Dziś wracam późno z pracy, tzn. koło 20 skończę i jeszcze pół godziny jazdy
do Poznania. Nie chce mi się nic robić, więc wstąpię po drodze do bistro i
zamówię ogromnego hot-doga z trzema parówkami, surówkami, ketchupem i sosem
czosnkowym. Mam gdzieś zgagę, która niechybnie się pojawi i będzie równie
ogromna. Nie przetrwałabym dzisiejszego dnia, gdyby nie myśl o tym hot-
dogu...

))