Dodaj do ulubionych

A co z libido?

11.01.05, 12:33
Dziewczyny, mam pytanko trochę intymne, jak tam wasze libido? Bo moje
ostatnio na poziomie minus 100. Mój chłopak na szczęście nie naciska, ale...
no trochę mi dziewnie,że tak w ogóle mi się te moje potrzeby wygasiły. Jak to
u was wygląda. Wszytsko w normie, czy może też lody Antarktydy jak u mnie?



pocahontas skonsternowana
Obserwuj wątek
    • trygrys Re: A co z libido? 11.01.05, 12:41
      Witaj
      mój mężuś się śmieje, że ja jak staruszek - erotoman gawędziarz smile
      codziennie się upominam (przez telefon i podczas obiadu itp.) a za moment
      słodko śpię i w nosie mam seks, to tak trochę jak podpuścić i uciec, hihihi
      Kasia "gawędziara" i Oleńka 18,2 tc
      • strzala04 Re: A co z libido? 11.01.05, 13:01
        Z moim libido jak najbardziej dobrze, tyle że z kondycją kiepsko. Też mam
        chętkę na różne figle, ale jak przyłoże głowę do poduszki to... same wiecie.
        Jest na to sposób. Albo wcześniej zaplanować "mały numerek"wink, albo pobawić
        się rano. Szczerze mówiąc wolę wcześniej wstać niż zmęczona robić to wieczorem.
        Ale apetyt jest, czasami wilczy no i te sny...
    • mamalgosia Re: A co z libido? 11.01.05, 13:19
      U mnie tak jak przed ciążą, natomiast wpływ (negatywny) na współżycie ma mój
      lęk o brzuszek. Jak mnie coś pobolewa, albo czuję jakiś skurczyk, to już
      odpadają jakiekolwiek harce
    • hakdil Re: A co z libido? 11.01.05, 13:56
      Kobity!!!
      To juz trzeci mój post na "nie",tzn.zero siły,zero zachcianek i zero ochoty na
      figle...W ogóle jakos mam zły dzien...humor,czy jaki grom....
      Zycze Wam wiecej energii zyciowej niz ja mam !!!!
    • monika_oli Re: A co z libido? 11.01.05, 14:18
      Z przykrością stwierdzam, że u mnie też z ochotą na te sprawy jest mniej niż
      zero. Mam nadzieję że wkrótce odzyskam dawną werwę - nie wiem jak długo jeszcze
      mój mąż wytrzyma ten post.
      • pocahontas_kw Re: A co z libido? 11.01.05, 14:42
        Hm, no tak, czyli nie jestem osamotniona przynajmniej, pozostaje mi mieć
        nadzieję, że to chwilowy odpływ hormonów, a nie trwała tendencja, chociaż
        troche to juz trwa... U mnie etżnie bez znaczenia jest jakas tam obawa o
        malucha, ale przede wszytskim mam lenia i absolutnie nic mi się nie chce.
        Fakt,że nawet kochac mi się nie chce oddaje tylko ogrom tego
        wszechogarniającego mnie lenistwa. I co z tym zrobic? W zasadzie jestem
        pogodzona z faktem,że nic mi sie nie chce i do nieczego się nie zmuszam, w
        końcu ile razy w zyciu kobita jest w ciąży? Ale to zdechniete libido...nie jest
        dobre, szkoda mi mojego biednego miska.....;_)


        pocahontas Królowa Śniegu
        • lolo09 Re: A co z libido? 11.01.05, 22:39
          u mnie checi wielkie tylko gorzej z realizacja. bo to albo damian pojdzie za
          poxno spac i ja z nim, a to za duzo lazilam i troche mi ciezko, a to maz poza
          domem. mimo to ten raz w tygodniu staramy sie sobie zafundowac, bo ciagle grozi
          mi szew okrezny i gin moze powiedziec STOP smile)))))))))
    • guleranda Re: A co z libido? 12.01.05, 15:38
      Przyznam sie Wam dziewczyny, że u mnie libido wyraznie spadło, ale jako świerza
      zona nie mogę za nic pozwolic sobie na chwile wytchnienia.Oczywiscie moj maz
      wszystko rozumie,ale jego libido raczej nie. mam nadzieje, że to
      przejdzie.pozdrawiam
    • nonu Re: A co z libido? 12.01.05, 18:31
      U mnie podobnie, choć jest trochę lepiej niż w I trymestrze. Jak mojemu
      "mężusiowi" uda się wpaść popołudniu do domu, żeby "wrzucić coś na ruszt", to
      często też od razu zaspokajamy apetyt na "małe co nieco". Wieczorem z reguły
      "padam na pysk" i nie mowy o ...........smile)))
    • jola-kropek Re: A co z libido? 13.01.05, 07:59
      smile
      u mnie troche dziwnie... bo miewam sny erotyczne! gdzies slyszalam albo
      czytalam, ze niektore dziewczyny wlansie tak maja... az sama bylam zdziwiona... smile
    • rene41 Re: A co z libido? 13.01.05, 14:55
      Niejestem sama wiec to niejest tylko moj problem przez caly dzien biegam ze swoim synkiem bawie sie a wieczorem niestarcza mi sil na ZABAWY z moim mezem troszke czuje sie odtracony ale mam nadzieje ze odrobimy straty ,i wszystko bedzie ok.
      pozdrawiam
      • hobbito Re: A co z libido? 15.01.05, 22:06
        A JA WAS ZASKOCZĘ. U MNIE NIE SPADŁO ALE BARDZO ZNACZNI WZROSŁO. SPRZĄTAĆ MI
        SIĘ NIE CHCE, ALE KOCHAŁABYM SIĘ PO 3 RAZY DZIENNIE.... HA HA TYLKO MĄŻ JUŻ NIE
        NADĄŻA A POZA TYM DUŻO PRACUJE... PRZED CIĄŻĄ TEŻ CZĘSTO LUBIŁAM, ALE TERAZ
        JEST NIESAMOWICIE. NO I DOCHODZĄ CORAZ TO NOWE DOZNANIA!!!!!!!!!!! A O DZIDZIĘ
        SIĘ NIE MARTWIĘ, OWSZEM UWAŻAMY / SZCZEGÓLNIE MĄŻ /ALE BEZ PRZESADY. ŻYCZĘ WAM
        BY WAM SIĘ ODMIENIŁO. POZDRAWIAM.
        • mama-in-spe Re: A co z libido? 17.01.05, 13:52
          Mi zanikło niemal do zerasmile
          • jch6 Re: A co z libido? 24.01.05, 21:44
            A ja staram się o tym nie myśleć. Moje ginka zakazała nam, kiedy miałam
            plamienie. Zresztą teraz mąż na kontrakcie, więc szkoda gadać. Powiedziałam mu
            tylko, żeby sobie zawiązał na supeł i wytrzymał do czerwca. Co ja mówię dłużej,
            bo jeszcze połóg. Buuuuuuuu
            • m.nikla Re: A co z libido? 15.02.05, 14:54
              hm........... mnie tez sie chce dużo ostatnio... aż mi trochę dziwnie się
              przyznać.... mogłabym sie kochac 5 razy dziennie - codziennie.... ale mój
              problem leży- w chęci tej drugiej osoby... czujesię troche odepchnięta...
              • strzala04 Re: A co z libido? 16.02.05, 08:37
                Odepchnięta? Dlaczego? Bo jesteś w ciąży? Skoro Tobie się chce to nie rozumiem
                skąd problem...
                • elza78 Re: A co z libido? 16.02.05, 13:34
                  moze to problem mezczyzny, oni sie czesto boja zeby nic dzidzi nie zrobic, a
                  brzuch jak brzuch, zaczyna juz byc widoczny, maluch kopie tak ze mozna go
                  wyczuc i ta ciaza dla faceta sie staje taka bardziej realna, dochodzi wreszcie
                  do niego ze tam jest w srodku maly czlowieczek...
                  najlepsze jest to ze paradoksalnie teraz mniejsze jest niebezpieczenstwo a
                  wtedy kiedy brzusia jeszcze nie bylo widac ryzyko bylo wieksze smile
                  u mnie to roznie, teraz brzuchola widac wiec juz nie czuje sie "gruba" tylko
                  sie czuje "w ciazy" to jest plus, minusem sa kompleksy na punkcie biustu bo
                  dostalam rozstepow i one mi sie nie podobaja (wydaje mi sie ze zapatryawnie
                  meza nic tu nie ma do rzeczy bo wazny w tych sprawach jest moj komfort i moje
                  kompleksy a ja na punkcie biustu je teraz mam wink no i boje sie jak to bedzie
                  wszystko dalej, czy bede mu sie podobala jak juz dzidzia sie urodzi i bedzie
                  torche zbednego tluszczyku tu i tam... takie tam mam male dylematy, ala chlopa
                  mam wspanialego i pewnie nie ma sie czym przejmowac (w koncu polowal na mnie
                  trzy lata i to pewnnie nie po to aby sobie teraz olac) ale baba to sobie zawsze
                  cos tam "wkreci" na swoim punkcie smile co do samego "pociagu" do przytulania, to
                  go mam, i mysle ze w 2 trymestrze kiedy ustapily mdlosci powrocilo to wszystko
                  do stanu sprzed ciazy, tylko teraz dochodzi wlasnie ta troska o malucha, bo
                  mozna sobie mowic co sie chce, ale jednak o tym sie mysli... w trakcie tez wink
                  no i to rozprasza smile takze jakos tak sie trzeba dluzej starac wink ale mimo
                  wszystko jest super smile
                  alem sie rozpisala hihi
                  piszcie co tam u was w tej kwestii bo od rozpoczecia watku troche czasu minelo
                  juz smile
                  • guleranda Re: A co z libido? 16.02.05, 13:49
                    oj u mnie ostatnio marnie z libido...aż się sama zaczynam martwic.Co prawda
                    ostatni raz skończył się jakimś dziwnym opuchnięiem i bólem więc pomyslłam że
                    to infekcja(zreszta badania moczu by to potwierdzały) i teraz mam lekki
                    uraz.Mam nadzieję że to przejdzie bo juz i tak mój mąż jest bardzo cierpliwy,a
                    i ja bym chciała...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka