Dodaj do ulubionych

dentysta mam dylematy

07.06.05, 17:28
3 razy byłam z synem ( prawie 4 lata) u dentysty, który wychodził z załozenia
ze trzeba dziecko oswajać i nie robić nic na siłe, mały jest uparty i bystry
więc trzy wizyty i efektów tzn plomb w zębach zero. W koncu znajoma
dentystka, którą syn zna od dawna podjęła się leczenia. Ja musioalam wyjsc z
gabinetu a jego trymaly dwie osoby. Darł się na tym fotelu , ja pod dzrwiami
że mi się serce kraje. Zszedł z fotela i nie uciekał nawet, a po wizycie
nawet zajrzał w okno pani dentystki, porozmawial z pomocą dentystyczną
wkrotce kolejna wizyta, boję się czy będzi chciał jeszcze tam pójść. I tak
się zastanawiam nad tą siłową metodą???
Obserwuj wątek
    • blum5 Re: dentysta mam dylematy 07.06.05, 17:48
      my tez bylismy z nasza Zuza u dentysty, ale ona nawet nie chciala otworzyc buzi
      zeby pokazac pani zabki, poszlismy we dwojke z mezem zeby ja ewentualnie
      trzymac jak trzeba bedzie, ale pani dentystka nie chciala zrobic nic na sile.
      troche bylismy zli, ale ona stwierdzila ze nie trzeba dziecka zniechecac.
      (ameryka!!)i dala nam skierowanie do dentysty dzieciecego. zobaczymy jak tam
      bedzie.
    • pacynka27 Re: dentysta mam dylematy 07.06.05, 17:56
      Chyba dobrze zrobiłaś. Na niektóre dzieci metoda na oswajanie nie działa.
      Córeczka znajomej w wieku 3,5 latek tez sobie nie dała nic zrobić w zabkach.
      Chodziła kilkanaście razy i nic. Jej mama zrezygnowała i dziewczynka ma popsute ząbki. Przecież bakterie z ząbków wędruja po całum organiźmie i szkodzą (np. na serce). Ja w takiej sytuacji też zaciągnełabym malca na siłę do dentysty.

      Pamiętam jedną scenke z mojego dzieciństwa. Siedzę na fotelu u dentysty i drę sie jakby mnie rozrywali. Ale nikt mi nie uległ i wcale mi to nie zaszkodziło.
      Nie przypominam sobie żebym potem bała się dentysty.
      Część dzieci potrzebuje po prostu stanowczości, w ważnych sprawach. A zdrowie jest ważne.
      • e-mamulka Re: dentysta mam dylematy 07.06.05, 18:28
        Moja córka tez miała robione zęby na siłe, ale naprawde nie maiałam innego
        wyjścia, miała dwie dziurki a ja nie chciałam czekać aż zrobią jej się dziury
        we wszystkich zębach. Zdecydowałam, że lepiej na siłe niż później miałam
        słuchać płaczu dziecka z powodu bólu zębów.
    • jola_ep Re: dentysta mam dylematy 07.06.05, 19:31
      > 3 razy byłam z synem ( prawie 4 lata) u dentysty, który wychodził z załozenia
      > ze trzeba dziecko oswajać i nie robić nic na siłe, mały jest uparty i bystry
      > więc trzy wizyty i efektów tzn plomb w zębach zero.

      U nas było podobnie.

      > W koncu znajoma
      > dentystka, którą syn zna od dawna podjęła się leczenia. Ja musioalam wyjsc z
      > gabinetu a jego trymaly dwie osoby.

      W życiu bym nie wyszła z gabinetu. Nigdy.

      Ja trzymałam synka na kolanach i jednocześnie trzymałam go za nos (aby otwierał
      buzię). Laborantka (uwielbiana zresztą przez synka) trzymała za nogi. Dentystka
      robiła prowizorkę (bez wiercenia). Synek oczywiście histeryzował. Potem tylko
      spytał dlaczego trzymałam go za nos. Odpowiedziałam, że dlatego, aby mu nie
      śmierdziało (narzekał na zapach w gabinecie). Myślę, że takie leczenie
      przekonało go, że to nic strasznego. I że dentystka nie wyjmuje podstępnie zębów
      dzieciom (była taka dobranocka i synek tego się bał). Dodatkowo przez następne
      dwa miesiace bawiliśmy się w dentystę (np. lepiliśmy zęby z plasteliny i
      robiliśmy w nich dziurki, które potem zalepialiśmy, synek leczył zęby pluszakom
      - na początku widziałam, że podchodzi do tej zabawy z pewną rezerwą, ale potem
      się oswoił), kupiłam mu szczoteczkę elektryczną i wytłumaczyłam, że dentystka ma
      podobną, tylko mocniejszą. Doszły do tego jeszcze historie o robalach zębowych.
      Dwa miesiące po leczeniu siłowym wkroczył śmiało do gabinetu i oznajmił, że
      dentystka ma przejechać wiertłem po łapach tym wstrętnym robalom wink Ale
      dentystka po prosu wyjęła je do słoika wink posprzątała z brudu domek, który
      zrobiły w zębie wink i zamknęła go drzwiczkami, aby znowu nie wlazły wink A w czasie
      wiercenia synek się ... śmiał smile - bo na początku pokazała mu na jego paluszku,
      że wiertło łaskocze wink Do dziś lubi dentystę. Nawet jeśli lecznie nie zawsze
      było przyjemne. Parę miesięcy temu byliśmy pierwszy raz u ortodonty. Pobiegł
      radośnie do fotela, wdrapał się i bardzo szeroko otworzył paszczę. A tydzień
      temu, gdy pojechaliśmy na wyrwanie mleczka (kiwał się, ze wskazań
      ortodontycznych) sam usiadł (zawsze siedział u mnie na kolanach), bo stwierdził,
      że jest duży smile)))

      Pozdrawiam
      Jola
    • monita2 Re: dentysta mam dylematy 08.06.05, 10:08
      Mój synek ma 3,5 r. Pierwsza wizyta była zaskakująca, poszedł z tatą (to tata
      leczył zęba) ale on (jako pierwszy) sam postanowił pokazać swoje ząbki p.
      doktor. Okazało się, że ma 2 zęby do plombowania. Jeden pozwolił sobie zrobić
      bez problemu, dostał nagrodę i b. zadowolony wrócił do domu. Myślę że
      zrobiliśmy wtedy wielki błąd - bo wszyscy zaczęli go wychwalać jaki był dzielny
      i nic się nie bał (trzeba było przejść nad tym do porządku dziennego),
      niechcący chyba przekazaliśmy mu własny strach. Następna wizyta okazała się
      katastrofą. Było jeszcze kilka nieudanych, raz z mamą, raz z tatą, były zabawy
      w dentystę, opowieści o robalach w zębach itd. W końcu znajoma dentystka
      poradziła mi aby trochę odczekać, to też kwestia wieku (dziecko ma okresy w
      życiu kiedy jest bardziej lub mniej odważne). Odczekałam kilka miesięcy i
      zmieniłam lekarza. Znalazłam fantastyczną panią doktor ze świetnym podejściem
      do dziecka. Zagadała go całkowicie i bez problemu pozwolił sobie zaplombować
      ząb. Teraz dostał zabawkę dentystę i boruje zęby z ciastoliny. Nie może się
      doczekać następnej wizyty (ma mieć polakierowane zęby). Mam nadzieję, że tak
      już zostanie. Myślę, że rozwiązanie siłowe może być skuteczne, ale ma krutkie
      nogi. Mści się w przszłości panicznym strachem przed dentystą, a co za tym
      idzie dopuszczeniem do zaniedbania i prawdziwych problemów z zębami.
      Ps. W między czasie bardzo silne wrażenie wywarł na synku dziadek, którego
      zobaczył bez zębów. Dziadek powiedział mu że nie ma zębów bo bał się dentysty i
      nie chodził, więc mu wszystkie wypadły.
      Życzę powodzenia, spróbój poszukać innego dentysty i daj dziecku trochę czasu.
      • lola211 Re: dentysta mam dylematy 08.06.05, 10:52
        Niestety, sa dzieci, na ktore nie dzialaja zadne argumenty "pokojowe", zaden
        chocby najwspanialszy stomatolog nie przekona ich do pokazania zebów.
        Moja córka do 4 roku zycia nie stwarzala zadnych problemow, potem niestety
        trzeba bylo uzywac sily, co tez nie zawsze skutkowalo, bo 3 osoby nie byly w
        stanie jej utrzymac.
    • anek.anek Re: dentysta mam dylematy 08.06.05, 12:15
      Oj, teraz faktycznie może być problem.
      Ale zgadzam się z dziewczynami, że na niektóre dzieci nie działa nic. Mój syn
      nienawidzi lekarzy
      Ale na dentystę trafiliśmy wspaniałego. Bałam się strasznie pierwszej wizyty,
      ale okazało się, że nie było czego. Aż nie mogłam w to uwierzyć. Ja usiadłam na
      fotelu, a syn leżał na mnie. dentysta dał mu się pobawić wszystkimi sprzętami -
      syn mógł sam włączać, wyłączać itd, no i puścił bajki na DVDsmileAch, a najpierw
      widział tatę na fotelu - tata uśmiechnięty cały czas, mały zebrał się na
      odwagęsmile

      Niestety wcześniej sama musiałam stosować terror i przemoc fizyczną: tego
      wymagało zdrowie dzieckasad( - w pewnym okresie miał zakładane rehabilitacyjne
      gipsy na stopy i podczas tak prostego zabiegu musiały go trzymać czasem nawet 4
      osoby dorosłe + ortopeda zakładający gips. Koszmarsad(
      A obietnice jakiś nagród nie pomogą?
    • kakaz1 Re: dentysta mam dylematy 08.06.05, 12:56
      Ja do dnia dzisiejszego mam okropne wyrzuty i boję się kolejnych wizyt. Byłam z
      synem u przemiłej p.Doktor. Najpierw na fotelu usiadła moja starsza córka - ok -
      uśmiech na twarzy- chodzi do naszej pani dentystki od najmłodszych lat, wtedy
      nasza Pani miała małą córeczkę więc wiedziała jak podchodzi się do dzieci.
      Wszystkim ją polecałam. Tego dnia przeżyłam koszmar. Dziecko otworzyło buzię na
      prośbę ale potem odmówiło współpracy i na siłę zrobiono to co trzeba. Krzyk,
      płacz - wręcz histeria. Doktór wyzwoliła w moim dziecku takie zachowanie, które
      do dnia dzisiejszego nas przeraża - rozumiem okres 2,5 latka - ale ostatnio gdy
      byliśmy u lekarza nie dał się nawet dotknąć. Wrzaski, pokładanie się na
      podłodze, nie można było do niego podejść. Co będzie dalej? Czy zapomni?
      • mamciaa Re: dentysta mam dylematy 08.06.05, 15:17
        Moja córeczka na pierwszej wizycie była bardzo grzeczna, przestaszona lae dała
        sobie zaplombować. Na drugiej...zmieniliśmy stomatologa wpadła w histerię jak
        nigdy dotąd, a najgorsze, że miała już rozwierconą dziurkę...i na siłę założona
        plomba. Tego dnia dostała gorączki prawie 40 stopni..i po prostu rozchorowała
        się...od tego darcia. Plomba wyleciała i trzeba było iść znowu. Tym razem nie
        uspokajałam nie przesadzałam z przytulaniem. Stanęłam obok, zapewniając, że
        jestem. Pani stomatolog sama nawiązała współpracę...choć widziałam, że córeczka
        troszkę się bała. Następna wizyta to ekspres, córka zrozumiała, że to nic
        strasznego a jak nie płacze szybciej wychodzismile) Choć ja osobiście boję się
        stomatologów, moja córeczka stanęła na wysokości zadania. I oczywiście ważne
        jest podejście stomatologa...my trafiłyśmy do naprawdę niesamowitej pani
        stomatolog. Nie przesadza z dobrocią, jest stanowcza. Życzę powodzenia...mnie
        czeka pierwsza wizyta z synkiem (który niestety widział hesterię siostry) więc
        narazie troszkę odwlekamy, zwłaszcza że ma to być kontrola. Pozdrawiam.
        --
        Mika
        • dianka2 Re: dentysta mam dylematy 08.06.05, 17:00
          U nas od samego poczatku bylo na sile. Mikolaj juz w progu wyl i uciekal z
          gabinetu. Jezdzilismy z nim zawsze we dwoje - ja siadalam na fotelu i trzymalam
          go na kolanach a tata pomagal trzymac jego glowe. Bylo wycie, darcie, gryzienie
          stomatologa w palce. Ostatnio nie moglam byc z nimi od poczatku wizyty -
          przyszlam w trakcie "borowania". Jak sie okazalo Mikolaj w pewnym momencie -
          dokladnie po ugryznieu pani dentystki zaczal sie smiac - na poczatku troche
          nerwowo, a potem uspokoil sie do tego stopnia ze nie trzeba bylo mu na sile
          trzymac glowy i otwartej buzi. Mam nadzieje ze mu tak zostanie. Zreszta sama p.
          doktor mnie pocieszyla - takie histerie to podobno norma dla dzieci w tym wieku
          (czyli ok. 4 lat), a potem z takich dzieci podobno wyrastaja najlepsi i
          najwierniejsi pacjenci.
    • aniko16 Re: dentysta mam dylematy 09.06.05, 16:12
      Włosy mi stanęły deba ... Trzymać dziecko i siłą borować zęby?! To jakieś
      średnowiecze. Przecież są znieczulenia, a w ostateczności narkoza. Zbyt dobrze
      pamiętam ból z mojego dzieciństwa (a nawet nikt nie musiał mnie trzymać) Już
      chyba od 20 lat plombuję zęby tylko ze znieczuleniem, bez bólu, więc dlaczego z
      dzieckiem miałabym robić inaczej?.
      • jola_ep Re: dentysta mam dylematy 09.06.05, 19:31
        > Przecież są znieczulenia

        Nie bardzo. To znaczy moja dentystka stosuje różne psikacze, ale często bywa
        tak, że dziecko gorzej toleruje samo znieczulenie niż borowanie. Jest jeszcze
        inny problem: nie wiadomo, jak malutkie dziecko zareaguje na znieczulenie. Jest
        to ważne szczególnie w przypadku alergika.

        Poza tym wcale nie bólu musi bać się dziecko. Mój synek np. bał się, że
        dentystka wyjmie mu zęby, malutkie dzieci boją się warkotu w buzi (na podobnej
        zasadzie jak niektóre maleństwa boją się ... odkurzacza wink ). A córa nade
        wszystko bała się krwi. Jedna pani dentystka (na wakacjach) powiedziała słowo
        "krew" (źle założona plomba wbiła się w dziąsło) i już miałam histeryzującą
        pięciolatkę. Nic się nie dało zrobić. Kończyliśmy w znajomym gabinecie.

        > a w ostateczności narkoza

        Właśnie, w ostateczności. Mój synek miał zabieg pod narkozą w wieku 2 lat. Nie
        chciałaby po raz drugi tego przechodzić...

        > Zbyt dobrze
        > pamiętam ból z mojego dzieciństwa (a nawet nikt nie musiał mnie trzymać)

        Można inaczej. Jak pisałam wyżej - mój synek chodzi do dentysty z entuzjazmem.
        Potrafił po borowaniu dwóch zębów wyjść z gabinetu i westchnąć "fajnie było" smile
        Trzeba tylko z jednej strony odpowiednio przygotować dziecko, z drugiej znaleźć
        dentystę z odpowiednim podjeściem (najlepiej pedodontę). Jak pisałam: leczyliśmy
        raz na siłę, ale synka nic nie bolało (bez borowania, prowizorka).

        Pozdrawiam
        Jola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka