Kobitki pocieszcie. Córa ma 6.5 miesiąca. Od jakiegos miesiąca lub dluzej z dziecka, ktore po spaniu bawiło sie na dywanie 30min w porywach do godziny, zrobił mi sie mały płaczliwy marudek. Pobawi sie 5 min i raczkuje do mnie i wspina sie, zeby ja na ręce brać. Często wybucha płaczem i podczas zasypiania jest go więcej. Myslalam, ze to skok rozwojowy, ale tyle by trwał i konca nie widac? Zeby raczej nie, bo nic nie widac a synowi wyszły dopiero koło roku. Juz nawet zaczęłam obwiniać "forumowe przemeczenie", bo od zawsze mamy kłopoty ze snem a i oczy trze często... Sama nie wiem, najbardziej boje sie, ze jej tak zostanie