3 dni temu ozpoczęłam naukę samodzielnego zasypiania dziecka w łóżeczku w dzień, dodam,że wcześniej jak był mniejszy to zasypiał na rękach i nijak nie dało się go odłożyć do łóżeczka, nawet za bardzo się ruszyć, bo już się budził, i efekt był takii że prawie w ogóle nie spał. Więc uznałam że dla jego dobra najlepiej bedzie jak zacznie zasypiać w swoim łóżeczku. Czasami tylko troche "pomiałczy" i zaśnie a czasem drze się tak strasznie przez 20 minut po czym zasypia. Czuje się okropnie

( już sama wątpie czy ta metoda ma sens. Czy któraś z was próbowała tej metody i czy to się w końcu za pare dni skończy?

(