Dodaj do ulubionych

Samochodowy koszmar.

23.06.11, 20:01
Pomocy, wariuję już i nie wiem co robić. Moja córka ma 9 miesięcy. Kiedy była mała bardzo lubiła jezdzić samochodem, momentalnie się w nim uspokajała i nawet czasami było to jedyne rozwiązanie na kolki. Od jakiegoś czasu jazda z nią samochodem to istny koszmar. Ryczy niemiłosiernie. Rzuca zabawkami wogóle nie da się jej uspokoić. Jeszcze do wczoraj myślałam,że przyczyna leży po tym że mam fotelik tyłem do kierunku jazdy, ze nic nie widzi i pewnie dlatego tak się zachowuje. Dzisiaj jednak moje nadzieję na normalne podróżowanie legły w gruzach. Kupiliśmy jej piękny nowy fotelik. Przodem do kierunku jazdy, wygodny, komfortowy, wysoki może swobodnie patrzeć przez szybę i widzi kierowcę. Ale nic z tego. Pojechaliśmy dzisiaj na do moich rodziców. Niedaleko i ledwo wróciliśmy dała taki koncert. Jestem bezsilna. Cały dzień siedzę z nią sama, maż długo pracuje. Czuję się jak niewolnica. Wszędzie mam daleko a jazda z nią to koszmar. Proszę pomóżcie czy macie jakieś sposoby na opanowanie tego mojego nerwusa. Myślałam że to moze choroba lokomocyjna ale typowych objawów to ona nie ma. Nie wymiotuję i zreszta lekarz powiedział, że choroba lokomocyjna to raczej występuje u trochę większych dzieci. Jestem bezsilna, chce mi się ryczeć. Nie chce z nią utknąć w domu..........Pomocy
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 20:26
      moja wlasnie w tym wieku tez urzadzala ryki, ale zdarzalo jej sie wymiotowac. Na szczescie my jestesmy tylko na wakacjach samochodem, wiec jakos przezylismy.
      Dalo sie z nia jezdzic samochodem dopiero jak miala 2 latka.
      Wiem, nie pocieszylam. Mieszkasz na koncu swiata? Jak daleko masz do najblizszego przystanku?
    • naana26 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 20:34
      no nie lubi to nie lubi, co zrobić.

      dzieci podobnie jak dorośli mają prawo nie lubić ziemniaków, szczekania psa czy jazdy jakimkolwiek środkiem lokomocji.

      podepnę się pod pytanie koleżanki - gdzie mieszkasz? są spacery, są autobusy itd.
      • gizmo1978 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 20:44
        To mnie pocieszyłyście smile Nie nie mieszkam na końcu świata. Mieszkam w dużym mieście ale na ubocznym osiedlu. Jest tu autobus ale bez przesiadek nigdzie się nie dostanę. Nawet do większego sklepu musimy podjechać samochodem chociaż teraz kończy się to tak że robię zakupy z dowozem. Jestem na urlopie wychowawczym ale moja praca wymaga tego żeby nawet w tym czasie dość często tam podjeżdzać, autobusem nie ma mowy. Zajeło by mi to z 3 godziny. Probem z nią nie polega niestety tylko na jezdzie samochodem w wozku ostatnio też strasznie się buntuje i czasto musimy wracać z małą na rękach. Myślałam że zna ktoś jakieś magiczne sposoby żeby polubiała a jeżeli takich nie ma to tylko się załamać. Może chociaż z wiekiem jej przejdzie nie pozostaje mi nic innego tylko na to liczyć.
        • mikams75 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 20:52
          przezwyczailas sie do samochodu i tyle
          zacznij sie poruszac inaczej, naprawde da sie.
          My nie mamy samochodu i wszedzie jezdze komunikacja miejska, pociagami, a gdzie sie nie da a na piechote za daleko to na rowerze. Corka bardzo polubila jazde rowerem i jak skonczyla roczek to wozilam ja cale lato rowerem, bo w wozku tez sie nie dalo.
          • klubgogo Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 21:34
            Są takie eskapady, że bez samochodu ani rusz. Są takie dzieci, które wyją w samochodzie jak tylko usiądą. Moja tak miała właśnie w tym wieku, minęło, zaczeła się choroba lokomocyjna.
    • czekolada85 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 20:49
      Moja też nie lubi jeździć autem i wiem jaki to problem.
      Do mojej mamy mamy 6km więc to jakieś 5-6 min jazdy a czasami jest masakra.
      Mamy dwa foteliki 0-13 bo myśleliśmy że chodzi o fotelik no niestety nie chodzi o fotelik. Podróż jest dla niej mało interesująca nie lubi za długo być unieruchomiona, zwłaszcza teraz kiedy nauczyła się przemieszczać.
      Generalnie po miesicie poruszamy się wyłącznie wózkiem ale jak jest czasami jest konieczność wyjazdu to jedziemy kiedy mała jest śpiąca ewentualnie zasnęła na drzemkę (przekładam do fotelika) pomagają gadżety typu: klucze, komórka, foliowa reklamówka, chrupki kukurydziane. Klaszcze, śpiewam i robię z siebie wariata. To tak w skrócie wink
      • czekolada85 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 20:50
        Jeżeli z wózkiem też jest problem to może zainwestuj w nosidełko?
        • gizmo1978 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 21:38
          Czasami nie ma innej możliwości i samochodem trzeba podjechać. Napewno jestem przyzwyczajona to fakt ale z drugiej strony jak próbowałam kilka razy podjechać gdzieś tym zatłoczonym, śmiedzącym autobusem i to w godzinach korków to wróciłam taka umordowana że już na nic nie miałam siły. Każdy kicha, prycha i o chorobę nie trudno. To nie wymówka. Czasami podjeżdzam autobusem ale czasami poprostu sie nie da. Jutro koleżanka zaprosiła mnie do siebie na wieś. Cudowne świeże powietrze, boski klimat, cisza i spokój i autobusy jeżdzące 4 razy na dzień. Nie ma szans. A na samą myśl że mam się z nią użerać samochodem ciarki mi przechodzą po plecach. Moja cierpliwość w takich momentach jest na skraju wyczerpania. Boję się że grozi to wypadkiem. Czekolada85 widzę że wiesz o czym mówię. Mój tryb życia często wymaga szybkiego przemieszczania się . Taka praca ale widzę że nie ma rady. Też próbowłam chociaż na chwilę czymś ją zainteresować albo marzyłam żeby zasnęła wtedy jest super. Ale czasami daję to minimalny skutek i całą drogę modlę się zeby szczęśliwie dojechać. Chyba muszę oswoić się do pobliskich spacerków
          • czekolada85 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 21:56
            U nas też czasami podróż urasta do mega problemu... najgorzej jest jak trzeba gdzieś pojechać na konkretną godzinę np do lekarza itp.

            Ostatnio znajomi zaproponowali nam jednodniowy wyjazd nad morze w sumie nie mamy daleko 2h jazdy odmówiliśmy oczywiście z powyższych powodów a oni na to że jak to przecież wszystkie dzieci lubią jeździć samochodem, zaraz usypiają etc (dodam że para bezdzietna)

            Na początku lipca jedziemy na dłuższe wakacje nad morze wyjście jest jedno pojedziemy jak mała uśnie (ma jedną długą drzemkę więc mam nadzieje ze damy rade)
          • mikams75 Re: Samochodowy koszmar. 24.06.11, 12:32
            hmmm zyje bez samochodu i jestesmy odporni na kichanie. Czesto choroby zaczynaja sie w glowie. Do kolezanki na wies jade pojutrze - pociagiem, ona odbiera mnie ze stacji swoim samochodem, ale to 5 jazdy, na piechote tez mozna dojsc.
            Sama mieszkam w malej miejscowosci, jezdze pociagami, autobusami, nad jezioro, do lasu czy inne zadupia rowerem.
    • naana26 Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 22:06
      hmmm

      na tym etapie mała nienawidzi auta więc sie będzie drzec. auto będzie sie jej źle kojarzyć, niczym topielcowi woda.

      dlatego jedyną opcja to delikatne przyzwyczajanie

      najpierw w domu powkladaj ją do foteluka i sie z nią bawi, niech wie zr nie gryzie. z 20 min
      potem idź z nią do auta, posadzą na kolanach, posiedzi z nią z tylu pobaw sie, nie ruszają tylko wyjdź.

      kolejne dni - usiadz z przodu i posiedzcie sobie, przejedz kawałek, wydlyzaj trasy.

      naucz ją powołują, codziennie pi trochu że auto jest ok, poznasz sie fobii jaka ma teraz. innego sposobu nie znam, no i daj picie i biszkopta. moze sie zajmie.
    • calineczkazbajkii Re: Samochodowy koszmar. 23.06.11, 22:33
      dzieci chyba tak czasem mają , może sie czegoś przestraszyła
      Moj Syn bał sie taśmy do klejenia
      także jak musiałam coś skleić to najlepiej jak spał

      później pokazałam mu ta taśmę , pozwoliłam wszystkiego po-dotykać
      nastepnie powoli zaczęłam kleic i cieszyć sie przy tym
      Synuś już nie płacze jak używam taśmy

      Może zacznij chodzić z Córką do samochodu , niech sobie tam pobaraszkuje
      ciesz się z nią , klaszcz
      Może też płakać ,bo jest zapięta w foteliku , także trzeba się z dzieckiem cieszyć jaka to fajna zabawa byc zapiętym
    • ponponka1 Re: Samochodowy koszmar. 24.06.11, 11:43
      gizmo1978 napisała:

      Kupi
      > liśmy jej piękny nowy fotelik. Przodem do kierunku jazdy, wygodny, komfortowy,
      > wysoki może swobodnie patrzeć przez szybę i widzi kierowcę.

      Piekny foteik ale czy bezpieczny. Moze mala wie, ze wszystko zloto co sie swieci wink

      Fotelik sie nie kupuje za urode ale za bezpieczenstwo. Po drugie mas ztyp niesamochodwoy, wiec mniejszym stresm bedzie tluczenie sie brudnym autobusem niz z wyjacym dzieckiem w samochodzie. Moja mala ngdy nie lubila jezdzic, wiec nasz tryb zycia - szczegolnie wyjazdy - dostosowalismy do jej mozliwosci - i dzieki temu ani ona nai my sie nie meczymy smile
    • pola.cocci Re: Samochodowy koszmar. 24.06.11, 12:59
      Moj od malego nie lubil, tym bardziej, ze na krotkie trasy jezdzil w zimowym kombinezonie, a on nie lubi bys skrepowany. Teraz ma 8,5 msc i na krotkie trasy ok, ale jak za dlugo to juz gorzej - zastanawiam sie jak bedzie z wkacjami, ale to nic - zobaczymy.
      Jedyne co jest pewne, to ze nie pojade na wakacje autobusem, ani pociagiem - co to za rada, zeby dziewczyna przesiadla sie do komunikacji mieskiej, tylko dlatego, ze ktoras nie ma samochodu i jej dziecko nie ryczy w autobusie? Dobre...
      A ja tez mam z dwojka dzieci telepac sie 2 razy dziennie do szkoly starszego i z powrotem + na zakupy np? No dajcie spokoj. Na spacery samochodem sie nie wybieram, ale jak musze to wsadzam nawet jak ryczy i jade, nawet w odwiedziny do rodzicow bym nie pojechala autobusem, skoro mam samochod - nie pojmuje waszej rady...
      A co z bezpieczenstwem? Dlaczego niby w autobusie jest bezpieczniej niz w foteliku samochodowym w aucie?
      • malikowna Re: Samochodowy koszmar. 24.06.11, 15:41
        pola.cocci dokładnie się z Tobą zgadzam-co to w ogóle za rady i głupie komentarze,że się dziewczyna tak nauczyła i najlepiej do autobusu no dziewczyny wyluzujcie! ja mam podobną sytuację mieszkam na skraju miasta chodzą tu 2 autobusy i busy tak przeładowane, że szok i niech spróbuje taka jedna mądra z drugą władować się do busa z wózkiem, ciekawe kto ją weźmie to raz dwa ja np muszę drugie dziecko odbierać z przedszkola i zawozić mieszkam w okolicach ronda ofiar katynia w krakowie które od 1, 5 roku jest w remoncie i korki są takie ,że autobusy stoją po 1,5 godz powodzenia życzę z małym dzieckiem w tym upale samochodem jadę bocznymi drogami i zajmuje mi to 15 min nie wspominając o jakiś zakupach u nas sklepów brak- najbliższy 3 km więc teksty ,że autobusem to prooooszę... mój syn też ryczy mam w samochodzie cały arsenał zabawek i tak po kolei wyciągam czasami mu śpiewamy ze starszym synem działa na te 15 min drogi także rozumiem Cię dobrze
        • gizmo1978 Re: Samochodowy koszmar. 24.06.11, 21:25
          Dziękuję dziewczyny za "obronę". Swoją drogą nie rozumiem tych negatywnych komentarzy. Co do bezpieczeństwa fotelika to kupiliśmy najbezpieczniejszy w tej klasie. Na to akurat nie oszczędzałam pieniędzy więc nie rozumiem że ładny to nie znaczy bezpieczny. Pomyłka w tym zakresie. Macie rację dziewczyny w imię czego mam dziecko stresować jeszcze bardziej przeładowanym i śmierdzącym autobusem jeżeli pod domem stoi samochód. Tak to stres dla mnie okropny ale myślę że nie mniejszy niż ten jak zdążyć na umówione spotkanie np do lekarza w stojącym w gigantycznym korku autobusie w którym w upalny dzień temperatura sięga 40 stopni. Nie jest to dla mnie rozwiązanie na dłużej. Posłuchałam dzisiaj waszych rad i nie poddałam się. Odpowiednio się nastawiłam i obstawiłam i pojechałam. Wyszłam z domu w czasie kiedy moja mała na popołudniową drzemkę i zadziałało. Zasnęła jak aniołek. W drogę powrotną było trochę gorzej ale bez ryków, poprostu szybko się znudziła i zaczęła postękiwać ale wtedy zatrzymałam się trochę poczekałam i jakoś szczęśliwie wróciliśmy do domu.
          Oboje z mężem jesteśmy bardzo aktywni. Dużo jezdzimy i zawsze tak było. Nie chciałabym żeby teraz było inaczej. Chciałabym jej tyle pokazać. Będę szukać wszystkich sposobów żeby również polubiła jazdę samochodem. Jeżeli się nie uda trudno. Zrobię dla niej wszystko ale narazie się nie poddam. Mieliśmy zarezerwowane wczasy nad morzem (500 km od nas) ale niestety musieliśmy zrezygnować przynajmniej narazie. Chyba tym razem zdecydujemy sie na samolot a pozniej zobaczymy może nam się uda. Czego wszystkim mamą "samochodowych terrorystów" życzę. Miłej, spokojnej i bezpiecznej jazdy z ukochanymi pociechami
    • go-jab Re: Samochodowy koszmar. 25.06.11, 04:24
      Kupi
      > liśmy jej piękny nowy fotelik. Przodem do kierunku jazdy, wygodny, komfortowy,
      > wysoki może swobodnie patrzeć przez szybę i widzi kierowcę.

      malutki OT - moja misja jest na sile wszystkich doedukowac wiec blagam o wybaczenie...
      moim zdaniem twoja corka jest stanowczo za mala by jechac przodem do kierunku jazdy... w stanach (gdzie mieszkam i sledze badania naukowe) w tym roku zmieniono rekomendacje co do wieku kiedy dziecko moze bezpiecznie jechac przodem do biegu... do tej pory bylo to 12 miesiecy i 10kg... w tym roku zmieniono wiek do dwoch lat (a nawet dluzej jesli dziecko sie miesci)... podobno nawet o 75% zwiekszaja sie szanse na przezycie powaznego wypadku...

      moj najmlodszy ma 15 miesiecy i nawet nie zaczelismy sie przymierzac do odwrocenia go przodem do jazdy...
      • asiaiwona_1 Re: Samochodowy koszmar. 25.06.11, 08:55
        u nas na samochodowe płacze pomogło przełożenie fotelika na przednie siedzenie. Teraz jest ok.
        • go-jab Re: Samochodowy koszmar. 25.06.11, 16:37
          taaa... super pomysl... ja bym sie jednak nie odwazyla...

          prawo polskie czasami jest dla mnie delikatnie mowiac chore...
    • anianiunia2507 Re: Samochodowy koszmar. 25.06.11, 17:48
      hhhmmmm u mnie nie bylo moze az tak ekstremalnie jak u ciebie ale kiedy mala urzadzala nam takie koncerty w samochodzie przesiadlam sie poprostu do przodu i jak reka odjal zapanowal spokoj smile co tam chciala czy pic czy jesc to jej podawalam.
      Teraz ma juz 2 latka i 3 miesiace i uwielbia jazde samochodem!!!siedzi sobie sama z tylu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka