Dodaj do ulubionych

Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają poleceń?

28.12.05, 14:09
Prosiłam wiele razy, aby nie dawali mojemu synkowi-13 miesięcy- słodyczy...
Jestem przeciwna podawaniu małemu dziecku słodyczy, czasami owszem, kiedy sama
coś jem i synek to zauważy, daję mu spróbować.Poza tym synek pije soki i je
słodzone deserki owocowe wiec uważam, że na razie to mu wystarczy. Już kilka
razy złapałam ich na tym, żeby jeszcze dawali coś wartościowego, ale nie
zwykły lizak i nie umyją mu nawet potem ząbków, wkurza mnie ta
głupota...Najlepiej by było wogóle nie dawać im wnuczka, ale to chyba też
przesada...sama nie wiem jak mam im to dobitnie wbić do głowy...
Obserwuj wątek
    • zofia111 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 15:09
      Sama sobie odpowiedzialas co byloby najrozsadniej. Mozesz sprobowac z nimi
      porozmawiac, ale nie sadze zeby to cos dalo. Nawet jesli przyznaja ci racje,
      prawdopodobnie za twoimi plecami beda robic swoje. Nie ma innego wyjscia jak
      nie szostawiac ich sam na sam z wnuczkiem, albo pogodzic sie z ich pogladami.
      Pozdrowienia,
    • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 15:44
      >>Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece n?

      Zbić ich. Albo ukarać. Tych dziadków oczywiście. Jak to może być, dziadkom się
      każe, wydaje polecenia, a Ci bezczelni nic.
      Jak prosby nie skutkują, to latać samemu za dzieckiem ze szczoteczką do zębów,
      samamu więcej dziecku słodyczy nie dawać i pamiętać, że dziadkowie (i babcie
      też) mają kochać. IOni już wychowywać nie muszą mogą rozpieszczać. I chwała
      Bogu, bo inaczej dzieciom byłoby smutno...
      • julamimi Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 15:46
        smile
    • blamblam Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 15:44
      Ja jestem zwolenniczką rozmowy i negocjacji. nie mam złudzeń i domyślam sie ze
      dziadkowie mojego synka od czasu do czasu dają mu coś słodkiego ale
      przedstawiłam im racjonalne argumenty i myślę że sie stosują. Po pierwsze nie
      dajemy czekolady bo synek ma problemy z kupką. widzieli jak sie meczy wiec nie
      sądze zeby byli az tak głupi by go na to skazywać. Mają też zakaz dawania
      słodyczy oklejających zeby w tym lizaków bo synek ma słabe zabki więc nie
      należy pogarszać sprawy. Mogą mu natomiast dawać domowe ciastka, kawałek ciasta
      nawet drożdzówki czy kilka łyżeczek lodów. Myśle ze to dobry układ. ja im daje
      otwartą furtke, zeby nie musieli dawac synkowi łakoci po kryjomu z drugiej
      strony zas przedstawiam racjonalne i proste argumenty ktore do nich trafiają.
      Zacznij od rozmowy, podeprzyj sie autorytetem lekarza albo jakimś który na nich
      zadziała. Jeśli będzie kompletna klapa pomyśl o radykalniejszych rozwiązaniach
      ale "nie dawanie wnuczka" moim zdaniem jest ostatecznością. w końcu pobyt z
      dziadkami może być korzystny i dla dziecka i dla Ciebie.
    • aniask_mama Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 15:49
      a. zmienić "wydawanie poleceń" grrrr.... na prośby
      b. samej też nie dawać słodyczy - no, bądźmy konsekwentni w poczynianiach
      c. ograniczyć wizyty u dziadków
      • mabrulki Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 16:03
        Wiem o tym że dziadkowie dają mojej córce słodycze.Gdy jestem przy tym napominam
        żeby nie przesadzali z ilością.gdy mnie nie ma...cóż nie mam złudzeń.Ale wiesz
        co,uważam...że to dobrze smile
        U nas w domu mała prawie nie uświadcza słodkiego.Dlatego wizyty u dziadków
        kojarzą jej się z rozpieszczaniem i łakociami smile W końcu tylko raz jest się
        dzieckiem.Pamiętasz smak cukierków z dzieciństwa?Pamiętasz jakie były
        pyyyszne?Może to dzięki temu że były takim zakazanym owocem?A czy bardzo ci ich
        spożywanie zaszkodziło?
        Pozdrawiam
        • regata7 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 16:39
          mabrulki napisała:

          > Pamiętasz smak cukierków z dzieciństwa?Pamiętasz jakie były
          > pyyyszne?Może to dzięki temu że były takim zakazanym owocem?A czy bardzo ci
          ich spożywanie zaszkodziło?
          > Pozdrawiam

          wszystko to prawda, tylko, że to dziecko ma dopiero 13 m-cy. W tym wieku
          słodycze naprawdę nie są do niczego potrzebne, zęby dopiero się wyrzynają, a
          dziecko też do tego okresu swojego dzieciństwa pamięcią wracać nie będzie wink

          a autorce wątku proponuję rozmowę zamiast poleceń. Jeśli nie pomoże, to wspólną
          wyprawę do dentysty - może uwierzą jak im fachowiec powie, co i jak.
          • orald Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 17:20
            Na prawdę wydajesz im POLECENIA? Pozwalają sobie na to?
            Zależy kogo to są rodzice.
            Jeśli Pana, to rozmawia z nimi Pan. Jeśli Pani, to rozmawia z nimi Pani.
            Ja powiedziałbym, że dobrze byłoby, gdyby nie dawali dzieciom słodyczy, bo wy
            nie dajecie. Rozsądnym ludziom to wystarczy.
            Jeśli się nie poprawili, to powiedziałbym:
            chybaśmy się nie zrozumieli i wytłumaczył o co biega bardziej stanowczo.
            Następnie przegięcie byłoby rozstaniem z wnukiem na dłuższy czas. Powiedzmy na
            miesiąc.
            • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 17:27
              > Następnie przegięcie byłoby rozstaniem z wnukiem na dłuższy czas. Powiedzmy na
              > miesiąc.
              E, ja bym nie ustalała dokładnego czasu rozstania. Najlepiej do czasu, gdy
              mamusia będzie potrzebowała bezpłatnej opieki do dziecka. A wtedy stęsknieni
              dziadkowie znów dadzą dziecku słodycze i sytuacja się powtórzy. I znów
              odstawienie, do następnej potrzeby chwili...
              • verdana Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 18:33
                Bo dziadkowie maja słuchać albo milczeć. A szantażyk - albo robicie, co ja
                chcę, albo rodzonego wnuka na oczy nie zobaczycie to obrzydliwe. Nie mowiac już
                o tym, że krzywdzi się przy okazji wlasne dziecko. Bo slodycze szkodza na zęby,
                a izolowanie dziecka od własnej rodziny - na całokształt.
                • orald Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 22:36
                  verdana napisała:
                  > Bo dziadkowie maja słuchać albo milczeć.

                  Zgadza się.

                  A szantażyk - albo robicie, co ja
                  > chcę, albo rodzonego wnuka na oczy nie zobaczycie to obrzydliwe. Nie mowiac już
                  > o tym, że krzywdzi się przy okazji wlasne dziecko.

                  To nie jest obrzydliwe.
                  To jest wychowanie dziecka i przy okazji dziadków.
                  Wg Ciebie lepiej jest pozwolić dziadkom na szkodzenie wnukowi?
                  • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 10:28
                    > To jest wychowanie dziecka i przy okazji dziadków
                    Zapominasz, że dziadkowie, babcie pewnie też, są już dorośli i nie ma
                    najmniejszej potrzeby ich wychowywania...

                    > Wg Ciebie lepiej jest pozwolić dziadkom na szkodzenie wnukowi?
                    Krzywda się temu wnusiowi nie stanie, jak raz na jakiś czas słodyczkę zje. To w
                    końcu nie jest nowotrodek, tylko 1`3-miesięczne dziecko. Najwyżej niech mamusia
                    da sobie na wstrzymanie ze slodzonymi serkami i soczkami, a wtedy już słodycze
                    od babci i dziadka krzywdy nie zrobią...
                    Ponoć chcieć to móc...
                    • orald Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 11:12
                      nchyb napisała:
                      > Zapominasz, że dziadkowie, babcie pewnie też, są już dorośli i nie ma
                      > najmniejszej potrzeby ich wychowywania...

                      Bardzo wiele babć i dziadków nie dorosło do bycia nimi. Wobec tego jest duża
                      potrzeba aby ich edukować (może faktycznie słowo wychowanie nie jest najlepsze).
                      Po prostu muszą zrozumieć, że to tatuś i mamusia mają decydujący głos i należy
                      uszanować ich wolę w sprawie wychowania własnego dziecka (chyba, że chodzi o
                      jakąś patologie).

                      > Krzywda się temu wnusiowi nie stanie, jak raz na jakiś czas słodyczkę zje.

                      Oczywiście, że może się stać krzywda. Chociażby w postaci uzależnienia dziecka
                      od słodyczy, a to już jest niebezpieczne dla zdrowia (otyłość z wszystkimi
                      konsekwencjami).
                      Ale zupełnie nie o to chodzi. Najważniejsze jest to, że:
                      rodzicie sobie nie życzą, aby ktokolwiek poza nimi karmił słodyczami ICH
                      dziecko. Mają do tego prawo, a innym nie pozostaje nic innego, jak dostosować
                      się do tego życzenia. Zrozumienie tej prawdy jest absolutnie kluczowe.
                      • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 11:50
                        > Bardzo wiele babć i dziadków nie dorosło do bycia nimi. Wobec tego jest duża
                        > potrzeba aby ich edukować
                        Problem w tym, że jeszcze większa ilość rodziców do tego rodzicielstwa również
                        nie dorosła. W większości są to właśnie dzieci tych "niewyedukowanych" babć i
                        dziadków...

                        > Oczywiście, że może się stać krzywda. Chociażby w postaci uzależnienia dziecka
                        > od słodyczy, a to już jest niebezpieczne dla zdrowia (otyłość z wszystkimi
                        > konsekwencjami).
                        Na razie to mamusia sprawia wrażenie tej, która uzależnia (patrz pierwszy wpis -
                        słodzone serki i słodkie soczki...), sporadyczne danie słodyczy jeszcz enie
                        uzależnia, to nie craki i inne twarde narkotyki...

                        > Ale zupełnie nie o to chodzi. Najważniejsze jest to, że:
                        > rodzicie sobie nie życzą, aby ktokolwiek poza nimi karmił słodyczami ICH
                        > dziecko.
                        W tej sytuacji nie pozostaje im nic innego, niż całkowite ograniczenie kontaktu
                        z każdą osobą, która potencjalnie mogłaby coś słodkiego dziecku podać (a oprócz
                        babć i dziadków jest jeszcze trochę tych osób). Proponuję więc izolację od
                        wszystkich, tak na wszelki wypadek...

                        > dziecko. Mają do tego prawo, a innym nie pozostaje nic innego, jak dostosować
                        > się do tego życzenia. Zrozumienie tej prawdy jest absolutnie kluczowe.
                        Myślę, że bardziej kluczowe jest zrozumienie faktu, że dzieci uczą się przez
                        naśladownictwo. I nauczą się szybko, że babcia i dziadek są zdaniem kochanej
                        mamusi be. I nauczą się, że w przysżłości ta kochana mamusia będzie również
                        babcią, a więc stanie się be, więc swoim własnym dzieciom teżograniczą z be-
                        babunią i be-dziaduniem kontakty. A potem kolejne pokolenia będa grzmieć o
                        rozluźnianiu więzi międzypokoleniowej i podobnych bzdetach...

                        A przy okazji, większość tych słodkich babć i dziadków, którzy teraz słodycze
                        wnusiowi dają, sami jako rodzice własnym dzieciom ich nie dawali. Ale nareszcie
                        zmądrzeli i zrozumieli, że nie jest to zło olbrzymie. I ich dzieci kiedyś też
                        to zrozumieją, zapewne przy własnych wnukach. Ale oby im później zięć lub
                        synowa embarga na kontakty z potomstwem nie wprowadziła...
                • kaylii Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 15:08
                  Oczywiście, że dziadkowie maja słuchać...To wkońcu ja jestem matka i decyduję o
                  tym co dziecko może jeść, a co nie, dla mnie to jest oczywiste...Poza tym nie
                  szantażuję ich, tylko konsekwentnie proszę, aby nie dawali dziecku byle jakich
                  słodyczy jeśli już koniecznie muszą, ale niech ich wybór będzie
                  rozsądny...np.zamiast bezwartościowego lizaka dadzą synkowi np.mlecznego
                  batonika nestle...
                  • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 15:29
                    > Oczywiście, że dziadkowie maja słuchać...
                    Nie MAJĄ, a MOGĄ. Naprawdę nie widzisz różnicy?
                    • kaylii Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 13:27
                      Widzę różnicę pomiędzy MAJĄ, a MOGĄ...ale moim zdaniem MAJĄ SŁUCHAĆ! BO to moje
                      dziecko i ja decyduję o tym co je! A nie oni!
                      • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 13:47
                        dziecko jest jeszcze swojego tatusia, a co on ma do powiedzenia w tej sprawie?
        • joakal Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 08:55
          Moi rodzice też uważali że u dziadków słodycze są dozwolone - w ten sposób po
          wakacjach spędzonych u dziadków w wieku ok 6 lat stałam się dwa razy
          szersza smile, miałam z tym problem przez całe dzieciństwo i młodość, do tej pory
          mam problemy z wagą.
          Dzidkowie bardzo często uważają że pulchny malec wygląda ładniej i zdrowiej!!!!
          Dziadków swojej córki po prostu terroryzuję, na razie jest za mała więc nie
          dostaje słodyczy z autoamatu, ale już widzę że będzie ciężko (pozwalają jej na
          wszystko, nawet na działania destrukcyjne w domu) i awantur nie uniknę, jestem
          w stanie posunąć się nawet do tego aby widywali małą tylko w mojej obecności.
    • karolina_29 piszesz serio? 28.12.05, 19:22
      > Jestem przeciwna podawaniu małemu dziecku słodyczy, czasami owszem, kiedy sama
      > coś jem i synek to zauważy, daję mu spróbować.

      Przyznam się, że nie rozumiem tego. Jak Ty dajesz, to jest OK, a jak oni, to źle?

      > Już kilka razy złapałam ich na tym

      > wkurza mnie ta głupota...

      > Najlepiej by było w ogóle nie dawać im wnuczka

      > nie wiem jak mam im to dobitnie wbić do głowy...

      Każde z powyższych stwierdzeń świadczy o Twoim braku szacunku dla dziadków.
      Dziecko nie jest rzeczą, żeby je "dawać" w nagrodę.

      Co do meritum: takie małe dziecko nie powinno (również moim zdaniem) jeść
      słodyczy, i to niezależnie od tego, kto miałby te słodycze dziecku proponować.
      Grzeczna rozmowa naprawdę pomaga, wiem to z autopsji. Za pierwszym razem jak
      grochem o ścianę, ale po rozmowie na temat próchnicy bardzo się przejęli - sami
      nie dają i nikomu innemu też nie pozwalają.


      • kaylii Re: piszesz serio? 29.12.05, 15:20
        Może rzeczywiście moja wypowiedź świadczy o braku szacunku przynajmniej do
        jednego z dziadków, ale solidnie ta osoba sobie na to zapracowała niestety...
        Prosiłam wielokrotnie, aby nie dawali dziecku słodyczy, tak, tak dobrze
        słyszałam, aż do następnego razu, gdy ich na tym przyłapałam, mieszkamy w jednym
        domu, więc treraz po prostu ich sprawdzam...I nie widzę w tym nic dziwnego,
        skoro moje prośby nie docierają...mówiłam im wielokrotnie, żeby jeszcze poczekać
        z tymi słodkościami jeszcze kilka miesięcy, przecież jak będzie większy to mu
        nie zabronie całkowicie jeśc słodyczy...nawet zapytałam moja teściową czemu sie
        tak upiera, żeby tak wcześnie podawać mu słodycze to usłyszałam beznadziejną
        odp.: bo dziecko musi mieć energie do zabawy i cukier w organiźmie...Kiedy
        powiedziałam, że daje mu przecież soki i przeciery owocowe w których są
        naturalne węglowodany, to spojrzała na mnie jak na kosmitę...Acha i moje
        argumenty, że dostanie próchnicę też nie docierają, bo jej syn, czyli mój mąż,
        wcinał słodycze i nie ma jeszcze do tej pory (lat 36) żadnego bląbowanego
        zęba...Hmmmmm...przecież nie wiadomo, czy synek odziedziczy po nim ząbki...
        Ach, krew mi się gotuje, jak słucham takich argumentów, a wogóle, to nie
        powinnam ich wogóle słuchać...
        • nchyb Re: piszesz serio? 29.12.05, 15:32
          > słyszałam, aż do następnego razu, gdy ich na tym przyłapałam, mieszkamy w
          jedny
          > m
          > domu, więc treraz po prostu ich sprawdzam...I
          Ojej, przez dziurkę od klucza to ja też lubię podglądać. Proponuję jeszcze
          kamerki w chałupce porozstawiać...

          > argumenty, że dostanie próchnicę też nie docierają, bo jej syn, czyli mój mąż,
          > wcinał słodycze i nie ma jeszcze do tej pory (lat 36) żadnego bląbowanego
          > zęba...
          Czyli jednak te słodycze nie są takie złe, skoro nawet BLĄBOWANIE nie było
          potrzebne. A co to są BLĄBY? Tak przy okazji oczywiście?

          > Ach, krew mi się gotuje, jak słucham takich argumentów, a wogóle, to nie
          > powinnam ich wogóle słuchać...
          No to nie sluchaj, tylko czasem pomyśl...
          • kaylii Re: piszesz serio? 30.12.05, 13:39
            Ciekawa jestem, czy gdybyś miała podobną sytuację też byłabyś taka ironiczna...
            Zapewne nie masz takich problemów, więc i nie potrafisz się wczuć w to co ja
            czuję, gdy ktoś olewa moje prośby...(nie polecenia, bo to rzeczywiście
            zabrzmialo trochę nie tak...)A co do BLĄBOWANIA...czepiasz się literki bo już
            nie masz do czego...he, he, he...
            • nchyb Re: piszesz serio? 30.12.05, 13:50
              > zabrzmialo trochę nie tak...)A co do BLĄBOWANIA...czepiasz się literki bo już
              > nie masz do czego...he, he, he...
              to już nie literka, a cały wyraz, porównaj plombowanie z bląbowaniem...

              > Zapewne nie masz takich problemów, więc i nie potrafisz się wczuć w to co ja
              > czuję, gdy ktoś olewa moje prośby...
              Nie mam TAKICH problemów, bo nie stawiam moim teściom nierealnych wymagań. I
              pamiętam, że to dorośli, myślący ludzie. To, że ode mnie starsi, nie znaczy, że
              nagle stali się starzy, bezmyślni i zaślinieni i tylko ja swoją mądrością,
              niczym z Koranu wyjętą, jestem w stanie wychować swoje dziecię na chwałę
              potomności i całej ludzkości... he he...

              W końcu jakoś swojego syna wychowali i to zdrowego, ze zdrowymi zębami, które
              ani plombowane, ani bląbowane nie są...
    • kawka74 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 19:39
      Powiedz, że nie dasz im deseru za karę.
      Jakbym czytała o tresowaniu psa. Rozumiem, że poczyniłaś jakieś założenia, w
      sumie słuszne ze zdrowotnego punktu widzenia, natomiast sposób ich realizacji
      jest mało przyjemny. Nie wspomnę o czarującej niekonsekwencji - sama dajesz
      słodycze dziecku, a dziadków tresujesz.
      Trochę delikatniej, kobieto.
      • kaylii Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 15:29
        Chyba troche przesadzasz...dziadkowie nie są od wychowywania, przynajmniej póki
        ja jestem z dzieckiem w domu. A skoro ja wychowuję, to ja decyduję co je moje
        dziecko, wogóle nie rozumiem twojego wzburzenia...Nikogo nie tresuję, proszę
        bardzo grzecznie, aby nie dawali mu słodyczy bez względu na to co oni o tym
        sądzą...A co do tego, że ja daje synkowi czasem słodycze...po pierwsze: zdarza
        mi sie to baaaaardzo rzadko, a poza tym wiem kiedy i ile mogę mu dać. Poza tym
        jestem matką i mnie wolno! i tyle i kropka!
        • kawka74 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 15:50
          Ależ ja wcale nie jestem wzburzona - bo niby czym?
          Teraz napisałaś "proszę grzecznie", natomiast z Twojego pierwszego postu
          wynikało coś zupełnie innego. "Dziadkowie nie słuchają poleceń" - sama zobacz,
          jak to wygląda. I niby jakie wnioski można było z tego wysnuć?
          Tak, jak napisałam, rozumiem zasadność zakazu karmienia słodyczami. Ale nie w
          takim wykonaniu: mnie wolno, bo ja jestem matką, im nie - bo są dziadkami.
          Przydałby się wspólny front. Jak nikt i nigdy, to nikt i nigdy. Bez wyjątku.
          Zastanów się trochę, bo warto, zamiast się ciskać.
    • janka19 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 20:41
      Przy pierwszych problemach z ząbkami, wyślij ich z synkiem do stomatologa,
      niech zobaczą jak płacze. I dodatkowo obciąż kosztami wizyty smile
      Ja juz to zapowiedziałam obu babciom, oczywiści z uśmiechem ale dobitnie.
      Podziałało.
      • milka_milka Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 01.01.06, 22:44
        Czy wy powariowałyście?! Moja córka ma prawie sześć lat, słodycze wcina na
        tony, jest szczupluteńka i nie ma ani jednej dziury w zębach. Trochę luzu
        kobiety!
    • goja9 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 28.12.05, 20:51
      Moja teściowa nie reagowała na prośby ani moje ani męża. Zawsze córka mogła
      liczyć na co nieco u babci. Nie pomagały tłumaczenia, że próchnica, problemy z
      kupką itp. Aż kiedyś została z małą dwa dni i doznała szoku, kiedy córa nie
      mogła zrobić kupki i płakała. Oczywiście to nie tylko wina słodyczy ale babci
      to wystarczyło. Niestety nie na długo,teraz znowu serwuje dzieciom słodkości bo
      już są trochę większe i im nie szkodzą. Oczywiście to jej zdanie. Myślę, że
      dziadkowie już tak mają i choć nie podoba mi się to, to nigdy z tego powodu nie
      separowałabym dzieci od nich.
    • nangaparbat3 powiem wprost 29.12.05, 01:07
      kaylii napisała:

      > Prosiłam wiele razy, aby nie dawali mojemu synkowi-13 miesięcy- słodyczy...
      > Jestem przeciwna podawaniu małemu dziecku słodyczy, czasami owszem, kiedy sama
      > coś jem i synek to zauważy, daję mu spróbować.Poza tym synek pije soki i je
      > słodzone deserki owocowe wiec uważam, że na razie to mu wystarczy. Już kilka
      > razy złapałam ich na tym, żeby jeszcze dawali coś wartościowego, ale nie
      > zwykły lizak i nie umyją mu nawet potem ząbków, wkurza mnie ta
      > głupota...Najlepiej by było wogóle nie dawać im wnuczka, ale to chyba też
      > przesada...sama nie wiem jak mam im to dobitnie wbić do głowy...

      Z tego, jak piszesz o dziadkach, jakich słów uzywasz niezbicie wynika, że
      będziesz miała źle wychowane dziecko - agresywne i samolubne. Wbij sobie do
      głowy, ze Twoje postępowanie jest dla Twojego dziecka wzorem.
    • mama-marty1 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 08:45
      Ja zakazałam dawania jakichkolwiek słodyczy mojej 15 miesięcznej córce.Chodzi
      tu o teściową zwłaszcza,bo moich rodziców nia ma tu na miejscu a poza tym
      stosuja sie do wszelkich próśb z mojej strony(wspomne,ze z teściem nie ma
      problemu).Na pewnej imprezie teściowa zaczeła wciskać słodycze,poprosiłam,żeby
      tego nie robiła a ona z ironia ,ze i tak będzie dawała na co ja odpowiedziałam
      również z ironią ,że w takim razie nie bede małej samej zostawiała u nich i
      tyle.Poskutkowało.
    • jakw Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 10:01
      Zlać ich pasem i kazać klęczeć w kącie na grochu
      • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 10:30
        i dodatkowo włączyć im jakiś paskudny kanał w radiu lub tv i kazać słuchac przy
        klęczeniu... smile
      • kaylii Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 15:32
        he, he he...dobre, może tak właśnie zrobię...
    • matkatrojgadzieci Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 16:41
      Taka była moja teściowa.Oświadczyliśmy ( oboje z mężem, zgodnie), że albo
      będzie respektować nasze prośby, albo dzieci nie będzie widywała. I byliśmy
      konsekwentni. Po 3 miesiącach "kwarantanny" babcia zachowywała się koncertowo.
      • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 18:57
        > konsekwentni. Po 3 miesiącach "kwarantanny" babcia zachowywała się koncertowo
        Czy gazetę i kapcie też ją nauczyliście w zębach przynosić?
    • rita75 Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polecen? 29.12.05, 22:19
      Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polecen?

      Hm...wytrzaskać po pysku.
    • vibe-b Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 29.12.05, 22:33
      Nie wiem, czy ktos juz wyszedl z ta propozycja, bo nie chce mi sie czytac, ale
      ja bym w takiej sytuacji poinformowala dziadkow, za kazdym slodyczem proszeni
      sa o wylozenie stowy na dentyste. A potem bym egzekwowala rzecz jasna.
    • karolina_29 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 08:21
      Jeżeli dobrze zrozumiałam, mieszkasz z dziadkami. Tak z ciekawości: Ty u nich,
      czy oni u Ciebie?
      • kaylii Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 13:34
        Myślę, że moja sytuacja mieszkaniowa nikogo nie powinna obchodzić, bo i po co ci
        to wiedzieć?
        • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 13:46
          bo jak mieszkasz Ty u teściów, to jak coś Ci się nie podoba, to zawsze możesz
          się wyprowadzić...
          • rita75 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 14:46

            > bo jak mieszkasz Ty u teściów, to jak coś Ci się nie podoba, to zawsze możesz
            > się wyprowadzić...

            A jak oni mieszkają u ciebie, to ty mozesz ich wyprowadzic, szczegolnie w
            sytuacji, gdy nie słuchają twoich poleceń.
            • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 14:51
              ale to Kaylii u nich mieszka, więc ich raczej nie wyprowadzi...
              • rita75 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 14:56
                > ale to Kaylii u nich mieszka, więc ich raczej nie wyprowadzi...

                Uuu, nie doczytalam. Myslalam, ze jak ktoś komuś wydaje polecania, to
                przynajmniej jest u siebie wink
                • kaylii Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 30.12.05, 22:56
                  Wy chyba jakieś nienormalne jesteście!!!Nie no, to chyba prowokacja, bo oczom
                  nie wierzę, co czytam... A co to ma do rzeczy, kto u kogo
                  mieszka...??????????????? Jeśli nawet mieszkałabym u dziadków, to mam prawo miec
                  własne zdanie co do wychowywania mojego wkońcu dziecka!!! Mam przymknąć oczy,
                  kiedy robią dziecku coś, czego sobie nie życzę? Bo mieszkam u nich???
                  Niedorzeczność...ha, ha, ha...Popókajcie sie w głowę lepiej, bo nie jest za
                  dobrze z waszymi rozumkami, jeśli wogóle takowe posiadacie...hi, hi,
                  hi...gratuluję głupoty!
                  • nchyb Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 31.12.05, 07:55
                    > hi...gratuluję głupoty!
                    Ależ słoneczko, nie musisz sama sobie gratulować swojego poziomu
                    umysłowego... smile

                    Po prostu, jeżeli komuś coś nie odpowiada, ma prawo to zmienić. O ile ma
                    możliwości. Ty akurat (jak to sama gdzięś pisałaś) masz nie za wielkie te
                    możliwości, więc raczej u teściów pozostaniesz.
                    Pomarudzisz, ponarzekasz, ale wiele nie zmienisz, bo nie masz jak. I dlatego
                    własnie przydałoby Ci się spojrzeć na tych teściów jak na dorosłych normalnych
                    ludzi, a nie głupawych staruszków, którzy tylko myślą jak skrzywdzić Twoje
                    dziecko. Bo wbrew pozorom, oni aż tak bardzo go nie krzywdzą...

                    I powtórzę jeszcze raz pytanie, bo tak głośno po raz kolejny krzyczysz o Twoim
                    prawie robienia z Twoim dzieckiem co Ci sie tylko podoba ( a innym tdo tego
                    wara), a jakie zdanie ma Twój mąż, czyli syn Twoich teściów? Bo to jest również
                    jego dziecko, o ile nie zapomniałaś...
                    • kaylii Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 01.01.06, 12:29
                      Nie będę komentować twojego poziomu intelektualnego...Jak ktoś tu słusznie
                      zauważył, masz uległy charakter. Co do tego, że ja nie mam możliwości zmiany
                      sytuacji, bo mieszkam u dziadków...-głupoty piszesz.
                      Od kilku dni babcia pyta się mnie, co może dać wnuczkowi do jedzenia...I
                      spokorniała nieco, po kilku rozmowach.
                      A mąż akurat w tej kwestii zgadza sie ze mną.
                  • orald Do Kaylii 31.12.05, 09:49
                    Już to wyżej napisałem, ale powtórzę.
                    Oczywiście, że masz rację. Ty wychowujesz dziecko, robiąc to lepiej lub gorzej,
                    zgodnie z takim albo innym planem. Innym od tego wara. Dziadkowie MUSZĄ się do
                    tego dostosować.
                    Trzymaj się dzielnie. Przyjmij, że często w życiu stykamy się z ludźmi
                    nieświadomymi.
                    Ps. Daruj sobie dyskusję z jedną osobą z forum. To jałowa dyskusja, a tylko
                    zaszkodzisz swojemu zdrowiu. To przecież można wyłapać po dwóch, trzech postach
                    tej osoby...
                    • judytak Re: Do Kaylii 31.12.05, 14:19
                      orald napisał:

                      > Oczywiście, że masz rację. Ty wychowujesz dziecko, robiąc to lepiej lub
                      gorzej,
                      > zgodnie z takim albo innym planem. Innym od tego wara. Dziadkowie MUSZĄ się do
                      > tego dostosować.

                      za to teściowie kaylii wychowują swojego syna, a jej męża, jak chcą, wymagają
                      od niego, co chcą, bo to ich dziecko, a innym od tego wara, niezależnie od
                      tego, kim ci inni dla tego faceta są

                      fajne rodzinki mają coniektórzy, nie powiem...

                      pozdrawiam
                      Judyta
                      • kaylii Re: Do Kaylii 01.01.06, 12:31
                        Bez przesady...Rozmawiamy o malutkim dziecku.Mąż jest dorosłym facetem i już sie
                        nie da go wychowywać...
                    • nchyb Re: Do oralda 31.12.05, 15:46
                      być może mnie masz na myśli.
                      I dobrze, niech przestanie kaylii dyskutować, a zacznie myśleć. To jej nie
                      zaszkodzi...
                    • ka1311 Re: Do Kaylii 01.01.06, 15:08
                      Wiesz, jest takie stare powiedzienie: "Nie ma pychy bez głupoty" Odrobinkę
                      pokory życzę w Nowym Roku smile
    • krzys111 konflikt z powodu lizaka ?????????????????????? 31.12.05, 18:09
      Sorry ale dlaczego danie dziecku od czasu do czasu lizaka urasta wg ciebie do
      takiego problemu? Dziecko spedza z babcia czas pewnie sporadycznie wiec chyba
      trudno mowic o tym ze dziecko sie objada, ma klopoty z zaladkiem popada w
      uzaleznienie od slodyczy...
      Rola babci i dziadka w zyciu dziecka jest zupelnie inna niz rodzicow.
      Rodzice 'pchaja do przodu', wymagaja, dyscyplinuja etc a babcia kocha i jest
      zadolona nawet jak dziecko 'tak pieknie stluklo talezyk' (tak bylo z moja mama)
      I dziecku do normalnego rozwoju emocjonalnego to wlasnie poczucie bezwarunkowej
      aprobabty, braku rygorow, .... i ten lizak od babci sa ogromnie potrzebne. Moze
      warto przypomniec sobie wlasne dziecinstwo, jak pieknie bylo u dziadkow te
      czekoladki podjadac...
      TWOJ problem z dziadkami napewno nie jest wynikiem tego lizaka ktory daja
      dziecku. Zdaje zie prawdziwe zrodlo konfliktu jest zupelnie inne. Moze sobie na
      tym troche pomysl.
      • kaylii Re: konflikt z powodu lizaka ???????????????????? 01.01.06, 12:39
        Widzisz, konflikt nie zaczął się z powodu jednego lizaka...Kiedy proszę kogos
        wielokrotnie, aby nie dawał dziecku słodyczy, a jeśli już, to ograniczał sie do
        jednego, czy dwóch ciasteczek dziennie i to po konsultacji ze mną, bo synek, o
        czym wcześniej nie wspomniałam, ma zaparcia i słodycze mu nie służą, a ten ktoś,
        tu dziadkowie synka, olewają moje prośby i dziecko później się męczy, bo nie
        może zrobić kupki...nie wspomnę o ewentualnej próchnicy...(Tym bardziej, że
        synek pije jeszcze mleko z butelki, bo w inny sposób nie chce)No to chyba
        dziadkowie jednak wyrządzaja dziecku krzywdę, prawda?
    • anka2344 Re: zgadzam się z Tobą kaylii!!!!!!!!!!!! 31.12.05, 20:26
      Przede wszystkim posty NCHYB świadczą o jednym: odnośnie rodziców czy teściów
      (dziadków swoich dzieci) jest osobą niemającą nic do powiedzenia i uległą o
      czym świadczą wiekszość jej postów.
      Druga rzecz: dziadkowie MUSZĄ się podporządkować twoim nie tylko prośbom, ale i
      poleceniom. A wiesz dlaczego? Bo to Twoje dziecko i męża, a nie ich.
      Ja siedziałam cicho (jak NCHYB) do czasu tragedii, gdy prosiłam, by teściowa
      nie dawałą pić 2 latkowi (żywemu) z cienkiej szklanki. Nie posłuchała. Dziecko
      razem z łyczkiem soku przegryzło szklankę. Od tej pory stosuję następujące kary:
      - ograniczam wizyty (razem z mężem)
      - mówię wprost, że "my tak nie robimy"
      niestety ale mieszkając z teściami to jest to na pewno trudne. my mieszkamy
      osobno i Chwała Bogu.
      Poza tym wychowywanie dziecka 30 lat temu a teraz to przepaść. Dlatego niestety
      ale dziadki mogą być w tym wzgledzie zacofani.
      odnosnie słodyczy. Mój mąż mói do swojej mamy i taty: "Nie dawaj mu cukru!!!"
      Dziadek odpowiada: "Ty też jadłeś jak byłeś mały i nic ci sie nie stało". Na co
      ja się wtrącam: "nic sienie stao, tylko teraz w wieku 30 lat ma wszystkie zęby
      zepsute." Mąż potwierdził stanowczym tonem. Dziadkowie zamilkli. I zrozumieli:
      w sprawach naszego dziecka nie mają nic do powiedzenia, EWEWENTUALNIE głos
      doradczy, ale rzadko raczej.
    • nangaparbat3 do Kayli, Anki, Oralda itp. 01.01.06, 12:03
      Kiedyś - prawdopodobnie - to Wy bedziecie dziadkami. To do Wam wasze dzieci
      bedą wydawać polecenia, oczekując, że będziecie ich słuchać, Was "przyłapią "
      na niedozwolonych (przez nich) zachowaniach, Wam będą "dobitnie wbijać do
      głowy" jak macie się zachowywać, od Was bedą wymagać, Was bedą karać,to Wy
      będziecie ich wkurzać.
      Gratuluję.
      • kaylii Re: do Kayli, Anki, Oralda itp. 01.01.06, 12:43
        Jestem pewna na 100%, że nie będę sie wtrącać do wychowywania moich wnuków.
        Wiem, że rady rodziców, są często odbierane właśnie w taki sposób. Pewnie wyraże
        własne zdanie, ale zawsze dodam, zrobicie oczywiście, jak uważacie, to wasze
        dziecko. Wielokrotnie zresztą tak właśnie doradzam moim koleżankom i znajomym z
        dziećmi...
        • krzys111 Re: do Kayli, Anki, Oralda itp. 01.01.06, 13:39
          Moje dziecko ma juz 10 lat, obu babciom jestem wdzieczna za ich pomoc , chociaz
          czasami tez nie zgadzalam sie z ich metodami (strasznie mala rozpuszczali,
          kazdy powrot do domu zaczynal sie od 'a u babci nie musze...'). Uwazam jednak
          ze dziadkowie sa na tyle waznym elementem w rozwoju emocjonalnym dziecka ze do
          dzis przymykam oko na ich pomysly, babcia i dziadek sa wlasnie od tego by
          rozpuszczac wnuczka a rodzice od tego by wychowac -nie mam z rozroznieniem tych
          rol wiekszego problemu, moje dziecko tez.
          I nadal twierdze ze do tesciow masz pretencje znacznie glebsza, a lizak to
          raczej pretekst, tym bardziej ze sama przyznajesz ze dajesz dziecku slodycze
          jak bardzo chce.
          ps a na zaparcia u dziecka polecam suszone sliwki, rozwiazuja problem
          zankomicie nawet przy kilku lizakach dziennie.
          I slodycze nie zawsze sa szkodliwe - czekolade ktora zawiera duzo magnezu
          (praca mozgu) i dziala uspakajajaco nawet sie zaleca jadac takze dzieciom,
          oczywiscie w ograniczonych ilosciach.
        • ka1311 Re: do Kayli, Anki, Oralda itp. 01.01.06, 15:06
          Tylko jest tu jeden problem. Teraz uczysz dziecko jak należy odnosić się do
          dziadków, pokazujesz zasadę jaka powinna obowiązywać w stosunku do rodziców,
          teściów. Dziecko, nawet tylko mające roczek, doskonale widzi narastający
          konflikt, ono teraz właśnie i przez całe swoje dzieciństwo będzie uczyło się
          jak w przyszłości należy rozmawiać z babcią własnych dzieci - czyli właśnie z
          Tobą. Przy czym dzieci są bardzo pojętne i mają to do siebie, że przerastają
          swoich rodziców w wyznawanych zasadach. Piszesz, że Ty nigdy nie będziesz
          narzucała swojego zdania, że nie będziesz się wtrącać do wychowania swoich
          wnucząt. I tu rodzi się pytanie, czy Ty w ogóle będziesz miała szansę
          zastosować swoją metodę doradzania dzieciom, ponieważ może się okazać, że
          zwyczajnie nie będziesz miała takiej możliwości. Dziecko wychowane na takim,
          jak Twoje podejściu do dziadków, zawczasu utnie ewentualny konflikt i nie
          przyjdzie z wnuczkiem do Ciebie. Być może dostaniesz zdjęcia i kastetę z
          filmem. No to gratuluję metody wychowawczej.
    • ka1311 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 01.01.06, 14:05
      Tak sobie czytam to wszystko i powiem tak: wszystkim, absolutnie wszystkim w
      tym układzie przydałaby się duża dawka pokory. Proponuję zacząc od swojej
      osoby, bo z tym najłatwiej.
      Co do lizaków, to uważam je za najwyższy wymiar głupoty i moje dzieci wiedzą,
      że ich nie jedzą, bo ich nie kupuję. Natomiast zdarza się, że córka lub syn
      przychodzi i mówi, że dziś miała atrakcję, bo ktoś-tam (ciocia, babcia etc)
      kupiła lizaka i dziecię miało radość. W takiej sytuacji z przymrużonym okiem
      mówię: "No ładnie!" Dziecko wie, że nie mam pretensji i traktuje to jako rodzaj
      dodatkowej atrakcji, rzadkiej, ale jednak czasami się zdażającej. I nawet nie
      przyjdzie mi do głowy lecieć z pretensjami do ofiarodawcy. Po co? Przecież to i
      tak ja je wychowuję, one spędzają ze mną większość czasu i jeśli czasami
      zaistnieje odstępstwo od reguł to nic im się nie stanie.
      W Twoim przypadku, jak również wielu osób tu z forum, odnoszę wrażenie, że mało
      w Was pewności w roli mamy i wychowawcy i na każdym kroku udowadniacie całemu
      światu, że to WY jesteście od wychowania i to WY decydujecie. To trochę jak z
      wielbłądem. Jeśli wiem, że nie jestem wielbłądem, to nie udowadniam tego na
      każdym kroku. To normalne, zwłaszcza przy pierwszym dziecku. Przy drugim jest
      już łatwiej, a przypuszczam, że mając czwórkę pociech, głupota pod tytułem
      lizak, będzie ostatnią, którą będziesz zawracała sobie głowę.
      • anka2344 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 01.01.06, 16:29
        odnosnie lizaków: ja osobiście nie ograniczma dziecku słodyczy, pod warunkeim
        normalnego zjedzenia obiadu (dwudaniowego) i umyciu zębów po słodyczach.
        natomiast co do wychowywania przez dziadków. W naszym przypadku niestety
        dziadki mają głos jedynie opiniodawczy a to z tego względu, że przez 5 lat sami
        wychowywaliśmy go, a dziadków jedynei odwiedzaliśmy. gdybym miała sytuację jak
        większośc kobiet na tym forum: MAMUSIA DO PRACY, DZIECKO CAŁE DNIE Z DZIADKAMI
        powiem szczerze zamknełabym buśkę na kłódkę choćby nie wiem co robili.
        Częstokroć dziadki wychowują wnuki, bo spędzają z nimi 80% czasu, a rodzice
        pracują. Wtedy uważam, że to rodzice nie mają zbyt wiele do powiedzenia, gdyż
        nie znajątak dobrze dziecka jak babcia.
        Odnosnie tego, że kiedyśbędę babcią: sama jestem samodzielna, nigdy nie dałam
        swojego dziecka do kąpania, przeiwjania czy nan noc i tego samego będę
        oczekiwała od mojego dziecka. Tak jak ktoś napisał babcia ma rozpieszczać.
        Myślę, że moje dziecko będzie na tyle samodzielne, ze nie będzie mnie obarczało
        wychowaniem swoich dzieci, gdy będę miała 60 czy 70 lat. Bo rzeczywiście łatwo
        jest urodzić, a trudniej wychować.
        Aha nie każda mama po 4 miesiacach macierzyńskiego musi wracać do pracy.
        • anka2344 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 01.01.06, 16:33
          o matko! Właśnie przeczytałam, że dziecko ma 13 miesięcy! Kaylii bardzo dobrze,
          że nie ogrnaiczasz słodycze w tym wieku. Mysłałam, że to 3 latek.
          • kaylii Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 02.01.06, 12:28
            Cóż, chyba zakończę tę dyskusję, bo już wiem, co powinnam zrobić z tym
            problemem...Podsumowując wszystkie posty doszłam do wniosku, że każdy rodzic ma
            swoje metody wychowawcze i bardzo dobrze, przecież każde dziecko jest inne...
            Nie ma co sie spierać, czy dziecko w tym wieku (13 m-cy), powinno jeśc słodycze,
            czy nie. Każdy rodzic postąpi tak, jak uważa. Ewentualne konsekwencje będzie
            przecież odczuwał na własnej skórze. Muszę jeszcze dodać, że mój synek jest
            alergikiem, ale dziadkowie, jakby w to nie wierzą, bo cały czas proponują dawać
            mu do jedzenia zakazane produkty, choć mówię im wielokrotnie, że tego, czy
            tamtego nie może, jestem więc cierpliwa i powtarzam nawet po raz setny...Może
            pamięć dziadkom po prostu szwankuje. Babcia jednak uparcie twierdzi, że powinno
            się dawać dziecku alergizujący produkt w minimalnych ilościach, żeby organizm
            sie przyzwyczaił...Mój lekarz chyba ma inne zdanie, ale to już temat na inny
            post. Niektórzy tu w tym wątku słusznie zauważyli, że to nie o tego "lizaka" tak
            naprawdę chodzi, ale o nagromadzenie się kilku problemów jednocześnie, a mnie ta
            ciągła walka z dziadkami po prostu męczy...Pewnie najprościej byłoby się
            wyprowadzić i mam nadzieję, że niedługo tak się stanie.
            Dziękuję wszystkim za rady i krytykę również. Na pewno wyciągnę same pozytywne
            wnioski.Wszystkiego najlepszego w Nowym roku.
            • ka1311 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 03.01.06, 15:43
              Mam znajomą, której dziecko, również alergik, było przez dziadków karmione z
              uporem właśnie tymi zabranianymi produktami. Coś w tym jest smile. Skuteczna
              okazała się wspólna wizyta u alergologa. Znajoma najpierw powędrowała do
              lekarza sama i przedstawiła problem. Umówiły się (pani doktor i znajoma) na
              kolejną wizytę, na którą pani doktor przyniosła dość drastyczne zdjęcia
              zmienionej alergicznie skóry dzieci. Na wizytę pod byle pretekstem udała się z
              niedowierzającą babcią. Po wizycie problem zniknął.
              • tylkonietenis Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 03.01.06, 18:51
                A ja kiedy moje dziecko opowiedziało mi sytuację dokarmiania go przez babcię
                słodyczami (z upomnieniem dziecka "tylko nie mów mamie"), drastycznie
                ograniczyłam kontakty dziecka z dziadkami. Skoro oni nie szanują mojego sposobu
                wychowywania dziecka, ja nie zamierzam zaspakajać ich potrzeby przebywania z
                wnuczką. Nie mówiac juz o straconym do nich zaufaniu.
                • krzys111 Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 03.01.06, 19:44
                  droga tylkonietenis i bardzo glupio zrobilas, ukaralas przedewszytskim dziecko
                  i siebie. Poczytaj troche uwazniej posty w tej dyskusji, moze sie przydac...
                  • tylkonietenis Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 04.01.06, 20:20
                    drogi krzys111, pozwolisz, że to co robię i kogo krzywdzę, ocenię samodzielnie.
                    Nie czytałam postów w tej dyskusji zdanych oprócz pierwszego i do niego właśnie
                    się ustosunkowałam.
    • blamblam Re: Co robić kiedy dziadkowie nie słuchają polece 04.01.06, 12:07
      nie lubię uogólnień i wrzucania wszystkich do jednego worka. to że ktoś daje
      swojemu dziecku słodycze bez skutków dla zebów i wagi nie znaczy że bedzie tak
      w przypadku innego dziecka. Kazde ma swoją naturę i fizjologie. Tak jak
      dorośli. Jedni mają mocne zeby inni slabe, jedni dobrą przemiane materii inni
      gorszą więc argument: dawajmy slodycze bo ja daję i nic złego z tego nie wynika
      jest chyba kiepski. fakt że mąż autorki wcinał slodycze przez całe życie i ma
      zdrowe zeby nie znaczy ze tak bedzie w przypadku ich dziecka.
      Gwoli ścisłości: nie jestem przeciwniczka slodyczy i sama je w rozsadny sposób
      swojemu dwulatkowi daję.
      Rzecz druga. Wszyscy wiemy że pamięć ludzka bywa zawodna i obraz tego co było w
      przeszłości tez sie z czasem zmienia. tak wiec argument teściowej że dawała
      swojemu dziecku slodycze niekoniecznie musi być zgodny z prawdą. Nie twierdze
      że nie jest. Nie musi. Moja teściowa długo nie mogła załapac dlaczego upieram
      się przy modyfikowanym mleku, dlaczego czekam do 9 miesiaca synka z jogurtami,
      dlaczego gdy miał 7 miesiecy upieram sie żeby nie dawać mu pieczywa. Uważała ze
      przesadzam bo ona mojemu mężowi dawała normalne mleko i nic mu nie było.
      Pomijam argument o jakosci mleka dzis i 30 lat temu. Ale któregoś dnia
      przyjrzalam sie zdjeciom męża z dziecińsrtwa, szzczególnie tym kolorowym (ma
      kilka) i zauważyłam ze ma czerwone plamy na buzi. No i teściowa przyznała sie
      że był troche uczulony. tyle ze nikt sie 30 lat temu tym nie przejmował. Pewnie
      podobnie było ze slodyczami. co do sposobów komunikacji z dziadkami i wogóle
      relacji z nimi w kwestii wychowywania dziecka odnioslam sie wyzej wiec nie bede
      sie powtarzac.
    • mama_majki :))))) 05.01.06, 13:45
      Na dziadkow nie ma rady. Albo przestaniesz sie wkurzac albo nie dajesz im
      wnuczka. Z moimi rodzicami jest to smao - jak nie czekolada to lizaki, jak nie
      lizaki, to kakao, jak nie kakao to leki do zabawy... Masakra. Modle sie tylko,
      zebym nie byla taka sama babcia jak moja mama hehe

      Pozdrawiamy. Kasia i Maja (24.07.2003)
      ________________________________________
      Majeczka maj law smile)))
      • kura17 Re: :))))) 05.01.06, 13:54
        Kasiu, czy Ty jestes z krakowa?... i pracujesz teraz w w-wie?...
        ... bo jesli tak, to ja chyba Cie znam wink
        • mama_majki Re: :))))) 05.01.06, 13:58
          Niestety nie z Krakowa. Ale fajnie, ze taki zbieg okolicznosci smile)))

          Pozdrawiamy. Kasia i Maja (24.07.2003)
          ________________________________________
          Majeczka maj law smile)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka