gizmo1978
23.06.11, 20:01
Pomocy, wariuję już i nie wiem co robić. Moja córka ma 9 miesięcy. Kiedy była mała bardzo lubiła jezdzić samochodem, momentalnie się w nim uspokajała i nawet czasami było to jedyne rozwiązanie na kolki. Od jakiegoś czasu jazda z nią samochodem to istny koszmar. Ryczy niemiłosiernie. Rzuca zabawkami wogóle nie da się jej uspokoić. Jeszcze do wczoraj myślałam,że przyczyna leży po tym że mam fotelik tyłem do kierunku jazdy, ze nic nie widzi i pewnie dlatego tak się zachowuje. Dzisiaj jednak moje nadzieję na normalne podróżowanie legły w gruzach. Kupiliśmy jej piękny nowy fotelik. Przodem do kierunku jazdy, wygodny, komfortowy, wysoki może swobodnie patrzeć przez szybę i widzi kierowcę. Ale nic z tego. Pojechaliśmy dzisiaj na do moich rodziców. Niedaleko i ledwo wróciliśmy dała taki koncert. Jestem bezsilna. Cały dzień siedzę z nią sama, maż długo pracuje. Czuję się jak niewolnica. Wszędzie mam daleko a jazda z nią to koszmar. Proszę pomóżcie czy macie jakieś sposoby na opanowanie tego mojego nerwusa. Myślałam że to moze choroba lokomocyjna ale typowych objawów to ona nie ma. Nie wymiotuję i zreszta lekarz powiedział, że choroba lokomocyjna to raczej występuje u trochę większych dzieci. Jestem bezsilna, chce mi się ryczeć. Nie chce z nią utknąć w domu..........Pomocy