Oj nie zamierzam tu się nikomu narażać ale chciałam się podzielić swoimi
odczuciami a propos tego populernego określenia. Ciekawa jestem czy znajdą
się mamy, które podobnie odbierają

Zawsze gdy słyszę "moja dzidzia" tym bardziej gdy odnosi się to do bardzo
kontaktowego już dziecka np półrocznego czy starszego to jakoś mi zgrzyta coś
w środku.
Nigdy nie zapomnę jak w poradni czekaliśmy na swoją kolej i obok siedziały
dwie kobiety z półrocznym chłopcem. Chłopiec był super, uśmiechał się do nas,
zaczepiał, generalnie bardzo żywo reagował na wszystko. Starsza z pań
powiedziała coś w stylu "nasza dzidzia jest bardzo pogodna, takie to
głupiutkie jeszcze ale do wszystkich się uśmiecha". No i tak sobie
pomyślałam, że coś w tym jest, określając dziecko mianem "dzidzi" traktuje
się je jako takie głupiutkie jeszcze stworzonko, które nie wie co dla niego
dobre. W tym określeniu jest jakieś lekceważenie. Nie mogłabym o swoim synu
powiedzieć "dzidzia" ani teraz (ma dziewięć miesięcy) ani nawet gdy miał trzy
czy cztery miesiące.
Zupełnie inaczej sprawa wyglądała gdy nie byłam jeszcze mamą, wtedy dzieci
poniżej dwóch lat były dla mnie jak ufisie i faktycznie takie jakieś
głupiutkie, nie ma jak się dogadać itp (ależ byłam ignorantką kiedyś

) )
Teraz wydaje mi się, że dzieci są tak bardzo kontaktowe i tak wcześnie
zaczynają ujawniać swoją wolę i swoją osobowość, że określenie "dzidzia" je
po prostu obraża. Wiem, to zabrzmi może dziwnie ale swoje dziecko traktuję z
dużym szacunkiem jako odrębną istotę która ma swoje zdanie i na ile jest to
możliwe to zdanie szanuję i traktuję poważnie.
Może się mylę, może mamy mówiąc na swoje dzieci "dzidzia" wyrażają swoje
ciepłe uczucia wobec dziecka dlatego tym bardziej postanowiłam napisać taki
wątek właśnie na niemowlakach by poznać Wasze zdanie.
Może jak przeczytam parę wypowiedzi przestanie mnie razić stwierdzenie "moja
dzidzia" w stosunku do rocznego czy nawet starszego dziecka.
p.