Dodaj do ulubionych

"Grzeczne" dziecko

05.07.10, 00:24
Tak mi się ostatnio coraz częściej nasuwa pewna myśl...
Ale od początku: Mój synek (3 miesiące) jest spokojnym (choć nie apatycznym),
bardzo pogodnym maluchem. Większość czasu jest zadowolony ze wszystkiego. Nie
krzyczy, nie płacze, nie protestuje. Zakładam, że mu po prostu dobrze, bo
rodzice spełniają jego potrzeby i pragnienia. Poza tym nie jest szczególnie
wrażliwym dzieckiem - poczeka 5 minut na pierś (jeśli akurat jest taka
potrzeba), zniesie odrobinę mydła w oku czy inną fizyczną niedogodność.
Reakcją otoczenia jest: "o, jaki grzeczny chłopczyk!". A grzeczność to
przecież spełnianie określonych norm społecznych, odgórnie narzuconych i
często sztucznych. Jaś nie spełnia żadnych norm, jest po prostu sobą. Wiem, że
nikt mówiąc "grzeczny" nie ma na myśli nic złego. Ale jakoś mi się to
"grzeczny" nie podoba.

Wydziwiam?
Obserwuj wątek
    • ruda.ja Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 09:50
      no trochę wink
      a na serio, wiem co masz na myśli bo o Kalce też non stop tak mówią a
      ja patrząc na rozwrzeszczane wiecznie dzieci sobie myślę "matko co
      trzeba robić żeby dzieciak tak się pruł??"
      W takich sytuacjach powinno się mówić spokojny itp. ale przecież tak
      się mówi od wieków "grzeczne dziecko" czyli właśnie spokojne, nie
      sprawiające problemów. Przyzwyczaisz się wink
      • mama_kaspra Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 11:30
        > ja patrząc na rozwrzeszczane wiecznie dzieci sobie myślę "matko co
        > trzeba robić żeby dzieciak tak się pruł??"

        Przyklady z ostatnich 24 godzin:
        - przytrzymac na chwile, zeby zapiac rzepy pieluchy
        - zapiac zatrzaski w body
        - nie oddac od razu slomki, ktora upadla na podloge w restauracji, tylko
        najpierw ja wytrzec
        - dac tylko troche creme caramel, a reszte zjesc
        - nie pozwolic wyrwac ze sciany kabla sieciowego
        - nie dac mleka w metrze (jedziemy tylko 1 przystanek)

        ... poza tym Kasp sprawia wrazenie bardzo zadowolonego z zycia dziecka smile
    • anik801 Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 11:06
      A moim zdaniem ta "grzeczność"to coś wrodzonego.Mam porównanie-
      córka "diabełek wcielony"od dnia narodzin.Jej potrzeby były
      spełniane natychmiastowo!Spała z nami,była noszona i ciagle
      jej "wymagania" rosły.Na mleko nie mogła zaczekać nawet 5min.(wrzask
      niesamowity).Domagała się ciągłego noszenia,budziła się ok.3.00 i
      musiała być noszona do 6.00.Wszystko nudziło ją po 5min.Tylko na
      moich rękach była zadowolona z życiawinkOczywiście była bardzo radosna
      (to nie tak,że wyła non stop)ale tylko gdy wszystko było po jej
      myśliwinkDo roku nie przespałam z nią całej nocy!Natomiast synek-
      totalne przeciwieństwo.Po zaprawie z córką postrzegam małego jako
      aniołka.Ma 3mies.przesypia większość nocy,jest cierpliwy,nie drze
      się w niebogłosy,potrafi długo skupić uwagę na np.zabawkach czy
      naklejkach na ścianie.Jest ciągle uśmiechnięty,bardzo delikatnie
      dopomina się o mleko,czy noszenie.Uwielbia,gdy się do niego
      mówi.Taki słodziak po prostu.Jednym słowem jest mega grzecznywinkJak
      córka była malutka "stwałam na głowie,by była zadowolona,a synek i
      bez tego jest zadowolony.
      "
      • jul-kaa Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 11:37
        anik801 napisała:

        > A moim zdaniem ta "grzeczność"to coś wrodzonego.

        Zgadzam się. Ale cechy wrodzone można wzmacniać lub nie smile
    • swinka-morska Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 12:41
      Nie, nie wydziwiasz smile

      Mnie doprowadzają do piany teksty mojej teściowej pt. "mała była niegrzeczna"
      kiedy dziecko zostawione pod jej opieką płakało np. ze zmęczenia.
      • kaka-llina Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 12:52
        Ja o tej "grzeczności" słyszałam przez cały pobyt w polsce, co tez mnie trochę
        wkurzało bo nie jest moim planem posiadanie "grzecznego dziecka". Tutaj ludzie
        najcześciej mówią: jakie szczęśliwe dziecko!! i to mi się znacznie bardziej
        podoba!!!
        • jul-kaa Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 13:09
          Może pomyślmy jak reagować na teksty o grzeczności. Bo ja reaguję zbyt
          gwałtownie albo wcale. Może wystarczy powiedzieć, że on nie jest grzeczny, a po
          prostu szczęśliwy?
          • laoni27 Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 13:46
            Moja córa też była zawsze spokojna, rodzinka dziwiła się i mówiła, że pewnie nie zauważam, że mam dziecko, tylko, że ja ją ciągle nosiłam, pozwalałam ciumkać pierś kiedy tylko chciała, od razu odpowiadałam na jej potrzeby, temu też się dziwili:d A teraz kiedy ma rok potrafi się nieźle wydrzeć hihi oczywiście coś jej wtedy dolega, śpiąca, głodna, ząbkuje, czy przeziębiona, no i co słyszę, że nauczyłam tak dziecko, rozpuściłam je. A ja to mam w nosie, bo kiedy dolegliwość mija znowu mam szczęśliwe, spokojne dziecko, które potrafi dobitnie dać do zrozumienia czego potrzebuje smile
    • agnieszka_z-d Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 19:28
      A ja osobiście jestem uczulona na mówienie na niemowlaki, że są "grzeczne".
      Grzeczne - czytaj przesypiają noce, umieją przez kwadrans gadać do karuzelki -
      czytaj zająć się sobą, jedzą na godziny itp.
      A jak nie, to co? Niemowlak niegrzeczny? Złośliwie nie przesypia nocy?
      Terroryzuje z premedytacją i dlatego potrzebuje dużo bliskości? Jest wrednym
      bachorem i dlatego może ssać pierś choćby i co godzinę?
      Strrrrraszną mam na to alergię.
      Bo przy trzylatku to już bardziej mi się jednak mieści w głowie nazywanie go
      grzecznym lub nie.
      • anik801 agnieszka 05.07.10, 21:59
        Małe dzieci bardzo szybko się uczą,zapamiętują.I wierz mi,że są
        dzieci,które wiedzą jak płakać by rodzic wziął i nosił.Inny jest
        płacz,gdy coś dolega,a inny gdy chce być na ręku.I o ile nie mam nic
        przeciw noszeniu(nanosiłam się przy pierwszym i teraz też noszę)o
        tyle są pewne granice.u mojej córki było tak-ryk,a jak tylko wzięłam
        to wszystkie "boleści" od razu ustępowaływinkMój 3mies.synek nauczył
        się pewnych rzeczy.Jak podkładam mu pieluchę pod brodę już wie,że
        będzie jadł i odpowiednio reaguje.Jak wnoszę go do pokoju córki on
        już odwraca głowę w stronę jednej z ścian,bo wie że tam są kolorowe
        duże naklejki.Jak tylko wkładam go wnosidło od wózka od razu się
        uspokaja,bo wie że za chwilę włożę nosidło do wózka,który już jest
        na dworze(jak tylko wkładam do nosidła od wózka od razu układa się
        do snu).Gdy biorę chustę i zaczynam wiązać uspokaja się i czeka
        cierpliwie aż go do niej wsadzę.Ma dopiero 3mies.Już ma pewne nawyki
        i przyzwyczajenia,już kojarzy pewne fakty.Nie lubi być poza
        domem.Jak wracamy np.po całym dniu u mojej mamy jest marudny(i tak
        zawsze gdy jesteśmy u kogoś)w domu uspokaja się.Więc pomyśl jak
        kojarzy i myśli już np.dziecko 6,7 i 8mies.Nie mów,że nie
        potrafi"wymuszać" noszenia.Moja córka jak się budziła w nocy to
        musiałam ją godzinę nosić żeby znów zasnęła.Natomiast syn jak się w
        nocy obudzi to trochę się pokręci,porozgląda,coś tam "pogada" i
        zasypia.Miom zdaniem dzieci już się rodzą z pewnym
        usposobieniem.Córka ma 7lat i nadal musi mieć wszystko natychmiast i
        nadal próbuje swoich sztuczek z płaczemwinkOczywiście żadne z moich
        dzieci nie było nigdy zostawione na "wypłakanie się",nie miały
        wpychanego przeze mnie smoczka na zatkanie.Jadły butlę(mały nadal
        je),ale nie na godziny-dziecko sygnalizuje głód i nie musi być tylko
        na piersi żeby jadło wtedy kiedy potrzebuje.Zawsze jestem do
        dyspozycji dzieci i zaspokajam ich potrzeby.Zresztą moja siostra
        miała tak z córką-wisiała na niej non stop bo tak jej się
        podobało.To jest dość uciążliwe,gdy dziecko nie pozwala ci na wizytę
        w toalecie.To może nie jest premedytacja,ale wierz mi dzieci wiedzą
        jak uzyskać uwagę rodzicawink
        • globus.histericus Re: agnieszka 05.07.10, 23:52
          Nie mów,że nie
          > potrafi"wymuszać" noszenia.

          Kurcze, ja nie uznaję słowa "wymuszać" w kontekście tak małych dzieci.
          Po prostu, Twoja córka miała takie potrzeby, a Twój syn ma inne i, tak,
          jak piszesz, obydwoje się z tym urodzili. Ale myślę, że nie można tu
          mówić o jakiejkolwiek kalkulacji, a to właśnie zakłada słowo
          "wymuszać".
          • anik801 Re: agnieszka 06.07.10, 10:39
            Słowo wymusza jest wzięte w cudzysłówwinkOczywiście dziecko które ma
            kilka mies.nie jest złośliwe.Po prostu dąży do natychmiastowego
            zaspokojenia każdej swojej potrzeby.I tu jest taka różnica między
            dziećmi-jedno będzie się darło na całe gardło i w ten sposób uzyska
            to czego oczekuje,drugie po chwili da spokój.I moja córka była i
            jest dzieckiem,które nie odpuści,a syn jest zupełnie inny.Dziś w
            nocy mały się obudził i widziałam,że nie może zasnąć.Męczył
            się,przytulał buzię do poduszki i naprawdę starał się zasnąć.I nie
            ryczał,że mam go natychmiast wziąć(a tak właśnie robiła córka).I
            wzięłam go,bo poczułam ogromną potrzebę potulenia tego mojego
            małego "ciapki"co to się nie potrafi upomnieć o należe mu prawawink
            Ogólnie mój syn wykazuje cechy nie wiem jak to nazwać,bo przecież
            nie użyję w stosunku do tak małego dziecka słowa zdyscyplinowanie.On
            po prostu wie co kiedy należy robićwinkJak ściągam pieluchę i mówię
            robimy kupkę(sam nie zrobi)to on od razu się mobilizuje-zasiska
            pięści i naprawdę z całych sił się stara,tak samo jest z
            zasypianiem, czy gdy widzi że trząsę butelką(żeby grudek nie było,bo
            mamy enfamil)on cierpliwie czeka.Natomias ma takie chwile,że muszę
            go nosić,bo gdy odkładam to jak tylko zobaczy,że jest kładziony
            zaczyna tak śmiesznie piszczeć-i jest to dla mnie znak,żebym nawet
            się nie ważyła go położyćwinkTak więc moim zdaniem dzieci szybko uczą
            się pewnych zachowń.Wiedzą kiedy i jak płakać(przecież płacz jest
            inny w zależności od tego o co chodzi).Dlaczego nie płaczą zawsze
            tak samo?Wiedzą jak załatwić sprawę(nie użyję słowa "wymuszać" skoro
            jest nieopowiednie)aby zostały wzięte i noszone.Dlatego ja "kłócę"
            się z teściem,gdy on twierdzi,że takie małe dziecko to nic nie
            rozumie,jest mu wszystko jedno itd.
    • aphoper1 Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 21:43
      A o mojej tak nie mówiąwink
      • globus.histericus Re: "Grzeczne" dziecko 05.07.10, 23:45
        O mojej też nie smile Mówią "fajne" dziecko smile
        • dagmara-k Re: "Grzeczne" dziecko 06.07.10, 13:20
          witam sie w tym watku na forumsmile mam 3 miesieczna "niegrzeczna" dziewczynkewink

          zamiennik "szczesliwy" tez mi nie bardzo pasuje, bo znaczyloby ze moja cora jest
          nieszczesliwa. a jak ktos wyzej napisal, ja tez staje na glowie zeby byla
          usmiechnieta. i jest: o 4 rano usmiecha sie promiennie, wszystko jej pasuje,
          slodko pogaduje e-che i egw. a kiedy tylko zmeczy sie niezwykle lapczywym
          pochlanianiem cudow tego swiata bardzo trudno jej ponownie zasnac i placze
          rozpaczliwie okolo godziny zeby usnac na 15 minutowa drzemke. sasiedzi proponuja
          znachorowwink do snu nosze na rekach pod wlaczonym okapem - to opcja
          najspokojniejsza. nie mam w tej chwili lepszego sposobu zeby dziecko bylo
          "grzeczne". "niegrzeczne" jest tez w wozku, bo go nie znosi z powodu budzacego
          moro. wolalabym wiec zeby nie bylo tez nazywane "nieszczesliwym". bo jest po
          prostu niespokojna, kiedy jest zmeczona.
          • mama_kaspra Re: "Grzeczne" dziecko 06.07.10, 14:38
            Probowalas nosic w chuscie?
          • juisy Re: "Grzeczne" dziecko 06.07.10, 16:09
            O tak, polecam chustę! Mój "niegrzeczny" chłopczyk w chuście zmienia się w
            anioła. I usypianie jest łatwiejsze w chuście. I ząbkowanie będzie łatwiejsze do
            przeżycia.
            • dagmara-k Re: "Grzeczne" dziecko 06.07.10, 18:27
              chusta juz kupiona, ale do usypiania konieczna jest pozycja na ramieniu.nie ma
              takiego wiazaniawink
              • juisy Re: "Grzeczne" dziecko 06.07.10, 22:44
                Uuu! Trudny model! Może spróbuj powoli zsuwać na pierś...Co dzień odrobinkę
                niżej. Ale pewnie tego już próbowałaś...
                • dagmara-k Re: "Grzeczne" dziecko 07.07.10, 13:44
                  niestety, po dzisiejszej rehabilitacji mam nosic jeszcze wyzejwink i chusty nietsad
                  baba przebila wszystkich z tego watkuuncertain cytuje "o jak ryczy, moj syn tez byl
                  wredny, ale corcie mialam grzeczniutka". upomnialaam 2 razy ze zniecierpliwiona
                  w tej chwili a nie wredna.
                  • juisy Re: "Grzeczne" dziecko 07.07.10, 19:06
                    Takie uwagi o wrednym dzieciaku trzeba mieć głęboko w ... poważaniu. Nikt nie
                    dołączył instrukcji do dziecka. Każde jest inne, ma inny charakter i inaczej
                    reaguje na świat. Trzeba je kochać takimi jakie są (chociaż mnie czasem krew
                    zalewa, gdy A. buczy od samego rana).
                    Ja się nasłuchałam, że jak chłopczyk, to da nam popalić. No i dał i co z tego!
                    Jestem bogatsza o te doświadczenia. Nie każda matka wie jak to jest płakać na
                    podłodze w szpitalu i modlić się żeby wszystko było dobrze. I właśnie dlatego na
                    każde hasło typu: rozpieścisz, rozpuścisz, przyzwyczaisz do noszenia, do 18-stki
                    będzie ssało pierś i z wami spało, przełóż zabawkę do prawej ręki itd.
                    uruchamiam głębokie poważanie. Ale czasem krew się gotuje!
                    Trzymam kciuki za Twoje dziecko i za Ciebie. Jesteście po prostu wyjątkowismile a
                    nie tak jak te inne, "grzeczne".
                    • dagmara-k Re: "Grzeczne" dziecko 07.07.10, 20:01
                      e no "grzeczne" tez sa wyjatkowe. tylko nas bardziej slychacbig_grin
                      czyzbysmy mialy podobne doswiadczenia? podlogi szpitalne zwiedzalam przez 8
                      tygodni ciazy, a raczej lozka niz podlogi bo rzadko podlog dotykalam w tym czasiewink

                      a co jest nie tak z lewa reka o ile rowniez lewe oko i noga sa dominujace?
                      • ago-ya Re: "Grzeczne" dziecko 07.07.10, 21:18
                        oj tak, mnie też to mylenie grzeczności ze spokojnym/pogodnym usposobieniem
                        mocno drażni. zwłaszcza, że tak jak zauważyła założycielka wątku, pogodne
                        usposobienie jest cechą wrodzoną, a grzeczności to się nasze maluchy muszą
                        dopiero nauczyćtongue_out jednym przyjdzie to łatwiej, innym trudniej, w zależności
                        właśnie od tego, jaki mają temperament, ale chwalenie w wieku niemowlęcym
                        brzdąca, któremu nic nie dolega i szczęśliwie sobie bytuje, albo ganienie
                        drażliwego, wysoko reaktywnego, jest moim zdaniem mocno krzywdzące.
                        dla przykładu, koleżanka ma 4 letniego autystyka (wysokofunkcjonujacego, ale
                        mimo to z zaburzeniami) i 3 miesięcznego zdrowego, pogodnego bobasa, o tym
                        młodszym mówi, że taki grzeczniutki, a starszy tak Jej dał w kość. a przecież
                        żadna to wina starszego, że jest chory i żadna zasługa młodszego, że zdrowy i
                        pogodny jest.
                      • juisy Re: "Grzeczne" dziecko 07.07.10, 21:49
                        Spałam na podłodze gdy A. dostawał kroplówkę z koncentratu krwinek - miał bardzo silną anemię. A łóżka dla mnie nie dało się skombinować o 12 w nocy. No i karmienie z tymi przewodami w główce, i ten płacz gdy zakładali mu wenflon, i ta wygolona główka. I jeszcze mam wiele, wiele innych wspomnień z pierwszych tygodni życia mojego syna. Teraz jestem szczęśliwa, bo wszystko minęło i mam nadzieję, że bezpowrotnie.
                        A. jest małym krzykaczem, jak mu coś nie pasuje, to nie omieszka się o tym bardzo głośno zakomunikować. Czasem z mężem śmiejemy się, że sąsiedzi zadzwonią po opiekę społeczną.

                        Teściowa ostatnio zaczęła mu przekładać zabawki z lewej ręki do prawej tłumacząc się pokazywaniem małemu prawidłowego wzorca. Najtragiczniejsze jest to, że jest przedszkolanką! Do tego w ubiegłym tygodniu dała maluchowi lizaka!!! O rany! Muszę tej kobiecie wszystko tłumaczyć na piechotę. Nawet muszę się tłumaczyć z tego, że A. ma taką kształtną główkę (dziecko naręczno - chustowe).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka