jap.el
18.02.14, 11:26
Witam, mam pewien problem z moim czterolatkiem. Może zacznę od początku: zawsze spędzałam z nim bardzo dużo czasu, zdecydowanie więcej niż tato, byłam na każde zawołanie, odpowiadałam na każdą potrzebe, na każde pytanie. Piszę to bo już sama nie wiem, chyba właśnie w swojej postawie doszukuje się teraz przyczyn jego zachowania. Otóż, Młody kiedy tylko o coś go poproszę lub wydam polecenie typu : Ubieramy się, załóż buty. czy po przedszkolu: musimy się przebrać, cokolwiek przewraca oczami i za każdym razem gada pod nosem "Ło Jezu, znowu" albo cos na moj temat "ta mama to coś tam, ona mnie zamorduje" "Ło Jezu , no nie da mi spokoju ta kobieta". dziecko jest dość rozgarnięte, mówi od dawna całymi zdaniami i wyszukanym słownictwem. Dodam tylko ze w domu nikt tak nie zawodzi, nie marudzi, nie narzeka zeby mogl to po kims przejąć. Wszystko komentuje, ciągle dyskutuje albo robi wsciekłą taka na wyrost mine i wywija pięścia w moja strone. Nie bije tylko grozi. Smiesznie to brzmi ale tak jest. Nie wiem jak to zmienic, kary u nas maja fatalny skutek, odwrotny. Wkurza mnie to maksymalnie ale panuje nad sobą zeby nie zachowywać sie jak on czyli nie warczeć na niego za to grożenie bo to byłoby to samo. Mysle raczej zeby kompletnie nie zwracac uwagi na teksty i piąchy i robić swoje. Dodam tylko ze mały jest ze mna silnie związany. A no i najważniejsze , zachowuje się tak tylko wobec mnie. Podpowiedzcie jak to zmienic???