Dziś mialam, dla mnie trudną sytuacje i czuje potrzebe podzielenia się nią z
Wami. Poprosiłam dzis moją mamę aby zostala z malutką, bo ja musialam iśc do
lekarza (angina mnie złapała wrrrr)Przychodnia blisko, więc wiedziałam,że
szybko będę z powrotem. Mała a kurat zasneła jak się zamieniłyśmy. Nie minęła
godzina, wracam a tu na klatce juz wrzask słychać. Możecie mi wierzyć w życiu
nie słyszałam takiego wrzasku, ryku. Marysia nie raz widziała swoją babcie,
no ale też zawsze ja byłam. a tu została sama.Obudziła się w łóżeczku i
spojrzała na swoją babcie i w ryk i jeszcze większy ryk jak wzieła małą na
ręce. Dopiero jak weszłam i przytuliłam małą to się uspokoiła.
Co poradzić, przecież nie raz będą takie sytuacje ? Czy to taki pieszczoch
czy co ? Potem jeszcze długo przezywała, pojekując sobie.
Też się zastanawiam nad czymś innym, wczesniej jak mama moje brała ją na
ręce też płakała ( kilka ładnych razy ). I po tym wszystkim jak sie uspokoiła
i znowu spojrzała na moją mae to znowu była podkuwka

Na innych tak nie
reaguje. Mama nie uzywa perfum specjalnie. Co radzicie ? Córa ma 2,5 miesiąca.
----------
Jako dysgraf za wszystkie błędy przepraszam.