Od dwóch dni mały nas terroryzuje - nie można z nim wytrzymać - na rękach
źle, leży też źle - koszmarrrr. Jak odejde na chwile to ryk... Mam juz
serdecznie dosyc. Nie wiem dlaczego - moze to zabki?? Strasznie sie slini,
wszystko wpycha do buzi ale nic tam nie widac i nie stuka

(( Kupa normalnie.
Wczoraj spal w nocy od 20 do 4.30, dzisiaj ok. 23 obudzil sie i dalam smoka i
spal dalej. Potem o 2 i jedzonko... Wydaje sie byc ok - tylko te marudzenie.
Co to moze byc??? Poradzcie bo padam...
Pozdrowionka