mad98
23.06.08, 08:21
To pewnie wyda wam sie śmieszna sytuacja, ale mnie naprawdę ruszyło. Teściowa.
Malutka - 10 msc. - jest bardzo pogodnym, ale i żywym dzieckiem. rzadko
płacze, ale lubi np. pokrzyczeć aaaaa, baba itp. Nie może też usiedzieć
spokojnie na miejscu - choć to też zależy od dnia, bo czasem jest
"przegrzeczna". Z teściami mieszka ich drugi syn z córeczką - aniołkiem. Więc
nasza zawsze jest za głośno, ciągle zwracają na to uwagę. Pomijam już inne
szczegóły. Ja też tłumaczę małej, jeśli krzyczy, żeby tego nie robiła, ale cóż
trafia do tego małego móżdżka. Śmieje się, albo krzyczy jeszcze głośniej.
Takie sytuacje po prostu są, ale nie zawsze. To zależy od dnia. A teściowa
wczoraj - jak ty sobie wyobrażasz wziąć ją do ludzi?? Jakby jakaś trędowata była.
Moja córeczka po prostu jest kochana ale inna, żywa. Nie chcę by ją ciągle
porównywano do innego dziecka. Ciągle nam zarzucają, żę ją dużo nosimy na
rękach. Ale ja uważam, że gdy dziecko tego chce, płacze, to je należy wziąć.
Mieszkamy sami, więc nie mam nikogo do pomocy i zawsze starałam się, by nie
nosić i nie zabawiać bez potrzeby. Nie myślcie też, że jestem zwolenniczką
bezstresowego wychowania.
Wkurza mnie już to wszystko.
U moich rodziców wszyscy ją uwielbiają, a tu... Wczoraj szwagierka do niej -
"co sie tak drzesz".....
Jak mam ja powstrzymać od tych okrzyków, jak reagować, żeby kiedyś
rzeczywiście nie było z nią problemów.
Już sama nie wiem co myśleć, ale się przynajmniej wygadała.