zigzac1
29.01.09, 15:45
Zastanawiam sie od kilku dni, jak postapić z moją mamą, która bardzo chce być aktywna babcią.
Nasza córka ma dopiero 3 tygodnie. Jak kazdy pewnie noworodek jest wrazliwa, reaguje płaczem na większośc bodźców. Dodatkowo jest zima i epidemia grypy. Nie zapraszamy w związku z tym przyjaciół, jeśli już ktoś przyjdzie prosimy o niedotykanie dziecka.
Moja mama najchetniej zamieszkalaby teraz u nas.
Dzwoni codziennie z informacją, że zaraz przyjdzie, tylko najpierw pojedzie domojego chorego na grype brata... Prosiłam, żeby zaopiekowała się raczej bratem, że boimy się zarazić dziecko. Obraża się, ale nie rezygnuje i nastepnego dnia sytuacja sie powtarza.
Przyzwyczajamy córke do butelki raz dziennie.Dziecko różnie na to reaguje. Mama w drugim tygodniu jej zycia zażyczyla sobie mozliwosci karmienia. Mój mąż, człowiek bezkonfliktowy, postanowil nie dyskutować. Wziął małą na ręce i nakarmił. Mama się obraziła.
Wiem, że bardzo by chciała być z wnuczką, tym bardziej, że czekala na nią bardzo długo. Ale dobiega 70tki i mimo, że jest osobą aktywną, nie mogę nie zauważać, że nie jest już najsprawiejsza.
Brak mi do niej zaufania - boję się , że upuści dziecko, że o czymś zapomni, czegos nie zauważy. Z drugiej strony wolalabym zostawiać córkę w sytuacjach "wyjścia" z babcią, niż z obcą nianią.
Najbardziej boli mnie jednak fakt, że mama nie rozumie, że dziecko jest malutkie i że zbyt wiele bodźców ( nowych osob) żle na nia dziala. Obraza sie codziennie, mimo, że probuje za wszelka cene przeprowadzać takie rozmowy pokojowo.
Jak ją przekonać? Jak ustabilizować sytuację i nie prowokować konfliktów?
Zaznaczam, ze nawet informacja, że lekarz sugerował brak kontaktów z innymi ludzmi zadziałała przez jeden dzień. Następnego zostałam oskarżona o " otaczanie siebie i dziecka murem"...