Witajcie,
po pierwsze - szacuneczek dla Was wszystkich za, w niektórych przypadkach, wielomiesięczne trwanie przy "karmieniu piersią inaczej". Ja sama od paru dni poważnie zastanawiam się nad przejściem na tę technikę karmienia - planuję ściągać codziennie co 3 godziny, a w nocy co 4.
Mam jednak parę pytań... Kręcą się one dookoła zagadnienia jak pogodzić KPI z prozą codziennego życia.
1) Co robicie, gdy np. macie 6-godzinne wyjście z domu np. do miasta? Po prostu nie idziecie, czy robicie sobie wyjątek od reguły cotrzygodzinnego odciągania? Jak często dopuszczalne są takie wyjątki?
2) Jeśli na takie dłuższe wyjście idziecie ze swoją pociechą, poza powyższym pytaniem jest jeszcze pytanie czy bierzecie ze sobą w jakimś termosie swój pokarm w butelce, czy karmicie mm?
3) Ogólnie, czy człek jest bardzo związany, jeśli decyduje się na KPI? Niektóre z Was są wyznawczyniami KPI od kilkunastu miesięcy. Nie wyobrażam sobie, żeby przez tak długi czas dawać radę zawsze co trzy godziny z zegarkiem w ręku być gotową do ściąganka