Dodaj do ulubionych

Mieszkanie z teściową

20.09.09, 09:55
Z powodu kredytu i budowy domu musieliśmy skorzystać z pomocy mojej teściowej
przy opiece nad naszym synem. Teściowa wprowadziła sie do nas razem ze swoją
córeczką (rozpoczeła studia w Warszawie)gdy nasz syn miał 6 miesięcy. I tak od
1,5 roku trwa moja gehenna. Teściowa zamiast wychowywać mojego syna karmi go
cały czas papkami, puszcza reklamy cały dzień, nie wychodzi na spacery, chyba
że m zrobic zakupy, ale wtedy nawet nie wypuszcza go z wózka. O próbach
nocnikowania go nie chce słyszeć. Do mnie ma pretensję absolutnie o wszystko, że:
-dziecko nie mówi bo z nim nie rozmawiam tylko po pracy idę od razu na plac
zabaw wsadzam w piaskownicę i mam w dupie
- że prowadze na nim eksperymenty kulinarne zamiast dawać u cały czas
sprawdzone potrawy
- że musi cały czas naprawiać to co ja spieprzę (to jej słowa)
- za wymysliłam sobie dom a teraz jej biedny synuś musi "zapier..." a ja nawet
palcem nie kiwnę,
- że rano za za głośno sie zachowuję i on wstaje przed 7 i ona przez to eż musi,
- że za duzo ludzi do nas przychodzi
- że za często go myję - małe dziecko się nie poci więc wystarczy raz w tygodniu
itd
Jak tylko zaczynam stawiać na swoim to kochana "mamusia" strzela focha, zanosi
się łzami, pakuje i mówi żebyśmy w takim razie sami sobie radzili i wyjeżdża
zostawiając mnie z dnia na dzień. Ja pracuję w firmie projektowej i terminy sa
u nas święte więc musze ja przepraszać.
Ostatnio miałam raka, naszczęście nie złosliwego. Gdy jej to oświadczyłam ta
stwierdziła: mam gdzieś twoje choroby, mam swoje problemy.
Moja teściowa jest emerytowana nauczycielką. Mój syne za nią nie przepada.
Wiem, że sama sobie zgotowałam ten los ale teraz nie wiem nawet jak
dyplomatycznie to zakończyć. Ona chce się z nami przeprowadzić do nowego domu.
Musiałam sie wyżalić
Obserwuj wątek
    • beliska Re: Mieszkanie z teściową 20.09.09, 10:10
      Dorośli ludzie mogą jasno stawiać sprawę i powinni.
      Najpierw ustaliłabym z mężem, że czas wspólnego mieszkania z teściową dobiegł końca, bo męczy mnie to, powoduje zbyt duzo konfiktów, stresów a potem powiedziałabym teściowej, że serdecznie dziękujemy za jej pomoc, ale teraz chcemy spróbowac sami sobie dać radę. W razie awantury, łez itp. powiedziałam prawdę dlaczego mam dość, co ucięłoby wszelkie dyskusje i ewentualnie spowodowałoby obrażenie się teściowej. Nastawiłabym się na wysłuchanie opinii o sobie, jaka to jestem niewdzięczna itd. i miałabym to w nosie. Dziecko do żłobka i koniec problemu.
      • mlamon Re: Mieszkanie z teściową 20.09.09, 10:20
        Dziecko chodziło do żłobka ale cały czas chorowało, to sie mijał z celem. Marze
        o opiekunce ale narazie brak kasy. Jeszcze tylko 4-5 miesięcy i sie
        przeprowadzimy, mam nadziej że bez niej
        • verdana Re: Mieszkanie z teściową 20.09.09, 13:35
          jak się wykorzystuje prace tesciowej, to trzeba być także wdziecznym
          za to, ze pomaga. Nie mozesz się bez niej obejść, a masz same
          pretensje. To nie jest służąca - nie odpowiada Ci sposób zajmowania
          się dzieckiem, to trzeba znaleźć inny, a nie uznać, ze tesciowa jest
          od tego i w dodatku ma robić, co jej się kaze. Jak przestanie być
          potrzebna, to won - bo o wdziecznosci za to, ze bezczelna baba
          zajmowala się dzieckiem mowy być nie moze.
          A poza tym nie ma czegos takiego jak niezlosliwy rak.
          • to-wlasnie-ja Re: Mieszkanie z teściową 20.09.09, 14:19
            pl.wikipedia.org/wiki/Nowotwór_łagodny
            Wystarczy chocby wikipedia.
            a do autorki : jesli wiedzialas jaki nielatwy charakterek ma tesciowa to nalezalo sie naprawde bardzo mocno zastanowic nad wybraniem jej jako opiekunki do dziecka.Nie mozna miec ciastka i zjesc ciastko. Albo przyjmiesz jej pomoc ale i jej wady ,zlosliwosci albo placisz obcej osobie i wymagasz dostosowania sie do Twoich metod wychowawczych. Wypusc troche pary i o ile stosunki miedzy wami nie sa juz zbyt napiete i nie bawicie sie w przeciaganie liny, to kup dobre ciasto , zrob kawe i po prostu pogadaj z nia. Wyjasnij swoj punkt widzenia, pokaz , ze np. budowa domu to pomysl i Twoj i meza ( zakladam, ze tak jest ), popros o wychowanie syna w duchu wiekszej samodzielnosci. Sama tez odpusc i czasem przymknij oko na jakis drobiazg. Czasami to bardzo pomaga. A jak znow Ci cisnienie podskoczy, to pisz tutaj lub na innym forum zamiast niepotrzebnej domowej awantury wink
            • marzeka1 Re: Mieszkanie z teściową 20.09.09, 14:34
              "Z powodu kredytu i budowy domu musieliśmy skorzystać z pomocy mojej teściowej
              przy opiece nad naszym synem. "- i z takiego tylko powodu pozwoliłaś zrujnować
              życie swojej rodziny???? Wybacz, wiedziałaś, że teściowa ma niełatwy charakter,
              w życiu, mając taka wiedzę, nie zgodziłabym się za wspólne mieszkanie,
              wychowywanie dziecka nie tak, jak ja chcę.
              Jednak: masz pretensje,że jest, jaka jest, ale na pewno nie jest służącą, a mam
              wrażenie,że jakoś tak to wygląda: ma być tak i tak....
            • verdana Re: Mieszkanie z teściową 20.09.09, 16:03
              Nowotwór moze być lagodny - rak jest z definicji nowotworem
              złosliwym. Zatem nie ma "lagodnego raka".
          • mlamon Re: Mieszkanie z teściową 20.09.09, 21:56
            Dzięki za uświadomienie i rzeczy oczywistych i wsparcie
          • irdkm Re: Mieszkanie z teściową 01.10.09, 21:44
            witam
            mojej rodzinie (mi mężowi i dwójce małych dzieci)teściowa zaproponowała
            mieszkanie ze sobą,też mieliśmy sie budować.Wcześniej mieszkaliśmy w innym
            miescie jak przyjeżdzaliśmy mało nam nieba nie przychyliła taka była miła jak
            sie do niej przeprowadzilismy wszystko sie djametralnie zmieniło po miesiacu
            oznajmiła nam ze nie umielismy wychowac dzieci najmłodzsze miało rok a ona nie
            musi z nami rozmawiac,dzieki bogu mielismy w tym momencie gdzie sie od niej wyniesc
    • kanna Re: Mieszkanie z teściową 20.09.09, 14:32
      Mieszkanie z teściowa jest trudne. Wytrzymałas rok, wytrzymasz
      jescze troche. Co najwazniejsze NIE GÓDŹ się na to, żeby teściowa
      się z Wamu przeprowadzała, zacznij od dziś mówić to do męża,
      stanowczo. Niech zna twoje stanowisko.

      Tesciowej nie zmienisz, nie walcza z nią. jak nawet robi cos, co Ci
      nie pasuje - odpusć. Chociaz co do papek.. jakby ich nie było w
      mieszkaniu, to by nie dawała dziecku nie? Albo musaiła kupić za
      swoje pieniądze a awtedy by dwa razy pomyślała i moze wolała dac
      zupe, co wczesniej ugotowałaś.

      dzieci w żłobku chorują, wiadoma sprawa. Spróbuj popsłac małego
      teraz, jak teściowa jeszcze jest - będzie jako pomoc, jak mały się
      rozchoruje, a te dni, co będzie chodził, będzie miała dla siebie -
      więc odpocznie i może się zrobi "lepsza". A jest szansa, że do
      przeproowadzki mały sie uodporni.
      Ale.. dzieci w przedszkolu tez chorują, w szkole też... zawsze
      jakieś wsparcie jest potrzebne, jak zwolnień nie możesz brac.
    • daga_j Re: Mieszkanie z teściową 22.09.09, 15:58
      Aż trudno w to uwierzyć, że pozwalasz siętask traktować ale w sumie widać Twoje przyzwolenie. Uważasz, że budowa domu i nie zawalenie terminu projektu jest ważniejsze niż spokój w domu, wychowanie Twojego dziecka według Twoich priorytetów.
      Na Twoim miejscu przy najbliższej okazji gdy teściowa mówi, że się wyprowadza to powiedziałam "i dobrze, poradzimy sobie sami" no coś w tym stylu, ale oczywiście wyszukać sobie opeikunkę do dziecka już i tyle. Sądzę, że Was stać na to, oboje pracujecie i to dużo, budujecie dom, można to nawet spowolnić byle było stać na opiekę dla dziecka i żyć spokojniej.
    • burza4 Re: Mieszkanie z teściową 22.09.09, 19:30
      Masz w perspektywie jeszcze parę miesięcy - da się to znieść, jeśli
      innego wyjścia nie ma, bo teściowej nie zmienisz. Ale zmroziło mnie
      to, że ona chce się przeprowadzić do nowego domu?

      co masz zamiar z tym zrobić, czy twój mąż jest świadomy twojego
      podejścia pt "po moim trupie" i co on na to? a jak na to wszystko
      zapatruje się jej córka, która jak rozumiem też mieszka z wami?

      męzowi należałoby uświadomić, że opieka nad WASZYM dzieckiem to WASZ
      problem, również to, kto z nim zostanie kiedy pójdziesz do pracy
    • epreis Re: Mieszkanie z teściową 22.09.09, 20:31
      i ja WŁAŚNIE DLATEGO zamiast pracować siedzę z dziećmi w domu...
      wolę sobie odmówić jakiejś bluzki czy wielu innych rzeczy co miesiąć, skrócić wakacje- lub nawet wcale nie jechać ale unikać takich sytuacji któe nie są odbre dla nikogo...
      wkurza mnie tylko jak słysze- mogłabyś...masz dwie niepracujące babcie w domu...

      przez rok mieszkałam z teściową..i o ten rok za dużo, gdy tylko się nadażyła okazja braliśmy kredyt namieszkanie- ryzykowaliśmy sporo, było cięzko ale było...warto..
      pisze dziewczyny- wytrzymałaś rok, dasz radę miesiąc..ja ci napisze, że gdybym miała mieszkać tam jeszcze 1 miesiąc wylądowałaby6m w jakimś psychiatryku...
      są ludzie i parapety, są też teściowe i ludzie...
      nie z każdą się da żyć bez względu na to jak bardzo dobre ma się chęci....
      • moj_malutki Re: Mieszkanie z teściową 23.09.09, 21:10
        Dlaczego teściowa chce się wprowadzić do waszego nowego mieszkania?
        Ja też mam niepracującą mamę i sama nie pracuję,wychowuję synka sama,żyję bardzo
        skromnie ( kiedyś dla mnie nie do pomyślenia ) ,do pracy wracam wtedy kiedy
        dziecko gotowe będzie na przedszkole czyli w pełni samodzielne i gotowe na to
        psychicznie,z mamą nie zostawiłabym malego na jeden dzień nawet,nie chce mi się
        pisać szczegółów,z powodu ciągłego konfliktu właśnie,wnuczek babci nie
        lubi,takie mam wrażenie,i ja nie zamierzam być nie fair w stosunku do własnego
        syna i oszukiwac go że babcia wcale taka niedobra,złośliwa nie jest.Pozdrawiam i
        mówię ci,że wytrzymasz,tylko ciekawi mnie dlaczego ona chce z wami dalej,za wami??
        • mlamon Re: Mieszkanie z teściową 24.09.09, 08:03
          Teściowa chce z nami ieszkać dlatego że:
          -uważa że "zmarnuję" jej wnuka bo go nie umiem wychowywać
          -zmarnuję jej synka bo o niego nie dbam
          -chce znaleźć przytulny kącik na starość bo wierzy że tak mnie urobi że będę
          robiła co zechce w komfortowych warunkach. Już pare lat temu pytała czy znajdzie
          sie dla niej jakiś koncik
          Co do papek, teściowa sama je robi
          • epreis Re: Mieszkanie z teściową 24.09.09, 11:21
            a ile ty masz lat przepraszam? jakaś ubezwłasnowolniona jesteś? czyje dziecko? kto jest rodzicami? kto podejmuje decyzje wychowawcze????

            ja rozumiem wdzięczność wobec teściowej, ze wam pomaga..ale komuś kto powiedziałby mi, że będzie ze mną mieszkał bo nie dbam o dziecko i męża pokazałabym drzwi i klamkę z drugiej strony...

            tak tak ja wiem, mama twojego męza- rodzina..
            ale ja hołduję zasadzie, żepo ślubie rodziną, najbli8ższa i najważniejszą jest moj mąż i moje dzieci...i mój mąż mnie w tym popiera dlatego w konfliktach z naszymi rodzicami stajemy za sobą murem!
            • alessia27 Re: Mieszkanie z teściową 24.09.09, 19:04
              No to ci wspolczuje z calego serca.
              Ja na szczescie mieszkam z mezem i synem smile
              Zatem mamy spokoj smile

              ♥ Macius 10.05.2002
          • burza4 Re: Mieszkanie z teściową 25.09.09, 14:32
            mlamon napisała:

            > Teściowa chce z nami ieszkać dlatego że:
            > -uważa że "zmarnuję" jej wnuka bo go nie umiem wychowywać
            > -zmarnuję jej synka bo o niego nie dbam


            co się dziwisz, prosisz o pomoc i cierpliwie znosisz jej wyskoki =
            jesteś bezradna i sobie nie radzisz.

            najwyższa pora chyba ustawić tę relację we właściwy sposób, przede
            wszystkim jasno przekazać, że zamieszka z wami w nowym domu po twoim
            trupie. Skoro przeprowadzka to kwestia paru miesięcy, trzeba ten
            temat wreszcie poruszyć, żeby teściowa nie była zaskoczona i potem
            nie rżnęła głupa że nie może wrócić do siebie, bo jest
            nieprzygotowana

            nie napisałaś jeszcze co na te pomysły twój mąż? i dlaczego teściowa
            przeniosła się do was razem z córką?
          • protozoa Re: Mieszkanie z teściową 29.09.09, 13:29
            Przytulny kącik na starość? Życie łata niespodzianki. Nie przepadałam za
            teściową, ale gdy zachorowała- ciężko i smiertelnie głównie ja zorganizowałam
            tak życie, żeby cierpiała jak najmniej.
    • ga-ti Re: Mieszkanie z teściową 25.09.09, 15:07
      Hm. Ja też mieszkałam z teściową, 3 lata, 4 miesiące i kilka dni... Łatwo nie było. Inne rozwiązanie było by cholernie drogie. U mnie sytuacja mniej komfortowa, bo to ja mieszkałam u niej, byłam na jej terenie, w jej domu. Od razu "zarządałam" od męża osobnej kuchni! Według mnie, kuchniato taki "teren kobiety" i każda nowa tam się kręcąca odbierana jest jak intruz smile Mąż wykombinował mini kuchnię we wnęce przedpokoju. Od początku ustaliliśmy, że gotujemy sami, pierzemy sami (mieliśmy swoją pralkę na piętrze, teściowa swoja na parterze), sprzątamy sami częśc swoją i wspólną (teściowa starsza, więc o częśc wspólną my dbamy), dokładamy się do opłat (ustalone szczegółowo), żyjemy na własny rachunek.
      Pewnie trudno było jej to zrozumiec, ale się zgodziła i raczej respektowała. Wiem, że w przeciwnym razie napewno bez dużych zgrzytów by sie nie obeszło.

      U Was też takie ustalenia warto było zrobic. To teściowa jest u was, więc to wy stawiacie warunki!

      Teściowa pilnowała małego, gdy poszłam do pracy. Trudno jest byc wdzięczną osobie, której się za bardzo nie lubi, ale właśnie wdzięcznośc w takiej sytuacji teściowej się należy.
      Tu taż mieliśmy ustalone zasady. Ja przygotowuję ubranko dla dziecka, ja gotuję mu obiadki, przygotowuję to co ma zjeśc na śniadanko, deserek. Babcia tylko sprząta jeśli chce to co nabałaganił mały i nie zajmuje się domem, tylko dzieckiem. To, co z małym robi, to już inna broszka i wpływ mój mały. Wiedziałam, że krzywdy mu nie zrobi, a mały ją lubi. Nie raz zagryzałam usta i żaliłam sie mężowi.

      Właśnie,nie piszesz nic o mężu? Co on na to? U nas to mąż był "mediatorem", "przekaźnikiem" trudnych informacji.

      Jeśli twoja teściowa opiekuje się dzieckiem, gotuje, sprząta, robi wam zakupy, to ma prawo przypuszczac, że nie zajmujesz się wystarczająco domem i mężem.

      Przytulic się do męża, pochwalic go w obecności teściowej, pocałowac, upiec ciasto, ugotowac cos co on wyjątkowo lubi...
      I ustalic zasady wzajemnego mieszkania!

      Powodzenia!!!
    • allija Re: Mieszkanie z teściową 26.09.09, 20:16
      jak to jak zakończyć? kiedy strzeli kolejnego focha pozwól jej
      spakować walizki do końca, wyjść i nie wrócić. I zrób to jak
      najszybciej bo inaczej dotrwasz tak do przeprowadzki. Ja nie wnikam
      kto ma rację, ty czy teściowa, jednak konfikt jest i na pewno na
      nikogo nie wpływa to dobrze, takze na dziecko i twojego męża.
      Zakończ go i tyle, gdyby teściowej nie było to też musiałabyś jakoś
      sobie poradzić, zrób to teraz.
      • croyance Re: Mieszkanie z teściową 02.10.09, 00:03
        No ale na to Autorka watku sobie nie moze pozwolic, bo korzysta z uslug
        tesciowej jako bezplatnej opiekunki do dziecka.
    • morepig Re: Mieszkanie z teściową 28.09.09, 10:41

      ale jak mozna się tak ubezwlasnowolnic? wolalabym ziemie zrec niz
      sie tak meczyc...
      masochizm w najczystszej postaci..
    • exotique Re: Mieszkanie z teściową 28.09.09, 21:55
      a co malzonek na to wszystko powiada???
      • mlamon Re: Mieszkanie z teściową 29.09.09, 08:20
        Małzonek na poczatku nie widział problemu. Później jak sytuacja była nie do
        zniesienia kazałam aby wreszcie stanąć po mojej stronie. Wówczas teściowa
        zaczeła wypominac mi że "nastawiam" go przeciw niej.
        Generalnie mój mąż stara się nie angażować bo nie chce urazić przewrażliwionej
        mamusi.
        Siostra jest z nami bo studiuje w Warszawie i nie maiła gdzie mieszkać.
        Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż by sie mogło wydawać.
        Z mężem ustaliliśmy że wyprowadzamy się bezwzględnie bez niej. Był plan przed
        wakacjami żeby sie jej bezboleśnie pozbyć. Byłam w ciązy ale poroniłam.
        Co do tego że ona wszystko w domu robi a ja jestem niewdzięczna to nie jest to
        prawda. Na początku był plan, ona zajmuje sie dzieckiem ja cała resztą. Niestety
        jej moje jedzenie nie smakuje bo...za bardzo przyprawione i jej szkodzi. I tak
        ze wszystkim. ALe koniec tematu, wyżaliłam się. Dziękuję za dobre słowo ale
        wiekszość rad niestety nie do zrealizowania. Wiem, że zarzuca mi się
        niewdzięczność, trudno. JAk to powiedziała moja kochana teściowa: "zmień
        charakter bo z taką osoba jak ty nie da się ani mieszkać ani pracować"
        • epreis Re: Mieszkanie z teściową 29.09.09, 10:54
          ja naprawdę cię rozumiem...
          mialam podobnie, od swojej teściowej usłyszałam, że 'ukradłam jej męża. a on powinien wiedzieć, że matk ma się tylko jedną, żonę zawsze można zmienić"

          ja byłam ta zła, tylko, że ja mieszkałam u niej, wpadłam w depresję (i podejrzewam, że ty też ja masz bo totalnie nie wierzysz w siebie..zachowujesz się jak bezbronny dzieciak zdany na łaskę iniełaskę innych), a wystarczy wziąć się w garśći rozxwiązanie jest napewno..
          odwiedź jakieś psychologa czy psychiatrę, skończysz z depresją, uwierzysz w siebie to i rozwiązanie się znajdzie.

          po1- nie ma potrzeby przejmoać się jej uczuciami...ona się twoimi nie przejmuje..
          po2- mąż jest dorosły facet, powinien wiedzieć że teraz ty i wasze dziecko jesteście najważniejsi i tego powinniście isę trzymać
          po3- szanowna mamusia nie jest pępkiem świata i nie trzeba ise nad nią trząść jak nad jajkiem
          po4- naprawdę ywkorzystałabym pierwszą lepszakolejną awanturę i kazała jej się wynosić-ja tak zrobiłam...od razu jak tylko mogłam wzięłam kredyt i sama się wyniosłam...

          po 5 jak uda ci się od niej odseparowac to po jakimśtam czasie krótszym lub dłuższym konkaty między wami względnie się poprawią...
          • aurita Re: Mieszkanie z teściową 10.12.09, 09:03
            > mialam podobnie, od swojej teściowej usłyszałam, że 'ukradłam jej męża. a on po
            > winien wiedzieć, że matk ma się tylko jedną, żonę zawsze można zmienić"


            nie tylko tesciowe sa takie: moj ojciec tak powiedzial mojej matce... i zone
            zmienil ...
        • protozoa Re: Mieszkanie z teściową 29.09.09, 13:28
          Moja, niezyjąca juz teściowa, miała szereg cech nie do zaakceptowania przez nas
          m.in. palenie papierosów. To i szereg innych czynników spowodowało, że nigdy
          nie mieszkalismy razem. Starałam sie nie korzystać z pomocy teściowej - chciała
          przyszła, nie to nie. I wtedy mogłam stawiać swoje warunki na zasadach partnerskich.
          Jesteście z róznych domów, dzieli Was pokolenie, na wiele rzczy macie inne
          poglądy od kuchni poczynając na wychowaniu dziecka kończąc. Teściowa ma prawo
          nie jeść mocno przyprawionych potraw - jej wybór. Ty, póki korzystasz z jej
          pomocy masz obowiązek to uszanować.
          • ahhna Re: Mieszkanie z teściową 30.09.09, 00:25
            Teściowa też korzysta z ich uprzejmości pośrednio: montując u nich
            swoją studiującą córkę. ile na tym zaoszczędza córka i teściowa? Na
            mój gust to rachunek przysług jest na 0. A szacunek zawsze powinien
            być obustronny, inaczej trudno nazwać to pomocą.
            • protozoa Re: Mieszkanie z teściową 30.09.09, 07:40
              Studiująca córka za mniej więcej 1000 pln może znaleźć lokum w Warszawie. Może
              nie super ekstra, ale może. I tyle , albo mniej oszczędza teściowa. Autorka
              watku ma trudniejszą sytuację - vide jej post.
              Zgadzam się, że szacunek sie należy bez względu na rachunki, ale jesli juz
              korzysta sie z czyjejś pomocy to albo trzeba dobrze się zastanowic i ustalić
              obustronne prawa i obowiązki albo, jak w tym przypadku uszy po sobie. A poza tym
              warto sie zastanowic czy czasem nie ma sytuacji, w których jednak teściowa ma
              rację. Czy musi jeść osto przyprawione potrawy? Nie, rozumiem to, bo sama nie
              lubię. Czy spacery z dzieckiem polegajace na wsadzaniu go do piaskownicy są
              takie dobre - watpię. Moje dzieci nie znały osiedlowych piaskownic i placów
              zabaw ( z wyjatkiem przedszkolnego). Zachęcam do kompromisu.
            • protozoa Re:P.S 30.09.09, 07:48
              Wczesne mówienie dziecka nie jest najważniejsze w jego rozwoju i wychowaniu, ale
              napewno dziecko wcześniej zacznie mówic i poznawać świat, jesli się do niego
              mówi, pokazuje i aktywnie zajmuje.
              Ile kosztuje dom w Warszawie wiem. I trochę rozumiem teściową, ze może martwić
              się o syna, który tyra na ten dom od rana do nocy. Nie jest maszynka do robienia
              pieniędzy. Są panie deklarujące wielka miłość do męża a w drugim zdaniu
              okreslające siebie jako pedantki, które muszą wszystko miec zaraz, natychmiast
              na tip top. No i chłop bierze drugą, trzecią prace, kredyt i tak naprawdę tyle
              ma z zycia i młodości ile widzi w drodze do pracy. Potem jest dom, jest kredyt (
              który trzeba spłacać), jest totalnie sfrustrowany, nierzadko chory mąż i jest
              wypalone małżeństwo. Albo zdziwienie, że chłop szuka atrakcji poza domem.
              • mlamon Re:P.S 30.09.09, 08:17
                Chyba źle mnie zrozumiałaś albo nie chcesz zrozumieć. Jak widać nigdy nie byłaś
                w takiej sytuacji.
                Ja już od dawna jak gotuję to tylko lekko solę żeby jej sprawić przyjemność, ona
                i tak tego nie je bo.. zawsze coś tam znajdzie np mięso za twarde, brokuły są
                wzdymające, od cebuli boli ją brzuch.
                To ona twierdzi, że ja wsadzam dziecko w piaskownice i mam z bani spacer. To ja
                dbam o aktywny wypoczynek syna, zabierając go na spacer daję mu wolną wolę w co
                i gdzie chce sie bawić i czym. Na placu zabaw biega od zabawki do zabawki lub
                skupia sie na jednej np piaskownicy. Idę z nim codziennie bez względu na moje
                zmęczenie, stan zdrowia itd. Pod tym względem nie mam sobie nic do zarzucenia.
                Zwiedzamy wszystkie okoliczne place zabaw. Ona nie chce wiedzieć jak wygląda
                nasz spacer. Dla niej jest jasne, skoro wysypał sie piach z butów to dziecko
                siedziało 2 godziny w piaskownicy.
                Jeżeli o nasz dom i zaprzęgnięcie męża do pługa masz na pewno rację ale ja
                zarabiam tyle co mąż, to dzięki mojemu powrotowi do pracy dostaliśmy kredyt. I
                skoro mój mąż nie ma absolutnie obowiązków domowych (w przeciwieństwie do mnie)
                a prace ma lekką to chyba mu korona z głowy nie spadnie jeśli będzie się
                zajmował budową domu. To ja nie spałam od 2 lat, to ja wstaję o 4 bo moje
                dziecko sobie zażyczyło bajeczkę. Ona już się dawno do tego domu przeprowadził
                bo jak twierdzi lepiej mu sie tam śpi.
                Po raz kolejny żałuję że rozpoczełam ten wątek, byłam strasznie wściekła ale
                takie posty w stylu...jesteś niewdzięczną suką odbieraja mi chęć do życia.
                • pam_71 Re:P.S 30.09.09, 08:35
                  Ona już się dawno do tego domu przeprowadził
                  bo jak twierdzi lepiej mu się tam śpi.

                  ?! Twój mąż ?! Znaczy, że Ty aktualnie mieszkasz z synkiem, Teściową i jej córką
                  ?! ... Wo rany ... sytuacja była patologiczna od samego początku i nie mogło z
                  tego wyniknąć nic dobrego ... niestety.
                  Jak z tego wybrnąć teraz ... hm ... Jeśli mieszkanie zostanie to zostawić je
                  zamieszkałe przez Teściową i jej córę (przynajmniej do końca jej studiów - nie
                  będą mieli podstaw oskarżyć Was o niewdzięczność i Babcia będzie jako koło
                  ratunkowe w razie chorób Małego). A Wy do nowego domu wink Dla Młodego
                  opiekunka/żłobek. Podziękować Teściowej za pomoc i niech sobie odpocznie wink
                  I nie denerwować się na dziewczyny z Forum - One zawsze muszą wylać kubeł zimnej
                  wody. Usiądź, pomyśl i wybierz najlepsze dla siebie i Twojej Rodziny rozwiązanie.
                  Powodzenia
                • protozoa Re:P.S 30.09.09, 13:19
                  Osobiście jestem wstanie zrozumiec kogoś kto nie lubi twardego mięsa, brokuł, bo
                  wzdymają. Ja sama nie jem niczego z cebulą.
                  Opieka nad dzieckiem jest obowiązkiem rodziców. I nie jest to nic
                  niespotykanego, ze wychodzi na spacer, budzi się o 4.00 i opowiada bajki.
                  Osobiście wolałabym, żeby mąż bardziej angażował sie w opieke nad potomstwem,
                  wstawaniem o tej 4 zamiennie ze mna niz budową domu.
                  No, ale kazda z nas ma inne preferencje i ozekiwania od zycia i partnera.
                  Miałam trudna teściową, wiedziałam, ze nie zmuszę jej do rzucenia palenia,
                  paliła bo lubiła, zmarła zresztą z powodu chorób odtytoniowych. Nie prosiłam o
                  nic, nie korzystałam z jej uprzejmości, nie narzekałam i wymagałam jednego - nie
                  palenia u mnie w domu. Szanowałysmy to obie, choć ona pewnie uważała mnie za
                  dziwaczkę.
                  • mlamon Re:P.S 30.09.09, 13:50
                    Twoja teściowa szanowała Ciebie i Twoje zdanie. Moja mnie ani trochę. Wszystkie
                    moje prośby dotyczące wychowania syna są nie respektowano bo.. bo ona wie
                    lepiej. Albo robi w tajemnicy przede mna wiele rzeczy które potem wychodza w
                    praniu. Ja jestem bardzo wdzięczna mojej teściowej że chciała sie zająć synem
                    wtedy kiedy ja marzyłam o powrocie do pracy. To dzięki niej było to możliwe. Z
                    drugiej strony żałuję że nie poszukałam wówczas niańki, nie zacinełam pasa,
                    żałuję czasami że w ogóle wróciłam do pracy. Teraz jestem w sytuacji bez
                    wyjścia. Jak jej powiem "dziękuję" mamusi, poradzimy sobie sami to mam wroga do
                    końca jej lub moich dni. Jej córka która z nami zostanie wówczas będzie musiała
                    sie w końcu sama soba zająć czego też mi nie daruje. Mąż mi będzie przy każdej
                    nadarzającej się sytuacji wypominał jaj strasznie potraktowałam jego mamusię.
                    Wszystkie święta mam z głowy. No ale nie przekonam sie do puki nie zaryzykuję i
                    tego nie zrobię.
                    Nawet nie wiesz jak ja sie czasami boję wracać do domu po pracy, bo nie wiem co
                    mnie tam zastanie. Czy teściowa ma humor czy nie czy mały chory, bo jak chory to
                    już będę musiała słuchać wykładu na temat tego gdzie i jak prawdopodobnie go
                    przewiało.
                    Moja mama nie przyjeżdża do nas gdy mnie nie ma. Raz przyjechał i musiała
                    wysłuchiwac jak mnie źle wychowała. Moja mama powiedziałą, że są dorośli, niech
                    robią co chcą. Przestała się do mojej mamy odzywać. Jak przyjeżdża odwraca głowę
                    w druga stronę.
                    • agulasek Re:P.S 30.09.09, 15:17
                      Wiesz, gdy czytam Twoje posty, mam wrażenie, że czytam o sobie.
                      Bardzo dobrze Cię rozumiem, bo jestem w identycznej sytuacji.
                      Wróciłam do pracy z racji konieczności wzięcia kredytu na
                      dokończenie budowy domu. Bez mojego wynagrodzenia prawdopodobnie nie
                      mięlibyśmy zdolności kredytowej. Z tego powodu zdecydowaliśmy się
                      przeprowadzić do teściów – wynajęcie opiekunki mijało się z celem.
                      Koszt dojazdu do pracy + wynagrodzenie dla opiekunki sprawiłoby, że
                      niewiele więcej zostałobym mi w kieszeni. I cóż mieszkamy u teściów
                      już ponad 9 msc. Nie jest kolorowo. Też mam momenty, że nie
                      wytrzymuję i zastanawiam się, czy to było dobre rozwiązanie. Moim
                      zdaniem absolutnie nie powinnaś zgodzić się na mieszkanie z teściową
                      w nowym domu. Mnie przy życiu trzyma jeszcze myśl, że niedługo się
                      przeprowadzę i będę robiła to, na co mam ochotę, bez niczyich
                      pouczeń. Myślę, że fakt, że w nowym domu też masz mieszkać z
                      teściową dodatkowo Cię dobija. Koniecznie znajdź inne rozwiązanie.

                      Aha, moja teściowa też jest emerytowaną nauczycielką.
                    • protozoa Re:P.S 30.09.09, 22:05
                      Wcale nie wiem jak by się zachowywała moja teściowa gdybysmy mieszkały razem.
                      Wcale nie jestem pewna czy respektowałaby moje prosby co do wychowania dzieci i
                      np. nie pasła ich słodyczami, nie paliła przy nich itd. A ponieważ miałam powody
                      przypuszczać, że nie zrezygnuje ze swoich upodobań więc - nie korzystałam z jej
                      pomocy. Przez 3 lata nie pracowałam o ile nie licząc 2-3 dyżurów w miesiącu, a
                      wtedy z dziecmi był mąż.Tez mnie nosiło. Tez chciałam byc między ludxmi, też
                      miałam jakies zawodowe ambicje ( znacznie większe niz praca w pogotowiu, szycie
                      pijakom głów i bieganie po schodach z kierowcą). Gdy wróciłam do pracy a dzieci
                      poszły do przedszkola brałam pod uwagę rózne warianty - nie wiedziałam czy i jak
                      będą dzieci chorować. Nie chciałam brać zwolnień, nie chciałam aby w czasie
                      choroby dziećmi opiekowała się teściowa ( moi rodzice jeszcze pracują a wtedy
                      pracowali na 2 etatach). Postanowiłam miec opiekunke-pielęgniarke na telefon.
                      Bardzo drogą, ale wspaniała o wysokich kwalifikacjach. Płaciłam i wymagałam, był
                      klarowny układ.
                      Współczuje leku przed powrotem do domu, stresogennej sytuacji, ale jak bierzesz
                      to musisz niestety liczyć się z humorami dawcy.
                      • aurita Re:P.S 10.12.09, 09:11
                        > Bardzo drogą, ale wspaniała o wysokich kwalifikacjach. Płaciłam i wymagałam,

                        czy ty kobieto masz problem ze zrozumieniem tego co czytasz? autorka nie ma kasy
                        na "bardzo droga" ani na zadna opiekunke w tym momencie: ok przyznajmy: wkrecili
                        sie w nieciekawa sytuacje. Ludzie popelniaja bledy. Oczywiscie ty, protozoa
                        nigdy ich nie popelniasz.

                        Wszelkie utyskiwania na temat cebuli i brokolow mozna by obgadac ale chyba dla
                        wszystkich jest jasne ze dla tesciowej i autorki jest bardziej pretekst do
                        sporow a nie realny problem.

                        Pielegniarki nie maja zadnych kwalifikacji do wychowywania dzieci.

                        > Współczuje leku przed powrotem do domu, stresogennej sytuacji, ale jak bierzesz
                        > to musisz niestety liczyć się z humorami dawcy.

                        u autorki mieszkaja tesciowa i jej corka, niech sie wyprowadza, tesciowa moze
                        dojezdzac do wnuczka i wtedy Twoje teksty o biorcy beda mialy sens
                    • burza4 Re:P.S 01.10.09, 17:05
                      Mlamon, gorąco ci współczuję, ale nikt nie będzie respektować kogoś,
                      kto pozwala sobą pomiatać. Gdyby ktoś utarł teściowej nosa wcześniej
                      zaczęłaby gryźć się w język.

                      Każda z tych opcji, które wymieniasz jest o niebo lepsza niż
                      znoszenie teściowej w przyszłym domu.
    • maadzik3 Re: Mieszkanie z teściową 01.10.09, 16:11
      Przy kolejnym fochu zamiast przepraszac odwiez na dworzec z walizkami a
      nastepnie zadzwon do agencji nian, po czym na spokojnie szukaj niani na stale
      • ciociacesia chcesz moją nianię? 28.10.09, 09:54
        ja sie przeprowadziłam i juz jej nie potrzebuje smile
    • pam_71 Re:Ku pamięci 02.10.09, 11:30
      Kiedyś Wy będziecie komuś Teściową wink
      Warto o tym pamiętać ;-p
      • yula Re:Ku pamięci 28.10.09, 08:39
        > Kiedyś Wy będziecie komuś Teściową wink
        > Warto o tym pamiętać ;-p
        Mając w pamięci własne doświadczenia postaram sie jak najmniej sie wtrącać :p A
        co do autorki wątku, zacisnąć pasa i przy najbliższej awanturze grzecznie
        wyprosić mamusię, a już na pewno nie brać dodatkowych domowników do nowego domu,
        to jest wasz dom. W takiej atmosferze nie zostaniecie długo rodziną, a do nowego
        domu możecie przeprowadzić sie jak będą ściany dach i jeden pokój wykończony z
        łazienką i kuchnią, resztę powoli wykańczać na miejscu.
    • ewrzostar Re: Mieszkanie z teściową 28.10.09, 01:09
      Nie rozumiem, co ma kredyty, nowy dom, etc. do tesciowej? Mam wierzyc, ze dzieki
      temu, ze macie tesciowa zaoszczedzicie na opiekunce a za to splacicie kredyt na
      nowy dom?
      Sorry, ale to dla mnie taka abstrakcja.
      A juz wieksza abstrakcja jest mieszkac w takiej atmosferze poltora roku.
      Zwlaszcza, jesli cierpi tez na tej atmosferze dziecko (ktore ponoc babci nie lubi).
      No i sorry ale najwazniejsze pytanie: GDZIE W TYM WSZYSTKIM JEST MAZ, SYN
      TESCIOWEJ I OJCIEC DZIECKA?
    • japaa Re: Mieszkanie z teściową 28.10.09, 13:18
      Szczerze współczuję. Zrobił Ci się w chałupie straszny galimatias i anarchia,
      ale nie pękaj, wszystko jest do rozwikłania. Najlepsze byłoby chirurgiczne
      cięcie: szybko, czysto i nożem. Czyli mamusia się żegna, córeczka idzie na
      stancję, pokój córeczki wynajmujesz albo A) osobie, która w zamian za mieszkanie
      opiekuje się Twoim dzieckiem, albo B) komuś, kto płaci, a pieniążki wędrują do
      normalnej, zdrowej psychicznie niani.
      Pracujesz, znasz ludzi- popytaj, może ktoś ma córkę, siostrę, babcię, która chce
      sobie dorobić. Zawsze to byłby ktoś znajomy. Może w Twoim bloku jest normalna na
      oko sąsiadka, która chętnie dorobi- podrzucasz rano dziecko i spokój. U mnie w
      bloku jest właśnie taka komitywa, aż zazdroszczę, że sama na to nie wpadłam i
      babci nie zgarnęłam wcześniej.
      Wychodzisz z założenia, że to teściowa robi Ci łaskę i że masz być jej
      wdzięczna. A ja Ci mówię, że korzyść jest obopólna i tak naprawdę cena trzymania
      w domu dwóch osób (i jeszcze gotowania im!), w tym na pewno jednej wrogo
      nastawionej, jest daleko wyższa niż opieka nad jednym dzieckiem. Więc albo
      obopólna wdzięczność i szacunek, albo serdecznie się żegnamy.
      Wiem, że trudno podejmować pewne decyzje, kiedy ma się do czynienia z rodziną.
      Ale uwierz mi, znam sporo osób, które strasznie poszarpane psychicznie przez
      najbliższą rodzinę leczą rany dopiero po całkowitym odcięciu się od niej. To
      nieprawda, że matka jest tylko jedna, dlatego trzeba ją kochać i szanować,
      choćby nie wiem co robiła. Są matki- koszmary, od których trzeba uciekać, odciąć
      się, żeby nie zwariować, żeby nie zarazić się złością, agresją, strachem,
      depresją. Przecież to, co czujesz, przekażesz swojemu dziecku i innym. To jest
      jak zaraza.
      A tak w ogóle, czy teściowa nadaje się na opiekunkę? Czujesz, że Twoje dziecko
      jest z nią bezpieczne? Czy dwulatek nie wejdzie na szafkę/parapet/stołek i nie
      zleci, zanim ona się zorientuje? Skoro nie wypuszcza go z wózka, nie chce jej
      się uczyć go korzystania z nocnika i zabawia telewizorem, to pewnie nie chce jej
      się też chodzić za nim krok w krok. No tak kombinuję, że żeby upilnować malucha,
      trzeba mieć jakąś kondycję.
      Ciekawa sprawa z Twoją szwagierką. Mieszka u Ciebie i co. Stoi z boku w całym
      konflikcie? Jest z Tobą, czy przeciwko? Mąż wycofał się całkiem z konfliktu
      pozostawiając Cię samą?
      Powiem Ci coś; Stare mamuśki-teściowe-ciotki byłe nauczycielki to KOSZMAR.
      Wiedzą najlepiej, robią najlepiej, radzą najlepiej a Ty w rękę całuj i bądź
      wdzięczna. I są niereformowalne. Coś o tym wiem.

      Jeśli jednak postanowisz przeczekać, zapoznaj się z lekturą:
      www.gwp.pl/product/520.html
      i rozmawiaj z teściową jak z małym dzieckiem. "Jest mi przykro, kiedy tak do
      mnie mówisz". "Przykro mi, że masz inne zdanie na temat jedzenia i kąpania.
      Rozumiem, że wolałabyś robić to po swojemu. Jednak to ja jestem mamą i chcę
      decydować o swoim dziecku". bla-bla-bla
      • kag73 Re: Mieszkanie z teściową 28.10.09, 14:06
        Uwazam, ze jak najbardziej mozna mieszkac z teciami albo z
        rodzicami, pod warunkiem, ze ludzie sie dogaduja i rozumieja.
        Inaczej szkoda zdrowia.
        Nic nie zrobisz, musisz znalezc inne rozwiazanie, np. nianie do
        dziecka, albo zlobek, albo sama?maz zostac w domu, zebyscie nie byli
        zdani na babcie. Mozna poszukac jakiejs milej emerytki, ktora sama
        nie ma wnuczat i bedzie "zastepcza" babcia, mozna jej placic, zeby
        nie bylo nieporozumien.
        Pogadaj z mezem, tesciowej powiedz, ze niestety sie nie rozumiecie,
        ciagle sprzeczki i wymiana zdan, nie wyjdzie to nikomu na dobre.
        Niech sie wyprowadzi.
        Budowa domu musi poczekac, potra dluzej, ale bedziecie mieli
        spokojniejsze nerwy. jezeli tesciowa sie smiertelnie obrazi, trudno.
    • agazuchwa Re: Mieszkanie z teściową 28.10.09, 18:50
      nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi, wiec moze się powtarzam ,
      ale żłobek/przedszkole trzeba odchorowac więc to nie miaj się z
      sensem. młody ma już ponad 2 lata?prawda? ja bym postawiła na jedną
      kartę i po następnym obrażaniu się nie przepraszała.....zapisała
      młodego do złoba i szlus
    • sandorianka Re: Mieszkanie z teściową 22.11.09, 00:44
      Ja tu czegoś nie rozumiem, do czego potrzebna Ci teściowa skoro i tak nie
      pomaga, nie zajmuje się dobrze dzieckiem. Tym bardziej, że maluch jej nie lubi,
      dawno skorzystałabym z okazji, że ma focha i pakuje się i jej pomogła, walizy za
      drzwi i głowa do góry, są jeszcze żłobki, przedszkola, opiekunki, na pewno coś
      wymyślisz.
      W końcu chodzi o spokój Twój i Twojego dziecka.
      Odwagi, pomysłów i powodzenia życzę.
    • kol.3 Re: Mieszkanie z teściową 22.11.09, 09:27
      Obawiam się że z powodu budowy domu rozwalisz sobie rodzinę.
      Mieliście mieszkanie, małe dziecko, nie można było trochę poczekać z
      tą budową, aż dziecko zostanie odchowane?
      Ściągnęłaś sobie teściową na własne życzenie, do pomocy przy dziecku.
      Teściowa ma więc argument, że kiedy była potrzebna - pomagała, ma
      zatem, podstawy aby spodziewać się rewanżu na stare lata. Ty
      rozdzieliłaś wszystkim robotę - teściowa - do chowania dziecka, mąż -
      do budowy domu, a ty wiecznie niezadowolona. Skoro teściowa źle się
      opiekuje dzieckiem, rób to sama.
      Skoro stać Was na budowę domu, będzie Was stać na opiekunkę,
      oszczędzasz wykorzystując teściową i jeszcze narzekasz.Przychylam się
      do opinii Protozoi.
    • sapalka1 Re: Mieszkanie z teściową 25.11.09, 17:30
      Wytrzymaś tyle, może dasz radę jeszcze 3 miesiące, na 4 miesiąc (lub jego część) weź urlop (nawet bezpłatny) - przyda się na czas przeprowadzki, instalacji w nowych warunkach. Ustalcie z mężem termin wyprowadzki teściowej i przedstawcie jej go (termin albo przed Waszą przeprowadzką, albo np. do konca roku akademickiego, by siostra zdążyła na spokojnie przez wakacje znaleźć nowe mieszkanie).
      Nawet nie myśl o opcji zabierania teściowej do nowego domu, choćbyś miała zrezygnowac z pracy. Wykończysz się psychicznie przy niej. Z Twojej wypowiedzi wynika, że już teraz przydałaby Ci się wizyta u psychologa. Co to za sytuacja, że się boisz do domu wracać sad
      Mąż wie o tym co czujesz? Bo jego jakby w tym wszystkim nie było, mam wrażenie, ze sama ze wszystkim walczysz, a mąż się wycofuje i umywa rączki. Nie ma tak, to on powinien pomóc Ci i ustalać drażliwe kwestie z matką. I nie ma wytłumaczenia, że on niechce urazić mamusi, z tego powodu Ty masz zdrowie tracić?
      Powodzenia, trzymaj się.
      • mlamon Re: Mieszkanie z teściową 25.11.09, 21:55
        Odkąd napisałam pierwszego posta dużo sie zmieniło. Jesteśmy zgodni z mężem co
        do tego, że wyprowadzamy sie bez mamusi. Ja biore 2 miesiące urlopu
        wychowawczego, dziecko w tym czasie adaptuje sie do nowych warunków i szukamy u
        niani bądź prywatnego przedszkola puki nie dostanie państwowego.
        Dziękuję za wszystkie posty, również te które nie sa zbyt miłe. JA rzeczywiście
        dużo narzekam ale taki juz mam charakter, jak to mówi moja teściowa: " pracuj
        nad soba bo nikt cie nie lubi"
    • forencka Re: Mieszkanie z teściową 09.12.09, 14:11
      Zrób wszystko, żeby zakończyć wspólne mieszkanie. Nie przepraszaj, nie opuszczaj
      głowy, stawiaj spokojnie na swoim. I oddaj dziecko do żłobka, karm warzywami,
      będzie zdrowe. Nawet nowy dom nie jest wart takich nerwów. Powodzenia!
    • mumi7 Re: Mieszkanie z teściową 09.12.09, 17:36
      Powiedz teściowej, podobnie jak ona to zrobiła, że masz gdzieś jej
      chęć zamieszkania z Wami w nowym domu. I nie pozwól na
      przeprowadzke. Zwłaszcza, że męża nie musisz przekonywac, piszesz,
      że za mamą nie przepada. Mam w dalszej rodzinie emerytowanego
      nauczyciela, gorszej osoby, z jej wszechwiedzącym autorytetem,
      karcącym glosem i poniżaniem ludzi ze świecą szukać. Wspołczuję. Ale
      musisz się wysilić, żebyś nie miała tego przez kolejne 15 lat.
    • aurita Re: Mieszkanie z teściową 10.12.09, 08:56
      Kobieto!!!!!!!

      1) zalatwiasz malemu zlobek: tak wiem czeka sie dlugo ale do tego czasu
      zaciskasz zeby, wszystko w celu zeby gdy zacznie sie juz pakowac nie przerywac
      jej tej czynnosci
      2) nie ma nawet mowy o tym aby obie panie mieszkaly z wami; tesciowa jest mile
      widziana jako gosc

      o wszystkim powinnas porozmawiac z mezem: to ze kocha swoja mamusie to jedno ale
      czy nie widzi jaka jest sytuacja w domu? Jak Twoj synek bedzie starszy to
      bedziesz miala sajgon, maly nie bedzie sie nikogo sluchal widzac ze dorosli sie
      gryza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka