Dodaj do ulubionych

8 miesięczny potwornicki

20.12.04, 21:52
Czy miał (ma) ktoś do czynienia z takim łobuziakiem i może coś poradzić, a
mianowicie:
- prawie każda próba przewinięcia (a co za tym idzie ułożenia w pozycji
horyzontalnej na plecach) kończy się okropnym krzykiem, wierzganiem nogami,
prężeniem się-mostkami, zadrapaniami (mały mimo krótkich paznokci w szale
drapie mnie i siebie);
- prawie każda wieczorna kąpiel kończy się j.w. - problem w tym przypadku
związany jest również z koniecznością położenia malucha na plecach po kąpieli
w celu wysuszenia itd.(od razu próbuje fiknąc na brzuch i łapać za co
popadnie, a jak się mu to uniemożliwi to wóczas się zaczyna...)
- każde wyjście na spacer kończy się j.w - zwłaszcza teraz w zimie; mały w
trakcie zakładania kombinezonu dostaje szału (o czapce nawet nie wspomoinam)
- prawie każda próba położenia spać, zwłaszcza w dzień kończy się j.w. aż w
końcu mały pada z wycieńczenia
- każda próba zapięcia małego w krzesełku do karmienia kończy się j.w. -
uspokaja się dopiero jak zacznie wcina,ć a robi to "jak stary" - śliniak jest
zbędny
- przy każdym karmieniu bez wzglądu na to czy jest to pierś, butelka, czy
łyżeczka mały przebiera nogami, czochra sobie włosy, skrobie palcami
krzesełko lub moją nogę,
- każde wzięcie małego na ręce powoduje że wije się jak wąż, wykręca się na
wszystkie strony aż boję się czasami żeby mi nie wypadł - inaczej bywa tylko
na dworze, albo gdy już jest zupełnie wykończony

A tak poza tym to jest przeuroczy, śmieje się w niebogłosy, przychodzi
(przyraczkowuje) i przytula się, ogląda teletubisie w telewizji, podryguje
jak tylko usłyszy muzykę, potrafi śię ślicznie bawić.
Niestety czynności o których pisałam wcześniej, tj. pielęgnacja, ubieranie,
karmienie itd., jak doskonale wiecie zajmują zdecudowaną większość dnia i są
dla mnie taką udręką że przesłaniają mi radość z macierzyństwa.
Jak zatem sobie poradzić z 8 miesięcznym upartym tyranem, który ze wszystkich
sił stara się narzucić swoją wolę, nie znosi przy tym sprzeciwu, a do tego
dysponuje taką bronią jak przeraźliwy niemilknący ani na moment krzyk no i te
koszmarne mostki. A może to
Obserwuj wątek
    • bosshek 8 miesięczny potwornicki c.d. 20.12.04, 21:57
      jakiś problem neurologiczny. Choć neurolog go oglądał (również USG głowy) i
      poza wzmożonym napięciem nic nie znalazł. Mały jest rehabilitowany od 3 mies. i
      właściwie już kończy rehabilitację (raczkuje i wstaje przy meblach od 6,5 mies).
      Proszę napiszcie coś mądrego, co zrobić żeby móc w pełni cieszyć się
      macierzństwem. Na koniec dodam tylko że problem ten w takiej skali pojawił się
      około 2 miesięcy temu i z wiekiem małego przybiera na sile. Pozdrawiam
      Anna
      • malgos36 Re: 8 miesięczny potwornicki c.d. 20.12.04, 22:26
        W zasadzie nic Ci nie pomogę bo sama chciałabym wiedzieć co zrobić z takim
        maluchem. Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale mam dokładnie taki
        sam "egzemplarz" w domu. Jakbym czytała o swoim małym. Co ja sie nagimnastykuję
        przy nim!!! Przewijanie, ubieranie, układanie spać - cały blok słyszy. Też za
        każdym razem skarżę sie neurologowi, ale ten twierdzi, ze mały rozwija sie
        prawidłowo i ze wogóle to bardzo fajny chłopczyk. Ja co prawda stwierdziłam, ze
        jest nadpobudliwy, a neurolog mówi, ze to może być przez jego refluks (bo mały
        jeszcze ulewa, a ma 9 miesięcy). Gdzieś wyczytalam, ze takim pobudzonym
        dzieciom mozna dawać magnez (daję 2x1/4 tabletki - za zgodą neurologa), ale
        efektów na razie nie obserwuję. Aha ja to wszystko mam od urodzenia, ale tez
        przybiera na sile, bo od kiedy nabył umiejętności siadania i wstawania, to
        pozycja na plecach nie istnieje. Nawet przez sen siada. A wieczorem to czasami
        kilkadziesiąt razy go układam, a on wstaje. Gdzieś czytałam, ze dzieci ze
        wzmożonym napieciem niedobrze czują sie w pozycji leżacej. Ale mój nie ma
        wzmożonego napięcia, a leżenie to wróg nr 1. Może ktoś CCi coś sensownego
        napisze, to i ja się przy okazji wyedukuję.
        • bosshek Re: 8 miesięczny potwornicki c.d. 20.12.04, 22:39
          Dziękuję Ci malgos36. Istotnie pocieszyłaś mnie, może zatem to po prostu taki
          typ i trzeba to przeczekać. Mniejmy nadzieję że doczekamy się jeszcze jakiś
          ciekawych spostrzeżeń w tej sprawie od innych emam. A tak na marginesie to mój
          brzdąc też siada podczas snu a ulewanie zdarza mu się nierzadko (zaraz po
          jedzeniu tak się kotłuje, że mu się aż wraca - tak sobie to tłumaczę).
          Pozdrawiam i życzę wytrwałości
      • mbkow Re: 8 miesięczny potwornicki c.d. 20.12.04, 22:49
        moj synek (11.5mies) od 7-8mies zachowuje sie podobnie przy przewijaniu,
        pielegnacji po kapieli i ubieraniu w ogole. najczesciej wystarczy mu latarka,
        klucze lub inna dziwna zabawka i sie nia zajmuje. ale czasem musze go trzymac
        sila i jest ryk. jak sadzam go do krzeselka, tez sie denerwuje i zachowuje,
        jakby lada chwila mial pasc z glodu. ubierania na spacer, a szczegolnie
        wkladania butkow, oj, nie lubie. ale jest coraz lepiej z butkami. i jeszcze
        wiekszosc spacerow konczyla sie w nosilde. teraz juz nie. po kapieli pozwlalam
        mu poskakac troche po lozku i pokremowac sie samemu. kremuje go na stojaco,
        wlasciwie tylko pieluche zakladam, jak lezy.
        uznalam, ze ten typ tak ma i nie walcze z nim na sile. to zawsze konczy sie
        placzem. wszystko troche dluzej trwa. czasem mam dosc oczywiscie gonienia go...
        musze byc spokojna, a mam ochote zlapac mocno i ubrac smile
        na szczescie jest coraz bardziej kumaty i rozumie, ze teraz go ubieram, bo
        idziemy 'papa', zaraz dostanie 'am' i takie tam.
        i ciagle sie zastanawiam, dlaczego padam na pysk o 20.00, a moj synek wrecz
        odwrotnie smile
        pozdrawiam, monika
        • mbkow Re: 8 miesięczny potwornicki c.d. 20.12.04, 22:54
          wlasnie przeczytalam, ze piszecie o ulewaniu. Stas tez ulewa. teraz
          zdecydowanie rzadziej, ok.3 razy/dziennie, glownie w zabawie.
          a usypia ostatnio najchetniej bawiac sie np. zegarkiem z przyciskami albo
          pilotem do radia.
          dziwne sa te dzieci smile
          • ministrowa Re: 8 miesięczny potwornicki c.d. 20.12.04, 23:37
            U mnie też jest podobnie tyle że mam córcięsmile)Skończyła 9 miesięcy.Pozycja
            horyzontalna - beee, ubieranie - wrzask, wózek- wrzask (coraz rzadziej ale
            zdarza się), przy przewijaniu mostki, przy cycaniu machanie nóżkami itp.oprócz
            tego rozwija się b.dobrze - ja stosuję metodę - PRZECZEKAĆ.Ale cieszę się że nie
            jestem samasmile)
            Wesołych Świąt.
      • cocosek1 Re: 8 miesięczny potwornicki c.d. 21.12.04, 08:44
        ja też jakbym czytała o swoim. Byłam u neurologa - trzymaliśmy go we trujkę
        żeby go mogła zbadać i uznała że dziecko zdrowe bez problemów neurologicznych
        ale nadpobudliwe. Inni lekarze uznali że to nie jest nadpobudliwość tylko
        zwykła ruchliwość dziecka i już. Robiłam tysiąc rozmaitych konsultacji i badań
        i wszystko jest ok. Taki jest temperament naszych milusińskich, ale czyż nie są
        kochane...? wiem, bo sama robię akrobacje przy czynnościach które wymieniłaś
        ale już się pogodziłam z tym (skończone 9 m-cy mamy), trudno, przewijanie w
        powietrzu, na opak, jakoś sobie muszę radzić. Neurolog zasugerowała ze może
        dziecko jest za bardzo stymulowane, za dużo do niego mówię wink. oczywiście że
        mówię ale to przecież tylko na dobre mu wychodzi bo jest rozwinięty,
        rozumny...eh. No ale stosuję się do jednej wskazówki. zaproponowała podawanie
        mu po pół tabletki wit B1 i B6 codziennie. Myślę że to działa, dalej jest
        szalony ale jak mu oprzestałam podawać na kilka dni bo myślałam że już nie
        trzeba to się okazało że już zapomniałam jak bardzo potrafi być ruchliwy.
        Może spróbuj tego. I głowa do góry. Możesz jeszcze zrobić badanie krwi CPK
        (kinaza keratyny) sama jestem ciekawa co ci wyjdzie. (to jedyny wynik który mój
        ma podwyższony ale podobno tak się dzieje u dzieci nadmiernie ruchliwych,
        niestety to tylko teoria bo nikt tego prawie nie bada i nie ma zbyt wielkiego
        porównania. Jak zrobisz to napisz na mój priv co ci wyszło cocosek1@gazeta.pl
      • dota_mama_jasia Re: 8 miesięczny potwornicki c.d. 21.12.04, 13:13
        Nie szukaj może od razu problemów neurologicznych, bo zrobisz z niego
        chorego smile Jak świetnie się rozwija, raczkuje, jest wesoły, to znaczy, ze
        wszystko jest z nim w porządku. A reszta to już kwestia pomysłowości smile Ja też
        mam 7-m chłopca, który już w chwili kładzenia go na przewijaku braca się na
        brzuch, obraca się do tyłu w chwili brania go na ręce i generalnie jest bardzo
        podobny do Twojego. Sposoby: - zapinam mu pieluchę jak leży na brzuchu, kładę
        przed nim coś interesującego, kontroluję jeszcze zapięcię przekładając go
        dosłownie na sekundę na plecy lub sadzając na kolanach. - kombinezon zakładam
        trzymając go siedzącego na kolanach, to jest bardziej akceptoewane niż
        kładzenie na plecach. czasem też kładę go na brzuchu w poprzek swoich kolan,
        dobrze wtedy dociągają się spodenki. Czapkę zakładam mimo prostestów
        jednocześnie starając się go przekrzyczeć, co trochę wybija go z rytmu wycia smile
        generalnie jak on krzyczy, to ja razem z nim, przechodząc do śmiania, co bardzo
        go zdumiewa i daje mi cenne sekundy. - nie wycieram go po kąpieli na leżąco,
        tylko na "trzymająco w pionie". Jest o wiele łatwiej, jak ktoś Ci przy tym
        pomoże, ale generalnie do większości czynności dziecka wcale nie trzeba kłaść
        na plecach, można trzymać na kolanach, kłaść na brzuchu w poprzek przez kolana,
        trzymać na rękach. Jedna osoba może też trzymać pod paszki,a druga w tym
        czasie ekspresowo zmienia pieluchę na przykład. MOżna odwracać uwagę, rozbawiać
        do chichotów, w resztę - przeczekać i przetrwać, robiąc swoje.

        pozdrawiam
        Dota
    • jagulec Re: 8 miesięczny potwornicki 20.12.04, 23:57
      A moze przestan z nim walczyc i niech sobie w trakcie tych czynnosci lezy na
      brzuchu? Ja bym ogluchla i musialabym miec 8 rak zeby przewinac i ubrac moja
      mala (10m) na lezaco na plecach. Nauczylam sie zapinac pieluchy odwrotnie
      (tylko na noc ja pacyfikujemy i zakladamy normalnie zeby nie przeciekalo, a co
      sie przy tym nawyje, to jej). Ubieramy ja tak jak akurat lezy, czy to na
      plecach, czy na brzuchu, czy na kolanach, czy na siedzaco. Problem pojawia sie
      wlasciwie tylko w momencie gdy dziecko zaczyna uciekac z kupa przyklejona na
      plecach...
    • marena.1 Re: 8 miesięczny potwornicki 21.12.04, 09:23
      moje dziecko co prawda ma skończone 10 miesięcy ale ubieranie, przebieranie tzn
      czynności przy których musi sie położyć kończa się krzykiem jakby go ktoś ze
      skóry odzierał. dodam, że mój synek płacze tylko w takich sytuacjach. staram mu
      się podawać różne rzeczy typu latarka, krem, centymetr telefon komórkowy z
      włączonymi melodyjkami itp. Ostatnio dostaje FRIDĘ -niestety jako aplikator do
      noska się nie sprawdziła ale za to to jego najlepsza zabawka.
      najgorzej jest z karmieniem poniewaz w trakcie jedzenia moje dziecko wstaje w
      krzesełku i krzyczy. pomaga wtedy wyciągnięce go i ponowne wsadzenie po chwili
      i tak parę razy podczs jednego posiłku.
      niestety takie te nasze dzieci są nieokiełznane, nie ma rady trzeba to po
      prostu cierpliwie przeczekać.
      pozdrawiam
      mama mikołaja (14.02.04)
    • mag2004 Re: 8 miesięczny potwornicki-do bosshek!! 21.12.04, 09:48
      czy mozesz napisac cos o tym wzmozonym napieciu ?? moj maly zachowuje sie
      identycznie sad( pediatra stwierdzila wzmozone napiecie, ale pani neurolog juz
      nie... tylko, ze jest nadruchliwy. ale on np. przy przewijaniu nogi ma jak
      struny, proste, sztywne...czy Twoj tez tak ma ? nie wiem czy to normalne, bo to
      moj 1 bobassmile zastanawiam sie nad konsultacja u innego
      neurologa...poradzcie !!!
    • izamr Re: 8 miesięczny potwornicki 21.12.04, 10:48
      wiesz, ja mam to samo. tak sobie radzę:
      - zanim go połozę na przewijaku (ma 10,5 m-ca) szybko wkłądam cos w rączki,
      zeby sie zajał, najlepiej pudełko od zapałek, któe zreszta zaraz wyrzuca, wiec
      (tylko sie nie smiej), biorę jedna z jegoz abawek do buzi i potrząsam (wtedy
      sie cieszy), zazwyczaj starczy na przebranie,
      - do jedzenia włączam teletubisie albo jakies teledyski, skutkuje
      - paznokcie obcinam na spiaco
      Mamy tylko jedna różnicę, mały lubi byc noszony na rękach. a jak sie drze i
      pręży na spacerze, to biorę na ręce - zeby sie nie spocił.
      Nie umiem znaleźć sposobu na ubranie w kominezon i czapke bez płączu. no chyba
      ze babcia skacze i cos "przedstawia" albo patrzy na jakiegos kolegę ze złobka,
      ale to tez nie zawsze skutkuje. no i ja mam jesczze ten problem, ze mały chce
      byc tylkoz e mna, ewentualnie z tatą lub babcia, ale jak mnie nie ma. jak
      jestem w zasiegu wzroku, to nie ma przepros.
      Iza

    • bosshek Re: 8 miesięczny potwornicki 21.12.04, 11:23
      Dziewczyny, dziękuję bardzo za odzew, od razu lżej mi się zrobiło, że nie
      jestem sama i że z moim małym wszystko w porządku. Muszę przyznać, że
      wybiegając myślami w przód już sobie wyobrażałam (a w zasadzie nie byłam sobie
      w stanie wyobrazić) jak będzie wyglądał u niego tzw. bunt dwulatka, skoro teraz
      jest już taki koszmarek. Może odezwie się jeszcze któraś z mam z większym
      stażem, która swego czasu miała do czynienia z takim urwisem i opisze jak to
      wygląda teraz.
      Cocosek1 - może zrobimy to badanie, o którym piszesz, ale raczej nieprędko,
      ponieważ mój mały dopiero, co był kłuty i na razie chcemy mu tego zaoszczędzić.
      Tak nawiasem mówiąc wyszła mu mała anemia (hemoglobina 10,6), ale nasza
      pediatra stwierdziła, że to fizjologia i że po urozmaiceniu diety powinno być
      OK i że nie ma konieczności podawania żelaza (pediatra „państwowa” zaleciła
      ferrum lek, ale na razie ze względu na kiepską tolerancję żelaza przez dzieci –
      nasz mały jest alergikiem - przychyliliśmy się do zdania „prywatnej” pediatry i
      powtórzymy badania za parę miesięcy).
      Jagulec – oczywiście „odpuszczam” czasem małemu i jak uda się założyć pieluchę
      w pozycji na brzuchu to też się cieszę. Problem tylko w tym, że jak tylko mały
      obróci się na brzuch ( kolana) to w zasadzie od razu ucieka i trzeba za nim
      gonić z pieluchą. Poza tym ja mam chłopczyka i każda źle założona pielucha
      kończy się tym, że mały sika sobie po plecach.
      Mag2004 – to również moje pierwsze baby. U małego wzmożone napięcie
      występowało w zasadzie od razu po urodzeniu, ale zauważyłam to dopiero po
      odpadnięciu pępowiny, kiedy układaliśmy Michałka na brzuchu. Napięcie dotyczyło
      górnej części tułowia, mięsni karku (szyi) i objawiało się tym, że mały leżąc
      na brzuchu zadzierał głowę wysoko do tyłu. Jako że jak napisałam to mój
      pierwszy dzidziuś początkowo była dumna, że mam tak silnego synka. Ale ponieważ
      mały wykręcał się również delikatnie w literkę C to postanowiliśmy (razem z
      pediatrą) skonsultować go neurologicznie. Neurolog zakwalifikował Misia na
      rehabilitację metodą Volty. Jednak po pierwszym seansie rehabilitacyjnym
      przerażeni zachowaniem małego podczas ćwiczeń (przeraźliwie biedak płakał, aż
      do bezdechu, co mu się nigdy wcześniej nie zdarzało) zdecydowaliśmy z mężem o
      konsultacji z innym neurologiem. Ta owszem potwierdziła diagnozę tego
      pierwszego natomiast, co do metody rehabilitacji miała odrębne zdanie. Pani
      neurolog zasugerowała, że jeżeli w ciągu kolejnego miesiąca nie będzie poprawy,
      to możemy pomyśleć o rehabilitacji metodą NDT Bobath. Prawdę mówiąc
      poczekaliśmy góra jeszcze tydzień i postanowiliśmy jednak spróbować
      rehabilitować małego Bobathem, który nawiasem mówiąc przypadł Misiowi do gustu.
      Także o nogach nie wiele mogę Ci powiedzieć, bo akurat w nogach napięcie mięśni
      było OK. Natomiast mały usztywniał i usztywnia dalej nogi jak się denerwuje i
      robi te swoje mostki. Poza tym on jest teraz na etapie wstawania i usztywnia
      bardzo nogi jak próbuję go posadzić (chciałby po prostu już tylko stać), ale
      chyba nie o to Ci chodzi. Natomiast przy przewijaniu, kiedy już uda się go
      położyć na plecach, jego nogi są ugięte i zachowują się jak nogi małpki (są
      chwytne), tj. oplata on je wokół mojej ręki i dodatkowo utrudnia założenie
      pieluchy. Jeżeli masz możliwość konsultacji z innym neurologiem to możesz
      spróbować. Ja mogę Ci tylko powiedzieć, że to nie zawsze rozjaśnia sytuację a
      czasami wręcz przeciwnie. Ja z małym byłam w sumie już u kilku lekarzy (3
      pediatrów w przychodni publicznej (zmieniali się jak rękawiczki zwłaszcza w
      okresie letnim, 1 stały prywatny pediatra Misia, do którego chodzimy teraz, co
      2 mies. i ze zdaniem, którego najbardziej się liczymy, 2 neurologów, 1 onkolog
      radiolog, który wykonuje dzieciom USG główki w znanym wrocławskim
      ośrodku „Promyk Słońca”wink i tak się składa, że wszystkich pytałam o mały guzek
      (jakby uwypuklona kość) na czubku głowy Misia. I wiesz co było tyle różnych
      odpowiedzi ilu lekarzy. Na szczęście nikt nie zasiał we mnie niepokoju i każdy
      w zasadzie bagatelizował sprawę. A przyjęliśmy diagnozę lekarza, który wykonuje
      USG głowy niemowlętom (w końcu najwięcej głów się na oglądał, a w dodatku jest
      onkologiem), a mianowicie, że to szef czaszkowy i powinien się rozejść jak
      będzie głowa rosła, ale trzeba obserwować czy się nie powiększa.
      Dobra kończę, bo Misiek się zaraz obudzi, a ja jeszcze nie przygotowałam
      obiadku i znowu będzie krzyk. Widać faceci tacy są już od kołyski - drą się, że
      nie ma obiadu na czassmile

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka