Wczoraj późnym wieczorem kiedy jak zwykle skradałam się cicho koło łóżeczka
mojego dziecka myśl o tym co właśnie robię tak mnie rozśmieszyła, że o mało nie
zaśmiałam się na głos



Mam 2 miesięcznego bobaska, który tak jak część dzieci w
tym wieku cierpi na różne boleści związane z jelitkami; często bywa marudny, płacze,
drze się, albo dla odmiany jest super pogodnym dzieciakiem trenującym
uśmiechy



Kiedy po zastosowaniu różnych i różniastych sposobów ulżeniu w bólu
udaje mi się dziecko uśpić /albo sam padnie

/ staram się być w miarę cicho. Nie, nie
chodzi o przesadę - absolutną ciszę. Ale kiedy bardzo trudno zasypia i łatwo się
rozbudza, a chcę, żeby po całym dniu zdrowo sobie pospał łapię się na tych właśnie
komicznych zachowaniach



A to te cholerne panele podłogowe skrzypią pod
nogami


- to np. w samych skarpetkach cicho "sunę" po podłodze. /sama bym sobie
zrobiła zdjęcie jak po takim trachnięciu panela zastygam w dziwacznej pozie i patrzę
na bobka co będzie



/ A to, proszę was, po karmieniu jak się całkiem wybudzę chcę
poczytać trochę książkę w nocy- mam specjalną metodę cichego przekładania stron
książki /bobek reaguje na szelest kartki akurat w najciekawszym momencie/



Albo
kiedy kolejny raz strzela smoczkiem pod łóżko, usypiam bobka w łóżeczku głaszcząc
go po główce i monotonnie mamrocząc "ciiiicho, ciiiicho, cichusioooo....." i sama się
kiwam na boki jak patrzy na mnie - tak jakbym jego kołysała



A propos tego
szelestu kartek książki - mój bobek w dotychczasowych badaniach w jednym uchu nie
spełnia normy







no słowem to są śmieszne trochę zachowania - nie chodzi o
to czy są "dobre" czy "złe", ciekawa jestem czy ja tylko się tak czasem
zachowuję?


