Ech, obiecywałam sobie, że nigdy takiego wątku nie założę. Wiem, wiem, dzieci rozwijają się w różnym tempie, każde w swoim. No ale zapytam. Kiedy dziecko już rzeczywiście powinno siedzieć posadzone bez podparcia? Kiedy jest ta granica, że człowiekowi się światełko zapalić powinno, że może coś jednak nie tak? Mój mały ma 7 miesięcy i kilka dni. Bez oparcia cały czas leci do przodu. Zwalam to na wagę i wzrost (pow 90 cent) i na to, że jest tak zajęty czołganiem się i turlaniem i próbą czworakowania (nieźle mu idzie) ze siedzenia może mu się nie chcieć ćwiczyć

no dobra, to kiedy zacząć się niepokoić?