po zmianie czasu mu się poprzestawiało, choć nigdy nie budził się o 6:30, to przynajmniej przed 6 i czasem udawało się przeciągnąć o te pół godziny wyjście z łóżeczka.
Teraz jest to zwykle 5-5:15 max.
Syn ma 10 msc, czuwa przeważnie 10-10,5h, śpi 2 razy, a całkowity czas drzemek waha się o 1,5 do nawet 4h. Jeśli drzemki trwają 3,5-4h to idzie spać około 19:30, jeśli 1,5-3 około 18:30 (tak w skrócie pisząc, bo co dzień wygląda to inaczej).
Lekko jesteśmy wykończeni tymi pobudkami (ululać już się za chiny nie da) - co robić, drogie koleżanki?