Dodaj do ulubionych

Dlaczego nauka spania nie działa?

19.01.15, 17:37
Nowy i jak zwykle świetny artykuł u Weebeedreaming. Sporo rzeczy, o których w kółko powtarzam (szczególnie wczesne kładzenie dziecka spać). No i zanim ktoś zacznie tutaj mówić o 'tresurze', to nic takiego tutaj nie ma. Chodzi o tworzenie odpowiednich warunków i nawyków do spania.
www.weebeedreaming.com/my-blog/why-sleep-training-doesnt-work
Obserwuj wątek
    • amiralka Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 19.01.15, 19:30
      Babybump, ja Cię przepraszam, ale Ty świadomie piszesz nieprawdę, czy pomyliłaś linki? Na pewno nic tu nie ma o tresurze niemowląt? Przecież kobieta przez cały tekst powtarza jak się przygotować właśnie do tzw. "nauki" samotnego zasypiania. Nie mydl oczu, dobrze wiesz, że "twoje" metody wcale nie polegają jedynie na czasach czuwania, zaciemniania okien i szumie. Sama powtarzasz, że jak się dziecka nie "nauczy" zasypiać, to grób mogiła, przemęczenie itp...

      To, raz, a dwa - ta pani, która naczytawszy się sławetnej Tracy (EASY plan?) zbija dobrą kasę na tym tresowaniu dzieci i ich rodziców, nie ma żadnej wiedzy, ani o psychice niemowląt, ani o kp (jeśli tę wiedzę ma to jest po prostu wyrachowana i okrutna). Po pierwsze, karmienie dzieci piersią przed snem nie służy, wbrew temu co ona pisze - by je "zatankować" i przedłużyć sen! Karmienie to wyciszenie i relaks, mleko matki ma substancje uspokajające, nie mówiąc o zwykłej potrzebie ssania. Karmiąc piersią - nie możemy oszacować ile dziecko dostało mleka w ciągu dnia i zdecydować ile go będzie potrzebować w nocy, stąd twierdzenie ile ma być w nocy karmień można zachować tylko do karmienia sztucznego.

      Po trzecie: "What is my baby's temperament? (...) Children that are more 'sensitive' or 'alert' may need less stimulation/parental intervention in order to be successful within a reasonable amount of time". To jest po prostu okrutne. Jest dokładnie odwrotnie - im bardziej wrażliwe dziecko, o tzw. "trudnym" temperamencie, które łatwo nie daje za wygraną, a sytuację opuszczenia fizycznego odbiera jako ogromny stres, tym bardziej szkodliwy i nieskuteczny jest dla niego taki "trening".
      Poczytaj trochę:
      evolutionaryparenting.com/distress-self-soothing-and-extinction-sleep-training/

      • carmelita81 Re: ... 19.01.15, 20:23
        amiralka napisał(a):

        > Babybump, ja Cię przepraszam, ale Ty świadomie piszesz nieprawdę, czy pomyliłaś
        > linki? Na pewno nic tu nie ma o tresurze niemowląt? Przecież kobieta przez cał
        > y tekst powtarza jak się przygotować właśnie do tzw. "nauki" samotnego zasypian
        > ia. Nie mydl oczu, dobrze wiesz, że "twoje" metody wcale nie polegają jedynie n
        > a czasach czuwania, zaciemniania okien i szumie. Sama powtarzasz, że jak się dz
        > iecka nie "nauczy" zasypiać, to grób mogiła, przemęczenie itp...
        >
        Co wy macie z tą tresurą ? Jak nie jedna o tym bełkocze to druga...napawdę to taki problem zajrzeć do słownika i sprawdzić co oznacza słowo którego sie nagminnie używa? Tersuje to sie zwierzęta a dzieci sie uczy.
        • biankao Re: ... 19.01.15, 20:39
          Też uważam, że pojęcie "tresury" w kontekście spania jest nadużywane. A co powiecie zatem na posyłanie dziecka do żłobka/przedszkola, gdy to płacze przy rozstaniach? Dlaczego tego nikt nie nazywa tresurą, znęcaniem się nad dzieckiem, czy stresowaniem go?
          • missgiggles Re: ... 19.01.15, 21:00
            Dokładnie. Jak nie pozwalam wkładać palców do kontaktu to też tresuję, tak? (No dobra, mam zaślepki, to przykład tylko smile ). I jak płaczącej córki nie wyjęłam z wózka, jak padało, i jak nie pozwalam moich okularów ściągać, i na brzuszku też kładłam mimo protestów. Prawdziwy ze mnie treser smile Ostatnio wpadła mi w ręce książka Juula "Mówienie nie z miłością" czy jakoś tak. Facet pisze niegłupio.
            • tlenek.molibdenu Re: ... 19.01.15, 21:21
              To są inne sytuacje. Oczywistą sprawą jest to, że nie pozwalasz na to co niebezpieczne czy na zachciankę, która narusza Twoje granice. Dziecko przeżywa wtedy frustrację, ale rolą rodzica jest pomóc mu się z nią uporać, pocieszyć je. Nie oznacza to ulegania dziecku, żeby nie protestowało.
              Bliskość rodzica. chęć bycia bujanym, chęć ssania nie jest zachcianką, jest potrzebą. Nie widzę sensu odmawiania jej w imię "nauki" tego, czego dziecko i tak samo bezboleśnie nauczy się w ciągu kilku miesięcy czy roku, dwóch lat.
              A tak a propos to "Nie z miłości" Juula też bardzo polecam, tak samo jak "Twoje kompetentne dziecko" tego samego autora.
              • kobalt_e Re: ... 19.01.15, 21:31
                > Bliskość rodzica. chęć bycia bujanym, chęć ssania nie jest zachcianką, jest pot
                > rzebą. Nie widzę sensu odmawiania jej w imię "nauki" tego, czego dziecko i tak
                > samo bezboleśnie nauczy się w ciągu kilku miesięcy czy roku, dwóch lat

                Racja. I jeszcze jedno: wiek dziecka i jego możliwości zrozumienia sytuacji w opisanych przykładach mają istotne znaczenie.
              • missgiggles Re: ... 19.01.15, 21:41
                Jeśli odmawiam czegoś dziecku, to właśnie nie w imię pokazania, kto tu rządzi, czy nauki dla nauki albo tego, że niemowlę coś "powinno". Moja zaraz 10-miesięczna córka ma nadal potrzebę bujania, ale ja już zbliżam się do granicy fizycznej wytrzymałości. Bujałam do snu, ile mogłam, ale muszę to zmienić, bo nie będę dłużej udawać, że sama nie mam potrzeb. W tym wypadku nie mogę czekać, aż córeczka sama z bujania zrezygnuje. Z kolei tłumiona frustracja i poświęcenie też na pewno dziecku nie służą.
                • tlenek.molibdenu Re: ... 19.01.15, 21:51
                  No właśnie o tym piszę. Pozwalasz na to, na co możesz/chcesz pozwolić. Ale nie na zasadzie: ja już mam dość, to ty płacz, aż się nauczysz, tylko na zasadzie wypracowania kompromisu, który usatysfakcjonuje obie strony.
                  I dodam jeszcze to co zawsze - zamiast na siłę, pomimo protestów, modyfikować zachowania dziecka, takiego w wieku do 12-18 miesięcy, kiedy można powoli zacząć mu różne rzeczy tłumaczyć, najlepiej zawsze szukać odciążenia u innych dorosłych.
                  • missgiggles Re: ... 19.01.15, 22:05
                    Tak właśnie myślę smile W większości przypadków taki kompromis jest możliwy. Jeśli jednak muszę maluchowi odmówić czegoś, czego nie mogę mu dać (np. kołysania do snu), zadbam o to, żeby nie zostawiać go samego z tą frustracją.
                • malidir Re: ... 19.01.15, 22:00
                  Missgiggles, trzymam kciuki! Mój syn dziś zasnął pierwszy raz bez bujania ( i bez płaczu). Ogromna ulga dla kręgosłupa.
                  • missgiggles Re: ... 19.01.15, 22:20
                    I fanfary smile Aż boję się zapytać, jak to zrobiłaś smile I ile miesięcy liczy synek?
                    • malidir Re: ... 20.01.15, 14:26
                      Leniwa mama wita leniwą mamę wink
                      Syn skończył właśnie 5 miesięcy. Nie jestem zwolennniczką drastycznych metod i nie chciałam, żeby syn "wypłakiwał sie", dlatego odzwyczajałam go od bujania stopniowo. Początkowo Maly zasypiał tylko bujany na rękach, dodatkowo musiałam stać. W momencie, gdy siadałam, zaczynał płakać. Tymczasem kręgosłup odmawiał posłuszeństwa.
                      Przede wszystkim zaczęłam przestrzegać czasów czuwania i odpowiednio wcześnie udawałam się do sypialni. Postawiłam stawiać małe kroczki: przez pierwszych kilka dni bujałam Małego tylko na siedząco, gdy zaczynał sie buntować, wstawałam na chwilę, by nie dopuścić do wybuchu płaczu. Kolejny kroczek- ograniczenie bujania. Siedziałam po turecku na łózku, syn na moich nogach(ulga dla kręgosłupa ufff..), którymi lekko podrygiwałam. Bujanie tylko, by nie dopuścic do płaczu. Kolejny etap: nadal po turecku, bujanie i podrygiwanie tylko okazyjnie, syn wycisza się na moich kolanach, gdy prawie zasypia, odkładam go na łóżko. Etap kolejny (obecny)- syn wycisza się przytulony do mnie, odkładam go do łóżka, gdy jest spokojny, ale ciągle rozbudzony. Wczoraj, trzeciego dnia prób, Mały zasnął bez jednego jęknięcia.
                      • bieniewicka Re: ... 20.01.15, 14:45
                        Malidir, zauważał błąd logiczny w Twojej wypowiedzi. Jesteś nie tylko leniem, ale tez kaleka big_grin

                        Ja natomiast jestem kaleką-masochistką: boli ale nosze dalej ^^
                        • malidir Re: ... 20.01.15, 18:43
                          Jestem debiutującą mamą grubo po trzydziestce. Pewne ułomności są wpisane w mój wiek wink
                          • kremka2014 Re: ... 20.01.15, 20:35
                            Znacie to? Lecicie samolotem ze swoim dzieckiem. Coś się dzieje. Wypadają maski tlenowe. Komu pierwszemu zakładacie? Sobie czy dziecku?
                            • missgiggles Re: ... 20.01.15, 20:45
                              Sobie smile A kto mężowi założy wink? Pewnie stewardessa wink
                              • kremka2014 Re: ... 21.01.15, 00:17
                                Oj Miss.... Bosz sobie tak. Pierwszej. Jak stracisz przytomność to nie uratujesz dziecka. Dlatego: potrzeby dziecka najwazniejsze, zgoda, ale i nasze bardzo ważne. Bez nas dziecko przecież sobie nie poradzi.
                                • missgiggles Re: ... 21.01.15, 16:48
                                  Stuprocentowa zgoda.
                      • ewelina.90 Re: ... 20.01.15, 14:47
                        I to jest wg mnie nauka a nie tresura.
                        Stopniowo i w tempie dziecka.
                        Bez płaczu.
                        I owszem jest to wygodne dla rodzica, ale krzywda się dziecku nie dzieje.
                        PS ja usypiam tylko siedząc po turecku bo bujać stojąc 11 kg brrry smile

                      • missgiggles Re: ... 20.01.15, 16:15
                        Super Wam poszło, chylę leniwe czoło smile!
                      • ama-ka Re: ... 20.01.15, 18:50
                        eh, czasem mam wrażenie, ze takie bujanie jest lepsze niż zasypianie przy kp - no bo niby jak, ograniczę codziennie ilość wypływającego mleka...? wink
                • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 09:24
                  missgiggles napisała:

                  > Jeśli odmawiam czegoś dziecku, to właśnie nie w imię pokazania, kto tu rządzi,
                  > czy nauki dla nauki albo tego, że niemowlę coś "powinno". Moja zaraz 10-miesię
                  > czna córka ma nadal potrzebę bujania, ale ja już zbliżam się do granicy fizyczn
                  > ej wytrzymałości. Bujałam do snu, ile mogłam, ale muszę to zmienić, bo nie będę
                  > dłużej udawać, że sama nie mam potrzeb. W tym wypadku nie mogę czekać, aż córe
                  > czka sama z bujania zrezygnuje. Z kolei tłumiona frustracja i poświęcenie też n
                  > a pewno dziecku nie służą.


                  A w czym Ci to bujanie do snu takiego malucha przeszkadza?
                  Jakie Twoje potrzeby są ważniejsze od szczęścia Twojego dziecka?
                  • illegal.alien Re: ... 20.01.15, 09:35
                    Jeeez, może potrzeba posiadania zdrowego kręgosłupa? Ale co tam kręgosłup, najważniejsze jest dziecko. Jak matka wysiadzie, to zajmie sie nim tatuś. A potem?
                    • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 09:44
                      Naprawdę wokół są tylko same kaleki, dla których 10 kilogramów, to taki straszny problem??
                      Zresztą dziecko można pobujac też na siedząca, skoro ma się uszkodzony kręgosłup.
                      • eemcia82 Re: ... 20.01.15, 09:50
                        e-kasia27 ... oj tak wg mnie tez same kaleki... i leniuchy, ktore chiały mieć dziecko jak w filmie ... a jak juz jest inaczej to bleeee fujjj i zmeczone tulaniem WLASNEGO dziecka...
                        ps. nie ma nic przyjemniejszego niz tulanie dziecka do snu... eh.. moj synek sam juz sie oduczyl usypiania ze mna sad BEZ TRESURY...
                        a tych co sie boja ze beda musialy 40kg dziecko nosic eh sory ale nie znam takich przypadkow... dziecko ktore dostaje milosc i cieplo od rodzicow (a nie ... masz lezec w lozeczku bla bla) samo ladnie sie nauczy jak usypiac i nie ma co go uczyc... DZIECI sa madrzejsze niz wydaje sie wam super leniwe mamusie
                        • tola2014 Re: ... 20.01.15, 10:28
                          eemcia, wyluzuj trochę proponuję wink ile ludzi i rodzin tyle poglądów na wychowanie, tego nie zmienisz. Nawet będąc złośliwą w stosunku do osób mających odmienne stanowisko.

                          Powiem Ci jak ja to widzę. Moja córeczka nigdy specjalnie nie chciała być noszona, tulona, nawet jako noworodek (o czym ze zdziwieniem którejś nocy się przekonaliśmy). Właśnie jej azyl to łóżeczko. I wiem, wiem, że w całej tej zawziętej dyskusji chodzi o naukę zasypiania dzieci, które mają z tym kłopot (czyli nie takich jak moja córka), ale do rzeczy... W jednym się z Tobą zgodzę - mianowicie w tym, że co niesamowite uczucie tulić takiego malucha. Mieliśmy taki epizod jak Mała była przeziębiona i spała z nami , na nas. Coś pięknego smile Jak tylko wyzdrowiała ani myśli o takiej formie tylko od razu do łóżeczka ciągnie gdy pora drzemki lub wieczór się zbliża.
                          Nie zgodzę się natomiast z tym , że warto poświęcić zdrowie na rzecz potrzeb malucha. Tym bardziej, że jak byś trochę więcej poczytała, kilka dziewczyn pisało,że dzieciaczki dotychczas noszone czy bujane do snu dają się przekonać do innej formy i nie jest to okupione płaczem (ważne aby wtedy nie były zmęczone).
                          Moja Mała waży około 10 kg i kilka godzin zdarzyło mi się wtedy w nocy zasnąć z Nią na sobie. Mam problemy z kręgosłupem odczuwalne na codzień ( jednak kaleką bym siebie nie nazwala). I po takim epizodzie rano nie mogłam się podnieść. Było cudownie kiedy spałyśmy takie przytulone, ale gdyby nie to ze tata miał akurat wolne to nie wiem jakbym się Nią na drugi dzień zajmowała.
                          Także podsumowując, uważam, że Twoje wyobrażenie o tym czy obciążenie kręgosłupa stojąc, siedząc czy leżąc może zaszkodzić tylko "kalekom" jest delikatnie mówiąc mocno niewyważone .
                          • tola2014 Re: ... 20.01.15, 10:30
                            "Nie zgodzę się natomiast z tym , że warto poświęcić zdrowie na rzecz potrzeb malucha."
                            Tu sprostuję zanim ktoś się uczepi wink nerkę chętnie bym oddała, chodziło mi o ten konkretny aspekt nie stanowiący zagrożenia życia dziecka.
                        • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 10:30
                          Ekasia, eemcia, trochę za ostro panie jedziecie. O ile to nie ironia (eemcia, Twoja przesada tak brzmi). Tak, przytulanie jest ważne i przyjemne, ale jak mama sama waży 50 kg, a dziecko prawie 13, to w grę wchodzi tylko przytulanie stacjonarne smile I czasem można mieć dość fizycznie. Wyzywanie ludzi od leni, bo ich bolą plecy albo głowa od dużego obciążenia jest po prostu chamskie.
                          • tola2014 Re: ... 20.01.15, 10:31
                            Zadziwia mnie czasem moja delikatność w wypowiedziach smile
                            Zgadzam się z Tobą kobalt
                            • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 12:46
                              Yyyyy... To może mnie trochę brakuje dyplomacji ...tongue_out
                          • eemcia82 Re: ... 20.01.15, 10:42
                            każda wymowka dobra... smile
                            ps. a jaka maja mamy tych 2miesiecznych - lekkich dzieci ?
                            • tola2014 Re: ... 20.01.15, 10:48
                              a spotkałaś się z takim zjawiskiem, że mama 2-miesięczniaka narzeka na jego ciężar?
                              • eemcia82 Re: ... 20.01.15, 11:01
                                bardzo duzo na tym forum mam 2 miesieczniakow ktore chca na sile usypiac dzieci i ich nie nosic ... wiec dlatego pytam jakie maja wytlumaczenie wlasnie te ?
                                • ama-ka Re: ... 20.01.15, 14:08
                                  2 miesieczniaki? no już nie przesadzajmy! ja natrafiłam na to, że mamy 2 miesięczniaków interesowały sie przysżłoscią, i dlatego uczestniczyły w wypowiedziach...
                                  • terefere134 Re: ... 21.01.15, 11:21
                                    Ja na przykład chętnie wypytuje o różne rzeczy odnośnie zasypiania, co nie znaczy, że zamierzam je natychmiast wprowadzać.
                                    I ja narzekam na wage mojego 6kg 2miesięcznego Potworzątka. Bo jest ciężkie. I będzie cięższe. Jak śpi na mnie na łóżku, to po godzinie mój krzyż ma serdecznie dość. Jako rozwiązanie tymczasowe kanapa jest lepsza. Do bujania fotel bujany. Ale 10kg to sporo. Mogę nosić dobrze wyważony 10 kg plecak po górach całe dnie. Ale to co innego niż 10kg dziecka na rękach.
                            • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 10:58
                              Widać nigdy Cię nic nie bolało...
                              Nie popadajmy w skrajności. 2-miesięczniakowi to noszenie jest bardzo potrzebne.
                            • zabka141 Re: ... 20.01.15, 11:21
                              Eemcia, lekkie, nie lekkie, ale tu nie chodzi o noszenie dziecka przed 2 godz drzemkami, czasami mamy nosza te 2 godz, po czym nasteuje 15 min drzemka i znowu nosic. Maluszek ktory spi po 15 min ma prawo byc zmeczony, plakac, wydaje mi sie ze takie dziecko bedzie naprawde duzo plakac. Nie mowiac juz o tym ze dorosli ludzie (rowniez rodzice) by funkcjonowac potrzebuja snu (to troche przegiecie ale pomyslcie o slynnych eksperymentach z brakiem snu i co wtedy dzieje sie z ludzmi). I to po to jest trening snu - zeby dziecko i rodzice spali.
                              • eemcia82 Re: ... 20.01.15, 11:27
                                ja swoje dziecko nosiłam ciagle... ( jak to moja mama mawia- sa dwa rodzaje matek "kwoki" i "kukulki" - ja z tych kwok- nikt nie zajmie sie tak dobrze moim dzieckiem jak ja smile ) gigant kolki ...od 4tyg zycia .... potem miało przejsc jak usiadzie itd. w sumie do 8 miesiaca moje dziecko ciagle na rączkach - aby tylko nie płakało... wiec wiem dobrze co to nosic nosic nosic ... w dzien i noc !
                                wiem ze sen jest bardzo wazny ! i ja np. nosiłam tulałam synka az usnol - potem spalismy razem - i oboje sie wysypiamy do dzis smile
                                a co do wagi to moj urodzil sie ponad 4kg. dzis prawie 12 kg. i z checia nosze jak tylko on chce i mnie potrzebuje smile
                                • zabka141 Re: ... 20.01.15, 11:35
                                  eemcia82 napisał(a):

                                  i z checia nosze
                                  > jak tylko on chce i mnie potrzebuje smile

                                  A mozesz sobie wyobrazic ze dziecko niekoniecznie chce byc noszone? Ze mama moze mu okazywac bliskosc w inny sposob? Albo ze noszone, ale nie np. do snu? Zapewnie nie, bo z twoich postow wydaje sie ze myslisz takimi skrotami:

                                  trening snu u niemowlaka - zlobek/przedszkode u malego dziecka - masakra karabinowa w szkole u nastolatka - po wiezieniu wsadzenie rodzica do domu starcow smile

                                  Sorry, nie moglam sie powstrzymac. A, jeszcze dodam ze dom starcow to nie taka zla opcja, juz na serio to bym wolala zeby moje dziecko wlasnie tam mnie ulokowalo (a nawet inaczej - sama sie tam ulokuje).
                                  • eemcia82 Re: ... 20.01.15, 11:40
                                    ale czy ja nie jasno wyrazam swoje zdanie ? uncertain
                                    dobra...
                                    wg. mnie - dziecko nie moze płakać - jeśli ktos "uczy" je w ten sposob - odklada do lozka, płacze a on patrzy na to albo "ucieka" do innego pokoju... i mysli popłacze połacze i sie nauczy ze nie ma co to sory JA sie nie zgadzam z takim podejsciem !
                                    jesli dziecko płacze = bierzesz je na recze i tulisz... tego potrzebuje...
                                    ot cala moja filozofia smile
                                    pozdr.
                              • tlenek.molibdenu Re: ... 20.01.15, 11:34
                                Bardzo często drzemka 15 min następuje tylko dlatego, że rodzic za wszelką cenę usiłuje odłożyć dziecko i udać się do swoich spraw. Niemowląt naprawdę nie trzeba uczyć spać, bo w sprzyjającym środowisku (dla jednych będzie to na mamie, w chuście, przy piersi, dla innych owszem w izolacji od bodźców we własnym łóżeczku) większość dzieci będzie spać! Inaczej ludzkość dawno by wyginęła. Założę się, że nie przeczytałaś ani pół naukowego opracowania na temat tego, co jest normą, jeśli chodzi o sen niemowląt i małych dzieci. Zachęcam do lektury.
                                • ama-ka Re: ... 20.01.15, 14:14
                                  drzemka 15 minut jest tez wtedy, gdy dziecko za pozno idzie spać (np na drzemkę), w sensie jest za bardzo zmeczone.. wiec pisząc to "Bardzo często drzemka 15 min następuje tylko dlatego, że rodzic za wszelką cenę usiłuje odłożyć dziecko i udać się do swoich spraw." bardzo się mylisz!
                                  • tlenek.molibdenu Re: ... 20.01.15, 14:54
                                    Oczywiście, że może być zmęczone, przebodźcowane, przegrzane, z bolącym brzuchem itp. I rolą rodzica jest mu pomóc.
                          • eemcia82 Re: ... 20.01.15, 10:44
                            a tak serio juz - co powiedz mi kobalt_e co robisz jak twoje dziecko płacze ?
                            bez ironii pytam ... ! nie przytulasz ? tylko odkladasz do lozeczka ? przeciez od tego plecy bola bardziej
                            ps. zdrowie dziecka jest najw. i jak juz pisalam kazde dziecko samo nauczy sie usypiac - jedno pozniej drugie wczesniej - trzeba czekac a nie tresowac - takie jest moje zdanie !
                            • bieniewicka Re: ... 20.01.15, 10:57
                              Dobra eemcia bo zaczynasz gadac jak jakiś troll. Chociaz to ekasia w tym temacie wychodzi na prowadzenie... Nie masz co robić tylko ping pong jalowy uprawiac. Ja się wylogowuje, szkoda mi czasu. A kobalt trzyma dziecko w piwnicy i karmi przeterminowanym mm. O.
                              • eemcia82 Re: ... 20.01.15, 11:03
                                oki- nie to nie ... nie chcesz rozmawiac - jestem nie na "twoim" poziomie spox.
                                pozdr.
                              • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 11:22
                                Bieniewicka, lowja big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                              • missgiggles Re: ... 20.01.15, 15:35
                                Bieniewicka, zrobiłaś mój dzień wink!
                                • bieniewicka Re: ... 20.01.15, 15:54
                                  Hihi.
                              • missgiggles Re: ... 20.01.15, 16:18
                                Piwnica i przeterminowane mm - zrobiłaś mój dzień, Bieniewicka! smile
                                • missgiggles Re: ... 20.01.15, 16:19
                                  Aż się z tego wszystkiego zdublowałam smile
                            • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 11:11
                              Przytulam, nie odkładam, dużo noszę (trochę wbrew rozsądkowi -kręgosłup pęka), usypiam przy piersi, NIGDY nie pozwalam się wypłakiwać. Dużo się bawimy na podłodze - takie przewalanki po dywanie. Ogólnie - bardzo dużo czułości i przytulania, bo wszyscy to lubimy smile
                              Wyciągnęłaś inne wnioski, bo bronię dziewczyn, które nie noszą? Przecież to nie jedyny wyznacznik czułości, można się przytulać, masować, dotykać inaczej.
                              A CIO -dla mnie niedopuszczalne w żadnym wypadku. Czy teraz jasne, po której stronie jestem? (Skoro już musiałam się określić...smile).
                          • bieniewicka Re: ... 20.01.15, 10:49
                            Podobno jestem zdrowa i silna. Dzieć 8m, obecnie ponad 8kg. Nosze od urodzenia w różnych sytuacjach, czasem krótko (bo trza capnac mobilka by życia nie skonczyl ) czasem długo bo bóle różnej maści potrzebuje by jej utulic.

                            I nachrzania mnie kręgosłup. Wiec chyba jednak jestem kaleką.
                            • amiralka Re: ... 20.01.15, 11:15
                              > (bo trza capnac mobilka by życia nie skonczyl )
                              big_grin Myślałam w pierwszej sekundzie, że to słownik zrobił psikusa i capiesz motylka wink No ale fakt - co to za motylek, co dobił do 8kg!
                              O kręgosłup trzeba dbać, to fakt. Ja mam od matury (dawno temu) ciągłe problemy. Z małym życie ratuje mi chusta. Trzeba też uważać jak się podnosi toto z podłogi - nie na wyprostowanych nogach, żeby chronić lędźwiowy. I na szyjny - jak się karmi, mnie nie służy jak długo spuszczam głowę (żeby patrzeć małemu w oczka) (teraz pewnie trole wyciągną wnioski, że od kp siada kręgosłupwink (trolom mówimy: niewink
                              • ama-ka Re: ... 20.01.15, 14:17
                                śmiejcie się śmiejcie - za nami prawie że 8 mcy kp i co? często muszę karmić spod pachy, bo mi się zastoje w piersi robią i tak jak nigdy odczuwam dolny odcinek kręgosłupa... masakra uncertain już nawet po basenie nie robi się lepiej smile i co? karmimy dalej big_grin
                            • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 13:18
                              No chyba niestety masz rację, jeśli od noszenia 8kg nachrzania Cię kręgosłup.

                              Zakładam, że nie urodziłaś tego ośmiomiesięczniaka w okolicach 50 -tki, bo wtedy to jeszcze można by zrozumiec, ale jeśli jesteś młodą mamą, to jednak nie jesteś ani zdrowa, ani silna, wręcz przeciwnie.
                              • bieniewicka Re: ... 20.01.15, 13:23
                                No dobra, przyznaje się. Nie jestem ani silna, ani zdrowa. Niech to będzie mój coming out, jestem garbata i w rzeczywistości mam 60-tke na karku a udzielam się na tym forum bo mi zamknęli na osiedlu klub seniora. A tu zawsze tak smiechowo big_grin
                                • ewakot0 Re: ... 20.01.15, 21:18
                                  i z pewnością nie masz nawet dzieci tongue_out
                  • missgiggles Re: ... 20.01.15, 11:02
                    Moja córeczka waży 9 kg, a ja 50. Kołyszę ją do snu od 10 miesięcy. Codziennie minimum 3 razy. Od bólu górnego odcinka kręgosłupa mam zawroty głowy, a od ortopedy skierowanie na rehabilitację lewego nadgarstka. Także Kasiu, nic mi nie przeszkadza smile Po co mi lewa ręka i kręgosłup wink? Mam jeszcze przecież prawą rękę i nogi smile))
                    • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 12:11
                      big_grin Missgiggles, mój syn ma 14 m-cy i bardzo lubi bujanie na mojej nodze (założonej na drugą) -także kaleki też dadzą radę tongue_out
                      • missgiggles Re: ... 20.01.15, 16:21
                        Kołysanie na nodze też uskuteczniamy jako darmową i wdzięczną rozrywkę wink
                    • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 13:29
                      I to tak od tego kołysania zrobiłaś się taka chora??

                      Jeśli ktoś jest chory i ma jakieś problemy, to można to zrozumiec, że nie może nosic dziecka, ale tu na forum prawie każda mama twierdzi, że nie może nosic dziecka, bo ...kręgosłup.

                      Więc stąd było moje pytanie wyżej: Czy naprawdę wokół są prawie same kaleki??

                      Jakoś trudno mi w to uwierzyc. Zwłaszcza w porównaniu z wątkami o wojażach, uprawianiu sportów, siłowni, nartach, wyjściach do... itp.itd. - na to ma się siłę i kręgosłup nie boli, a od huśtania dziecka nawet na siedząco boli??
                      • tola2014 Re: ... 20.01.15, 13:52
                        Na wyjściu nie boli, bo się odpowiednio znieczulam wink
                        • missgiggles Re: ... 20.01.15, 16:22
                          wink
                      • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 16:35
                        Dokształć się. Nie każdy ma posturę hożej dziewoi, to i pojawiają się problemy bólowe w związku z permanentnym przebywaniem w jednej, wymuszonej pozycji (kp) czy dźwiganiem nawet niewielkich ciężarów.
            • sruba_rzymska Re: ... 19.01.15, 21:52
              Tytuł tej książki to " "Nie" z miłości", ale Jesper Juul jest raczej przedstawicielem rodzicielstwa bliskości i nie ma nic wspólnego z metodami typu "nauka samodzielnego zasypiania" i psychologią behawioralną; właśnie w tej książce pisze, że przez pierwsze półtora roku rodzice powinni stawiać potrzeby dziecka na pierwszym miejscu. Jeśli ta książka Ci się spodobała, to polecam "Twoje kompetentne dziecko", również Juul'a.
              • missgiggles Re: ... 19.01.15, 22:26
                Ja ekspertką od Juula (jeszczesmile ) nie jestem, ale z tego, co podczytałam w empiku, to on chyba (m.in. of kors) pisał że rodzic też ma mieć na uwadze swoje potrzeby. Enyłej, warto poczytać.
                • sruba_rzymska Re: ... 19.01.15, 22:59
                  Zdecydowanie zwraca uwagę na potrzeby rodzica, zwłaszcza przy już starszym dziecku. W ogóle myślę, że ma bardzo ciekawe poglądy i ogromny szacunek do dzieci. Zamierzam wypróbować wdrażanie wielu z nich w praktyce smile Ciekawe jak mi to wyjdzie, bo na pewno potrzeba do tego dużo cierpliwości i odejścia od działania utartymi schematami.
                  • tola2014 Re: ... 20.01.15, 09:03
                    Kupię sobie tę książkę, a co? Skoro tak zachwalacie smile
                • illegal.alien Re: ... 19.01.15, 22:59
                  No oczywiscie, ale jednym z siedmiu filarow rodzicielstwa bliskosci wedlug Searsow jest rownowaga i granice smile (oraz 'uwaga na trenerow' wink)
          • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 09:18
            biankao napisał(a):

            > Też uważam, że pojęcie "tresury" w kontekście spania jest nadużywane. A co powi
            > ecie zatem na posyłanie dziecka do żłobka/przedszkola, gdy to płacze przy rozst
            > aniach? Dlaczego tego nikt nie nazywa tresurą, znęcaniem się nad dzieckiem, czy
            > stresowaniem go?


            Ja to nikt, ja to tak właśnie nazywam!
            • zabka141 Re: ... 20.01.15, 11:25
              @E-kasia, ha ha ha ha ha.
        • tlenek.molibdenu Re: ... 19.01.15, 21:13
          Hmm... zajrzałam do słownika języka polskiego smile
          Znaczenie 2. «uczenie kogoś za pomocą nakazów, zakazów i surowych kar»

          Ja też nie lubię słowa "tresura" w tym kontekście, ale owszem, niereagowanie na płacz niemowlęcia w imię "nauki" uważam za okrutne. Dziecko nie uczy się w ten sposób samouspokajania, uczy się wyłącznie, że jedyna znana mu forma komunikacji jest nieskuteczna.
          • carmelita81 Re: ... 19.01.15, 21:28
            tlenek.molibdenu napisała:

            > Hmm... zajrzałam do słownika języka polskiego smile
            > Znaczenie 2. «uczenie kogoś za pomocą nakazów, zakazów i surowych kar»
            Właśnie i gdzie w nauce samodzielnego zasypiania nakazy zakazy i o,zgrozo surowe kary???
            >
            > Ja też nie lubię słowa "tresura" w tym kontekście, ale owszem, niereagowanie na
            > płacz niemowlęcia w imię "nauki" uważam za okrutne. Dziecko nie uczy się w ten
            > sposób samouspokajania, uczy się wyłącznie, że jedyna znana mu forma komunikac
            > ji jest nieskuteczna

            Ale dlaczego uważasz że nauka samodzielnego,zasypiania = niereagowanie na płacz dziecka? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego ....
            • tlenek.molibdenu Re: ... 19.01.15, 21:44
              > Ale dlaczego uważasz że nauka samodzielnego,zasypiania = niereagowanie na płacz
              > dziecka? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego ....

              Bo zawsze na tym się kończy, jeśli dziecko nie umie zasypiać samo (= nie posiada zdolności samouspokajania się, z którą niektóre dzieci się rodzą, a inne nabywają w miarę upływu czasu). Jak dziecko samo z siebie zasypia bez protestu i potrzeby bliskości/stymulacji ze strony rodzica, to o jakiej nauce mowa?

              Sen to czynność fizjologiczna. Jestem jak najbardziej, za stwarzaniem dziecku warunków do snu. Dla jednych będzie to wyciszanie kołysanką, zaciemnianie pomieszczenia, dla innych ścisła rutyna, a dla jeszcze innych bliskość i pierś mamy. Jednak nie uczyłam dziecka sikania ani jedzenia, dlatego nie widzę też sensu "uczyć spania".
              • carmelita81 Re: ... 19.01.15, 21:54
                tlenek.molibdenu napisała:

                > > Ale dlaczego uważasz że nauka samodzielnego,zasypiania = niereagowanie na
                > płacz
                > > dziecka? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego ....
                >
                > Bo zawsze na tym się kończy, jeśli dziecko nie umie zasypiać samo (= nie posiad
                > a zdolności samouspokajania się, z którą niektóre dzieci się rodzą, a inne naby
                > wają w miarę upływu czasu). Jak dziecko samo z siebie zasypia bez protestu i po
                > trzeby bliskości/stymulacji ze strony rodzica, to o jakiej nauce mowa?
                >
                Nie nie zawsze na tym sie kończy - moje dziecko nie zasypiało,samo ale nauczyłam je zasypiać samodzielnie bez płaczu.
                Mnie już naprawdę nużące te dyskusje - nikt tu nikogo do niczego nie zmusza - chcecie żeby dziecko,zasypiało,samo - to je tego nauczcie. Uważacie że to niemożliwe/okrutne/bezsensu(niepotrzebne skreślić) to tego nie róbcie.
                I tyle temacie
                • tlenek.molibdenu Re: ... 19.01.15, 22:12
                  No skoro twierdzisz, że nauczyłaś dziecko czynności fizjologicznej, pozostaje mi tylko zakończyć ten wątek naszej dyskusji.

                  Rozumiem, że ten temat Cię nuży, ale na forum dyskusyjnym nie chodzi o to, co kto robi w realu, tylko właśnie o dyskusję.
                  • bieniewicka Re: ... 20.01.15, 04:57
                    Carmelita opisz proszę jak było u Was bo z tego co pamiętam to bardzo stopniowo i "humanitarnie".
                  • carmelita81 Re: ... 20.01.15, 11:43
                    tlenek.molibdenu napisała:

                    > No skoro twierdzisz, że nauczyłaś dziecko czynności fizjologicznej, pozostaje m
                    > i tylko zakończyć ten wątek naszej dyskusji.
                    >
                    Ty wogóle czytasz to co ja pisze?
                    Ja wcale.Ie twierdze że nauczyłam swoje dziecko czynności fizjologicznej jaką jest sen tylko nauczyłam je samodzielnie zasypiać. Widzisz różnicę?
                    • tlenek.molibdenu Re: ... 20.01.15, 12:02
                      Jasne, że czytam smile
                      Czyli zasypianie nie jest dla Ciebie czynnością fizjologiczną. Nauczyłaś dziecko odcinania się od bodźców i samouspokajania się. No to co tu mogę jeszcze dodać?
                      • carmelita81 Re: ... 20.01.15, 13:15
                        tlenek.molibdenu napisała:

                        > Jasne, że czytam smile
                        > Czyli zasypianie nie jest dla Ciebie czynnością fizjologiczną. Nauczyłaś dzieck
                        > o odcinania się od bodźców i samouspokajania się. No to co tu mogę jeszcze doda
                        > ć?
                        Boże czytasz i nie grzmisz....
                        Dobrze - zasypianie i spanie jest czynoscią fizjologiczna natomiast SAMODZIELNEGO zasypiania większość dzieci musi zostać nauczone.
                        Jeszcze coś?
                        • tlenek.molibdenu Re: ... 20.01.15, 13:48
                          OK, skoro w to wierzysz i tak się denerwujesz, nie będę już podkopywać Twojej satysfakcji z dobrze wykonanego zadania!
                          • carmelita81 Re: ... 20.01.15, 14:42
                            tlenek.molibdenu napisała:

                            > OK, skoro w to wierzysz i tak się denerwujesz, nie będę już podkopywać Twojej s
                            > atysfakcji z dobrze wykonanego zadania!
                            Na razie to najwyraźniej ty sie strasznie denerwujesz że komuś udało sie nauczyć dziecko samodzielnego,zasypiania i rozpaczliwie próbujesz to umniejszyć. Ale spokojnie zazdrość ludzka rzecz smile
                            • tlenek.molibdenu Re: ... 20.01.15, 15:01
                              Nie wiem naprawdę, skąd taki wniosek, dotychczas to Ty wypowiadałaś się nerwowo. Dla mnie bliskość (przy zasypianiu, a także nocna) z dzieckiem nie jest kulą u nogi.
                • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 09:31
                  carmelita81 napisała:

                  >
                  > Nie nie zawsze na tym sie kończy - moje dziecko nie zasypiało,samo ale nauczył
                  > am je zasypiać samodzielnie bez płaczu.
                  >


                  A jak to zrobiłaś? Możesz krok po kroku opisac?
                  • carmelita81 Re: ... 20.01.15, 11:48
                    Bieniewicka , e-kasia odośnie tego jak,tozrobiłam to opisywała to już z 5 razy chyba ale postaram sie znaleźć i wkleić tu. ( na razie mam wizytasję teściowej więc same rozumiecie wink )
              • asia_i_p Re: ... 20.01.15, 10:18
                Nie zawsze. Według Elizabeth Pentley na przykład nauka zasypiania wygląda tak: realizujesz swój program (nieważne jaki - przytulenie bez kołysania, położenie do łóżeczka - jakakolwiek zmiana, na jakiej ci zależy) dopóki dziecko nie zaprotestuje. Jeżeli zaprotestuje - wracasz do starego, aż się zrobi bardzo senne (ale jeszcze nie zaśnie) i znowu próbujesz. Jeżeli dziecku lub tobie zabraknie cierpliwości, wracacie do starego i przy następnym usypianiu próbujecie znowu, bo może zaskoczy.

                Można to nazwać uczeniem, można nazwać daniem sobie szansy na zauważenie, że dziecko już dojrzało do zmiany, ale na pewno nie jest ani tresurą ani niereagowaniem.
                • tlenek.molibdenu Re: ... 20.01.15, 10:52
                  > Można to nazwać uczeniem, można nazwać daniem sobie szansy na zauważenie, że dz
                  > iecko już dojrzało do zmiany, ale na pewno nie jest ani tresurą ani niereagowan
                  > iem.

                  Masz rację, nie jest i chyba nikt tak nie twierdzi. Ja na przykład czepiam się trochę dla sportu, bo określenie "nauczyłam zasypiania" w odniesieniu do powyższej sytuacji uważam za zabawne.
                  To trochę tak jak z chodzeniem. Są rodzice, którzy prowadzają pod pachy / za rączki, są też tacy, którzy zostawiają sprawy swojemu biegowi i czekają, aż dziecko samo zrobi pierwszy krok. Czy ci pierwsi mogą powiedzieć, że nauczyli chodzenia?
                  • asia_i_p Re: ... 20.01.15, 13:30
                    Na pewno ci, którzy literalnie przez cały czas trzymali w krzesełku/ na rękach, mogą powiedzieć, że dziecku uniemożliwili tę naukę.
                    Ja na przykład mojemu synowi bardzo utrudniłam naukę przewracania się na brzuch, bo go kładłam na brzuchu. Kiedy to zauważyłam, zaczęłam kłaść na plecach z ulubioną zabawką tuż za głową i w dwa dni nauczył się przewracać. Więc w pewnym sensie nauczyłam - w takim sensie, w jakim to jest możliwe. Stworzyłam warunki do nauki.

                    Żadne nauczanie, nie tylko w przypadku niemowlęcia, nie jest niczym innym.
                    • tlenek.molibdenu Re: ... 20.01.15, 13:53
                      > Więc w pewnym sensie nauczyłam - w takim sensie, w jakim to jest możliwe. Stworzyłam
                      > warunki do nauki.

                      Z jakiegoś jednak powodu nikt nie chwali się, że nauczył dziecko chodzić czy mówić.

                      > Żadne nauczanie, nie tylko w przypadku niemowlęcia, nie jest niczym innym.

                      "Nauczanie" behawioralne, za sprawą którego powstał ten wątek, jest czymś zupełnie innym.
                • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 13:49
                  asia_i_p napisała:

                  > Jeżeli zaprotestuje - wracasz do starego, aż się zrobi bardzo senne (a
                  > le jeszcze nie zaśnie) i znowu próbujesz. Jeżeli dziecku lub tobie zabraknie ci
                  > erpliwości, wracacie do starego i przy następnym usypianiu próbujecie znowu, bo
                  > może zaskoczy.


                  Wiesz, dla mnie to jest maltretowanie dziecka. Bo niby pozwalasz dziecku już zasnąc, ale jak już ma się to stac, to go budzisz, bo mu zmieniasz sytuację i tak w kółko, aż go zezłościsz i da ci wyraźnie do zrozumienia, że mu krzywdę robisz.

                  Sęk w tym, że w pewnym momencie dziecko uzna taki stan rzeczy za normę, uzna, że matka robi krzywdę i że nie ma po co protestowac, bo protest nic nie da i się wycofa z dawania ci sygnałów, że to jest krzywda - osiągniesz sukces, dziecko będzie zasypiało samo.

                  Od tego momentu tracisz jednak bezpowrotnie możliwośc nawiązania z dzieckiem bliskiej więzi, bo już nigdy dziecko nie będzie ci dawało sygnałów, że jest mu źle i dzieje mu się jakakolwiek krzywda, bo już na zawsze będzie miało zakodowane, że na matkę nie ma co liczyc, bo matka nie pomoże.

                  Poczytaj o wyuczonej bezradności, może wtedy zrozumiesz na czym polega, to uczenie zasypiania i dlaczego jest tak bardzo szkodliwe dla dziecka.


                  • nellyssima Re: ... 20.01.15, 20:12
                    Dziewczyno, o czym Ty piszesz. Juz nigdy, juz zawsze, zakodowane, że matka nie pomoże. Zapewniam Cię, że wychowywanie dziecka dopiero się zaczyna i nauka zasypianie to pikuś przy tym, co Cię pózniej czeka.
                    • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 21:08
                      No, wiesz, jakby Ci to powiedziec, ja wychowywanie dzieci mam już przecwiczone, i nie zaobserwowałam nigdy, żeby wychowywanie dzieci było jakoś szczególnie trudne i aby stwarzało jakieś problemy.
                      Nie uczyłam samodzielnego zasypiania, nosiłam ile było trzeba, najmłodszą sześciolatkę, jeszcze i teraz czasem ponoszę, aż do uśnięcia, jak ma zły dzień i jakoś mi kręgosłup od tego nie wysiadł, ani nie boli, ani nie bolał, mimo tego, że( jak tu ktoś sugerował) nie mam postury hożej dziewoi, bo zaledwie metr pięcdziesiąt.


                      Owszem wychowywanie w niemowlęctwie dopiero się zaczyna, ale to co zasiejesz przez pierwszy rok, potem procentuje przez całe życie.
                  • asia_i_p Re: ... 20.01.15, 22:29
                    W praktyce to wygląda tak - bujam materacykiem, syn robi się senny, przestaję bujać, jak kwęknie, to bujam dalej, jak nie kwęknie, to daję mu zasnąć. Zgłoś mnie do MOPS-u, może mnie namierzą po IP.
                    • babybump Re: ... 20.01.15, 22:33
                      Tresujesz dziecko Asia!
                      • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 23:01
                        Lubisz to, Babybump? Jak się ludzie kłócą? I to jeszcze z Twojego (także) powodu? Podkręcać te negatywne emocje? Bo jeszcze nie widziałam, żebyś łagodziła nastroje. Zawsze tylko stoisz z boku, przyglądasz się i czasem wbijasz szpilę. I (oczywiście) zawsze masz rację i nie lubisz, kiedy inni mają swoje zdanie.
                        • babybump Re: ... 20.01.15, 23:09
                          Ja podkręcam?!?! Chyba czytać nie potrafisz.

                          No i nie rozumiem dlaczego uważasz, że ludzie kłócą się 'z mojego powodu'? Sami się kłócicie, próbujecie sobie udowodnić swoje racje, a ja, jak sama zauważyłaś, nie wtrącam się w te Wasze kłótnie.
                          • kobalt_e Re: ... 20.01.15, 23:35
                            O tak, ironia w komentarzu do Asi i tekst, że nie potrafię czytać...to wcale nie podkręcanie. I w żadnym wątku nie widziałam, żebyś się starała zjednać sobie odbiorców. Wygłaszasz na zimno prawdy objawione i nie dopuszczasz do siebie, że taka postawa bywa irytująca. Rozumiem, że jesteś pewna tego, co piszesz, ale Twój sposób bycia jest dla niektórych niestrawny.
                            I jeszcze zupełnie nie widzisz swojej roli w kwasie w tym wątku.
                            • babybump Re: ... 21.01.15, 00:01
                              No właśnie jest to ironia. To chyba różnica od 'pokręcania'. A komentarz o czytaniu dlatego, że chyba nie potrafiłaś przeczytać (i zrozumieć) prawdziwych 'podkręcających' komentarzy innych uczestników forum w tym, jak również innych wątkach.

                              Nie moją rolą jest zjednać sobie odbiorców. Ja tego nie potrzebuję. Nie po to tu jestem, aby sobie przyjaciół szukać. Chciałam pomóc innym mamom, bo sama miałam podobne problemy. Te, które chciały, to wzięły sobie te informacje które chciały, wprowadziły zmiany i same widzą, że jest lepiej. Jedne sukcesami się dzielą, inne nie - nie muszą.

                              'Kwasu', jak to nazywasz, nie zamierzałam wprowadzać. Jak wspomniałam wyżej - link jest po to, aby pomóc tym, którzy pomocy chcą i którzy chcą wprowadzić zmiany (nie wszyscy muszą chcieć, każdy wybiera dla siebie to, co mu odpowiada).

                              I tym postem żegnam się z tym forum. Zyczę wszystkim dużo snu i mniej zawiści i jadu do siebie!
        • sruba_rzymska Re: ... 19.01.15, 22:06
          Co wy macie z tą tresurą ? Jak nie jedna o tym bełkocze to druga...napawdę to taki problem zajrzeć do słownika i sprawdzić co oznacza słowo którego sie nagminnie używa? Tersuje to sie zwierzęta a dzieci sie uczy.

          Określanie tego typu metod jako tresury jest słuszne, ponieważ ich źródło stanowi psychologia behawioralna oparta na schemacie bodziec - zachowanie. Według psychologii behawioralnej zachowaniem można sterować poprzez wzmocnienia pozytywne i negatywne lub (w łagodniejszej wersji) brak wzmocnień pozytywnych. Niemowlę płacze, ponieważ chce zaspokojenia potrzeby bliskości, w tym przypadku poprzez wzięcie go na ręce. Rodzic podczas nauki zasypiania ma za to za zadanie utrwalić u niemowlęcia schemat, według którego jego płacz nie zaowocuje spełnieniem potrzeby (brak wzmocnienia pozytywnego ma wygasić zachowanie). Niemowlę ma się nauczyć, że płacz nie spowoduje wzięcia go na ręce i z tego powodu przestać płakać. Dokładnie w taki sam sposób tresuje się zwierzęta. Całe to stanie nad łóżeczkiem i uspokajanie to "pic na wodę" i otoczka, która ma uspokoić sumienia rodziców. Nauka zasypiania opiera się na typowym dla behawioryzmu pozbawieniu wzmocnienia pozytywnego.
          • haus.frau Re: ... 20.01.15, 00:04
            Wszystko pieknie, tylko ze dziecko to nie jest istota, ktorej jedyna potrzebą - jak Wy utrzymujecie - jest potrzeba bliskosci. Dzieci odczuwaja tez potrzebe snu, co np moja corka manifestuje tym, ze nawet jak ja mam na rekach czy przy piersi to po jakims czasie placze i wyrywa sie ewidentnie chcac usnac.
            Owszem, niektorym dzieciom bliskosc daje mozliwosc usniecia. Mojemu dawala jakis kwadrans snu, a potem byla rozpacz bo sie wybudzala przy piersi. I co, w imie mojego wyobrazenia o jej potrzebie bliskosci mialabym ja dalej na sile trzymac przy cycku? Czy moze znalezc inny sposob, dzieki ktoremu pospalaby chociaz 3x tyle?
            • illegal.alien Re: ... 20.01.15, 00:17
              Ale nikt nie postuluje trzymania dziecka blisko na sile.
            • ewelina.90 Re: ... 20.01.15, 00:40
              Ale to chodzi o to, żeby nic nie robić na siłę. Jak dziecko odkładane do łóżeczka śpi to super! ale jak płacze, rodzic bierze na ręce uspokaja i odkłada a dziecko znowu płacze i tak to momentu aż "się nauczy" czy inne tego typu metody to chyba co innego nie sądzisz?
              Inna też jest sytuacja, gdy dziecko po włożeniu do łóżeczka marudzi a dzięki obecności rodzica wyciszy się i zaśnie.
            • missgiggles Re: ... 20.01.15, 16:33
              Właśnie - dobrze jest spojrzeć na potrzeby dziecka całościowo.
          • carmelita81 Re: ... 20.01.15, 11:57
            sruba_rzymska napisała:


            > Określanie tego typu metod jako tresury jest słuszne, ponieważ ich źródło stano
            > wi psychologia behawioralna oparta na schemacie bodziec - zachowanie. W
            > edług psychologii behawioralnej zachowaniem można sterować poprzez wzmocnienia
            > pozytywne i negatywne lub (w łagodniejszej wersji) brak wzmocnień pozytywnych.
            > Niemowlę płacze, ponieważ chce zaspokojenia potrzeby bliskości, w tym przypadku
            > poprzez wzięcie go na ręce. Rodzic podczas nauki zasypiania ma za to za zadani
            > e utrwalić u niemowlęcia schemat, według którego jego płacz nie zaowocuje spełn
            > ieniem potrzeby (brak wzmocnienia pozytywnego ma wygasić zachowanie). Niemowlę
            > ma się nauczyć, że płacz nie spowoduje wzięcia go na ręce i z tego powodu przes
            > tać płakać. Dokładnie w taki sam sposób tresuje się zwierzęta. Całe to stanie n
            > ad łóżeczkiem i uspokajanie to "pic na wodę" i otoczka, która ma uspokoić sumie
            > nia rodziców. Nauka zasypiania opiera się na typowym dla behawioryzmu pozbawien
            > iu wzmocnienia pozytywnego.

            Dobra to jeszcze raz dla tych które mają poważne problemy z ze zrozumieniem czytanego tekstu.
            Nauka samodzielnego zasypiania nie musi polegać na zostawianiudziecka w łóżeczku i niereagowanie na jego płacz.
            I naprawdę skończcie już z tą tresurą bo jakby sie uparł to wychowanie dziecka to nic innego jak tresura....
            • arya82 Re: ... 20.01.15, 13:04
              Wychowanie = tresura? No prosze!
              Nie bede cytowac bo do slownikow wszyscy tu mamy dostep.
              W wychowaniu uczysz obywatela przykladem, pokazujesz wzorce moralne, przygotowujesz do zycia w spoleczenstwie.
              Tresura, to zestaw dzialan ciagle tych samych, wielokrotnie powtarzanych w tych samych okolicznosciach, system nagrod I kar, uczenie uleglosci etc w celu nauczenia zwierzecia (ew niemowlecia/dziecka) konkretnej sztuczki/ zachowania.
              Tak dzieci nie rodza sie identycznymi jak dorosli umiejetnosciami zasypiania I spania. Ale to nie problem- to fizjologia! Jesli pozwoli sie naturze dzialac, organizm dziecka stopniowo, w odpowiednim dla siebie tempie dojedzie do momentu by przypominac model snu doroslego. Wszystkie zabiegi rodzicow, majaca na celu przyspieszyc( nauczyc) dziecko szybciej to tresura.wszystko sie zgadza ze slownikowymi definicjami.
            • sruba_rzymska Re: ... 20.01.15, 13:19
              Problem ze zrozumieniem masz chyba ty, a powtarzanie w kółko tego samego nie nadaje twoim wypowiedzi więcej sensu. Jeżeli twierdzisz, że "tresuje się zwierzęta, a dzieci się uczy", to różnica jest niestety tylko semantyczna. Wychowanie zaczyna się wtedy, kiedy dziecko jest w stanie zrozumieć co do niego mówisz. Niemowlęcia nie da się wychowywać. A tak z ciekawości, jak w takim razie reagowałaś na płacz dziecka odłożonego do łóżeczka?
              • carmelita81 Re: ... 20.01.15, 14:49
                Acha dziecko zaczyna sie wychowywać jak zaczyna rozumieć co sie do niego mówi a wcześniej to co sie z dzieckiem robi?
                Moje dziecko nie płakało w odłoożone do łóżeczka więc na co miałam reagować? Na jego spokojne zasypianie?
                • sruba_rzymska Re: ... 20.01.15, 15:27
                  No, niemowlęciem to się raczej opiekujesz, o wychowaniu nie może być mowy, bo do tego potrzeba zrozumienia ze strony osoby wychowywanej.

                  Jeśli twoje dziecko nie płakało odłożone do łóżeczka, to o.k. i sytuacja, o której jest tu dyskusja ciebie nie dotyczy. Tym bardziej nie rozumiem czemu się tak "gotujesz". Przeczytałaś w ogóle podlinkowany artykuł od którego zaczął się ten temat?
                  • carmelita81 Re: ... 20.01.15, 16:16
                    Tak przeczytałam i nie o nim był mój pierwszy post. Był on o bezzasadnym używaniu słowa tresura odośnie nauki samodzielnego zasypiania. To raz
                    A to,czy mnie dotyczy ta dyskusja to nie Tobie oceniać. Kto śledził moje czesniejsze wpisy ten zna moją drogę od godzinnego bujania dziiecka na rękach aby do obecnego,stanu gdy zasypia samo we własnym łóżeczku. To dwa
                    A gotuje to ja obiad mężowi a nie się. I tyle w temacie
                    • sruba_rzymska Re: ... 20.01.15, 19:38
                      Moje dziecko nie płakało w odłoożone do łóżeczka więc na co miałam reagować? Na jego spokojne zasypianie?

                      Oczywiście były protesty i różne fazy ale konsekwentnie nie wracałam do usypiania na rękach. (twoja wypowiedź z listopada 2014)

                      No i niestety przeczysz sama sobie, więc rzeczywiście trudno z tobą dyskutować
                      • carmelita81 Re: ... 20.01.15, 20:00
                        I co jest tu coś napisane o płaczu i zostawianiu dziecka i nie reagowaniu???

                        Strasznie ci sie musi nudzić ze masz czas żeby ty wyszukiwać...
                        • sruba_rzymska Re: ... 20.01.15, 20:22
                          Sama napisałaś, że jeśli ktoś śledził twoje wpisy ten zna twoją drogę do stanu gdy dziecko zasypia samo, no i zainteresowała mnie ta tajemnicza metoda uczenia niemowlaków smile)
            • e-kasia27 Re: ... 20.01.15, 13:56
              carmelita81 napisała:

              >
              > I naprawdę skończcie już z tą tresurą bo jakby sie uparł to wychowanie dziecka
              > to nic innego jak tresura....


              No niestety masz rację w większości przypadków wychowywanie dziecka jest tresurą.
              Tak, zdecydowana wiekszośc rodziców tresuje swoje dzieci - przykre, ale prawdziwe.

              Ale może też byc inaczej i na szczęscie w coraz liczniejszych rodzinach jest inaczej.
      • nicola49 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 19.01.15, 21:05
        Amiralka ja też Cię bardzo przepraszam, ale odczep się w końcu od Babybump. Cały czas ją atakujesz ,masz inne zdanie ,to nie wchodż w jej wątki!!! I czep się w końcu roboty.
        Mi rady Babybump bardzo pomogły.Wyobraź sobie ,że z mojej nieodkładalnej córeczki,zrobił się aniołek.
        Od 2 do 5 miesiąca to był koszmar,na nic nie miałam czasu,a teraz to majorka.Mała wypoczęta ,wyspana.Mogę w końcu zjeść,ba nawet super obiad zrobić.Okna umyć,pierogi klepać,a nawet i z mężem dziki sex.N a wszystko mam czas,bo dziecko nie przemęczone!!Teraz cieszę się dopiero macierzyństwem.Jestem przeszczęśliwą mamuśką.
        Pozdrowienia dla Babybump.
        • tlenek.molibdenu Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 19.01.15, 21:23
          Forum dyskusyjne jest od dyskutowania, a nie od tworzenia kółka wzajemnej adoracji. Na razie jedyną osobą, która kogokolwiek atakuje, jesteś Ty. Polecam nieco dystansu do świata wirtualnego.
          • bieniewicka Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 04:55
            Nico, znowu poprawilas mi humor swoim postem. Najpierw życzenia świąteczne dla Baby w czyimś wątku a teraz te obiady i dzikie seksy. Thank god obyło się bez szczegółów. Mam myśli oczywiście obiad ^^
        • giba116 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 08:45
          Mnie tez poprawilas humor Nicola.
          Moze jakis fanklub zaloz albo popros o oficjalne mianowanie Cie straznikiem Babybump smile

          To jest forum. Maja prawo sie tu wypowiadac osoby o roznych pogladach. Nie jest to prywatny folwark Babybump, na ktorym jej wypowiedzi sa swietoscia. Skoro dziewczyny nie zgadzaja sie z jej opiniami to maja prawo wyciagnac kontrargumenty. Na tym polega forum. Jesli krytyka Babybump tak bardzo Cie rani to mozesz zawsze wylaczyc komentarze wybranych osob.
        • eemcia82 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 09:04
          "od 2 do 5 miesiąca to był koszmar,na nic nie miałam czasu,a teraz to majorka.Mała wypoczęta ,wyspana.Mogę w końcu zjeść,ba nawet super obiad zrobić.Okna umyć,pierogi klepać,a nawet i z mężem dziki sex.N a wszystko mam czas,bo dziecko nie przemęczone!!Teraz cieszę się dopiero macierzyństwem.Jestem przeszczęśliwą mamuśką."

          od 2 do 5 miesiaca - dziecko ciebie potrzebowalo najbardziej - olalas je i dlatego masz "majorke"... tylko twoje dziecko jest na innej wyspie sad( o czym sie przekonasz na starosc jak cie odłozy do lozka w domu starcow smile
          • nicola49 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 21.01.15, 20:25
            Eemcia 82 olać to mogę ciebiesmile
            A co w tym złego ,ze mam teraz więcej czasu dla siebie ,starszego dziecka itd...
            Moja córunia jest wesołym dzieckiem odkąd mi więcej śpi, i po drzemkach nie płacze ,nie marudzi.Dzięki ustabilizowaniu jej czasów spania i aktywności mam inne dziecko.
            Nigdy nie zostawiałam i nie zostawiam dziecka to wypłakiwania się!!!(dla twojej wiedzy kobicino smile ) A to,że ja coś robię,a mała bawi się,to jest olewanie dziecka? Cudzego bym nie olała ,a nie tak własnego.
            Straszysz mnie domem starców ha ha Piszesz ,ze moje dziecko na stare lata mnie tam odda.To jeszcze mam trochę czasu ha ha Martw się o siebie,bo mając taką matkę, twoje dziecko już dawno zrobiło ci tam rezerwację.
            • kobalt_e Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 21.01.15, 21:23
              Idź lepiej lepić pierogi...
              • eemcia82 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 23.01.15, 07:33
                a pierogi to pewnie jej dziecko robi bo ona ma czas wolny smile
            • eemcia82 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 23.01.15, 07:32
              "Martw się o siebie,bo mając taką matkę, twoje dziecko już dawno zrobiło ci tam rezerwację." -
              a niby jaka ma matke? kochana i troskliwa tak tak wiem nie wiesz co to znaczy smile
              ps. spox super ocenilas jaka jestem po tym co ci napisalm fakt duzooo informacji tam o mnie
    • haus.frau Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 19.01.15, 20:57
      Babybump, ja troche z innej beczki... Wiem ze mieszkasz zagranica, i tak mnie zastanowilo socjologicznie... W Polsce, jak widac tu po forum i nie tylko, wszelkie estymacje odnosnie ilosci snu niemowlecia w poszczegolnych etapach zycia sa magia czarcia i tajemna... Czy u Ciebie w kraju (UK?) tez tak jest, ze to zagadnienie generalnie niepopularne i raczej brane przez wiekszosc rodzicow na zywiol? Bo zyjac w Polsce nie umiem wywnioskowac czy np takie weebeedreaming jest bardzo niszowe, czy moze raczej wiekszos rodzicow cho czesc z tych lub podobnych zasad ma za oczuwiste/naturalne?
      • babybump Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 19.01.15, 23:13


        > Babybump, ja troche z innej beczki... Wiem ze mieszkasz zagranica, i tak mnie z
        > astanowilo socjologicznie... W Polsce, jak widac tu po forum i nie tylko, wszel
        > kie estymacje odnosnie ilosci snu niemowlecia w poszczegolnych etapach zycia sa
        > magia czarcia i tajemna... Czy u Ciebie w kraju (UK?) tez tak jest, ze to zaga
        > dnienie generalnie niepopularne i raczej brane przez wiekszosc rodzicow na zywi
        > ol? Bo zyjac w Polsce nie umiem wywnioskowac czy np takie weebeedreaming jest b
        > ardzo niszowe, czy moze raczej wiekszos rodzicow cho czesc z tych lub podobnych
        > zasad ma za oczuwiste/naturalne?


        Nie mieszkam w Anglii, a w Ameryce pónocnej I tutaj to wszystko jest normalne. Normalne jest to, że dziecko chodzi spać najpóźniej o 19, normalne jest to, że nie można dziecka przemęczać, normalna jest nauka zasypiania, normalne jest to, że po 6 miesiącu życia dzieci śpią we własnych pokojach. Normalnie o tym wszystkim można pogadać na spotkaniach matek, są grupy wsparcia (zarówno w realu, jak i online) i nie jest to temat 'tabu', jak tutaj.
        Moje polskie koleżanki, jak słyszą, że moje dziecko chodzi spać o 18.30, to się za głowę łapią. A jak jeszcze im powiem, że budzi się 12 godzin później, to już w ogóle nie chcą wierzyć. One uważają, że kładzenie dziecka spać później spowoduje, że będzie dłużej spało. Tylko jakoś dziwne, że do tej pory im się to nie udało.
        No a o 'wparciu', to można sobie tutaj na tym forum poczytać.
        • tankky Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 08:43
          Ale wiesz, jak ktoś wraca z pracy o 18 to jednak chciałby pobyć ze swoim dzieckiem trochę dłużej niż pół godziny. Nie mówię o sobie bo Synek chodzi spać o 20 i śpi do 8, ale mój bratanek chodzi spać o 23/24 bo rodzice długo pracują i chcą się nim nacieszyć. Dziecko ma 2,5 lat śpi po 8/9 godzin od dawna i ma się doskonale.
        • arya82 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 09:29
          Normalne, normalne, normalne.., normalnie ziemia obiecana, zyc nie umierac tongue_out
          Gleboko watpie w rzetelnosc twojego absolutniego przekonania do tego jakimi metodami traktuje swoje dzieci wiekszosc w kraju twojego zamieszkania, I jaki zascianek imformacyjny maja matki w Polsce. No chyba ze pracujesz w urzedzie Statystyk to zwracam honor wink
          • e-kasia27 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 09:49
            Nie, ona tylko zapomniała wyliczyc wszystkie normalności.

            Na przykład taką, że normalne jest też, że taki frustrowany od maleńkości dzieciak potem bierze karabin i wybija pół szkoły, albo w inny normalny sposób rozładowuje swoje frustracje.
            • bieniewicka Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 10:21
              Dobra bo juz na prawdę na skróty się robi jeśli chodzi o argumenty. No to ze ktoś za niemowlęcia "uczył" dziecko samodzielnego zasypiania nie oznacza ze będzie musiał dziecko w kryminale odwiedzać...
              • tola2014 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 11:04
                Bieniewicka, myślisz, że powinnam już paczkę szykować?
            • illegal.alien Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 10:23
              Albo wchodzi na forum i wypisuje farmazony.
            • missgiggles Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 16:50
              Jeśli byłoby tak, jak piszesz, to w pokoleniu dzisiejszych 30- i 40-latków co drugi człowiek byłby kryminalistą.
    • ewakot0 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 19.01.15, 22:51
      "Sleep training is tough. It's hard. It's never fun. But the pain is worth the prize when you have a child that falls asleep easily, stays asleep longer, and truly LOVES to sleep. (...) you need someone to be able to vent to, to cry to, to help you be strong. Setting boundaries for your child is all about being consistent and sleep training is likely the first boundaries you are having to set in your child's life. Change is not easy, especially for babies, and there is bound to be some protest to these changes."

      ciężka, nieprzyjemna, bolesna praca, okupiona łzami rodzica, potrzebującego wsparcia w tym strasznym momencie, ciężkie przeżycie dla dziecka, które będzie się przed nimi bronić. No nie ma co, w ogóle nic o tresurze...
      A przeczytałam, bo naprawdę myślałam, że będzie coś "dla ludzi"
      • ewelina.90 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 19.01.15, 23:30
        No jaka tresura, gdzie aż rodzice potrzebują wsparcia???
        Ja nie mam nic przeciwko nauce samodzielnego spania. I co jakiś czas podejmuje tego' próby. Tzn zamiast bujać na rękach kłade i głaszcze. Kilka razy się udało a pozniej był płacz. Więc widocznie to jeszcze nie czas. I tak mozna uczyć.
        • maya_83 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 02:33
          Fajny artykuł z super jasnymi poradami smile, jejku ja też sie muszę zmotywować i nauczyć małą spać w swoim lozku. My babybump mieszkamy w tym samym kraju i chyba w tym samym mieście smile. Jakbyś miała ochotę na kawkę to napisz na priv 😃
        • e-kasia27 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 09:53
          ewelina.90 napisał(a):

          > No jaka tresura, gdzie aż rodzice potrzebują wsparcia???
          > Ja nie mam nic przeciwko nauce samodzielnego spania. I co jakiś czas podejmuje
          > tego' próby. Tzn zamiast bujać na rękach kłade i głaszcze. Kilka razy się udało
          > a pozniej był płacz. Więc widocznie to jeszcze nie czas. I tak mozna uczyć.


          To nie jest uczenie, to jest sprawdzanie, czy dziecko już do tego dorosło.
          Jeśli nie dorosło, to odpuszczasz i tak jest właśnie super, bo reagujesz na potrzeby dziecka i niczego nie wymuszasz na dziecku.
          • kobalt_e Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 10:51
            Cały problem w tym, że niektórzy nie odpuszczają...
            • bieniewicka Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 11:13
              Niestety uncertain
    • eemcia82 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 08:58
      Ja naprawde nie rozumiem - macie dzieci - one potrzebują miłości, przytulenia, kołysania, spiewania, waszej bliskości... wiec czemu chciałbyście mieć dzieci skoro nawet podstaw nie chcecie im dać ???
      wkurzaja mnie mamusie ktore pisza po kilku tyg "posiadania dziecka" że mają dość - bo dziecko płacze, bo nie chce usypiać samo bla bla... a to co korona z głowy spadnie od noszenia dziecka ? ONO TEGO WLASNIE PORZEBUJE... kochanej mamusi czułej, delikatnej a nie połozenia do łozeczka...
      moj synek do 1 roku zycia - przed spaniem trzebabylo ( czego mi teraz brakuje) nosic go, spiewac, tulić, kołysać... dzis majac 1.5 roku - BEZ NAUKI USYPIANIA - sam usypia... wiec serio mamy wyrzoszystajcie ten czas bo dziecko SAMO nauczy sie usypiać bez zadnej nauki !!!
    • arya82 Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 09:48
      Nie no nie ma nic o tresurze Babybump, kazdy jej wyznawca bedzie obstawal do upadlego przy swoim, bo zwyczajnie najtrudniej nazwac rzeczy po imieniu przed samym soba.
      Co do artykulu. Co powiesz na rozdzial 5? Nosz jak w morde strzelil autor pochyla sie nad umeczonym procesem, niech bedzie- nauki spania oraz watpiacym w slusznosc swoich metod rodzicem (szkoda ze nie nad dzieckiem- wszystkie tego typu publikacje klada nacisk na potrzeby rodzicow) Pocoz grupy wsparcia, partner ktory nie bedzie oponowal ale wspieral w wybranego metodzie, skoro ona jest niby taka zgodna z potrzebami dziecka? Odpowiedz prosta - nie jest. Ryczace, meczace sie dziecko to nie jest naturalny proces nauki zasypiania I kazda komorka ciala matki z tym walczy... Ale czasem zjawi sie jakis pseudoekspert, pogladzi po glowce I powie- rob co robisz, nie jestes sama, wielu rodzicow tak robi , cel uswieca srodki, etc stek bzdur I usprawiedliwien. A naprawde naturalnych-najlepszych dla dziecka metod nie trzeba usprawiedliwiac. Tylko ze problem jest taki ze nie ktorym sie nie chce poswiecic czasu, co przykre, by te potrzeby odkryc I spelnic. Wiele rodzicow damy do tego by jak najszybciej, jak najprosciej ulozyc sobie zycie z dzieckiem, by moc je planowac pod siebie co do minuty etc.
      W jednym jednym sie moge zgodzic z Toba, nie ktorym rodzicom potrzeba informacyjnego wsparcia, co do tego jak odczytywac potrzeby dziecka I za nimi podazac ( nie mylic z ukladaniem co do minuty jego drzemek wg schematow ulozinych przez kogos) dziecko, ktorego rodzic potrafi to zrobic samo reguluje sie jak w zegarku ( poza oczywiscie etapami skokow czy zabkowania, gdzie tez brakuje czasem zrozumienia procesow a co za Tym idzie cierpliwosci I wyluzowania.
      • kobalt_e Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 10:45
        Arya, 10/10.
      • jak-kania-dzdzu Re: Dlaczego nauka spania nie działa? 20.01.15, 13:31
        Nie brałam do tej pory udziału w tej 'dyskusji' o zasypianiu, ale im więcej takich wątków, tym bardziej mnie to wkurza. Drażni mnie ton wpisów babybump, która nie uznaje żadnych półśrodków.
        Ja się absolutnie zgadzam, że sen jest ważny dla dziecka, nawet te czasy czuwania są w porządku, szczególnie dla zagubionych rodziców, których dzieci nie dają wyraźnych oznak zmęczenie.
        Ale to samodzielne zasypianie, koniecznie w łóżeczku, ta krytyka zasypiania przy piersi i karmienia w nocy na każdą pobudkę to już są dla mnie bzdury wierutne! Jak można 3-4-5 miesięcznego dziecka nie usypiać przy piersi, a 7 miesięcznego nie karmić 2h po zaśnięciu, bo na pewno nie jest głodny, on tak z przyzwyczajenia się budzi... Bardzo prosta i szybka droga do zakończenia kp przez wiele matek, którym to karmienie nie przychodzi łatwo. Ja wiem, babybump kp i zachwala to, ale obawiam się, że sporo matek, które nie mają dostatecznej wiedzy o laktacji przez te rady odnośnie snu może mieć problemy z kp.
        I zgadzam się z Tobą Arya w 100%, że mnóstwo rodziców dąży do tego żeby ułożyć sobie życie z dzieckiem jak najprościej dla nich, nie dla dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka