21.03.07, 08:45
Jak sobie radzicie z niechęcią tatusiów do zajmowania się dziećmi. Ja mam
dwóch synów 5 i 7 lat. Wyobrażałam sobie rodzinę jako partnerstwo - we
wszystkich sprawach - w wychowywaniu też. Niestety - mój mąż ma inne zdanie -
dla Niego liczy się tylko praca. Dzieci traktuje jak zło konieczne, jest zły
i niezadowolony jak musi odebrać ich z przedszkola czy zająć się nimi w ciągu
dnia....Ja już nie mogę słuchać tych narzekań...przecież to są Jego dzieci i
bardzo Go lubią, jest dla nich autorytetem a on się opędza od nich jak od
much......Ręce mi opadły kompletnie. Czy macie (lub miałyście podobne
sytuacje? Jak sobie radzicie z tym?
Obserwuj wątek
    • jagoda9939 Re: Tatuś 21.03.07, 08:53
      przynajmniej jest z Wami i jak piszesz choć zarabia na utrzymanie..."tatuś"
      mojego synka, zostawił mnie jak się dowiedział, że jestem w ciąży. Twierdził,
      że przez dziecko nie skończy studiów, że najpierw chciał się dorobić samochodu
      a potem dziecko, że on teraz nie chce...po 15 miesiącach znów "wpadł" wink)))

      ani moim ani tym drugim się nie zajmuje...
      teraz jeździ nowym samochodem
      i wciąż twierdzi, że bardzo kocha swoje dzieci i że jak dorośnie będzie im
      kupował wranglery
    • jagoda9939 Re: Tatuś 21.03.07, 08:57
      mnie się wydaje, że do roli ojcostwa trzeba po prostu dorosnąć, nie zmusisz go
      w żaden sposób, a im większy nacisk będziesz wywierać, tym większy on będzie
      stawiał opór...

      a mówie Ci jacy świetni są dziadkowie z takich facetów co to swoimi się nie
      interesowali
      • kikunia407 Re: Tatuś 21.03.07, 09:06
        DziEki za to co napisałaś....ja coraz większą mam świadomość, że tego nie
        zmienię...szkoda mi tylko, bo teraz jest szansa jeszcze, żeby nawiązać kontatkt
        z chłopakami. Pocieszam się tylko, że jeżeli chociaż jedno z rodziców (czyli ja)
        stanie na wysokości zadania to może uda mi się wychować normalne dzieci. W tej
        chwili trudno mi się jeszcze pożegnać z tym wyobrażeniem i przekonaniem, że
        obydwoje powinniśmy angażować się w wychowanie dzieci....Ale im szybciej się
        pożegnam to chyba tym lepiej...
        Bardzo Ci współczuję, że musisz sama zajmować się swoim dzieckiem ale myślę
        sobie też, że jest to inwestycja, która kiedyś zaprocentuje...
        Może mój mężuś będzie fajnym dziadkiem....jak go stres nie zeżre wcześniej i
        gonitwa za kasą....
    • justi54 Re: Tatuś 21.03.07, 09:01
      Ja mam sytuację wręcz odwrotną my z mężem dosłownie wyrywamy sobie małego z
      rąk. Mąż jak tylko przyjdzie z pracy to natychmiast zajmuje się i bawi z synem,
      aż do wieczora. A wsoboty i niedziele jesli nigdzie nie wyjeżżamy to muszę
      prosic ich aby raczyli przybyć na obiad bo jak wyjdą rano obładowani sprzętem
      sportowym to chetnie wróciliby w nocy. Moja rada jest taka. Czy twój mąż ma
      jakieś hobby w które mógł by wciągnąc synów. Przecież 5 i 7 latki to doskonali
      partnerzy w uprawianiu już wszelkiego rodzaju sportów. Może takie wspólne
      spędzanie wolnego czasu zbliży ich do siebie nawet niech to będą na początek
      gry komputerowe. Jesli pasją męża jest jego praca to może coś z tej "działki".
    • makurokurosek Re: Tatuś 21.03.07, 10:52
      zastanawia mnie tylko jedno, kto podjął decyzję o posiadaniu dzieci, czy to była
      wasza wspólna decyzja, czy tylko twoja. Jeżeli wasza wspólna to może
      przeanalizuj w którym momencie zmieniła się jego postawa i co mogło na nią
      wpłynąć. Jeżeli to była tylko twoja decyzja, lub on się zgodził pod wpływem
      nacisków z twojej strony to chyba sprawa jest jasna.
    • e-dziunia Re: Tatuś 21.03.07, 12:59
      Mój mąż też miał takie przejawy, ale w porę trafiłam do szpitala na 1,5 tygodnia
      i od tej pory jest w córce dosłownie zakochany. Nie oznacza to wprawdzie, że
      często bierze ją na spacery i układa domki z klocków, wręcz przeciwnie, nie robi
      tego prawie wcale, ale stał się dla niej bohaterem, który ją zawsze i przed
      wszystkim obroni. I Mała uwielbia z tatusiem tańczyć, to wychodzi im najlepiej smile

      Moja propozycja, albo zafunduj sobie jakiś niedługi pobyt w sanatorium (to
      łatwiej wyjaśnić niż wczasy ;P ), albo przyjrzyj mu się jeszcze raz, może jednak
      ma jakieś zalety smile

      Pozdrawiam smile))
      • kikunia407 Re: Tatuś 21.03.07, 14:59
        Pomysł z sanatorium jest całkiem niezły!!!!A zalety to napewno ma jakieś ten
        mój chłop tylko gorzej z priorytetami; nie mogę zaakceptować faktu, że dla
        niego dzieci nie są priorytetem
        • mama303 Re: Tatuś 21.03.07, 15:30
          nie mogę zaakceptować faktu, że dla
          > niego dzieci nie są priorytetem

          Napewno są priorytetem tylko jest wygodny i sie wykreca bo wie że Ty za niego
          wszystko zrobisz. To dość częste. Recepta na to jest jak najczęstsze i długie
          zostawianie tatusia z dziecmi sam na sam. Inaczej nie ma szans na zżycie się.
          • mgla_jedwabna Re: Tatuś 21.03.07, 16:32
            a moze sa, tylko objawia sie to w ten sposob, ze ciesko pracuje dla ich dobra itp.? mowie tu o takim staroswieckim modelu rodzica, ktory oddalby zycie za swoje dzieci, ale bawic sie z nimi nie bedzie! To dosc banalne stwierdzenie, ale niektorzy (zwlaszcza faceci) nie umieja okazywac uczuc i nie znaczy to przeciez, ze ich nie maja.
    • mgla_jedwabna Re: Tatuś 21.03.07, 16:13
      Byc moze jest tak:

      - facet jest zmeczony i chce odpoczac po pracy a dzieci "wlaza mu na glowe", wiec sie od nich "opedza jak od much"

      - nie umie znalezc kontaktu z takimi maluchami- niektorzy potrafia dogadac sie z dzieckiem okolo 10letnim, a do szkrabow nie maja podejscia i juz

      - to sa chlopcy czy dziewczynki? niektorzy ojcowie moga miec poczucie, ze "nie maja o czym prozmawiac" z takim dzieckiem. bo co to za temat dla faceta- lalki? (ja nie mowie, ze dziewczynki bawia sie wylacznie lalkami, ale wielu facetom sie tak wydaje)

      - nie czuje sie pewnie w roli ojca, tzn. nie jest pewny, ze umie sie nimi dobrze zajac i boi sie krytyki z twojej strony. nie czestujesz go czasem uwagami typu "jak ty mu ten szlik zawiazales!" albo "czemu zupka niedojedzona?" jak juz zajmie sie ymi dziecmi? moze zreszta i bez takich uwag wydaje mu sie, ze on nie zawiaze szaliczka tak ladnie jak mama i juz...

      - albo po prostu nie ma pomyslu, co z tymi bachorami poczac. Przydadza sie moze konkretne wskazowki- tu jest gra, tam klocki, jak sie zmeczy, to poczytaj bajke, jak bedzie brykac- wyprowadz na hustawki.

      Moze zastosuj wobec meza metode jak wobec dzieci, tzn. chwal niemal do przesady za kazdy przejaw dobrej woli w stosunku do dzieci? " Jak ty mu ladnie czytasz bajki, ja tak nie potrafie" " Jak ty to robisz, ze ona przy tobie jest taka grzeczna?" itd.
      • e-dziunia Re: Tatuś 21.03.07, 16:36
        Jak dla mnie mgła idealnie to ujęła, nic dodać nic ująć smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka