Gość: Anias
IP: *.*
17.01.02, 00:21
No i doczekałam się. Wczoraj byłam przez 20 minut w pracy z Markiem (2lata i 8 miesięcy) i dziś dotarła do mnie (pośrednio) opinia jednej z moich koleżanek, że Marek jest rozpuszczony, wchodzi mi na głowę i strasznie absorbuje otoczenie swoją osobą. A ja byłam taka dumna z jego zachowania! Powiedział "dzień dobry" i "do widzenia", dał wszystkim "cześć" i stwierdził, że on "tylko trrrochę poprrrraciuje" ("r" wymawia wręcz przesadnie). Fakt, że wszędzie go było pełno, bo to tyle nowych rzeczy: i komputery, i drukarki, i fax, i kabli mnóstwo!!! Toż to po prostu raj dla mojego majsterkowicza. Ale czy można winić dziecko za ciekawość świata - to chyba dobrze, że tak go wszystko interesuje? Chcę podkreślić, że strat nie było!I choć nie rozumiem jak z tej 20 minutowej wizyty można było wyciągnąć tak daleko idące wnioski (o tym wchodzeniu na głowę chociażby) to jednak trochę zabolało. Z jednej strony nie zgadzam się z tą opinią, a właściwie z podejściem do dziecka, które u podstaw takich sądów leżą, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę ,że ktoś patrząc z boku jednak widzi więcej, a dla mnie - matki zaślepionej miłością jej dziecko jest najwspanialsze. Ciekawa jestem waszej opinii. Co dla was oznacza "rozpuszczenie" i "wchodzenie na głowę rodzicom" w tym wieku. Czy można wymagać od takiego malucha (zwłaszcza bardzo żywego i energicznego), żeby zrozumiał, że są miejsca w których powinien się zachowywać zupełnie inaczej niż zwykle (najlepszy przykład - kościół!). Oczywiście tłumaczę mu, że nie wolno hałasować, biegać itp, ale żeby wyegzekwować to na dłużej niż na chwilę musiałabym go związać i zakneblować! Uważam, że pewne, drobne sukcesy wychowawcze już mam na swoim koncie, ale staram się do tego dochodzić szanując moje dziecko jako małego człowieka - może to wygląda na zbytnią uległość?. Podejrzewam, że opinia mojej koleżanki wynika z założenia, że my dorośli jesteśmy silniejsi i możemy pewne postawy i zachowania wyegzekwować niezależnie od woli i charakteru naszych dzieci - tresura?Co wy na to?A.