Od kilku dni mój Jasio nie chce jeść nic poza cycem, ani owoców, ani kaszki
ani zupek. Odkręca głowę i wyraźnie nie chce. A do tej pory, jak się już
przekonał, to nawet chętnie jadał, i moje i słoiczkowe. Początkowo myślałam,
że to dlatego, że na kilka dni pojechaliśmy na zieloną trawkę i ma za dużo
wrażeń, ale po powrocie do domu jest to samo. Może to zęby? Nawiasem mówiąc
zdaje się, że wychodzi mu kilka naraz

Czy Wasze pociechy miały taki kryzys?
Jak myślicie, co to może być?