Moj maluszek ma 9 miesiecy i ostatnio postanowilam, ze bedziemy probowac
robic na nocnik. Wychodzilo mu to calkiem niezle. Zawsze, kiedy go
posadzilam, zrobil siku albo kupke, ja pochwalilam a on potem umyty nocnik
nosil z wielka duma i usmiechem na twarzy... Do czasu... Byla u mnie moja
szwagierka. Posadzilam jak zwykle malego na nocnik, on z usmiechem zrobil
siusiu, zagrala melodyjka i... moja szwagierka chcac go pochwalic, zaczela mu
klaskac za plecami... Maly momentalnie sie wystraszyl i zaczal plakac. Nie
mogl sie uspokoic. Od tamtej pory, kiedy probuje go posadzic na nocnik, staje
sztywny, nie chce zgiac kolan i wyje okropnie. Wczoraj np jak go posadzilam
to zaczal krzyczec, a jak tylko wstal - zrobil siku na stojaco, zanim
zdazylam wziac pampersa... Jak myslicie, jak to dlugo potrwa i jak moge go
spowrotem przekonac do nocnika? Odpuscic mu na jakis czas, zeby zapomnial??
Czy ktos znalazl sie w podobnej sytuacji?? Kurcze, a mialo byc tak
pieknie...

((