Wczoraj musiałam autobusem pojechać z Anią na wizytę kontrolną do
ortopedy. Powrót był cudowny

, okazało się, że nikt nie
przewidział możliwości przekraczania Alei Stanów Zjednoczonych
wózkiem

.Nie ma świateł, jest kładka. Natomiast na kładce nie ma
nawet podjazdów dla wózków. Musiałam zatem Anię z wózkiem targać po
schodach w górę i w dół.
Mamy XXI wiek, stolica, centrum miasta i żadnej innej możliwości niż
targanie dziecka z wózkiem po schodach. Ok ja jestem dosyć silna,
ale jak ma sobie poradzić babcia, starsza opiekunka itp.
Jest przecież więcej takich miejsc w Warszawie, moim zdaniem
skandal. Po co jakieś kretyńskie becikowe, którego założeniem niby
miało być podnoszenie przyrostu, chyba należałoby zacząć od tego,
żeby dać mamom choćby możliwość poruszania się z dzieckiem po
mieście.
No to się wygadałam i mi ulżyło