Dodaj do ulubionych

zespół ADHD?????co dzieci na to???

10.02.05, 09:06
słuchajcie mam problem nie jako rodzic dziecka chorego.....otóż córka w
przedszkolu ma "kolege" ,który według mnie cierpi na zespół
ADHD,wychowawczyni nie potrafi sobie z nim poradzić...a co najgorsze dzieci
też nie....i chodzę wściekła,bo już mam poprostu dość tego dziecka!!!!!!
dzieci jak zwykle się skarżą że ktoś je tam popchnął,kopnął,uderzył...-ok
norma,ale jak zauważyliśmy (my rodzice)jak się jeden z chłopców zachowuje na
przedstawieniu to słuchajcie oczy z orbit wychodzą...no przepraszam ale moje
pierwsze skojarzenie-Toszek...i to chyba oddział zamknięty!!!!najgorsze były
reakcje jego rodzicóe a raczej ich brak...!!!!!sprawiali wrażenie,co
wszystkich dookoła iryttowało,że im się to poprostu podoba że dzieci np.
spiewają a on rzuca się na podłogę,drze się a mama patrzyi się
śmieje ,radosna jakież to jej dziecko jest uzdolnione!!!no szlag mnie
trafiał...jak się nie nadaje do przedstawień to według mnie z mamusią za
rączkę i do domciu!żeby było śmiesznie po przedstawieniu było zebranie dla
rodziców,pani wychowawczyni prosiła że kto jest z mężem to żeby dzieci poszły
do domu z tatusiami a kto sam to prosiła żeby dać dzieci do innej pani do
sali obok niech się pobawią ale gdzież tam rodzice Olusia!!!!oboje musieli
zostać na zebraniu razem z Olusiem który mamom kopał krzesełka wrzeszczał do
ucha...i w ogóle inne cuda wyrabiał,a rodzice siedzą i hasła w kierunku
dziuecka jakie usłyszałam były typu.."Oluniu przestań kochanie.."z uśmiechem
na ustach i z zerową rekacją typu poprostu wziąść dziecko za rękę i
odciągnąć np.od kopania jakiejś mamy!!!nie...no bo po co??jak dziecko może
się wyżyć no nie???już tylko czekałam jak do mnie podejdzie to bym normalnie
matkę trzasnęła w pysk!!!wychowawczyni z nią rozmawiała że nie daje sobie z
nim rady,a mam nie pracuje siedzi w domu mogłaby dzieckiem się zająć ,na
jakiekolwiek prośby o pójście do psychologa mam kategorycznie odmawia mówiąc
że to tylko lekka nadpobudliwość!!!no wiecie co???lekka???szczyt!!!nie chce
przyznać że coś jest nie tak...a na dodatek zapisałam córkę na angiewlksi do
szkoły językowej ...po około 2 miesiącach patrzę a ta mama przyprowadza
Olusia na nasz angielski...no to wszystkie matki na siebie i wszystkie
wściekłe no ale co???przecież mama płaci to dziecko może chodzić...moja córa
co wychodzi z sali to albo beczy że ją Olek bije i przewraca(jedyna
dziewczynka w grupie)albo wściekła że nic nie słyszy bo Olek się
wydziera ,zresztą nam pod salą uszy odpadają...ostatnio pani poprostu nie
wytrzymała i rozmawiała z mamą Olka że ona n ie da rady bo inne dzieci nic
nie mają z lekcji przez Olka nie potrafią się skupić,każda zabawa z językiem
jest problemowa...no poprostu mam dość prześladowania tego
dzieciaka.....teraz w czwartek jest znów angielski ale córke odprowadza
babcia.....co my jako rodzice możemy z tym fantem zrobić??????czy jakoś
zaprotestować przynajmniej co do tego angieslkiego????bo inne matki
stwierdziły że wypiszą dzieci jesli ten chłopak będzie tam chodził!!!ja tak
samo bo poprostu to jest bez sensu,,,z przedszkola wiadomo mama nie
weżmie....a ja za chwilę poprostu po jeszcze jednej akcji z Olusiem walne
matce w pysk!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • mimarzena Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 10.02.05, 23:11
      Opisany przypadek wygląda mi raczej na brak wychowania niż na ADHD. Dziecko z
      ADHD ma trudności z koncentracją, wierci się, nie ustoi spokojnie, ale nie
      koniecznie od razu jest niegrzeczne i agresywne.
      Wg mnie w Twoim opisie widać nieporadność, bezsilność i wynikającą z tego
      obojętność rodziców. A może pokutuje bezstresowe wychowanie? Wydaje się, że
      chłopiec rozpaczliwie stara się zwrócić na siebie ich (i otoczenia uwagę). Nie
      potrafi w sposób pozytywny, to radzi sobie jak może i... osiąga efekt. Jast
      nielubiany, ale w centrum zainteresowania.
      Ciekawe, czy taki był od zawsze, czy może wydarzyło się coś (np. narodziny
      młodszego rodzeństwa), że chłopiec poczuł się odtrącony.
      Wg mnie matka udaje, że jej się to podoba, przyjmuje pozę i nie przyznaje się do
      popełnionych błędów.
      Rada jest, tylko wymaga włożenia sporego wysiłku w zmianę zakodowanych zachowań.
      Przede wszystkim Pani nie powinna się wycofywać, tylko zwrócić na chłopca
      szczególną uwagę, mieć go stale w pobliżu i od razu reagować na pierwsze
      symptomy złego zachowania. Swoją drogą, dlaczego Pani nie zareagowała na wygłupy
      chłopca na przedstawieniu??? Widać jej nie zależy. Rodzice owszem powinni
      zasięgnąć porady psychologa (ale dla siebie przede wszystkim). Żeby wychować
      takie dziecko, trzeba być silnym i pewnym siebie. Oni raczej nie są.
      Złym pomysłem jest "dać matce w pysk". Może spróbuj ją zagadnąć przy okazji i
      pogadać o dzieciach i niby przypadkiem o wybrykach Olusia, może coś jej
      dyskretnie podsunąć...
      • smellsliketen Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 22.02.05, 09:33
        Dziecko z ADHD jest również agresywne.Ja mam takiego przedszkolaka, wiem, że to
        nie takie proste, innym rodzicom patrzącym z boku, mającym "normalne"dzieci
        wydaje się, że to brak wychowania, będę bronić tutaj tego Olusia, ma on prawo
        do życia, do uczestniczenia w normalnym zyciu, a powinien chodzic jeśli to
        możliwe do przedszkola przygotowanego do opieki nad takimi dziećmi.
        Poświęcam mojemu synkowi dużo czasu, staram sie być cierpliwa, konsekwentna,
        ale czasami nie daję po prostu rady, Marzeno! Łatwo jest oceniać stojąc i
        patrząc z boku, zapewniam Cię że gdybyś sama miała dziecko nadpobudliwe inaczej
        byś pisała. Na początku miałam poczucie winy, ukrywałam dzieciaka przed ludźmi,
        spacer z małym to był koszmar, zabierałam go w miejsca gdzie nie ma innych
        dzieci, gdzie nie wybiegnie nagle na ulicę, ale po rozmowach w proadni
        wiedzialam że muszę go uczyć bycia w normalnym świecie. Nie pozwalam na
        jedno!!! Na agresywne zachowanie wobec dzieci, zabierma małego jak tylko widzę,
        że zaczyna rzucać zabawkami w równieśników. Myślę, że osoby, które nie mają
        pojęcia jak wygląda życie z takim dzieckiem nie powinny oceniać innych i
        przykre jest to, że ktoś pisze(mam na myśli matki, ktore też mają dzieci) ze
        nienawidzi tego dzieciaka, jak mozna nienawidzić malego dziecka tylko dlatego,
        że jest inne.
    • ewa2000 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 11.02.05, 13:12
      Jakiś czas temu na forum Samodzielna mama, wypowiadałam się na podobny temat (
      watek Tydzień z życia małego chłopca). W efekcie 90% mam napadło na mnie z
      furią godną lepszej sprawy. Moją intencją było wyjaśnienie, ze dziecko z ADHD
      może być niebezpieczne, dezorganizować zajęcia, źle wpływać na kolegów itp.
      Idealnym rozwiązaniem są szkoły integracyjne z zespołem psychologów i
      pedagogów, specjalnie przeszkolonych i przygotowanych do pracy z nadpobudliwymi
      dziećmi.
      Chłopiec ( bo częściej ta dysfuncja dotyczy chłopców) z ADHD zwykle jest
      odrzucany przez kolegów, bo na dłuższą metę takie zachowania męczą wszystkich .
      O możliwości zrobienia krzywdy już nie wspominam, bo to jest jasne - małe
      dziecko nie mające zahamowań może nawet trwale uszkodzić kolegę.
      Okazało się jednak, że obecne na forum mamy są bardzo tolerancyjne, nie
      przeszkadza im obecność dziecka z ADHD w grupie szkolnej czy przedszkolnej,
      zaś "drobne" uszkodzenia ( choćby wstrząśnienie mózgu) nie jest dla nich
      problemem.
      Ile w tym zakłamania, a ile niewiedzy?
      • maku7 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 11.02.05, 14:11
        moim zdaniem Oluś ma zespół ADHD, a przy okazji rodzice nie dokładają starań, żeby jemu, sobie i innym ludziom pomóc. Być może jest to tzw wychowanie bezstresowe, i zakładanie, że lepsze dziecko energiczne niż ciapowate, a z reakcji agresywnych samo wyrośnie. Podobno, statystycznie, większość takich dzieci "wyrasta" z tego najpóźniej w okresie dojrzewania. Czytałam, że można im pomóc porządkując ich otoczenie i wprowadzając systematyczność i regularność w przebieg dnia. Sama się zastanawiam, czy w pewnym stopniu nie dotyczy to także mojej prawie dwuletniej córki, która od urodzenia wykazywała niepokój, nerwowość itp. Np. nie lubiła jazdy wózkiem, nie zaakceptowała smoczka, ciągle się wierciła i niecierpliwiła. Od jakiegoś czasu wykazuje też agresywność: gryzienie, szczypanie, drapanie itd. Najpierw zrzucało się to na ząbkowanie, ale zaczyna to być niepokojące. Ciężkie jest jej wychowywanie, niepewność jak się zachowa w danej sytuacji, co złego znowu wymyśli. Tłumaczymy jej z mężem, że źle robi, dajemy klapsy; wydawało mi się, że to nie pomaga, bo ona dalej swoje, ale od pewnego czasu rzadko jej się zdarza np udrapać (czasem wydaje mi się że robi to mimowolnie), a jak widzi że zrobiła coś złego to przeprasza po swojemu. Innym dzieciom na szczęście nie robi krzywdy, czasem coś wyrywa albo odpycha np z zazdrości (zawsze jest wtedy upominana).
        Podsumowując, uważam że wychowanie takich dzieci jest ogromnym wyzwaniem i wymaga wiele, wiele ciepliwości, konsekwencji i zdecydowania, dlatego podziwiam rodziców którym udało sie to zadanie, bo istnieje ogromna różnica między wychowaniem dziecka nadpobudliwego a takiego które rozwija się normalnie.
    • miriam_b Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 11.02.05, 16:02
      dziewczyny macie rację w 100% to wina rodziców...ale oni na siłę staraja się go
      pozbyć z domu zapisuja na masę zajęć dodatkowych...z kilku został że tak powiem
      wydalony bo nikt nie dawał sobie z nim rady...on nie tylko jest agresywny ale
      właśnie kompletnie nie potrafi się na niczym skupić!!!!kompletnie dlatego pani
      w przedszkolu skoro nie zdziałała nic u rodziców poprostu na niego nie
      reaguje,dzieci również starają się nie reagować...ale co zrobić żeby tej matce
      przemówić do rozsądku...?????mam zaczepić???co zasugerować??żeby wiecie nie
      zostać zaraz potraktowaną jako wróg nr.1!!!!????
      • mimarzena Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 11.02.05, 21:58
        Akurat w przypadku angielskiego możecie (wspólnie z innymi rodzicami) zażądać,
        aby chłopca usunięto z grupy, bo przecież Wy też płacicie i macie prawo, aby
        Wasze dzieci skorzystały z lekcji.
        Możesz ponadto powiedzieć mamie Olka, że nie życzysz sobie, aby jej syn popychał
        Twoją córkę (krótko, spokojnie i bez zbędnych słów oskarżających). Możesz
        zwrócić jej uwagę na to, że zachowanie jej dziecka powoduje, że tracą na
        zajęciach inne dzieci, że jego zachowanie nie przynosi niczego dobrego jemu
        samemu, że jest nielubiany, przeganiany i nie korzysta z zajęć. Poproś, aby
        zwróciła większą uwagę na zachowanie dziecka w przedszkolu, bo szkoda, żeby tyle
        tracił. Taką rozmowę, na dobrą sprawę, powinna przeprowadzić przedszkolanka,
        zachęcić rodziców do współpracy, otworzyć im oczy na pewne sprawy, a nie mówić,
        że sobie nie radzi.
        Musicie uświadomić Pani przedszkolance, że jej obowiązkiem jest dbać o
        bezpieczeństwo dzieci i co za tym idzie, musi zwracać większą uwagę na
        zachowanie chłopca. Jej nie wolno "umywać rąk". To w końcu pedagog i nawet przy
        braku współpracy rodziców nie może dopuszczać, aby chłopiec dezorganizował
        zajęcia. Bardzo ważne jest, aby postępowała konsekwentnie. Np. przeszkadza na
        rytmice - siada na ławkę i nie bierze udziału z zajęciach. Chłopiec musi odczuć,
        że coś jest nie tak z jego zachowaniem.
        Wiem z doświadczenia, że nad rozbrykanymi dziećmi trzeba pracować (konsekwencja
        i dyscyplina) i przynosi to skutek. Mój syn nie ma ADHD, ale rozbrykany był
        zawsze. Do przedszkola na pogadanki z Panią chodziłam często i mimo współpracy
        nie było łatwo. Na szczęście syn nie był agresywny a za to lubiany przez dzieci.
        Ale Pani zależało i potrafiła z synem postępować. Nie dała sobie wejść na głowę.
        Podobnie było w szkole. Syn wyraźnie szukał poklasku a na dodatek się nudził na
        lekcjach i na prawdę dużo pracy kosztowało nas aby przestał przeszkadzać.
        Jeżeli chłopiec rzeczywiście ma ADHD, to będzie trudniej i raczej specjalisty
        się nie obejdzie.
        Pozdrawiam
        • amelka99 Adhd ... 12.02.05, 09:41
          Dziewczyny czytajac wasze posty to zal sie robi nie tego dziecka tylko Was..widac ze zadna z was nigdy nie miala takiego dziecka a wasza wiedza opiera sie tylko i wylacznie na ksiazkowych inforacjach .Ja mam akurat 2 dzieci z zdiagnozowanym adhd wiec mozna sie domyslac co przezywa matka tamtego chlopca.Zal mi bardzo ze kazda z was skupila sie tylko na tym ..."moje dziecko" a tak naprawde to postawcie w roli tamtego chlopca ..jego zachowanie jest czesto impulsywne ..szybciej cos zrobi niz mysli ..zawsze czuje sie odtracony -dzieci go umikaja osoby dorosle strofuja za nie wlasciwe zachowanie .Mysle ze pani w przedszkolu nie nadaje sie chyba za bardzo do prowadzenia zajec z takim dzieckiem jak Olek i sama tak naprawdwe nie wie nic na temat adhd i zasad postepowania z takimi dziecmi.Ja uwazam ze Wy jako rodzice mozecie bardzo duzo osiagnac chociazby zapraszajac na spotkanie rodzicow pania z Poradni psychologiczno-pedagogicznej ktora w bardzo prosty sposob moze wytlumaczyc na czym polega ta choroba ja mozna pomoc dzieku i rodzine w jakiej sie wychowuje.Bardzo dobre byloby rowniez zaproszenie na takie spotkanie pani dyrektor zeby uswiadomisc fakt nie tylko rodzicom Olka ale rowniez innym osobom ktora uczestnicza w zyciu takiego dziecka .. a w szczegolnosci pani przedszkolance ktora nie a zielonego pojecia na czym polega praca z takim dzieckiem .Rzoumiem Was jako rodzicow ktorzy chcecie jak najlepiej dla swoich dzieci ..nie zapominajcie tylko ze to wasze dziecko moglo byc po drugiej stronie i jak wtedy wy czulibyscie sie gdyby kazdy wokolo mowil wam ze wasze dziecko jest zle wychowane i najlepiej go odizolowac ( a przeciez to choroba sprawia ze problemy tego dziecka sa takie a nie inne).Dzieci z adhd doskonale funkcjonuja same , ich trudnoscia jest wlasnie praca w grupie a odizolowanie ich od tego tylko nasili objawy i wplynie bardzo niekorzystnie na psychike dziecka bo zawsze bedzie sie czulo odtracone i gorsze.Nim ocenicie czyjes zachowanie warto sie zastanowic dlaczego ci rodzice tak postepuja ..a moze czuja sie zaszczuci przez innych rodzicow i tak doskonala pania przedszkolanke ciagle slyszac ze zle wychowuja swoje dziecko...Smiesza mnie wypowiedzi typu zeby powiedziec mamie Olka ze sobie nie zyczycie takiego zachowania jej dziecka .WY naprawdwe nie zdajecie sobie sprawy z tego co piszecie tamta matka tez napewno tego nie chce podobnie jak jej dziecko gdzie dzialania sa impulsywne (najpierw robi potem mysli)
          • ewa2000 Re: Adhd ... 12.02.05, 10:00
            Ano właśnie, najpierw zrobi potem pomyśli.... No nie jest temu winny, ale skutki
            (!) takiego postępowania moga być tragiczne dla innych dzieci! Najpierw rozbije
            głowę koledze, a potem pomyśli. Może będzie mu głupio, żal kolegi, poczuje
            wstyd, ale głowa będzie do szycia. I koledze ( a także jego rodzicom) będzie
            równo obojetne czy Olek zrobił to z powodu złośliwości, choroby czy
            czegokolwiek innego. Głowa jest rozbita, wymaga szycia, dziecko cierpi itd.
            Nie zwalajcie całej winy na przedszkolankę - nie może być wszędzie i przy
            każdym dziecku bez przerwy, tym bardziej, że dzieci z ADHD są ogromnie ruchliwe
            i mało przewidywalne.
            Czy byłabyś tak samo tolerancyjna, gdyby Twoje dzieci były stale bite czy wręcz
            uszkadzane? Nie sądzę.
            Rodzice dzieci z ADHD domagają się szkoleń i akcji uświadamiających innych
            osób - bardzo to piekne, ale jesli będziemy biegać na szkolenia związane ze
            wszystkimi patologiami, z którymi można spotkać się w życiu - zwariujemy.
            W poniedziałek - szkolenie z zakresu ADHD ( bo trzeba wiedzieć , że Olek jest
            chory)
            We wtorek - o alkoholiźmie - bo Marysi tatuś pije i bije, więc Marysia może
            zachowywać się dziwnie, a więc trzeba wiedzieć jak z nią postępować i na co
            nasze dzieci moga być narażone.
            We środę - j.w o narkomanii i przemocy w rodzinie . Tadek wszak pochodzi z
            takiej, więc trzeba i o tym mieć pojęcie. No bo jak zacznie okładać pięściami
            koleżankę to przecież nie dlatego, że jest z grunktu zły, tylko siła wyższa.
            Czwartek, piątek, sobota.......... poznajemy kolejne dysfuncje. Absurd?
            Oczywiście,tylko nie ja to wymyśliłam.
            Problem ADHD znam nie tylko z książek, bo z moim synem przez 2 lata był w
            klasie taki chłopiec. Bardzo mi go żal, ale jeszcze bardziej współczuję tym
            dzieciom, które przez 2 lata prawie nie korzystały z zajęć w szkole (
            pacyfikowanie kolegi). A o pobitych nie wspomnę.
            • miriam_b Re: Adhd ... 12.02.05, 15:40
              tak jest...wszystkich nam będzie żal,wszytskich będziemy rozumieć i tłumaczyć
              oprócz WŁASNYCH DZIECI!!!!!!noooo cuuudowne rozwiązanie ,dziękuję za pomysł ale
              jakoś nie skorzystam...ewa2000 ma rację ciekawe jaką tolerancją wykazali by się
              ci rodzice na naszym miejscu...
            • halina.kantor Re: Adhd ... 14.02.05, 11:05
              Ewo Ty sama się prosisz o nagonkę na Ciebie, jesteś lekarzem i nazywasz adhd
              patologia jak możesz? Jest to taka sama choroba jak alergia, czy inna choroba
              zktórą się żyje przez całe życie, ona nie mija a jej powikłania zależą właśnie
              od tych szkoleń dla pedagogfów i nieokłamujmy się rodziców i dzieci tzw.
              "Normalnych", bo dziecko z ADHD musi mieć wsparcie w rodzicach i pedagogach jego
              zachowania agresywne wynikaja z ciągłego strofowania go, że znowu zrobiło coś
              źle, a w nim trzeba nauczyć siebie i innych odnajdywać te drobiazgi, które
              zrobił dobrze i chwaqlić go za nie, natomiast dziecko to powinno mieć cały czas
              przypominane zasady zachowania, i powinno mieć wyciągane konsekwencje tu i teraz
              za łamanie tych zasad, ale po kilkukrotnym ich przypomnieniu, nagonka na takie
              dziecko powoduje sytuację odwrotną, to dziecko ma zakodowane dzałania
              niepożądane, bo za nie jest w swoisty sposób nagradzane zwróceniem na siebie
              uwagi, poczytaj trochę literatury, na ten temat, przecież jesteś lekarką, i
              dopiero potem wypowiadaj się na ten temat.
              A jakie mogą być skutki takiej nagonki, na dziecko przeczytaj w liście pawła na
              www.misjanadziei.org.pl/adhd
              • pelaga Re: Adhd ... 14.02.05, 12:07
                Halinko nie warto marnowac czasu na ewe, uczestniczylam w watku, ktory
                wspomniala. Wedlug niej dzieci z ADHD trzeba zakopac w ogrodku, razem z
                rodzicami, ktorzy "wyhodowali taka patologie i dysfunkcje". Nikt nie jest
                winny, ani lekarz, ani pedagog, tylko rodzice jej zdaniem. Jest wyksztalcona,
                ale widac tak samo, jak lekarze powodujacy uszkodzenia okoloporodowe. Moje
                dziecko bylo wlasnie tak uszkodzone przy porodzie. Potem rehabilitowane, a na
                koniec mialo zabieg. Teraz ma ADHD. Jak zaatakuje mnie jakas lekareczka, ze jej
                dziecko cierpi to powiem jej, ze nie cierpialoby, gdyby byla lepiej douczona
                ona i jej koledzy po fachu.
                Poza tym ona zupelnie nie ma pojecia o ADHD, wiec szkoda w ogole czasu.
                I dodam dla wszystkich tu plujacych jadem na odleglosc, moje dziecko chodzi do
                normalnej szkoly i do takiej bedzie chodzic.
              • ewa2000 Re: Adhd ... 14.02.05, 13:07
                Wiem co to jest patologia. Wiem co to jest choroba. Wyobraź sobie, że Twoje
                dziecko zostało ciężko pobite przez dziecko PALAGI ( zrzucone ze schodów,
                złamana ręka, wstrząśnienie mózgu, głowa do szycia). Nie daj Boże, nie życzę Ci
                tego, ale jest to możliwe. Czy dalej będziesz uważała, że trzeba wykazywac
                tolerancję, miłość, tłumaczyć, że nie wolno pchać kolegi, bo zrobiło mu się
                krzywdę, lezy w łózku, nie chodzi do szkoły, cierpi?
                W ekstremalnych przypadkach takie urazy moga skończyć się dożywotnim kalectwem
                ( padaczka pourazowa). I kogo będzie Ci bardziej żal? Własnego dziecka czy
                kolegi z ADHD?
                Dzieci z zespołem Downa z zasady ufne i dobre bardzo często stają się ofiarami
                wyskoków dzieci z ADHD. Bo ci ostatni wiedzą, że są bezbronni.
                Nigdzie nie pisalam o zakopywaniu w ogródku dzieci z ADHD - to nadinterpretacja
                i kłamliwe pomówienie PELAGI, ale jestem zdecydowaną zwolenniczką umieszczenia
                takich dzieci w szkołach integracyjnych.
                P.S. Już sobie wyobrażam szum i awanturę jaka zrobiłaby PELAGA, gdyby jakieś
                dziecko na atak jej dziecka ( prawdopodobnie z ADHD) uzyło adekwatnej siły i
                zrobiło krzywdę działając w obronie wlasnej!
                • halina.kantor Re: Adhd ... 14.02.05, 13:49
                  Wyobraź sobie, że moje dziecko jest chore na adhd, ale miało szczęście, że na
                  swojej drodze przez szkolną mękę napotkało na mądrych pedagogów, którzy starali
                  się mu pomóc, moje dziecko nigdy nikogo nie pobiło, nie zrzuciło ze schodów i
                  tp, natomiast było bardzo często podpuszczane przez swoich "Normalnych kolegów
                  do zaczepek słownych, i innych głupich zachowań, bo u niego działał mechanizm
                  akcja reakcja, bez myślenia, dziecko przez całą szkołę podstawową było klaunem
                  klasowym, z którego można się było pośmiać. W gimnazjum znalazło dopiero
                  przyjaciela, kolegę, który jest taki sam jak on, i razem rozrabiają, ale nie
                  robią nikomu krzywdy, bo dalej uzyskują zrozumienie, gorzej jest gdy muszą
                  wysiedzieć na nudnie prowadzonej lekcji, nauczyciele zdecydowanie zaniżają im
                  oceny, bo nie oceniają ich faktycznej wiedzy tylko klasówki, których pisanie
                  idzie im zmnacznie bardziej opornie niż zdrowym dzieciom, wierz mi, gdy te
                  dzieciaki otrzymują miłość i zrozumienie są najfantastyczniejszymi dziećmi jakie
                  sie spotyka, mają mnóstwo twórczyuch pomysłów i nie sposób się z nimi nudzić,
                  trzeba je tylko kochać i rozumieć, a o to trudno, jak widać po waszych postach.
                • pelaga Re: Adhd ... 14.02.05, 14:08
                  Agresja nie jest podstawowym objawem ADHD niedouczona lekareczko. Moje dziecko
                  nie zepchnelo nikogo ze schodow, ani nie spowodowalo obrazen ciala. Za to
                  zupelnie zdrowy chlopczyk, z tak zwanego dobrego domu "lekarsko-adwokackiego"
                  kopnal kolege w jadra uszkadzajac je skutecznie (szpital, operacja,
                  bezplodnosc). Tak wiec jak widac wszystko jest mozliwe.
                  Ciekawa jestem czego jestes zwolenniczka, jak szkoly integracyjnej w danej
                  miejscowosci nie ma.

                  > P.S. Już sobie wyobrażam szum i awanturę jaka zrobiłaby PELAGA, gdyby jakieś
                  > dziecko na atak jej dziecka ( prawdopodobnie z ADHD) uzyło adekwatnej siły i
                  > zrobiło krzywdę działając w obronie wlasnej!

                  Wrozka do tego!!! I ciekawe adekwatnej do czego sily??? Niedawno moje dziecko
                  zostalo pobite przez dziecko z 6 klasy. Podobno dziecko z ADHD. I popatrz
                  jeszcze zyje to dziecko, jego rodzice, nikt nikogo nie zabil i nie wywalil ze
                  szkoly. Naucz sie dziewczynko zycia w spoleczenstwie. I odpusc sobie typowa dla
                  lekarzy nieomylnosc. E... zreszta co ja ci bede tlumaczyc. Do ciebie nie
                  dotrze, ze nie masz pojecia o ADHD, wszak jestes nadczowiekiem decydujacym o
                  tym, czy ktos bedzie zyl, czy nie. Rzygac sie chce.
                  • ewa2000 Re: Adhd ... 14.02.05, 15:11
                    Na rzyganie proponuję Torecan w czopkach - działa. A jeśli usiłujesz mnie
                    obrazić to Ci się nie uda, dyskutować można z partnerem a nie nawiedzona matką.
                    • pelaga Re: Adhd ... 14.02.05, 16:03
                      Och coz za pokaz wiedzy lekarskiej, buchahahahahahaah wink)))))
                      Dyskutowac z toba nie zamierzam, bo nie dyskutuje z lekareczkami, ktorym sie
                      wydaje, ze cos wiedza, choc nic nie wiedza.
                      A jesli dzieki mojemu "nawiedzeniu" moje dziecko bedzie mialo normalne zycie,
                      to nazywanie mnie nawiedzona jest dla mnie komplementem.
                      Jest taka opcja wygaszania wrogow, zawsze mozesz sobie ja wlaczyc, jak ci sie
                      nie podoba moja opinia. Nie ulega watpliwosci, ze nim jestem od pamietnego
                      watku, w ktorym pokazalas swoja kompetecje i poglady o ADHD.
                      • ewa2000 Re: Adhd ... 14.02.05, 16:55
                        Nie, nie jesteś. Bo w przeciwieństwie do Ciebie ja nikogo nie obrażam, a to, że
                        mam takie a nie inne poglądy to moja sprawa!
                        Jedna z Twoich ostatnich wypowiedzi miała cień rozsądku - oświadczyłaś, że inni
                        rodzice nie muszą pomagać, ale także nie musza przeszkadzać ( w leczeniu ADHD).
                        Zgoda, nie wymagajcie od nas tego.
                        P.S. Nie opiszę, metody, którą zastosowali rodzice z naszej klasy, aby pozbyć
                        się ADHD-owca. Nie opiszę, bo choć była ona bardzo skuteczna nie zgadzam się z
                        nią.Jednak po odejściu chłopca wszyscy odetchnęli.
                        P.S -2. W innej szkole ( wiem to z relacji pacjentki, więc nie wiem ile w tym
                        prawdy), chłopiec ze zdiagnozowanym ADHD wybił ząb koleżance. Nauczycielka nie
                        zdążyła dolecieć, wszystko zdarzyło się w ciągu 2-3 sekund. Ojciec dziewczynki
                        dorwał sprawcę i w 4 oczy spuścił mu solidne lanie. Nie popieram bicia żadnych
                        dzieci a zwłaszcza cudzych, nie popieram tych metod ( bo znając Ciebie zaraz mi
                        to przypiszesz), ale w tym przypadku chłopak się przestraszył i choć dalej był
                        nadpobudliwy, hamował swoje zapędy bicia innych.
                        Jak to skomentujesz?
                        • pelaga Re: Adhd ... 14.02.05, 17:24
                          Uwazam, ze obrazasz (tak samo jak obrazalas inne matki w tamtym watku), ale ty
                          wiesz lepiej w koncu, czy nawiedzona matka to komplement. Tak samo jak
                          napisanie, ze moje wypowiedzi nie maja cienia rozsadku, to tez jest dla mnie
                          obrazliwe. Ale widac lekareczkom wolno.
                          Krzywde moze zrobic kazde dziecko innemu dziecku. AGRESJA to nie objaw ADHD.
                          Ale ty tego nie pojemiesz, to juz udowodnilas. A jakby ktos spuscil lanie
                          mojemu dziecku zostalby wezwany na policje i oskarzony przeze mnie z powodztwa
                          cywilnego. PRAWO polskie zabrania bic kogokolwiek, to jest przemoc fizyczna,
                          nie potrzeba tworzyc osobnych ustaw, ze dzieci tez nie wolno bic, poczytaj
                          sobie strone rzecznika praw dziecka.
                          Jak z moim dzieckiem sa jakies problemy to nalezy je zglaszac mi, ja je
                          rozwiazuje, od tego jestem TYLKO ja.
                          Nic tu nie ma do komentowania wiecej poza tym, ze ciesze sie, ze nie mam z toba
                          i tobie podobnymi do czynienia w realu. I chyba ty tez powinnas sie z tego
                          cieszyc.
                          • ewa2000 Re: Adhd ... 14.02.05, 19:02
                            Oskarżać możesz tylko musisz to udowodnić. A świadków nie było! Zaden, ale to
                            żaden sąd nie skazałby owego ojca , a swoje podództwo cywilne
                            mogłabyś .posmarować olejkiem.
                            Massz problemy, więc wyładowujesz je usiłując mnie obrazić, ale Ci się to nie
                            uda.
                        • hella100 Re: Adhd ... 14.02.05, 17:30
                          ewa2000 napisała:

                          P.S -2. W innej szkole ( wiem to z relacji pacjentki, więc nie wiem ile w tym
                          > prawdy), chłopiec ze zdiagnozowanym ADHD wybił ząb koleżance. Nauczycielka nie
                          > zdążyła dolecieć, wszystko zdarzyło się w ciągu 2-3 sekund. Ojciec dziewczynki
                          > dorwał sprawcę i w 4 oczy spuścił mu solidne lanie. Nie popieram bicia żadnych
                          > dzieci a zwłaszcza cudzych, nie popieram tych metod ( bo znając Ciebie zaraz mi
                          > to przypiszesz), ale w tym przypadku chłopak się przestraszył i choć dalej był
                          > nadpobudliwy, hamował swoje zapędy bicia innych.
                          > Jak to skomentujesz?

                          Jakis czas temu, NORMALNY i spokojny syn mojej kolezanki o maly wlos nie wybil
                          mojemu ADHDowcowi oka. Moj syn mial niezla rane centymetr od tegoz oka. Czy
                          uwazasz, ze powinnam sprawic temu chlopcu solidne lanie? Chlopiec byl
                          wystraszony i wiem, ze nie chcial zrobic krzywdy mojemu synowi. Tak samo w
                          przytoczonym przez ciebie przypadku, mysle ze chlopiec nie zrobil tego
                          specjalnie. Czy uwazasz, ze NORMALNE dziecko nie jest w stanie zrobic krzywdy? a
                          z drugiej strony, moj syn NIGDY, nikomu na umyslnie krzywdy nie zrobil.
                          Piszesz, ze nie popierasz bicia dzieci, ale z twoich postow (nie tylko w tym
                          watku) wynika cos innego. Wspolczuje twojemu dziecku (chociaz nie twierdze, ze
                          go bijesz, wspolczuje mu po prostu matki z takimi jak twoje pogladami).

                          PS. z natury nie jestem klotliwa i staram sie nie brac udzialu w przepychankach
                          slownych. Tu tez nie mialam zamiaru sie wpisywac ale jak ciebie czytam to mnie
                          po prostu KREW ZALEWA.
                          pozdrawiam
                          • ewa2000 Re: Adhd ... 14.02.05, 19:31
                            Mam prawo mieć inne zdanie. Mam prawo miec niepopularne poglądy. Mam prawo
                            bronić tych poglądów. W przeciwieństwie do wielu forumowiczek nie jestem ani
                            zakłamana ani obłudna.
                            Mojemu dziecku nie musisz współczuc. Jest wychowywany w domu pelnym miłości, na
                            pewnego siebie człowieka, jednak nie zarozumialego ani tym bardziej chamskiego.
                            Mój syn szanuje prawa zarówno innych jak i swoje(!) i nie pozwoli, aby były one
                            przez kogokolwiek deptane.
                            Nigdzie nie napisałam, że jestem zwolenniczka bicia. A jeśli tego doszukujesz
                            sie między wierszami - to już Twój problem.
                            ADHD istnieje i jest to przede wszystkim problem rodziców tych dzieci.
                            Zmuszanie innych do znoszenia ich trudnych do akceptacji zachowań jest
                            nieporozumieniem. Ty równiez oponowałabyś, gdyby ktoś uniemozliwiał Ci normalną
                            egzystencję. Miałabys pretensję do sąsiada, gdyby urządzał alkoholowe libacje (
                            a idąc tym tokiem rozumowania alkoholizm tez jest chorobą, trzeba mu pomóc,
                            zrozumiec, nie utrudniać itp).
                            Oj kłania się Kali z sienkiewiczowskiej powieści., oj kłania.
                  • amb25 Re: Adhd ... 01.03.05, 08:04
                    a ja wam się dziwię. Gdyd jakiekolwiek Dziecko , nieważne z nadpobudliwością
                    czy nie, ze złego czy dobrego domu zrobiło krzywdę, albo znęcało by się nad
                    moim dzieckiem, to chybabym mu też zrobiła krzywdę.
                    A dyby jakieś dziecko spowodowało bezpłodność mojego (oczywiście, jesli to nie
                    była zaczepka mojego) gwarantuję ci, że tamto też już by dzieci ne miało.
                    Uważam, że ta dyskusja jest bez sensu -każde dziecko ma prawo do
                    bezpieczeństwa, szczególnie w przedszkolu czy szkole. Tłumaczenie, że twój
                    oprawca jest chory i masz mu wybaczyć jest niedopuszczalne. Tym sposobem możemy
                    uniewinniać morderców i gwałcicieli - bo oni w większości też są chorzy
                    (uszkodenie niektórych genów).
                • klarci Re: Adhd ... 01.03.05, 03:42
                  Już się wkurzyłam. Zastanów się co piszesz. Ja mam ADHD, ale ze schodów nikogo
                  nie spychałam. Kiedyś nawet broniłam dziecka z zespołem Downa, bo rozumiałam
                  jak cierpi. A wiesz dlaczego. Bo sama byłam bita i poniżana, bo rodzice
                  dzieci "zdrowych" uważali, że skoro jestem inna to mi się należy. Nigdy nikogo
                  nie zaczepiałam. Co najwyżej sama zleciałam z roweru i sobie głowę rozwaliłam.
                  I całe noce płakałam, że znowu muszę iść do szkoły. Ze może znowu dostanę "za
                  darmo".
                  Przygarniałam chore zwierzęta. Bo one kochają mnie taką jaką jestem. A
                  te "zdrowe" dzieci szczuły koty psami.
                  Czy jesteś pewna tego co piszesz?
                  Nie sądzę.
                  Nie wiem czy jesteś wierząca. Zresztą niezależnie od tego, mamy uczyć się
                  kochać a nie nienawidzieć.
                  Nie życzę Ci abyś kiedyś usłyszała diagnozę u kogoś bliskiego: ADHD.
                  Dopiero wtedy zrozumiesz.
                  Tak było z Aids. Wszyscy pluli. A niejeden z z nich usłyszał wyrok. I wtedy
                  zrozumiał.

            • klarci Re: Adhd ... 01.03.05, 03:32
              Witaj.
              Rozumiem, że bronisz dzieci, które tracą przez wspólną naukę z dziećmi z ADHD.
              Zastanów się jednak, czy żyjesz w społeczeństwie, czy uważasz, że tylko
              ludzie "zdrowi"(o ile jest ktoś idealny i całkowicie zdrowy) mają prawo do
              życia.
              Ja sama mam ADHD i nie podoba mi się Twoje podejście. Nie wiesz jak cierpi
              osoba, którą to dotknęło i nie życzę Cia aby Twoje dziecko lub wnuk, kiedyś tak
              cierpiało. Tolerancji. Musimy próbować znaleźć wspólny język a nie obrzucać się
              nawzajem błotem.
              Przemyśl to.
              Nikt z nas nie wybierał sobie tej choroby. Może zlikwidujmy szpitale bo za
              drtogo kosztuje nas leczenie osób z nowotworem, czy astmą.
              Ludzie opamiętajcie się.
              Skoro to dla Was uciążliwe, to pomóżcie nam, żebyśmy stawali się lepsi. Nie
              znikniemy. A jeżeli nas odtrącicie, będzie to miało jeszcze poważniejsze
              konsekwencje.
              Poczytaj sobie troszkę na temat ADHD i zrozum, że jedynym rozwiązaniem jest
              wsółpraca.
              Nie żałuj nas tylko się zastanów, czy chcesz coś zrozumieć, czy przemawia przez
              Ciebie nienawiść. Mama Olka popełniła błą uważając, że jest najmądrzejsza i nie
              musi brać pod uwagę innych. Nie róbcie tego samego.
              Mimo wszystko gorąco pozdrawiam.smile))))))))
    • amelka99 <a href="http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050211" targe 12.02.05, 14:22
      • ewa2000 Re: <a href="<a href="http://www.rzeczpospolita.pl/gaz" target 12.02.05, 16:50
        Amelko, przez przypadek ( bo zwykle nie kupuję Rzepy) czytałam ten artykuł.
        Tylko co z niego wynika? Czy to, że wszyscy muszą podporządkować się dzieciom z
        ADHD? Ty wymagasz tolerancji od innych - dlaczego zatem sama nie jestes na tyle
        tolerancyjna, aby uszanować ich prawo do spokoju, bezpieczeństwa, nauki?
        Oburzasz się, że dzieciom z ADHD dzieje się krzywda, a czy nie widzisz krzywdy
        synka autorki wątku?
        Ludzie starają się - kosztem wyrzeczeń, czasu itp. wysłać dziecko na kurs
        angielskiego. Na lekcji pojawia się chłopiec, który - nie z własnej winy-
        rozwala lekcje. Nikt nie korzysta - ani on ani inne dzieci. Stracony czas,
        stracone pieniądze i całkiem możliwe , że niechęć do języków obcych u
        wszystkich młodych uczestników zajęć. Czy Twoim zdaniem jest to uczciwe?
        Czy przypadkiem nie wyznajesz filozofii Kalego?
        Jestem jak najbardziej za tym, aby dzieci z ADHD integrowały się z grupą,
        uczyły języków itp, ale musi to byc pod okiem kogoś z dorosłych, kto
        NATYCHMIAST unieszkodliwi adehadowca, wyprowadzi go, nie dopuści do zrobienia
        krzywdy innym, rozwalenia lekcji itp.
        Szkoła integracyjna? Stała obecność na zajęciach rodziców ( czasem trzeba
        zrezygnować z pracy - trudno)? Nie wiem. A języków obcych można się uczyć na
        lekcjach indywidualnych. Drogo? Tak, ale pamiętajcie, ze nie macie prawa,
        Drodzy Rodzice dzieci z ADHD, marnować pieniędzy innych rodziców, którzy
        zapłacili za lekcje.
        • maku7 Jak powiedzieć rodzicom o nadpobudliwości ich dzie 12.02.05, 21:09
          www.awans.net/strony/adhd/wielowiejska_comi/adhd10.html
        • 1iwona1 Re: <a href="<a href="<a href="http://www.rzeczpos" target 13.02.05, 11:52
          ewa2000 napisała:

          > Amelko, przez przypadek ( bo zwykle nie kupuję Rzepy) czytałam ten artykuł.
          > Tylko co z niego wynika? Czy to, że wszyscy muszą podporządkować się dzieciom
          z
          >
          > ADHD? Ty wymagasz tolerancji od innych - dlaczego zatem sama nie jestes na
          tyle
          >
          > tolerancyjna, aby uszanować ich prawo do spokoju, bezpieczeństwa, nauki?
          > Oburzasz się, że dzieciom z ADHD dzieje się krzywda, a czy nie widzisz
          krzywdy
          > synka autorki wątku?
          > Ludzie starają się - kosztem wyrzeczeń, czasu itp. wysłać dziecko na kurs
          > angielskiego. Na lekcji pojawia się chłopiec, który - nie z własnej winy-
          > rozwala lekcje. Nikt nie korzysta - ani on ani inne dzieci. Stracony czas,
          > stracone pieniądze i całkiem możliwe , że niechęć do języków obcych u
          > wszystkich młodych uczestników zajęć. Czy Twoim zdaniem jest to uczciwe?
          > Czy przypadkiem nie wyznajesz filozofii Kalego?
          > Jestem jak najbardziej za tym, aby dzieci z ADHD integrowały się z grupą,
          > uczyły języków itp, ale musi to byc pod okiem kogoś z dorosłych, kto
          > NATYCHMIAST unieszkodliwi adehadowca, wyprowadzi go, nie dopuści do zrobienia
          > krzywdy innym, rozwalenia lekcji itp.
          > Szkoła integracyjna? Stała obecność na zajęciach rodziców ( czasem trzeba
          > zrezygnować z pracy - trudno)? Nie wiem. A języków obcych można się uczyć na
          > lekcjach indywidualnych. Drogo? Tak, ale pamiętajcie, ze nie macie prawa,
          > Drodzy Rodzice dzieci z ADHD, marnować pieniędzy innych rodziców, którzy
          > zapłacili za lekcje.

          Myślę, że Amelce chodziło o coś innego, choc być może nie wyraziła się
          precyzyjnie. Chodziło raczej o zainteresowanie problemem ADHD, zglębienie jego
          istoty (mimo, że nie dotyczy naszego dziecka) - bo to ułatwia zrozumienie
          mechanizmów działania dzieci dotkniętych tą chorobą. To, że dzieci takie
          wymagają specjalistycznej opieki - nie ulega wątpliwości. Ale to nie wystarczy -
          nie wystarczy opieka specjalistów, praca dziecka (bo ono naprawdę bardzo,
          bardzo się stara), praca rodziców. Niezbędne jest wsparcie ze strony placówek
          edukacyjnych. Potrzebne jest zrozumienie wykazane przez rodziców innych dzieci.
          Na czym ono ma polegać? Np. na tłumaczeniu innym dzieciom, żeby nie zaczepiać
          chorego dziecka, nie wyśmiewać, na tłumaczeniu na czym polega ta choroba. Żeby
          to robić trzeba samemu dobrze to zrozumieć. Dzieci naprawdę potrafią być
          okrutne. Dziecko nie dotknięte ADHD zaatakuje z ukrycia, gdy nikt nie widzi.
          Dziecko z ADHD poprzez swoją impulsywność - zaczepione - zaatakuje
          natychmiastowo, nie dbając o to, czy ktoś widzi. Często staje się kozłem
          ofiarnym. Nie twierdzę oczywiście, że zaczepki innych dzieci są jedynym źródłem
          nieprawidłowych zachowań dziecka z ADHD. Twierdzę jedynie że taki scenariusz
          jest bardzo częsty - dzieci bardzo szybko się orientują, że wystarczy
          sprowokować "niegrzecznego" kolegę i jest fajna afera. Czasem powody
          niewłaściwego zachowania są inne. Często bardzo trudno je znaleźć. Czasem jest
          to niepewność, osamotnienie, brak zrozumienia przez otoczenie, niemożność
          poradzenia sobie z samym sobą.
          Piszesz, że być może trzeba uruchomić dodatkową opiekę. Zgoda ale to jest
          bardzo trudne - jak matka ma pogodzić pilnowanie dziecka w szkole ze swoją
          pracą? Zrezygnować z pracy? A jeśli nie ma takiej możliwości? Jeśli nie stać
          jej na rezygnacje z pracy, bo ma kilku takich urwisów w domu i dodatkowo sama
          je wychowuje? Jeśli przestanie pracować nie będzie ją stać na specjalistów,
          terapie, leki. Powiesz - nie musi korzystać z usług prywatnych lekarzy, bo jest
          paśtwowa służba zdrowia. Owszem jest w W-wie czas oczekiwania na przyjęcie
          u "państwowego" specjalisty wynosi 2 lata... To wieki dla takiego dziecka.
          Praca z dzieckiem dotkniętym ADHD nie polega na unieszkodliwianiu, a raczej na
          przewidywaniu i zauważaniu pierwszych symptomów niewłaściwego zachowania
          natychmastowej _właściwej_ reakcji - by do rozwinięcia tego zachowania nie
          doprowadzić. To trudne w naszej rzeczywistości, wymaga chęci i wysiłku ze
          strony pedagoga, a przede wszystkim wiedzy na temat tej choroby.
          Napisałam to wszystko abstrahując od opisu, który zapoczątkował ten wątek.
          Przypuszczam, że w tym przypadku na prawdopodobne ADHD u chłopca nakłada się
          niewłaściwe postępowanie jego rodziców. Zgadzam się też, że w takim wypadku
          akurat lekcje angielskiego powinien mieć indywidualne. Być może (a nawet bardzo
          prawdopodobne) rodzice tego dziecka nie zdają sobie sprawy z choroby dziecka.
          Być może myślą, że jego zachowanie spowodowane jest brakiem uspołecznienia i
          mają nadzieję, że poprzez częsty kontakt z innymi dziećmi to się zmieni? Nie
          wiem. Jedno jest pewne - należy podjąć próby uświadomienia im problemu.
          Delikatnie i taktownie. Nie atakując, ani nie podważając ich metod
          wychowawczych (na ich korektę przyjdzie czas) ale wskazując, że zachowanie
          dziecka wskazuje, że ono ma jakiś problem. Problem, który powinni zdiagnozować
          specjaliści. To pierwszy krok.

          Pozdrowienia
          Iwona
          • ewa2000 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 13.02.05, 19:08
            Teoretycznie masz rację, ale życie jest życiem. Dzieci portafią być okrutne (
            nawet te bardzo małe) i nie sposób wytłumaczyć 4-5-6 a nawet 10 latkowi, że
            Robercikowi trzeba ustępować bo on jest chory (ADHD). Dziecko nie rozróżni
            zaczepek wynikających z choroby od tych, które są rezultatem złego wychowania.
            To trudne nawet dla specjalistów.
            W efekcie dochodzi do sytuacji, w której wszystkie dzieci chciałyby
            być "chore", bo więcej im wolno, nie muszą podporządkowywać się grupie itp.
            Nauczyciel odpowiada, także karnie, za bezpieczeństwo dzieci pozostawionych pod
            jego opieką. Reaguje, bo boi się porozbijanych głów, nie chce mieć problemów. I
            trudno mu się dziwić.
            Rodzice , nawet ci światli i świadomi tego czym jest ADHD także nie widzą ani
            siebie ani tym bardziej swoich dzieci w roli terapeutów. I też jest to
            zrozumiałe.
            Opieka nad chorym czy niepełnosprawnym dzieckiem jest trudna. My rodzice dzieci
            zdrowych pewnie nie zdajemy sobie sprawy jak trudna, ale nie można obarczać nią
            innych ludzi. Jest , niestety, taka tendencja.
            Dziecko ma ADHD - trudno - ja pracuję, bo muszę, babcia ma dość wnusia, tatuś
            odszedł w siną dal, ciocia jest chora - więc niech się dzieckiem zajmują inni.
            Niech wykazują tolerancję, zrozumienie, niech nie mają pretensji, że nie można
            normalnie prowadzić zajęć, niech uspokoją swoje dzeci, żeby broń Boże nie
            prowokowały, niech przymkną oko na siniaki niech............. lista jest długa.
            • 1iwona1 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 13.02.05, 22:23
              Masz rację, ADHD trudno odróżnić od złego wychowania. Dlatego właśnie potrzebne
              jest uświadamianie czym się objawia i na czym polega. Bo wtedy łatwiej to
              odróżnić, zanim wydamy pochopną opinię na temat rodzica i wyrok na dziecko.
              Agrument - życie jest życiem zupełnie do mnie nie trafia. To my w dużej mierze
              to życie tworzymy. Mylisz się myśląc, że rodzice dzieci z ADHD "zwalają" opiekę
              dzieckiem na innych. Oczywiście bywają i tacy rodzice, ale pośród dzieci
              zdrowych też ich nie brakuje, więc to niczego nie dowodzi. To nieprawda, że
              dzieciom z ADHD więcej wolno, trzeba im ustępować i nie muszą się
              podporządkować. Skąd takie przekonanie? Właśnie te dzieci potrzebują, bardziej
              niż inne, jasno określonych reguł i zasad. Nauczyciel boi się porozbijanych
              głów, więc zamiast pogłębić swoją wiedzę i umożliwić bezpieczne funkcjonowanie
              wszystkim dzieciom, woli pozbyć się dziecka ze swojej klasy. Uważasz, że to
              właściwe rozwiązanie?

              Rodzice dzieci z ADHD nie oczekują od innych rodziców terapii. Proszą o
              zrozumienie problemu, o przeczytanie kilku dobrych opracowań na ten temat, by
              pogłębić wiedzę o tej chorobie. To tak wiele? Nie widzę tu tendencji do
              obarczania innych. Jest tendencja do uświadomienia innym wagi problemu.
              Niestety odzew i reakcje są przerażające. Wszelkie próby tłumaczenia kończą się
              reakcją w stylu: "mnie nie obchodzi na co jest chore pana/pani dziecko, ważne
              jest aby mojemu nie przeszkadzało". Moim zdaniem to straszne. Chcesz chronić
              swoje dziecko. Zgoda. Ale czy wolno w tym celu niszczyć inne dziecko? Spójrz na
              to z szerszego punktu widzenia. Jak długo możesz je chronić? W przedszkolu,
              może w początkowych klasach podstawówki. A później? Być może ktoś na ulicy
              sprzeda Twojemu dziecku działke. Być może napadnie na nie banda pijanych
              gnojków na przystanku. Skąd wiesz czy w tej bandzie nie było dziecka, które w
              porę nie uzyskało pomocy. Bo wszyscy się odwrócili. Bo nie mieli pojęcia o
              chorobie. Bo to nie był ich problem. Skąd wiesz, czy zamykając oczy nie
              załatwiasz sobie tylko pozornego bezpieczeństwa? Poruszyłam tylko tzw.
              praktyczny aspekt. Problem sumienia pozostawiam nietknięty...

              Pozdrowienia
              Iwona
              • ewa2000 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 14.02.05, 10:05
                Wiedzę na temat ADHD mam , przypuszczam, większą niz przeciętny rodzic. I to z
                kilku powodów- po pierwsze ze względu na medyczne wykształcenie ( choć za
                czasów moich studiów była to jednostka chorobowa nie znana), po drugie staram
                się sporo czytać, a po trzecie w klasie mojego syna był chłopiec z ADHD.
                Przez 2 lata nauczyciele i rodzice wykazywali bardzo dużo tolerancji i dobrej
                woli, aby "ucywilizować" dziecko. Nie dało się. Asortyment zachowań, które
                zagrażały bezpieczeństwu kolegów był przeogromny. Praktycznie jedna dorosła
                osoba musiała stale być oddelegowana do opieki nad nim, gdyż w przeciwnym razie
                albo zapałki były w robocie, albo kogoś uderzył, zrzucił ze schodów ( ubóstwiał
                prowokować), albo coś komuś zniszczył ( najchętniej pracę domową nad którą
                delikwent bardzo się napracował), albo ...........musiałabym wymieniać bardzo
                długo.
                Na lekcjach nie dał się zająć dłużej niż 3-4 minuty. Później zaczynał się
                bogaty repertuar przeszkadzania lub wręcz uniemożliwiania przowadzenia zajęć. I
                na nic się zdało wysyłanie go po kredę czy wymyślanie mu zajęć. W efekcie w
                ciągu 2 lat większość lekcji kończyła się zadawaniem do domu tego czego nie
                przerobiło się w klasie.
                Dla dzieci było to dodatkowe siedzenie , a część rodziców przeistaczała się w
                domowych nauczycieli. I w końcu wywołało to bunt. Bunt słuszny, bo lekcje
                odbywały się normalnie, gdy chłopiec był nieobecny.
                Czy Twoim zdaniem można było jeszcze cokolwiek zrobić?
                Czy tolerancja ma jednak jakieś granice?
                Czy wypoczynek, wolny czas innych dzieci nie ma znaczenia i wszyscy muszą
                podporządkować się jednemu uczniowi?
                Życie polega na tym, że wciąż zdajemy jakieś egzaminy, spraawdziany itp.
                Wyobraź sobie, że nauczyciel w gimnazjum Twojego dziecka nie może ( bo
                SKUTECZNIE uniemożliwia mu adehadowiec) przerobić partii materiału. Na
                egzaninie Twoje dziecko dostaje o 10-15 punktów mniej, nie zostaje przyjęte do
                wymarzonego liceum - czy jesteś równie tolerancyjna?
                Wyobrax sobie piekne sobotnie przedpołudnie i Twoje dziecko z czerwonymi oczami
                uczące się samodzielnie , bo w klasie nie mozna było przerobić kilku tematów.
                Czy jesteś równie tolerancyjna czy jednak wolałabyś widzieć swoje dziecko na
                rowerze, spacerze, pływalni?
                Wydaje mi się, że punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Pozdrawiam. Ewa
                • 1iwona1 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 14.02.05, 11:22
                  Ewo, ja sobie zdaję sprawę, że bywają ekstremalne przypadki. Ale czy to znaczy,
                  że znając taki przykład mamy prawo wydawania jednoznacznego wyroku na wszystkie
                  dzieci z ADHD? Nie jest moim celem przekonanie Cię czy kogokolwiek innego, że
                  zawsze jest zadowalające rozwiązanie. Czy to znaczy, że mamy tych rozwiązań nie
                  szukać? Moim celem jest i było przekonanie, że trzeba tych rozwiązań szukać.
                  Jeśli większość z nas posiądzie wiedzę w temacie, będzie łatwiej je znaleźć.
                  Jeśli większość z nas wykaże się tolerancją i podejmie próbę pomocy - łatwiej
                  będzie rodzicowi tego dziecka. O nic więcej nie chodzi. I nie jest to
                  kwestia "punktu siedzenia". Piszesz o buncie, być może słusznym w waszej
                  sytuacji (nie jestem w stanie ocenić czy można było jeszcze cokolwiek zrobić w
                  tym przypadku, być może nie, być może tak - ale najważniejsze, jest że
                  PRÓBOWALIŚCIE). Efekt takiego buntu można przekazać rodzicowi w bardzo różny
                  sposób - od "walenia w pysk", do spokojnej rozmowy, że owszem rozumiecie
                  problem, wiecie, że jest ciężko ale sugerujecie podjęcie jakichś innych
                  rozwiązań typu lekcje indywidualne (a może tylko część?), bo dotychczasowe się
                  nie sprawdzają. Przyznasz, że jest różnica. I o tą różnicę mi chodzi.
                  Najczęściej rodzice dzieci z ADHD trafiają na mur. Na mur agresji lub
                  obojętności w najlepszym wypadku (nie obchodzi mnie na co pana/pani dziecko
                  jest chore...). Bardzo rzadko otoczenie wykazuje dobrą wolę i podejmuje próby
                  zrozumienia, i podjęcie działań w celu udzielenia pomocy takiemu dziecku i/lub
                  rodzicowi (i chwała Tobie i innym rodzicom za to, że podjęliście). I to
                  kwintesencja - żeby nie odwracać się, by podjąć próbę pomocy, by zaznajomić się
                  z problemem zanim wydamy wyrok. To znaczący krok naprzód.

                  Pozdrowienia
                  Iwona
                  • ewa2000 Re: Do Iwony, Haliny, Pelagii 14.02.05, 12:52
                    Nie mam 190 lat, mamy nieco ponad 40. Być może były przypadki opisywane jako
                    kazuistyka, jednak ani na pediatrii ani na psychatrii nikt o nich nie
                    wspominał. Co więcej w latach , gdy ja chodziłam do szkoły ( przełom 60 i 70) o
                    ADHD jakoś sie nie mowiło. To tak na marginesie.
                    Ponieważ w szkole mojego syna pojawił się mocno kłopotliwy uczeń - jak się
                    potem okazało z ADHD- zaczęłam szukać, czytać, żeby wiedzieć więcej. I wiem.
                    Wiem także jak wyglądały próby jakiejkolwiek pracy z tym dzieckiem. Nauczyciele
                    robili co mogli - zlecali mu dodatkowe zajęcia, chodził po kredę, wycierał
                    tablicę itp. NADAREMNIE.
                    Na wywiadówkach mówiło się tylko o chłopcu - pozostałe sprawy były nieistotne.
                    Problemy innych dzieci odsuwano na dalszy plan, bo ważny był tylko ten uczeń.
                    Innym dzieciom ( tak dzieciom, które także maja okreslone prawa) kazano byc
                    wyrozumiałymi, ustępować, pomagać itp. A, że kolega zniszczył piórnik - trudno,
                    rodzice , nie winowajcy, poszkodowanego - kupią drugi, albo podarł złośliwie
                    podręcznik, pracę domową - nieistotne!
                    Odnoszę wrażenie, że na moje posty odpowiadają albo rodzice dzieci z ADHD,
                    którzy domagają się dla nich specjalnych praw, albo ludzie, którzy wiedza o tej
                    dysfunkcji naprawdę niewiele. Bardzo fajnie jest dawac dobre rady, gdy nie
                    staje sie oko w oko z problemami własnego dziecka, które generuje inny kolega.
                    Przez 2 lata próbowaliśmy w różny sposób współistnieć z adehadowcem, tłumaczyć
                    swoim dzieciom, ignorować, rozmawiać z rodzicami, psychologiem, pedagogiem,
                    wychowawczynią, dyrektorką. W końcu na skutek zdecydowanej postawy większości
                    rodziców chłopca przeniesiono do innej placówki.
                    Czy stala mu się krzywda? Być może. Dlaczego jednak nie widzieci, atakujac
                    mnie, krzywdy pozostałych dwudziestu paru dzieci?
                    W dalszym ciągu upieram się- przy zdiagnozowanym ADHD - szkoła integracyjna.
                    • 1iwona1 Re: Do Iwony, Haliny, Pelagii 14.02.05, 13:37
                      ewa2000 napisała:

                      > Ponieważ w szkole mojego syna pojawił się mocno kłopotliwy uczeń - jak się
                      > potem okazało z ADHD- zaczęłam szukać, czytać, żeby wiedzieć więcej. I wiem.

                      Ewo jesteś przekonana, że wiesz? Przytaczam to, co do tej pory napisałaś w
                      temacie.

                      > Jestem jak najbardziej za tym, aby dzieci z ADHD integrowały się z grupą,
                      > uczyły języków itp, ale musi to byc pod okiem kogoś z dorosłych, kto
                      > NATYCHMIAST unieszkodliwi adehadowca, wyprowadzi go, nie dopuści do zrobienia
                      > krzywdy innym, rozwalenia lekcji itp.

                      >nie sposób wytłumaczyć 4-5-6 a nawet 10 latkowi, że
                      >Robercikowi trzeba ustępować bo on jest chory (ADHD).

                      >W efekcie dochodzi do sytuacji, w której wszystkie dzieci chciałyby
                      >być "chore", bo więcej im wolno, nie muszą podporządkowywać się grupie itp.

                      Wybacz, ale to co napisałaś świadczy o tym, że niestety nie wiesz... Próbowałam
                      zasygnalizować Ci błędne rozumowanie w poprzednich odpowiedziach. Najwyraźniej
                      nie zauważyłaś. Zwróć uwagę na to, że Halina zaproponowała rozwiązanie proste
                      do wprowadzenie w życie - objęcie wszystkich dzieci regułami stosowanymi do
                      postępowania z dziećmi z ADHD. Niestety ukończenie studiów medycznych,
                      pedagogicznych ani jakichkolwiek innych nie jest tożsame z posiadaniem wiedzy
                      na jakikolwiek temat. Znam wielu głupich lekarzy, pedagogów i przedstawicieli
                      innych zawodów, których głupota nie ominęła pomimo ukończenia studiów.
                      Samo ukończenie studiów nie zrobi z człowieka dobrego pedagoga. Ta zasada
                      odnosi się zresztą do każdego zawodu. Jeżeli Twoja wiedza, opiera się na tym,
                      co zacytowałam - wybacz ale nie masz pojęcia o ADHD. Jeśli proponujesz
                      rozwiązania typu: "unieszkodliwić" (początkowo myślałam, że to określenie użyte
                      zostało przypadkowo w niezbyt szczęśliwym kontekście, teraz sądzę inaczej), czy
                      tez twierdzisz że chłopak "_złośliwie_ podarł pracę kolegi", jak
                      również "wszystkie dzieci chciałyby być "chore", bo więcej im wolno" - to
                      niestety świadczy o tym, że nie wiesz tyle ile myślisz, że wiesz, lub nie
                      rozumiesz tego, co przeczytałaś na ten temat.

                      >Odnoszę wrażenie, że na moje posty odpowiadają albo rodzice dzieci z ADHD,
                      >którzy domagają się dla nich specjalnych praw, albo ludzie, którzy wiedza o
                      >tej dysfunkcji naprawdę niewiele.

                      Po pierwsze nie zauważyłam domagania się specjalnych praw, a rzetelnego
                      pogłębienia wiedzy na temat tego schorzenia, w celu dowiedzenia się jak
                      postępować z takim dzieckiem - nie jak je unieszkodliwić, bo takie roozumienie
                      sprawy to kompletna pomyłka...

                      Pozdrowienia
                      Iwona
                      • ewa2000 Re: Do Iwony, Haliny, Pelagii 14.02.05, 15:19
                        A jak wytłumaczysz swojemu dziecku, które 2 dni siedziało nad zrobieniem
                        jakiejś pracy, szukało materiałów , grzebalo w internecie, wycinało itp. Dumne
                        przyniosło pracę do szkoły i odwróciło głowę, że p ojawił się kolega z ADHD,
                        który zniszczył to co zniszczyć się dało. Czy dziecko 12-14-letnie ma ze
                        zrozumieniem pokiwac głową i stwierdzić, że trudno, podarł,bo jest chory, muszę
                        to zrozumiec i na przyszłość robić 2 prace?
                        Czy dziecko, którego wielogodzinny wyiłek i inwencja została zniszczona nie ma
                        prawa do emocji? No bo musi być wyrozumiałe, tolerancyjne i stanowic element
                        zespołu terapeutycznego . Czy tak? Czy też poszkodowane dziecko też może ma
                        jakieś parawo?
                        • janmariadreptak Re: Do Iwony, Haliny, Pelagii 14.02.05, 16:45
                          Po pierwsze, trzeba rozróżnić dziecko z adhd i dziecko rozwydrzone. I zauważyć,
                          że bywają dzieci rozwydrzone z adhd.
                          Mam chłopaków z adhd, którzy nigdy nie zrobili nikomu krzywdy. Inni, bez adhd,
                          to i owszem. Jeden z moich synów prawie codziennie wracał ze szkoły z
                          powyrywanymi guzikami koszuli. A robił to kolega rozbestwiony przez rodziców.
                          Skutek wolnego wychowania.
                          Więc stanowczo protestuję przeciwko wrzucaniu do jednego worka dzieci z adhd i
                          rozwydrzonych bachorów. Jak podarł pracę, to powinien dostać w łeb od kolegi.
                          Dzieci muszą nauczyć się, że za działanie ponoszą konsekwencje.
                          Świat dzieci jest sterowany prawem dżungli. Nic na to nie poradzimy i uważam, że
                          nie powinniśmy radzić. Trzeba tylko dbać, żeby sobie nie robili krzywdy
                          nawzajem. To jest naturalny mechanizm budowania struktur społecznych.

                          Ale rolą nauczyciela jest widzieć co robić, jeżeli ma do czynienia z dzieckiem
                          chorym. I są metody, żeby rozładowywać nadruchliwość czy agresję. Jak nauczyciel
                          tego nie wie lub nie chce wiedzieć, znaczy, że powinien zmienic zawód. A jak
                          lekarz, który podobno wie co to jest adhd, nie wie, czego powinien wymagać od
                          nauczyciela, to tak samo powinien zastanowić się nad zmianą zawodu.
                          • ewa2000 Re: Do Iwony, Haliny, Pelagii 14.02.05, 19:37
                            A niechby dziecku z ADHD ktokolwiek odważył się dać w łeb, to by zrobila się
                            draka, jak z Rzeszowa do Szczecina.
                            Nie dogadamy się. Matki dzieci z ADHD nie są wstanie zrozumieć jak uciążliwe
                            dla otoczenia nie będącego rodziną są takie dzieci. Kochają je, co jest
                            naturalne i wymagaja, aby kochali i tolerowali je wszyscy. Prawda jest
                            natomiast inna.
                            I życzę Wam Szanowne Mamy, abyście doznały od otoczenia tylko tyle ile
                            usłyszałyście ode mnie. Bo w realu może być znacznie gorzej.
                            Żegnajcie.
                            • janmariadreptak Re: Do Iwony, Haliny, Pelagii 15.02.05, 08:23
                              hmm.... Czuję się niepewnie. Znowu ktoś do mnie mówi per 'mama'. Zapewniam
                              Szanowną Panią Ewę, że jestem całkiem pokaźnym facetem.
                              Przepraszam, a kto miałby robić ten szum od Rzeszowa do Szczecina? Bo moje
                              dzieci obrywały i to nie raz i jakoś nie robiłem z tego dramatu.
                              A Szanowna Pani Ewa nadal nie rozróżnia rozbestwionego bachora od dziecka chorego.
                              Szkoda
                • halina.kantor Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 14.02.05, 11:27
                  Jakoś nie widac u Ciebie tej wiedzy na temat adhd, skoro sugerujesz usuwanie
                  tych dzieci ze środowiska rówieśników, tych dzieci wśród nas jest bardzo dużo,
                  statystycznie od 3-10% , a nawet do 15% ma cechy ADHD, czy uważasz, że te
                  dzieciaki nleży pozamykać w gettach, bo tam będzie im lepiej, niestety nie, to
                  właśnie skandaliczny stan polskiej szkoły i edukacji doprowadza do powikłań tej
                  choroby, brak chęci do zmiany sposobu nauczania przez pedagogów i ogromna ich
                  niewiedza i niekompetencja, pozostawianie niech sobie płynie tak jak jest, a
                  przecież jeżeli statystycznie w każdej klasie, czy grupie przedszkolnej jwestb
                  2, lub 3 takich dzieci, to nauczyciel powinien całą klasę tak uczyć, żeby nie
                  zrobić krzywdy tym dzieciom, bo one są bardzo dobrym materiałem na wybitne
                  osobowości, jeżeli pozwoli sie im rozwijać swoje talenty i popkaże się jak mogą
                  dobrze współdziałać, a nie ciągle je strofować i krytykować. A jeżeli
                  twierdzisz, że jak Ty zdobywałaś wiedzę medyczną to nie było tej jednostki
                  chorobowej , to musisz mieć grubo ponad 130 lat, bo ta jednostka była już
                  opisywana w końcu 19 wieku.
                  • pelaga Niekompetencja lekarzy poraza 14.02.05, 12:25
                    > A jeżeli
                    > twierdzisz, że jak Ty zdobywałaś wiedzę medyczną to nie było tej jednostki
                    > chorobowej , to musisz mieć grubo ponad 130 lat, bo ta jednostka była już
                    > opisywana w końcu 19 wieku.

                    Alez Halinko ewa w tym czasie szukala meza, zeby miec idealne zycie z idealnym
                    mezem (tu raczej nie poszlo sadzac po wypowiedziach tegoz na forum samodzielnej
                    matki, wykazanym poziomie i zaprezentownym zasobie slownictwa) i idealnymi
                    dziecmi, a nie wykladow o jakims tak ADHD sluchala, czy jak prawidowo odbierac
                    porody. Nic dodac nic ujac. Niekompetencja i brak wiedzy na kazdym kroku widac.
                    • ewa2000 Re: Niekompetencja lekarzy poraza 14.02.05, 12:55
                      PELAGO - nie musisz się ze mna zgadzać, ale nie Tobie mnie oceniać.
                      • pelaga Re: Niekompetencja lekarzy poraza 14.02.05, 13:08
                        Twoja niekompetancja na temat ADHD wynika z napisanych postow, wiec sama
                        przypinasz sobie tabliczke niekompetencji.
                        I na szczescie to nie Ty bedziesz decydowac, do jakiej szkoly bedzie chodzilo
                        MOJE dziecko.
                • halina.kantor Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 14.02.05, 11:41
                  Wyobraź sobie, że nauczyciel w gimnazjum Twojego dziecka nie może ( bo
                  > SKUTECZNIE uniemożliwia mu adehadowiec) przerobić partii materiału. Na
                  > egzaninie Twoje dziecko dostaje o 10-15 punktów mniej, nie zostaje przyjęte do
                  > wymarzonego liceum - czy jesteś równie tolerancyjna?
                  Pięknie, a zapytałaś nauczycielki, jak usiłowała zająć adhdowca, żeby nie
                  przeszkadzał w klasie, czy próbowała wciągnąć go do wspólnej pracy wykorzystując
                  jego naturalną potrzebę ruchu, czy to on mógł wstać z ławki i np podlać kwiatki,
                  czy tez zetreć tablicę, a możę dałoby się prowadzić lekcję tak, żeby adhdowiec
                  chodził po klasie, bo on uczy się w biegu, on nie potrafi skupic się, kiedy każą
                  mu siedzieć w jednym miejscu, on przyswaja wiedzę gdy może się ruszać, tylko
                  trzeba wtedy trochę popracować, pomyśleć, a nie przeprowadzać kolejnego nudnego
                  wykładu. takie dzieci uczy się trochę inaczej, a nie rutyniarsko, ale
                  nauczycielowi sie nie chce bo łatwiej podpuścić rodziców dzieci tzw."Normalnych"
                  i sprowokować ich do usunięcia wrzoda.
    • anastasia4 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 14.02.05, 14:08
      Czytając ten list przede wszystkim myślałam o tym czy Oluś zeczywiście JEST
      dzieckiem z ADHD. Bardzo często o dzieciach z różnymi zaburzeniami zachowania
      (spowodowanymi np. problemami wychowawczymi) mówi się, że mają ADHD. I tak ADHD
      staje się synonimem rozwydrzonego dzieciaka, z którym nikt nie może dać sobie
      rady. Mój syn ma ADHD i nie jest najniegrzeczniejszym chłopcem w klasie,
      chociaż nie jest też prymusem. Najniegrzeczniejszego, który np. spowodował
      wstrząs mózgu u kolegi (rzucił w niego ostrym przedmiotem) natychmiast wysłano
      do poradni - i co, i nie ma ADHD!!! Nie ma żadnych dysfunkcuji - jest zdrowy
      tylko niewłaściwie wychowany!!!
      Jednak ja sama - matka dziecka, które ma ADHD - stanęłąm ostatnio przed
      dylematem. W klasie syna pojawił się chłopiec. Z tą samo diagnozą co mój syn -
      ADHD. W przeciwieństwie do mojego syna, który z wielkim trudem, ale dobrze
      radzi sobie ze szkolną dyscypliną "nowy" jest b. agresywny. Po klasie zaczęły
      fruwać przedmioty - krzesła, magnetofon. I nagle z matki adehadowca stałam się
      matką tego "zdrowego", któremu zagraża inne dziecko chore, ale agresywne i
      niebezpieczne. I tu muszę zgodzić się z Ewą - mimo mojego zrozumienia dla
      kłopotów "nowego" jako matka uważam, że mam obowiązek zadbać przede wszyskim o
      bezpieczeństwo mojego dziecka, bo to ono znajduje się pod moją opieką. To
      bardzo niemiłe być tą "złą", ale podczas jednej z lekcji mój syn o tzw. włos
      nie został kaleką na całe życie. Życie nie jest niestety proste i czarno-białe.
      pozdrawiam
      • pelaga Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 14.02.05, 16:25
        I chyba najbardziej o to chodzi w tym wszystkim, ze ewa i osoby jej podobne
        wrzucily wszystkich do jednego WORA. Po prostu dla nich ADHD jest rowne
        chorobie psychicznej, na dodatek groznej dla otoczenia, dzieci nalezaloby
        odizolowac i to jest ich metoda na szczesliwe zycie bez problemow.
        Co innego ADHD, co innego zagrazanie innym dzieciom, co innego zle wychowanie.
        Dzieci z ADHD, jak i te agresywne, z roznych powodow da sie leczyc. A teksty o
        tym, ze matka nie chce slyszec o pojsciu do psychologa sa dla mnie smieszna po
        prostu i wynika z nich jasno niekompetencja pedagogow szkolnych, ktorzy maja
        PRAWO skierowac KAZDE dziecko na badania zarowno psychologiczne jak i
        pedagogiczne do poradni.
        Nadmienie tez, ze diagnoze o ADHD moze postawic JEDYNIE LEKARZ, wiec za blednie
        postawione diagnozy i za zle metody leczenia nie mozna miec pretensji do
        rodzicow, a do niedouczonych lekarzy!!!
        Osobiscie uwazam, ze obecnie mamy MODE na ADHD, jak ktores dziecko sprawia
        jakies klopoty to przypina sie latke ADHD, tymczasem ADHD ma zestaw typowych
        zachowan, typowych cech, ktore mozna niwelowac odpowiednim postepowaniem z
        dzieckiem w znaczny sposob.
        Czy dziecko, ktore ma cukrzyce umie zapanowac nad swoja choroba??? ADHD to
        choroba, nie fanaberia dziecka, czy brak umiejetnosci wychowaczych rodzicow.
        Takiemu dziecku trzeba pomoc, a nie je odizolowac. I pomagac powinni RODZICE
        tego dziecka, psycholog, psychiatra i szkola (nauczyciele, szkolny pedagog,
        dyrekcja). Nikt nie wymaga, aby pomagali inni rodzice. Ale dlaczego pozwalac
        aby przeszkadzali????
        • nieszki Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 14.02.05, 18:32
          Witam, ja również mam dziecko z adhd. Jestem szczerze mowiac przerazona tym co
          tu czytam, opinia niektorych o naszych dzieciach. My tez mielismy koszmarne
          problemy przedszkolu, moj syn byl agresywny, zdarzalao mu sie podrapac inne
          dzieci i to dosyc mocno, ale nigdy nie spotkalam, sie z opiniami innych
          rodzicow, ze trzeba go gdzies oddac, ze nie zgadzaja sie zeby chodzil wraz z
          innymi do tej grupy. Wrecz przeciwnie, razem z paniami zastanawialismy co
          zrobic, zeby pomoc Kubie przede wszytskim, bo nie radzil sobie w grupie, nikt
          go nie odzrzucial - pewnie rodzice przychodzili i skarzyuli sie, ale panie
          bronily Kuby jak mogly. dziecko z adhd nie jest w stanie zapanowac nad swoimi
          emocjami, a inne "zdrowe" dzieci widzac, ze i tak zawsze on jest winny, poza
          zasiegiem wzroku pani prowokowaly go i zawsze Kuba byl winny. ALe te same panie
          tak pokierowaly nami, ze w tej chwili moj syn ma bardzo dobra opieke, zrobil
          kolosalne kroki w zachowaniu.Coraz lepiej radzi sobie w grupie i potrafi
          zapanowac nad sowim zachowaniem - no moze nie zawsze. Moze mielismy szczescie?
          Ludzie spojrzcie na to z naszej strony, ze strony rodzicow i dzieci z ADHD, ja
          powiem szczerze dlugo siobie nie radzilam z moim dzieckiem, nie wiedzilam jak
          sie zachowac w takich sytuacjach, bylo mi wrecz wstyd.Ale zelazna konskewencja,
          masa pracy mozna naprawde zmienic takiego "malego szalenca" w naprawde super
          malego czlowieka. ALe to nie my jestesmy winni temu, ze dzieci z adhd sa takie
          a nie inne, my mozemy im tylko pomoc w radzeniu sobie w normalnym zyciu. Ale
          spotykajac takie opinie i nastaiwienie jak tu Ewy, czy Miriam to i mi osobiscie
          by sie odechcialo robic cokolwiek. A co dopiero dziecku, ktore juz i tak ma
          znizone poczucie wlasnej wartosci - Kuba mial olbrzymie wyrzuty sumienia jak
          cos nabroil, momentami nie chcial isc do przedszkola, bal sie. W tej chwili do
          przedszkola chodzi chetnie, od wrzesnia idzie do szkoly, zgadza sie do klasy
          integracyjnej, ale wiem, ze to dla jego dobra, bo inaczej balabym sie ze
          zaprzepascimy prace tego roku. ALe u Kuby w przedszkolu sa dzieci z adhd, ktore
          dzieki dobrej opiece od lat 4 w tym wlasnie przedszkolu ida do normalnej klasy.
          Tylko, ze wlasnie takie przedszkole terapeutyczne miasto chce zlikidowac z
          uwagi na zbyt wysokie koszty - gdzie tu logika??!! Gdzie mamy szukac pomocy,
          skro takie miejsca maja byc likwidowane?
          Pozdrawiam
          Agnieszka
          • kaszka66 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 15.02.05, 09:23
            Emocje w tym wątku kipią! Ja chciałam poruszyć temat klasy integracyjnej. W
            takiej klasie powinny być dzieci w pełni zdrowe, jak i dzieci, które mają
            dysfunkcje fizyczne, ale intelektualnie rozwijają się prawidłowo.

            Nie przypuszczałam, ze motywacją do tego, aby dziecko nadpobudliwe posłać do
            klasy integracyjnej może być chęć "obrony" dzieci zdrowych. Niech sobie bije te
            chore?????????

            Po pierwsze sądziłam i sądzę, że każdy człowiek ma jakąs przypadłość. A jeżeli
            nie ma, to znaczy, że się o niej jeszcze nie dowiedział.
            A po drugie sądzę że hartowanie (nie zadręczanie, czy gnębienie) pod każdym
            względem jest korzystne. Dziecku rozpieszczonemu (a potem dorosłemu), które nie
            umie podejmować trudów życia nie jest wcale łatwiej.

            Wracając do przedszkola integracyjnego. Mój Kuba z ADHD ma obecnie lat 12. Do
            przedszkola integracyjnego posłałam go z tego względu, że chciałam aby nauczył
            się wrażliwości na nieszczęścia innych ludzi.
            Poszedł tam jako dziecko zdrowe. Bardzo szybko okazało się, że z Kubą są
            kłopoty, że jest nieposłuszny, że nie wykonuje poleceń, że przeszkadza na
            zająciach, że zaczepia dzieci. Pani zasugerowały, że Kuba jest nadpobudliwy.
            Pamiętam ten dzień gdzy wracałam z nim do domu i powoli docierało do mnie, że
            zwiercenie mojego dziecka jest odbierane jako coś nienormalnego... Potem
            zaczęły się dla mnie koszmarne dni. Bałam się przychodzić do przedszkola po
            Kubę, bo okazywało się, że znowu coś narozrabiał. Płakałam i złościłam się, ale
            panie mnie uspokajały. Pani psycholog i pani logopeda miały z nim zajęcia,
            które bardzo dobrze na niego wpływały. Panie w grupie przeszkolone w różnych
            metodach oddziaływania też wykorzystywały swoją wiedzę. Było trudno, ale ze
            strony mam i tatusiów nigdy nie usłyszałam złego słowa (nie pamiętam czy Kuba w
            przedszkolu był agresywny).
            Potem poszedł do "normalnej" zerówki. Koszmar jaki tam przeszłam trudno opisać.
            np. dziecko było wydalane z klasy do maluchów, zamykane w jakimś składziku (to
            z relacji dzieci zdrowych). On sam nigdy się nie skarżył - wróciły tylko bóle
            brzucha, moczenie nocne, tiki, gryzienie warg do krwi, koszmary nocne,
            nienawiść do nauki,itd.
            Potem poszedł do klasy integracyjnej, również jako dziecko zdrowe, gdyż nie
            miałam jeszcze pojęcia, że ADHD to choroba, czy dysfunkcja. Zaczął niestety
            zachowywać się jeszcze gorzej, zaczął być agresywny i niegrzeczny w stosunku do
            CHORYCH DZIECI - myślałam, że go zabiję! Nienawidziłam go za to! Czułam się tak
            samo jak któraś z forumowiczek,że zostałam ukarana takim dzieckiem. Wkrótce
            zostałam wezwana do dyrekcji, poniżona i oświadczono mi, że mam ZABIERAĆ
            dziecko ze szkoły. Nie wiem jak to się stało, że Kuby nie wyrzucono... Mój mąż
            postawił na swoim. Uratował go. Ja przestałam chodzić do szkoły, bo nie byłam w
            stanie tego znieść. To były najtrudniejsze momenty, bo czekaliśmy na swoją
            kolej w różnych poradniach, na terapie, na badania... Kuba był 3 lata w klasie
            integracyjnej. Zaprzyjaźnił się z dziećmi, z chłopcem autystycznym, który był
            bardzo silny i bił inne dzieci, w tym także i Kubę.
            Nie wiem dzięki czemu przestał być agresywny. To była niesamowita praca i
            umiejętności pedagogów - Pani Ewy Kostko i jej współpracownic.
            Kiedy w 4 klasie Kuba poszedła do "normalnej" szkoły znowu przeżył szok, ale to
            już inny temat.
            Moim celem było zwrócić uwagę na to, że chyba zdrowe dzieci mają większą
            możliwość "obrony" przed nadpobudliwcem, niż dzieci chore. Zarówno Kubie jak i
            drugiemu synowi, który nie ma ADHD (a nieraz przyszedł z przedszkola podrapany
            lub skaleczony) tłumaczę dlaczego ktoś inny zachował się źle. NIe wiem czy
            dobrze robię, ale staram się, żeby zrozumieli, że ktoś jest z rodziny
            patologicznej, a ktoś inny nie ma taty i że niestety wszędzie są ludzie, którym
            trzeba okazywać troskę i zrozumienie i że to my mamy niesamowite szczęście, bo
            kochamy się i mamy pełną rodzinę, a w trudnych chwilach, których w życiu nie
            brak, możemy na siebie liczyć i się wspierać.
            Kaśka
    • miriam_b do Pelaga 14.02.05, 22:28
      ...po pierwsze...kompletnie nie rozumiem zawiści i obrażania koleżanki
      forumowej..chodzi mi o ewa2000,chyba każdy ma prawo do własnej wypowiedzi i do
      własnego przekonania a tym bardziej do wyrażania go w internecie na forum...nie
      rozumiem twojego zachowania w stosunku co do jej zawodu..i
      jakiegos "głupowatego"nawiązania do szukania męża...nie obchodziło mnie kto
      kogo szukał ani niczyje sugestie na temat zawodu i odkrycia w 19 wieku ADHD..ja
      prosiłam o odpowiedz co zrobić????????????????????????????gdybyś tym się zajęła
      może znalazłabyś dla mnie odpowiedż???poza tym mówiłaś w któryms poście o
      szkodliwości takiego dziecka wobec inncyh...wiesz może nie zwróciłabym na to
      uwagi gdyby moja córka nie wróciła z przedszkola z rozwaloną
      wargą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!bo Oluś bawił sie w "popychanie kogo
      popadnie".....
      rozwiązanie które mi niektóre panie sugerują polega na zwiekszonym moim
      zainteresowaniu dzieckiem,chorobą...może ja jesczze mam z nim chodzić do
      psychologa???może mam go wziąść do siebie jako rodzina zastępcza,może szukać
      informacji w internecie ,wypozyczyc parę tomów książek...oczywiście to wszystko
      kosztem braku czasu spędzonego z własną córką ,tylko po to ŻEBY OBCEMU DZIECKU
      NIE ZROBIĆ KRZYWDY PSYCHICZNEJ!!!!!i każdego siniaka córki traktować jako
      wypadek przy współpracy z chorym dzieckiem...??????
      NOOOOO DROGIE PANIE ALE PRZEPRASZAM BAAAAARDZO!!!!!po pierwsze ja nie będę
      odpowiadać za błędy wychowawcze innych rodziców!!!bo mam swoje problemy...po
      drugie nie będę córce tłumaczyła wiesz kochanie jak cię ten chłopczyk jeszcze
      raz uderzy wybacz mu...jak ci złamie rękę nieszkodzi..ooo nieee!!!!!rzuciła się
      pani koleżanka na nas że my wyrodne matki nie chcemy dziecka z ADHD w
      grupie...i owszem ja nie chcę!!!jeżeli po próbach współpracy z matka(dodam że
      ostatnie wieści od mamusi były..pani niech się sama leczy...),nie ma żadnych
      efektów...to ja nie chcę...a córce powiedziałam uderzy cię ??oddaj 10 razy
      mocniej a jeszcze raz coś takiego będzie miało miejsce...naprawdę mąż
      powiedział że trzaśnie tatusiowi dziecka w nos!!!bo nie mamy siły i
      nerwów....to nie twoje dziecko kochana Pelago obudziło się w nocy i kopało
      nogami wrzeszczało...a jak je dobudziłam to coś zaczęło mi majaczyć ..bo
      Olek...i jak otworzyła oczy ...cisza...usnęła...za chwilę ja będę musiała
      chodzić do psychologa bo jakaś zdurniała matka nie potrafi sie zająć własnym
      dzieckiem....protest rodziców naszej grupy zrobiony...podpisane 12 osób...z
      angielskiego jest nas trzy mamy (na cztery)które stawiamy ultimatum..jeśli
      dziecko będzie chodziło dalej-rezygnujemy.....próbowałam..ja nie mam czasu na
      własne dziecko a będę się zajmować szkoleniem cudzych...dla mnie jedyne wyjście
      psycholog i szkoła specjalna...bądż przedszkole w tym wypadku...
      • mami2 Re: do Pelaga 14.02.05, 23:09
        Miriam. Nie wiem ile masz dzieci i czy jeszcze planujesz....wyobraź sobie ze
        istnieją tez tacy rodzice jak ja. Sama mam córkę w wieku twojej, chodzi do
        przedszkola, jest naszym oczkiem w głowie, chodzi na angielski itp, itd, ochy i
        achy. Ale mam tez syna. Jest jeszcze mały ale istnieje duza doza
        prawdopodobieństwa ze ma ADHD. I co? Myślisz ze kocham go mniej? Ze wybrałam,
        wysniłam sobie taką sytuację ze moje dziecko będzie chore? Wiesz co? Jak czytam
        twoje wypowiedzi to się boje o niego. Zastanawiam się dokąd zmierza ten świat.
        Staram się córkę wychowywac w duchu tolerancji dla innego człowieka, zwłaszcza
        chorego. Jak była jeszcze całkiem mała zabierałam ją na rózne zajęcia z dziecmi
        niepełnosprawnymi. Chciałam jej pokaza ze i takie dzieci żyją na tym świecie.
        Wtedy jeszcze nawet nie planowałam następnego dziecka. I teraz myśle, po co to
        wszystko? Zawsze moze się przeciez znaleź grupka dorosłych, która "nastawi" ją
        i jej rzeczywistośc na myślenie: Ja, moje racje, moje prawa i nic ponad to! W
        grupie córki zauważyłam kilkoro dzieci z dysfunkcjami. Nigdy by mi nie przyszło
        do głowy, żeby cokolwiek sugerowac rodzicom w tym temacie. Ci rodzice dobrze
        wiedzą w czym rzecz. Kochają tylko swoje dziecko i chcą dla niego jak
        najlepiej. Podobnie jak ty dla swojej córki. Moze mają nawet chwile zwątpienia
        i sami nie chcą wierzyc ze ich to spotkało....Zycie nie jest czarno-białe. Od
        nas dorosłych zależy byśmy mogli nasze dzieci wychowac w duchu tolerancji i
        pokazacz ze swiat ma wiele szrości...Zapewniam Cie Miriam, moja córka nie raz
        przyszła do domu "poszarpana" i nigdy z tego powodu nie robiłam tragedii. A
        swoją drogą...czy ty spędzasz tam czas z dzieciem w tym przedszkolu? Byłas
        kiedys na takich zajęciach? Przeciez dzieciaki w tym wieku szaleją i co rusz
        ktos sobie cos "uszkadza". Moja córka nie ma ADHD a wiem ze sama prowokuje
        takie sytuacje. Wiem bo widze jak się zachowuje w stosunku do brata. Tylko
        najlepiej choremu dziecku od razu przypiąc łatkę, bo jakis winny przeciez musi
        byc! I proszę Cie. Uwazaj na słowa. ADHD jest chorobą, a nie błędem
        wychowawczym. A z twojego sposobu pisania to odebrałam, że straszny z Ciebie
        furiat. Rozumiem, że mozesz by wzburzona....ale zbieranie podpisów, petycje,
        wnioski...na takie rzeczy to faktycznie mają chyba tylko czas rodzice zdrowych
        dzieci....
        • miriam_b Re: do Pelaga 14.02.05, 23:36
          petycja czy wniosek nie były moim pomysłem i to nie ja zbierałam podpisy,nie
          mam na to czasu....!córka nie wróciła poszarpana tylko z rozwaloną wargą(do
          szycia)z rozwalonym czołem...wtedy mieliśmy pretensje do pani wychowawczyni że
          to ona nie przypilnuje tego chłopca bo nie ja jedna miałam wyniki fizycznych
          zabaw Olusia na własnym dziecku...gdybym była furiatką po pierwssym zajściu
          byłaby awantura...a ja to znoszę i inni rodzice półtora roku!!!dzieci nie
          wychodzą na spacery bo??bo Oluś wpadnie pod auto!!!!!na plac zabaw tylko jak
          jest wolna pani z kuchni która chodzi tylko za Olusiem!!!no ludzie czy to jest
          furiactwo???bo mnie się wydaje że troska o własne dziecko...a co do spędznia
          czasu w przedszkolu..chodzę zawsze...na występy na zebrania mimo że pracuję
          zawsze po przyjściu do przedszkola jescze jakieś 10-15 minut patrzę
          obserwuję,głównie chodzi mi o moje dziecko,bo poprostu wypytuje panią
          wychowawczynię czy wszystko jest ok,ja się poporstu dzieckiem interesuje a
          tamci rodzice -NIC!!! zero!!!!naprawdę robilismy dużo żeby ich chociaż wysłać
          do psychologa widzę że nie dociero tutaj to do nikogo!!!tak widocznie nie
          jestem tolerancyjna...i nigdy nie będę dopóki moje dziecko będzie na tym
          cierpiało....wiesz może mam takie doświadczenia z własnego
          dzieciństwa ,mieliśmy w klasie chłopca w podstawówce,teraz dopiero rozumiem co
          z nim było...strasznie agresywny był,inteligentny ale niesamowicie
          agresywny,do rodziców nie docierało....ja byłam nieraz bita jak i inne moje
          koleżanki zawsze wiem że w szkole były spore awantury z jego rodzicami...w 4
          klasie chłopak wrzasnął mi dla zabawy do ucha....dziś nie słyszę w 99% na lewe
          ucho,mam uszkodzony błonę,nerwy są "nieczynne"...po tym incydencie mój ojciec
          poprostu wlał chłopakowi,rodziców zaskarżył sprawę przerwała śmierć ojca
          chłopaka......ale ja cierpię do dziś a moi rodzice nie jedną łzę
          wypłakali.....ja sowjemu dziecko nie pozwolę zrobic krzywdy przez chore
          dziecko!!!bo naprawdę gdyby teraz przytrafiło by się mojej córce to co
          mnie...ja bym chyba to dziecko zabiła łącznie z rodzicami...
          • anastasia4 Re: do Pelaga 15.02.05, 10:52
            Ludzie spróbujcie zrozumieć miriam_b. Ona ma rację występując w obronie swojego
            dziecka!!! Kiedy miałam dylemat: jak ja, matka dziecka z adhd mam występić w
            obronie własnego syna przed innym, agresywnym adehadowcem usłyszałam od mojego
            przyjaciela, który zajmuje się resocjalizacją w "postepowej" Holadii: twoim
            obowiązkiem jako matki jest zadbać o dobro i bezpieczeństwo twojego i tylko
            twojego dziecka. Ty MUSISZ zadbać o swoje dziecko, bo to za jego przyszłość
            jesteś odpowiedzialna.
            Myślę, że to co zrobiła miriam i inne matki w przedszkolu jest dobre. Być może
            bedzie wiadrem lodowatej wody na głowę rodziców Olusia i władz przedszkola
            chowających głowę w piasek i mówiących "jakoś to będzie". Paradoksalnie - ta
            sytuacja może też posłużyć Olusiowi - może w końcu trafi do psychologa, może
            jego rodzice dorosną by wziąć odpowiedzialność za jego wychowanie.
            Co do przebiegu tego forum mam jeddna uwagę. Miriam prosiła o pomoc, a nie
            rodzice Olusia. Starajmy się więc pomóc jej obronić córkę!!! Przyznajmy też
            Ewie prawo do własnego zdania, nawet jeśli nam się nie podoba. Nie wątpię, że
            wiele przeszła w związku z problemami swego dziecka w szkole. Może więcej niż
            mamy wielu dzieci z ADHD - kto z nas to wie? Czy można porównywać poczucie
            krzywdy?
          • mimarzena Re: Wracając do tematu 15.02.05, 11:06
            Może się narażę rodzicom dzieci z ADHD, ale uważam, że miriam ma rację. Rozumiem
            jej pretensje i złość, bo najgorsza w tym wszystkim jest jej bezsilność.
            Sytuacja wydaje się bez wyjścia, bo po 1 - rodzice nic nie robią i nie dociera
            do nich, że coś jest z dzieckiem nie tak, po 2 - pani przedszkolanka nie radzi
            sobie z chłopcem, po 3 - inne dzieci są stale narażone na uszkodzenia.
            Czy miriam ma zabrać własną, zdrową córkę z przedszkola??? Przecież to nielogiczne.
            Myślę, że Miriam byłaby bardziej tolerancyjna, gdyby widziała, że rodzice
            pracują nad zachowaniem syna, ale nikt nie powinien tego od niej wymagać.
            Moja sugestia, to porozmawiać z wychowawczynią i niech ona przedstawi wasze
            (rodziców)stanowisko matce chłopca i uświadomi jej konieczność przede wszystkim
            zdiagnozowania chłopca (przecież nie zostało stwierdzone, że ma ADHD - może
            winne są jednak błędy wychowawcze), a potem podjęcia współpracy z psychologiem i
            wychowawczynią. Alternatywą powinno być zabranie Olka z przedszkola.
            W ramach terapii matka mogłaby uczestniczyć w zajęciach przedszkolnych z synem,
            jak również w angielskim (zwłaszcza, że są to zajęcia dodatkowe po południu)

            Wiem, że praca z "trudnym" dzieckiem jest żmudna i ciężka. Mojego syna wypisałam
            z angielskiego po kilku rozmowach z nauczycielką, że przeszkadza i rozprasza
            grupę. Było dla mnie oczywiste, że skoro tracą na tym inne dzieci, to syna muszę
            zabrać z zajęć. Chodzi do Helen Doron i ja lub mąż uczestniczymy w zajęciach
            (obecność rodziców naprawdę korzystnie wpływa na zachowanie na lekcji).
            Mój błąd wychowawczy polegał na tym, że syn miał dużo pozwolone w domu i przez
            to nie potrafił zachować się odpowiednio w przedszkolu - nie znał reguł. Pani
            doskonale poradziła sobie z nim, mając go stale w pobliżu. Podobnie w szkole - 2
            pierwsze lata spędził w I ławce przy biurku. Jak tylko zaczynał się kręcić -
            pani od razu reagowała.
            Nie przyszłoby mi do głowy liczyć na zrozumienie i współpracę innych rodziców.
            To my, rodzice dzieci z zaburzeniami zachowania musimy te zachowania eliminować,
            a nie kazać innym je tolerować!!! Przedszkole i szkoła jest dla wszystkich
            dzieci i wszystkie (bez wyjątku) powinny przestrzegać zasad, a jak są chore, to
            rodzice i wychowawcy powinni im pomóc, ale NIE KOSZTEM INNYCH DZIECI!!!
            Pozdrawiam serdecznie
            • anastasia4 Re: Wracając do tematu 15.02.05, 11:20
              W pełni się zgadzam. Znam przypadek w którym terapeuta dziecka z ADHD
              zaproponował terapię (odpłatną) całej klasie, bo przecież wszystkie dzieci mają
              jakieś problemy i dobrze by im to zrobiło, a już jego pacientowi to
              najbardziej!!!. Nie tędy droga. Nie można wymagać od klasy by była grupą
              terapeutyczną dziecka z ADHD. Jeśli to będzie szło w tę stronę (mam wrażenie,
              że tak było w klasie dzieci Ewy) to nam dźwięk ADHD rodzice będą zabierali
              dzieci ze szkół i przedszkoli i getta (których tak boją się rodzice
              adehadowców, no przynajmniej ja się boję) stworzą się same, automamtycznie
              zbudowane na dobrych chęciach. Tak już się dzieje w wielu szkołach prywatnych
              np. w Warszawie. Nie ważne jak zachowuje się dziecko, może być grzeczne,
              nieagresywne i siedzieć w ławce na lekcjach - jest chociaż trochę nadruchliwe-
              i już po rozmowie.
              pozdrawiam
            • janmariadreptak Re: Wracając do tematu 15.02.05, 11:21
              Czyli wracamy do mojej tezy, że nie jest problemem adhd, ale rozbestwiony bachor
              albo (i) nieodpowiedzialni rodzice.
      • ewa2000 Re: do Pelaga 15.02.05, 11:23
        O jutra wycofuję się z dyskusji, bo idę po grypie do pracy ufffffffffffff. Po
        wypowiedziach niektórych forumowiczek - a szczególnie napastliwej Pelagi,
        nasuwa mi się następująca refleksja.
        Dlaczego, skoro tak nawołuje się do tolerancji wobec agresywnych dzieci z ADHD,
        nie posunąć się dalej i nie tolerować także innych, których odbiegające od
        przyjętej normy zachowania wywołane są chorobą.
        Przykład 1 - ALKOHOLIZM
        Pan Ryszard jest alkoholikiem. A przecież wiadomo, że jest to choroba. Bądźmy
        więc wobec niego tolerancyjni, przymknijmy oczy na urządzane awantury, burdy,
        zarzyganą klatkę schodową. Nie można przecież sekować człowieka chorego. Nie
        wiemy nic o tej chorobie. Są kursy i szkolenia , ruch AA,nic nie stoi na
        przeszkodzie, abyśmy nauczyli się czego więcej i wykazali empatię.
        Przykład 2
        Pan Piotr jest bankowcem, dużo i ciężko pracuje, ale od kilku lat bierze
        narkotyki. Po amfetaminie wstępuje w niego diabeł, siada do samochodu (
        mercedes czy BMW) i gaz do dechy. Koło szkoły czy przedszkola, placu zabaw czy
        cyrku - nieważne. O tym, że narkomania jest chorobą i trzeba ją leczyć nie
        ulega wątpliwości. Jednak wykażmy zrozumienie dla Pana Piotra, nawet gdy
        zostaniemy przez niego poturbowani w wypadku samochodowym. ( Czy to mało
        kierowców nie zażywających narkotyki powoduje wypadki? Sam Pan Piotr miał taki
        spowodowany przez zmęczonego kierowcę Tira). Musimy być tolerancyjni wobec
        chorego człowieka. Mamy watpliwości? No to maszerujmy na spotkanie do Monaru
        czy innego stowarzyszenia, w którym specjaliści podszkolą nas jak postępować z
        narkomanami.Będziemy wiedzieć więcej o jego chorobie.
        Przypadek 3
        Pan Feliks jest spokojnym obywatelem, ale niestety także chorym. Od czasu do
        czasu ma silne napięcia seksualne, które rozładowuje dokonując takich czy
        innych czynów lubieżnych. Upodobał sobie dzieci w wieku 5-12 lat. Pokazuje im
        zdjęcia pornograficzne, obnaża się, dotyka okolice krocza itp. Raczej nie
        gwałci, ale czasem dochodzi do regularnego stosunku płciowego z dzieckiem. Pan
        Feliks jest pedofilem, a , że jest to także choroba można się przekonać
        sięgając do pierwszego z brzegu podręcznika psychiatrii. Na co dzień Pan Feliks
        nikomu nie wadzi, jest cenionym pracownikiem firmy X, ale czasem te
        napięcia.... Pan Feliks wie, że robi źle, bardzo stara się nad tym panować,
        jednak nie wychodzi. Po "akcji" zawsze ma wyrzuty sumienia i obiecuje sobie, że
        nigdy więcej, ale słowa nie dotrzymuje.
        Czy gdy dopuści się opisanych czynów wobec dziecka mamy zawiadamiać policję?
        Przecież to człowiek chory(!), trzeba go zrozumieć, pomóc, wytłumaczyć, nie
        mieć pretensji o okaleczone psychicznie dziecko. Nie wiemy jak to zrobić- są
        przecież stosowne szkolenia.............

        Czy opisane przeze mnie przypadki są absurdalne? Oczywiście, że tak. Tak samo w
        sposób absurdalny rodzice agresywnych dzieci z ADHD domagają się tolerancji ze
        strony innych. Tylko nie chca tego zobaczyć, bo przypadek 1,2 czy 3 nie dotyczy
        nikogo z ich bliskich. Co więcej owi osobnicy ( chorzy przecież, co do tego
        współczesna medycyna nie ma wątpliwości) mogą zagrażać ich dzieciom. Może więc
        wreszcie zrozumieją, że empatia, pomoc, tolerancja, udział w szkoleniach czy
        kursach mają jednak jakąś granicę.
        Nie dajmy się ani zakrzyczeć, ani zwariować.
        • hella100 Re: do Pelaga 15.02.05, 11:40
          > O jutra wycofuję się z dyskusji, bo idę po grypie do pracy ufffffffffffff.

          O, a juz mialam nadzieje, ze po "zegnajcie" dyskusje zakonczylas.

          > Przykład 1 -
          > Przykład 2
          > Przypadek 3

          Wiesz co? rece opadaja, nie da sie z Toba dyskutowac. Przyklady i przypadki sa
          tak absurdalne, ze nie ma na nie argumentow. SKAD NA LITOSC BOSKA przychodza Ci
          do glowy takie rzeczy?????????
          W tym watku chodzi o dzieci, nie dewiantow seksualnych, doroslych alkoholikow i
          narkomanow. Ma sie ten Twoj post do tematu watku jak piesc do nosa, zeby nie
          powiedziec dosadniej. Jestem przerazona, a wydawaloby sie, ze jestes czlowiekiem
          inteligentnym, wyksztalconym i swiatlym.
          • ewa2000 Re: do Pelaga 15.02.05, 14:39
            Nie moja miła, alkoholizm, narokmania i dewiacje seksualne są chorobami.
            Odsyłam do podręcznika psychatrii. I nie jest ważne czy chorują dorośli czy
            dzieci. Przytoczyłam te przykłady, żeby uzmysłowić, Obrońcom Dzieci z Zespołem
            ADHD, że ludzie mają prawo nie akceptować ich dzieci w taki sam sposób jak nie
            akceptują pedofili, narkomanów czy alkoholików.
            Czy uważasz, że przytoczone przeze mnie osoby zachorowały bo chciały? Nie!
            Podobnie jak Wasze dzieci.
            Zdobądźcie się na odrobinę obiektywizmu, oczywiście jeśli Was na to stać.
            • anastasia4 Re: do Pelaga 15.02.05, 15:47
              To było trochę przekorne wiem, że alkoholizm itp. są chorobami i że znajdę je w
              podręcznikach z psychiatrii (chociaż np. Pani Milska-Wrzosińska napisała na
              temat alkoholizmu b. ciekawy i kontowersyjny artykuł w GW (odsyłam do
              archiwum), w którym mówi, że jednak alkoholizm i rak to nie to samo. Alkoholik
              idzie do sklepu i kupuje wódkę, rak rośnie bez pomocy z zewnątrz).
              Wracają do tematu: Jeśli moje dziecko by pobiło twoje dzieko, to miałabyś prawo
              bronić swojego dziecka, walczyć o jego spokój i bezpieczństwo. I masz prawo
              nieakceptować postępowania tych dzieci, które je krzywdzą, nawet jeśli są
              chore.Choroba innego dziecka nie jest powodem dla którego twoje ma cierpieć -
              tu mam nadzieję się zgadzamy?
              Ale nie rozumiem dlaczego piszesz o moim dziecku per "Wasze dzieci" wkładając
              mojego syna do jednego worka z jakimś rozwydrzonych chłopcem z przedszkola
              miriam, co do którego nawet nie wiadomo czy jest chory czy nie?. Dlatego pyta:
              czy jeśli moje dziecko ma diagnozę ADHD, ale nie bije innych dzieci(!!!), nie
              niszczy im zeszytów i piórników, nie chodzi po klasie i dobrze się uczy to mam
              mu zmieniać szkołe?
              Czy to znaczy, że jak będzie łobuzem ale bez ADHD to może zostać w normalnej
              szkole, a jak jest "grzecznym" adehadowcem to nie może zostać? Czy to oznacza,
              że ma być karany za diagnozę, a nie za postepowanie?
              Wracając na koniec do alkoholika: czy jeśli sam się upija w domu wieczorami i
              idzie spać, nie hałasuje i mówi mi grzeczni dzień dobry na klatce schodowej, to
              należy go "prewencyjnie" zamknąć w więzieniu razem z piratem drogowym, który
              przejechał całą rodzinę? A jeśli jest alkoholikiem i nie pije od 10 lat to też
              trzeba go zamknąć? Z niecierpliwością czekam na odp. - szczególnie w sprawie
              więzienia dla niepijącego alkoholika, chociaż ciągle się niepokoję, że w tym
              wszystkim zginęła nam miraiam ze swoim problemem. Serdecznie ja pozdrawiam i
              mam nadzieję, że napisze co słychać u jej córeczki. I czy udało się rozwiązać
              problem.
              pozdrawiam
              • ewa2000 Re: do Pelaga 15.02.05, 16:32
                Za niezręczne sformułowanie "Wasze dzieci" - przepraszam.
                A jeśli chodzi o niepijącego alkoholika lub faceta, który upija się w 4
                ścianach domu i nie rozrabia to w pełni dostrzegam analogię z zaleczonym
                dzieckiem a ADHD. Nie mam nic przeciwko obu. Mam natomiast i , bez względu na
                to czy jest to choroba czy- jak twierdzi p. Milska - nie do końca. Agresywne
                dziecko z ADHD i agresywnie zachowujący sie alkoholik ( nie pijak a właśnie
                alkoholik, a to różnica) przeszkadza, denerwuje rozprasza i może zagrażać.
                Dorosły zwykle da sobie jakoś rade - w najgorszym razie przy pomocy policji,
                dziecko w potyczce z kolegą z ADHD - raczej nie. Tym bardziej, że za plecami
                tego drugiego staja murem ( co widać jak na dłoni czytajac posty w tym wątku)
                nader roszczeniowi rodzice.
                Nigdzie nie pisałam o prewencyjnym zamykaniu kogokolwiek - pisałam o terapii i
                leczeniu! Alkoholika, o ile jest pijący w stosownym oddziale odwykowym, dziecko
                z ADHD - w szkole integracyjnej, gdzie jest odpowiednia opieka , mało dzieci a
                duzo przeszkolonych dorosłych. Z tym, że leczeniem jednego i drugiego powinni
                zająć się rodzice ( lub on sam jeśli jest dorosły), a nie koledzy, sąsiedzi itp.
                Problem Miriam umknął, gdyz wielu respondentów zamiast skupić się np. na
                tworzeniu grup wsparcia, "wymuszeniu" powstawania klas integracyjnych, woli
                atakować myślących inaczej i widzących ten problem szerzej.
                Pozdrawiam. Ewa
                • halina.kantor Do Ewy 15.02.05, 18:11
                  Droga Ewo
                  i znowu Twoja wypowiedź świadczy o niekompetencji, nie z zaleczonym zespołem
                  ADHD, tylko bez powikłań, do których niewątpliwie mogli doprowadzić rodzice, ale
                  to nie ich wina, bo oni o tym sie nie uczyli, tak stało sie prawdopodobnie w
                  przypadku Olusia opisywanego przez Miriam, niedouczonych pedagogów, którzy nie
                  potrafią przeprowadzić z rodzicami konstruktywnej rozmowy i np polecić im
                  skorzystania z usług najbliższego Ośrodka Wczesnej Interwencji, bo psycholog,
                  czy psychiatra, może ich przerazić, i znęcanie sie nad dzieckiem poprzez ciągłe
                  pokazywanie mu jakie jest złe, a nie dostrzeganie jego zalet, które niewątpliwie
                  ma, ale trzeba je umiejętnie wyłuskać. Jest to również wina lekarza pierwszego
                  kontaktu, który na pewno niejednokrotnie widział dziecko i prawdopodobnie
                  uspokoił rodziców, że wyrośnie z tego, zamiast dla pewności skierować do
                  neurologa, bo najpierw neurolog musi wykluczyć wszelkie uszkodzenia neurologiczne.
                  Przykro mi bardzo, że tak oceniasz wszystkich rodziców dzieci z ADHD, a nie
                  zastanowisz się, nad błędami popełnianymi mprzez lekarzy i pedagogów, naprawdę
                  rodzice nie muszą wiedzieć, oni nie studiowali medycyny, czy pedagogiki, to od
                  reprezentantów tych zawodów wymaga się ciągłego pogłębiania swojej wiedzy i
                  kompetencji, żeby sztybko reagować na dziwne i niepokojące zachowania dzieci.
                  • ewa2000 Re: Do Ewy 15.02.05, 18:31
                    Nie twierdzę, że wszyscy rodzice, ale naprawdę wielu nie przyjmuje do
                    wiadomości, że dziecko powinien skonsultować psycholog/psychatra czy neurolog.
                    Skierowanie można napisać i ..tyle. Sankcji lekarz nie ma żadnych.
                    Ponadto co może powiedziec o dziecku lekarz pierwszego kontaktu, który widzi je
                    rzadko i w ekstremalnych sytuacjach - choroba, szczepienie? Niewiele. Dzieci
                    zachowują się wówczas nietypowo.
                    Widząc dziecko raz na jakiś czas nie jesteś wstanie wiedzieć czy to już ADHD
                    czy może tylko efekt bezstresowego wychowania.
                    Pedagog ma już większe pole do popisu, ale też zmusić do niczego nie może.
                    Natomiast wszyscy powinni próbować pomóc i uswiadomić co podejrzewają i co
                    należy robić, aby dziecko mogło lepiej funkcjonować w bliższym i dalszym
                    otoczeniu.
                    Nie wsadzam wszystkich rodziców do jednego worka - są tacy, którzy podejmuja
                    terapię natychmiast i tacy, którzy niczego nie przyjmują do wiadomości, tacy,
                    którzy prezentuja postawę roszczeniową ( vide forum) i wyważeni.
                    Halino, nie lekarz, nie nauczyciel a rodzic, mimo, że nie studiował medycyny
                    ani psychologii najwięcej ma do powiedzenia o własnym dziecku
                    • halina.kantor Re: Do Ewy 15.02.05, 21:17
                      Na pewno rodzic ma najwięcej do powiedzenia o swoim dziecku, ale lekarza i
                      pedagoga zadaniem jest takie pokierowanie rodzicem, żeby pomógł swojemu dziecku.
                      • anastasia4 Re: Do Ewy 16.02.05, 10:19
                        Halino, z zainteresowaniem czytam twoje posty, jest w nich wiele mądrych
                        spostrzeżeń ale nie mogę się zgodzić ze zdejmowaniem z rodziców dzieci z ADHD
                        odpowiedzialności za ich pociechy. W momencie, kiedy dostrzegłam, że mój syn
                        nie ma kolegów i cierpi ( a zgodzisz się ze mną, że dzieci z ADHD cierpią i to
                        widać) natychmiast zaczęłam szukać pomocy gdzie się tylko dało. U mnie na
                        klatce w bloku jest taki napis " Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają
                        rodzice". Nie nauczyciel, nie poradnia pedagogiczno-p[sychologiczna, ale
                        rodzice. W moim domu wpajano nam odpowiedzielność za siebie i swoich
                        najbliższych. To obowiązkiem rodziców dziecka z ADHD jest szukanie pomocy, bo
                        jeśli ten obowiązek z nich zdejmniemy to co zostanie? Ponieważ moje dziecko
                        jest chore próbowałam kiedyś chodzić na spotkania PONAD. Przestałam, bo zamiast
                        konstruktywnych rozwiązań ciągle słyszałam narzekania na cały świat.
                        Przepraszam, ale to mi przypominało jakąś sekte. Nie wszycy tacy byli (ogromne
                        brawa dla Pani Wielowieyskiej) ale duch krzywdy unosił się nad głowami
                        dyskutantów. Życie nie jest sprawiedliwe i dzieci z ADHD cierpią, dzieci w
                        Afryce cierpią, dzieci w malezyjskich fabrykach cierpią. Ja za los swojego
                        dziecka odpowiadam sama, z jego ojcem i jego rodziną. Szukam mu odpowiedniej
                        szkoły, dobrego lekarza, wygodnych butów itp. dobrego terapełty (kolejność nie
                        jest ważna). Jeśli nie zaczniemy sobie uświadamiać swojej odpowiedzialności za
                        to co się dzieje z naszymi dziećmi to daleko nie zajedziemy. Roszczeniami wobec
                        świata oraz artykułami interwencyjymi opisującymi biednego Jasie, który bił
                        wszystkich, bo Pani go nie rozumiała daleko nie zajdziemy. Będziemy budzić
                        agresję innych rodziców, tak jak na tym forum. Oczywiście zgadzm sie z Tobą, że
                        pomoc intytucjonalna w Polsce (dotepność lekarzy terapii itp. dobrych szkół to
                        tragedia) ale cóż taka jest rzeczywistość, w której żyjemy. To, że ktoś ma
                        dziecko z ADHD oznacza, że ma ciężej niż inni, ale nie oznacza, że jego
                        nieporadność, brak dobrej woli, niechęć do zajęcia się problemem można
                        usprawiedliwić. Po pierwsze rodzice!!!!
                        • anastasia4 Re: Do Ewy 16.02.05, 10:23
                          sorry. nie terapełty, tylko terapeuty.
                          pozdrawiam
                  • a_weasley Re: Do Ewy 15.02.05, 21:06
                    Halina.Kantor napisała nie wiem na jakiej podstawie:

                    > i znowu Twoja wypowiedź świadczy o niekompetencji, nie z zaleczonym zespołem
                    > ADHD, tylko bez powikłań,

                    Jak zwał, tak zwał.

                    > do których niewątpliwie mogli doprowadzić rodzice, ale
                    > to nie ich wina, bo oni o tym sie nie uczyli, tak stało sie prawdopodobnie w
                    > przypadku Olusia opisywanego przez Miriam, niedouczonych pedagogów,

                    Wszyscy są winni, tylko nie rodzice (domniemanego) adehadowca, tak?

                    > którzy nie
                    > potrafią przeprowadzić z rodzicami konstruktywnej rozmowy i np polecić im
                    > skorzystania z usług najbliższego Ośrodka Wczesnej Interwencji, bo psycholog,
                    > czy psychiatra, może ich przerazić,

                    "Interwencja" też. Konkretnych rodziców raczej słowo "psycholog" nie przerazi,
                    skoro znają słowo "nadpobudliwość" i bez żenady używają go, żeby zbagatelizować
                    niedopuszczalne zachowania szczeniaka.

                    > i znęcanie sie nad dzieckiem poprzez ciągłe pokazywanie mu jakie jest złe,

                    Nikt tu nie oczekuje znęcania i pokazywania. Idzie tylko o to, by postawić
                    Olusiowi granice - tam mianowicie, gdzie staje się nadmiernie uciążliwy dla
                    otoczenia.

                    > a nie dostrzeganie jego zalet, które niewątpliwie
                    > ma, ale trzeba je umiejętnie wyłuskać.

                    Ale, wybacz, rodziców dzieci, które Oluś bije, to wcale nie obchodzi. I mnie by
                    to na ich miejscu też guzik obchodziło. Podobnie nie interesuje mnie, jakie
                    błędy popełnili rodzice nadpobudliwych kolegów, którzy mi zatruwali życie w
                    szkole.

                    Jest to również wina lekarza pierwszego
                    > kontaktu, który na pewno niejednokrotnie widział dziecko i prawdopodobnie
                    > uspokoił rodziców, że wyrośnie z tego, zamiast dla pewności skierować do
                    > neurologa, bo najpierw neurolog musi wykluczyć wszelkie uszkodzenia
                    neurologicz
                    > ne.

                    Z nadpobudliwością się idzie do psychologa, a on dalej dziecko skieruje gdzie
                    trzeba. TYle to mniej wiecej każdy wie. Jeżeli się wzrusza ramionami "on taki
                    jest", to z tą chwilą wszystko jest winą rodziców.
                    Miriam wyraźnie pisze, że rodzicom to sugerowano, a oni sobie bimbają.

                    > Przykro mi bardzo, że tak oceniasz wszystkich rodziców dzieci z ADHD,

                    Tego w notkach Ewy nie znajdziesz.

                    > rodzice nie muszą wiedzieć, oni nie studiowali medycyny, czy pedagogiki, to od
                    > reprezentantów tych zawodów wymaga się ciągłego pogłębiania swojej wiedzy i
                    > kompetencji, żeby sztybko reagować na dziwne i niepokojące zachowania dzieci.

                    Jak rozumiem, od rodziców, jeszcze w dodatku od rodziców wiedzących, że mają
                    nadpobudliwe dziecko, wymaga się tylko zwalenia kłopotu na głowę przedszkolu, w
                    podtekście cudzym dzieciom i za ich pośrednictwem innym rodzicom.
            • hella100 Re: do Pelaga 15.02.05, 16:14
              ewa2000 napisała:

              > Nie moja miła, alkoholizm, narokmania i dewiacje seksualne są chorobami.

              Alez ja nie twierdze, ze nie sa. Uwazam tylko, ze nie mozna alkoholizmu
              porownywac do ADHD. Na to, czy sie ma ADHD, czy sie go nie ma, dziecko nie ma
              wplywu. Natomiast alkoholik, jesli tylko bardzo tego chce, moze przestac pic,
              znam nie pijacych alkoholikow. Narkomanie rowniez mozna wyleczyc, znam takich.
              ADHD sie ma, czy sie tego chce, czy nie.

              I nie jest ważne czy chorują dorośli czy
              > dzieci.

              Tak myslisz? Dorosly z ADHD ma duzo wiekszy wplyw na swoje zachowanie i reakcje.

              Przytoczyłam te przykłady, żeby uzmysłowić, Obrońcom Dzieci z Zespołem
              > ADHD, że ludzie mają prawo nie akceptować ich dzieci

              Oczywiscie, pani doktor. Mam tylko nadzieje, ze na swojej drodze spotkam ludzi
              bardziej tolerancyjnych od Ciebie.
              Dodam jeszcze, ze moj syn nie jest agresywny, ma po prostu bardzo duze problemy
              z koncentracja i jest baaardzo ruchliwy.
              Stac mnie na obiektywizm, ale nie zgadzam sie na wrzucanie do jednego worka
              dzieci z ADHD, alkoholikow, narkomanow i dewiantow seksualnych.
              • ewa2000 Re: do Pelaga 15.02.05, 16:46
                Oczywiście, że alkoholizm mozna "zaleczyć" choć alkoholikiem pozostaje się do
                końca życia, podobnie z narkotykami. I zapewniam, że nie jest to sprawa chęci
                lub niechęci tylko odmiennych reakcji na poziomie komórki zachodzących w
                organiźmie człowieka. X będzie pił, nawet sie upijał, ale pozostanie pijakiem i
                tylko pijakiem, Y. alkoholikiem. Podobnie z narkomanami. Nie bronię ani jednych
                ani drugich . Namawiam, aby podjęli leczenie.
                A czy muszę akceptować ludzi, którzy BEZ WZGLĘDU NA WIEK ZACHOWUJĄ SIĘ W SPOSÓB
                UCIĄŻLIWY DLA OTOCZENIA LUB NIEBEZPIECZNY - N I E !!!!!!!!!!!!! Tolerancja ma
                swoje granice. Mogę przymknąć oko na podchmielonego sąsiada, który zachowuje
                się trochę głośniej, nie będę tego robić i wezwę policję, gdy burdy i awantury
                będą odbywały się co 2 dni. Mogę wykazać zrozumienie dla zywego dziecka, ale
                gdy jego zachowanie uniemozliwi prowadzenie NORMALNYCH lekcji, będzie
                agresywny i niebezpieczny mam prawo domagać się zlikwidowania tego typu
                zachowań. Zaś jeśli to nie poskutkuje żądać bardziej radykalnych kroków. W
                naszej szkole jeden z ojców zmusił rodziców adehadowca, aby zabrali go ze
                szkoły. I zrobił to, przy pomocy innych rodziców bardzo skutecznie. Nie powiem
                w jaki sposób, gdyż generalnie jestem przeciwna takim metodom.
                Ładnie piszesz o obiektywiźmie - jednak czy tak jest do końca- śmiem watpić.
                Pozdrawiam. Ewa
        • anastasia4 Re: do Pelaga 15.02.05, 11:56
          Droga Ewo,
          trochę śmiesznie na początek: najbliższy ADHD byłby przykład zboczeńca, bo
          zarówno alkoholicy jak i narkomani sami niejako wprowadzili się w stan
          upojenia. Teraz na poważnie; masz prawo bronić swoich dzieci przez agresją bez
          względu na to czy jej sprawcami są dzieci chore czy zdrowe, czy chorzy czy
          zdrowi dorośli. Ty akurat miałaś w klasie agresywne i nieopanowane dziecko z
          ADHD. W klasie mojego syna też był agresywny i chamski chłopiec, który bił inne
          dzieci i nie miał ADHD. Mój syn ma ADHD i nikogo nie bije, nikomu nie
          przeszkadza, to czy ja mam go gdzieś zabierać? Wysyłać do jakiejś szkoły
          dlaadehadowców, skoro on sobie świetnie radzi tam gdzie jest?
          Co do Olusia: czy jeśli nie ma ADHD to problem miriam jest mniejszy? Chyba
          najważniejsze jest co robi Oluś i jak się zachowuje. Dla miriam nie ma chyba
          znaczenia dlaczego jest niegrzeczny, tylko, że jej dziecko płacze i budzi się w
          nocy. Jeśli Oluś okaże się zdrowy, ale źle wychowany, to jej córce się
          poprawi!!!!
          • a_weasley Anastasio, to chyba nie o Tobie było 15.02.05, 18:12
            anastasia4 napisała:

            > najbliższy ADHD byłby przykład zboczeńca, bo
            > zarówno alkoholicy jak i narkomani sami niejako wprowadzili się w stan
            > upojenia.

            Tak czy siak, wiadomo o co chodzi: przed chorym też wolno się bronić, a
            własnych dzieci nie wolno przed nim nie bronić.

            > W klasie mojego syna też był agresywny i chamski chłopiec, który bił inne
            > dzieci i nie miał ADHD.

            Zapewne także należałoby go spacyfikować. Jedynie mogłoby to być łatwiejsze.

            > Mój syn ma ADHD i nikogo nie bije, nikomu nie przeszkadza, to czy ja mam go
            gdzieś zabierać? Wysyłać do jakiejś szkoły
            > dlaadehadowców, skoro on sobie świetnie radzi tam gdzie jest?

            O ile pamiętam, Ewa wyraźnie napisała, że nieagresywny adehadowiec jej nie
            wadzi.

            > Co do Olusia: czy jeśli nie ma ADHD to problem miriam jest mniejszy?

            Dobre pytanie... Trochę inaczej się go pewnie rozwiązuje. Jedno jest wspólne
            dla obu przypadków: jeżeli rodzice nie chcą współdziałać, niech sobie zabierają
            swoje wspaniałe dziecko z tego okropnego przedszkola, gdzie nikt go nie rozumie.
    • regata7 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 15.02.05, 21:18
      Oluś może i ma ADHD, ale przede wszystkim jest rozpuszczony.
      Dzieci z ADHD bardziej niż inne potrzebują ściśle okreslonych norm i bardzo
      zdecydowanych rodziców i opiekunów. Sądząc po braku reakcji ze strony jego
      rodziców nie ma szans na to, że ktoś z nim uczciwie popracuje.
      • miriam_b Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 15.02.05, 23:09
        otóż to i ponieważ widzę że nie ma szans ani możliwości a naprawdę mnie nie
        interesuje cała patogeneza choroby...ja chciałam wiedzieć co by było na miejscu
        a co nie...wielkie obrończynie dzieci chorych i szkół integracyjnych poprostu
        patrzą na problem z góry lub z punktu widzenia mamy dziecka z ADHD...ja nie
        mam najmniejszej ochoty tłumaczyc córce non stop że Oluś tak nie chciał że
        chory....ja swoje zrobiłam,chciałam pomóc ,zaproponować psychologa,wręcz
        nakłonic rodziców ale ponieważ ci maja to daleko i ...to ja mam tam też ich
        dziecko i niech mi nikt nie wmawia że trzeba byc na tym świecie
        wspaniałomyślnym i tolerancyjnym do tego stopnia żeby pozwalać na lanie
        własnego dziecka...ja nie uderzę swojego a pozwole prać go innym dzieciakom???i
        nie mówię tu o zwykłych popychankach przedszkolnych...tylko o skrajnym
        zachowaniu...dzisiaj znów był angielski...pani znowu załamana...my jako rodzice
        już krańcowo wykończeni tym dzieckiem...nie wspomne o naszych i co???i córka
        wychodzi z sali...i zaczyna się ..bo Olek nas bił bo nas kopnął...a jak spytam
        a co się nauczyliście/??cisza.....błoga cisza....no kurcze blade...jedna z
        matek nie wytrzymała dziś i powiedziała tamtej matce że jeśli nie zrobi z tym
        porządku to ma powitać w domu kuratora a jej poprostu skopie tyłek...parę
        innych słów padło..nie wspomne o zachowaniu mamy która nam powiedziała że jak
        nam się nie podoba to mamy sie przeprowadzić...też mi inteligentna
        odpowiedz...i bardzo logiczna jak na tok myślenia matki chorego
        dziecka...sprawa z angielskim załatwiona dziecko chodzić nie będzie szefowa
        dzisiaj odmówiła zapisania dziecka i tego aby dalej uczęszczało...poza tym
        jedna z dziewczynek która była na początku już zrezygnowała przez tego chłopca
        bo się bała na lekcje przychodzić...następne w drodze jest pzredszkole...nie
        jestem matka teresą ani papieżem i nie kocham wsyzstkich dzieci swiata ani tez
        nie jestem tak jak dziewczyny napisały odpowiedzialna za czyjeś dziecko,jestem
        odpowiedzialna za swoje i jeżeli coś mu się stanie to będę ja zawsze rodzicem i
        ewentualnie ja będę miała wyrzuty sumienia...nie interesują mnie w tym
        przypadku problemy innych..tak samo jak swojego dziecka po tych doświadczeniach
        nie zapiszę do szkoły czy klasy integracyjnej...po moim trupie....niech się
        inni męczą i narażają zdrowie własnych dzieci dla dobra cudzych ja nie muszę i
        nie powinnam....
        • tomekzhp Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 16.02.05, 09:16
          Czytam sobie i czytam i zaczynam się zastanawiać kim ja jestem oraz co robię.

          ADHD mam zdiagnozowane od niedawna, wcześniej wiedzieliśmy, że w rodzinie jest
          coś, co powoduje takie a nie inne zachowania.

          Nie przeszkodziło mi to nijak w nauce w szkole podstawowej. Oczywiście Dreptak
          opisywał przypdaki, ale nie roznosiłem szkoły od początku do końca lekcji non stop.
          W gimnazjum było już lepiej i skończyłem je wcale nieźle, teraz robię maturę w
          jednym z lepszych liceów w mieście i jakoś też nie ma problemu.

          I co? Za fakt zdiagnozowania u mnie ADHD powinienem zostać wysłany do szkoły
          specjalnej? A może już przy urodzeniu badajmy ludziom genotyp i szufladkujmy
          ich: ten będzie nadpobudliwy, ten będzie pijakiem, ten narkomanem itp. itd.
          Nonsens.

          Inną sprawą jest brak wychowania.
          Pozwolenie dziecku na słuchanie na okrągło agresywnego hip hopu, szlajanie się z
          "kumplami" po osiedlu i inne tego typu wyczyny jest winą rodziców. Z tego rodzi
          się o wiele więcej patologii niż z dzieci z ADHD.
          Oczywiście skrajnym przypadkiem jest totalny brak sprawowania kontroli nad
          dzieckiem z ADHD (jeszcze gorzej jeżeli dzieje się tak przy pełnej świadomości
          rodziców). Z tego nie wyjdzie nic dobrego.

          Musimy rozróżnić alkoholizm i narkomanię od nadpobudliwości.
          Nadpobudliwość się ma. Umie się ją opanować lub nie, ale nie można z niej
          zrezygnować.
          Alkoholikiem lub narkomanem zostaje się w momencie podjęcia świadomego wyboru:
          piję lub biorę. Nikt nikomu nie nakazuje brać i pić, ludzie robią to sami z
          siebie. Być może występuje tu podłoże genetyczne, ale człowiek ma mózg od
          myślenia i podejmowania rozsądnych wyborów z tego co pamiętam...
          • a_weasley Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 16.02.05, 10:25
            tomekzhp napisał:

            > Czytam sobie i czytam

            To czytaj dalej. Może tym razem dla odmiany uważnie. Wtedy nie będziesz zadawał
            pytań w rodzaju

            > I co? Za fakt zdiagnozowania u mnie ADHD powinienem zostać wysłany do szkoły
            > specjalnej?

            bo zauważysz, że nikt tu nic podobnego nie sugerował.
            Słusznie zauważasz, że nie ma sensu szufladkować

            > ten będzie nadpobudliwy, ten będzie pijakiem, ten narkomanem itp. itd.

            do czego w szczegolności nie musi prowadzić

            > Pozwolenie dziecku na słuchanie na okrągło agresywnego hip hopu, szlajanie
            się
            > z
            > "kumplami" po osiedlu i inne tego typu wyczyny

            bo naprawdę dzieci nie dzielą się dychotomicznie na harcerzy i przyszłych
            pijaków, narkomanów i nadpobudliwców.

            > Być może występuje tu podłoże genetyczne, ale człowiek ma mózg od
            > myślenia i podejmowania rozsądnych wyborów z tego co pamiętam...

            Ma. Ale owo "genetyczne podłoże" powoduje pewien defekt owego mózgu,
            zaburzający właśnie zdolność do dokonywania rozsądnych wyborów.
            Główny bohater tego wątku też ma mózg.
        • regata7 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 16.02.05, 13:14
          miriam_b napisała:

          > otóż to i ponieważ widzę że nie ma szans ani możliwości a naprawdę mnie nie
          > interesuje cała patogeneza choroby...ja chciałam wiedzieć co by było na
          miejscu>
          > a co nie...wielkie obrończynie dzieci chorych i szkół integracyjnych poprostu
          > patrzą na problem z góry lub z punktu widzenia mamy dziecka z ADHD...

          ależ właśnie ja jestem mamą dziecka z ADHD!
          I właśnie dlatego nie romumiem rodziców opisanego Olesia! Jeśli nie zaczną
          działać już teraz, nie będą pokazywać dziecku co jest dobre a co złe, to w
          końcu dojdzie do tragedii. Albo Oleś skrzywdzi kogoś, albo sam zostanie
          skrzywdzony - choćby przez nieco starsze dziecko, które nie da sobie dokuczać.
          Trzeba im uświadomić, że za wszystko co robi dziecko, odpowiadają jego rodzice.
          ADHD nie zwalnia rodziców z tej odpowiedzialności.

          I wcale nie ma pewności że Oleś ma ADHD, w tym wieku to trochę za wcześnie na
          diagnozę.



          ja nie
          > mam najmniejszej ochoty tłumaczyc córce non stop że Oluś tak nie chciał że
          > chory....ja swoje zrobiłam,chciałam pomóc ,zaproponować psychologa,wręcz
          > nakłonic rodziców ale ponieważ ci maja to daleko i ...to ja mam tam też ich
          > dziecko i niech mi nikt nie wmawia że trzeba byc na tym świecie
          > wspaniałomyślnym i tolerancyjnym do tego stopnia żeby pozwalać na lanie
          > własnego dziecka...ja nie uderzę swojego a pozwole prać go innym dzieciakom???

          Wcale nie ma pewności że Oleś ma ADHD, w tym wieku to trochę za wcześnie na
          diagnozę.
          Oczywiście masz prawo żądać zapewnienia Twojemu dziecku bezpieczeństwa w
          przedszkolu.
          Bardzo dziwię się wychowawcy i kierownictwu. To Oni przede wszystkim, powinni
          wytłumaczyć rodzicom agresora konieczność podjęcia działań.
          W przedszkolu mojego syna było dziecko przejawiające zaburzenia psychiczne (o
          wiele poważniejsze niż "zwykłe" ADHD), a przy tym duże i silne... jego rodzice
          też początkowo nie widzieli problemu, ale wychowawczynie i dyrektorka jakoś
          zmusiły rodzinę do podjęcia leczenia. Poza tym wychowawczyni RADZIŁA sobie i z
          nim, i z wszystkimi pozostałymi dziećmi, także z moim synem.
          Tak dobrze sobie radziła, że do końca przedszkola nie usłyszałam ani od niej,
          ani od innych rodziców skargi na mojego syna - wręcz przeciwnie: był bardzo
          lubiany i zapraszano go na wszystkie imprezy urodzinowe w grupie.



          > nie zapiszę do szkoły czy klasy integracyjnej...po moim trupie....niech się
          > inni męczą i narażają zdrowie własnych dzieci dla dobra cudzych ja nie muszę
          i
          > nie powinnam....

          wink dzieci z ADHD są w zwykłych szkołach. Ta przypadłość nie podlega
          szkolnictwu specjalnemu. A szkoła publiczna ma obowiązek przyjąć wszystkie
          dzieci z rejonu, więc nie będziesz miała wpływu na jakość kolegów Twojego
          dziecka. Jedynie w skrajnych przypadkach szkoła musi zapewnić dziecku nauczanie
          indywidualne.
          W szkołach integracyjnych jest o wiele bezpieczniej: to w publicznej mój syn
          został pobity i pogryziony, miał rozbity nos, a jego kolega rozbitą głowę, ich
          koleżanki miały poszarpane sukienki i pająki za kołnierzem - wszystko przez
          nieco starszego chłopca z patologicznej rodziny, którego szkoła nie mogła się
          pozbyć, bo był z rejonu.

          Nie ochronisz dziecka przez całe życie. Kiedyś i tak spotka różnych ludzi, i
          musi umieć sobie z nimi radzić.
          • halina.kantor Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 16.02.05, 21:30
            Regato, całkowicie się z Tobą zgadzam, i pisałam o Tym na Forum, że to właśnie
            przedszkole i lekarz pierwszego kontaktu powinni dyplomatycznie zwrócić uwagę
            rodziców na Olusia, że coś ich niepokoi i powinni zalecić konsultację u lekarza,
            ale niestety nie wszyscy to zrozumieli, rodzicowi w domu może nie przeszkadzać
            dziecko nadruchliwe, skaczące z mebli, zachowujące się tak, że trzeba mieć oczy
            z kazdej strony głowy, bo może oni sami tacy byli w dzieciństwie i to stanowi
            dla nich normę, dla matki to, że jest trochę nadpobudliwy nie zstanowi żadnej
            przyczyny niepokoju, bo ona sama taka była, zwłaszcza, gdy jest to pierwsze
            dziecko, ona jest nieświadoma zagrożeń jakie mogą tego dziecka dotyczyć.
            Mój mały tez źle zachowywał się w przedszkolu i gdy byłam napadana przez matki
            nie widziałam problemu, bo w domu nie był agresywny, sądziłam, że przesadzają,
            zwłaszcza, że jedna z wychowawczyń nie miała z nim problemów, tylko druga, która
            zdecydowanie jemu zwracała uwagę, wyprowadzała go na korytarz i prawiła przez
            kilka minut morały jaki on jest zły. Komu miałam wierzyć, rozhisteryzowanym
            matkom, niedouczonej wychowawczyni, czy tej która nie miała uwag. Wiadomo
            najwygodniej było wziąć pod uwagę zdanie to, które nie szkodziło mojemu dziecku.
            I później zostałam wezwana do Pani Dyrektor i spokojnie wyjaśniono mi, że w
            grupie jest dziecko biorące leki, nadpobudliwe i oni się martwią o mojego
            Krzysia, czy on nie jest za bardzo nadpobudliwy. Zasugerowano mi konsultację w
            Ośrodku Wczesnej Interwencji, nikt nie straszył mnie psychologami i
            psychiatrami, i zgłosiłam się do tego ośrodka, tam przebadano mi dziecko,
            wysłano na diagnostykę do szpitala i okazało się, że dziecko ma ADHD. Zaczęliśmy
            pracować nad zachowaniami dziecka, zmieniliśmy grupę w przedszkolu, pani
            niekompetentna nie miała z nim już zajęć i dziecko z dnia na dzień wyciszyło
            się. Dlatego cały czas upieram się, że winę za złe traktowanie nas rodziców
            dzieci z ADHD i naszych dzieci ponoszą pedagodzy, którzy są niekompetentni i
            bardzo często niweczą naszą ciężką pracę z dziećmi.
            • anastasia4 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 17.02.05, 09:50
              Jak już pisałam wyżej (wczoraj w odpowiedzi na Twój mail "do Ewy" nie zgadzam
              się ze zdejmowaniem odpowiedzialności z rodziców. Nie bardzo rozumiem jak można
              bagatelizować sygnnały, że z dziecko ma kłopoty? Jak można wierzyć 1 osobie (bo
              jest nastawiona pozytywnie, a nie wielu osobom, bo są krytyczne? Oczywiście
              można uznać, że te krytyczne są "rozhisteryzowane" lub "niedouczone", ale w
              Twoim przypadku okazało się, że "rozhisteryzowane" miały rację. Ja postępowałam
              inaczej, gdy dotarły do mnie sygnały, że coś jest nie tak, gdy zobaczyłam
              dziecko samo w kącie nie zastanawiałam się ani chwili - ruszyłam synowi na
              pomoc. To rodzic jest odpowiedzialny za dziecko i wszelkich uwag, nawet
              od "czepialskich i rozhisteryzowanych" mamuś musi słuchać b. uważnie. Jeśmy my
              nie uznajemy się za odpowiedzialnych za nasze dzieci z ADHD (bo odpowiedzialni
              są: lekarze, psycholodzi itp.), to jak chcemy je nauczyć by były odpowiedzilne
              za siebie? Mam obawę, że odpowiedzą np. "no wiesz mamo Jaś mnie zdenerwował
              więc wybiłem mu ząb. Myślę, że odpowiedzialny jest mój lekarz - dał mi za małą
              dawkę ritalinu". Przepraszam za trochę napastliwy ton, w poprzednim mailu jest
              łagodnie.
              Halino nie mysę, że jesteś niedobrą matką, ale tu moim zdaniem nie masz racji,
              bo nawet tego lekarza, szkołe, czy oprzedszkole to ty dziecku wybierasz. Ty
              jesteś za nie odpowiedzialna do ukończenia 18 roku życia: przed Bogiem i przed
              ludźmi.
              • halina.kantor Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 18.02.05, 19:11
                Oczywiście jestem odpowiedzialna za dziecko i jak tylko daje sygnały, że coś się
                dzieje walczę o nie, i o to żeby nie było oskarżane, nie on był głównym
                agresorem, tylko synek rozhisteryzowanej mamusi, ale on atakował intelihgentnie,
                tak, żeby Pani wychowawczyni nie widziała i tylko przy tej właśnie pani
                wychowawczyni, bo był jej oczkiem w głowie, mój syn tylko mu oddawał, tu
                agresywne było dziecko "Normalne" tylko rozbestwione i dalej jest z nim tak
                samo. Tamto dziecko dalej jest agresywne w stosunku do tych, które dają się
                prowokować, tylko całe szczęście nie ma juz doczynienia z "Normalnym" agresorem,
                który atakuje inteligentnie.
    • jogo2 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 18.02.05, 21:11
      Pobieżnie przeczytałam większość postów (niestety nie mam czasu przeczytać
      wszystkich, ani robić researchu w wyszukiwarce na temat każdego uczestnika w
      dyskusji, co nie sprawia, że nie mam kompetencji do wyrobienia sobie własnego
      poglądu na tę dyskusję) i co mnie uderza w postawie Pelagi i pań o podobnym
      zdaniu, że napadając na osoby o odmiennym zdaniu (z pewną dozą, hm... agresji)
      ignorujecie fakt, iż krytykowana jest postawa rodziców, którzy w ogóle
      bagatelizują problem. Zdumiewa mnie, iż nie uważacie, że to jest problemem, bo
      jest, bo gdyby nie było, nie byłoby postów miriam_b i swego czasu ewy na
      Samodzielnej mamie tylko te wszystkie wzniosłe postulaty, niech cała reszta
      zajmie się problemem. Jesteście strasznie denerwujące i jak rozumiem, należycie
      do grona troskliwych rodziców, którzy, w przeciwieństwie do opisanych
      przypadków, zajmują się problemem ADHD swojego dziecka. Tymczasem to co dla mnie
      ewidentnie wynika i z postu miriam_b i ewy to rozgoryczenie budzi brak
      jakichkolwiek działań ze strony rodziców takiego dziecka i to jest chyba
      zrozumiałe. Gdyby takie działania były, zamiast bagbatelizowania problemu, to i
      reakcja otoczenia byłaby inna. Ale, także jest to bardzo możliwe, działań nie ma
      bo problem ADHD wpisuje się po prostu w złe wychowanie takiego osobnika w domu.
      Więc dlaczego skoro same się angażujecie w terapię, to napadacie na innych
      którym właśnie przeszkadza brak podjęcia jakichkolwiek działań ze strony
      rodziców takiego dziecka. Czy nie mają racji? Słowo daję, ja tego nie rozumiem,
      jak można wyczytywać z cudzej wypowiedzi to co się chce, a nie to co jest napisane.
      Same nie jesteście świetlanymi przykładami. Zamiast napadać na innych, że im
      przeszkadza to, że ich dzieci są pobite itp., to zrelizujcie wreszcie we własnym
      życiu ten postulat, którego żądacie od innych, weźcie poświęćcie choć 20%
      swojego czasu na rozwiązywanie problemów sąsiada. Bo on taki biedny i sam
      biedaczek nie może sobie dać z nimi rady. Macie tyle czasu??? Nieważne, że macie
      nadpobudliwe dzieci, każdy ma coś, a to dziecko, a to praca. Więc przestańcie
      tupać i domagać się poświęceń od INNYCH,

      Serdeczne pozdrowienia dla lekareczki
      • ewa2000 Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 20.02.05, 14:13
        Cieszę się, że pojawiają się głosy ludzi, którzy widzą szerzej problem ADHD.
        Cieszę się, że są ludzie, którzy w moich postach nie doszukują się ataku na
        chore dzieci i ich Bogu ducha winnych rodziców, albo bliżej nieokreślonych
        treści!
        A ADHD jest problemem, z którym będziemy stykać się coraz częściej, o ile
        rodzice dzieci, KTÓRYCH TO DOTYCZY będą chować głowę w piasek i zwalać winę na
        cały świat.
        Szkoła( przedszkole) są miejscem bezpiecznej nauki i zabawy. Nikt nie sekuje
        dzieci zachowujących się w granicach normy, ale nie możemy pozwolić na łamanie
        norm bezpieczeństwa czy uniemożliwianie nauki.
        Jeśli zdarzy się dziecko, które nie jest wstanie wpasować się w owe normy, J
        EGO RODZICE(rodzice a nie ktokolwiek inny), mają obowiązek zapewnić mu
        alternatywny system nauki. Oczywiście przy pomocy lekarzy, psychologów,
        pedagogów i władz oświatowych.
        I jeśli to zrozumiemy nie będzie nieporozumień ani niepotrzebnej agresji.
        P.S. Pozdrowienia od "lekareczki" - miła to nazwa, dawno nikt mnie tak nie
        nazywał. Przypominaja mi się czasy, gdy miałam gruby czarny warkocz i bylam
        rok, dwa po studiach.
    • klarci Re: zespół ADHD?????co dzieci na to??? 01.03.05, 03:15
      Witaj.
      Nie wiem co Ci doradzić.
      Uważam, jednak, że jako rodzice powinniście pamiętać, że to nie jest wina
      dziecka.
      Sama rozpoznałam u siebie ADHD.
      Jak ktoś napisał, u tego dziecka jest to problem wychowania. Niewykluczone, że
      jest ono także nadpobudliwe, ale to na pewno nie wszystko. Sama znam podobny
      przypadek. Dziecko robi co chce a rodzice nie reagują. Rozpoznano ADHD, ale
      takich dzieci jest stosunkowo dużo. Ich rodzice muszą być jednak konsekwentni.
      Nie można oczywiście dziecka non stop karcić, ale powinno ono wiedzieć ile mu
      wolno.
      Chyba jedynym rozwiązaniem jest spokijna rozmowa z wychowawczynią albo innym
      pedagogiem, który próbowałby wpłynąć na rodziców dziecka. Na pewno nie można go
      izolować. Ale oni mu nie pomagają pozwalając na to aby środowisko miało go
      dosyć. To okalecza rozwijającą się istotę.
      Niech nauczycielka zaproponuje na razie indywidualną naukę języka, a w tym
      czasie sprawą powinien się zająć psycholog. I to przede wszystkim rodzicami,
      potem chłopcem.
      Pamiętaj jednak proszę żeby go nie odpychać. To na prawdę nie jego zła wola.
      Rozumiem, że to trudne, ale nienawiść nic tu nie pomoże. Poza tym powinniśmy
      uczyć nasze dzieci tolerancji na inność (o ile potwierdzi się diagnoza).
      Przemyśl to proszę.
      Pozdrawiam.
      smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka