ewikgo
19.11.04, 07:38
W telewizji (teoretycznie) filmy nie dla dzieci są emitowane o późnej porze,
kiedy dzieci są już w łóżkach - z tego co zaobserwowałam brakuje bardzo
konsekwencji w stosowaniu tej zasady, ale nie o tym chciałam pisać.
Zauważyłam też, że w przerwie filmu, który nawet określany jest mianem
familijnego, zdażają się reklamy a wśród nich zapowiedzi innych filmów,
właśnie tych zdecydowanie nie przeznaczonych dla młodych widzów. Co gorsza są
tak przygotowane, żeby przykuć uwagę, czyli niejednokrotnie zawierają
kwintesencję przemocy, brutalności - zła. I tak naprawdę to nie powinnam mieć
pretensji, bo przecież zawsze mogę wyrzucić z domu telewizor, ale nie chcę
się do tego posuwać. Bo mimo wszystko wydaje mi się, że w telewizji możnaby
znaleźć coś dobrego dla malucha. Najczęściej oglądamy całą rodzinką telewizor
podczas obiadu, kolacji, praktycznie tylko wtedy. Nasze dziecko wtedy również
ogląda - choć jak widzę, nie powinno. Bo efekt jest taki, że znalazłszy
pistolet na wodę (w zabawkach u babci, bo sama nie kupiłabym mu tego rodzaju
zabawki) przykłada sobie go do głowy, albo wkłada do ust (mówię o dziecku
dwuletnim). On po prostu myśli, że do tego właśnie służy taka zabawka. Nie
miał mozliwości przekonać się, że tym można kogoś ochlapać, np. kiedy jest
śmigus - dyngus, bo to jeszcze nie ta pora roku...
Szkoda, że nikt w telewizji nie przejmuje się czymś takim, wszystko opiera
się na zasadach wstrętnej, bezwzględnej komercji...