Dodaj do ulubionych

Dziękowanie

20.07.13, 23:28
Uczymy naszego już 5-letniego synka dziękowania. A w zasadzie dziękowania dziadkom (bo nam zawsze lub prawie zawsze dziękuje).
Wg mnie, jeśli ktoś mówi "dziękuję" to naturalnym jest, że osoba, do której jest podziękowanie skierowane jakoś to komentuje - "proszę bardzo", "na zdrowie" etc. Tymczasem moja teściowa milczy. Jakby w ogóle tego nie słyszała. Zero komentarza , dosłownie cisza. Nie wiem, co z tym fantem zrobić, bo chcę, żeby syn nauczył się dziękowania za każdą rzecz, jaką dostaje, z drugiej strony, jakbym ja dziękowała i słyszała ciszę, to by mi się w końcu odechciało cokolwiek mówić, skoro żadnej reakcji nie ma. (Jak ja dziękuję za coś teściowej to też reakcji nie ma).

Co z tym fantem zrobić?
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Dziękowanie 21.07.13, 12:36
      Dać do zrozumienia teściowej, że mogłaby zmienić zachowanie?
    • nihiru Re: Dziękowanie 22.07.13, 08:46
      5-latka? wydaje mi się że to dość późno?
      a w innych sytuacjach dziękuje (np.: w sklepie)?

      babci można zwrócić uwagę, ale afery bym nie robiła. niech się dziecko przyzwyczaja, że jedni mówią "proszę", inni nie i to jest normalne. a podziękować trzeba zawsze.
      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
      • marghe_72 Re: Dziękowanie 23.07.13, 00:04
        nihiru napisała:


        >
        > babci można zwrócić uwagę, ale afery bym nie robiła. niech się dziecko przyzwyc
        > zaja, że jedni mówią "proszę", inni nie i to jest normalne. a podziękować trzeb
        > a zawsze.


        jak wyżej
    • gopio1 Re: Dziękowanie 23.07.13, 16:13
      Ja zawsze mówię dzieciom, że dziękować zawsze powinny, bez względu na reakcję zwrotną.
      Przy okazji tłumaczę, żeby na czyjeś "dziękuję" nie odpowiadały "nie ma za co" tylko "proszę bardzo", "cieszę się, że Ci się podoba" albo "cała przyjemność po mojej stronie". Nie ma co umniejszać czyiś podziękowań - zresztą jak piszesz, zawsze to miło jak ktoś docenia.
    • twojabogini teściowa ma rację 30.07.13, 15:09
      "Dziękuję" po posiłku jest nietaktem. Zwyczaj dziękowania za jedzenie przez osoby spożywające posiłek pochodzi z ubogich warstw społeczeństwa, w których podzielenie się posiłkiem miało istotną wartość. Zwyczaj dziękowania przez dzieci za posiłek pochodzi z kolei z czasów, gdy dzieci były przyuczane do posłuchu i wdzięczności za niemal wszystko, co otrzymywały od dorosłych. W niektórych domach dziękuje się gospodyni (mamie) za wkład pracy w przygotowany posiłek. To echo kultury patriarchalnej.
      Nauczenie dziecka machinalnego mówienia "dziękuję" po każdym posiłku spowoduje tylko, że jako dorosła osoba będzie mieć trudności z powstrzymaniem się przed tym "w towarzystwie" i popełniać gafę za gafą.

      Na oficjalnych przyjęciach zakończenie posiłku należy do gospodyni/gospodarza. Przedwczesne "dziękuję" kogoś, kto już zjadł jest nietaktem i stanowi sugestię, że już się najadł. Podobnie w restauracji. Jest to szczególnie niemile widziane, gdy posiłek się jeszcze nie zakończył - będzie podany np. deser. Na oficjalnych przyjęciach z kolei zdawkowe dziękuję także jest nietaktem - bo właściwie komu i za co?I co na to mają odpowiedzieć osoby, które w tym momencie jeszcze jedzą?
      Gdy jesteśmy zaproszeni na zwyczajowy obiad do teściów dziękujemy za zaproszenie, miło spędzony czas (i ewentualnie chwalimy posiłek), gdy zbieramy się do wyjścia.
      Gdy spotkania są rzadkie, za zaproszenie dziękujemy wchodząc i wręczając tradycyjne prezenty. Wychodząc dziękujemy jeszcze raz.
      Wyjątkiem jest, gdy w danej rodzinie członkowie tradycyjnie dziękują gospodyni po ukończonym posiłku - szanujemy tradycje domu gospodarzy, ale tłumaczymy wtedy dzieciom, dlaczego dziękujemy dziadkom wstając od stołu i wskazujemy, że nie jest to regułą zachowania.
      Czasem zdarza się, że chcąc docenić wyjątkowy kunszt kulinarny chcemy podziękować osobie, która przygotowała posiłek - ale wtedy są na to inne formy niż "dziękuję", podobnie, gdy chcemy podziękować współbiesiadnikom za miło spędzony czas - tu także dziękuję jest zbyt zdawkowe i może być odebrane jako aroganckie.

      Podobnie nietaktowne jest życzenie "smacznego". To jednak osobna bajka.
      Zatem zanim ktoś bierze się za nauczanie dzieci dobrych manier niech najpierw sam przeczyta jakiś podręcznik, a jest ich na rynku sporo - najlepiej jeśli będzie autorstwa uznanego dyplomaty, specjalisty od protokołu - a nie cioci Zosi, która uważa ze dobrze wychowane dzieci w kółko mówią dziękuję, proszę, przepraszam.
      • angazetka Re: teściowa ma rację 30.07.13, 15:38
        1. Gdzie tu niby mowa o dziękowaniu za jedzenie?
        2. jeśli już ktoś mówi "dziękuję" czy "smacznego", zwłaszcza gdy ma trzy lata, nie wypada tego ignorować.
      • nihiru Re: teściowa ma rację 31.07.13, 08:20
        Bogini - z jakiej choinki się urwałaś?!
      • novinka1 Re: teściowa ma rację 31.07.13, 08:51
        Bogini, ale ja tu w ogóle nie poruszam dziękowania za wspólny posiłek, tylko dziękowanie za otrzymanie prezentu.... uncertain
        • twojabogini Re: teściowa ma rację 31.07.13, 10:58
          novinka1 napisała:

          > Bogini, ale ja tu w ogóle nie poruszam dziękowania za wspólny posiłek, tylko dz
          > iękowanie za otrzymanie prezentu.... uncertain

          Zasugerowałam się treścią twojego postu: "Wg mnie, jeśli ktoś mówi "dziękuję" to naturalnym jest, że osoba, do której jest podziękowanie skierowane jakoś to komentuje - "proszę bardzo", "na zdrowie" etc.Tymczasem moja teściowa milczy. "

          "Proszę bardzo", "na zdrowie" - to typowe komentarze do podziękowań za posiłek. Jeśli teściowa milczy po podziękowaniu za prezent, to inna sprawa. Może być osobą bardzo przewrażliwioną na punkcie "dobrych manier" i pomijać milczeniem machinalne wyuczone "dziękuję" - dając w ten sposób wyraz dezaprobaty. Może być osobą nieśmiałą, albo taką, która ma problem z przyjmowaniem podziękowania, bo nie wie jak właściwie na nie zareagować. Niezależnie od reakcji teściowej (a raczej jej braku) nadal uczyłabym dziecko, że za otrzymany prezent się dziękuje i wskazywała możliwe sposoby podziękowania, także za prezent niezbyt trafiony.

          Poruszyłaś bardzo interesujący problem - nauczania dzieci dobrych manier, grzeczności. Problem w tym, że wiele osób przyucza dzieci do mówienia machinalnie "dziękuję", co z uprzejmością i dobrym tonem ma niewiele wspólnego. Czasem zaś prowadzi do nauki hipokryzji - gdy prezent jest nietrafiony (w dzieciach rodzi się wtedy bunt - no bo dlaczego ma dziękować za jakieś nieprzydatne paskudztwo).
          Małe dzieci, gdy otrzymują prezent spontanicznie okazują radość - i to wystarczy. Starsze uczymy, że jeśli czują radość - dobrze jest też wyrazić ją słownie i podpowiadamy dziecku jakich zwrotów może użyć. Potem czas na trudniejsze wyzwania - prezenty nietrafione (tj. nauka jak docenić intencje obdarowującego i dlaczego niegrzecznie jest okazywać rozczarowanie). Warto też wiedzieć, że współczesny, mniej rygorystyczny zestaw zasad pozwala na grzeczne wyrażenie rozczarowania, przy jednoczesnym docenieniu intencji, co dawniej nie było uznawane za dopuszczalne zachowanie. Asertywność weszła na salony smile Osobiście jestem takim nowinkom przeciwna. Może przysporzyć dziecku kłopotów zarówno w kontaktach z osobami starszymi jak i rówieśnikami.

          • angazetka Re: teściowa ma rację 31.07.13, 12:14
            > Czasem zaś pr
            > owadzi do nauki hipokryzji - gdy prezent jest nietrafiony (w dzieciach rodzi si
            > ę wtedy bunt - no bo dlaczego ma dziękować za jakieś nieprzydatne paskudztwo).

            Ta hipokryzja to jest własnie dobre wychowanie. Prezent, nawet nietrafiony, jest dowodem na to, że ktoś o nas myślał. Wypada za to podziękować - o czym zresztą sama niżej piszesz, troszkę się plącząc w zeznaniach wink
            • twojabogini Re: teściowa ma rację 31.07.13, 12:45
              angazetka napisała:

              > Ta hipokryzja to jest własnie dobre wychowanie. Prezent, nawet nietrafiony, jes
              > t dowodem na to, że ktoś o nas myślał. Wypada za to podziękować - o czym zreszt
              > ą sama niżej piszesz, troszkę się plącząc w zeznaniach wink

              Hipokryzja to paskudna cecha i nie ma nic wspólnego z dobrym wychowaniem. Jeszcze raz:

              Nie wolno uczyć dzieci dziękowania za coś co nie sprawiło im radości. Trzeba nauczyć dzieci jak się właściwie zachować, gdy otrzymają nietrafiony prezent.

              Stara szkoła: nie powinno okazać się rozczarowania, należy złożyć podziękowanie za dobre intencje ofiarodawcy - w takiej sytuacji odpowiednie słowa to: dziękuję, że o mnie pomyślałaś, jest mi przyjemnie, że pamiętałaś o mnie itp. Stara szkoła w ogóle nie dopuszcza formy "dziękuję" bez wskazania za co - to byłaby impertynencja. Dlatego można korzystając z niuansów docenić dobre intencje ofiarodawcy, nie urażając jego uczuć, bez konieczności zachwycania się prezentem i bez hipokryzji. Taktowny ofiarodawca słysząc taka formę podziękowania nie będzie dopytywał dalej (...i jak?podoba ci się?). Jeśli jednak padnie pytanie - proponuję uczyć dzieci asertywnego wyrażenia emocji - jak niżej.

              Współcześnie dopuszczalna jest bardziej bezpośrednia (asertywna) forma podziękowania za nietrafiony prezent - "Nie interesuję się łowieniem ryb, ale chętnie przejrzę ten atlas, dziękuję ci za pamięć", "Nie bawię się już pluszakami, ale myślę, że ten miś będzie ładnie wyglądał na półce i przypominał mi o tobie, dziękuję", "Dziękuję, że starałaś się wybrać dla mnie ładną sukienkę, ale nie noszę różowych, czy jest możliwość wymiany?", "Mam już tę grę, ale istnieje punkt w którym mogę wymienić ją na tą, o której marzyłam, dziękuję ci."

              Jestem przeciwna hipokryzji, ale także przeciwna, aż takiej asertywności jak wyżej (choć jest to zachowanie dopuszczalne i nie jest uważane za niegrzeczne). Sądzę, że zgodnie z tradycyjnymi zaleceniami wystarczy podziękowanie za intencje, za pamięć, za wysiłek. Jeśli jednak obdarowujący pyta o opinię o prezencie - powinniśmy nauczyć dziecko szczerego (ale nie niegrzecznego) wyrażenia co sądzi, a nie udawania że jest zachwycone.
              • verdana Re: teściowa ma rację 31.07.13, 15:32
                Innymi słowy - nalezy uczyć dzieci, ze jedyne, co się liczy, to ich samopoczucie, natomias inni ludzie juz nie. One mają dziękować tylko za trafiony prezent, bo mają prawo do radości, albo do wyrżenia rozczarowania. Ofiarodawca do radości nie ma prawa - ma prawo natomias usłyszeć, zę niedostatecznie się postarał.
                Tak wychowane dzieci najprawdopodobniej będą bardzo nielubiane przez inne dzieci, które tez mają prawo do radości i nie mają obowiązku wysłuchiwać szczerych i niemiłych uwag.
                • gumitex Re: teściowa ma rację 02.08.13, 11:35
                  A ja myślę, że trzeba tu rozróżnić dwie kwestie - czy dany prezent jest zdarzeniem rzadkim lub w ogóle jednorazowym. Jeśli tak, to wyrażanie rozczarowania prezentem w ogóle nie ma sensu. Ten ktoś nie zrobi nam drugi raz prezentu, więc nie ma sensu ranić jego uczuć, mówiąc, że prezent jest nietrafiony. Podobnie jeśli relacja z darczyńcą jest bardzo formalna/odległa. (teoria gier się kłania)

                  Natomiast jeśli takie nietrafione prezenty mogą się powtarzać i relacja z darczyńcą jest bliska i komfortowa, to zaryzykowałabym zakomunikowanie w możliwie uprzejmy sposób, że prezent nie do końca pasuje. Staram się się to robić z humorem - żartując głównie z siebie. Jeśli dostaję książkę, którą już mam, mówię, że będę ją mogła czytać symultanicznie z mężem i na bieżąco porównywać nasze wrażenia, bez kłócenia się, że ja czytam pierwsza. Często darczyńca sam się zreflektuje, że może wymieni na coś innego, a jak się nie zreflektuje, to jest zadowolony, że ja jestem zadowolona.

                  Czasem też warto poczekać, bo prezenty, które początkowo wydały się nietrafione, doceniłam po pewnym czasie. W ogóle zadowolenie to rzecz subiektywna i duża umiejętność życiowa. Niektórzy są niezadowoleni permanentnie i jak takiej osobie zrobić prezent?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka