Dodaj do ulubionych

Karmienie piersią nie wyszło..

17.05.10, 23:18
Temat nie o mnie kompletnie,mi wyszło bez najmniejszych problemów, bez
krwawiacych sutków, dziecko jadło od urodzenia świetnie, nie miałam diety...
no pieknie po prostu!!!
Dlatego ja, jak i pewnie wiele mam którym było łatwo mam takie a nie inne
spojrzenie na KP i nie moge zrozumieć dlaczego ktos nie karmi. Benefity
karmienia znamy wszyscy i tu nie o tym. Chciałabym zrozumieć "drugą stronę".
Sama nazywam siebie "laktacyjną terrorystką", ale rozumiem, że moge kogos
niechcący urazić.
Więc prosba do mam "którym sie nie udało" prosze opiszcie swoje historie by
"terrorystki" takie jak ja, spojrzały na to z drugiej strony.
ps. pisze tak bo wierze szczerze, ze mamy dla których AP jest ważne, nie
zrezygnowały z karmienia "bo tak wygodnie", "zeby móc sie napić" i "żeby cycki
nie opadły" ani że ten watek rozwinie sie do opisywania ile trwa zakręcanie i
odkrecanie butelkiwink
Obserwuj wątek
    • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 17.05.10, 23:41
      widzisz kaka-llina, ja sie nie balam ani o opadanie cyckow (ech, gdziez one, te
      piekne, pelne moje ...smile, ani o wygode (bo wygodnie mi bylo karmic); na dodatek
      od pierwszej chwili mala ssala pieknie, zero problemow z przystawianiem,
      ciagnieciem, z produkcja, zadnego bolu, zadnych diet, zadnych sensacji, po
      prostu, jak to okreslila moja owczesna doradczyni laktacyjna -doradczyni
      laktacyjna byla mi zbedna bo nasze karmienie powinno sluzyc jako przyklad ksiazkowy.

      i co.

      i skonczylo sie po 3 miesiacach (ssanie za dnia) i pol (jeszcze ssanie nocne).

      dziecko mi sie odstawilo, z dnia na dzien, ot, bez zadnych sygnalow, bez
      wstepnej niecheci, bez problemow.
      po prostu pewnego dnia odmowila i juz.\

      sprobowalam wszystkiego, doslownie wszystkiego, bo chcialam karmic jeszcze troche.

      ale na nic zdaly sie WSZYSTKIE metody...jeszcze przez dwa tygodnie mniej wiecej
      ssala noca, na wpol spiąco, pozniej zaczela sie wybudzac i udezrac w krzyk nawet
      w nocy.

      stwierdzilam, ze gra niewarta swieczki, tzn-moj stres i jej stres sa niepotrzebne.\\

      przeszlam na mm, mala zadowolona, bo mleko dostaje, ja sie nie czuje w zadnej
      mierze gorsza, bo skoro tak wyszlo, trudno.
      zawsze dane mi byly te 3 (i pol) miesiacesmile
      • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 00:12
        Dawałaś smoczek?
        • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 09:32
          ech ten smoczek, zawsze smoczek...wink
          smoczek nigdy nie odgrywal wielkiej roli w zyciu mojego dziecka, miala i ma do
          niego stosunek raczej obojetny.
      • jul-kaa Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 12:05
        Przestało jeść z piersi i co? Chodziło głodne? Przecież nie znało jeszcze innego
        jedzenia? Może to tylko chwilowy kryzys był? Troszkę tego nie rozumiem.
        • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 12:08
          nie, nie "chodzilo " glodne, dostalo w koncu mleko z butelki. chwilowy kryzys
          ktory nigdy sie nie skonczyl.bawilam sie jeszcze jakis czas w odciaganie,
          pozniej zaprzestalam.
          czasami i tak bywa.
          • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 21:40

            > nie, nie "chodzilo " glodne, dostalo w koncu mleko z butelki. chwilowy kryzys
            > ktory nigdy sie nie skonczyl.bawilam sie jeszcze jakis czas w odciaganie,
            > pozniej zaprzestalam.
            > czasami i tak bywa.
            Samo to wesz....winku
            Obstawiam, ze zareagowalas podaniem butelki, w sytuacji
            w ktorej nalezalo wziac na spokoj. Dziecko ma silny instynkt przetrwanai i na
            pewno by nie zaczelo jesc mieszanki, gdybys nie dala, naprawdesmile
            To, ze dziecko w takim wieku samo sie odstawili, jest tak samo mozliwe, jak, ze
            pewnej nocy zaczelo emitowac blekitne swiatlo z czola (no, takie niemadre
            skojarzenie mi sie nasunelowink)
            • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 22:34
              no widzisz, nalezysz najwyrazniej do grupy osob, ktore LEPIEJ wiedza, co bylo i
              jak bylo. dlatego nie lubie o tym dyskutowac, bo nie znosze sytuacji, w ktorej
              ktos mi wmawia, ze wie lepiej ode mnie, co sie naprawde stalo i jak sobie z tym
              radzilam.

              zle obstawiasz. nie podalam mieszanki, podalam moje odciagniete, podawalam
              jeszcze przez dwa tygodnie.
              reagowalam spokojem, kladlam sie z dzieckiem do lozka, robilam milion zalecanych
              w takich sytuacjach rzeczy lacznie z probami karmienia w ciemnym, wytlumionym
              pomieszczeniu.

              NIC nie dzialalo i NIE ZYCZE sobie wmawiania mi, ze sie "nie postaralam",
              "poddalam "za szybko czy cokolwiek innego.

              to tak, uprzedzajac przyszle dywagacje.

              i tak, moje dziecko niemalze zaczelo emitowac niebieskie swiatlo, gdy po calym
              dniu "brania na spokoj" wreszcie dostalo jesc-z tej strasznej butelki!

              czy juz wystarczy, czy jeszcze cos powinnam dodac...?
              • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 22:35
                dodam jeszcze, "for the record", ze takie samoczynne odstawienia sie dzieci sa
                dosc powszechne w mojej rodzinie-i ja tak uczynilam, i moj brat rowniez. tylko z
                siostra mamie sie udalo dluzsze karmienie.
                • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:05
                  Dzieci w kulturach pierwotnych odstawiaja sie same, majac kilka lat. Czytalam,
                  ze dwulatek od biedy moze zrezygnowac sam, choc np. ja sama uwazam, ze to malo
                  mozliwe bez popracowania nad ta kwestia przez mame.
                  Wczesniej nie, bo to nienaturalne. Dziecko w naturze umarloby odstawiwszy sie,
                  zanim nie umie porzednie sie czyms innym najesc.
                  Male ssaki samobojcami nie sa, wiecwink
              • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:01
                > i tak, moje dziecko niemalze zaczelo emitowac niebieskie swiatlo, gdy po calym
                > dniu "brania na spokoj" wreszcie dostalo jesc-z tej strasznej butelki!

                Ok, spokojnie, ja Cie nie oskarzam.
                Mialas otoczenie z niewlasciwym nastawieniem, sama "nasaczoona" jakas wizja
                genetycznie warunkowanej niecheci dzieci do piersi itd.
                Taka samosprawdzajaca sie przepowiednia.
                Sama piszesz, ze po jednym dniu brania na spokoj, dalas mieszanke. I blad. W
                domu, w ktorym jest niemowle nie powinno byc butelki, mm itd. Dziecko moglo miec
                jakas infekcje, bol brzuszka, plesniawki - nie mialo ochoty na ssanie - zdarza sie.
                Matka jaskiniowa cierpliwie czekalaby na poprawe, noszac, tulac, kolyszac, moze
                jakimis ziolami smarujac dziasla. Matka w XXI w kaze mezowi leciec po mieszanke
                do hiprmarketuwink
                No taki life.

                Sorry, ale nie uwierze w samoodstawienie dziecka w tym wieku.
                • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:27
                  jeszcze raz: NIE dalam mieszanki, dalam moje mleko odciagniete, i tak
                  dawalam przez kolejne dwa tygodnie(tym bardziej, ze jeszcze przez dwa tygodnie
                  mala ssala w miare bezproblemowo w nocy, fakt ze na wpol spiaco).

                  moje dziecko nie mialo plesniawek, kolek, bolow brzucha, bylo i jest (odpukac)
                  absolutnie zdrowe.nawet zabkowanie przechodzi "lajtowo" w porownaniu z innymi
                  dziecmi.

                  problemow z przystawianiem rowniez nie mialam, ani z produkcja mleka, w zasadzie
                  z niczym. jak juz pisalam, moja doradczyni laktacyjna stwierdzila, ze nasze
                  karmienie sie jest tak wzorcowe, ze niejedna swiezo upieczona (a i bardziej
                  doswiadczona) mama moglaby pozazdroscic.

                  i nagle, jakby ktos wylaczyl swiatlo.

                  "Matka jaskiniowa cierpliwie czekalaby na poprawe, noszac, tulac, kolyszac, moze
                  > jakimis ziolami smarujac dziasla. Matka w XXI w kaze mezowi leciec po mieszanke
                  > do hiprmarketuwink"

                  powtarzam: ja ROWNIEZ zrobilam wszystko, co moglam, zas noszenie, kolysanie i
                  tulenie bylo i jest u nas na porzadku dziennym-nie wiem, co chcesz mi
                  powiedziec, ze zbyt slabo kocham swoje dziecko (ie: stad nie nosilam, nie
                  tulilam i nie staralam sie jak moglam...?) no wybacz, ale w tym momencie moge
                  tylko wirtualnie parsknąc smiechem...

                  i powtorze po raz setny: NIE, nie polecialam do marketu po mieszanke, nie
                  podalam dziecku od razu mm. odciagalam swoje.

                  "Sorry, ale nie uwierze w samoodstawienie dziecka w tym wieku.
                  > "

                  Coz, nie ma takiego przymusu, ja jednak pozostawiam sobie zawsze umysl otwarty
                  nawet na zjawiska, z ktorymi sama nie mialam do czynienia.
                  • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:36
                    aa, i moge sie zgodzic, ze gdybym przeczekala dwa, trzy...iles tam dni, moze
                    mala uznalaby, ze nie ma wyboru i trzeba ssac. mozliwe.

                    ale moje dziecko nigdy nie kwililo zalosnie, moje dziecko, gdy zaczynalo plakac,
                    wpadalo w przerazajacy (dla mnie i kazdeg innego swiadka, lacznie z
                    pielegniarkami, health visitors etc) -nie wiem jak to nazwac...atak?trans? stan?
                    to byl placz i rozpacz, ale tak potworna, ze musialabym byc z kamienia, by na to
                    spokojnie patrzec i "przeczekiwac". dodatkowo przy takim transie (a bywalo
                    takich kilka, kilkanascie dziennie!) zapowietrzala sie, wiec tym bardziej nie
                    bylo w tym wszystkim niczego komfortowego...

                    kiedy doszlo do odrzucenia piersi, ataki tego placzu (nie ma na to chyba
                    odpowiedniego slowa) oczywiscie nasilily sie. i tym trudniejsze staly sie proby
                    nakarmienia.

                    ech, ja nie wiem po co ja to wszystko piszę, przeciez to zupelnie bez sensu, kto
                    nie widzial, ten nie zrozumie.

                    dobra, znikam z watku, niech piszą te, ktorym rzeczywiscie nie udalo sie
                    karmienie, a nie takie leniwe zle matki jak jawink
                    • basiak36 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:48
                      green_naranja napisała:

                      >
                      > dobra, znikam z watku, niech piszą te, ktorym rzeczywiscie nie udalo sie
                      > karmienie, a nie takie leniwe zle matki jak jawink

                      No cos Ty smile
                      Jak nie chcesz wracac w przeszlosc to ok, nie ma problemusmile Ale czasem warto bo
                      moga wyjsc szczegoly o ktorych sie wtedy nie myslalo. I nie w kontekscie
                      szukania poczucia winy tylko czystych informacji, i wylaczniesmile
                      • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:55
                        basiak, wiesz, ja juz nie mam pojecia, co bym jeszcze mogla napisac, zeby
                        rozjasnilo sprawewink

                        jedynym chyba szczegolem moze byc to, ze mialam potezna depresje poporodowa (no
                        ale przeciez od poczatku, a nie od trzeciego miesiaca...), no i moze to tez
                        mialo wplywn na malą jakis, po czasie...nie wiem, nie widze sensu gdybania,
                        naprawde nie spedza mi ta kwestia snu z powiek, bo:

                        a)troche jednak dziecko pokarmilam, jak chcialam, i to jest wazne dla mnie,
                        b) nie czuje sie zle z tym, ze w koncu musialam przejsc na sztuczne, nie uwazam
                        tego za trucizne i zrodlo wszelakiego zla; w zaden sposob nie umniejsza to mojej
                        wartosci jako "najlepszej matki swojego dziecka", a jedyna, nasza tylko więz i
                        bliskosc mamy i bez piersismile
                    • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 01:27
                      > wpadalo w przerazajacy (dla mnie i kazdeg innego swiadka, lacznie z
                      > pielegniarkami, health visitors etc) -nie wiem jak to nazwac...atak?trans? stan
                      > ?
                      > to byl placz i rozpacz, ale tak potworna, ze musialabym byc z kamienia, by na t
                      > o
                      > spokojnie patrzec i "przeczekiwac". dodatkowo przy takim transie (a bywalo
                      > takich kilka, kilkanascie dziennie!) zapowietrzala sie, wiec tym bardziej nie
                      > bylo w tym wszystkim niczego komfortowego...

                      No klasyczne objawy kolkismile
                      Sluchaj, ja tez odstawilam pierwsze dziecko po trzech miesiacach, z inego powodu
                      - mnie rozkaz wydala lekarka (chora bylam i "zarazalam" dzoecko), a poniewaz to
                      bylo wieki temu, obie pewnie nie mialysmy pojecia, ze to mega glupota.
                      Nie uwazam, ze ejstes zla matka. Nie bylo po prostu przy Tobie nikogo, kto by Ci
                      pomogl w trudnej sytuacji.
                      To jest blad systemu calego, Twoj w najmniejszym stpniu. Przy nastepnym dziecku
                      zadzwon do pani Moniki Staszewskeij z gazety, ona takie klopoty zalatwia jedna
                      rozmowa, ze jej tu reklame zrobiewink
                      • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 09:48
                        nie, to nie sa klasyczne objawy kolki, nie rozumiem na jakiej podstawie tak
                        uwazasz, chyba niewiele przypadkow kolki widzialas?w ogole chyba nie jestes w
                        stanie pojąc, ze nie wszystkie dzieci sa "latwe, proste i przyjemne w obsludze",
                        ze sie tak poslużę tym malo eleganckim okresleniem...nie rozumiem tez skąd twoje
                        przekonanie, ze masz odpiowiedz na wszystkie sprawy zwiazane z karmieniem (bądz
                        nie) piersia. w moim przypadku mylisz sie i oddalasz od rzeczywistosci z kazdym
                        kolejnym postemwink

                        dla formalnosci, pisalam juz (nie wiem, dlaczego niektorzy rozmowcy nie
                        potrafia czytac dokladnie), ze moje dziecko kolki nie mialo, ani jednej, ani
                        razu, co zostalo zdecydowanie stwierdzone przez specjalistow i odpowiednie
                        badania. ten "placz" to byl problem innego rodzaju, w ktorego rozwiazaniu
                        pomogla ostatecznie...Tracy Hogg, ha.

                        nie bede juz rozwlekac tego tematu, jak juz powiedzialam, bylo minelo, serca mi
                        to nie rozdarlo.

                        nie staraj sie juz wymyslac kolejnych argumentow, bo jak mowie-ODDALASZ sie
                        coraz bardziej, coraz bardziej blądzisz, a mnioe sie nie chce po raz setny
                        powtarzac za kazdym razem tego, co juz napisalam w poprzednich postach. sprobuj
                        przyjac, ze nie masz monopolu na jedyna prawde objawioną (jak wlascicielka
                        forum, z ktorego przyszlas...?)
                        • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 14:46
                          Kolka niby jak sie wg Ciebie objawia?smile
                          Tracy Hogg, no daj spokoj. Akurat o karmieniu piersia to ta pani miala pojecie
                          nizej zera.
                          Ok, spoko, masz zespol utwierdzania sie w raz przyjetym wariancie, - im bardziej
                          sie Ciebie probuje przekonac, tym glebiej sie okopujesz. Klasyczna reakcja,
                          jestem przyzwyczajonasmileZaraz sie dowiem, ze jestem nie tylko glupia, ale i brzydkawink
                          Sluchaj, gdyby to bylo niedawno i byla szansa na powrot do karmienia,
                          podreczylabym Cie jeszcze, ale teraz to juz wiesz - nic nie zmieni, nie ma sensu
                          sie stresowac.
                          • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 16:40
                            kolka miedzy innymi objawia sie prężeniem ciala i zginaniem nózek, sam placz nie
                            jest jej wyznacznikiem, nie rozumiem jaki masz z tym problem...?tym bardziej, ze
                            -jak juz wspomnialam, radzilam sie i lekarzy, i health visitors odwiedzajacych
                            mnie w domu, i doradczyn laktacyjnych, tak wiec wiesz...kolejny raz kula w
                            plot.naprawde uwazasz, ze męczylam dziecko nierozpoznana kolką przez 3 miesiace,
                            bez konsultacji ze specjalistami?big_grin

                            i jeszcze raz: T Hogg nie "radzilam sie" w kwestii karmienia piersia.chodziloo
                            cos zupelnie innego, o czym ten watek nie traktuje, naprawde chyba masz potezne
                            problemy z rozumieniem slowa pisanego ...

                            mam wrazenie ze rozmawiam ze sciana. kompletnie nie czytasz moich odpowiedzi,
                            wybiorczo odnosisz sie do czegos tam, co w ogole nie ma nic wspolnego z
                            problemem, ja dziesiatki razy tlumacze jedno i to samo, ze

                            -nie, nie podalam dziecku mm (ty oczywiscie kilka razy powtarzasz, ze tak zrobilam)
                            -nie, moje dziecko nie mialo kolek (oczywiscie wedle ciebie mialo, a jakze!)


                            I TAK W KOLO MACIEJU.

                            to ty tkwisz utwierdzona w jakims swoim wariancie, ktory chcialabys chyba
                            odniesc do kazdego przypadku zaprzestania karmienia piersia.

                            powtorze po raz ostatni: MYLIsz sie w kazdym najmniejszym nawet punkcie, zle
                            analziujesz, nie czytasz i nie sluchasz.

                            moge teraz, na tej podstawie powiedziec: jakie to szczescie, ze nie jestes
                            doradczynia laktacyjna profesjonalnie...niejedna slabsza psychicznie mama
                            moglaby sie zalamac, obcujac z toba ( a wlasciwie z twoim sposobem prowadzenia
                            DIALOGU...),
                            przykro mi, jeslizbyt ostro zabrzmialam, ale znudzilo mnie tlumaczenie raz po
                            raz, ze nie jestem wielbladem

                            dla mnie koniec tematu.
                            • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 21:59
                              A ja Ci mowie, ze ta twoja historia o samoodstawieniu to kompletny nonsens, co
                              bys o mnie jeszcze nie napisalasmile

                              • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 22:02
                                ok asjula,niech ci bedzie, najwyrazniej jestem jednak wielblądem, ty zas
                                trzymalas glowe miedzy moimi cyckami (poslugujac sie tym kolokwializmem) 6
                                miesiecy temu. i jak to wielblad, nie zauwazylam cie wtedy.
                                • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 22:27
                                  Nigdzie Ci nie musialam glowy wkladacsmile Jestes homo sapiens, Twoje dziecko
                                  takze. Machanizm laktacji jest prosty jak trzonek cepa i dla wszystkich matek na
                                  calej planecie taki sam.
                                  • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 22:47
                                    no jak widac nie jest tak, jak bys chciala, aby bylo.
                                  • e-dziunia Re: ajsula 28.07.10, 11:09
                                    Sory, ale wymądrzasz się do przesady.....
                                    Uczepiłaś się jak pijany płota i żyć dziewczynie nie dajesz! Jak sama
                                    założycielka wątku napisała - nie ma on służyć umoralnianiu kogokolwiek, więc
                                    uszanuj wolę założycielki i weź na wstrzymanie uncertain
                                  • falka32 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 13.08.10, 13:44
                                    asjula1 napisała:

                                    > Nigdzie Ci nie musialam glowy wkladacsmile Jestes homo sapiens, Twoje dziecko
                                    > takze. Machanizm laktacji jest prosty jak trzonek cepa i dla wszystkich matek n
                                    > a
                                    > calej planecie taki sam.

                                    A czy nie przyszło ci do głowy, że gdyby ona była matką jaskiniową, to jej
                                    dziecko by po prostu umarło? Bo może u niej w rodzinie pojawiła się jakaś
                                    subtelna mutacja (mutacje pojawiają się cały czas i są głównym napędem doboru
                                    naturalnego), która spowodowała to nieadaptacyjne odstawianie się dziecka od
                                    piersi i jej rodzeństwo przeżyło tylko dlatego, że przytrafiło im się to w
                                    czasach powszechnej dostępności mieszanek? Naprawdę, odstępstwa od normy się
                                    zdarzają, również od programu biologicznego i instynktu samozachowawczego.
                                    Upieranie się przy naturze ma sens, dopóki nie jest zagrożone życie i zdrowie
                                    dziecka, a nie za wszelką cenę dla idei, chyba, że jesteś zwolenniczką
                                    naturalnej selekcji niemowląt.
                                    Czy dobrze rozumiem, że przeżycia dziecka, które z niewiadomych powodów nie chce
                                    ssać piersi, ale jest głodne i cierpi, zanosząc się do bezdechu pomimo tulenia i
                                    tak dalej, nie miałyby znaczenia, bo ulegnięcie im oznaczałoby to okropne słowo
                                    "poddanie się"? Czy to jest jakaś wojna?
              • basiak36 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:11
                > zle obstawiasz. nie podalam mieszanki, podalam moje odciagniete, podawalam
                > jeszcze przez dwa tygodnie.
                > reagowalam spokojem, kladlam sie z dzieckiem do lozka, robilam milion zalecanyc

                Zakladajac ze w uzyciu nie bylo zadnych smoczkow uspokajaczy i butelek, nawet w
                malych dawkach (bo to najczestsze powody takiego 'odstawiania'),
                bywa ze dziecko np ma jakies dolegliwosci brzuszkowe, albo po prostu wkracza w
                etap krotszego ssania bo w dzien woli sie rozgladac a nie ssac i nadrabia w
                nocysmile W takiej sytuacji po prostu najlepiej przeczekac, ewentualnie podac przed
                karmieniem troche odciagnietego mleka strzykawka (nie butelka). A przede
                wszystkim obserwowac dziecko. Jesli moczy pieluchy, przybiera na wadze, to
                znaczy ze sie najada. Nawet jesli wydaje sie ze ssie tylko chwile.
    • agnen Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 22:57
      Jestem doradcą laktacyjnym, więc wiem że czasem karmienie może nie wyjść. Nie
      mamy tradycji karmienia piersią, nasze mamy jak dziecko płacze a mama się wkurza
      nie pomagają poprawić pozycji tylko lecą po modyfikowane (oby nie po zwykłe w
      proszku z niebieskiej torebki).
      Start macierzyństwa jest trudny. Kobieta musi sobie poradzić z całkiem nową
      sytuacją, rozregulowanymi hormonami i sprzecznymi opiniami osób, które chcialaby
      uznawać za autorytety. A Wielu lekarzy, pediatrów i ginekologów, dużo położnych
      środowiskowych i większość pokolenia naszych mam pojącie o karmieniu ma małe
      albo żadne. butla jest pierwszym środkiem zapobiegania problemom. Nawet jeśli
      mama jest świadoma, poczytała mądre książki i ogólnie jest obeznana w sytuacji
      jak po raz piąty słyszy od kolejnej "zaufanej" osoby że ma "słabe mleko" może po
      prostu nie mieć siły walczyć.
      W okolicach 3 miesiąca jest dość poważny kryzys kiedy dziecko zaczyna dobrze
      widzieć i trudno mu się skupić na jedzeniu z cyca. oczywiście u jednych dzieci
      przebiega łagodniej u innych, jak pewnie u Ciebie, green-naranja, jest gorzej. I
      pewnie że być moze dałoby sie to jakoś przezwyciążyć, ale czasu nie cofniemy i
      nie ma co gdybać. IMO w niektórych sytuacjach w pewnym momencie dobrze jest
      odpuścić. mleko mamy jest najlepsze, ale jeszcze lepsza jest po prostu MAMA,
      która będzie traktować dziecko ze spokojem szacunkiem i miłością.
      Sama karmiłam 2,5 roku i naprawdę polecam karmić i walczyć o karmienie a przy
      tym zachowywać rozsądek (AP to równowaga - potrzeby dziecka i mamy są ważne).
      • kaka-llina Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:20
        agnen świetnie napisane.. Nie założyłam tego wątku po to by sie kłócić ani
        nikogo oskarżać... Zaprosiłysmy tu mamy z DKP, więc moim zdaniem na temat KP
        powinnysmy tu duzo mówić.
        Ja słucham historii mam "którym nie wyszło" i często, po bardzo krótkich próbach
        i jedno-dwudniowych niepowodzeniach w ruch idzie butelka. Tak było na przykład z
        moją mamą, święcie (do tej pory) przekonana, że miała za małe sutki żeby
        karmić(sic). Jak pisałam ja nie miałam takich problemów, ale tez nie było nikogo
        (pielegniarek tez prawie nie widziałam)kto by mi wmawiał "słaby pokarm" jak
        dziecko płakało..
        Mam na swoim koncie mały sukces, mała rada, która dałam koleżance jeszcze jak
        była w ciąży, bardzo prosta "nie przejmuj sie, że wisi (na piersi), niech wisi
        ile chce, jak płacze, przystawiaj!" I dziewczyna jako jedyna w swojej rodzinie i
        wśród znajomych karmi juz ponad pięć miesięcy i sama mi podziekowała, bo jej
        matka już kilka razy jej męza do apteki wysyłała,bo dziecko za długo przy piersi
        to pewnie "słaby pokarm" a ona na to "jak chce to niech wisi, ja nie mam nic
        innego do roboty"wink
    • anik801 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:25
      Przy pierwszym dziecku:po porodzie kazano mi karmić piersią(co jest
      akurat oczywiste)i pozostawiono mnie samą sobie.Mam wklęsłe brodawki
      (które zrobiły się wklęsłe podczas ciąży ok.6mies.).Dziecko
      oczywiście złapać nie miało czego.To było straszne po prostu-nie móc
      nakarmić swojego dziecka.Kiedy powiedziałam o problemie położnej ta
      nawet nie spojrzała i głosem pełnym wyrzutów powiedziała,że mam
      przystawiać.Nie chcę opisywać w szczegółach jaki to był dla mnie
      horror.W każdym razie w końcu jakaś wpadła na to,że muszę mieć
      kapturki do karmienia, po tym jak poprosiłam żeby ona mi dziecko
      przystawiła,skoro twierdzi że można.Przez te kapturki karmienie to
      był koszmar,mała się wkurzała ja razem z nią.Córka jadła bardzo mało
      i nie opróżniała piersi co spowodowało następne problemy.Zrobił się
      nawał,chodzenie pod laktator nie pomagało.Miałam bardzo dużo
      pokarmu,a córka zjadała 20-30ml.W końcu dostałam zapalenia piersi z
      gorączką,potem jednego dnia straciłam pokarm całkowicie.Córka była
      na piersi 2tyg.Karmienie i ból z nim związany wspominam do dziś
      gorzej jak poród.Jeśli chodzi o syna:już wcześniej byłam u lekarza w
      sprawie brodawek(możliwa korekt tylko operacyjna)nakładki,które
      nosiłam w ciąży nic nie dały.W kapturki zaopatrzyłam się już
      wcześniej.Po porodzie czekałam na rzekę mleka(tak jak przy córce)ale
      pokarmu nie było.Pojawił się na 3 dzień po porodzie w ilościach
      śladowych.Syn potrzebował zjeść dużo,więc ciągnięcie pustej piersi
      bardzo go denerwowało.Chodziłam pod laktator elektryczny,by pobudzić
      laktacje i nic-z trudem uciągałam 10ml.(syn już wtedy zjadał z butli
      60ml.)Każda próba wsadzenia mu do buzi piersi z kapturkiem kończyła
      się jego płaczem.Nie chciałam przechodzić tego co z córką i
      zakomunikowałam położnym,że nie będę karmiła piersią,bo to w moim
      przypadku jest bez sensu.Nawet ordynator oglądał moje brodawki i też
      stwierdził,że nic z tego nie będzie.Wiem jedno-gdyby mój syn był na
      miejscu mojej córki(gdy miałam mnóstwo mleka)może by się
      udało.Natomiast moja córka potrzebowała tak mało pokarmu(potem z
      butelki też jadła tylko 20-30ml.),że być może wystarczyłoby jej to
      co było teraz.Za pierwszym razem bardzo przeżywałam,że nie mogę
      karmić.Za drugim razem jest już inaczej.Za pierwszym razem
      myślisz,że nie karmiąc robisz dziecku krzywdę,za drugim już wiesz,że
      to nie jest prawdą.Rodziłam w 2 różnych szpitalach i powiem tylko
      jedno-nie rozumiem dlaczego w niektórych szpitalach jest przymus
      karmienia za wszelką cenę?Nie da się przeskoczyć pewnych rzeczy i
      personel powinien to zrozumieć.To nie moja wina,że mam takie,a nie
      inne piersi.Dlatego boli,gdy ktoś patrzy na ciebie jak na wyrodną
      matkę,bo zamist piersi dajesz butlę.
      • kaka-llina Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:34
        Smutna historia... Nie jestem doradca, niech się dziewczyny wypowiedzą. Chciałam
        tylko jedno dopisać bo sama mówiłam o "za małych sutkach" mojej mamy... Mama
        karmiła moja siostrę bez najmniejszych problemów przez dwa tygodnie, potem
        zaczęła podawać butelką własne mleko (bóg jeden wie dlaczewgo) i potem mała nie
        chciała juz tak chętnie ssać-ale dla mojej mamy to do tej pory wina sutków!
        • anik801 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:49
          Ja nie mam za małych czy płaskich.One są wklęsłe/wciągnięte.Moja
          mama karmiła mnie 2tyg.bo jej matka i teściowa wmówiła jej,że ma za
          słabe mleko.Moje rodzeństwo(3)karmiła już znacznie dłużej.Brata aż
          4lata(ale to akurat uważam za przesadę).Moja siostra karmiła swoją
          córkę ponad 2,5 roku-jej dziecko nie chciało jeść nic poza piersią i
          ma cały czas anemię oraz mając 3lata wygląda jak dziecko najwyżej
          2letnie(co stanowi ogromny problem dla mojej siostry)tak więc chyba
          karmić piersią też należy z rozsądkiem.Chcę tylko powiedzieć,że to
          tylko ja mam problemy z karmieniem niestety.Moja mama i siostry mają
          normalne brodawki,poza tym są "nawiedzone"na punkcie karmienia
          piersią.Też chciałam karmić,choć nie,aż tak długo bo nie podoba mi
          się przystawianie do piersi ponad 4letniego chłopca-tzn.ten widok mi
          się nie podobał gdy mama karmiła brata w tym wieku.Pewnie odezwą się
          zwolenniczki karmienia 5letnich dzieci,ale każdy ma swoje zdanie w
          tym temacie.Tak więc nikt nie podpowiadał mi,że mam sięgnąć po
          butelkę.Moja mama zadręczała mnie telefonami(mieszkałam 400km.od
          niej)dlaczego nie karmię piersią.Dopiero jak przyjechała i zobaczyła
          moje brodawki,to zrobiła oczy jak 5zł.
          • agnen Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:59
            Anik, jeśli jeszcze kiedyś będziesz miała okazję to spróbuj karmić z kapturkiem....
            • anik801 agnen 19.05.10, 00:11
              Próbowałam.Córkę karmiłam przez kapturek.Tylko to bardzo uciążliwe.
              Nie wyjmiesz po prostu cyca,tylko napierw szukaj kapturka(myj
              go,wyparzaj)potem go przykładaj do cyca,on odpada,marszczy
              się,przesuwa,dziecko się wkurza.To nie jest prawdziwe karmienie
              piersią-równie dobrze mogłabym pokarm odciągnąć i dać przez
              butlę.Karmienie przez kapturek to tak,jak karmienie przez smoczek.
              Chciałabym kiedyś poczuć jak to jest bez kapturka,ale pewnie już nie
              będzie mi to dane.Raczej korekcie brodawek operacyjnej się nie
              poddam.Na początku miałam nadzieję,że laktator oraz to,że dziecko
              przez kapturek je wyciągnie mi brodawki-niestety nic z tego.
              • agnen Re: agnen 19.05.10, 00:27
                ech. Na pocieszenie - z każdą ciążą jest inaczej i być może wiązadła brodawki Ci
                się tym razem pod wpływem hormonów poluzują.
                No i ja wiem ze to nie to samo, ale odciąganym mlekiem też warto pokarmić ile
                się da.
                • anik801 Re: agnen 19.05.10, 00:29
                  to chyba za piątym razemwinkTeraz to był mój drugi poród i jakoś nic
                  się nie polepszyło.Swoją drogą nie wiem jak to się stało.Kiedyś
                  miałam normalne brodawki.
    • basiak36 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 18.05.10, 23:37
      > Dlatego ja, jak i pewnie wiele mam którym było łatwo mam takie a nie inne
      > spojrzenie na KP i nie moge zrozumieć dlaczego ktos nie karmi. Benefity
      > karmienia znamy wszyscy i tu nie o tym. Chciałabym zrozumieć "drugą stronę".

      Wystarczy 'posiedziec' troche na KPsmile
      Zakladajac ze matka chce karmic, podstawowe przeszkody jakie napotyka to brak
      personelu szpitalnego z jakakolwiek wiedza o tym jak dziala laktacja. Przyklady:
      -dokarmianie dzieci w szpitalach bez powodu, zamiast od poczatku pilnowanie aby
      pokazac matce jak przystawiac do piersi, wytlumaczyc ze dziecko ma prawo ssac co
      godzine, plakac, ze nie oznacza to ze jest glodne. Umiejetnosc rozpoznania
      typowych problemow z technika ssania i ich korekta
      -wmawianie matkom ze plaskie brodawki to od razu problem z karmieniem, dosc
      czesto sie zdarza. A oczywiscie ksztalt brodawki nie ma znaczenia bo dziecko nie
      lapie brodawki tylko piers.
      -niewlasciwa interpretacja zachowan dziecka, wmawianie matkom ze dziecko ma jesc
      co 3h
      -podawanie noworodkom smoczkow: dosc czesty problem, mowienie matkom ze dziecko
      ma 'duza potrzebe ssania' i smoczek nie nabroi. A niestety tylko u mniejszosci
      nie nabroi.

      Ogolnie, po prostu brak fachowego wsparcia. Bo mowienie matce ze ma karmic i
      juz, nie jest wsparciem, tylko wywieraniem presji.
      Bo tak juz jest ze ogromna wiekszosc problemow z karmieniem da sie rozwiazac.
      Problem w tym aby miec na tyle wiedzy aby wiedziec jak.
      • anik801 basiak36 18.05.10, 23:56
        Dałabym nagrodę kobiecie,która wsadziłaby moją pierś do buzi dziecka
        i ono by ją ssało.Były próby przy pierwszym i drugim dziecku-żadna
        położna nie dała rady.Jednak chyba musi być cokolwiek żeby dziecko
        mogło złapać.Moje sutki są wciągnięte.Jak będę 3 raz w ciąży(a nie
        wykluczam tego)to chętnie Ci zapłacę za przyjazd i za usługę
        wsadzenia takich sfatygowanych cycków jak moje do buzi dzieckawink
        Chciałabym karmić bez kapturków tak po prostu włożyć dziecku cyca do
        buzi,ale mogę tylko pomarzyć...
        • asjula1 Re: basiak36 19.05.10, 01:37
          Ja bym sie szarpnela na te korekte chyba.... Raz sie zyjewink
        • basiak36 Re: basiak36 19.05.10, 09:07
          anik801 napisała:

          > Dałabym nagrodę kobiecie,która wsadziłaby moją pierś do buzi dziecka
          > i ono by ją ssało.

          Ano wlasnie, jesli ktos probowal wsadzic dziecku piers do buzi, szanse ze dobrze
          zlapie, sa niewielkie...

          Były próby przy pierwszym i drugim dziecku-żadna
          > położna nie dała rady.Jednak chyba musi być cokolwiek żeby dziecko
          > mogło złapać.Moje sutki są wciągnięte.

          I przy wkleslych sie da, tzn jesli wklesle polegaja na tym ze przy delikatnym
          zlapaniu otoczki, brodawka chowa sie do srodka.
          Sa metody ktore pomagaja delikatnie wyciagnac, a dziecko uczy sie ssac bez
          wzgledu na to - dopoki po porodzie nie dostanie nic wystajacego, typu smoczek,
          kapturek, nie bedzie wiedzialo ze ma byc inaczej niz jest wink Brodawka nie sluzy
          ku temu aby ja dziecko lapalo, tylko jako transport pokarmu, dziecko lapie
          wieksza czesc piersi. A w procesie ssania, i tak sie wyciaga.
          No ale w takiej sytuacji nie dziwie sie ze samej bylo ciezko, tutaj potrzebna
          bylaby pomoc kogos kto sie zna (a niestety o takich specjalistow ciezko).

          A z kapturkow oczywiscie mozna zrezygnowac, stopniowo obcinajac koncowke.
          • anik801 Re: basiak36 19.05.10, 15:01
            Moja brodawki nie chowają się podczas dotyku-po prostu na środku
            jest jakby(nie wiem jak to określić)dziura?
            • basiak36 Re: basiak36 19.05.10, 21:01
              anik801 napisała:

              > Moja brodawki nie chowają się podczas dotyku-po prostu na środku
              > jest jakby(nie wiem jak to określić)dziura?

              Ale jesli delikatnie przycisnelas, widzialas skad leci pokarm?
              • anik801 Re: basiak36 20.05.10, 18:27
                Tzn.?Skąd leci pokarm?Aż tak dokładnie nie rozpatrywałam tego.No
                leciał sobie z tych "dziur".Nie wiem może naprawdę jest ktoś kto
                wiedziałby jak się karmi taką imitacją brodawek,ale ja niestety na
                nikogo takiego nie trafiłam ani za pierwszym,ani za drugim razem(a
                rodziłam w różnych szpitalach).
                • basiak36 Re: basiak36 20.05.10, 23:32
                  anik801 napisała:

                  > Tzn.?Skąd leci pokarm?Aż tak dokładnie nie rozpatrywałam tego.No
                  > leciał sobie z tych "dziur".N

                  Jesli widzialas 'dziury' to znaczy ze wklesle nie byly. A niestety prawdziwych
                  fachowcow czyli konstultantek laktacyjnych nie ma wiele - w przecietnym szpitalu
                  z przecietna wiedza o laktacji by Ci nie pomogli.
                  I jesli dali dziecku smoczka/kapturek, to potem juz moze byc ciezko.

                  Ja mialam brodawki takie plaskie, tzn w ogole nie bylo widac ze sa. Ale dzieki
                  moim studiom laktacyjnym wiedzialam co robic a czego nie.
                  • anik801 Re: basiak36 21.05.10, 11:09
                    Pewnie chodzi Ci o dziurki na brodawce,z których leci mleko?Takich u
                    mnie nie widać.Jest jedna dzira(nie wiem czy dobrze to określam-
                    dziurą nazywam wciągniętą do środka brodawkę)no i z tego
                    leci.Zresztą z jednej piersi nadal leci mi troszkę.
    • kaamilka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 11:00
      Moja ciąża - genialna poprostu...Wszystko szło gładko, ja aktywna do
      ostatniego dnia. Do 16 byłam w biurze, o 20 pierwsze skurcze, o
      północy Aleksander na świecie. I tu kończy się sielanka... Kładą mi
      to dziecko na brzuchu, a ja... nic nie czuję... No nic zupełnie...!
      Gdzie te fontanny miłości, uczuć... Chcę dać całą miłość świata temu
      dziecku, ale nie mam jej skąd dać... To był dla mnie jakiś
      koszmar... Przychodzi położna: proszę dziecko przystawić do piersi!
      A ja patrzę na dziecko, na męża i nie wiem jak... Dziecko pyszczka
      nie otwiera, tylko śpi. Jedziemy na salę - dziecko albo płacze albo
      śpi. Ja nie potrafię przystawić - połozne wyciągają mi sutki, kiedy
      syn zanosi się już od płaczu dają butelkę. Ja nie wiem co mam
      zrobić! Niby dziecko nie płacze, ale on nie poznał mojej piersi a
      juz dostaje butlę. W kółko słyszę przystawiaj, przystawiaj,
      przystawiaj... Ale jak do jasnej cholery?!?!?!? Dziecko wciąż
      dokarmiane, przywożone do mnie najedzone, więc jak ja mam karmić,
      jak ma dziecko ssać. Powiedziały mi, ze mam sobie kupić kapturki.
      Niby zaczął jeść, ale też mu to kiepsko szło - wciąż miałam przy
      sobie strzykawkę z glukozą żeby zachęcić go do ssania. Ile ja się
      naryczałam w szpitalu, że tak bardzo chciałam karmić, że to taka
      naturalna czynność, a ja nie dość że nie mam w sobie miłości do tego
      człowieka to nawet go nakarmić nie potrafię. Czułam się okropnie!
      Jak wróciłam do domu cały czas w użyciu była strzykawka przez dwa
      dni. Potem już potrzebna nie była, ale ciągle używałam kapturków. W
      końcu jakoś nam szło. Dziecko w ciągu 6 tygodni przybrało 2100.
      Przybierał ładnie, nie był niczym dokarmiany, ale teściowa która
      żadnego ze swojej trójki nie karmiła piersią miałą milion dobrych
      rad. Na pewno mu sie pić chce, daj mu herbatki, daj mu smoczka -
      maczała smoczek w czarnej herbacie!!!!! Wciskała mu ten smoczek na
      siłę - bo przecież dziecko musi ssać smoczek. Moim utrapieniem wciąż
      były kapturki, to mycie, parzenie, zawsze pamiętanie o nim. A poza
      tym już widziałam zanikającą laktację przez te kapturki i znowu moje
      wylewane łzy. Jak moje dziecko miała bodajże 5 mcy nagle zaczęło mi
      się preżyć, wić i wyć przy piersi. Myślę sobie koniec karmienia -
      znowu łży w oczach. Ściągnęłam kapturek, a on wtedy jakby z miesiąc
      nie jadł przyssał się do piersi! I jadł i jadł i jadł! big_grin Jakie to
      było uczucie!
      Teraz jest wszystko w idealnym wręcz porządku - za chwilę zacznie
      się 10 miesiąc jak karmię i jest cudnie! Dziecko idealnie chwyta
      pierś, uwielbia ssać, ale nie domaga się piersi do kwadrans - z
      reszą ja pracuję, więc siłą rzeczy nie ma takiej mozliwości. Za to w
      weekendy dostęp do piersi jest niereglamentowany i wszystko układa
      się naturalnie i pięknie. Mówiłam, że będę kamirmić aż zacznie
      chodzić, teraz mówię że jak zacznie chodzić... do gimnazjum. O swoim
      karmieniu i tych "przygodach" nie mówię nikomu i z politowaniem
      patrzę na dziewczyny które "nie mają pokarmu"... albo które wiedzą
      wszystko na tmat KP a same nie karmiły nawet miesiąc, które uważają,
      że mm to cud...
      Uwielbiam karmić, chociaż to ie była prosta droga. A za moje dziecko
      oddałabym teraz życie i wciąż zastanawiam się, jak to możliwe, że w
      tak krótkim czasie zrodziło się we mnie tylko prawdziwej, oddanej i
      szaleńczej miłości!
      • anik801 kaamilka 19.05.10, 15:09
        Zazdrosczę!Super że Ci się udało!Mi było bardzo smutno,gdy mój synek
        próbował złapać pierś i po prostu nie mógł.Ruszał główką we
        wszystkie strony próbując-widać było że chce i mocno się maluch
        starał(w przeciwieństwie do córki,która jak tylko przytknęłam jej
        buzię do piersi dostawała szału).Lizał tylko te kropelki,które
        wypływały w minimalnej ilości i tak mi go było żalsad
        • kaamilka Re: kaamilka 20.05.10, 13:41
          Anik, nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiała - nie chciałam dać Ci nic
          złego do zrozumienia. Nie wiem co bym zrobiła w Twojej sytuacji i
          nie chcę tego się dowiadywać.
      • dordulka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 13:14
        Widzisz, ja tak samo "z politowaniem" patrzę i słucham tych rozmaitych rewelacji
        na temat karmienia tfu tfu "modi" (mleko chyba przez gardło lub klawiaturę nie
        przechodzismile ) od kobiet, które z dumą głoszą (słuszną zapewne dumą), ze w
        życiu one nie karmiły sztucznym świństwemsmile Czemu jest tak, ze w temacie
        karmienia najwięcej do powiedzenia mają te osoby, które same tego nie robiły???
        • kaamilka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 13:40
          Dordulka, nie rozumiem Twoich intencji... Co chciałaś mi powiedzieć,
          że jestem wyniosła, wredna, że jestem "terrorystką"? Nie rozumiem.
          Jeśli ktoś nie kp ok - nie mój interes, tylko niech nie głosi
          andronów i nie plecie głupot o braku pokarmu albo o pokarmie mało
          treściwym.
          • dordulka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 13:45
            Do Ciebie to tylko "posrednio" smile chodzi o fakt, ze na karmieniu piersią znają
            się "najlepiej" kobiety karmiące krotko lub wcale, a na karmieniu butelka -
            kobiety, które nigdy nie karmiły sztuczniesmile Głupoty smarowane są przez obie
            "strony", ot i tyle.
    • gosiasprezynka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 11:16
      Hhmm.. może to właściwie miejsce, żeby o tym opowiedzieć smile

      W moim przypadku było prawie dokładnie tak jak z green_naranją. Karmiłam piersią przez pierwsze 2,5 miesiąca. Miałam koszmarną depresję poporodową, i było to związane głównie z karmieniem. Początki były ciężkie - albo nie mogłam dobudzić córki na karmienie (strasznie mocno spała, mimo że nie miała żółtaczki), albo mała się darła przy przystawianiu. Karmienie było koszmarem. Ja miałam ogromną depresję poporodową, karmiłam i ryczałam jak bóbr. Mała była dokarmiana tylko w szpitalu, potem cały czas cyc.

      2 razy (słownie: dwa!!) dostała butelkę, jak ja wyszłam z domu. Po drugim razie zaczęła odmawiać piersi w ciągu dnia. Cały dzień próbowałam ją przystawiać, a ona nie chciała. I wtedy też nie mogła zasnąć. Na pewno była nienajedzona, wtedy było tak, że gdy zje, śpi jak zabita. Nie były to pleśniawki, nie były to kolki. Wieczorem się poddałam i podałam jej butlą moje mleko. W nocy jakoś ssała. Następnego dnia było znowu to samo.

      Potem było różnie - raz tak, raz siak. Bywały dni gorsze, ale coraz częściej odmawiała cyca. W końcu w pewnym momencie się poddałam i zaczęłam odciągać. Wytrzymałam na tym odciąganiu 2 mies. - córka dostawała głównie moje mleko. Odciągałam co 3 godziny. Naprawdę sporo było z tym zachodu. Z czasem już miałam dość i zaczęłam odciągać rzadziej - ilość mleka się zmniejszyła.

      Czułam się okropnie. Czułam się winna, że nie mogę wykarmić swojego dziecka, a jednocześnie miałam ogromne wyrzuty sumienia, że chciałabym przejść na mleko modyfikowane. Ciągle ryczałam. Ciągle mówiłam sobie albo "jeszcze pociągnę, jeszcze z miesiąc wytrzymam", albo "nie, dziś rezygnuję, już nie dam rady!". Każdego dnia miałam dylemat, czy karmić dalej. No i jak mała skończyła 5 miesięcy, zrezygnowałam z odciągania i przeszłam całkowicie na mm.

      Teraz, z perspektywy czasu, myślę sobie, że obiektywnie patrząc, ta sytuacja była do odratowania. Mogłam jeszcze próbować przystawiać, nie dawać butelki. Ale psychicznie nie byłam w stanie - i widzę to także teraz. Naprawdę czułam się z tym karmieniem koszmarnie.

      Paradoksalnie moim problemem było to, że przykładałam ogromną wagę do karmienia. Pewnie gdybym wrzuciła na luz, to by tych problemów nie było. Ale ja nie byłam w stanie.

      Myślę, że przy drugim dziecku poradzę sobie lepiej. Przede wszystkim, doświadczona tym, co się działo przy córce, będę spokojniejsza, będzie mi łatwiej przystawiać, nie podam już dziecku butli, choćby doradca laktacyjny ze szpitala na Infanckiej (!) mówił mi, że "mogę podać i że nic się przecież nie stanie". I że pokarmię długo, co najmniej rok - właśnie tak, jak chciałam przy córce.
    • bursztynek3 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 16:16
      w szpiatlu zaczęło się ładnie rozkręcać (lekko wspomagałam się
      herbatką laktacyjną), mała była przystawiana prawidłowo- położne
      potwierdziły; i tak to trwało od 12 sierpnia do połowy września, a
      potem coś się zaczęło dziać... mała się złościła, nienajadała, choć
      wisiała na mnie cały czas (nigdzie nie mogłam się ruszyć, dosłownie
      nigdzie) , przystawiałam, w międzyczasie ziółka na laktację ,
      herbatki, dodatkowe ściąganie laktatorem(bo im więcej zje, tym
      więcej się wyprodukuje),a tu guzik... coraz mniej, coraz mniej i
      stop, definitywnie w połowie października. Strasznie mi było
      szkoda, bo bardzo bardzo chciałam- ale nie dałam się sterroryzować(
      choć były głosy, na szczęście nie z rodziny - "musisz karmić!" -
      nie, nie muszę, JA NIC NIE MUSZĘ.) Definitywnie przeszłyśmy na MM w
      połowie października 2009r. Dziecko szczęśliwie, zdrowe, matka
      zadowolona, nie wierzę ,że karmienie piersią gwarantuje zdrowie i
      odporność - przez 9 m-cy Hanka nie miała najmniejszego katarku, a
      były i 3 godz. spacery przy minus 7 zimą ... Nie wyszło, trudno,
      może jeszcze kiedyś będę miała szansę smile



      --https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/jf/fd/8sql/YoJ8ZPHAcO6QI4FCNA.jpg Hanutka big_grin big_grin big_grin /12.08.2009/
      • anik801 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 17:32
        U mnie to też nie jest żal spowodowany,że niby dzieci na piersi są
        zdrowsze itd.Moja córka jest okazem zdrowia(antybiotyk może z raz w
        roku ma podany),jest odporna i to pewnie taki organizm i tyle.Znam
        też dzieci piersiowe z alergiami,anemiami i chorowaniem co 3tyg.Mi
        jest żal z nieco innego powodu-bliskości z dzieckiem(choć to akurat
        rekompensuję w inny sposób-można się tulić ciało do ciała ile wlezie)
        Chciałam karmić,choć jak patrzyłam na siostrę,która non stop
        chodziła z cyckami na wierzchu(mała przy cycku spędzała większość
        dnia i nocy)to mi się odechciewało.Nie wierzę w magiczną moc
        matczynego mleka,ale wierzę że jest to fajne.Przez 2tyg.gdy karmiłam
        córkę(choć przez głupie kapturki)ale było w tym coś nie wiem sama
        jak to określić.
      • basiak36 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 21:44
        Nie wyszło, trudno,
        > może jeszcze kiedyś będę miała szansę smile

        Nastepnym razem zajrzyj na KPsmile W takich sytuacjach robi sie dokladna analize
        problemu i prawie zawsze znajduje sie jakis powod i rozwiazanie. No i zycze zeby
        oczywiscie byla kolejna szansasmile
    • zapominajka83 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 19:40
      ja tez nie mogłam zrozumieć. przez pierwsze 6 tygodni , gdy karmiłamsmile robiłam
      dla karmienia wszystkowink i okazało się, że karmić mi nie wolno- ze względu na
      zdrowie dziecka. I tok myślenia się mi zmienił.. nie tylko leniwe matki nie
      karmią dzieci, ale też te które tego robic po prostu nie moga.
      • agnen Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 19.05.10, 21:18
        a mogę spytać - jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj, albo odpowiedz na maila
        gazetowego - dlaczego konkretnie nie możesz karmić?
        • zapominajka83 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 07:05
          a to żadna tajemnica, nieraz pisałam na moim forum lipcowym.. Mikołaj od 7 dnia
          życia przestawał oddychać, pierwszy raz go reanimowałam właśnie w 7 dobie, potem
          szpital- nic nie wykryto, a bezdechy coraz częstsze i cóż coraz poważniejsze (aż
          do niedotlenienia). Trafiliśmy na 3 tygodnie na Działdowską do
          szpitala(warszawa) i też nic nie wykryto oprócz nietolerancji laktozy i
          najprawdopodobniej dużej alergii. Zaproponowano przejście na nutramigen-
          bezdechy przeszły jak ręką odjął. No i musiliśmy pozostać na nutramigenie. Żaden
          lekarz nie potwierdził, że bezdechy są z alergii, raczej wysnuto koncepcje, że
          alergia powodowała taki ból, że mały przestawał oddychać. Koszmar i nikomu nie
          życzę. Ale teraz jest dobrze- Mikołaj rozwija się super, no a alergie ma
          straszną- nawet na ryż..ale powoli jakoś z tematem się ogarniamy..
    • dordulka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 13:24
      Mnie karmienie piersią nie wyszło. Mniejsza o szczegóły. Nie potrzebuje tutaj
      rozkładania mych błędów na czynniki pierwsze, sama to juz dawno zrobiłam.
      W ciąży nie brałam pod uwage karmienia innego niż "naturalne", forum o KB było
      kuriozum pełnym głupich bab, szukających pretekstu, by dziecku cyca nie dać.
      Rzeczywistość brutalnie mnie zaskoczyla, pokonana zostałam przez depreche,
      strachy i leki, sama nie wiem.
      Moja porażka z KP zbiegła się z wysypem wątków okolokarmieniowych na forach
      gazetowych, do tej pory pamiętam wszystkie obraźliwe epitety, choć starano się
      udowodnić, ze "wysuszona chemicznie zmodyfikowana bydlęca wydalina" to tylko
      opis stanu faktycznegosmile

      Moja porażka nauczyła mnie jednego - miłość nie przejawia się w sposobie
      karmienia, więzi nie buduje się w jeden słuszny dla wszystkich sposób, nie da
      się wszystkich wrzucić do jednego wora z odpowiednią etykietką - "wyrodna matka"
      -) Przede wszystkim jednak nauczyłam się NIE OSĄDZAĆ nikogo nie znając przyczyn,
      motywów, powodów.
      Żałuję bardzo porażki z KP, jednak bardziej żałuję miesięcy bezpowrotnie
      straconych na umartwianiu się z tego powodu. Wiem ,ze zrobię wszytsko, by drugie
      i moze nastepne smile dzieci karmic piersia, ale w zyciu nei powiem już złego
      słowa na matki z butelką z mlekiem innego gatunkusmile)))
      • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 20.05.10, 13:32
        dordulka, WIELKI SLOWA, dziekuje! dokladnie tak samo uwazam.
    • anik801 a co powiecie o tym? 20.05.10, 18:38
      Mojej siostrze 2 pediatrów zakazało karmić,bo dziecko na cycu miało
      tak silną anemię,że było zagrożenie leczeniem szpitalnym.Żadne
      witaminki podawane dziecku też nie pomagały.Do tego dziecko
      przybierało na wadze tak mało,że wyglądała w wieku 2 lat jak roczniak
      (chociaż roczniaki są raczej tłuściutkie,więc nie wiem do kogo ją
      porównać)Za każdym razem,gdy szła do lekarza miała bardzo
      nieprzyjemne rozmowy.Lekarze twierdzili,że karmieniem szkodzi
      dziecku.A najlepsze jest to,że jak w końcu odstawiła to mała zaczęła
      normalnie jeść przybierać(choć i tak jest jeszcze w tyle).Moja
      siostra "nawiedzona" na punkcie cycka chciała wszystkim udowodnić,że
      jej pokarm jest najlepszywinki myślała że po odstawieniu nic się nie
      zmieni,a wtedy powie wszystkim że anemia i inne rzeczy są "same z
      siebie".Ja myślę,że wszystko musi mieć "ręce i nogi".Dla mnie to
      chore,że 1,5 roczne dziecko nie je nic poza piersią.
      • basiak36 Re: a co powiecie o tym? 20.05.10, 23:35
        Moja
        > siostra "nawiedzona" na punkcie cycka chciała wszystkim udowodnić,że
        > jej pokarm jest najlepszywinki myślała że po odstawieniu nic się nie
        > zmieni,a wtedy powie wszystkim że anemia i inne rzeczy są "same z
        > siebie".

        A czy ktos zechcial poszukac przyczyny? Moze nia byc np nietolerancja pokarmowa,
        jakis skladnik ktory matka jadla. Sam pokarm do anemii sie nie przyczyni, chyba
        ze matka ma niedobory zelaza. Brak przyborow wagowych tym bardziej wskazywalby
        na ktorys z tych problemow.
        • anik801 Re: a co powiecie o tym? 21.05.10, 11:07
          Matka w okresie późniejszym jadła normalnie(na początku ścisła dieta)
          Moim zdaniem mleko matki zaspakaja wszelkie potrzeby dziecka,ale do
          pewnego czasu.Czy to jest normalne,że roczne dziecko nie przyjmuje
          żadnych innych pokarmów poza mlekiem z piersi? Poza tym chyba
          właśnie w tym tkwił problem skoro po odstawieniu i przejściu
          na "zwykłe" pokarmy dziecko zaczęło się poprawiać.Jestem za
          karmieniem piersią,ale nie w sposób "nawiedzony".
    • pinkdot Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 23.05.10, 14:00
      A ja rozumiem osobę, która się poddaje na początku karmienia bo to co się działo
      z moimi piersiami przez pierwsze 3 miesiące prawie to była masakra. Ból
      cholerny, surówkę non stop jedliśmy (trzeba było jakoś te resztki kapusty
      przerobić), trzymała mnie przy karmieniu tylko myśl, że skoro tyle już
      przecierpiałam to szkoda byłoby postawić na tym kreskę i dać butelkę, zwłaszcza,
      że maluch na tym mleku moim rósł jak na drożdżach. Cieszę się, że nam się udało
      - po tych 3 miesiącach karmienie zamieniło się w jeden z najprzyjemniejszych
      aspektów macierzyństwa. Rozumiem jednak jak ktoś po prostu się poddaje, choć
      uważam, że warto zawsze takiej początkującej karmicielce powiedzieć, że to
      przejściowe i potem będzie lepiej - mnie bardzo takie słowa od kobiet na forum
      KP pomogłysmile.
      • herpata Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 29.05.10, 20:05
        Czytając ten wątek na początku byłam zła. Kaka-llina go założyła żeby się
        dowiedzieć jakie są powody odstawienia dziecka od piersi, a gdy green opisała
        swoją historię zaczęło się rozbieranie jej przypadku na czynniki pierwsze. Co
        można było zrobić, co zrobiła źle, dlaczego tak się stało. Na jej miejscu
        czułabym się koszmarnie po takich wypowiedziach. Stało się, dziecko nie je z
        piersi. I co? Kocha je na pewno nie mniej niż matka która daje cyca dwulatkowi.
        Opowiem jak to było u mnie i proszę mnie nie oceniać.

        Sierpniówki znają moją historię, bo pomagały mi dojść do siebie.
        Na pewno duże znaczenie miał mój stan emocjonalny.
        Po porodzie w szpitalu zostałam bezpodstawnie rozdzielona ze zdrową córką na 18
        godzin. Pierwsze przystawienie, a raczej pierwsze nieudolne próby przystawiania
        odbyłyśmy w salce noworodkowej na krzesełku (ja po nacięciu krocza). Zero
        intymności, wygody, komfortu... Miałam ogromne kłopoty z przystawianiem i żadna
        położna nie potrafiła/nie chciała mi pomóc. Mówiły że dziecko ma za duży język,
        a ja mam za twarde brodawki (phi!!!!!). Położna wysłała męża po laktator i
        dzięki temu dziecko zaczęło jeść moje mleko.
        Dopiero po powrocie do domu udało mi się zacząć ją przystawiać żeby ssała.
        Niestety przystawiałam ją źle bo gryzła mi sutki, przez co karmienie przez
        długie tygodnie było dla mnie katorgą. Przystawiałam ją i płakałam z bólu. Byłam
        na nią wściekła bo sprawiała mi ogromny ból. Do tego szarpała się przy piersi,
        puszczała brodawkę, na nowo musiałam jej ją podawać co powodowało kolejne
        doznania bólowe. Gdy już w końcu trafiłam do poradni laktacyjnej okazało się że
        mam piersi nadkażone grzybicą. Jeżeli któraś z Was to miała to pewnie wie, co to
        za ból. Pierś bolała mnie po karmieniu, cała, jakby ktoś ją obił. Basia ssaniem
        piersi koiła sobie ból brzuszka. Ssała mnie 5 minut, potem zaczynała kręcić
        głową, gryźć mnie, puszczać brodawkę i na nowo jej szukać. Do tego krzyczała,
        robiła się cała czerwona... Przy piersi potrafiła siedzieć po pół godziny co pół
        godziny. Gdy udało mi się podleczyć grzybicę miałam 2 tygodnie spokoju i znów
        powróciła. Do tego wszystkiego z powodu podejrzenia uczulenia na mleko krowie i
        laktozę musiałam być na bardzo restrykcyjnej diecie i odciągać pierwszą fazę
        mleka. Okazało się że mała ma AZS, a ja zawężałam swoją dietę do ryżu, jabłek i
        indyka. Przez kilka tygodni nie jadłam nic więcej. Aż w końcu powiedziałam dość.
        Byłam psychicznie wyczerpana, nienawidziłam swoich piersi i karmienia nimi
        mojego dziecka. Przez to wszystko nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła
        skończyć karmienie.
        A gdy już podjęłam taką decyzję, rozdzwoniły się moje ciotki, babki i mama,
        które nigdy nie karmiły piersią i zaczęły na mnie naskakiwać: co ty robisz,
        zobaczysz że dziecko teraz zacznie ci chorować....... Nie wiedziały jaką ulgę
        poczułam dzięki tej decyzji, a ich słowa tylko mnie pogrążały...
        I niech nikt mi nie mówi że karmienie piersią jest łatwe....
        • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 29.05.10, 20:40
          Watpie, buy wiele mam uwazalo, ze karmienie piersia jest latwe na poczatku. Z
          czasem jest coraz latwiej.
          Ja sie wyluzowalam dopiero, gdy maly mial z 1,5 roku. Przedtem to byl koszmarny
          stres, a do ca 8 miesiecy - przekoszmarnywink
          Bylam chora i naprawde... dobijalo mnie to karmienie.
          Mnie wszyscy radzili, zeby odstawic, lacznie z lekazrami, rodzina, no ale sie
          uparlam, poniewaz mialam wrazenie, ze skoro karmiac czuje sie tragicznie, jako
          matka, to jezeli sie poddam, bede tragiczna +.
          Nie do konca umiem zbilansowac teraz plusy i minusy tej decyzji.

          Teraz jest fajnie, ale bylo strasznie.
          • asjula1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 29.05.10, 20:45
            Tyle w kazdym razie zyskalam _na pewno_ (oprocz niechorujacego prawie dziecka),
            ze chyba umiem zrozumiec kazda matke, ktora sie meczy z karmieniem i nawet
            rezygnuje.
            Choc osobiscie uwazam, ze _oplaca sie_ powalczyc.
        • basiak36 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 29.05.10, 22:20
          gdy green opisała
          > swoją historię zaczęło się rozbieranie jej przypadku na czynniki pierwsze. Co
          > można było zrobić, co zrobiła źle, dlaczego tak się stało. Na jej miejscu
          > czułabym się koszmarnie po takich wypowiedziach. Stało się, dziecko nie je z
          > piersi. I co? Kocha je na pewno nie mniej niż matka która daje cyca dwulatkowi.

          Ale nie o to w ogole chodzismile) Bo ja na przyklad kiedy mialam kosmiczne problemy
          z karmieniem przy pierwszym dziecku, chcialam wiedziec 'dlaczego'. I wcale przez
          to nie czulam sie zle, ani nie czuje sie zle ze teraz wiem gdzie popelnilam
          bledy. Popelnilam je bo wtedy nie mialam odpowiedniej wiedzy ani pomocy.
          Przy drugim dziecku na tych bledach juz sie uczylam i bylo ok.

          Rozmowa o tym dlaczego karmienie nie wyszlo, szukajac przyczyn, nie ma nic
          wspolnego z tym zeby komus dokopac. Chyba ze ktos zdecydowanie nie chce o tym
          mowic i nie chce wiedziec gdzie byly problemy, wtedy trzeba to uszanowac. Ale
          sporo osob chce wiedziec, i zwyczajnie okazuje sie ze nie wiedza ile rzeczy moze
          na problemy z karmieniem wplynac. I przy kolejnym dziecku wiedza czego unikac.
          Wiedza pomagasmile
          A nigdzie nie widzialam zeby ktos pisal o niekarmieniu piersia w zwiazku z tym
          jak sie kocha dziecko, chyba ze cos pominelam.
          • yadrall Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 30.05.10, 22:21
            Moj maly od urodzenia butelkowy i na dzien dzisiejszy nie widze,zeby z
            tego powodu jakos cierpial,wiec uznaje sprawe za niebyla,a wiecej
            dzieci nie planuje,wiec temat dla mnie jest zamkniety. Niemniej jezeli
            chcecie to napisze dlaczego nie karmilam piersia.
            O dziecko staralismy sie ponad 4 lata, ciaza to piorny stres i ciagly
            lek-nie radzilam sobie ani ja,ani maz,ani reszta rodziny... Ogolnie
            jeden wielki koszmar.
            Ze wzgledu na to wszystko oraz cukrzyce i corz mniej wydolne lozysko
            mialam CC-ciecie na zimno,zaraz po skonczonym 37tc-maly na granicy
            wczesniactwa. Pierwsze 2 doby on w inkubatorze pod aparatura,a ja na
            pooperacyjnej. Dostaje butle i smoka do upokajania. Moja pierwsza proba
            karmienia-dostaje dzieko podlaczone do roznych kabli siedzac na stolku
            (rana po CC),a pielegniarka tylko rzuca z daleka-pani pokarmi... Co
            rusze malego to cos piszczy,wiec go odkladam do lozeczka i wychodze...
            Po dwoch dobach dostaje dziecko na sale.
            Mleka w piersiach brak,brodawki wklesle (nigdy nie mialam sterczacych
            brodawek-ani w czasie seksu ani z zimna),maly nauczony picia z butli.
            Do tego piersi w nieciazowym rozmiarze H czyli wielkie. Maly z mega
            zoltaczka i niskimi poziomami cukru-wiec nie moge go nie karmic
            efektywnie,bo wroci pod pompe z glukoza...
            Nikt, zupelnie nikt sie nie pyta czy wiem jak karmic (zreszta nikogo
            nie interesowalo czy wiem jak przewijac czy ubierac...), nikt nie
            inetresuje sie czy maly ssie-w koncu jest weekend... Za to pielegniarki
            noworodkowe wieczorem przynosza mleko i powtarzaja,ze maly musi jesc,bo
            jak spadnie na wadze to bedziemy dluzej w szpitalu (waga urodzeniowa
            3000).
            W poniedzialek wychodzimy-w domu probowalam sciagac (max do 100ml/dobe)
            i karmic przez nakladki-bez skutku-maly nie chce mojego siagnietego
            mleka!!! Sciagac taka ilosc i jeszcze wylewac? Nigdy nie mialam zadnego
            nawalu,nie musialam zasuszac pokarmu, nie nosilam wlkadek laktacyjnych-
            nigdy na dobra sprawe nie mialam mleka,a maly nie ssal.

            Ja wiem,ze wszystko bylo zle-bledow byla masa-moze gdybym sie uparla to
            bym szukala pomocy,ale akurat bylam na wsi u rodzicow,wiec zeby szukac
            pomocy musialabym jechac do miasta-po CC nie bylam w stanie... Maly
            pije mleko z butli,a w zasadzie jakis miesiac temu odmowil picia z
            butli i je tylko lyzeczka pokarmy stale,wiec pewnie i z piersia by sie
            pozegnal. Mam doskonaly kontakt z synkiem i zupelnie nie widze,zeby mu
            brak pokarmu z piersi przeszkadzal. Ja juz tez sie pogodzilam z
            zaistniala sytuacja-poprostu chcialam zaspokoic ciekawosc tych z Was
            kttore nie rozumieja,ze mozna nie karmic piersia.
            • yadrall Odstawienie 31.05.10, 11:12
              A tak swoja droga to po przeczytaniu wczesniejszej dyskusji o
              odstawieniu sie dziecka od piersi chcialam napisac,ze moj synek krotko
              po skonczeniu 5 miesiecy odstawil sie od ... butelki!!! Nie wiem jak to
              rozumiec i o co chodzi,bo mleko stale to samo, te same smoczki i
              butelki,a maly z dnia na dzien przestal pic mleko... Ot, w porze
              karmienia wypil 20-30ml i tyle... Odczekalam tak dwa kolejne karmienia
              i za trzecim razem wzielam to mleko, dosypalam kaszki kukurydzianej i
              podalam lyzeczka. Maly,choc nigdy wczesniej nie jadl doroslego jedzenia
              (owszem mielismy proby z jablkiem,ale na zasadzie BLW-czyli owocek do
              reki i maly w zasadzie go lizal,a nie jadl),to od razu wiedzial jak
              polykac itp. On poprostu sam zdecydowal,ze to jest moment kiedy chce
              cos poza mlekiem. Ja mialam plan poczekac jeszcze,bo maly to alergik,a
              mi sie marzylo,zeby rozszerzac diete wg. BLW gdzie nowe jedzenie jest
              dodatkiem do mlecznej diety. Tyle,ze nie dalo rady... Musialam
              wprowadzic kaszke kukurydziana,a potem zupki i owoce,bo poprostu
              dziecko wolalobyc gldne niz pic z butli...
              Nie rozumiem tego,ale spotkalm sie na forach z wypowiedziami innych
              mam,ktorych maluchy tez w okolicach 6miesiaca odmawialy picia mleka z
              butli.
              Moj w tej chwili mleko pije (albo i nie,bo z tym roznie bywa) tylko raz
              w nocy,a w dzien wszystkie posilki jemy lzyeczka,albo i probujemy BLW.
              Dodam,ze wode normalnie pije z butelki zarowno w dzien jak i w nocy,a
              mleko jest z butli jest bleee...
    • baszi Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 28.07.10, 00:09
      pisze bez czytania wczesniejszych wypowiedzi
      mi wyszło ale "walczyłam" przeszło 1,5 miesiąca i gdyby nie pediatra która w
      końcu dobrze wytłumaczyła jak karmić żeby to nie był horror czyli pogryzione
      popekane sutki i zaciskanie zebów,- ba strach że dziecko zaraz będzie głodne i
      co ja zrobię ono głodne a ja umrę z bólu, a jak nie nakarmię to mi piersi pekna,
      dostanę zapalenia i inen wizje - pewnie poddałabym się z bólu po prostu

      po ciężkiej ciązy człowiek ma nadzieję, że poród to pikuś, po porodzie, że co to
      nakarmić własne dziecko piersią, a potem zderzenie z rzeczywistościa i jesli juz
      ktos ma problem to mało konkretnej pomocy i z jednej strony naciski ze jak to
      nie karmisz piersią własnego dziecka a z drugiej spróbuj to dziecko nakarmic w
      parku czy restauracji, zaraz jedna baba z druga cie w necie obsmaruja że to
      obrzydliwe a ty ekshibicjonistka.

      do póltora miesiąca głownie dawałam butelke - a właściwie ze strzykawki a potem
      butla, ściagałam pokarm a karmiłam piersią raz dziennie ze łzami w oczach,
      pomału się nauczyłam, wyleczyłam rany i udało się, karmiłam 15 miesięcy i gdyby
      mała sama się nie odstawiła karmiłabym troche dłużej

      do tego hormony po ciązy, do tego ból po cc, bezsilność - chcesz a nie możesz i
      wyrzucasz sobie ze wyrodna matka z ciebie, widziałam w szpitalu dziewczyny które
      karmiły bez problemu i nie wiedziałam co ze mna nie tak

      latwo wydawac sady ale syty glodnego nie zrozumie, podobnie w wypadku karmienia,
      • m_laczynska Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 28.07.10, 01:33
        Mi przy pierwszym nie szło, oj. Najpierw koszmar w szpitalu, żeby tego malca w
        ogóle obudzić i żeby zechciał ssać. Wyrywał się nie chciał do buzi wziąć.
        Dokarmiany strzykawą. Potem w domu - godziny wiszenia i spadał na wadze. Potem w
        poradni kazali odciągać i dokarmiać snsem, bo ponoć to kłopoty ze ssaniem po
        odśluzowaniu. I ja z tego przerażenia, że głodzę dziecko i że ono źle ssie tak
        odciągałam i dokarmiałam - swoim, modyfikowanym. I tak parę miesięcy. Aż w końcu
        z nudów przy kolejnym odciąganiu znalazłam tutejsze forum KP i tak czytałam
        czytałam aż w końcu mnie oświeciło, że nie można mieć za mało mleka. No i tak
        nam zostało, bo ja tyle wysiłku włożyłam w to karmienie, że nadal 2,5 roczniaka
        nie odstawiłam. Ale jak widzę laktator to do tej pory mną telepie.
        Z drugim za to poszło gładko. No prawie, bo spadł w szpitalu ponad 10% i
        chcieli mi go znów dokarmić, ale nie dałam! Wynegocjowałam z pediatrą jeszcze
        jedną nockę i on przez tę nockę 40 gramów przybrał. ALe miały miny te położne co
        to mnie po cyckach macały zastanawiając się, czy nie za mało (no już takich
        banałów nie wiedzieć będąc położną - dramat). Teraz Tadzio zmienił się w małego
        Michelina - fałdka na fałdce. W miesiąc zrobił kilo 400.
        I tak na swoim przykładzie i paru innych - to nie lenistwo, czy zła wola tylko
        brak wiedzy o karmieniu są główną przyczyną tych niepowodzeń. No i lęk o dziecko
        (głodzi dziecko, co to za matka).
    • froszka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 09.08.10, 22:22
      Odstawiałam w okolicach 9tego miesiąca, bo myślałam,że będzie lepiej, że będzie
      spokojniej i mniej stresusmile
      W moim przypadku, oprócz męża i mojej mamy, w moim "długim" karmieniu nie
      wspierał mnie nikt. Wszystkie "problemy" z dzieckiem były zrzucane na to, że
      karmię "jeszcze" piersiąsmile Dlatego dla mnie terror laktacyjny to mit smile
      Po odstawieniu okazało się, że jest z małym tak samo, a może jeszcze gorzej. Po
      prostu ten typ tak ma i już. Kiepsko zasypia, kiepsko śpi i nie zawsze je to co
      mama poda smile Ale jest zdrowym chłopcem i niczego mu nie brakuje. Zresztą skoro
      ja byłam takim dzieckiem to dlaczego on miałby być inny? wink

      I jeszcze powiem tylko, że wśród znajomych, większość kończy karmić w czasie
      kryzysów. Wiedza na temat laktacji jest zerowa, w szpitalu znikoma pomoc, a
      nasze matki i ciotki wychowywały swoje dzieci w zupełnie innych czasach i nie
      umieją doradzić.
      Ja karmię dzięki temu, że jestem zawzięta smile i dlatego, że trafiłam na forum KP
      i przeczytałam "Warto karmić piersią".
    • 18_lipcowa1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 10.08.10, 12:12
      Ja sie ciesze ze trafiłam na terrorystki laktacyjne na forum gazety,
      dzieki nim wiedzialam naprawde duzo i moje karmienie piersia
      przebiegło bezproblemowo.

      Teraz sama jestem terrorystką, uwazam że kobiety powinny karmic
      piersia i starac sie o to ile mogą- najczesciej sie nie starają.
      A te ktore musza wyjsc na ploty z kolezanka, napić sie albo boją sie
      o cycki to nie są mądre matki.
      Dziekuje za uwage.
      • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 10.08.10, 12:15
        "najczesciej sie nie starają."
        skad wiesz? masz monitoring zamontowany w cudzych biustonoszach?

        terroryzm terroryzmem, ale fanatyzm to juz ostra przesada.
        • 18_lipcowa1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 10.08.10, 13:13
          green_naranja napisała:

          > "najczesciej sie nie starają."
          > skad wiesz? masz monitoring zamontowany w cudzych biustonoszach?
          >
          > terroryzm terroryzmem, ale fanatyzm to juz ostra przesada.


          O i jeszcze te bajki o tym że dziecko się SAMO odstawiło, dołącze do
          grona opowiesci ktorych nie lubie i ktorym nie wierzę.
          • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 10.08.10, 18:01
            no coz, tak to juz jest, ze jak ktos nie ma doswiadczenia, to nie wierzy i nie
            rozumie. cale szczescie, ze nie wszyscy jestesmy jednak z jednego szynela, uff!
            • 18_lipcowa1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 10.08.10, 18:52
              green_naranja napisała:

              > no coz, tak to juz jest, ze jak ktos nie ma doswiadczenia, to nie
              wierzy i nie
              > rozumie. cale szczescie, ze nie wszyscy jestesmy jednak z jednego
              szynela, uff
              > !



              Moze i bym uwierzyła, ale czytałam wypowiedzi ekspertów na ten temat
              i wiem ze dziecko sie nie moze SAMO odstawić
              • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 10.08.10, 19:37
                no coz, a ja nie tylko czytalam, ale i doswiadczylam, i z ekspertami rozmawialam
                ad rem. sytuacje kestremalnie rzadkie, ale zdarzaja sie.
                wiem, ze niektorym ciezko to pojac.
              • basiak36 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 10.08.10, 22:03
                > Moze i bym uwierzyła, ale czytałam wypowiedzi ekspertów na ten temat
                > i wiem ze dziecko sie nie moze SAMO odstawić
                >

                Takowe objawy jakby sie dziecko 'odstawialo' (czyli szarpanie, odmawianie
                piersi) wystepuja najczesciej tam gdzie jest smoczek uspokajacz, oraz gdzie na
                pierwsze oznaki szarpania pojawia sie butelka (bo bywa ze dzieci sie szarpia
                przy piersi i pluja bo np akurat maja gazy, albo gorzej ssaja, mama sie
                denerwuje ze nie je i da butelke i robi sie zamkniete kolo). Bywa tak tez przy
                nieprawidlowym przystawianiu (np niektore dzieci nie lubia kiedy trzyma je sie
                za glowe podczas karmienia, oraz jesli przystawiane sa pod troche niewlasciwym
                katem). Moze tez byc tak po niezbyt delikatnym odsysaniu po porodzie, bo dziecku
                gardlo podraznili, moze miec za krotkie wedzidelko, etc.
                Zawsze jest jakis powod, malutkie dziecko samo nie odmowi pozywienia. Chyba ze
                jest chore.
                • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 10.08.10, 22:51
                  no wiec u mnie zadna z tych przyczyn akurat nie wystapila.
                  byc moze powody byly inne, na zbadanie ich nie starczylo juz czasu i sil, calosc
                  i tak trwala dlugo (ponad dwa tygodnie).

                  ok, z mojej strony eot.
                  • aphoper1 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 11.08.10, 07:35
                    Jak tylko zobaczyłam ten wątek parę miesięcy temu, wydało mi się, że jest
                    zupełnie beznadziejny (wybacz,Kaka...). "Podłóż się do bicia"... Gdyby mi kp nie
                    wyszło, na pewno nie odważyłabym się Wam o tym napisaćuncertain
                    • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 11.08.10, 10:49
                      ...bo wniosek zawsze jest jden: matka sie nie postarala/zla matka okazala big_grin
                      • basiak36 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 11.08.10, 13:17
                        green_naranja napisała:

                        > ...bo wniosek zawsze jest jden: matka sie nie postarala/zla matka okazala big_grin

                        Niektore matki wlasnie tak interpretuja jakakolwiek probe wyjasnienia przyczyn
                        braku powodzenia karmienia, dlatego lepiej nie wciskac sie tam gdzie tego nie
                        potrzebujasmile
                        Ja zauwazylam ze matki ktore chcialy karmic, a karmienie nie wyszlo, albo chca
                        wiedziec czemu nie wyszlo, czytaja, szukaja informacji, sa chetne do przyjecia
                        informacji o tym ze mogly popelnic nieswiadomie pewne bledy (typowe to wlasnie
                        butelka, smoczek, niewlasciwa interpretacja zachowan dziecka, ze 'glodne' itp),
                        i nie przeszkadza im ze sie dowiedza gdzie popelnily bledy.
                        Inne przyjmuja to bardzo osobiscie i mocno, i odbieraja to jako bezposredni atak
                        na siebie, ze sa 'wyrodne', ze sie nie postaraly itp. Jesli ktos by probowal cos
                        wyjasniac, odbiora to jako probe szukania w nich winy, cos negatywnego. Wola nie
                        wiedziec czemu, a czasem wola tez trzymac sie roznych wersji ktore akurat w
                        danej sytuacji w ich oczach moga pasowac, np ze zabraklo pokarmu.

                        I tylesmile Kazdy ma prawo do swoich odczuc i nie ma sensu wchodzic z butami w
                        czyjes interpretacje. Moja tesciowa np jest przekonana do dzis ze pokarm jej sie
                        sam skonczyl, mimo ze od razu wiadomo co bylo bo dawala butelke, herbatki etc.
                        Ale jaki sens ma uswiadamianie jej na sile, skoro nie chce wiedziec i woli
                        myslec ze pokarm sie skonczyl, i jest jej dobrze z taka wersja?
                        Ja osobiscie wole pisac tam gdzie widze iz ktos faktycznie szuka informacji.
                        Sama mialam problemy ogromne z karmieniem przy pierwszym dziecku, ale chcialam
                        wiedziec gdzie popelnilam bledy, szukalam informacji, specjalisty itp. Ale inni
                        wcale nie musza.
                        • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 12.08.10, 11:49
                          oczywiscie basiak, tyle ze swiat nie jest bialo-czarny, nie jest tylko i
                          wylacznie A , a jesli nie A, to B.

                          ja nie mialam (i nie mam) z tym problemu, ze nie karmie juz (i tak mialam zamiar
                          najwyzej do roku, i to byla wersja ekstremalna); jak pisalam, z karmieniem od
                          pierwszej chwili nie mialam najmniejszych problemow, juz polozne w szpitalu sie
                          zachwycaly , i na wizytach domowych tez-ze wszystko tak super bezproblemowo
                          przeboega...i tak bylo przez 3.5 miesiaca.

                          dla mnie ok.

                          problemy ( z nadinterpretacja) zaczely sie dopiero na forum.popelnilam blad, ze
                          juz po czasie zechcialam podzielic sie moimi perypetiami z odstawieniem.
                          i owszem, przyjelam pewne glosy jako bezposredni atak na siebie, tym bardziej,
                          ze owe glosy bezposrednio raczyly zauwazyc, ze sie JA nie postaralam (ie.: nie
                          chcialam ), co jest bzdura, klamstwem i krzywdzacym osądem, z jakim czesto sie
                          kobiety chcace (a nie mogace)karmic spotrykaja ze strony zupelnie obcych,
                          przypadkowych ludzi, ktorzy na podstawie kilku wpisow na forum wydaja wyrok.

                          i to mnie drazni, ta jakas taka typowo polska obrzydliwa zasciankowa malosc.

                          to zupelnie tak, jakbym napisala kobiecie borykajacej sie z silna depresja
                          poporodowa przez dlugi czas, ze poddala sie tej depresji, ktora zszargala jej
                          spora czesc wczesnego macierzynstwa, bo nie dosc silnie z nia walczyla, bo nie
                          sprobowala wszystkich mozliwych srodkow, by jej zapobiec, bo nie udala sie na
                          czas po porade, bo nie wyczula, ze cos jest nie tak odpowiednio wczesnie, bo NIE
                          CHCIALA tak naprawde tej depresji zwalczyc, bo jest wewnetrznie slaba i w ogole,
                          co z niej za matka....prawda, ze byloby to ohydne?

                          a jednak przy karmieniu piersia taka "delikatnosc " nie obowiazuje.ciekawe.
                        • cahir4 Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 24.08.10, 00:39
                          > Niektore matki wlasnie tak interpretuja jakakolwiek probe wyjasnienia przyczyn
                          > braku powodzenia karmienia

                          Jakąkolwiek? A może Twoją próbę wyjaśnienia? I mam na myśli nie Ciebie
                          osobiście, ale pewien typ myślenia.

                          Jak czytam czasami fora laktacyjne, to mam wrażenie, że karmienie piersią to nie
                          zjawisko fizjologiczne, które się w pewnym sensie da badać empirycznie, ale
                          swoista religia, gdzie królują dogmaty i powszechnie występują przypadki
                          jasnowidzenia. Taka matka może do us..nej za przeproszeniem śmierci pisać, że
                          było tak i tak, a i tak cały chór wie lepiej od niej, że tak nie było, chociaż
                          ani jej, ani jej cycków, ani jej dziecka na oczy nie widział. I taka matka ma
                          zderzenie: cudze teorie - własne doświadczenie. Teorie w dodatku są oparte na
                          pewnych dogmatach - a dogmaty, jak to dogmaty - trzeba w nie uwierzyć. Jak nie
                          wierzysz: znaczy "nie chcesz wiedzieć", "odrzucasz prawdę". Jeśli łaskawie nie
                          będziesz potępiony, to w każdym razie uznany za biedną zbłąkaną duszyczkę, co
                          odrzuciła oświecenie. Do tego jeszcze to wojenne słownictwo: walczyć, wygrać,
                          poddać się, ponieść klęskę. No, kurczę, krucjata po prostu, religijna wojna.
                          (Przy czym koszty wojny nie mają znaczenia.)

                          Na prawdę nie każdy ma ochotę rozmawiać tym językiem, on po prostu dla
                          niektórych, w tym dla mnie, jest niewiarygodny.

                          Z Twoich postów na przykład odczytuję, że wierzysz w dogmat, że "każda kobieta
                          może...". Tym samym nie mogłabym z Tobą dyskutować, czy mogłam i ewentualnie,
                          jakie popełniłam błędy, bo, nie dopuszczając, nawet teoretycznie, możliwości, że
                          nie mogłam, wykluczasz racjonalne podejście do tematu. Zmuszasz mnie do WIARY
                          tam, gdzie ja potrzebuję WIEDZY.

                          Założenia przyjmowane a priori to jedno. Jest jeszcze to tajemnicze
                          jasnowidzenie, to: "od razu wiadomo co było". Na przykład taka Twoja teściowa.
                          "Dawała butelkę, herbatki" - i co z tego? Podawanie butelki może zaburzyć
                          laktację (podobno). Wcale nie musi. To, że podawała butelkę, nie wyklucza,
                          racjonalnie podchodząc do tematu, że mogła mieć poza tym inne problemy. Ale po
                          co się nad tym zastanawiać, skoro "od razu wiadomo".

                          No żesz, na co mi cudze objawienia na temat mojej laktacji?!
                      • dordulka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 14.08.10, 14:33
                        green_naranja napisała:

                        > ...bo wniosek zawsze jest jden: matka sie nie postarala/zla matka okazala big_grin

                        ... bo to zła kobieta była...
                    • kaka-llina Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 11.08.10, 11:58
                      aphoper1 napisała:

                      > Jak tylko zobaczyłam ten wątek parę miesięcy temu, wydało mi się, że jest
                      > zupełnie beznadziejny (wybacz,Kaka...). "Podłóż się do bicia"... Gdyby mi kp ni
                      > e
                      > wyszło, na pewno nie odważyłabym się Wam o tym napisaćuncertain

                      Kompletnie nie miałam zamiaru, żeby tak się stało.... Dlatego w ogóle się tutaj
                      nie odzywam... Miałam nadzieję, że dziewczyny nie będą się kłócić i nie będzie
                      oceniania, chciałam tylko poznać inne historie... Wyszło jak wyszło...sad
                      • green_naranja Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 11.08.10, 12:09
                        kaka-llina, przeciez to nie twoja wina. sama wiesz, jak jest...
                      • dordulka Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 14.08.10, 14:37
                        kaka-llina napisała:

                        > aphoper1 napisała:
                        >
                        > > Jak tylko zobaczyłam ten wątek parę miesięcy temu, wydało mi się, że jest
                        > > zupełnie beznadziejny (wybacz,Kaka...). "Podłóż się do bicia"... Gdyby mi
                        > kp ni
                        > > e
                        > > wyszło, na pewno nie odważyłabym się Wam o tym napisaćuncertain
                        >
                        > Kompletnie nie miałam zamiaru, żeby tak się stało.... Dlatego w ogóle się tutaj
                        > nie odzywam... Miałam nadzieję, że dziewczyny nie będą się kłócić i nie będzie
                        > oceniania, chciałam tylko poznać inne historie... Wyszło jak wyszło...sad

                        Kaka-lino, zawsze tak wychodzismile a raczej sad. Zawsze wszytscy wiedzą LEPIEJ, te, co nei karmią piersią najlepiej znają się karmieniu, a zwłąszcza przerażająco długim, np powyżej roku, te, co karmią najlpeiej znają sie na butelkach, zepsutych przez nei dzieciach i "wyrodnych matkach".
      • madzioreck Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 12.08.10, 10:51
        Lipcowa, i tu przylazłaś wywoływać kłótnie? I wygłaszać swoje jedynie słusznie
        poglądy? Chciałam przypomnieć, ze jeszcze niedawno kategorycznie wypowiadałaś
        się, ze nie chcesz mieć dzieci, a same dzieci nazywałaś bachorami, więc daruj
        sobie. Tu dziewczyny się wspierają, a nie dowalają sobie.
    • kinga_owca Re: Karmienie piersią nie wyszło.. 22.08.10, 15:54
      mi wyszło i wychodzi do tej pory, ale zawdzięczam to jedynie sobie,
      mojemu męzowi i forum KP
      bo po porodzie - CC na zimno - dowiedziałam się, że... mam plaskie
      brodawki i dziecka nie wykarmię
      rzecz jasna schizy, trauma i dół, bo zakładałam, że karmić piersią
      będę
      potem doszlo przysypianie, mega wiszenie, tradycyjne podsycane przez
      otoczenie tematy - co tak płacze pewnie głodny, tyle czasu ssie
      pewnie tam nic nie ma, daj butelke przynajmniej się naje itp itd
      pamiętam jak ryczałam z dzieckiem przy piersi, karmiąc go
      nieprzerwanie od 16 do 22 i modliłam się, żeby wytrwac przynajmniej
      te 6 tygodni...
      kilka razy dałam butle, w szpitalu rzecz jasna i 2 razy w domu, bo
      uwżałam, że się nie najada
      ale potem na moje i mojego dziecka szczęście trafiłam na KP,
      poczytałam, schowałam butle (na wywalenie się nie odważyłam) i jakoś
      poszło
      zaakceptowałam maratony, wiszenia, kupiłam wagę (ta schiza została
      jakiś czas i codziennie syna ważyłam) no i karmię do tej pory

      kiedyś, Dordulka o tym pisała, na niemowlu były mega jatki cyckowo-
      butelkowe, i tam się w sumie okazywało czasem, że mamy z podobnym
      początkiem mają różne końce - i nie jest to wina samej matki ale też
      otoczenia, wsparcia (lub nie) męża, kondycji psychicznej czy nawet
      warunków bytowych
      nawet historia moja i Dordulki, jak same stwierdziłyśmy, były
      podobne, ale mi się udało przez to przejść
      no i Dordulka, moja propozycja pojechania i docyckania kolejnego
      dziecia nadal aktualna jest smile o ile ja sama nie będę cycozwisa
      miała wtedy kolejnego wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka