pocalina
25.10.07, 11:23
Mam 1,5 m-cznego synka. Oczywiscie ma kolki, wieczorem sie szarpie
jak wariat. Nie pomagaja masaze na brzuszek, to mu jeszcze poteguje
bol. Cieple suszenie suszarka ani ciepla pieluszka. W ogole w gre
nie wchodzi jakiekolwiek dotykanie brzucha podczas kolki, bo ryk
jest wiekszy. Espumisan - nie dziala. Esputicon - tez. Bobotic -
tez. Herbata z kopru tez nie dziala. Troche dziala Infacol w
polaczeniu z niemieckimi czopkami WALA z kminku. A tak to metody
wszystkie zawodza. Nawet robiony proszek z papaweryny, luminalu i
laktozy juz nie dziala. Tak wiec z kolkami walczymy co wieczor.
Byloby dobrze, gdyby nie to, ze dzieciak kompletnie nie spi mi w
nocy i o to wlasnie chce zapytac. Budzi sie z placzem, ssie ladnie
(bo karmie tylko piersia - oczywiscie diete zachowuje, zero
wszystkiego niemal, tylko gotowany indyk i nic wiecej), pod koniec
karmienia zaczyna sie szarpac, rzucac, wierzgac nogami i plakac,
puszcza piers i zaraz lapie i potem puszcza jednoczesnie ciagnac ja
bolesnie nadal... Potem biore go do odbicia, ladnie mu sie odbija,
ale ryczy wtedy. To dalej karmie, ale placze. Jak go odstawiam, to
tez placze. Poloze na brzuszku - placze, na plecach - placze, na
boku - placze. Nosze w pionie - placze. Kolysze - placze. To nie
jest taki wrzask, jak przy kolce, ale takie poplakiwanie, jakby
zalosne, jakby pt. "czemu ty mnie nie rozumiesz". Juz jestem
bezsilna. Chory nie jest, bo szczepilismy w piatek i zero kataru,
zero goraczki, nie kaszle. Lekarz powiedzial, ze okaz zdrowia. Co to
wobec tego jest????? W dzien jak mi sie go uda uspic, to spi co
najwyzej 7 minut i to jeszcze u mnie na ramieniu lub na rekach
(dodam, ze go nie przyzwyczailam do tego, bo normalnie zasypial mi w
lozeczku i w nocy normalnie tam spi, w dzien tez tam ladnie spal).
Tak sie dzieje juz od niemal tygodnia. Jestem wypompowana i brak mi
sil. Teraz udalo mi sie go uspic, dzieki suszarce - ten szum go
usypia, ale wiem, ze bedzie spal nie wiecej niz 7 minut, po czym
obudzi sie z placzem. Jakbym wylaczyla suszarke, to od razu by oczy
otworzyl. Robilismy juz nawet tak, ze zanim wylaczalismy suszarke,
to wlaczalismy farelke, ma mniejszy szum i tak stopiowalismy ten
szum, zeby od razu z glosnego na zero nie przelaczac... tylko tak
powoli, powoli. Niestety nic nie dziala. Czy ktoras z Was ma podobny
problem??? I tak samo marudzace dziecko???? Myslalam, ze to efekt
pogody, ale od 2 dni swieci piekne slonce, a on i tak beczy.....
HELP!