jul-kaa
05.07.10, 00:24
Tak mi się ostatnio coraz częściej nasuwa pewna myśl...
Ale od początku: Mój synek (3 miesiące) jest spokojnym (choć nie apatycznym),
bardzo pogodnym maluchem. Większość czasu jest zadowolony ze wszystkiego. Nie
krzyczy, nie płacze, nie protestuje. Zakładam, że mu po prostu dobrze, bo
rodzice spełniają jego potrzeby i pragnienia. Poza tym nie jest szczególnie
wrażliwym dzieckiem - poczeka 5 minut na pierś (jeśli akurat jest taka
potrzeba), zniesie odrobinę mydła w oku czy inną fizyczną niedogodność.
Reakcją otoczenia jest: "o, jaki grzeczny chłopczyk!". A grzeczność to
przecież spełnianie określonych norm społecznych, odgórnie narzuconych i
często sztucznych. Jaś nie spełnia żadnych norm, jest po prostu sobą. Wiem, że
nikt mówiąc "grzeczny" nie ma na myśli nic złego. Ale jakoś mi się to
"grzeczny" nie podoba.
Wydziwiam?