zumaminka
28.11.05, 12:15
Wczoraj miałam koszmarny dzień,byłam strasznie niedobra dla swojej córeczki.
Ja już nie wiem co ja mam robić,wedle nauk książkowych i
psychologów,krzyczeć nie wolno,klapsować nie wolno....To co ja mam robić do
jasnej cholery???
Byli u nas znajomi,których Zu uwielbia,niestety nie mogłam prawie porozmawiać
z koleżanką bo Zu(4 latka) przez cały czas chciała sie z nią bawić i rozmawiać.W
końcu zachciało jej się siku,ale za nic w swiecie nie chciała iść sama tylko
koniecznie ze mnę(chodziło jej o to żebym nie rozmawiała z Magdą)Oczywiście
twierdziła,że się boi-kompletna bzdura!Kiedy stanowczo odmówiłam zaczął się
cyrk.Piski wrzaski tarzanie po podłodze.Dalej byłam stanowcza i tłumaczyłam,ze
będę pztrzyła z drzwi od pokoju,że nie pójdę itp itd.Kiedy nie udała jej się
krzykami to zaczęła rzucać we mnie butami,kopać,szczypać.Nie wytzrymałam i
dostała kapciem po tyłku.Nic to nie dało i akcja toczyła sie dalej jeszcze
bardziej agresywnie,zaczęła mnie szantarzować*(tak tak 4 latka)że jak nie
pójdę z nią to będzie calą noc płakać albo sie zesika do majtek.Miałam już łzy
w oczach ale wszędzie tyle trąbią o konsekwencji więc uparcie siedziałm na
kanapie.Kiedy jednak kopnęła mnie bardzo mocno,znowu nie wytrzymałam i dałam
jej klapsa w tyłek.Sytuacja skończyła sie tak,ze wrócił tatuś i zaniósł do
ubikacji a jak do wieczora chodziłam jak duch.Nie uznaje bicia ani klapsowania
jestem radykalną przeciwniczką stosowania kar cielesnych a zrobiłam to własnej
córce.Ciężko jest mi to sobie wybaczyć:=((
Na dodatek na wieczór Zu uparla się zeby iść do nas do łóżka i moze powinnam
sie zgodzić ten jeden raz ale zaświtała mi w głowie wizja ,ze jak raz pozwolę
to już tak zostanie no i zaczęlam podnosić głos, mąż zwrócił mi uwagę i
okropnie się z nim pokłóciłam.Skończyło się na tym,ze poszłam na dół a on
wziął młodą na chwile do nas a potem odtransportował do jej łózeczka.
Kiedy wróciłam obydwoje spali.Ja wisiałam przy jej łóżku pół godziny i
płakałam.Płakałam z bezsilności nad swoją nerwowością,nad tym,ze nie umię być
dobra,że chcę być twarda a moze powinnam częsciej ustępować.sama nie wiem....
Wiem jedno bycie matką i wychowanie dziecka to ciężka praca 24/dobę.
Czy zawsze powinniśmy być tacy stanowczy wobez dzieci w tym wieku czy moz
eczasami odpuszczać??Wiem,że nie bez znaczenia jest to,że jestem 9 m-cu ciąży
i jestemjuż wykończona i nie mam na nic siły ale na Boga jak mam zmienić się z
nerwowej kuli w łagodną sarenkę?????