    • sadothiel Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 14.02.11, 11:26
      Miałam podobny przypadek wśród znajomych, lecz jak maluch podrósł i zaczął gaworzyć to tata się zaktywizował, więc póki co bym się nim nie przejmowała, przyczyna może być również taka, że mąż może czuć się zaniedbywany przez Ciebie.
      • posh_emka Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 18.02.11, 12:11
        "...więc póki co bym się nim nie przejmowała, przycz
        > yna może być również taka, że mąż może czuć się zaniedbywany przez Ciebie. "

        Jasne albo się uda albo nie- albo się chłop zmieni albo nie.
        No tak- biedny facet nie umie otworzyć gęby do żony i powiedzieć,że czuje się tak, a nie inaczej.
        Kobieta to jednak musi być bardziej niż doskonała- nie dość,że musi odczytać o co chodzi niegadającemu jeszcze dziecku i sprostać temu to jeszcze w myślach faceta musi czytać.....

        Niektóre to mają przerypane normalnie- decydując się na jedno dziecko po 9-ciu miesiącach mają jedno+drugie gratis.
    • marlesek do autorki 14.02.11, 14:53
      jesli widzisz szanse i chcesz by zwiazek przetrwał to musisz cos zrobić sama lub z czyjas pomoca bo tu na forum co niektorzy moga jedynei powiedizec ci kilka milych slow ktore nei rozwiaza problemu.

      jesli nei widzisz szans i masz dosc postaw sprawe jasno powied koniec niech odejdzie i niby problem z głowy.

      ty znasz soejgo partnera i wiesz jaki jest nasz gdybanie nic nei da bo nei znamy tego czlowieka jego psychiki i osobowosci.

      tylko nie sluchaj tych ktore twierdza iz jego probemy nei sa twoimi problemami to to bzdura jakich mało.
      • titerlitury Re: do autorki 14.02.11, 17:12
        no jeszcze ze trzy apostrofy do autorki wątku, i juz będziesz pisac całkiem do rzeczy

        jego niedojrzałośc jest jej problemem o tyle, o ile jej utrudnia normalne życie, ale ona z tym jego problemem sobie nie poradzi, to on nawala i to on ma się zmienić
        • marlesek Re: do autorki 14.02.11, 19:37
          Oni oboje maja problem on bo z jakiegos powodu zachowuje sie tak, a nei inaczej, a ona bo nie umie sobei z tym poradzic i sama nie wie co dalej. Tworza rodzinę a w tej sytuacji cała rodzina jest "chora".

          zycie nei jest czarne albo niale ale z tego co piszesz tak wynika. nie nzamy ani jej ani jego nie wiemy jaki byl kiedys i co mialo bezposredni lub posredni wplyw na to iz z fajnego faceta (jak domneimam takim byl skoro sie znim zwiazała) zrobił sie taki drań. jesli by traktowac problem powierzchownei to tak dran podly powinien sie zmienic padalec swinia ....... itp. a co jelsi problem tkwi głebiej moze to fajny facet tylko trzeba mu pomyc oswoic z nowa sytuacja. wkurza mnie takie plytkie traktowanei sprawy. jak juz wspomniałam tylko autorka wie jak było kiedys wie jak si eim ukladalo jak zyli a nie ty titerlitury ani ja. wiec jak jzu wspomnialam zna go autorka i wie czy warto czy nie . jak nie to walizy za drzwi i temu panu juz dziekujemy.


          znam przypadek o ktorym wpominalam maz mojej znajomej jak urodzila sie coreczka bardzo sie odizolowal od rodziny uciekal w dodatkowa prace potrafil godzinami siedziec przed komputerem dziecka nei bral na rece (no chyba ze mu sie na sile wcisnelo ), nie nazywal coreczki po imieniu mowil na nia obcy. tylko moja kolezanka bedac pedagogiem nie poddal sie tak łatwo poszla z nim na terapie ( o zgrozo sie zgodzil) i okazalo sie ze nei ejst takim padalcem ze nie jest swinia ktorego powinno si ekopnac w 4 litery, tylko tak zareagowal na nowego osobnika strach przed tym czy zdola sobei poradzic byl silneijszy od uczucia radosci. mezczysni bardzo czesto nei umeija sobei poradzic w nowej sytuacji i zachowuja si etak a nei inaczej. dzis Klara (ich coreczka ) ma 5 lat i jej ojciec wprost za nai szaleje nei wyobraza sobei zycia bez neij sa szczesliwa rodzina moja kolezanka mowi ze nei bylo latwo ale bylo warto powalczyc. a on wstydzi sie tego okresu w swoim zyciu.

          mam nadzieje ze i u ciebie autorko watku bedzie podobnie. dodam tylko iz oi znajomi dlugo nei mieli dizeci i zawsze siebei stawiali na pierwszym miejscu coz urodzilo si edizecko i dl amatki ono jest numerem jeden a mezczyzna czesto nei umei osbei poradzic w takiej sutuacji. nie wszyscy sa tak silni jak co neiktorzy mezowie.
          • titerlitury Re: do autorki 14.02.11, 22:06
            wybacz, ale nakładziono ci do głowy komunałów o chorych rodzinach, wspólnym pokonywaniu trudności, o roli kobiety jako niosacj ciezar szcvzescia rodziny, i nie widzisz, ze rodzimy sie, umieramy i zyjemy sami, jesli sami sie o siebie nie zatroszczymy, to nikt inny tego za nas nie zrobi, a mezczyzni szaleja za tymi kobietami, ktore sa skoncentrowane na samorealizacji, a nie wyciaganiu ich z klootow i cerowaniu skarpetek

            i znam z tuzin historii, gdzie facet olewał niemowlaka, i tak mu zostało do matury dziecka

            na terrapie sie nikogo sila nie da zaciagnac, sam musi tego chciec, inaczej to strata czasu i pieniedzy (zapytaj kolezanki pedagoga, to ci potwierdzi), a ten gosc uwaza, ze to normalne, ze nie potrafi stworzyc wiezi emocjonalnej z wlasnym dzieckiem

            i zaprawde powiadam wam, nie ma tu płeć nic do rzeczy, przestancie tych facetów tak usprawiedliwiac i nianczyc!

            • posh_emka Ależ po co ? 17.02.11, 16:31
              "przestancie tych facetów tak usprawiedliwiac i nianczyc!"

              Przecież dzięki temu jest im łatwiej żyć ze świadomością,że jednak są normalni faceci na tym świecie- a ich mężowie to takie ofiary losu co to je trzeba usprawiedliwiać i tłumaczyć przed innymi- lżej się wtedy im żyje- no im się tak wydaje, że "lżej".

              wink
          • posh_emka Re: do autorki 16.02.11, 12:31
            Owszem- w tym przypadku życie jest czarne albo białe- zrobiłeś dziecko to weź za niego odpowiedzialność- nie tylko finansową. Tak postępuje każdy normalny dorosły człowiek, a nie jak dziecko- mamo kup Mi psa- tylko,że to potem ta mama co psa kupiła musi go nakarmić i na spacer wyprowadzić........
            • paliwodaj Re: do autorki 17.02.11, 18:13
              piszecie tak jakby facet byl jakim podgatunkiem ludzkim z gory skazanym na opoznienia rozwojowe, uczuciowe, spoleczne. Znam kilka calkiem rozwinietych przypadkow, chyba to nie regula.
              Trudna sytuacja, ale faktycznie cos autorko trzeba z tym zrobic, nie mozna zyc w przeswiadczeniu ze jest mi zle z tym caly czas. Nie sluchaj ze to przejdzie, ze to normalne, nic nie przejdzie jezeli nie zaczniesz dzialac, jak - to juz zalezy od konkretnego przypadku
              • dorota_ja Re: do autorki 17.02.11, 21:15
                teraz napisałaś z sensem . i dobrze bo to jakiś zlot nawiedzonych się zrobił ... sama już nie wiem, czy dla niektórych facet to robot/ podgatunek czy tylko tu tak się wymądrzają a w domu pod pantoflem.

                nie naskoczyłam na Ciebie, tylko na głupi wg mnie pomysł wink
                • iwonkocia Re: do autorki 18.02.11, 12:42
                  jak facet musi, to sie zmusi....ja mam do pomocy tylko meza, poza nim nie mam nikogo i on po prostu MUSI mi pomoc, tak jak potrafi
    • anika565 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 18.02.11, 20:29
      Bardzo mnie to dziwi,ze wspolczesny mezczyzna tak postepuje. To bylo normalne zachowanie dla facetow 20-30 lat temu.Moja mama sama musiala wszystko zrobic i do tego pracowala na pelny etat. Ja mam taka sytuacje,ze jak nawet chce wyjsc wieczorem to moj maz potrafi calkowicie mnie zastapic przy kapaniu i usypianiu.Nie ma z tym problemusmile
    • perd-ido Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 19.02.11, 13:19
      Sloughi- nie jestes sama- u mnie podobnie.
      Dziecko planowane, porod rodzinny, dziecko juz prawie 4 miesiace, a tata ma zalozenie- on pracuje poza domem a ja w domu!. Gdy po wszystkich przygodach w szpitalu mial mozliwosc wziac dziecko na rece to wyobraz sobie, ze stawial opor. Twierdzil, ze za male, za upusci, ze bla bla..Pozniej podchodzil do tego naturalnie, choc noszenie synka na rekach do jego ulubionych czynnosci nie nalezy. Twierdzi, ze dziecko za ciezkie, ze bola go plecy.
      Nawet potrafil mi powiedziec, ze wyleze sie w domu a on musi rano wstawac do pracy, i ze chetnie sie ze mna zamieni bylebym przyniosla z pracy tyle kasy co on! Jestem na macierzynskim, ale wiadomo jak "mloda" mama moze sie wylezec...Nie ma to jak wspierajacy mazwink.
      Podobnie jak Twoj, moj maz zaslania sie brakiem czasu i zmeczeniem. Udalo mi sie wlaczyc go w rytual codziennego rozbierania i ubierania synka po kapieli. NIGDY go jeszcze nie kapal bo twierdzi, ze to moja rola ale w gruncie rzeczy domyslam sie, ze chodzi o cos innego- boi sie go kapac, ale jak to facet sie nie przyzna. Nigdy go nie krytykowalam, ze robi coz za wolno, pielucha nie tak czy czapka na lewa strone. Wrecz przeciwnie- podkreslalam ze "jak ubierze tak bedzie". Mimo wszystko na dalsze etapy jeszcze nie wkroczyl...
      Poza tym maz robi zakupy, wyrzuca smieci, wozi nas do przychodni i szpitala. Natomiast ja zamieniam sie w gosposie domowa i ze wszystkim sie wyrabiam. Mam czas na serial, komputer, dluzsza kapiel i inne. Do kosmetyczki moge pojsc, na zakupy tez - on z dzieckiem zostanie jesli oczywscie go poprosze. Gdy wracam tatus zajmuje sie dzieckiem znakomicie. Widac, ze i dziecko zadowolone, bo maly z nim "gada", usmiecha sie.
      Wydaje mi sie ze w miare jak synek bedzie bardziej komunikatywny tata spedzi z nim wiecej czasu.
    • nat1985 Re: Mąż - brak więzi z dzieckiem 19.02.11, 15:08
      mam podobnie ...ale wierze,ze to sie zmieni jak mala bedzie wieksza! juz i tak jest o niebo lepiej wink bo jest bardziej kumata heh.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka