Dodaj do ulubionych

straszenie a grzeczność

09.04.05, 20:43
Hm,
Sama nie wiem co mam o tym myślec,
Szłam sobie ostatnio po placu z moim psem - duży pies ale na smyczy, w
kagańcu. Idzie spokojnie po trawniku, wącha sobie co nieco. Naprzeciwko mnie
idą dwie panie z małym dzieckiem. Ot, takim może ze dwa latka, może
mniejszym. Mój pies totalnie nie zwracał uwagi na dziecko. Nagle jedna pani
do dziecka - które nie patrzyło na psa, szło za rękę- chodź szybko bo inaczej
piesek ciebie zje. No, chodź, zobacz jaki ten pies wielki, zaraz otworzy
paszczę, zje ciebie i już.Zobaczysz, będziesz na obiadek. I tak nawija o tym
jedzeniu. Dzieciak patrzy na psa, patrzy i w miarę jak mija go to buzia się w
podkówkę robi.Zaznaczam, że przez cały czas pies był w kagańcu, nie zwracał
żadnej uwagi na dziecko, zresztą nawet nie mijaliśmy się wprost, psica moja
na trawniku była.
Przykro mi się zrobiło bo żal dziecka. Pytam tej mamy - przecież dziecko
będzie się bało psów, czy trzeba straszyć?
Na to mama - dziecko ma być grzeczne!
CO Wy na to?
Jak postępować?
Potem nie mam się co dziwić, że już mi dwa razy podrośnięte, sporawe dzieci
(tak od 6 do 10 lat) rzucały w psa piachem, kamyczkami...
Blanka
Obserwuj wątek
    • cocosek1 Re: straszenie a grzeczność 09.04.05, 21:23
      dla mnie to jakaś paranoja. Szkoda dla dziecka. Sama mam psa jamnika wprawdzie
      i cieszy mnie jak dzieci za nim biegną i chcą go głaskać choć on sam nie zawsze
      ma ochotę na kontakty z dziećmi (choć nikomu krzywdy nie zrobi). Mój mały jak
      widzi pieska to się do niego uśmiecha i dziwi się jak niektóre dzieci uciekają
      z płaczem na widok psa. Rozumiem jak dziecko miało złe doświadczenie ale jeśli
      nie to po co mu robić krzywdę takim gadaniem, naprawdę nie wiem....
    • bebeata Re: straszenie a grzeczność 10.04.05, 10:00
      Moje Dziecko wychowuje się z kotem. I ja, i mój mąż uważamy, że należy Chłopca
      (2,5 roku) nauczyc szacunku do zwierząt. Dlatego też kot ma w domu swoje prawa
      np. jeśli śpi na swoim miejscu, to nie należy go budzić itp. Maksymilian to
      zrozumiał dość szybko.
      Tak staramy sie mu wytłumaczyć sprawę z większością zwierzątek - każde ma swoje
      upodobania i charakter. Obcych piesków lepiej nie zaczepiać, ale jeśli ten pies
      idzie z kimś lub obok, nie należy przed nim uciekać. Chodzimy więc na spacery,
      czasami pieki biegają obok i nie jest to nic dziwnego.
      Ale rozumiem co macie na mysli. I ja to przerabiałam, a osobą straszącą była
      moja mama, czyli babcia Dziecka. Piesek jest zły, piesek ugryzie itp. Nasza
      reakcja była natychmiastowa - Dziecku tłumaczylismy, że pieski złe nie są, że
      tylko babcia ich nie lubi (wolałam zrobić to kosztem babci niż Dziecka), a
      babcia dostała zakaz takiego gadania.
      Ja obserwując teraz stosunek mojej mamy do psów, wiem już dlaczego zawsze się
      ich bałam. Uważam, że to wielka krzywda.
      A zastraszanie z posłuszeństwem nie ma nic wspólnego!
      Pozdrawiam, Beata.
    • mifka Re: straszenie a grzeczność 10.04.05, 20:19
      moim zdaniem pani przegiela. pies na smyczy i z kagancem z dala od dziecka-
      nawet bym nie zwrocila uwagi, ze gdzies jest jakis pies.na twoim miejscu nie
      przejmowalabym sie. ty nie masz sobie nic do zarzucenia. w takiej sytuacji
      chyba najlepiej po prostu przemilczec glupi komentarz i delektowac sienadal
      ladna pogoda.
      a teraz troche odwroce sytuacje opowiadajac swoja historie i jestem ciekawa
      waszych opinni.
      przez jakis czas mieszkalam w miejscu gdzie trawnikow bylo niewiele, do parku
      daleko, jednym slowem centrum miasta. na przeciwko mego domu byl niewielki
      parczek z placem zabaw ale po drugiej stronie, calkiem niedaleko Odra. nad
      rzeke z mala nie chodzilam, miedzy innymi dlatego, ze bylo to miejsce gdzie
      wlasciciele wyprowadzali swoje zwierzaki i pozwalali im wybiegac sie bez smyczy
      czy kaganca.pozostawal nam ow niewielki parczek gdzie miedzy dziecmi biegaly
      zupelnie swobodnie... psiaki. nie bylo dnia zeby jakis pies nie wylizal mojej
      corki czy jej nie przewrocil (miala ok 10 mcy i bardzo slabo chodzila) a na
      moje prosby o trzymanie psa na smyczy slyszalam no przeciez to taki
      przyjacielski pies, dzieci kocha. tylko ze ja nie znosze jak policzki mojego
      dziecka smierdza slina cudzego psa a dzieciak zaczal bac sie psow i na widok
      kazdego, nawet najmniejszego, ucieka. nie wspomne oczywiscie nagminnego
      czyszczenia butow i ubran z psiej kupy czy mojego strachu, ze dziecko psa za
      ucho pociagnie i ten sie odgryzie. no i jak mialam sie zachowac ? klocic sie z
      innymi mamai aby trzymaly czworonogi na smyczy? jak w takiej sytuacji nauczyc
      moje dziecko sympatii i szacunku do zwierzat?
      • blanqua Re: straszenie a grzeczność 10.04.05, 22:45
        CO do tego straszenia. to starałam się powiedzieć mamie dziecka, że dziecko
        będzie się balo psów no ale skoro straszenie ma dać grzeczność to nic nie
        moglam pomóc.
        Co do spuszczania psów na trawnikach to niestety jest to częste. Ja także
        spuszczam mojego psa ale wyłącznie na podwórku i tylko wtedy jeżeli na moim
        podwórku i na sąsiednim nie ma nikogo (znaczy dość późno wieczorem)
        W dzień najwyżej pies idzie do parku, na psi wybieg.
        Masz prawo zwrócić uwagę właścicielowi psa, że nie życzysz sobie powitania
        przez psa. Każdy pies może dziecko przewrócić niezależnie od zamiarów
        Poza tym w miejscach publicznych pies, zwlaszcza duży powinien mieć kaganiec
        nie jest to męka dla psa. Mój nosi od szczeniaka, ma kaganiec stalowy, wygodny.
        W ten sposób ja jestem spokojna, ona bezpieczna inni ludzie też a psica może
        spokojnie pić wodę i ziać paszczą bo kaganiec wielki
        w miejscach publicznych to obowiązek i powinno się przypominać ludziom
        chociaż to też zależy od miasta, należy sprawdzić
        pozdrawiam
        Blanka
    • rylka Re: straszenie a grzeczność 11.04.05, 11:36
      Witam serdecznie!
      Mnie też denerwują takie "metody wychowawcze", ale niestety spotykam się z tym
      na codzień, spacerując z córeczką. Sama, miałam przykre doświadczenie z psem i
      od tamtej pory mam niestety nikłe zaufanie do nich, ale nie zamierzam straszyć
      dziecka psami. Idąc na spacerze z małą, jak mijamy kogoś z psem, to mówię
      łagodnym głosem, że to taki a taki piesek, że idzie ze swoim panem czy panią i
      już. W domu mamy kota, od małego pokazywaliśmy jej jak go traktować i odnosić
      się do niego. Dlatego nie wyobrażam sobie jak można zwierzęciem straszyć.
      Jakoś dziwnie kojarzy mi się to z późniejszym straszeniem dziecka np.
      pielęgniarką, sąsiadem, itp. Biedne dzieciatka i ta matka, że na to nie reaguje.
      Aneta.
    • aleksandrynka Re: straszenie a grzeczność 11.04.05, 12:11
      dziecko ma być grzeczne... Pusty, smutny smiech mnie ogarnia. A potem taka
      matka będzie włosy z głowy rwała, ze mała ma lęki, ze nie może spać, że gryzie
      paznokcie, albo ma inne fobie, moczy się w nocy i kto wie, co jeszcze. Ciekawe,
      co by powiedziała, gdyby jej mąż palnał - no, badź grzeczna, bo jak naślę na
      ciebie ruskich to się nie pozbierasz. Połamią wszystkie paluszki, jeden po
      drugim, potem przestrzelą kolana a na koniec oderżną łepek. Więc lepiej weź się
      za odkurzanie, miła moja...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka