Dodaj do ulubionych

Nadgorliwa mama

29.01.09, 15:45
Zastanawiam sie od kilku dni, jak postapić z moją mamą, która bardzo chce być aktywna babcią.
Nasza córka ma dopiero 3 tygodnie. Jak kazdy pewnie noworodek jest wrazliwa, reaguje płaczem na większośc bodźców. Dodatkowo jest zima i epidemia grypy. Nie zapraszamy w związku z tym przyjaciół, jeśli już ktoś przyjdzie prosimy o niedotykanie dziecka.
Moja mama najchetniej zamieszkalaby teraz u nas.
Dzwoni codziennie z informacją, że zaraz przyjdzie, tylko najpierw pojedzie domojego chorego na grype brata... Prosiłam, żeby zaopiekowała się raczej bratem, że boimy się zarazić dziecko. Obraża się, ale nie rezygnuje i nastepnego dnia sytuacja sie powtarza.
Przyzwyczajamy córke do butelki raz dziennie.Dziecko różnie na to reaguje. Mama w drugim tygodniu jej zycia zażyczyla sobie mozliwosci karmienia. Mój mąż, człowiek bezkonfliktowy, postanowil nie dyskutować. Wziął małą na ręce i nakarmił. Mama się obraziła.
Wiem, że bardzo by chciała być z wnuczką, tym bardziej, że czekala na nią bardzo długo. Ale dobiega 70tki i mimo, że jest osobą aktywną, nie mogę nie zauważać, że nie jest już najsprawiejsza.
Brak mi do niej zaufania - boję się , że upuści dziecko, że o czymś zapomni, czegos nie zauważy. Z drugiej strony wolalabym zostawiać córkę w sytuacjach "wyjścia" z babcią, niż z obcą nianią.
Najbardziej boli mnie jednak fakt, że mama nie rozumie, że dziecko jest malutkie i że zbyt wiele bodźców ( nowych osob) żle na nia dziala. Obraza sie codziennie, mimo, że probuje za wszelka cene przeprowadzać takie rozmowy pokojowo.
Jak ją przekonać? Jak ustabilizować sytuację i nie prowokować konfliktów?
Zaznaczam, ze nawet informacja, że lekarz sugerował brak kontaktów z innymi ludzmi zadziałała przez jeden dzień. Następnego zostałam oskarżona o " otaczanie siebie i dziecka murem"...
Obserwuj wątek
    • jvstys Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 15:51
      Też tak mieliśmy że dziecko tylko dla nas i wara z łapami nawet
      babcie ale po 1,5 miesiąca nam przeszło i bardzo się cieszymy że
      babcia umie zrobić wszystko przy dziecku. Nauczyła się przy nas i
      tera zsię nie boję zostawić jej malucha żeby móc odpocząć. Notabene
      moja babcia kobieta 80 letnia też świetnie sobie daje radę z wnukiem
      nie nosi go bo nie ma na to siły ale wrazie co do wózka wsadzi i
      potrafi go zająć. Więc nie martw się niedługo wam przejdzie i mama
      przestanie się obrażać. Pozdrawiam.
    • beliska Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 15:58
      Z odwiedzinami po grypowym bracie masz rację-stanowcze nie dla babci. Albo wnuczka, albo brat z grypą
      Co do reszty, to chyba przesadzasz. Babcia nawet jak ma 70 lat, to jak piszesz jest aktywna, więc nie rób z niej niedołęznej staruszki, która od razu upuści dziecko. Wychowała swoje dzieci i raczej nie zapomniała jak się z niemowlakiem-noworodkiem obchodzić. Co niby tak przerazającego jest w podaniu przez babcię butli, że mąż człowiek spokojny wyrywa wręcz dzieciątko babci?
      A juz fakt, że nadmiar bodźców dla maluszka w postaci babci szkodzi dziecku, powalił mnie z nóg. Jesssu, mozesz nie zapraszac znajomych/ja tez nie spraszalam/, ale babcia?!
      Mnie cieszy widok mojej mamy z córką, bo wiem,że kocha ja ponad wszystko na świecie a dziecku miłości nigdy za wiele. I mam mamę starszą od Twojej i niewiele moze zdziałac przy wnuczce. Starszy człek wie, na co moze sobie pozwolić w obchodzeniu się z dzieckiem, bo starośc nie zawsze idzie w parze ze zidioceniem.
      • zigzac1 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 16:08
        No coż....Nie uzywałabym tak ostrych słow ,jak zidiocenie. Ale powtarzające sie dyskusje nt. Brat z grypa - wizyta u nas, dziecko po butelce czasem wymiotuje, denerwujemy sie - znaczy dwutygodniowego malucha chcemy karmic sami, myjemy rece po przyjsciu do nas, nie przychodzimy o 20tej z druga parą dziadków po "oblewaniu wnuczki", zeby "popatrzeć, jak ja kapiecie" itd.
        O tym własnie mówię, a nie o niedołężności. Mówiąc brutalnie - matka od urodzenia naszej córy zachowuje się jak kura z urwanym łbem. A mnie dawanie jej odporu zabiera straszie duzo energii...
        • camel_3d Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 08:41
          no ae tu sie wszytcy zgadzaja, ze po wizycia u chorego brata nie moez was
          odwedzac..ale co do calej rteszty to bardzo bardzo przesadzasz...
          az za bardzo.
    • kaisog3 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 16:10
      przede wszystkim skup się na sobie i dziecku. To wy teraz jesteście najważniejsi
      i babcie, dziadkowie i znajomi muszą to zrozumieć. Ja też jestem oskarżana o
      "mur", który wytwarzają sobie na własną prośbę dziadkowie. Nie wiem po co tak
      się zachowują i czemu próbują za wszelką cenę wzbudzić w nas poczucie winy.
      Powinni pomagać i przede wszystkim być wyrozumiali.
      Nie poradzę Ci żebyś porozmawiała bo jak czytam próbujesz to robić i nie
      przynosi to efektu. Może trzeba powiedzieć prosto z mostu, może potrzeba
      jakiegoś wstrząsu.... albo przeczekać, a po cichu swoje robić.
      Moja mama na początku krytykowała wszystko co robiłam. A z biegiem czasu
      przyznała się, że nie mogła się pogodzić z tym, że jej córeczka (30-letnia suspicious)
      jest matką smile Ostatnio powiedziała nawet, że nie myślała, iż tak z "głową"
      będziemy wychowywać synka bo była przekonana, że zgłupiejemy jak ona smile
      Wiem tylko, że im Młody starszy tym babcia bardziej wyluzowana (tylko, że moja
      mama jeszcze pracuje).
      Może posadź jednak mamę na kanapie i pogadajcie w cztery oczy, nawet jak trzeba
      będzie to dosadnie. Ważne żeby sobie pomagać a nie utrudniać smile

    • olunia882-to-ja Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 16:27
      zgadzam się co do grypy ale do reszty to troszkę nie, wkoncu babcia tez człowiek
      i też was urodzila i pewnie ma lepsze doświadczenie, bo jak widac żyjecie.
      możesz się co do pewnych zasad nie zgadzac, bo wiadomo inne pokolenie inne
      podejscie, ale dziecku nie zrobi nic złego, bo przeciez sama wychowała Ciebie i
      Brata i macie się chyba dobrze.
      • bunny_blue Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 17:36
        hej,
        masz prawo decydowac o tym jak chcesz wychowac swoje malenstwo a pierwsze
        tygodnie to okres wielkiego stresu i zmeczenia bez dodatkowej "pomocy" innych.
        Rozmawiaj szczerze. Moze sie w koncu uda przebic wink
        I mysl o sobie i dziecku. Moze umow sie ze mama, ze ja zapraszasz calym sercem
        ale za np. dwa tygodnie?
        Trzymaj sie.
        • monika_maz7 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 19:23
          A ja myślę, że każda matka ma prawo wychowywać swoje dziecko po swojemu (no, pod
          warunkiem, że nie robi temu dziecku krzywdy). Jeśli babcia nie rozumie takich
          rzeczy jak np. że do noworodka nie przychodzi się po wizycie u osoby chorej na
          grypę, to uważam, że to troszkę dziwne. No bo na czym jej zależy, na zdrowiu
          ukochanej wnuczki, czy chce zaspokoić jakąś swoją chęć? Przecież takie małe
          dzieci są najbardziej narażone na wszelkiego rodzaju infekcje i są one dla nich
          najbardziej niebezpieczne. Moja mama nie przychodziła do nas nawet z lekkim
          katarem. Chociaż jakby mogła, to chciałaby spędzać z małą każdą wolną chwilę. W
          takich wypadkach, kiedy chodzi o zdrowie lub bezpieczeństwo dziecka powinnaś być
          stanowcza. W końcu to Twoje dziecko i Ty powinnaś pilnować, żeby nie stała mu
          się krzywda. Babcia musi to zrozumieć. Oczywiście nie jestem za ograniczaniem
          spotkań babci z wnuczką, ale jakieś podstawowe zasady powinny być przestrzegane.
          Pozdrawiam
        • brazbol Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 19:24
          wiesz - ja na to się patrzę z innej strony - u nas, mimo deklarowanej wcześniej
          chęci pomocy, dziadkowie się na nas wypięlismile tzn. od 9 m-cy radzimy sobie sami
          we dwójkę i uwierz, że jest momentami ciężko bez możliwości odspanięcia. Ja bym
          na Twoim miejscu się cieszyłasmile
          rozumiem, ze nie chcesz, żeby Twoja mama przyjeżdżała do Was prosto po wizycie u
          brata ale tak poza tym? nadmiar bodźców w postaci jednej doatkowej osoby dziecku
          nie zagraża. nie myśl, że tylko Ty i Twój mąż potraficie zająć się córcią. Twoja
          mama też miała dzieci, a teraz cieszy się z urodzenia wnusi. szczerze Ci powiem,
          że do głowy by mi nie przyszło robić z tej sytuacji jakiś problem.
    • w_miare_normalna Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 20:03
      zigzac1 napisała:

      > Zastanawiam sie od kilku dni, jak postapić z moją mamą, która
      bardzo chce być a
      > ktywna babcią.

      Pozwól jej na to.To nic nie kosztuje.

      > Nasza córka ma dopiero 3 tygodnie. Jak kazdy pewnie noworodek jest
      wrazliwa, re
      > aguje płaczem na większośc bodźców. Dodatkowo jest zima i epidemia
      grypy. Nie z
      > apraszamy w związku z tym przyjaciół, jeśli już ktoś przyjdzie
      prosimy o niedot
      > ykanie dziecka.

      Dziecka raczej nie zaraża się przez dotyk.Jeśli przyjdzie do ciebie
      ktoś chory to zarazi dziecko i tak bo to w powietrzu.


      > Moja mama najchetniej zamieszkalaby teraz u nas.
      > Dzwoni codziennie z informacją, że zaraz przyjdzie, tylko najpierw
      pojedzie dom
      > ojego chorego na grype brata... Prosiłam, żeby zaopiekowała się
      raczej bratem,
      > że boimy się zarazić dziecko.

      Chyba troche nieodpowiedzialna?

      Obraża się, ale nie rezygnuje i nastepnego dnia s
      > ytuacja sie powtarza.
      > Przyzwyczajamy córke do butelki raz dziennie.Dziecko różnie na to
      reaguje. Mama
      > w drugim tygodniu jej zycia zażyczyla sobie mozliwosci karmienia.
      Mój mąż, czł
      > owiek bezkonfliktowy, postanowil nie dyskutować. Wziął małą na
      ręce i nakarmił.
      > Mama się obraziła.
      > Wiem, że bardzo by chciała być z wnuczką, tym bardziej, że czekala
      na nią bardz
      > o długo. Ale dobiega 70tki i mimo, że jest osobą aktywną, nie mogę
      nie zauważać
      > , że nie jest już najsprawiejsza.

      Moja babcia ma skończone 70 lat i nikt inny jak ona nie opiekuję się
      moją mała z takim sercem jak właśnie babcia.To z nią zostawiam małą
      jak jade na zakupy czy ide do szkoły na 8 godzin.Nie zgodze się
      więc ,że osoba po 70 nie umie zająć się dzieckiem.

      > Brak mi do niej zaufania - boję się , że upuści dziecko, że o
      czymś zapomni, cz
      > egos nie zauważy. Z drugiej strony wolalabym zostawiać córkę w
      sytuacjach "wyjś
      > cia" z babcią, niż z obcą nianią.
      > Najbardziej boli mnie jednak fakt, że mama nie rozumie, że dziecko
      jest malutki
      > e i że zbyt wiele bodźców ( nowych osob) żle na nia dziala. Obraza
      sie codzienn
      > ie, mimo, że probuje za wszelka cene przeprowadzać takie rozmowy
      pokojowo.
      > Jak ją przekonać? Jak ustabilizować sytuację i nie prowokować
      konfliktów?

      Nie można uszczęśliwić każdego.babcia powinna sama zrozumieć jak
      wygląda sytuacja.Raczej jej nie przepowiesz..

      > Zaznaczam, ze nawet informacja, że lekarz sugerował brak kontaktów
      z innymi lud
      > zmi zadziałała przez jeden dzień. Następnego zostałam oskarżona
      o " otaczanie s
      > iebie i dziecka murem"...

      I ja miałam podobną sytuację z babcią.Wyszłyśmy ze szpitala 6 dni
      temu gdzie byłyśmy ponad 10 dni bo mała miała zapalenie płuc.Babcia
      wczoraj oznajmiła mi,że idzie odwiedzić wnuczkę,która ma
      zap.oskrzeli,ale wpadnie do mnie w sobote.Wytłumaczyłam,że jeśli
      chce,niech idzie ale nie ma się u mnie pokazywać przez tydzień,żeby
      mi tego świństwa nie przyniosła do domu bo nie mam zamiaru znów
      wylądować w szpitalu.Babcia powiedziała,że chore osoby nie zarażają
      i że i tak przyjdzie.Nie zrozumiała jednak,że może mi to przynieść
      do domu.Niestety musiałam bardziej dobitnie wytłumaczyć,że sobie nie
      życzę i się obraziła.Po porodzie zrobiła mi podobny numer.W dzień
      kiedy urodziłam poszłą do tej samej wnuczki,akurat tamta
      przechodziłą ospę.Obraziła się,że nie może nas odwiedzić w
      szpitalu.Na dodtek moja córcia miała wtedy zap.płuc,więć tymbardziej
      nie mogłąm na to pozwolić.Nic ją tamto nie nauczyło mimo tego,że
      mogłą nas odwiedzić dopiero po 2 tygodniach.Zdrowie dziecka
      najważniejsze,a ci którzy tego nie rozumieją niech sie obrażają.Nie
      oni pózniej latają po szpitalach.
      Cierpliwość i stanowczość to cechy,które mam już wpojone w głowe od
      kiedy urodziłamsmileTobie też tego życzesmilesmile
    • anita_zu Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 20:04
      A ja Cie kompletnie nie rozumiem, ale moze to wynika z innego
      wychowania czy podejscia do wielu spraw. Duzo bodzcow szkodzi
      niemowlakowi? No dobra, powiedzmy ze to prawda, ale babcia to nie
      jest DUZO BODZCOw, to babcia po prostu. A co maja powiedziec rodziny
      gdzie juz jest np troje dzieci i rodzi sie jeszcze jedno malenstwo?
      Wiesz ile to bodzcow??? Jezu, nie bede sie rozpisywala bo na serio
      Cie nie rozumiem. Gdy moj synek mial 5 tygodni wpakowalam go do
      samolotu (sama) i polecielismy do Polski (pomijam fakt ze z Warszawy
      musielismy jechac jeszcze 4 godziny pociagiem) i tam, u mnie w domu
      dzrzwi sie nie zamykaly, przychodzila rodzina i przyjaciele by
      zobaczyc synka, a ja sie z tego bardzo cieszylam , bo mi sie ta
      emigracyjna samotnosc znudzila. A przy kapieli malego bylo okolo 6
      ciu osob, w tym przyjaciolka ze swoja 2 letnia coreczka. Ja wiem ze
      komus moze to przeszkadzac, ja akurat jestem typem ktoremu to nie
      przeszkadza, ale w kwesti "formalnej"- moj synek ma teraz prawie 7
      miesiecy i nigdy nie byl chory, nie wiem nawet co to katar (w Polsce
      kupilam na czarna godzine fride, do dzis lezy nie tknieta). wiec to
      nie jest tak ze duzo odwiedzin rowna sie choroby, a juz napewno nie
      jedna niewinna babcia. Co wiecej synek cieszy sie jak szalony na
      widok nowych osob- nie jestesmy typem odludkow po prostu. Pozdrawiam
      • ziomas.1 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 20:59
        zgadzam się z anitą - jak dla mnie też przesadzasz
        ale jest takie przysłowie: głodny sytego nie zrozumie. Dla mnie fakt
        zostania matką był dużym szokiem i z radością witałam każdą
        inicjatywę kontaktu. Babcie generalnie szanują moje zdanie a poza
        tym różnimy się w kwestiach, które uważam za pierdoły (np.
        dopajanie, ubieranie - babcie mają fobię że mały zmarznie), ja ich
        słucham po raz setny i mówię po raz setny, że mam inne zdanie, mówię
        że zapytam lekarza a potem mówię, że lekarz uważa tak jak ja. Albo
        lepiej - babcia idzie z małym do lekarza (bo jestem w pracy) i
        słyszy to sama co podnosi siłę argumentu smile. A poza tym mi jest i
        było miło że inni (rodzina) interesują się moim dzieckiem, a
        prezentacja np. rutuału kąpielowego to świetna okazja, żeby
        pochwalić się dzieckiem i swoimi umiejętnościami w opiece nad nim.
        Ponadto nie pomyślałaś, że babcia obserwując, jak kąpiecie i
        przewijacie, może sobie pewne rzeczy odświeżyć albo i czegoś nowego
        nauczyć? A wtedy i Ty mogłabyś jej bardziej zaufać...BTW mój ojciec
        który jest chory na SM ma doskonałe wyczucie,kiedy może wziąć wnuka
        na ręce,a kiedy lepiej tego nie robić,bo czuje się niepewnie. Uwierz
        mi, starsze osoby zwykle doskonale znają swoje ograniczenia, choć
        niekoniecznie o tym chcą mówić. Więc nie zakładaj, że to realne że
        Twojemu dziecku stanie się w rękach babci jakaś krzywda.
        Co do Twojego rozumienia nadmiaru bodźców - wyluzuj. Na mój gust
        zwykły spacer dostarczy jej sto razy więcej bodźców niż wizyta
        babci. Ponadto człowiek z natury jest istotą społeczną wink
        A grypa? Maleństwo może zarazić się w autobusie. Wiem że to słaby
        argument,ale też bym nie demonizowała tego zagrożenia.
        • monika_maz7 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 21:14
          Powiem Ci, że nie znam osoby, która by z 3-tygodniowym noworodkiem jeździła
          autobusem.
          • ziomas.1 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 21:21
            Wyobraź sobie że ja znam. Nie każdy ma samochód, albo go stać na
            taksówkę.
            A na spacer nie jedzie się czasem też autobusem? Ja np. jeździłam
            tak na spacery nad morze.
          • smerfetka8801 Re: Nadgorliwa mama 31.01.09, 21:26
            ja jeździłam już gdy mała miała 10 dni ostatnio bylam z nią w przychodni gdzie
            pełno chorych bo ja musiałam coś załatwić i jak dotąd ma 6 miesięcy i jest
            okazem zdrowia
        • zigzac1 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 21:25
          Odpowiadajac na naistotniejszy zarzut, czyli "nadmiar bodzcow", moge powiedziec tylko tyle, ze córka po wizycie babci i po tym, jak mama trzesla nia w ramionach nie spalo cala noc.Sytuacja sie powtarzala, wiec wydaje nam się, ze istnieje zwiazek. Nie bylo takiej opcji, zeby w ramionach babci przestala plakac.
          Co do osob, ktore twierdza, że mnie nie rozmumieja, bo przeciez to fajnie jest miec ludzi dookola - trudne argumenty. smile Ja nie przepadam za ludzmi dookola, nie szaleje za zjazdami rodzinnymi i nie mam zbyt wygorowanego mniemania o metodach wychowawczych i opiekunczych mojej mamy....Przykro mi to stwierdzic, ale tak jest. I prosze mi wierzyć, że mam powody. To, że ktos urodzil dwojke dzieci, wcale nie znaczy, że swietnie sobie z nimi dawal rade.
          ALe nie to bylo tematem.
          CHodzilo mi o fakt, ze musze przekonywac dorosla osobę, że istnieje cos takiego jak zarazki, ze moj brak pozwolenia na bujanie dziecka jest decyzja wychowawcza, ktorej powinna przestrzegac, ze dzwonienie do mnie codziennie z pytaniami w stylu " a moze ty ja za czesto karmisz? a moze ty ja za rzadko karmisz? a moze ja przegrzewasz? a moze...?" obraza moja inteligencje, bo nie mam pietnastu lat i umiem czytac. I ze ta osoba obraza sie na mnie po kazdej rozmowie, mimo moich prob niewywolywania konfliktu. Ze bycie babcia kojarzy jej sie wylacznie z przyjemnoscia pobujania dziecka.
          Bo piszecie tutaj o korzysciach mania babci. Ze pomoze itd. Jakos nie przyszlo mojej mamie do glowy, ze pomoc, ktorej potrzebuje, to naprzyklad przynesienie mi obiadu od czasu do czasu. Zaznaczam, ze wcale tego nie oczekiwalam i nie wymagam, ale to wlasie bylaby pomoc realna i potrzebna. Bo co mi po jej deklaracji, ze przyjdzie mi pomoc i popiluje dziecka? Dziecko nie uciekinier...
          • beliska Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 21:50
            Mnie się wydaje, że Ty nie za bardzo lubisz swoją mamę. Poza tym jakiś paskudny egoizm przez Ciebie przemawia mimo iz napisalaś, ze pomocy mamy nie potrzebujesz.
            Jesli nie chcesz matki przy swoim dziecku, to wyegzekwuj od Niej to, czego chcesz, przedstawiając jasno i twardo swoje racje. jesli nasze argumenty nie trafiają, to pozostaje tylko metoda twardego postawienia na swoim. Proste i masz do tego prawo, bo Ty decydujesz o tym, jak wychowujesz, z kim przebywa, komu pozwalasz dotknąc itd. Twoje dziecko.
            Nauczyłam się juz, że każdy wiek ma swe prawa i mama sprzed lat a mama teraz to ciut różne osoby i szanuję to. Moja mam gdy przyjechała do nas i zostala na dłuzej, często namawiała mnie na butlę, nie wierząc w moje mozliwości laktacyjne-mówiła, że powinnam dac małej 'lepsze'. I co? I nic. Karmiłam dalej, po raz setny mówiłam o super mleku matczynym, a równoczesnie korona mi z głowy nie spadła. Mama robiła to z troski o dobro wnuczki, a że nie potrafiła zrozumieć to trudno. Nie przyszłoby mi do głowy, że moja mam obraża moją inteligencję, zwracając mi uwagę, że moze trzeba postapić inaczej, a gdyby przyszło, to byłoby to chore.
            Mogę sobie Ciebie tylko słabo wyobrazić na podstawie tego, co napisałaś, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tez czułabym się obrażona po rozmowie z Tobą na miejscu Twojej mamy, o której potrafisz napisac 'ta osoba'. Nie chcialabym Cię widziec częsciej niż dwa razy do roku z okazji świąt, a to moze i tak za dużo byłoby dla Ciebie. Dla mnie ten watek nadaje sie na inne forum...psychologia lub zycie rodzinne. Szkoda jednak byś przerzucała jakieś swoje anse do mamy na dziecko, bo być może relacja wnuczka-babcia mogłaby byc wspaniała i ubogacająca dla Twego maluszka. Twoja mama jest starsza i nie wiadomo, ile będzie jej dane jeszcze cieszyć się zdrowiem. Pomyśl, że dziadkowie to rodzina, która jest b. wazna dla dziecka.
            • w_miare_normalna Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 11:57
              beliska napisała:
              Dla mnie ten watek nadaje sie na inne forum...psychologia lub
              > zycie rodzinne. Szkoda jednak byś przerzucała jakieś swoje anse
              do mamy na dzi
              > ecko, bo być może relacja wnuczka-babcia mogłaby byc wspaniała i
              ubogacająca dl
              > a Twego maluszka. Twoja mama jest starsza i nie wiadomo, ile
              będzie jej dane je
              > szcze cieszyć się zdrowiem. Pomyśl, że dziadkowie to rodzina,
              która jest b. waz
              > na dla dziecka.



              NIE NAPISAŁABYM TEGO LEPIEJ NIŻ TY.Wyjęłaś mi z to zs ust.
          • ziomas.1 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 22:01
            Oczywiście Ty wiesz najlepiej czy Twoja mama będzie dobrze opiekować
            się wnuczką - widomo, Ty opisujesz nam jakieś przykłady, na
            podstawie których możemy sobie wyrobić mylny albo niepełny obraz
            sytuacji, a tzw. całokształt znasz tylko Ty i ew. małżonek. Pytanie,
            na ile potrzebujesz jej pomocy - choćby takiej "niedoskonałej",
            którą może Ci zaoferować incydentalnie, w razie palącej potrzeby - i
            na ile i jakie odstępstwa od Twojego wyobrażenia opieki nad córką
            jesteś w stanie zaakceptować. Ja wychodzę z założenia, że jak mi
            dziecko od czasu dopoją herbatką albo ubiorą w za gruby sweterek, to
            trudno, przeżyje to jakoś. Jeśli Ty np. tego nie tolerujesz, to nie
            ma sensu się męczyć - dziecku to pewnie nie zaszkodzi, ale Ty
            będziesz w stresie, a nie po to przecież zostawiasz komuś dziecko.
            Pamiętaj jednak, w razie co, że Twoja mama to nie Ty, i też nie
            opiekunka za pieniądze, i ma prawo, i na pewno będzie pewne rzeczy
            przy małej robić inaczej niż Ty. Pozostaje tylko jak mówię kwestia
            granic. Ja pewnych rzeczy nie umiem "moim babciom" od pół roku
            wyperswadować i już się pogodziłam z tym, że codziennie od nowa
            muszę pewne rzeczy tłumaczyć. A te pytania: "Czy ty aby na pewno to
            i to i to robisz dobrze?"? Ej, kochana! Mówisz, że mama jest
            obrażalska? A Ty też po niej chyba trochęwink? Takie teksty to norma -
            ja bym ich w ogóle nie brała w kontekście swojej inteligencji. Mamy
            tak mają, i to nie tylko moja obserwacja
            co do formy pomocy - szkoda, że mama niedomyślna,ale może
            porozmawiaj z nią wprost, i daj jej potem odczuć, jak bardzo
            będziesz wdzięczna za obiad, małe porządki, itp. A przy okazji
            będzie babcia blisko wnuczki i będą się siebie uczyć i oswajać ze
            sobą. Z czasem może dojdziesz do wniosku że babcia już "dojrzała" do
            opieki nad wnuczką?
            A tak na koniec - ja nie wierzę, że ta nieprzespana noc to po
            bujaniu przez babcię! Jak ta babcia musiałaby bujać???Jak jazda
            kolejką górską! smile) Chyba coś jeszcze było przyczyną...
    • nikodem_m0 Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 21:56
      A mi sie wydaje że powinnaś byc delikatna ale stanowcza. Ja urodziłam dziecko mieszkając z teściową i siostra mojego męża. Teściowa ma tysiąc rad, a ja z większością się nie zgadzam. Mały jest według niej za lekko ubierany, przy czkawce trzeba położyć pieluszkę na głowę i koniecznie od porodu wcisnąć nawet wbrew woli smoka. Oprócz tego najchętniej obie miały ochotę go kąpać, przewijać i nosić. Zupełnie się na to nie zgodziłam gdyż oboje z mężem dawaliśmy sobie radę sami. Ja uważałam że noworodek potrzebuje taty i mamy a babcie i ciocie (szczególnie że jest ich dużo bo mam cztery swoje siostry) będą miały czas na kontakt z małym później. Teraz Kacper ma sześć miesięcy a my mieszkamy sami. Oczywiście już teraz nikt nie marzy o przewinięciu jego kupkismile Za to teraz synek jest zabawowy i umie pokazać czy chce na ręce czy do mamusi, czy go coś bawi czy nie. Więc ja już tak nie mam oporów co do częstszych i bliższych kontaktów zbabciami i ciociami. Ja miałam to szczęście że moja mama wszystko szanowała a i teściowa chociaż się ze mną nie zgadzała to myślę że ceniła mnie za szczerość i nie robiła nic na siłę. Ja byłam bardzo asertywna bo to moje dziecko. Poza tym oczywiście że dla noworodka nadmiar bodźców może być szkodliwy. Podają to jako jedną z możliwych przyczyn kolki. Masz swoją intuicję jako mama i słuchaj jej. Poza tym jesteś z dzieckiem cały czas i widzisz jak reaguje. To jest noworodek a nie laleczka. Bądź delikatna ale stanowcza i trzymaj się cieplutko pozdrawiamsmile
      • brazbol Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 23:23
        słuchaj, a czemu Ty nie powiesz swojej mamie, że ucieszyłabyś się gdyby
        ugotowała Ci obiad, bo teraz jesteście pochłonięci córką? skąd ona ma wiedzieć
        jak Ci pomóc jeśli jej tego nie powiesz?? nie wiem w jakich jesteście relacjach,
        ale ja sobie nie wyobrażam tego, że czekam aż moja mama się domyśli czego mi
        trzeba, a finalnie mam do niej żal ze się jednak nie domyśliła...
        a co do pytań typu: "a może jej gorąco, a może głodna" itd. wiem, są strasznie
        wkurzające. ale ja słyszałam to od moich rodziców, cioć, babć, wujków, sąsiadów,
        przechodniów itd - tak po prostu ludzie mają, i nigdy nie czułam, że "ktoś
        obraża moją inteligencję"smile)
    • karolina.chonly Re: Nadgorliwa mama 29.01.09, 23:50
      Mnie sie wydaje, ze jednak troche przesadzasz. Jasne, ze malutkie
      dziecko jest wrazliwe, ale nie mozna odcinac go od swiata i otaczac
      murem, o ktorym sama piszesz.
      Grype moze akurat przyniesc kazdy i w kazdej chwili - niekoniecznie
      babcia wracajaca od chorego brata. Mozesz to byc Ty albo Twoj maz i
      przynoesc to ze sklepu jak juz sie tak tego czepiamy. Moja corka ma
      rodzenstwo (w poprzedniego zwiazku mojego meza) i mialabym im nie
      pozwolic iles tagodni widziec sie z siostra, bo moga przyniesc grype
      ze szkoly, uczelni czy pracy? Przesada chyba. Aha, a co mialabym
      zrobic z mezem, ktory sam jest lekarzem i ma kontakt z
      kilkudziesiecioma chorymi dziennie w klinice?

      Co do pomocy babci to tez powinnas sie tylo cieszyc. Fajnie, jak
      bedziecie sobie tak swietnie radzic, ze ta pomoc nie bedzie
      potrzebna, ale czasami sila wyzsza daje znac o sobie...
      Moja mama byla u nas kilka tygodni od porodu. Robilysmy tak, ze ja
      wstawalam do corki w nocy na karmienie, a mama przewijala ja nad
      ranem i dawala jej butelke (ja odciagalam wieczorem). Ja moglam
      pospac wtedy dluzej. Dzieki temu n ie wiem co to nieprzespane noce.
      Poza tym mama byla z nia czasami cale dnie jak ja latalam i
      zalatwialam rozne sprawy lub po prostu chcialam posprzatac dom. Taka
      pomoc jest niezastapiona.

      Wiadomo, ze wiele rad przez nas uwazanych za niekoniecznie dobre
      przez mamy i babcie uznane sa za najlepsze. Trzeba ich wysluchac i
      robic delikatnie swoje. Nie obrazaj sie, ze przeciez umiesz czytac
      itp. Mama kiedys nie miala z czego czytac... no moze znajdowala sie
      na rynku jedna ksiazka na ten temat. Moze nie wie, ze dysponujesz
      bogata literatura na ten temat?

      Zycze Wam szczerze, zeby dziecko chowalo sie zdrowe i wsyzstko bylo
      OK. Ale jak piszesz mala ma dopiero 3 tygodnie i prawdopodobnie
      zaczna sie dopiero kolki, nieprzespane noce i Ty wygladajaca jak
      zombi (okreslenie niektorych forumowiczek) wink Wtedy skruszona
      zawolasz: momo pomocy! (wiem cos o tym) wink
    • camel_3d Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 08:39

      > Brak mi do niej zaufania - boję się , że upuści dziecko, że o czymś zapomni, cz
      > egos nie zauważy.


      boze, jak ona cie wychowala i nie upuscila, nie zapomniala o niczym..
      a o czym moze zapomniec?
    • tscina Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 09:31
      jedno proste pytanie: zależy Ci na tym by mama zajmowała się kiedyś dzieckiem
      pod Twoją nieobecność czy nie? Nie ma żadnych ale
      Jeśli tak to musisz umożliwić jej kontakt z dzieckiem Oczywiście gdy będziesz
      pewna, że nie zaraziła się od brata - tu musisz być konsekwentna i stanowczo
      powiedzieć, że nie ma możliwości jednoczesnego kontaktu z bratem i dzieckiem.
      Asertywności! Niech się obraża - tu chodzi o zdrowie dziecka
      Łatwiej Ci będzie zostawić dziecko, gdy teraz, pod Twoją obecność dziecko i mama
      będą się mogli oswoić ze sobą. Może będzie sobie radzić z córą lepiej niż sobie
      wyobrażasz
    • sylwi_a_15 Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 11:17
      Moja Droga doskonale Cię rozumiem i popieram w 100 %. Ja miałam
      dokładnie to samo. Trwało to pierwszy miesiąc. Ci co się mieli
      obraźic to ich sprawa, dla mnie najwazniesze jest dziecko a co sobie
      inni mysla to ich sprawa. Do mnie tez przychodzila teściowa z
      przeziębionymi swoimi wnukami aaaaaaaaaaaaaaa, ale byłam wściekła ,
      rozmowy nic nie pomiogły ale moja mina smile owszem. i już mam spokoj.
      Pozdrawiam ciepło
    • nom.ika Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 11:56
      ja też Cię rozumiem i bardzo się cieszę,że moim dzieciom nie trafiły
      się takie babcie i ciocie...
      Moim zdaniem wiele wyjaśnia fakt,że
      >czekala na nią bardzo długo.
      Myślę też ,że jak Ci się uspokoją hormony to inaczej spojrzysz na
      całą sytuację=dostrzeżesz pozytywne strony(to miało zabrzmieć
      życzliwie smile )
    • karro80 Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 12:53
      Ja rozumiem. Pogadaj z mężem, ustalcie zasady jakie WAM pasują,
      żebyście się dobrze czuli (cała trójka).
      Ty znasz swoje dziecko i jesli widzisz, że potrzebuje spokoju to tak
      widocznie jest. Są dzieci wrażliwsze, którym wizyty nie wychodzą na
      dobre. Dla mnie argument grypowy jest nie do przebicia - moja mama
      np nigdy nie przyjdzie jeśli ktoś z kim ma kontakt jest chory - mamy
      wcześniaka, ale noworodka też bym tak traktowała. Kogo dziecko nie
      było w szpitalu może bagatelizować, ale jego układ odpornościowy
      dopiero uczy się pracy. Na hartowanie przyjdzie jeszcze czas.
      Jak się Mała wzmocni i Ty odpoczniesz czyli choćby po tych 6
      standardowych tygodniach połogu to będzie i czas na wizyty i na
      wszystko.
      Mama twoja musi się dostosować, bo to dziecko jest dla was teraz
      najistotniejsze nie Twoja Mama, która jest osobą doroslą. Jeśli się
      obrazi, no cóż przejdzie, bo długo bez wnuczki nie wytrzymawink)
      Sprawa zaufania do Mamy to Twoja sprawa - żadna z nas Jej nie zna i
      nie może tego ocenić.
      Ja tu przewrażliwienia nie widzę, raczej troskę o obydwie strony i
      niemożność pogodzenie pragnień Babci i troski o dziecko.
      Pogadaj z Mamą szczerze, ale bez złości. Ale naprawdę szczerze i
      naprawdę beż pretensji, czyli przedstaw swoje obawy i powiedz,że cię
      boli,że się obraża i zapytaj dlaczego się obraża (może zaprzeczyć),
      bo może Ona myśli, że to przeciw niej działanie. Dotrzyj do sedna,
      wytłumacz, dowiedz się, pytaj, powiedz co dla ciebie ważne. Trudno
      to opisać jak zrobić, ale nie pozwól, by coś zostało
      niedopowiedziane, zatuszowane. Wtedy poznasz naprawdę o co chodzi
      (ludzie raczej wprost nie chcą mówić) i możesz się do tego jakoś
      ustosunkować. Sorki, jeśli przegiełam z radą, ale to z własnego
      doświadczenia i wiem, że działa, bo tak to tylko piłeczkę się odbija
      i guzik z tego wychodzi.
      No i pamiętaj, że masz zawsze prawo do własnego zdania choćby i
      reszta świata była przeciwkowink
      Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju i zdrówka dla córeczki.


      • zigzac1 Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 13:19
        Wielkie dzieki za wsparcie! Dzisiaj rozmawiałam z mamą i starałam się wytłumaczyć, że nie chcę odcinać jej od wnuczki, tylko chcę przeczekać okres grypowy. I żeby bron boże nie traktowała tego emocjonalnie i osobiście. Rozmowa przebiegła spokojnie i z uśmiechem, pełno w niej było zapewnień, że rozumie...ale to już nie pierwsza taka rozmowa i nie raz już te same argumenty były uzywane. Może tym razem wsiąknie na dłużej ? smile
        A poza tym - z pewnością szalejące hormony mają tutaj znaczenie smile I z pewnością przejdzie mi troszkę, jak się uspokoją.
        • karro80 Re: Nadgorliwa mama 30.01.09, 14:26
          Wiesz, sam wiek Mamy ją trochę usprawiedliwia, że zapomina, więc
          powtarzać trzebasmile. Moja prawie 20 lat młodsza, a ja czasem też
          powtarzać się muszęwink.
          Jak na szalejące hormony to jesteś oazą spokojuwink.
          Jak coś to pytaj męża, on patrzy z boku, bez hormonów, zaangażowania
          tak wielkiego jak Ty i nie przez pryzmat własnych doświadczeń jak
          np. ja, czy ktoś tam inny, kto doradza.
          Napisałaś, że mąż spokojny, kłótliwy nie jest to pewnie dużo
          obserwuje i wnioski wyciąga.
        • siasiunia1 Re: Nadgorliwa mama 31.01.09, 19:35
          dobrze ze spokojnie porozmawiałaś z mamą.
          myślę że CI hormony skaczą i dlatego tak się boisz, stresujesz.
          poza tym pamietaj jedno - jak Ty się denerwujesz to dziecko też się denerwuje. i niekoniecznie osoba babci może być bezpośrednią przyczyną zdenerwowania córci.
          mam nadzieję że w miarę upływu czasu spłynie na Ciebie błogi spokój matki która absolutnie się nie przejmuje że:
          - dziecko jest obcałowywane przez wszystkie ciocie (oczywiście te bez kataru)
          - dziecię postanawia przeraczkować cały przedpokój po którym chodzili goście w butach a potem próbować zjeść buta wujka
          - zostawiasz dziecko w domu swojej mamy gdzie potem dowiadujesz się że spało z kotem na jednym posłaniu, podkarmiało psa swoimi chrupkami i próbowało zjeść sianko w klatce świnki morskiej (a nawet Ci powiem że jesteś zadowolona bo dziecko szczęśliwe u babci)
          etc etc etc
          pozdrawiam
    • atucapijo do zigzac - dlugi post 31.01.09, 12:15
      Ja rozumiem i popieram. ja mialam przeprawe z mama przed porodem, bo
      po byam za bardzo zmeczona i zdezorientowana...moj syn urodzil sie 9
      dni po przewidzianym dniu, wszyscy pytali, kiedy w koncu urodze, i
      ja wymiekalam z tym czekaniem, wiec moja mama strofowala mnie, ze po
      co gadac zee znajomymi, ze mam nie chodzic do sklepu, do baru, do
      biblioteki, tylko schowac leb w szalik, zeby nikt mnie nie zaczepil
      na ulicy, i zasuwac 5 km dziennie z buta, na szybszy porod...
      kazalam jej wyluzowac, na co uderzyla w placz, w restauracji, ze
      zaraz wraca do domu i ze moglam jej od razu powiedziec ze jestem
      taka<wredna, to by nie przyjezdzala. po 2 dniach jej przeszlo, i
      przestala mnie lapac za rece i upominac.
      po porodzie moja mam zostala do 3 tyg , i chyba to ona odstraszyla
      chetnych kuzynow do odwiedzin. jak maly mial 3 tyg to
      zorganizowalismy male spotkanie ze znajomymi, na godzinke, poza
      domem, tak ze ja moglam wrocic kiedy chcialam z maluchem.
      teraz mam przprawy z tesciami, ktorzy, owszem, przytakuja ze obcy
      ludzie nie powinni dotykac Macijanka, ale sami np rak nie myj azanim
      dotkna jego raczek ( ktore maly pakuje do buzi), albo twarzy ( mimo
      ze juz 2 razy mial inekcje oka).
      co do sprawnosci: moja mam ma 54 lata, tesciowa dyche wiecej, wie
      ctu nie ma problemu, to raczej w teoriach - np tesciowa uwaza ze nie
      mozna dziecka brac na rece jak placze, bo potem bedzie w kolko
      chcial byc na rekach ( po czym dokladnie tak robi, na szczescie),
      tesc - specjalista od 7 bolesci co do wychowania dzieci, tez mowi,
      niech sobie placze ( bo czy na pierwsze kwekniecie spiewa
      kolysanki), wiec moze powinnas zobaczyc jak mam z dzieckiem
      postepuje. ja tez zdretwialam jak uslyszalam te teorie... tesciowa
      chetnie wpada do nas, ale w uzgodnionym terinie, mimo ze ma klucze,
      posiedziec z malym jak ja ide na basen albo dp fryzjera, i wz
      wlasnej inicjatywy mi posprzatala pare razy w kuchni, i zastalam ja
      z odkurzaczem a malego w wozku, jak gadal do zabawek. i to jest
      super pomoc, bo mi sie nie chce sprzatac, jak maly marudzi cala
      noc...
      co do pokazywanai dziecka i traktowanai jak tresowana malpe, to sama
      na spacerach go "pokazuje", np pani w piekarni czy kolezance
      barmance, ale do domu ludzi nie zapraszam, zreszta nigdy tego nie
      robilismy. nie do pomyslenia odwiedziny w porze karmienia czy
      kapieli, bo potem moj synek nie spi- tak jak twoja corka, z nadmiaru
      wrazen. moj dostawal kolki, jak byl spacer i kapiel tego samego
      dnia, dopiero jak mial z 1,5 mca bylo lepiej.teraz spacer 2 h, potem
      mleko, potem kapiel, i jest spoko.
      pozdrawiam, i polecam proszek troisty na kolki, dla nas super.
    • smerfetka8801 Re: Nadgorliwa mama 31.01.09, 21:17
      przeginasz i tyle

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka