furetti
13.02.07, 21:46
Dziś po ponad miesięcznej nieobecności po raz pierwszy miałam okazję wejść na
forum. Przez mój ponad miesięczny pobyt w szpitalu bardzo brakowało mi
Waszego wsparcia, a było mi ono w tym czasie naprawdę potrzebne, zwłaszcza że
los mojego maleństwa był niepewny.
5 lutego o godz. 13.05 moja mała Hania (2300) pojawiła się na tym świecie
cała i zdrowa, urodziła się siłami natury (poród indukowany zastrzykami z
prowakacją i oksytocyną). Urodziłam wraz z mężem, przy pomocy cudownej
położnej. Mimo iż nie obyło się bez bólu, (nie było czasu na znieczulenie ze
względu na ekspresowy postęp akcji porodowej - w książeczce dziecka wpisali
czas 1 fazy porodu - 1 godz, 2 fazy - 10 min), było to doświadczenie którego
nigdy nie zapomnę - w pozytywnym sensie - doświadczyłam cudu.
Ze wzgledu na przedłużającą się zółtaczkę i infekcję dzidziuśia szpital
opuściłyśmy dopiero w 7 dobie po porodzie, ale obecnie poznajemy się
wzajemnie w domku.
Pozdrawiam