mam pytanko... mój 2,5 miesięczniak nienawidzi leżenia na brzuszku,
cyrki odchodzą okropne. Jak go położę na macie na brzuszku, to łapki
mu się rozjeżdzają do tyłu (samolocik), buźka ląduje w macie,
wierzga nóżkami jakby chciał raczkować, to wszystko wśród pisku, a
czasem i histerii - ogólnie dramat.
Kładę go też na sobie - wzdłuż - żeby buźką był do mojej twarzy. Ale
wtedy chyba czuje mleczko (no bo buzia ląduje mu nad moimi
piersiami), więc główka w dół i ciumka mi po dekolcie

zero
pracy.
I to pytanko - co mam z nim robić, jak poleży 10 min dziennie (w
sumie z 2-3 razy), to góra. Czy mam go zmuszać i nie słuchać
histerii i wrzasków, czy odpuścić i przyjdzie jego kolej? Jest
refluksowy, może to dlatego? ma to jakiś związek?? z drugiej strony
chciałabym żeby jak najszybciej zaczął siadać, to będzie mniej
ulewał... proszę Was o podpowiedź!