Dodaj do ulubionych

duszę się

22.02.12, 16:36
Całymi dniami siedzę z dziećmi - 7 miesięcy i 4 latka. Od rana do nocy i w nocy ciągle wstaję. Dzieci to niesamowita radość, ale jak sie cieszyć, kiedy rutyna i zmeczenie dają o sobie tak bardzo znać. Córka (4latka) chodzi do przedszkola na trochę... teraz obydwoje chorują od początku lutego. Mąż w pracy od rana do nocy. A ja nie mogę sie doczekać, kiedy te młodsze stanie na nogi i zacznie spać smile Jejku, dlaczego to macierzyństwo jest tak wycieńczające? Dopadają mnie stany depresyjne, może to na przesilenie wiosenne, czy coś takiego? Tylko dzieci, sprzątanie, gotowanie, w nocy wstawanie i od rana dzieci, sprzątanie, gotowanie, prasowanie... a gdzie jestem ja? Czekam na słowa krytyki/pocieszenia. Coś poczytam chociaż, usłyszę kogoś oprócz dzieci.
Obserwuj wątek
    • aldira Re: duszę się 22.02.12, 16:44
      Ja ciebie napewno nie bede krytykować. Pociesze cie ze to nie tylko ty tak masz. Mimo iz mam tylko jedno szczescie mam czasem podobne uczucia jak ty. Jak siedzialam na macierzynskim to byl poprostu koszmar tak jak opisujesz dzieci prasowanie gotowanie sprzatanie a gdzie w tym ja? Przeszlo jak poszlam do pracy. Musisz dac rade bo nie ma innego wyjscia wszystko bedzie dobrze potrzeba czasu i zrozumienia. pozdr.
      • kondolyza Re: duszę się 22.02.12, 17:57
        a gdzie mieszkacie dziewczyny? to mała miejscowość? nie macie koleżanek? jest jakaś galeria handlowa żeby wpaśc na kawę w ciągu dnia jak starszak w przedszkolu?
        jeśli większe miasto to może basen, kino, inne rozrywki? może czasem w ciągu dnia miałabyś możliwość zostawić małego z babcią/ciocią/w ostateczności ze studentką-córką sąsiadki za 5pln/godz. i na kilka godzin wyjść?
        może ja jestem innym typem, ale powiem Wam, że nie zawsze tak było. teraz sama przejmuje inicjatywę bo wiem że takie siedzenie w domu szkodzi. też miałam dołki, bo mąż w pracy, nie ma z kim pogadać.
        ale zaczęłam przejmować inicjatywę-organizować spotkania, spacerki z innymi mamami, wyjścia do kina. sama sobie (a raczej nam-mi i córce) organizuję atrakcje, więc jak po 2 dniach przychodzi jeden dzień spędzony zupełnie w domu (poza spacerem) to odpoczywam, luzuję się, chodzę w dresie, prasuję wtedy, a jak młoda śpi przed południem, to coś sobie oglądam, albo ćwiczę jogę. obiad robię zawsze popołudniu jak młoda śpi.
        poza tym cały dzień dla nas, i dla siebie. od początku przyzwyczajałam młodą że bawi się sama. więc nie ma problemu że ona buszuje na dywanie/podłodze a ja leże obok z książką czy gazetą.
        dla mnie też żmudne jest ranne wstawanie, ale po śniadaniu robię 30 minut ogarnięcie (wstawiam zmywarkę, pranie, zupkę dla dziecka) a potem mam czas na luz i kawkę. u Ciebie dochodzi odprowadzenie dziecka do przedszkola, ale czy może mąż to robić?
        potem obiadek, spacer i jak wracamy to młoda uderza na 2-3 godz. drzemkę więc jeśli padam z nóg tak jak w sezonie zimowym bywało to kładłam się także, wiadomo że dorosły nie śpi jak niemowlę-mi nawet 30 minut wystarczało, zazwyczaj budziłam się sama i szłam robić obiad.
        drugi moment prac domowych mamy zawsze wieczorem, po 19 jak młoda zasypia zajmuje to godzinkę-ogarnięcie, pranie, zmywanie, pakowanie jedzenia na następny dzień do pracy itp.
        potem o 20:00 na wspólnej i odpoczywanko cały wieczór. ja nie daję sie zarżnąć domowym obowiązkom. 2 razy w tyg. wychodzę na basen z młodą-ty też możesz, jak starszak w przedszkolu. z dwójką pewnie niebezpiecznie, ale jeśli z mężem po pracy to oboje możecie pójśc-dla dzieci to będzie mega rozrywka.
        poza tym wyciągam koleżanki dzieciate na spacer lub na kawę jeśli pada.
        nie mozna dać sie zwariować.
        • ibizaparty Re: duszę się 22.02.12, 21:12
          Ja też sie dusze, ale jak bym miała takie dziecko jak Ty toby sie czuła jak na wakacjach.smile Moje dziecko prawie już nie śpi w dzień- może łącznie 1h a w nocy budzi sie co 2-3h a czasem czesciej. I ja nie mam za bardzo kiedy coś zrobić. Nawt teraz siedze na necie koło łóżeczka bo budzi sie juz od godziny co 10min.
        • pepparkakor Re: duszę się 22.02.12, 23:37

          > w ostateczności ze studentką-córką sąsiadki za 5pln/godz. i na kilka godzin wyjść?

          LOL
        • natalusk kondolyza 23.02.12, 14:26
          Twoje podejście jest niesamowite...grunt to pozytywnie patrzeć na świat smile
          • kondolyza Re: kondolyza 23.02.12, 20:08
            dzięki natalusksmile
            ale nie zawsze tak było. ja też miałam dołki.
            ale widzę że trzeba po pierwsze przejmować inicjatywę po drugie zaklinać rzeczywistość i organizować ją sobie, nawet jeśli jutro to będzie tylko "wyprawa do rossmanna" - zawsze to cośsmile mleko dla dziecka, płyn do naczyń i nowy lakier na pazurki i w piątkowy wieczór będę udawac gwiazdęsmile
        • 1matka-polka Re: duszę się 23.02.12, 16:41
          Ja raczej się nie duszę, bo ledwo chodzę... jestem tak osłabiona, że się przeziębiłam, wszystko mnie boli od tygodnia...
          A dzieciak zdrowy, 8kg żywej wagi, non stop na cycu, w nocy pobudka co dwie godziny, mam ochotę umrzeć.
          • jola_jlj Re: duszę się 23.02.12, 21:22
            Dawaj go na butlę chociaż na noc, moze będzie lepiej spał. Ja jestem zdania że nie ma co się katować piersią za wszelką cenę. Może zwyczajnie dzieciak nie dojada i dlatego ciągle pierś i pierś... Przy pierwszym dziecku też tak miałam, ze miałam ochotę umrzeć, przy drugim jest inaczej, bo jest ciężko, ale perspektywa jakie potem te małe i nieporadne będzie fajne, podtrzymuje na duchu. 3 maj się smile
        • allyviki Re: duszę się 23.02.12, 20:01
          jestes wspaniala!!!! smile)) mam prawie 7 meisieczna core, moze nie dusze sie tak bardzo jak autorka watku ale rzeczywiscie czasem dostaje dolkow i innych paskud ktore wysysaja resztki energii... dodalas mi sil dziewczyno!! smile napisalas to tak lekko ze uswiadomilam sobei ze rzeczywiscie jak si zebrac to wszytskie obowiazki mozna w godzinke zrobic... co prawda ja lubie uczestniczyc w rozwoju i zabawach mojej malej ale ma to swoje minusy bo nauczylam ja swojej obecnosci i jak tylko odchodze to ona od razu burczy..wiec wszystko robie gdy maz sie nia zajmuje albo ona spi...ale rzeczywiscie do na wspolnej jestem obrobiona!! wink i mam wolne.. ale rzeczywiscie kluczem do wszystkiego jest WYYYJSCIE Z DOMU!!! ito nie koniecznie samej czy z mezem nawet z dzieciakami byleby tylko zmienic otoczenie!! to na prawde dziala!!
          pozdrawiam wszystkie mamuski te duszace sie i te oddychajace swobodnie buzki dla pociech
        • liliankaa77 Re: duszę się 25.02.12, 13:53
          > w ostateczności ze studentką-córką sąsiadki za 5pln/godz. i na kilka godzin wyjść?

          Bez komentarza.
          • kondolyza Re: duszę się 25.02.12, 13:56
            liliankaa77 napisała:

            > > w ostateczności ze studentką-córką sąsiadki za 5pln/godz. i na kilka godz
            > in wyjść?
            >
            > Bez komentarza.

            a co w tym złego? stawka Cię oburza? wiesz, w warszawie 15, ale znam dziewczyny które mają opiekunki po 6 pln, oczywiście w małych miejscowościach. ta stawka to przykład, nie jestem za wyzyskiem wcale, tylko daję pomysł, a wynagrodzenie to już intymna sprawa każdego człowieka.
            • liliankaa77 Re: duszę się 25.02.12, 14:06
              Nieważne, czy to Warszawa czy mała miejscowość.
              5zł za godzinę to czysty wyzysk.
              I co jak co, ale na opiece nad naszymi dziećmi akurat nie warto oszczędzać.
              • kondolyza Re: duszę się 25.02.12, 14:29
                liliankaa77 napisała:

                > Nieważne, czy to Warszawa czy mała miejscowość.
                > 5zł za godzinę to czysty wyzysk.
                > I co jak co, ale na opiece nad naszymi dziećmi akurat nie warto oszczędzać.

                wyluzuj już, wyluzuj.
                pisałam już że to przykład, wyjaśniałam. chodzi o pomysł wyjścia z domu, a nie o to ile dolarów kto płaci...
                i ja też bym 5 pln nie zapłaciła tylko 15, chodziło mi o przykład.
    • aphoper1 Re: duszę się 22.02.12, 18:57
      Jola, dobrze, że napisałaś. To choć trochę daje, wiem po sobie.
      Nie jest dobrze kisić się w domu z dzieckiem, a z dwójką pewnie jeszcze ciężej niż z jednym. ja też tak nieraz siedziałam i głupiałam. Teraz wiem, że trzeba było bardziej szukać sobie towarzystwa, ale teraz też jest mi łatwiej.
      Polecam: Rodzina nuklearna - fajny wpis na fajnym blogu, chyba pasuje do Twojej sytuacji.
      Szukaj towarzystwa i swoich spraw, na ile się tylko dba. Warto o siebie zadbać!smile
      • justa_m1 Re: duszę się 22.02.12, 19:42
        Oj kobieto mam podobnie. Syn 4 lata, młodszy syn prawie 7 m-cy. Starszy chodzi do przedszkola czasem przynajmniej raz w m-cu chory. Mieszkam na odludziu, 9 km od miasta. Sąsiadów nie mam.Mąż poza domem od 7.00 do 18.00. Obieram starszaka z przedszkola ok 16.00 a tak to małe sprzatnie zabawy z maluchem gotowanie.I tak mija czas. Wczoraj miałam doła. Zatęskniłam za wolnymi od dzieci zakupami ciuchowymi, pójsciem do kina. mój młody narazie tylko pierś, rozszerzanie diety nam nie idzie wiec nie bardzo moge sie urwac nawet jakby zostali z męzem. Chociaż ostatnio wytrwał 3 h bez mamy jak wyskoczyłam do kosmetyczki na pedicure manicuresmile Jak nachodzą mnie takie złe dni, zaraz myślę że nie powinnam narzekać. Mam zdrowe dzieci inni mają trudniej. Chociaż nie powiem zdziadziałam troche. Nawet nie wiem co teraz modnesmile Zaopatrze sie w avanti i planuje na wiosne wypad do stolicy na wiosenne zakupy. Nawet z chłopakami, którzy beda pod okiem tatysmile
        Zycie mając dzieci zmienia sie diametralnie. Przez nie prawie osiwiałam w wieku 30+. wink Najgorsze te zimowe dni, bo wiosna latem mozna po spacerowac w parku na placu zabaw itp. No nic ponarzekac mozna czasami. Latka lecą dzieci rosną. Czasem mysle ze na starosc człowiek bedzie miał wiecej czau tylko dla siebie.
        No ja już planuje na wiosne wypad do mamuski z dziecmi na mazury, potem moze w rodzinne strony. Zmiana klimatu otoczenia db nam zrobi. Pozdrawiam Jolu.Głowa do góry. Twarda jesteś! Doskonale Cie rozumiem. Mimo to staraj sie czasem zrobic cos dla siebie tylko dla siebie. Pozdrawiam
      • kondolyza Re: duszę się 22.02.12, 19:59
        aphoper1 napisała:


        > Polecam:
        > Rodzina nuklearna
        - fajny wpis na fajnym blogu, chyba pasuje do Twojej sy
        > tuacji.

        przeczytałam zalinkowany wpis-czad! to o mniesmile dokładnie myślę tak samo!
        • karolla808 Re: duszę się 22.02.12, 21:00
          Też się podpisuję pod tym wszystkimi nogami i rękami. Super tekst. "Wioska" to podstawa, żeby naprawdę cieszyć się macierzyństwem. Niestety czesto trzeba samemu przejąć inicjatywę. Kiedys odpowiedziałam na ogłoszenie mamy, które zamieściła na forum mojego osiedla-szukała towarzystwa do spacerów. Umówiłam się, akurat miedzy nami srednio zaiskrzyło, ale widuje ją z inną mamą na spacerach, więc znalazła towarzystwosmile
        • jola_jlj Re: duszę się 22.02.12, 21:30
          Bardzo ciekawe, zaczytuje sie właśnie
    • marygirl Re: duszę się 22.02.12, 19:43
      idz do pracy, odpocznieszbig_grin. Kobieto ja siedzialam z małym 7,5 mies, w niedziele przed [pierwszym dniem w robocie ryczałam cały czas ze nie chce go zostawiac....dwa dni potem bylam masakrycznie szczesliwa ze w koncu mam odskocznie. mowcie co chcecie aleto naprawde duzo dfaje jak sie mama zajmie czyms innym niz tylko dzieci, od siedzenia w domu tylko głupie pomysły do głowy przychodza...
    • ilunia270 Re: duszę się 22.02.12, 20:31
      kochana dobrze że napisałaś smile czuję to samo! mam syna 6 lat on już jest samodzielny ale mam córeczkę(9 miesięcy) , kochaną która jest wszędzie i tak jak ty nie mam chwili dla siebie.tak tęsknie za tym oddechem abym chociaż na chwilę mogła wyjść sama ale pociesza mnie myśl że jeszcze troszkę i nie będzie tak źle wink trzeba wytrzymać do lata i wszystko nabierze barw a tymczasem życzę ci cierpliwości pozdrawiam
    • jdylag75 Re: duszę się 22.02.12, 20:53
      Umów się z mężem na jeden weekendowy poranek, kiedy Ty odsypiasz a on zajmuje się dziećmi. Podobnie z samotnymi wyjściami, miej jeden wieczór w tygodniu kiedy wychodzisz z domu, a on zostaje z dziećmi. Oczywiście chodzi mi o regularne odsypianie i wyjście a nie incydentalne, uwierz, jest na co czekać.
      Proste i niekłopotliwe, a dobre dla całej rodziny.
      U mnie system sprawdza się od 6 lat, powoli przestaje być potrzebny bo dzieci wyrastają.
      • jola_jlj Re: duszę się 22.02.12, 21:30
        Dzięki wszystkim za wpisy!! Aż lżej mi sie zrobiło, jak przeczytałam to wszystko. Nie łatwo jest być mamą, to fakt. Faktem też jest, że dzieci szybko rosną, chwile załamania też mijają... Czekam z utęsknieniem na wiosnę, lato, spacery duzo dają, można chociaż popatrzeć na inne twarze smile Pochodzę nie z tego miasta w którym mieszkam teraz, nie mam znajomych, brak koleżanek i rodzina została daleko... Tak jakoś mi sie życie ułożyło, jakieś takie "samotnikowe", tylko dzieciaki i pies. Mąż wraca jak już dzieci są wykąpane i czekają na ułożenie spać. No ale ktoś pracować musi. Szkoda tylko że moja praca nie kończy się o 20 i ze nie mogę iść do "domu" , odpocząć, wyspać się i chociażby o 6 rano przyjść, ale my mamusie pracujemy 24 na dobę. Byle do wiosny. A co do wstawania w nocy, to często i czasem długo tańcze po pokoju z 7 kilowym bąblem na rękach, a w dzień śpi przeważnie po 0,5h, czasem uda sie go dośpić, ale nie zawsze. Jakieś te moje dzieciaki nie śpiące, jakby z innych rodziców byli. Dzięki raz jeszcze mamuśki. Piszcie, to ratuje dusze.
        • aphoper1 Re: duszę się 23.02.12, 07:34
          To ja się jeszcze ośmielę jeden link wrzucić z serdecznymi pozdrowieniamismile
          lovespatient.wordpress.com/2012/01/27/wole-dac-sie-kochac-niz-udawac-samowystarczalna/ i cały ten blog wink
    • wilhelminaslimak Re: duszę się 22.02.12, 21:29
      Ja mam 6-cio miesięczniaka i 2-latka na stanie. I żaden nie chodzi do żłobka/przedszkola. Mąż też pracuje. Ja powiem szczerze lepiej to znoszę niż siedzenie z jednym dzieckiem - jest ciekawiej, nie ma czasu na rozmyślanie.
      Ale ja mam dużo znajomych, więc conajmniej 2-3 razy w tygodniu ktoś nas odwiedza, albo my gdzies jedziemy. do tego raz na 2 miesiece jadę na parę dni to rodziców - zawsze to jakaś odmiana (bo raczej nie odpoczynek). No i podstawa to "towarzystwo podwórkowe" - czyli 4-5 matek (często podwójnych) z ktorymi spotykamy się codziennie na spacerkach.
      Ale moi synowie mają jeden "plus" - żaden z nich z reguły nie budzi się w nocy. Młodszy przesypia noce praktycznie od urodzenia.
      Ale generalnie polecam kontakty z ludźmi. I odpuścić sprzątanie (odkurza mąż ze starszym raz w tygodniu i tyle), gotowanie (gotuję na 5-7 dni i mroże albo zamawiam na wynos), prasowanie (chociaż ja prasuję, ale ja to lubię).
    • anus85 Re: duszę się 22.02.12, 21:40
      Ja też jestem 24/h z moimi dziećmi, w tym samym prawie wieku co twoje. Też mam często dosyć. Pogoda dołująca, nie da się wyjść na długi spacer czy plac zabaw. Dzień podobny do dnia, ubieranie, gotowanie, sprzątanie, zabawy, karmienie itd. Trzeba jakoś sobie wytłumaczyć, ze to są ważne chwile spędzone z dziećmi, za którymi będziemy tęsknić i nie załamywać się...są dni kiedy nie widzę się z nikim poza moimi dziećmi i wiem jak trudno to znieść ale ja zawsze cieszę się, ze zdrowe, ze w domu a nie w szpitalu.
    • mruwa9 lacze sie w bolu.. 22.02.12, 22:19
      z tego powodu szybko wracalam do pracy. W domu zwariowalabym. Praca, paradoksalnie, pozwala odpoczac od codziennego domowodzieciowego kieratu, nabrac poczucia wiekszej wartosci i stesknic sie za rodzina. Nie ma opcji, zeby twoj maz zredukowal nieco swoj wymiar rac, zebys ty mogla wybyc choc raz-dwa razy w tygodniu na pol dnia miedzy ludzi w wieku powyzej 4 lat? Mala rzecz, a pomaga naladowac baterie
    • ni24 Re: duszę się 23.02.12, 11:03
      moze czas wrocic do pracy? nie dziwie sie ze masz takie dolki po 4latach to chyba bym juz po scinach chodzila i tak dluuugo wytrzymalas
      ja mam dziecko 6mies. moje na szczescie przesypia cale noce ,i w sumie nie narzekam na moj obecny styl zycia (milo wygodnie mam duzo czasu.. mimo parania sprzatania gotowania calodziennej opieki nad malym to mysle ze odpoczywam...) ale za 2 tyg wracam do pracy i mam nadz ze wroce do jakiegos rytmu dnia
      • jola_jlj Re: duszę się 23.02.12, 14:43
        Nie no, 4 lata nie siedzę, siedzę w domu 7 miesięcy od urodzin synka smile, ale do pracy nie mogę narazie wrócić, moze od września.
        • ni24 Re: duszę się 23.02.12, 15:08
          aha przepraszam to zle zromumialamsmile
    • bakis1 Re: duszę się 23.02.12, 13:16
      To ja może z dodam nieco z mojej perspektywy ponad 9 miesięcy spędzonych w domu z Córeczką. Generalnie w roli Mamy odnalazłam się super, ale to, co po pewnym czasie mnie męczyło to codzienna rutyna sprzątania, gotowania, zajmowania się domem i samotne spacery z wózeczkiem po okolicy. Samotne, bo przeprowadziłam się na drugi koniec dużego miasta i do koleżanek daleko. Ale jak Mała skończyła trzy miesiące to zaczęłam raz na jakiś czas spotykać się z koleżanka, która ma dziecko w tym samym wieku w spokojniejszej galerii handlowej. Spacer po sklepach, kawa i długi spacer po okolicy w towarzystwie bardzo mi pomogły. odpuściłam też z gotowaniem skomplikowanych obiadów. Mrożone warzywa, ryż, makarony królują w naszej kuchni. Umiejętności kulinarne mojego Męża ograniczają się do kilku makronów z sosem, więc jem je w każdy weekend i zachwalamsmilesmile Od czasu jak gotuję nie dla przyjemności, ale dlatego, że muszę - polubiłam wszystko, czego ja nie muszę przygotować. Kiedyś kręciłam nosem na jedzenie Teściowej, że za tłuste, za tradycyjne, za mało przyprawione, a teraz jak czasem coś nam podrzuci to smakuje jak nigdy. W tym miesiącu wróciłam już na część etatu do pracy, od marca zaczynam pracę już na pełen etat i z chęcią zamieniłabym się z Tobą.
    • olka_only Re: duszę się 23.02.12, 18:01
      oj, doskonale Cię rozumiem.
      To na pewno też zima, ta pogoda, która nie motywuje do spacerów...będzie dobrze, niech przyjdzie wiosna! smile
    • silje78 Re: duszę się 23.02.12, 18:52
      nie wiem czy to cie zadowoli, ale odczekaj do skończenia roku przez młodszego, w sumie wakacje możesz przeczekać i wróć do pracy.
      odpoczniesz od dzieci, odciążysz męża, który nie będzie musiał pracować od rana do nocy.
    • franulina Re: duszę się 23.02.12, 20:33
      Kiedy byłam w ciąży, mój mąż zatrudnił panią do sprzątania. Przychodzi raz na dwa tygodnie, więc i tak cała bieżąca robota jest do zrobienia, ale przynajmniej odpada stresowanie się nieumytymi oknami, niewypastowanym parkietem, nieuprasowaną pościelą, kurzem na górnych półkach, tłustym okapem kuchennym itd. To naprawdę są znośne koszty: my w Warszawie płacimy 100 zł za sprzątnięcie 65-metrowego mieszkania (plus wydatek na ciasto, bo się przyjęło, że częstujemy smile ). Myślę, że bez tego oszalałabym kompletnie, a mam na razie jednego malucha. Jeśli niania nie wchodzi w rachubę, to może chociaż coś takiego...?
    • a-niak Re: duszę się 23.02.12, 21:14
      ja mam taką samą sytuację co ty. też siedzę całymi dniami z dziećmi (3 miesiące i 2 latka) czasami nic mi się nie che męża nie ma praktycznie cały dzień, ale znalazłam rozwiązanie. chociaż raz w tygodniu idę na aerobik (mąż musi siedzieć z dziećmi, bo widzi że jestem przygaszona). jestem odprężona i pozytywne myślenie od razu wraca
    • matokk Re: duszę się 23.02.12, 22:16
      jola_jlj napisała:

      > Całymi dniami siedzę z dziećmi - 7 miesięcy i 4 latka. Od rana do nocy i w nocy
      > ciągle wstaję. Dzieci to niesamowita radość, ale jak sie cieszyć, kiedy rutyna
      > i zmeczenie dają o sobie tak bardzo znać. Córka (4latka) chodzi do przedszkola
      > na trochę... teraz obydwoje chorują od początku lutego. Mąż w pracy od rana do
      > nocy. A ja nie mogę sie doczekać, kiedy te młodsze stanie na nogi i zacznie sp
      > ać smile Jejku, dlaczego to macierzyństwo jest tak wycieńczające? Dopadają mnie s
      > tany depresyjne, może to na przesilenie wiosenne, czy coś takiego? Tylko dziec
      > i, sprzątanie, gotowanie, w nocy wstawanie i od rana dzieci, sprzątanie, gotowa
      > nie, prasowanie... a gdzie jestem ja? Czekam na słowa krytyki/pocieszenia. Coś
      > poczytam chociaż, usłyszę kogoś oprócz dzieci.

      Witaj w klubie. Mam co prawda jedno dziecko,ale też mnie to dobija już, od ponad roku w kółko to samo sad Mąż po kilku dniach L4, powiedział,ze jestem swięta.
      Damy radę! wink Kiedyś te bachory muszą urosnąć smile
      • mimi_chicago Re: duszę się 24.02.12, 16:33
        Doskonale rozumiem. Ja jestem z mala w domu od 8 miesiecy i wiem, ze opieka 24h/7 dzieckiem potrafi byc wykanczajaca fizycznie i psychicznie. Mnie najbardziej meczyl ciagly balagan . Zmienilam strategie i sprzatam codziennie po 30 min, inna czesc mieszkania, wiec jak przychodzi weekend odpadaja wielkie porzadki. Duzo to kwestia organizacji i planowania. Trzeba wygospodarowac czas dla siebie i tyle. Zapisz sie na jakis aerobik, joge , czy co tam lubisz, wyrwij do kosmetyczki. Dla mnie ostatnio zbawienne sa masaze, bo jestem cala obolala od codziennego noszenie 10kg zywej wagi w foteliku samochodowym. To jedyny taki maly luksus, na ktory sobie pozwalam raz w tygodniu; dobry dla ciala i duszy. Wydaje mi sie, ze kazdy potrzebuje skoncentrowac sie na czyms poza dziecmi, czy to bedzie praca, czy hobby.
    • bozek74 Re: duszę się 24.02.12, 16:43
      To chyba kryzys 7 miesiąca, bo ja też zaczynam sie dusić . Wcześniej "odpoczywałam " od pracy a teraz to bym już wróciła- ale wracam dopiero od wrzesnia ( dzieci 7 miesięcy, 6 i 8 lat)
      • paliwodaj Re: duszę się 24.02.12, 23:07
        >Mąż w pracy od rana do nocy
        jedno krotkie zdanie o mezu, o przepraszam dawcy nasienia, nie ma tu bowiem mowy o mezu czy ojcu, tatus to juz wogole tylko w bajkach.
        Najgorsze jest to ze wszystkiej, jak jedna narzekacie, a nie zauwazacie ze ojciec dizecka powienien byc tak samo rodzicem jak wy, o takich samych obowiazkach.

        Teraz wiem, dlaczego rodzina w Polsce tak bardzo sie dziwila ze maz kapie dzieci i chodzi z nimi na spacery, bo tego ojcowie po prostu nie robia.
        Maz "robi" dziecko i na tym koniec
        Moze wiec warto przedstawic ich sobie i niech sie ze soba blizej zapoznaja
        • karolla808 Re: duszę się 24.02.12, 23:44
          Nie wiem dlaczego ktokolwiek w Polsce dziwił się, że ojciec kapie dziecko i chodzi na spacery. U nas i u wszystkich naszych znajomych (wszyscy mieszkają w PL)to są główne obowiązki tatusiów i tatusiowe robią to z przyjemnością i się nie wymigują. Nikt się nie dziwi. Nawet mój 80 letni dziadek przyznał, że załuje, że jak on był młodym ojcem to model rodziny był inny i nie miał okazji przewijać dziecka, karmić, kąpać, bo te czynności były zarezerwowane stricte dla mamy.

          Mój mąż wychodzi do pracy przed godziną 8, wraca koło 19tej. Po powrocie, zanim Mała pojdzie spac to on się nią zajmuje. Weekendy też są dla rodziny. Przez 11 godzin jestem sama z dzieckiem i przyznaję, że nie raz dostawałam świra i to nie wynikało z tego, że tatuś mi nie pomaga. Pomaga jak tylko może, ale ma taka prace a nie inną i tego nie zmienimy.
        • jola_jlj Re: duszę się 25.02.12, 12:40
          Maż zawsze tak pracował, wraca 19 - 20 i taki już mamy schemat dnia. Dziećmi się zajmuje, wtedy kiedy jest w domu, kąpie je, karmi, chodzi na spacery, na zakupy ze starszą córką, potem robią razem np pizze itd. Praca z dojazdem tyle zajmuje, ale żeby utzymać dom to musi tak pracować. Owszem mógłby się zatrudnić w pobliskim sklepie za 1000zł i na rachunki by nam nie starczało, no ale tatuś by był w domu. Ja owszem "duszę się" ale nie mam pretensji do meża, wogóle do nikogo nie mam pretensji, po prostu zima i choroby dają o sobie znać.
        • kondolyza Re: duszę się 25.02.12, 12:59
          paliwodaj napisała:


          > jedno krotkie zdanie o mezu, o przepraszam dawcy nasienia, nie ma tu bowiem mow
          > y o mezu czy ojcu, tatus to juz wogole tylko w bajkach.

          nie wiem jak inne dziewczyny, przypuszczam że tak jak ja powiedzą Ci: "nie życzę sobie tak mówić o moim mężu!". To że pracuje a my czujemy się czasem nieźle zakręcone w domowym kieracie to nie znaczy że męża w ogóle nie ma domu. Bo wystarczy że pracuje 8 godzin i ani minuty dłużej-wystarczy zebym przez te 8godzin+dojazd czuła się samotna.

          > Najgorsze jest to ze wszystkiej, jak jedna narzekacie, a nie zauwazacie ze ojciec dizecka >powienien byc tak samo rodzicem jak wy, o takich samych obowiazkach.

          zauważamy że powinien i mąż też zauważa i nie tylko czuje że powinien, ale czuje że chce, to normalne że zajmuje się dzieckiem, kąpie, przewija, karmi, chodzi na spacery, ale nie cały czas bo pracuje, a pracować musi, bo jak byśmy oboje nie pracowali to mogłoby być "trudno" utrzymać się.
          > Teraz wiem, dlaczego rodzina w Polsce tak bardzo sie dziwila ze maz kapie dziec
          > i i chodzi z nimi na spacery, bo tego ojcowie po prostu nie robia.

          robią, wszyscy dookoła-począwszy od mojego brata, przez moich kumpli z pracy, znajomych z osiedla-w zasadzie dominuje opcja bardzo aktywnego uczestnictwa ojca.
          > Maz "robi" dziecko i na tym koniec
          > Moze wiec warto przedstawic ich sobie i niech sie ze soba blizej zapoznaja

          przeginasz laska, przeginasz....
          • paliwodaj Re: duszę się 25.02.12, 16:10
            przeginam, nie wiem czy przeginam, jezeli przegieciem mozna nazwac to ze maz powinien byc obecy w zyciu rodziny?
            Malo ktora z was wspomina jak wspiera was maz w waszych "dusznosciach", czyzby wogole nie wspieral?
            Nie musicie pisac na forum ze robi to i tamto gdy wroci w pracy, sorki jak wroci o 20 to juz niewiele z dzieckiem moze zrobic. Wystarczy jak sobie same na to pytanie odpowiecie
            • kondolyza Re: duszę się 25.02.12, 16:39
              wraca o 16:15 a nawet jeśli o 19 czy 20 w przypadku innych dziewczyn to co wg Ciebie? jakie masz propozycje aby to zmienić? ma rzucić pracę? sprzedać firmę? przestać zarabiać? skoro pracuje, a pracować musi, to jasne że nie może być cały dzień w domu. i nie tylko czas ma tu znaczenie. miłość ojcowska i jej okazywanie oraz zaangażowanie mierzy się nie tylko czasem jaki ktoś MOZE poświęcić - podkreślam słowo "może" bo to zupełnie coś innego niż "chce". Znam wielu cudownych ojców, którzy chcą bardzo, ale nie mogą bo mają pracę w godz. 10-18 i robią nadgodziny żeby spłacać kredyt we frankach dodam...nie może olać bo byłoby to skrajnie nieodpowiedzialne.

              a Ty przeginasz określeniami typu: dawca nasienia itp... to bardzo krzywdzące dla większości, bo nie każdy jest w tak komfortowej sytuacji, ze mąż ma nienormowany czas pracy, własną firmę i nie musi niczego w tej firmie pilnować, itd...itp...
            • jola_jlj Re: duszę się 25.02.12, 16:48
              Jak już wspomniałam, ważne też w zyciu są pieniądze, niestety bez nich ani rusz. Co z tego, gdyby mąz był o 15 w domu, a nie byłoby na pieluchy, nie wspomnę o przyjemnościach??? Jak mąż wspiera w "dusznosćiach", wspiera jak może, pocieszy, mówi że niedługo będzie lepiej, w miarę możliwości zabiera dziecko itd. A jaki jest Twój mąż, siedzi całymi dniami z dziećmi??? Może jeszcze do tego gotuje i sprząta?? Napisz, pochwal się swoim dawcą nasienia...
            • karolla808 Re: duszę się 25.02.12, 19:06
              To jakie masz propozycje dla mojego męża, który wychodzi z pracy najwczesniej o 18tej, po 10 godzinach, w domu jest koło 19tej? Ma rzucić pracę?Powiedzieć szefowi, ze on przeprasza, ale on musi wychodzić o 16tej?Zmiana pracy nie pomoze, bo w jego branzy tak sie pracuje. I tak dobrze, bo był czas kiedy od poniedzialku do czwartku był w delegacji w róznych krajach europejskich, a w Polsce tylko na weekendy. Wielu jego kolegów nadal tak pracuje, i sa weekendowymi tatusiami. Nie sa szczesliwi z tego powodu, ale co moga zrobić. Prace ma taka jaką ma, ale dzieki niej moge spokojnie siedziec sobie na wychowawczym ile chce i zajmowac sie dzieckiem, nie musze sie martwic czy starczy do 1ego, nie trzesiemy sie na widok rosnacego kursu franka. Nie frustruje mnie to że mój mąż wraca o 19tej z pracy, tylko proza życia przy małym dziecku, powtarzalność czynności itp. ale z tym juz sobie poradziłam.
              • paliwodaj Re: duszę się 26.02.12, 14:58
                > To jakie masz propozycje dla mojego męża,
                nie mam propozycji dla twojego meza wink
                jak zauwazylas macie uklad z mezem, czasami wygodny bo jak piszesz ?nie musisz sie martwic czy wystarczy do 1go i nie frustruje cie to, ani twojego meza. WIec w twoim przypadku nie ma problemu, poza tym ze aby miec dobry kontakt z dzieckiem w przyszlosci , musi byc z nim te 1.5 godz dziennie

                Ale pisza tez matki ktorych mezowie pracuja od 10 rano, wiec zakladajac ze nie musza wyjsc przed 9 , maja czas aby rano byc z dzieckiem ,a w nocy spokojnie moga wstac do dziecka i podac go matce do karmienia, czy podac wode.

                A jaki jest moj maz? Taki ze nie musialam nigdy zakladac podobnych watkow, maz zawsze bez nalegania z mojej strony zajmowal sie dziecmi, gdy byla bardziej skomplikowana wizyta u lekarza, z badaniem, sam wiedzial ze bedzie mi ciezko z 3 dzieci i bral urlop, zwalnial sie z pracy gdy sytuacja tego wymagala. Do tej pory dzwoni kilka razy dziennie i pyta jak dizeci wstaly, czy zdazyly do szkoly, czy zjedly.
                Mamy 3 dzieci , co 3 lata, tu gdize mieszkamy nie mamy rodziny, wiec nie ma szans ze podrzuce babci/cioci. Nie mialam okresow "dusznosci" , chociaz byly ciezkie momenty
                Wiem ze sa ojcowie, ktorzy sie po prostu migaja od obowiazkow, pracowalal u nas w domu taki przyklad, gdy o godzinie 19 wieczorem powiedzialam ze juz pozno, czy nie chce pojsc do domu i pobyc z dzieckiem powiedzial " on i tak mnie malo widzie na codzien, gdy dzis wroce wczesniej nic to nie zmieni" no ludzie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka