mimi15.10.05
11.04.06, 14:05
Cześć.
Mam 6 miesięcznego syna Mateusza. Mam 27 lat. Siedzę całymi dniami z synem.
Mąż uczy się w szkole (jest to szkoła dzienna) na ratownika medycznego i
pracuje. Ma 28 lat. On jest taksówkarzem. Zatrudnia również 2 pracowników.
Próbuje zabezpieczyć nas na przyszłość.
Mój problem jest następujący:
Gdy syn się urodził mąż, tak jak i ja, chodził koło niego, przebierał, karmił.
Fakt w nocy tylko ja wstawałam do syna bo tłumaczyłam sobie że mąż jest
zmęczony, musi wypocząć gdyż jeździ samochodem, wozi ludzi itd. Na dzień
dzisiejszy mąż przewinie Małego, ale tylko gdy nasika, bo jak jest coś więcej
to od razu oddaje mi syna. niechce zbytnio go karmić, robi to bardzo rzadko.
Wiem ,że go kocha nad życie. gdy przychodzi do domu bawi się z małym, od razu
go bierze na ręcę. Powiedzcie mi czy to normalne? Proszę go nieraz żeby wstał
za mnie, ale on nawet się nie obudzi gdy mały się kręci. zaczyna mnie męczyć
ta sytuacja. jestem u kresu wytrzymałości. nerwy mi puszczają. Czy może ja
przesadzam i jestem zbytnią egoistką. Napiszcie jak jest u was, gdy mężów nie
ma cały dzień. mąż i ja chcemy mieć nastęne dziecko nawet teraz, ale ja się
wacham. Nie wiem czy dam radę (mąż kończy szkołę za rok).
Monika