11.04.06, 14:05
Cześć.
Mam 6 miesięcznego syna Mateusza. Mam 27 lat. Siedzę całymi dniami z synem.
Mąż uczy się w szkole (jest to szkoła dzienna) na ratownika medycznego i
pracuje. Ma 28 lat. On jest taksówkarzem. Zatrudnia również 2 pracowników.
Próbuje zabezpieczyć nas na przyszłość.
Mój problem jest następujący:
Gdy syn się urodził mąż, tak jak i ja, chodził koło niego, przebierał, karmił.
Fakt w nocy tylko ja wstawałam do syna bo tłumaczyłam sobie że mąż jest
zmęczony, musi wypocząć gdyż jeździ samochodem, wozi ludzi itd. Na dzień
dzisiejszy mąż przewinie Małego, ale tylko gdy nasika, bo jak jest coś więcej
to od razu oddaje mi syna. niechce zbytnio go karmić, robi to bardzo rzadko.
Wiem ,że go kocha nad życie. gdy przychodzi do domu bawi się z małym, od razu
go bierze na ręcę. Powiedzcie mi czy to normalne? Proszę go nieraz żeby wstał
za mnie, ale on nawet się nie obudzi gdy mały się kręci. zaczyna mnie męczyć
ta sytuacja. jestem u kresu wytrzymałości. nerwy mi puszczają. Czy może ja
przesadzam i jestem zbytnią egoistką. Napiszcie jak jest u was, gdy mężów nie
ma cały dzień. mąż i ja chcemy mieć nastęne dziecko nawet teraz, ale ja się
wacham. Nie wiem czy dam radę (mąż kończy szkołę za rok).
Monika
Obserwuj wątek
    • buzka5 Re: Mąż 11.04.06, 14:13
      Mój mąz pracuje cały dzień.Gdy wraca ja kładę dziecko spać.Syn ma rok,a do tej
      pory mąż raz go wykąpał i dwa razy nakarmił.Ani razu z nim nie został na
      dłużej.Ani razu nie wstał w nocy smile))
      • asia.76 Re: Mąż 11.04.06, 14:19
        mój mąz tez nie wstaje do małej w nocy czasami nawet jej nie słyszy jak płacze,
        przewinął moze ze dwa razy ale na szczescie chetnie zostaje z nia sam.
        • wi0la Re: Mąż 11.04.06, 14:25
          a ja na swojego nie moge narzekac.Zostaje sam ,chetnie karmi ,kapie zawsze ,no
          chyba ze jest na dyzurze.Przewija niezaleznie czy jest tylko siku czy kupa.(choc
          jak kupa to wole sama przewinac bo szybciej mi to idzie i nie sa wtedy nozki
          upackanesmile ) Denerwuje mnie tylko to ze szybko karmi malego lyzeczka ,bo nie ma
          cierpliwosci do karmienia.
          Gdy synek byl mniejszy pierwszy sie zrywal do niego na kazdy jego placz.Teraz
          sie troche uodpornil i czesto nie slyszy.
          Generalnie sprawny z niego chlopsmile
      • weroiga Re: Mąż 14.04.06, 10:36
        Oj, to faktycznie, mój kąpie małą, pomaga osuszyć, zostaje czasami z małą, jak
        jadę do szkoły albo czasem jak chce gdzies iść, a akurat może, bo jest sobota,
        to mu muszę przyznac, że tu jest ok. Współczuję Ci kurka, faktycznie masz
        ciężko tongue_out
    • saskiaplus1 Re: Mąż 11.04.06, 14:21
      Rozmawialiście o tym? Takiej sprawy nie załatwisz na forum, trzeba pogadać z
      mężem. Chodzi o to, żeby równo podzielić się obowiązkami tak, żeby nikt nie
      czuł się przeciążony. Każde z Was pracuje i ma jakieś zadania w ramach "domowej
      firmy". Czy ten podział jest sprawiedliwy? Omówcie to ze sobą. Dasz radę.
    • ggosiek Re: Mąż 11.04.06, 14:35
      Droga Mini, taki problem pojawił się u mnie w styczniu jakk wróciłam do pracy.
      Mój mąż pracuje na zmiany (tydzień rano, następny popołudnie a jeszcze następny
      nocki). W dzień pomagał mi, ale w nocy wstawałam ja, gdyż tak jak ty
      tłumaczyłam sobie że mąż pracuje i musi odpocząć.
      Tak jak na wstępie napisałam w styczniu wróciłam do pracy, muszę wstawać o 4.40
      i wracam po 17-tej. I wtedy pojawil się problem, gdyż mąż musial przejąć część
      obowiazków (w tym nocne wstawania) i uwierz mi właśnie od tego czasu ciągle ma
      o coś pretensje, kłócimy się. Początkowo tłumaczyłam sobie że to z
      przemęczenia, ale po niedługim czasie pomyślałam: a czy ja do ch..ry nie jestem
      zmeczona (wstaję o 4.40 wracam o 17.15, zajmuję się małą musze ją uśpić iść na
      spacer, zrobić zakupy i też jestem padnięta)I wygarnełam mu to.
      Moja rada: porozmawiaj z mężem na ten temat, bo kiedyś wybuchniesz i powiesz
      coś niepotrzebnie. Twój mąż stworzył sobie własny obraz rodziny ty jesteś od
      dzieci i nie masz powodu aby być zmęczona, a on od zarabiania pieniędzy.
    • gaba36 Re: Mąż 11.04.06, 14:36
      Mój mąż mi troche pomaga. On pracuje w stałych godzinach, ja pracuję siedząc z
      Małą w domu i 2 popołudnia poza domem. Na początku było kiepsko, padałam na
      twarz, spałam po 3 godziny na dobę... . Ale z czasem polepszyło się. Jedyne co
      mnie dobrowadza do krańcowego wkurzenia to to, że często nawet jak on sie Małą
      zajmuje ja nie mogę odpocząć bo wszystko mu trzeba paluszkiem pokazywać, zero
      inicjatywy. Ale za to jest i mam jak siusiu zrobićsmile Musicie porozmawiać,
      opieka nad dzieckiem to jak 24. godzinna praca. Musi to zrozumieć powinien
      trochę się wykazać. Chociaż, jak patrzę na tego swojego to iel bym się nie
      nagadała i ile on by w to pracy nie włożył nie ma siły - o wszystko trzeba
      prosić, bo inaczej mu do głowy nie przyjdzie.
    • gosiekbia Re: Mąż 11.04.06, 14:44
      oczywiście że powinniscie podzielic obowiązki! Problem w tym ze jesteśmy
      społeczeństwem nieco zacofanym i przyjęło sie że to mamuśka wychowuje,sprząta i
      gotuje itp, a tatusiek chodzi do pracy , a po pracy to najlepiej podac mu kapcie
      , gazete i pozwolic odpocząć. Na szczęście jednak coraz więcej powstaje tzw,
      normalnych rodzin gdzie Tato też potrafi przewinąć , wykąpać, wie na czym polega
      praca z dzieckiem . U mnie na szczęscie kontakt męża z synem jest świetny.
      Częsciej maż kąpie Małego ode mnie( chociaż jest dopiero co po pracy i nie
      zdaży nawet zjesć przed kąpiela),wie jak nakarmić , wie co to dyżur w nocy przy
      dziecku. Powinnaś pogadać szczerze co czujesz, a dopóki nie ustalicie pewnych
      zasad nie pakuj się w drugie dziecko, bo jeszcze dopadnie cię jakis dół albo
      depresja ( a to dla nikogo nie będzie dobre) Powodzenia!!!
    • ika8 Re: Mąż 11.04.06, 14:53
      To i tak masz szczesciesmile
      Mamy 6-cio miesieczna coreczke. Moj maz nigdy jej nie przewinal i broni sie
      przed tym rekami i nogami. Nie ubierze jej, moze ewentualnie rozebrac, sam jej
      nie wykapie, ale mi pomaga ja kapac. Nigdy w nocy do niej nie wstawal,
      wlasciwie to wyniosl sie do drugiego pokoju, zeby sie moc wyspac.
      Czasem pojdzie z nia w weekend na spacer, albo posiedzi z nia jak ja np. gotuje
      obiad.
      Usprawiedliwiam to tym, ze on pracuje, ja zajmuje sie dzieckiem, chociaz czasem
      jest mi przykro, ze on nie rozumie, ze opieka nad dzieckiem to tez jest praca.
      • weroiga Re: Mąż 14.04.06, 10:40
        I to ciężka Iko8, powiedz mu o tym, bo może jemu się zdaje, że Ty się z
        dzieckiem relaksujesz, a on haruje. Mój mąż długo podawał mi malą do karmienia
        jak wróciłam po cc ze szpitala, wszystko niemalże przy niej robił, i tak chyba
        z miesiąc, ale teraz już nie chce za bardzo.

        Pozdrawiam!
    • shamsa Re: Mąż 11.04.06, 14:54
      po pierwsze oczywiscie ze powinien ci pomagac, nie jestes zadna egoistka
      po drugie im sie wydaje, ze "siedzac w domu" macie luzik i wakacje, a on
      zmeczony nie ma sily nic zrobic. najczesciej jest odwrotnie. kazdemu dobrze robi
      szkola przetrwania w postaci kilku dni samodzielnie z dzieckiem. warto cos
      takiego zaaranzowac (choc nielatwo) bo mezczyzni ktorych znam, lacznie z moim
      małzonem, przeszli po czyms takim gruntowna przemiane. gustaw. konrad normalnie
      • kira_koslin Re: Mąż 11.04.06, 23:44
        swieta racja!!!Amen
      • weroiga Re: Mąż 14.04.06, 10:41
        Aleć jak cusik takiego zorganizować ? wink
    • djenne Re: Mąż 11.04.06, 15:02
      ja uwazam, ze nalezy sie podzielic obowiazkami. u nas zawsze mąż kapie synka. ja
      w tym czasie ide na spacer z psem. jesli chodzi o przewijanie to maz z chcecia
      to robi, lubi tez mu czyscic nos, albo wykonywac inne zabiegi pielegnacyjne. w
      ciagu dnia go dlugo nie ma wiec radze sobie sama. w nocy tylko ja karmię, a maz
      spi. ale karmię piersia wiec robię to przez sen. synek spi z nami, zasypia
      gdzies godzine przed nami, okolo 21 30, a budzi sie godzine po nas, okolo 8. w
      nocy tak sprawia malo klopotu, ze maz opowiada wszystkim, ze synek nie je w
      nocysmile- bo on tego nigdy nie rejestrujesmile. i oczywiscie zostaje z malym, jak ja
      chce lub musze gdzies wyjsc. wtedy juz karmi i przewija. bardzo z niego dobry
      tata i mazsmile!
      • larka7 Re: Mąż 11.04.06, 17:09
        Uważam że delfinmm ma absolutną rację!Choć ja z moim mężem nie mam takich
        problemow. mam 3miesieczna córeczkę i jak narazie to tylko dwa razy ja kąpałam
        bo zawsze robi to tatuś, zawsze czyści jej nosek, czyta książeczki, przewija
        bez oporów i tak samo czesto jak ja. Ja karmie piersią, a on jak jest w domu to
        zawsze po karmieniu bierze ja do odbicia. po kąpieli zajmuje się jej usypianiem
        i do tego namietnie czyta książki o tym jakie zabawy są odpowiednie dla takiego
        malucha. jak mała płacze np po karmieniu(bo miewa wzdęcia lub musi odbić) i ja
        nie moge jej uspokoić to mąż wręcz przybiega zaniepokojony i bierze ja ode mnie
        ze słowami "daj mi ją, może uda mi się ją jakoś uspokoić".I nawet jeśli maleńka
        drze się w niebogłosy to on wykazuje sie nieziemską cierpliwością i uspakaja
        ją. Córeczka jak widzi męża rano to ma taki uśmiech, że powala go z nóg. Mają
        fantastyczny kontakt. A mężowi zdarza sie czasem 20 minut po wyjściu do pracy
        zadzwonić i pytac co tam u jego córki bo juz się stęsknił.Jedyne czego nie robi
        to nie wstaje do niej w nocy, ale po tym jak pomaga mi w dzień to mam na to
        siły. Poza tym jak miałam gorszą nockę to go budziłam i prosiłam o pomoc
        (szczególnie na początku tuż po porodzie)tez nie robił problemu, bez słowa
        zajmował sie córą.
        Także można, nie wierze w stereotypy, że faceci do dzieci nie maja podejścia i
        lepiej żeby matka przy nich chodziła. To wygodny stereotyp. Nie zawsze wynika
        to może ze złych chęci. Czasem potrzebna jest rozmowa, nie każdy ma wyobraźnie.
        POWODZENIA
    • delfinmm Re: Mąż 11.04.06, 16:08
      Moja Kochana...zapewniam Cie,ze ten problem ma 90% mam!!! Moj maz bardzo chcial
      miec dziecko,zdecydowalismy sie swiadomie, obiecywal pomoc itd...Teraz nasz
      skarbeczek ma juz ponad 3 miesiace. Moj maz wstal do niego moze ze 2-3 razy i to
      na samym poczatku. Ostatnio bylam juz taka zmeczona,ze wygarnelam mu,ze tez
      porzebuje czasami sie wyspac..i ze korona mu z glowy nie spadnie jak raz w tyg(w
      weekend)wstanie do niego w nocy,zeby dac mu smoczek jak sie przebudzi.
      Oczywiscie moja kochana chlopa-obiecal sie poprawic...doslownie na 1
      weekend...Bo juz tydzien pozniej znowu mnie czekalo 100% wstawanie do naszego
      smerfa. Bralo mnie przeziebienie...zle sie czulam, mialam migrene i jak jeszcze
      w nocy przyszlo mi wstawac-a moje kochanie smacznie spalo-po raz 1szy w zyciu
      mialam ochote podejsc i go kopnac!!! Od rana chodzilam jak osa i znowu musialam
      przypomniec mojemu kochanemu,ZE JEST TATA!!! Co do innych czynnosci-to od
      poczatku razem kapiemy malego,czasami zmieni mu pieluszke ale jak tylko daje mu
      dziecko,zeby nim sie zajal...to czasami szlak mnie trafia!!! Bo wyglada to
      tak:tatus bierze dziecko na kolana i dlubie w necie...jak dziecko zaczyna sie
      niecierpliwic-to mu da smoczek...jak juz to nie pomaga-to Jas jest dzis
      kaprysny...i odlozy go do kojca...tam maly naprawde sie wscieknie i pozostaje mi
      przejac paleczke... Ostatnio jak mu zaczelam truc...ze z dzieckiem mozna
      inaczej-poczytal mu ksiazeczke...Jasiek szaleje jak widzi kolorowe obrazkismile))
      No i stwierdzil,ze z naszym dzieckiem mozna juz miec jakis kontaktsmile NAJGORSZE
      JEST TO-ze moj kochany maz nie przyznal sie przez dlugi czas,ze on po prostu nie
      wie jak ma z takim malcem postepowac...a mnie krew zalewala jak podpieralam sie
      nose i zamiast odpoczac to ciagle musialam mu mowic-teraz go przewin...podnies
      go wyzej...pogadaj do niego...pokaz mu obrazeczki...daj mu grzechotke...itd...
      Nie mozesz odpuszczec!!! Rozmawiaj duzo z mezem. On musi miec swiadomosc,ze nie
      jestes na wakacjach...i ze argumenty typu "ja pracuje, musze byc wyspany,
      albo-ty jestes w domu wiec mozesz to czy tamto...itp" -ok ale Ty tez masz prawo
      do odpoczynku!!! Nie badz super matka Polka-gdzie wszystko musi byc wysprzatane,
      ugotowane, wyprasowane i z dzieckiem na medal-bo sama nie wytrzymasz!!! Umowcie
      sie i podziecie obowiazki-my wyznaczylismy sobie,ze w weekendy tatus wiecej
      przejmuje paleczke...a ja moge sie przespac,cos ugotowac bez stresu...cos zrobic
      dla siebie bez koniecznosci ganiania co 5 min do synka.ROZMOWA TO PODSTAWA!!!
      Naszym chlopakom moze ciezko sie zabrac za malca...ale nie odpuszczaj!!! To
      Wasze dziecko a nie tylko Twoje!!! A jak chcesz uswiadomic tatusia-ja zostawilam
      malca na caly weekend na lasce meza-ja tylko karmila i odbekiwalam synka-reszta
      nalezala do tatusia...wtedy mialam ubaw jak staral sie dac sobie rade-i moze
      dopiero do niego troche dotarlo ile to pracy...smile)) Siedzialam w wannie a moje
      kochanie przybiegalo co 5 min z jakims nowym pytaniem...maly oczywiscie wcale
      nie oszczedzal tatusiawink)) Wcale sie nie spieszylam....i naprawde moze to nutka
      wredotyzmu-ale az mi sie buzia smiala jak slyszalam co wyrabia...smile))))))
      POWODZENIA!!!
      • mamusik1 Re: Mąż 11.04.06, 23:14
        hej, jak czytam wasze posty to odechciewa mi się dzieci i facetów wogóle, brrrr
        U mnie jest tak: Krzyś ma miesiąc w nocy wstajemy razem- naszczęście mamy tylko
        1 pobudke-M. przewija, ew. przebiera Juniora, ja papu i bek i utulanie. W ciągu
        dnia też umawiamy się kiedy M. może mi pomóc-jednak zwykle wieczory mam dla
        siebie, i raz-dwa razy w tyg wyjście na pół dnia- wtedy M. kombinuje z kim
        zostawić Juniora. Nie czuje się wyrodną matką, złą żoną-to zdrowy egoizm-ale i
        tak nie chce więcej dzieci-ale tylko zw wzgledu na traume po cc i 6 dniach w
        szpitalu na Wrzesinku-Pruszków. Dziewczyny walczcie o swoje-facet ma szanować
        kobiete i nosić ją na rękach, nawet po ślubie-gdyby było w moim przypadku
        inaczej dawno odeszłabym od M.
    • agastrusia Re: Mąż 11.04.06, 23:02
      To chyba niestety normalne. Mój szanowny małżonek tylko się z dzieckiem bawi. No
      chyba że jest sam z dzieckiem to wtedy go przewinie jak oczywiście zauważy że
      coś narobił i nawet nakarmi. Jak ja jestem w domu to sama właśiwie zajmuje się małym
      Pozdrawiam wink
    • roziii Re: Mąż 11.04.06, 23:09
      witam! coz mam ten sam problem co wiekszosc z nas! mojemu mezowi zdarzy sie
      przewinac naszego syna i zajmnie sie nim ale dopiero w tedy gdy ja wcisne mu
      malego bo np. musze cos zrobic, on sam nie poczuwa sie do tego. sa miedzy na mi
      z tego powodu awantury! rozmawiamy to fakt , ale on tlumaczy sie ze jest
      zmeczony po pracy bo zarabia na to abym mogla siedziec z malym w domu, ale
      przeciesz ja tez moge i jestm zmeczona! no nic trzeba sie jakos trzymac a wiec
      trzymajcie sie dzielne mamusie
      pozdawiamy
      roziii i Patryczek
      • iwonagos Re: Mąż 12.04.06, 00:05
        To ja chyba mam idealnego męża!! Wraca z pracy po 14 i od razu zaczyna zajmowac
        się małą. Ma tyle do niej cierpliwości, że jestem w szoku, bo mnie czasem nerwy
        puszczają.Nie muszę mu marudzić, zrzedzić. Zajmuje się nią z ochotą. Razem ją
        kąpiemy. Przebieraniem po południu tez się on zajmuje. W nocy nie mamy problemu
        ze wstawaniem, bo mała (11 tyg) przesypia. Gdy się zdarzy, że Ola się obudzi,on
        ją przewija a ja karmię. Jest naprawdę super tatą i bez niego zginęłabym
        chyba.To, że jest jaki jest wynika na pewno z faktu, że gdy miał 13 lat,
        urodził mu się brat, którym cały czas się zajmował. Wszyscy znajomi, gdy widzą
        jak się zajmuje małą, są w szoku.
        • weroiga Re: Mąż 14.04.06, 10:45
          No to fajnie masz, troszkę Ci zazdroszcze, bo czasem jak tak siedze tylko z
          małą to mam wrażenie - oh.... mozna wink
    • shamsa to szokujace 12.04.06, 08:42
      ze tyle kobiet daje sie tak traktowac. coz, w zyciu roznie bywa.
      ale jeszcze bardziej sie dziwie, ze wiele z nich uwaza to za cos normalnego. no
      chyba, ze sa tak wdzieczne mezusiom za fakt zaplodnienia, ze nic juz wiecej od
      zycia nie chca.
      • bea-ta Re: to szokujace 12.04.06, 09:13
        To nie szokujące a obraz społeczeństwa i tego co mąż/niemąz wynosi z domu. Jak
        wychowujemy synów to trzeba to w przyszłości brac po uwagesmile))Zeby komus nie
        zafundowac takiej pomocy!I aby żony naszych synów potem tu nie opisywały jak to
        małżonek nie kwapi się do pomocy! Pracuje w środowisku sfeminizowanym i z
        róznymi rocznikami i niestety większość panów ogranicza sie do zapłodnienia-
        pokutuje stary podział ról - mąz zarabia na dom, żona wychowuje dzieci.
        Mi małzonek także nie pomaga i moge sobie nie pozwalac jak piszesz na takie
        traktowanie, ale wtedy musiałabym się rozejśc z nim!?Nic innego nie pomoże wierz
        mi.Poza tym wszytsko ok, nie ma tylko podejścia do dzieci. Mam się rozwieśc z
        tego powodu?Od 15rz mąż wychowywał się w internacie, nie miał mozliwości opieki
        nad młodszym rodzeństwem( to ma jednak duze znaczenie z tego co obserwuje),
        pracuje od rana do wieczora po 16 godz i z tego co widze jak wielu tatusiów ma
        mało wyobraźni w kwestii bezpieczeństwa syna( moge podac wiele przykładów),
        wymiotuje po kupie Igora, więc nie ma mowy o przebieraniu, nie wstaje w nocy, bo
        pada mi wieczorem po pracy i spi jak kamień, weekend ma na odpoczynek, nie kąpał
        małego nigdy, czasem pójdzie na spacer, ale za to gonie go do innych rzeczy
        -ugotuje, zrobi ręczne pranie, posprzata, zrobi zakupy, kocha syna bardzo, ale
        nie zajmuje sie min i już. Od 8mz mały nie spi po nocach- zębymamy ich 17, a ja
        pracuje, no cóż...To nie pozwalanie na traktowanie siebie a efekt wychowania
        wyniesionego z domu rodzinnego- warto przyjrzec sie teściom!?Dorosłego
        męzczyzny, z ukształtowanym charakterem cięzko zmianiać i na siłe naginac, bo w
        wiekszości przypadków kończy sie to źle. Czy my w tym wieku jestesmy takie skore
        do zmiany swojego charateru czy postepowania?Dajemy się tak naginać?Partnerstwa
        sie nie nauczysz i nie nauczysz męża w kilka dni czy tylko rozmawiając.
        Wychowanie to powinnośc rodziców nie żon!!!!Oczywiście trzeba rozmawiać, ale
        najlepszym sposobem jest praktyka czyli zostawić dziecko tacie i wyjśc z domu
        odpocząc, jak w domu cięzko liczyć na odpoczynek. Panowie dadzą sobie rade jak
        musza i nie ma innego wyjściasmilePozdr., Beata
        • shamsa Re: to szokujace 12.04.06, 10:08
          nie pisalam, ze trzeba sie rozwodzic. pialam, ze tak bywa.
          traktowanie tego jednak jako normy i robienie za niewolnika z usmiechem na
          ustach mnie dziwi. bo to juz zalezy od nas wylacznie.

          na leni jest prosty sposob: nie pomagasz - daj na nianie/gosposie
    • patrischa Re: Mąż 12.04.06, 08:49
      ja i niemaz pracujemy...on moze troche dluzej, ale wszystko przy dziecku robie
      ja...gdybym siedziala caly dzien w domu to bym nie oczekiwala pomocy, ale co
      mam zrobic jak tez pracuje...ile czasu mniej...a on i tak nie pomaga, nie
      przewija, nie karmi, nie kapie i nie wstaje w nocy...i ciagle oglada
      telewizje...
      a ja nie mam czasu odpoczac...bo dzien za krotki o 22 jestem tak padnieta ze
      ide spac...a i zaznacze ze naszemu dziecku sie cos pomylilo w nocy i potrafi
      sie budzic od 5-15 razy...a o 6.30 budzik do pracy
      i co ty na to? dalej jestes taka zmeczona ?a co maja powiedziec mamy pracujace,
      ktorym mezowie tez nie pomagaja
      czasmi nie mam juz sily na tow wszystko...nie spie w nocy od 4 miesiecy i
      ciagle brakuje mi sil ...na moje przyjemnosci... dzis mam nieumyte wlosy
      ok moglabym sie ze wszytskim wyrobic, ale chodzenie spac o 24 i wstawanie o
      6.30 z wieleoma pobudkami to nie dla mnie
      • ade1 Re: Mąż 12.04.06, 08:56
        faceci to niestety taki beznadzijny gatunek ze maja lenia w dupie i koniec. moj
        tez robi niewiele zeby nie powiedziec nic.
    • isa2 Re: Mąż 12.04.06, 09:19
      Wstawalam do dziecka w nocy po kilka razy przez ponad rok. Maz byl bardzo
      pomocny we wszystkim, ale nie dajmy sie zwarjowac. On pracowal, wiec jak
      moglabym wymagac, by wstawal w nocy do synka!! Ty w dzien, jak maluch idzie
      spac mozesz odespac, on niestety nie.
      • dllugass Re: Mąż 12.04.06, 10:15
        nareszcie głos rozsądku Miłe panie prosta kalkulacja jeśli mąż pracuje to ma
        jeden etat jeśli w tym czasie kobieta w domu zajmuje się dzieckiem to też ma
        jeden etat i jest sprawiedliwie gorzej gdy oboje pracują wtedy obowiązkami
        związanymi z dziećmi trzeba się podzielić a o to trudno jak słychać. Ale jeśli
        siedzicie w domu to dajcie spokuj tym swoim mężom niech czasem potej pracy
        odpoczną. i nie róbcie z siebie męczennic.
        • ggosiek Re: Mąż 13.04.06, 09:45
          brawo, jako skromna przedstawicielka mam pracujących popieram w 100 %.
        • shamsa Re: Mąż 13.04.06, 10:56
          no wiesz. maz pracuje 8 godzin z przerwami, jak jest zmeczony moze sobie
          pomyslec od niczym i udawac, ze pracuje.

          ja jestem "w pracy" 24h, kiedy dziecko ma drzemki (razem ok 2h DZIENNIE) gotuje,
          sprzatam, piore, prasuje, wyprowadzam psa, jem posilki plus ew. praca w domu,
          studia itp.

          jezeli uwazasz, ze to sprawiedliwie, twoja sprawa

          moj maz wie, ze nie mam lekko i nie patrzy kto ile zrobil. kocha nasze dziecko i
          lubi przy nim byc, pracowac i sie bawic.
          • shamsa Re: Mąż 13.04.06, 11:08
            nauczyciele tez maja mniejsze godzinowo etaty. zgadnij czemu. a dzieci juz
            odchowane dostaja.
    • outoflife Współczuję wam!... 12.04.06, 10:33
      Nie moge sie nadziwic ze pozwalacie sie tak traktowac facetom. Robicie wszystko
      przy dziecku jak niewolnice a mezczyznie pozwalacie zeby spokojnie sobie spal i
      kupe oddawal wam do sprzatniecia:/. dla mnie to jest smieszne, żenujące i nie
      wiem czy wam współczuć czy was obwiniac za ta sytuacje. Bea-ta ma racje - wielu
      mezczyzn jest po prostu tak wychowanych, w ich rodzinach to tylko kobieta
      zajmowala sie dzieckiem wiec oni postepuja tak samo bo dla nich jest to
      naturalne. Ale z drugiej strony skoro pozwalacie na takie traktowanie to
      znaczy ze tak samo wynioslyscie taki stereotyp z domu i po cichu zgadzacie sie
      z mezem i uwazacie sytuacje za naturalna. Czasy sie zmienily i ja sobie nie
      wyobrazam ze moj maz nie umialby przewinac malucha, nakarmic czy zabawic gdy ja
      jestem zajeta. w zyciu nie pozwolilabym na to zeby on sobie siedzial przed
      kompem a ja robie wszystko wokol niego. pewnie jeszcze podstawiacie wszystko
      pod nos, obiadek, herbatke??!!... moje babcie tak robia bo kiedys mezczyzna byl
      kims a kobieta nikim, kura domowa, miala mu sluzyc i tyle. Moj maz sam sobie
      odgrzewa obiad, sam robi sobie sniadanie do pracy (a znam takie kobiety ktore
      wstaja rano specjalnie zeby mezowi kanapki zrobic!!!://) jak robimy jedzenie to
      albo wspolnie albo na zmiane albo kazdy sam sobie. I smiesza mnie hasla mojej
      mamy czy babci ktore widzac mojego meza wracajacego z pracy mowia mi zebym
      szybko stawiala zupe na gazie uncertain. moja babcia byla tak wytresowana ze patrzyla
      przez okno o okreslonej godzinie, jak tylko dziadek pojawil sie na horyzoncie
      od razu w panice przygotowywala obiad. To wasza sprawa czy dacie zrobic z
      siebie niewolnice. a tak na marginesie to bardzo fajny wątek!smile
      • dllugass Re: Współczuję wam!... 12.04.06, 10:42
        Jeszcze raz ja Mam nadzieję że wszystkie te narzekania są uzasadnione a nie
        wynikają z mody na feminizm. Bo u moich kolerzanek w większości jest to nie
        docenianie własnych mężów bo łatwiej jest zauważyć że się coś zrobiło niż że
        ktoś coś wykonał.
        Mój mąż robi dużo: Pracuje, zarabia, przejął wiele obowiązków domowych
        (sprzątanie, zakupy, itp) dzięki temu ja mogę zajmować się naszą małą córeczką
        i w cale mi nie żal że jej nie przewija wystarczy że się z nią bawi, rozmawia,
        robi bnutelkę i pomaga przy kąpieli, robi nam zdjęcia w dużych ilościach,
        chodzi na spacery. Wszystko to wtedy kiedy jest w domu bo często wyjeżdza ale
        cenię te drobiazgi sobie bardzo i wam też radzę przeanalizować co tak naprawdę
        robi mąż i czy aby nie przesadzacie.
      • azja811 Re: Współczuję wam!... 12.04.06, 10:48
        Moj mąż,pomimo tego że w jego domu mama gotuje,sprząta,pierze itp jest zupełnie
        inny.Pomaga mi we wszystkim,potrafi umyć naczynia,okna i posprzątać łazienkę
        tak jak ja sobie tego życze-czyli nawet w kątach.Pomimo tego iż ja siedze w
        domu z dzieckiem i póki co nie pracuje, w nocy to on wstaje do dziecka-bo sam
        tego chce.Jak przychodzi z pracy to się z nim bawi i przewija,jak w weekend
        jadę na zakupy zajmuję się małym bez problemu.Uważam że takie zachowania trzeba
        umieć sobie wypracować wspólnie.
        • shamsa Re: Współczuję wam!... 12.04.06, 11:24
          wlasnie. nie chodzi o to zeby zasuwal jak dziki, tylko zeby sie poczuwal do
          wspolnego wypelniania obowiazkow
          • mimi15.10.05 Mąż 12.04.06, 20:40
            Podsumowując nasi mężowie są różni!!!! Różnie podchodzą do dzieci i pomocy, nam
            mamom.
            Była opinia że czepiam się męża i robię z siebie męczennice. Ale ta sama osoba
            w liście dalej pisze, że jej mąż "pracuje, zarabia, przejęł wiele obowiążków
            domowych (sprzątanie, zakupy, itp) dzięki temu ja mogę zajmować się naszą małą
            córeczką
            i w cale mi nie żal że jej nie przewija wystarczy że się z nią bawi, rozmawia,
            robi bnutelkę i pomaga przy kąpieli, robi nam zdjęcia w dużych ilościach,
            chodzi na spacery". Ja też bym się nie czepiała gdyby mój mąż tak robił.
            Mnie chodziło o to, że mój mąż nie chce nic robić poza tym że się trochę pobawi
            z Małym. Co do reszty to robi wtedy gdy mu każę ale to też nie chętnie, albo
            gdy się zdenerwuję.
    • yagga1 Re: Mąż 12.04.06, 11:03
      jeśli czujesz się nieszczęśliwa teraz, to decyzja o drugim dziecku przed
      rozwiązaniem sytuacji tylko pogłębi problem. Będziesz dwa razy bardziej
      sfrustrowana. Ale pytanie, czy Twoja frustracja nie wynika bardziej z TWOJEGO
      POCZUCIA niedocenienia i niesprawiedliwości niż z faktycznej
      niesprawiedliwości? Mój mąż też niczego nie robi przy dziecku, za to zadbał,
      żeby pomagała mi jego matka. Nie przewija, nie kąpie, nie wychodzi na spacer
      (chyba, że razem). Za to starszym dizeckiem zajmuje się bardziej niż ja.
      Tudzież robi zakupy, w łykendy gotuje. Do dziecka nie wstaje, ale ja bym się
      czuła głupio gdyby było inaczej: mogę się przespać w dzień, skoro nie pracuję,
      a on zasuwa do późna. Myślę, że możesz się psychicznie poczuć lepiej, jesli
      zaakceptujesz, że przez pierwsze lata dziecka ciężar zajmowania się nim
      spoczywa na Tobie (z jakiegoś powodu tak było całe wieki), a ojciec przejmuje
      je od - powiedzmy - 7 roku życia. Do takiego wniosku doszłam, a uwierz mi,
      kiedyś byłam zagorzałą zwolenniczką "równouprawnienia"smile
      • anetuchap Re: Mąż 12.04.06, 23:31
        Jestem w szoku!!!
        Myślałam,że w dzisiejszych czasach panuje partnerstwo w rodzinie,
        a nie kobieta-opiekunka,służąca,kucharka,praczka,sprzątaczka itd.
        Któraś z Was napisała,że mąż ma prawo po pracy odpocząć i żeby nie przesadzać.
        A kobieta nie ma prawa odpocząć,po całym dniu spędzonym z dzieckiem?
        Przecież same dobrze wiecie,że "siedzenie" w domu to nie wakacje.

        Ja siedzę w domu z 11m córką i to jest naprawdę ciężka praca.
        Ja cały czas muszę być skupiona i uważna na to,co mała robi.
        Nie mogę się wyluzować,zamknąć oczy i nie myśleć o dziecku.
        A mąż,będąc w pracy, w ogóle o dziecku nie myśli,nie czuje tej presji,aby
        dobrze się zająć maluchem,aby zjadł wartościowy posiłek,pobawił się itd.
        Mąż,przez większość dnia ma "wolną głowę". A kobieta jest "w pracy"
        24 godziny i nie może sobie zrobić przerwy,bo jest np.głodna.

        Dla mojego męża zabawa z dziećmi,po powrocie z pracy,jest przyjemnością.
        Jest to coś zupełnie innego niż to,co robił przez cały dzień.
        A ja mogę wtedy odpocząć psychicznie,wyluzować się i po prostu: nie myśleć,
        czy dziecku jest coś potrzebne. Te chwile,dają mi siłę na następny dzień
        "siedzenia " w domu.
        Oczywiście,mo mąż przebiera dzieci,karmi,wyprowadza na spacery,a kąpiel
        to,od zawsze,jego obowiązek. I on nie traktuje tego w taki sposób,że mi pomaga.
        Zajmowanie się dziećmi to też jego obowiązek,przecież jest ojcem.
        Innymi pracami domowymi też się zajmuje,choć nie tak często. Ja wolę,
        żeby posiedział z dziećmi,a ja sobie,w tym czasie poprasuje.

        Muszę iść go uściskać,bo wspaniały chłop mi się trafił.
        On kocha swoje dzieci i lubi spędzać z nimi czas. A ja jestem jego partnerem,
        a nie służącą. Ja szanuję jego pracę, a on docenia to,co ja robię.
        Nie raz,zostawał z dziećmi na kilka godzin i wie jaka to ciężka praca.

        Myślę,że musicie z mężami porozmawiać. Faceci nie są domyślni i może oni
        nie wiedzą,że wy byście chciały,aby oni zajęli się dzieckiem?
        Robicie wszystko same i im się wydaje,że to wam odpowiada.
        Może wystarczy,po prostu powiedzieć swojemu chłopu,co nas gryzie?
        • radektataigora o matko!!!! 13.04.06, 00:11
          Jestem ojcem 5 miesiecznego Igora i praltycznie robie wszystko przy nim kąpie
          przewijam bawie sie !! nie wiem co wy macie za mężów !!! sama radosc jest przy
          pracy przy małej bestii!!! smile

          pozdrawiam
          radektataigora

          www.pbase.com/S301B16
          • pimenta Re: o matko!!!! 13.04.06, 01:50
            Masz klona ktory jest wolny? albo chociaz brata blizniaka bo moj maz chociaz
            kocha Zoche jak nie wiem i bawi sie z nia to nie wstaje, nie przewija, nie
            usypia...coz...ale to pewnie moja wina bo trzeba bylo uczyc od poczatku a teraz
            to juz za pozno...rozmawialam...nic nie daje. ja na razie nie pracuje wiec sie
            godze i wlasciwie nie przeszkadza mio to az tak bo przebywanie z moja ropucha
            to najlepsze co moglo mi sie w zyciu przytrafic, wiec korzystam ile sie da.
            • radektataigora Re: o matko!!!! 13.04.06, 10:27
              no niestety niesmile

              sama radość zabawa i opieka nad bestiąsmile

              • magdip27 do Mimi 13.04.06, 11:09
                Witam!
                Walcząc siłą niewiele osiągniesz moim zdaniem.
                Mężczyznę trzeba powoli włączać w temat. Pamiętaj że dziecko jest jeszcze małe.
                Częściej czas na tatę przychodzi gdy dziecko już chodzi, ma 2-3 latka.
                Ja też jestem w domu i trochę w nim pracuję. Mój mąż dość dużo pracuje i uważam,
                że korona mi z głowy nie spadnie, gdy ja wstanę do synka w nocy.
                Natomiast mąż po przyjściu z pracy zawsze bawi się z synkiem, kąpie go wieczorem
                od jego narodzin. Do przebierania po kupie musiał się przekonać wink ale bądźmy
                szczerzy, nikt nie robi tego z entuzjazmem.
                Na pewno warto aranżować sytuacje pt. zostań z synkiem po południu, ja pójdę na
                kawę do koleżanki itd., może wtedy mąż się ośmieli.
                Ja ostatnio wyjechałam na trzydniową konferencję i synek (roczniak) pół dnia był
                u niani, a drugie pół z tatą (mąż wychodził wcześniej z pracy). Mąż dostał
                kartkę A4 z instrukcją kiedy i ile mleka, kaszki, witamin i zapas zupek i
                doskonale dał sobie z synkiem radę - policzyłam paluszki u rąk i nóg po powrocie wink

                Reasumując - krzykiem niewiele osiągniesz. Pobaw się w Matę-Hari i poaranżuj
                sytuacje tak, by dać chłopakom czas na przekonanie się do siebie.

                Magdi
                • krewka_marchewka Re: do Mimi 13.04.06, 12:00
                  Kurcze dziewczyny też mam fajnego chłopa.Od początku kąpie małą (doszło do tego,że ja nie wiedziałam jak ją trzymać podczas kąpieli!),przewija,nosi na rękach,śpiewa kołysanki (w naszym przypadku to marszowe piosenkiwink)).
                  Co nie znaczy że zawsze jest słodko,idealnie itp.,ale genralnie jest dobrze,a mnie najbardziej cieszy że malutka jest wyprzytulana także przez tate.Bo że mama wyprzytula to sie wiewinkale że tata to nie zawsze...wink
    • waldemaroso Re: Mąż 14.04.06, 08:19
      O rany boskie. Zacharowuje sie na smierc. Tyrma calymi dniami, by zapewnic nam
      swietlane przyszlosc a ONA wszystko wyciaga na swiatlo dzienne. Nie no ja kurna
      sfiksuje.
      To jeszcze tylko poprosze o pikantne szczegoly naszego pozycia. Tak bez ogrodek
      i ze szczegolami
    • weroiga Re: Mąż 14.04.06, 10:34
      Nie przejmuj się, nie jestes egoistką. Ja też ostatnio siedzę całymi dniami
      sama z małą i też już mnie z deczka nerwy poszarpały, bo to niezwykle trudne
      tak siedzieć w czterech ściankach z prawdopodobnie ząbkującym dzieckiem 24
      godziny na dobę niemalże, bo mój mąż też nie wstaje w nocy i ostatnio nic nie
      robi przy małej, fakt, że pracuje do pozna i jeszcze na dodatek się pochorował,
      kicha i smarcze, więc staram się trzymac nerwy na wodzy i jakoś to pchać, choć
      czasem też się denerwuję. Ale wiesz co? Ja bym się na drugie teraz na 100% nie
      zdecydowała :-0 nawet sobie tego wyobrazic nie mogę, może to ja jestem
      egoistka, bo Ty na pewno nie.

      Staraj się trzymać, wiele tu nas w podobnej sytuacji ( marne pocieszenie, wiem :
      (

      Pozdrawiam!
      • pycia07 Re: Mąż 14.04.06, 11:04
        mój mąż robi wszystko przy Małej...mogłabym ich spokojnie zostawić samych na tydzień i wiem, że by sobie doskonale poradził...przewija wszytsko jak lecismile)) czasami wołam go nawet do kupy - jest bardziej odporny na te "zapachy"smile))...jak tylko przychodzi weekend wstaje w nocy i karmi Małą a ja śpięsmile)a w tygodniu on śpi w nocy a ja wsatję, za to rano jak Mała wstanie (5-6) siedzi z nią do 7.30 a ja śpię...oczywiście nie przyszło to odrazu...kropla drąży skałę, ale ja walczyłam o swoje z uporem i konsekwencją...
        może porozmawiaj, wytłumacz i bądź konsekwentna nam też potzreba pomocy bo my tez pracujemy przy dziecku i to chyba ciężej bo 24 na dobę
        życzę powoedzenia
        P.
    • celestyna999 Re: Mąż 14.04.06, 13:42
      Mam 4 miesięczne bliźniaki. Mój mąż robi wszystko przy dzieciach, od kąpieli
      przez przewijanie po obcinanie paznokci, w nocy tak samo wstaje jak ja. Co
      prawda musi wstać, bo przy dwójce to sama nie poradzę z karmieniem. W dzień
      zajmujemy się nimi na przemian, jak drugie musi wyjść. Jestem z tego
      rozwiązania bardzo zadowolona.
    • budzik11 Re: Mąż 14.04.06, 21:49
      Mój mąż w ogóle mi nie pomaga w niczym. Córka ma prawie pół roku, a on nigdy jej
      nie przewinął, nie nakarmił, nie uśpił, nie był nigdy przy kąpieli
      (tzn. był raz, zrobił małej zdjęcie w wanience). CZasem tylko do niej pogada,
      pośmieje się, pozwoli się pogłaskać po twarzy. Jak zaczyna płakać, to mi ją
      oddaje, a nawet złości sie i przeklina, kiedy np. jej płacz przeszkadza mu w
      oglądaniu TV. Tak więc musiałam radzić sobie od początku sama (przy porodzie też
      go nie było, zawiózł mnie do szpitala i pojechał do pracy, przyjechał dopiero po
      pracy, ok 19, posiedział z pół godziny i pojechał do domu). I jakoś żyję, daję
      sobie radę a na niego w ogóle się nie oglądam, przestałam mu już nawet
      proponować żeby cokolwiek przy małej zrobił, nie, to nie.
      • mamahaneczki Re: Mąż 14.04.06, 22:21
        Budziku 11, jest mi przykro, że masz takiego męża.
        Smutno mi jak czytam takie wypowiedzi.
        Czy wy się naprawde kochacie?
        Dlaczego za niego wyszłaś jesli on jest taki ?
        Przecierz to Wasz wspólny mały skarb i trzeba o niego dabć we dwoje !
        K
        • patoga Re: Mąż 15.04.06, 10:01
          ojej a ja narzekam na swojego partnera że trzeba go na siłe do dziecka
          przywiązać bo ciągle szuka pretekstu żeby z Alą nie siedzieć sam na sam. A kąpie
          ją codziennie, jak była malutka i nie mogła zasnąc to ją nosił godzinami. Fakt w
          nocy nie wstawał i rzadko który mężczyzna to robi.
          Mokrą pieluchę zmieni ale jak jest w niej coś więcej to odrazu woła mnie hahaha.
          Bo tak natura ich stworzyła, oni są od płodzenia dzieci i utrzymywania rodziny a
          my od wychowywania i dbania by domowe ognisko nie zgasło.
    • jasiekmiki Re: Mąż 16.04.06, 22:32
      trzymaj się ja tak mam od 17 miesięcy. Rozmawiałam z moim już na początku. Wiem
      na co mogę liczyć z jego strony a jaki sama daję wkład. Wkład kobiety jest
      zawsze większy bo jest matką!!. Wiekszość tatków przynosi tylko kasę albo piwo.
      Ciesz się z tego co masz i rozmawiaj spokojnie. "Wrzeszcz" na swoją mamę wink)
      mnie to pomaga. i nie narzekaj na niego bo możesz miec gorszego, a jak bedziesz
      jędza to Cię zmieni.
      • anetakor mój nic nie robi!!! 17.04.06, 09:37
        Mój mąż nie pomaga mi w niczym - nie umie synka ani przewinąć, ani nigdy go nie
        wykąpał, ani nie ma zamiaru się tego nauczyć, ponieważ jak twierdzi ja to
        lepiej robię. Moje nerwy skończyły się już dawno temu i poważnie zastanawiam
        się nad utopieniem go (męża oczywiście). W dodatku mieszkam, gdzie mieszkam
        dopiero od grudnia mam daleko rodzinę, teściowa ma nas w d.... i nie mam nawet
        do kogo gęby otworzyć, ani wyjść na spacer. Fiksuję jak babcie kocham. Więc jak
        Ci mąż pomaga zmienić pieluchę czy wstanie do dzidzi to ja już uważam go za
        superhero... pomyśl, że mogłabyś mieć taką sytuację jak ja.... A może jest ktoś
        z Pszczyny, kto się ze mną zaprzyjaźni?
        • figrut anetakor 02.06.06, 00:11
          Nie jesteś sama. Zapraszam.
    • indra2 Re: Mąż 17.04.06, 23:12
      Nie rozumiem niektórych wypowiedzi, że mąż w nocy nie musi wstawać, bo przecież
      rano idzie do pracy i musi być wyspany a ja siedzę w domu!!!!! Ale przecież nie
      siedzę w domu i się nie lenię, nie śpię do południa tylko wstaję razem z
      synkiem o 7 (o tej samej godzinie co mój mąż do pracy) i cały czas się nim
      zajmuję. Jest bardzo absorbujący i nie mogę sobie odpocząć nawet 5 min jak nie
      śpi a jak idzie spać to gotuję obiad itp więc co ja nie muszę być wyspana?????
      Mamy więc z mężem dyżury, co drugą noc wstaję do synka ja a co drugą on. W
      weekend 1 dzień wstaję z synkiem ja o 7 (bo synek tak wstaje) a mąż śpi a w
      drugi dzień zmiana. Podobnie jeśli chodzi o opiekę nad synkiem po przyjściu
      męża z pracy, zajmujemy się nim razem, na zmianę, albo mąż się nim opiekuję a
      ja robię inne rzeczy w domu. Kąpiemy go też razem i jest to dla naszej trójki
      świetna zabawa. Potem ja go wycieram, mąż przygotowuje mleko i go karmi.
      Nie wyborażam sobie, że on po przyjściu zalega na kanapie i odpoczywa po pracy
      a ja dalej zasuwam przy synku. To co mi się odpoczynek nie należy? On ma etat
      8h a potem luz a ja etat 24h na dobę????? Paranoja jakaś. Na szczęście mój mąż
      myśli podobnie i do niczego go nie musiałam przekonywać,namawiać czy walczyć z
      nim. To dla niego naturalne, że to nasze dziecko, uwielbia się z nim bawić,
      zajmować się nim i wszystkie obowiązki związane z opieką nad nim traktuje jako
      normalne, przecież jest jego tatą. Jest cudownym tatą i ma o wiele więcej
      cierpliwości dla synka niż ja.
      aga
    • mimi15.10.05 Re: Mąż 18.04.06, 20:45
      Nasi mężowie są różni.
      albo pomagają albo wogóle nic nie robią
      ale jak ich nie ma to czegoś brakuje
      • katarzyna.bn Wszystkiego po troszku :-) 01.06.06, 23:10
        Mój mężczyzna nie przewijał , nie kąpał, ale bardzo chetnie karmił butelką (po 2
        tyg. przestałam karmić piersią). Po pewnym czasie nauczył się przewijać
        (oczywiście tylko "siku", "kupki" nie przewinie, bo boi się że może zwrócić
        posiłek, także jak on to mówi, nie robi tego z troski o Nikodemka), natomiast 1
        raz kąpał Nikodema, tzn. opłukał, także wolę robić to sama.. mam pewność że
        robię to lepiej, dokładniej i szybciej. Teraz, kiedy Nikodem ma 1,5 roku,
        zabiera go do samochodu i jadą gdzieś na max. 3 godzinki, i chyba lubią te swoje
        samotne wyprawy. Niestety, mój mężczyzna nigdy nie przygląda się np. jak robi
        się kaszkę... Kiedy byliśmy w knajpce na Słowacji, chciał być szybszy i
        bystrzejszy i poprosił kelnerkę żeby zagrzała mu kaszkę w talerzyku (ja w tym
        czasie byłam w toalecie), kiedy ja usiadłam przy stoliku, podeszła też Pani
        kelnerka i stwierdziła że coś tu nie gra, że czegoś brakuje. Oczywiście
        wspaniałomyślny tatuś nie wiedział jak się robi kaszkę, że trzeba poprostu
        podgrzać wodę z butelki i podgrzaną dodać do sypkiej kaszki w talerzyku. Ale się
        wtedu uśmiałam. Teraz już wie jak się robi kaszkę, ale sam jeszcze jej nie
        zrobić. Mało razy też karmił Nikodema obiadkiem.. wolałam robić to sama,
        przynajmiej nie musiałam sprzątać połowy obiadu po pokoju.
        Jeśli chodzi o nocne wstawanie.. różnie to bywało. Na początku nie wstawał,
        później tak, potem znowu nie.. itd. ale teraz wstaje tylko do Nikodema, kiedy ja
        śpię tak twardo że nie słyszę.. budzi mnie tylko wtedy kiedy jego sposoby
        okazują się nieskuteczne, ale rzadko tak się zdarza. Także kiedy ja nie wiem co
        robić, budzę go i razem staramy się dojść do przyczyny.

        Chyba nie mam się tak najgorzej smile Poza tym, że mógłby być częściej w domu, bo
        bardzo nam go czasami brakuje.

        Pozdrawiam,

        Katarzyna B.
        • kama1976 Re: Wszystkiego po troszku :-) 01.06.06, 23:34
          Mam dwójkę dzieci, córkę 3 latka i syna 1 miesiąc. Mąż przyjeżdża raz lub 2
          razy na tydzień do domu, cały czas jestem sama. W nocy wstaje najwyzej do
          starszej corki jak chce jej się pić. Nie narzekam, mam dużo zajęć poza
          zajmowaniem się dziećmi. Mam czas na kompa i na dodakowe zajęcia zarobkowe.
          Dzięki temu, że mam tyle zajęć jeszcze nie zwariowałam. Nienawidzę nudy...
          Pozdrawiam
    • kiniak22 Re: Mąż 02.06.06, 16:42
      witam w prawdziwym siecie mam kiedy to dopadla was szara rzeczywistosc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka