No uparte to moje dziecię jak nie wiem co

Przez parę tygodni jeszcze się z tego śmiałam ale teraz coraz mniej mi do śmiechu.
Do rzeczy...
Moja córka nie daje się uśpić nikomu poza mną. Nijak... Ani na rękach, ani w wózku, w foteliku samochodowym, na łóżku, w łóżeczku, ze smoczkiem, z kołysanką, przy suszarce, no po prostu w żaden sposób.
W dzień usypiam ją na rękach, na noc leżymy razem w łóżku, cośtam pofałszuję, głaskam po głowie i córka zasypia. Od paru dni mąż zaczyna nocne usypianie ale Mała jak tylko zorientuje się, że mnie nie ma zaczyna płakać. Wystarczy, że wejdę do pokoju i jest momentalnie cisza. Na rękach u taty zaczyna się prężenie, wrzask, pisk tylko ją wezmę wtula się i uspokaja.
Trwa to już ze 3 miesiące jak nie więcej. Wcześniej obiektywnie patrząc tata był lepszy w usypianiu niż ja. I nagle jej się odwidziało.
Córa ma 7,5 miesiąca. Czasem muszę wyjść na dłużej i o ile po rozszerzeniu diety nie trzyma mnie KP tak teraz z wywieszonym językiem lecę, bo trzeba dziecia uśpić.
Miałyście tak? Kiedy minęło?