szwedka_kredka
26.01.05, 21:33
W poniedziałek wieczorem dowiedziałam się, że zarodek obumarł.
Od początku coś było nie tak - ciągłe plamienia, kiepski przyrost bety, ale
cąły czas ma się nadzieję... (tyle było historii z dobrym zakończeniem).
Wczoraj poszłam do szpitala, dziś miałam drugi zabieg (wczoraj jedna próba
się nie udała). Już jestem w domu.
Bardzo mi ciężko z Wami się żegnać, myślę, że nie wytrzymam, żeby tu nie
zaglądać.
Pa i wszystkiego dobrego.