Dodaj do ulubionych

szkolana ubikacja

21.10.07, 18:54
Moj syn ma 4 lata, chodzi obecnie do zerowki w Anglii. Wszystko by
bylo ok ale on nie lubi chodzic do szkolnej ubikacji i bardzo czesto
przychodzi posikany lub nawet "posrany". Rozmawialam z nim
wielokrotnie i wiem ze nie korzysta z ubikacji tylko dlatego ze woli
tom co mamy w domu i czyma wszystko w sobie az wkoncu jest zapozno i
ma pelne spodnie. Nie wiem juz jak postepowac i co mowic bo on ze
wszystkim co powiem sie zgadza ale wsumie zawsze wychodzi na to
samo. Prosze poradzcie cos....
Obserwuj wątek
    • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 21.10.07, 19:07
      Bo wysyłanie czterolatka do zerówki to głupota...
      • kropkacom Re: szkolana ubikacja 21.10.07, 19:16
        > Bo wysyłanie czterolatka do zerówki to głupota...

        Nie wiem jak wygląda angielska zerówka ale chyba nie przypomina naszej. Ja bym
        sie bardziej zainteresowała czy nie dzieje się wokół dziecka coś nie tak. Może
        pójdź do owej ubikacji z nim. Na przykład jeszcze przed zajęciami. No i
        porozmawiaj z opiekunami w tej szkole.
        • zetbeel Re: szkolana ubikacja 21.10.07, 19:31
          kropkacom napisała:

          > > Bo wysyłanie czterolatka do zerówki to głupota...
          >
          > Nie wiem jak wygląda angielska zerówka ale chyba nie przypomina
          naszej. Ja bym
          > sie bardziej zainteresowała czy nie dzieje się wokół dziecka coś
          nie tak. Może
          > pójdź do owej ubikacji z nim. Na przykład jeszcze przed zajęciami.
          No i
          > porozmawiaj z opiekunami w tej szkole.


          Najpierw, to dowiedz się od dziecka, dlaczego nie chce chodzić do
          tej ubikacji. Napewno ma powody, które powinnaś poznać najpierw.
        • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 21.10.07, 22:45
          kropkacom napisała:

          > Nie wiem jak wygląda angielska zerówka ale chyba nie przypomina naszej.

          Nie przypomina - to znaczy lepsza? Nawet żeby miała te kible ze złota, to nie zmienia faktu, że zerówka nie jest dobrym miejscem dla czterolatka. Właściwym miejscem dla dziecka w tym wieku jest rodzina.
          Nie sądzę, żeby lepszy był też tam personel - skoro albo nie dostrzega, albo nie potrafi rozwiązać problemu. Myślę nawet, że dzieciak może tam robić za "głupiego Polaczka" i może problem stąd wynika?
          • zzz12 Re: szkolana ubikacja 21.10.07, 23:10
            Dla ciebie to glupota, dla mieszkancow UK- obowiazek szkolny. W UK
            wszystkie dzieci zaczynaja szkole w tym wieku (obowiazkowo), tak dla
            twojej informacji.
            • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 21.10.07, 23:14
              A obowiązek nie może być głupotą? Tak dla mojej ciekawości...
              • zzz12 Re: szkolana ubikacja 21.10.07, 23:32
                obowiazek jest obowiazkiem, bez wzgledu na to, co o nim myslisz
                (placenie podatkow na rzecz finansowania niektorych politykow i
                partii tez mozna uznac za glupote, i co z tego?). Za niewywiazywanie
                sie z obowiazku szkolnego groza kary.
                Dziecko 4-letnie w kazdym kraju zreszta jest juz wystarczajaco
                dojrzale do socjalizacji i zaistnienia w grupie rowiesniczej, to
                przetrzymywanie 4-latka w domu, w izolacji od rowiesnikow jest
                bardziej patologiczne, niz wyslanie go do przedszkola czy szkoly ( w
                przypadku UK).
                • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 16:36
                  zzz12 napisała:


                  > to przetrzymywanie 4-latka w domu, w izolacji od rowiesnikow jest
                  > bardziej patologiczne, niz wyslanie go do przedszkola czy szkoly

                  Muszę przyznać, że jest to niezwykle śmiała teza. Sama wymyśliłaś, czy ci ktoś wcisnął ten kit?
            • zetbeel Re: zzz12 dla uściślenia twojej informacji 22.10.07, 00:28
              Dla uściślenia podaję link, dotyczący obowiązku szkolnego w wieku
              ukończonych pięciu lat
              www.polskachata.co.uk/content/view/275/57/
              Drugi link
              www.mojawyspa.co.uk/modules.php?name=News&file=article&sid=17732
          • makurokurosek Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 09:32
            Czy ty zatrzymałeś sie w rozwoju społecznych na poglądach z XIXw, według ciebie
            kobieta ma całe życie siedzieć w domu i zajmować się twoim gospodarstwem. To
            normalne, że czterolatki chodzą do przedszkola, dziecko w tym wieku oprócz matki
            potrzebuje do normalnego rozwoju emocjonalno- społecznego kontaktu z
            rówieśnikami ( czego jak widać w twoim przypadku zabrakło).
            dodatkowo masz jak widać wiele kompleksów
            Myślę nawet, że dzieciak może tam robić za "głupi
            > ego Polaczka" i może problem stąd wynika?
            Radze wybrać sie do psychoterapeuty aby nie skrzywdzić własnych dzieci i żony.
            Do autorki postu, proponuje iść z małym do tej toalety, dowiedzieć się co tam
            jest nie tak. Odpowiedz może być bardzo prozaiczna , np może nie wiedzieć jak
            spuścić wodę, może nie sięgać do toalety. Po prostu sprawdź z nim sama co jest
            nie tak
            • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 11:50
              Poglądy Koleżanki Sun of the Beach nie są nawet z XIX w. W XIX w.
              kobiety z wyższych klas społecznych nie pracowały zawodowo, ale nie
              siedziały cały czas z dziećmi, bo od tego były niańki i guwernantki.
              A kobiety ubogie pracowały czy to w polu i gospodarstwie, w
              warsztatach, sklepach, fabrykach, jako służące, przekupki etc., nie
              mówiąc o tym, że prowadzenie domu wymagało wtedy znacznie więcej
              pracy fizycznej niż dziś. Więc matki wtedy zajmowały się dziećmi
              znacznie mniej niż dzisiaj i jakoś wszystko trwało, a ludzkość nie
              ulegała zbiorowemu szaleństwu. Pomysły o tym, żeby dziecka nie
              zostawić ani na chwilę pod opieka babci, opiekunki, nie oddawać do
              przedszkola, karmić piersią na żądanie przez 4 lata, spać z
              dzieckiem do 10 roku zycia, a przynajmniej usypiać, nie wychodzić na
              imprezy chyba do matury dziecka, etc. biorą się stąd, że część pań
              po prostu nie ma innych zajęć w życiu i musi je sobie wypełniać
              zabiegami wokół dzieci, które wcale nie muszą być z tego powodu
              szczęśliwe. I jako ideał przedstawia się kobietom jakąś
              rzeczywistość, ktorej nigdy nie było.
              • makurokurosek Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 12:01
                W XIX w kobiety zaczęły walczyć i domagać sie swoich praw do człowieczeństwa, a
                nie tylko prawa do bycia " mięsem" dla swojego jedynego pana jakim jest mąż i
                liczenia na jego łaskę. W XIX w kobieta pomimo , że pracował nie była traktowana
                na różni z mężem, nie miała żadnych praw.Oby jak najmniej takich nawiedzonych i
                zacofanych słoneczek.
                • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 12:27
                  Oczywiście, że w XIX w. kobiety zaczęły walczyć o swoje prawa, ale
                  mnie nie o to chodziło. Chodziło mi o to, że nawet w XIX w., kiedy
                  kobiety jeszcze tych praw nie miały, nie zajmowały się swoimi
                  dziećmi tyle, ile wymagają dzisiaj od swoich koleżanek dzisiejsze
                  forumowiczki, wpędzając normalne, przyzwoite matki, w stałą rozterkę
                  i wyrzuty sumienia.
            • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 17:01
              Ups, nie zauważyłem, że tu taka korespondencja do mnie i na mój temat... Przed wypowiadaniem tak arbitralnych sądów radziłbym co nieco poczytać i to nie porady w Pani Domu... Idąc dalej za waszymi poglądami, to może przywróćmy żłobki tygodniowe. Znam też środowiska, w których normalną rzeczą jest oddawanie dzieci "na wychowanie" do bidula (nie żeby coś złego się działo w rodzinie, ale przecież dom dziecka po to jest...). Jestem gorącym zwolennikiem rodzin wielodzietnych i wielopokoleniowych, ale czytając niektóre tu wypowiedzi, widzę jasno, że nie wszyscy powinni mieć dzieci...
              • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 17:26
                Szanowna Koleżanka ma skłonności do przesady. Jest chyba różnica
                między żłobkiem tygodniowym dla dziecka poniżej 3 lat, bo takie
                posyła się do żłobka, a posłaniem 4 latka do przedzkola. Sama do
                przedszkola w dzieciństwie nie chodziłam, dzieciństwo spędzone wśród
                dorosłych uważam za coś wyjątkowo nudnego i przez całe dzieciństwo
                chciałam być już dorosła, żeby się to skończyło, i wykorzystywałam
                każdą możliwą okazję, by nie być w domu, bo wszędzie było ciekawiej.
                Dla jasności: moi rodzice nie byli zdegenerowanymi alkoholikamia,
                ale katolickimi inteligentami i byłam wychowywana bardzo starannie,
                chociaż trochę staroświecko. Zreztą moja niepracująca matka też
                zatrudniała opiekunki, które wychodziły ze mną na spacer, co zapewne
                Twoim zdaniem oznacza skandaliczne zaniedbywanie własnego dziecka i
                podrzucanie go jak kukułka, a dla mnie i tak było ciekawsze i
                przyjemniejsze, niż takie spacery z własną matką, na której stałe
                towarzystwo byłam skazana. Zawsze to była jakaś odmiana, chociaż
                niestety nie zapewniała mi tego, czego najbardziej pragnęłam tzn.
                towarzystwa innych dzieci. W I klasie podstawówki od razu stałam się
                pośmiewiskiem kolegów, bo nie umiałam nawiązać kontaktu z innymi
                dziećmi i trudności w nawiązywaniu kontaktów twały wiele lat.
                Dokonałam gigantycznego wysiłku, by je przezwyciężyć. I dlatego
                żadnym dzieciom nie życzę, by przechodziły to, co ja.
                • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 17:52
                  Wiesz może i bym podyskutował z tobą, ąle twoje osobiste wycieczki są tak prymitywne, że coś ciężko mi uwierzyć w to twoje "staranne wychowanie".
                  • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 18:05
                    Dziękuję uprzejmie za komplementy. Żadnych wycieczek osobistym pod
                    Twoim adresem nie robiłam, skonstatowałam oczywisty fakt, że
                    istnieje rożnica między posłaniem niemowlaka do żłobka tygodniowego
                    i 4 latka do przedszkola na kilka godzin dziennie i zrównywanie tych
                    rzeczy nie jest właściwe. Pozwoliłam sobie też na uwagę, że być może
                    zatrudniania opiekunki, by wyszła z dzieckiem na spacer, jest
                    porzucaniem dziecka, bowiem taka kwalifikacja tego rozwiązania
                    zdarza się na forum (obca kobieta wychowująca moje dziecko etc.).
                    Większość postu była poświęcona moim doświadczeniem z dzieciństwa,
                    więc na prymitywne wycieczki pod Twoim adresem nie było po prostu
                    miejsca. Zaś Twoja agresywana reakcja i z drugiej strony rezygnacja
                    z rzeczowej dyskusji mówi chyba sama za siebie.
              • makurokurosek Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 18:48
                nie czytam "pani domu" bo szkoda by mi było na to czasu, w razie potrzeby
                korzystam z fachowej literatury. Nie słucham również Radia Maryja, którego
                prawdopodobnie jesteś słuchaczem. O rodzinach wielodzietnych wiem z
                doświadczenia, gdyż mam trójkę rodzeństwa. Ale pochodzę chyba z jakiejś
                patologicznej rodziny wielodzietnej, bo moi rodzice zamiast zostać z nami i
                zająć sie wychowaniem swoich dzieci przez 24h/ dobę ,osiem godzin pracowali aby
                mieć kasę na chleb , późniejsze studia, na wybudowanie 200m domu, który miał
                zapewnić każdemu z nas dach nad głową. Faktycznie powinni mieć gdzieś nasze
                wykształcenie ( bo z jednej pensji ojca , a później z 700zł renty po nim, nie
                było by stać mamy na jednoczesne utrzymani trójki dzieci na studiach , i
                wychowywaniu czwartego)
                Moje dziecko chodzi do żłobka bo ja prowadzę własną działalność, dla mnie jest
                to rewelacyjny układ, mała jest siedem godzin w żłobku, w trakcie których ja
                mogę prowadzić rozmowy z klientami, mogę sie rozwijać, jednocześnie gdy mała
                jest chora nie ma problemu aby została w domu do całkowitego wyzdrowienia.
                Dla mnie chore jest zamykanie kobiety w domu, narobieniu jej dzieciaków aby
                miała sie czym zająć i nie myślała o głupotach i ambicjach.
                Ciekawe skoro jesteś taki prorodzinny to czemu ty nie zajmiesz sie wychowywaniem
                swoich dzieci, czemu ty nie zrezygnujesz z pracy. W sumie możesz zamieszkać na
                wsi żywić się tym co wyhodujesz, nic więcej chyba ci do szczęścia nie jest
                potrzebne
                • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 20:06
                  Wiesz kotku - jak pisałem to co powyżej to... byłem w trakcie gotowania obiadu, bo żona była w pracy... Reszta to mniej więcej to samo, co do srebrnejrybki...
                  • makurokurosek Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 13:00
                    to bardzo się ciszę chłopcze, że spełniasz się w roli ojca i porzuciłeś ambicje
                    zawodowe, pracę na rzecz wychowywania dzieci. Chwali sie.
                    PS czyżby żona więcej zarabiała.
                    • zetbeel Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 17:08
                      makurokurosek napisała:

                      > to bardzo się ciszę chłopcze, że spełniasz się w roli ojca i
                      porzuciłeś ambicje
                      > zawodowe, pracę na rzecz wychowywania dzieci. Chwali sie.
                      > PS czyżby żona więcej zarabiała.

                      A może bezrobotny i nie ma innego wyjścia, jak zająć się domem i
                      dziecmismile
                      • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 18:59
                        Widzę, że przeraża was myśl, że świt może być trochę bardzej skomplkowany, niż wasze prymitywne wyobrażenia o nim i dlatego staracie się przejawy tego zakrzyczeć. Biada, biada - niebo jest pełne świateł i barw, a człowiek stara się je zaktyć swoją małą ręką...
                        • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 20:19
                          rozumiem, że to my jesteśmy prymitywne i źle wychowane (konkretnie
                          ja, bo robię "osobiste wycieczki" pod Twoim adresem), natomiast Ty
                          dyskutujesz z nami kulturalnie, rzeczowo i za pomocą argumentów.
                          Cóż, życzę powodzenia
                          • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 20:26
                            No cóż, taka moja karma - podciągać pospólstwo na wyżyny... Dzięki za życzenia powodzenia - przyda się, bo jak widzisz, łatwo nie jest
                            • makurokurosek Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 20:49
                              a ja nadal nie wiem czy ty pracujesz czy nie pracujesz i zajmujesz sie
                              wychowaniem dzieci. widać już taka prymitywna jestem, że nie potrafię odczytać
                              twoich wypowiedzi, może to wynik tej patologicznej rodziny wielodzietnej, która
                              nie miała czasu zająć sie swoimi dziećmi
                              • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 21:23
                                Naprawdę myślisz, że to czy pracujemy, czy nie, co robimy, liczba zer na koncie, liczba m2 pod dachem, to rzeczy, które najtrafniej nas określają?
                                Polecam www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=120 stare, ale ciągle aktualne
                                • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 23:04
                                  Naprawdę myślisz, że to czy pracujemy, czy nie, co robimy, liczba
                                  zer na koncie
                                  > , liczba m2 pod dachem, to rzeczy, które najtrafniej nas określają?
                                  Liczba zer, m2, na pewno nie, ale to, co robimy, i owszem. Człowiek
                                  jest członkiem rodziny, wspólnoty sąsiedzkiej, jeśli wierzący, to
                                  parafii czy jakiejś wspólnoty, mieszkańcem miasta, obywatelem swego
                                  kraju etc. i ma wobec tych wspólnot pewne obowiązki, tak samo, jak
                                  wobec rodziny. I oprócz wymiany pieluch dzieciom powinien coś z
                                  siebie społeczeństwu dawać, a społeczeństwo powinno mu za to
                                  godziwie płacić. Poza tym już św. Paweł napisal, że kto nie pracuje,
                                  niech też nie je. I taki wzór dobrze jest też pokazać dzieciom,
                                  które się wychowuje, bo chyba nie sądzisz, że wychowanie polega
                                  wyłącznie na wymianie pieluch i przytulaniu, jak sądzą niektóre
                                  matki-Polki na forum. Wychowanie polega na wpajaniu wartości i
                                  uczeniu życia w świecie, a najlepiej to robić na własnym
                                  przykładzie. Ale pisać nie warto, bo skoro jestem pospólstwem, które
                                  musisz podciągać na wyższy poziom, i na dodatek nie byłam starannie
                                  wychowana, to i tak nie potraktujesz tego poważnie.
                                  • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 23:06
                                    Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona
                                    trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w
                                    swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz
                                    niech Ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do
                                    wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

                                    Sam polecałeś ten tekst, proszę.
                                    • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 23:11
                                      Dokładnie, dokładnie... Ale w Piśmie Św., które cytowałaś, jest też o słomce i belce...
                                  • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 23:09
                                    No nie przekreślaj się tak. Wiara w siebie czyni cuda! Jak się postarasz na pewno się podciągniesz - chociaż ciut, ciut i już za parę lat może będziesz złota?
                                    Ps. Pisząc "co robimy" miałem na myśli pracę, zawód, a nie te oczywistości, o których piszesz.
                                    • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 24.10.07, 00:23
                                      Pisząc "co robimy" miałem na myśli pracę, zawód, a nie te
                                      oczywistości, o k
                                      > tórych piszesz.

                                      Nie rozumiem. Dla mnie praca i zawód, to jest część istnienia w
                                      społeczeństwie i forma służby bliźniemu, powołanie. Oczywiście służy
                                      też zarabianiu pieniędzy, bo powietrzem jednak żyć się nie da, a
                                      zwłaszcza nakarmić dzieci, ale za miarę, którą mogę ocenić
                                      człowieka, jest nie to, ile zarabia, ale to, co po sobie pozostawi w
                                      różnych sferach: rodzinnej, społecznej, sąsiedzkiej itd. I trudno
                                      nie zauważyć, że praca umożliwia pozostawienie po sobie czegoś i
                                      zostawienia bliźnim jakiegoś dobra. Ale ponieważ jestem prymitywnym
                                      pospólstwem, więc nie warto brać pod uwagę głupot, które piszę.
                                      • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 24.10.07, 16:10
                                        srebrnarybka napisała:


                                        Ale ponieważ jestem prymitywnym
                                        > pospólstwem, więc nie warto brać pod uwagę głupot, które piszę.

                                        Ale, zgodnie z zasadą: Wysłuchaj nawet tępych i nieświadomych, uważnie je czytam.
      • jacksparrow1 Re: szkolana ubikacja 24.10.07, 16:11
        Z pewnoscia jest to Junior Kindergarten i dzieciaki ida do tej
        instytucji od 4 lat.Nie jest to glupota.W Stanach i Kanadzie tez tak
        jest.Poki sie syt. nie rozwiaze to zakladaj dziecku good nights - sa
        takie majtadasy ktore zaklada sie dzieciom ktore sie mocza w
        nocy.Wyglada to jak normalne majteczki.Moze w Angli jest to pod
        innym tytulem - popatrz.NIe bedzie dzieciak zawstydzony jak mu sie
        przytrafi, a jak sie przytrafi to moze sie zmienic.o i odpytaj
        dlaczego nie chce isc do tej ubikacji.Moze potrzeba mu czegos z
        domu.Moja corka swego czasu tez nie chciala chodzic do szkolnej
        ubikacji z wiekszym kalibrem i okazalo sie ze wystarczylo jej dac w
        pudeleczku wipes'y bo przyzwyczajona w domu sie wycierac nimi -
        problem zniknal.Moze chodzi o papier - moze w szkolnej ubiokacji
        jest jakis papier ktory dziecku nie podpasil.Odpytaj i moze problem
        sie sam rozwiaze, a poki co - zakladaj mu te majtadaski.
    • e-ftalo Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 17:13
      co robi 4-latek w zerówce?Czym się różni polski 4-latek od angielskiego?Chyba
      niczym więc tak samo pwoinien pójśc w wieku 6 lat.
      Tylko jakiś iodita wymyślił zerówkę dla c4-latków,bo rodzice są zapracowani i
      nie mają czasu na dzieci,to niech wynjamą opiekunki a nie ajkieś głupoty.Czy
      jest jakakolwiek korzyść płynąłaca ze szkoły w tak młodym wieku.Raczej wątpię i
      nie sądzę aby oplskie dziecko było głupsze od angielskiego,a często moze być
      odwrotnie.Zatem wniosek jeden,zerówka od 6 -lat i koniec tematu
      • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 17:50
        Uff, nareszcie ktoś normalny....
      • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 18:07
        Ja nie chodziłam do przedszkola ani do zerówki, bo zerówek jeszcze
        nie było. Poszłam do szkoły w wieku 7 lat i też nie umiałam
        korzystać z ubikacji i podobne rzeczy, jak temu 4 latkowi mi się
        zdarzały. Rozumiem, że uznacie, że za wcześnie poszłam do szkoły i
        posyłanie dziecka w tym wieku do szkoły to głupota, bo najlepiej
        dziecku jest w rodzinie?
        • sylwiawkk Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 18:12
          a jeszcze cie pociesze choc to zadna pociecha ze ja tez mam podobny
          problem bo moja chce siku lub kupe zaraz po wyjsciu ze szkoły i
          czasem mi marudzi cała droge do domu choc to tylko 15 min na piechote
          • kropkacom Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 18:41
            W przedszkolu dużo dzieci nie robi kupki.
        • kropkacom Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 18:46
          Prawda jest taka że niektóre dzieci będą źle znosić rozstanie z rodzicami w
          każdym wieku. Mój szwagier uciekał z zerówki, ze szkoły podstawowej i ponad
          podstawowej do mamy. I nie było rady. Za to teraz (26 lat) nadrabia edukacje i
          lubi się uczyć.
          • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 19:08
            ja nie dlatego nie umiałam korzystać ze szkolnej ubikacji w I i II
            klasie podstawówki, że cierpiałam z powodu rozstania z rodzicami (to
            mnie w ogóle specjalnie nie ruszało), tylko dlatego, że nie byłam
            przyzwyczajona do korzystania z ubikacji w miejscach publicznych, bo
            przedtem prawie nigdy z nich nie korzystalam. Problem więc pojawia
            się niezależnie od wieku i raczej sądzę, że wcześniejsze posłanie
            dziecka do przedszkola i przyzwyczajenie do korzystania z
            publicznych ubikacji może sprawę rozwiązać.
      • kropkacom Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 18:09
        > Tylko jakiś iodita wymyślił zerówkę dla c4-latków,bo rodzice są
        > zapracowani i nie mają czasu na dzieci

        Tak wczesna edukacja w wielu zachodnich krajach została wymyślona nie po to by
        odciążyć zapracowanych rodziców. Tylko po to by dziecko rozpoczęło naukę gdy ma
        jeszcze bardzo chłonny umysł. Takie zerówki dla czterolatków trwają tylko chyba
        (już nie pamiętam) około 4-5 godzin dziennie. Tak więc pracujący rodzic i tak
        musi szukać kogoś do opieki dla swojej pociechy na resztę godzin albo pracować
        na part time. I tak poza tym to przedszkola na przykład w Anglii są drogie
        (nawet dla tubylców). O tym czy mam racje powinny napisać koleżanki forumki
        które tam mieszkają. Na pewno tamtejsza zerówka nie przypomina polskiej.

        Można dyskutować czy tak wczesna edukacja ma do końca cel ale chyba nie należy
        tego demonizować. Ja osobiście uważam że wiele dzieci w wieku trzech lat nie
        jest jeszcze gotowych na przedszkole. Ale czterolatki radzą sobie już nieźle.
        Zawsze oczywiście znajda sie wyjątki. Moje bliźniaki (4,5) chodzą do przedszkola
        od tego roku. I aż wyją jak są chore i nie mogą tam iść. A uczęszczają do
        placówki za granicą (czyli nie z polskim językiem) i radzą sobie świetnie (syn
        miał tylko jeden kiepski dzień). Poszły tylko po to żeby lepiej opanować język
        (w domu mówimy wyłącznie po polsku) jeszcze przed pójściem do tamtejszej szkoły.
        I z dnia na dzień mówią coraz lepiej.
      • ma.pi Re: szkolana ubikacja 26.10.07, 15:14
        e-ftalo napisał:

        > co robi 4-latek w zerówce?Czym się różni polski 4-latek od
        angielskiego?Chyba
        > niczym więc tak samo pwoinien pójśc w wieku 6 lat.
        > Tylko jakiś iodita wymyślił zerówkę dla c4-latków,bo rodzice są
        zapracowani i
        > nie mają czasu na dzieci,to niech wynjamą opiekunki a nie ajkieś
        głupoty.Czy
        > jest jakakolwiek korzyść płynąłaca ze szkoły w tak młodym
        wieku.Raczej wątpię i
        > nie sądzę aby oplskie dziecko było głupsze od angielskiego,a
        często moze być
        > odwrotnie.Zatem wniosek jeden,zerówka od 6 -lat i koniec tematu


        Jakbys sie zainteresowala troche tematym tobys sie dowiedziala, ze
        ta zerowka dla 4 latkow w Angli nie ma nic wspolnego z zerowka dla
        szesciolatkow w Polsce.
        No ale dla niektorych to zbyt duzy wysilek :o)

        Pozdr.
    • sylwiawkk Re: szkolana ubikacja 22.10.07, 18:09
      cześc przede wszystkim nie przejmuj sie głupimi komentarzami bo jak
      to przeczytałam to faktycznie dochodze do wniosku ze niektórzy nie
      powinni miec dzieci albo przynajmniej komentowac. tak jak ci ktos
      tam poradził przejdz sie do tej szkoły i do tej ubikacji może
      faktycznie jest z nia coś nie tak sama tez mieszkam w Anglii i moja
      piecioletnia córka chodzi do szkoły tam już rok nauczyła sie
      angielskiego panie w szkole sa zadowolone i nie widze żeby była
      dyskryminowana przez dzieci czy kogos innego a jesli nie bardzo
      znasz angielski to nie ujma żadna bo ja też nie znam dość dobrze i
      prosze zawsze albo męża albo koleżanke o pomoc w niektórych sprawach
      to niech ktoś z tobą tam pójdzie i wytłumaczy o co chodzi a jesli
      masz ochote pogadać ze mną jak to jest tutaj to mój numer gg 733113
    • e-ftalo Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 15:51
      kropkacom,dziecko ma chłonny umysł bardzo długo im dłuzej s ie cuzy tym dłuzej
      go ma.Szkoła nie jest m iejsce dla 4-latków,tylko co najwyzej przedszkole,które
      przeciez też naucza w warunkach dostosowanych do trak małych dzieci.Zresztą to
      dziecko powinno decydować czy jest gotowe czy nie a nie straszyć władzą i
      państwem że będzie ingerować w sprawy rodziny.Tuta j władza nie powinna mieć nic
      do gadania.
      • kropkacom Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 16:14
        Ja napisałam czemu niektóre państwa taki system wprowadziły. Napisałam też że
        dla nas o nadal sprawa dyskusyjna. I na pewno nie należy patrzeć na zerówkę dla
        czterolatków w zachodnich krajach przez pryzmat polskiej zerówki. Co do
        obowiązku szkolnego to chwała ze jest. Anarchia w tym temacie mnie nie bawi.
      • srebrnarybka Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 16:24
        "Zresztą to dziecko powinno decydować czy jest gotowe czy nie"
        Rozumiem, że dziecko powinno samo zadać sobie testy psychologiczne,
        same je przeanalizować i na tej podstawie wydać decyzję.
        Skoro w UK do zerówki chodzą wszystkie 4 latki, to widocznie jest
        ona do ich wieku przystosowana, bo inaczej gromadnie nie dawałyby
        sobie rady. Widać dają, skoro tego nie zlikwidowano, więc i synek
        naszej koleżanki da sobie radę.
        A poza tym: autorka wątku prosiła o radę, co zrobić, bo MUSI posyłać
        dziecko do zerówki niezależnie od tego, czy to jej się podoba czy
        nie, i prosiła o radę w sprawie korzystania z ubikacji. Natomiast
        inni forumowicze zasypali ją stosem wyrzutów za to, że w ogóle
        dziecko tam posłała. Te posty były zupełnie nie na temat, bo w żaden
        sposób nie mogły pomóc autorce. Ale za to iluś forumowiczów
        pochwaliło się, jak są dobrymi rodzicami, bowiem są tak przywiązani
        do dzieci, że nie posłaliby 4 latka do przedszkola czy zerówki.
        Autorka nie otrzymała pomocy, o którą prosiła, ale iluś rodzicom
        wzrosło poczucie własnej wartości. Ciekawe tylko, co o ich metodach
        wychowawczych powiedzą ich dzieci za lat kilkanaście.
        • zetbeel Re: srebrnarybka 23.10.07, 17:11
          Podzielam, twoje uwagi.
        • jacksparrow1 Re: szkolana ubikacja 24.10.07, 16:29
          srebrnarybka, poza testami, dzieciak powinien tez sam siebie
          sprawdzic.
          No i podpisuje sie pod tym co napisalas.
    • e-ftalo Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 17:08
      Jeszcze odnosząc się do posta zzz12,mnie naprawde g.. obchodzą durne przepisy i
      kary UK i gdybym tam mieszkał swojego dziecka w wieku 4 lat nie posyłał.Tak jak
      słuszie wieskzość tu zauwazyła.Socjalizacja nie polega napewno na przymusowym
      przedszkolu,słyszałaś może o domowym nauczaniu.Patologiczne jest natomiast
      robienie krzywdy psychicznej małemu 4-latkowi i zmuszanie go do czegoś czego z
      różnych powodów jeszcze nie jest gotów.Tylko że niestety zachodnie społeczeństwo
      jest chyba zbyt prymitywne i akceptuje durny przepis.Ja liczę że nowy rząd i
      nopwy minister nie zrobi tego w Polsce,że będzie u nas normalnie pod tym
      względem,choć niestety nowy rząd jest skłonny aby tu namieszać.
      Ale przecież edukacja domowa jest alternatywą,zatem skoro już jest ten
      obowiązek,można do tego 6 roku zorganizowac edukację domową i oszczędzić dziecku
      zachodnich paranoi.
      • zetbeel Re: szkolana ubikacja 23.10.07, 17:23
        e-ftalo napisał:
        > Ale przecież edukacja domowa jest alternatywą,zatem skoro już jest
        ten
        > obowiązek,można do tego 6 roku zorganizowac edukację domową i
        >oszczędzić dziecku zachodnich paranoi.


        I tu się mylisz, chyba polskich paranoi.
        To w Polsce są paranoje, odnosnie edukacji.
        Dzieci, młodziesz i nauczyciele przeciążone nadmiarem materiału itd
        i to jest edukacja w Polsce?? To paranoja a nie edukacja.
        Co do domowej, to obecnie sama ją prowadzę, mając wszystkie książki
        ze szkoły (dziecko po wypadku) i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji
        przez rok. Czy wiesz co czuje dziecko siedząc i ucząc się samo w
        domu, czy wiesz jak bardzo tęskni do dzieci i swojej grupy, nie,
        i nigdy nie zrozumiesz. Edukacja domowa to nie wszystko czego
        dziecko potrzebuje. Dzieci potrzebują więcej, a te co sobie jeszcze
        nie radzą z aklimatyzacją potrzebują dużo więcej.
        A jeżeli chlopiec ma problem tylko z ubikacją, to tak jak pisałam,
        rodzice powinni najpierw sami znależć przyczynę, rozmawiając z
        dzieckiem, a potem z nauczycielami, aby jemu pomóc.
        To nie problem edukacji ma autorka wątku, a tylko załatwiania
        potrzeb fizjologicznych przez dziecko w szkole.

      • jacksparrow1 Re: szkolana ubikacja 24.10.07, 16:37
        Typowe polskie podejscie-g... mnie obchodza przepisy.Ciekawe czy tak
        by cie g...obchodzily jakby nalozyli na ciebie dosc wysoka kare.Bo
        takich to tylko finansowo sie poskromic da.
        I chcial nie chcial - w szkole( a dokladnie w przedszkolu
        przyszkolnym - bo to o czym autorka watku pisze to junior
        kindergarten i senior kindergarten-ten odpowiednik polskiej zerowki)
        czy w domu masz obowiazek przerobic z dzieciakiem material jaki jest
        obowiazkowy w JK i SK.
        • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 24.10.07, 16:47
          Typowo "polskie" podejście - gó.. wiedzieć, a przemawiać ex catedra... www.edukacjadomowa.piasta.pl/ A pomysł skąd pochodzi??? (konkurs bez nagród)
    • e-ftalo Re: szkolana ubikacja 24.10.07, 16:40
      srebrnarybka ,autorka postu ma własny rozum,jest Polką ,a nie obywatelką UK i
      nie musi posyłać 4-latka do zerówki,ponieważ jest to niezgodne z kulturą państwa
      z którego pochodzi czyli Polski.No ale jeśli chce posłać to niech posyła,jej
      decyzja.Mnie nie obchodzą angielskie obyczaje,podobnie jak anglików nie
      interesują nasze.Tak więc MUSI to tylko na Rusi.
      Testy czyli informacje o dziecku powinni znać rodzice,a tą mają od
      dziecka,dlatego wydają decyzję o jego posłaniu lub nie.
      I skąd wiesz ze wszystkie 4 latki,nie wszystko pisze w wymienionych
      artykułach,nie ma podane jaki procent 4 -latków chodzi a jaki nie.UK jest
      dostosowana nie tylko do Brytyjczyków,lecz tez innych narodowości.A więc posty

      Poza tym nie powinno być problemu z wysłaniem 6-latka czy 7-latka do szkoły jako
      5-latka,w skrajnym przypadku ukrywając jego akt urodzenia,lub tłumacząc to
      pochodzeniem polskim,czy innymi wyżej wymienionymi argumentami.
      Dziecko urodzone w Polsce,które nagle wyjeżdża do Anglii w wieku np 3 lat nie
      jest gotowe do dostosowania się do angielskich warunków.
      • jacksparrow1 Re: szkolana ubikacja 24.10.07, 21:48
        Dziecko urodzone w Polsce,które nagle wyjeżdża do Anglii w wieku np
        3 lat nie
        > jest gotowe do dostosowania się do angielskich warunków.

        Na jakiej podstawie tak uwazasz?
        Bariera jezykowa?Moze byc przeszkoda, ale nie wyklucza dziecka z
        poslania do szkoly.Dzieciak podlapie jezyk szybciej niz mamusia -
        moja corka w przeciagu pol roku nadrobila wszelkie zaleglosci.Nikt
        poza nauczycielka( nawet spec od rozwoju jezyka nie mial pojecia ze
        dzieciak jest dwujezyczny)nie wiedzial o tym ze angielski jest jej
        drugim jezykiem i dopiero co opanowanym.
        No i nie mam nic przeciwko nauczaniu domowemu - sa wszak dzieci
        ktore nie potrafia sie znalezc w grupie rowiesnikow i odbieraja
        nauke w domu - ale rodzice musza z tego zdawac relacje ze sie tak
        wyraze.I nie wazne ze ktos pochodzi z innego kraju i w jego kraju
        jest tradycja posylania dzieci w wieku 7 lat do szkoly.Sa tez kraje
        gdzie dzieci nie odbieraja nauki bo musza pracowac - to co nie
        poslemy do szkoly w Angli bo w krajuz ktorego pochodze jest taka
        tradycja?
      • blue.tomato Re: szkolana ubikacja 25.10.07, 18:55
        nie masz bladego pojecia o systemie i przeslankach szkolnictwa w UK i jak dla mnie jestes typowym przedstawicielem ciemnogrodu i najgorszych charakterystyk polactwa.

        a wiec, zeby cie oswiecic: instytucja szkoly w wieku pieciu lat nie zostala zalozona po to zeby ulzyc zapracowanym rodzicom, tak jak sugerujesz, ale po to zeby WSZYSTKIM dzieciom dac rowny start i dostep do edukacji. Nie wszystkie dzieci maja takie szczescie ze rodzice od malenkiego ich ucza i dokladaja wszelkich staran do ich rozwoju emocjonalnego i edukacyjnego. W nursery/reception class uczeszczanie zaczyna sie od 3 godzin dziennie zeby wdrozyc dzieci do integracji z rowiesnikami i 'nauka' odbywa sie przez zabawe. Dzieci rysuja, maluja, spiewaja, maja zajecia z gimnastyki, opowiadaja o sobie, recytuja wierszyki - nie siedza w lawkach rozwiazujac slupki!! Ucza sie zycia we wspolnocie klasowej, nawiazuja przyjaznie, ucza sie obowiazkowosci. Na pewno jest to lepsze rozwiazanie niz trzymanie dziecka w 'przechowalni' czytaj: przedszkole lub o zgrozo u starzejacej sie babci.

        Powiedz mi ile jest matek ktore maja predyspozycje, czas i pomysly zeby dziecko czteroletnie konstruktywnie zabawiac caly dzien? Nie opowiadaj ze w Polsce juz sie tak swietnie porobilo ze matki moga sobie pozwolic zeby caly dzien, caly tydzien spedzac na stymulacji i efektywnym zajmowaniu dziecka. Nie oszukujmy sie, wszyscy wiemy ile to wymaga wysilku, inspiracji i czasu - wiec co takie dzieci robia przez pol dnia jak mama sprzata, prasuje, gotuje? - siedza przed telewizorem!!


        e-ftalo napisał:

        > srebrnarybka ,autorka postu ma własny rozum,jest Polką ,a nie obywatelką UK i
        > nie musi posyłać 4-latka do zerówki,ponieważ jest to niezgodne z kulturą państw
        > a
        > z którego pochodzi czyli Polski.No ale jeśli chce posłać to niech posyła,jej
        > decyzja.Mnie nie obchodzą angielskie obyczaje,podobnie jak anglików nie
        > interesują nasze.Tak więc MUSI to tylko na Rusi.

        dopoki autorka watku mieszka w UK, dopoty musi sie stosowac do norm i przepisow panujacych w UK. A jesli jej sie nie podoba, zawsze moze zmienic kraj zamieszkania. Obowiazek szkolnictwa to nie jest obyczaj ani kwestia kultury, tylko wymog stypulowany przez ministerstwo edukacji.

        > Testy czyli informacje o dziecku powinni znać rodzice,a tą mają od
        > dziecka,dlatego wydają decyzję o jego posłaniu lub nie.

        Zle myslisz, decycja o poslaniu dziecka do szkoly jest odgorna, i szkoly brytyjskie sa na tyle wyczulone na potrzeby dzieci, ze potrafia sie zaadoptowac do indywidualnych dzieci. Moze jest to dla ciebie niepojete, ale dla dzieci wymagajacych jakis specjalnych przywilejow, czy wynikajacych z np. brakow jezykowych, czy socjalnych - szkola zatrudnia pomoce nauczycielskie, ktore sie danym dzieckiem opiekuja.

        UK to nie jest kraj dzikusow, ktory pozwolilby na to ze dziecko ktore z jakis tam powodow ma problemy z adaptacja w porownaniu z rowiesnikami jest pozostawione samo sobie.

        Dzieci w wieku 4-5 lat sa gotowe na przejscie do bardziej formalnego srodowiska i dzieci wrecz szkole uwielbiaja i do rozwoju potrzebuja. Nie idioci wymyslili system jaki istnieje i na pewno nie zostal on stworzony z zamyslem krzywdy dla dziecka.


        > Poza tym nie powinno być problemu z wysłaniem 6-latka czy 7-latka do szkoły jak
        > o
        > 5-latka,w skrajnym przypadku ukrywając jego akt urodzenia,lub tłumacząc to
        > pochodzeniem polskim,czy innymi wyżej wymienionymi argumentami.

        Jakie to typowe, zeby dla swoich blednych przekonan oszukiwac wladze odgorne. Ukrywanie aktu urodzenia - do czego ty ludzi namawiasz??

        Pomijajac to, nic sie nie znasz na kulturze i zwyczajach w UK, przy nastepnym przyjeciu urodzinowym wszystko sie wyda!! Myslisz ze dzieci sie nie chwala? zaraz na imprezie dla Mary ktora konczy 5 lat, Krysia powie a ja mam siedem!!

        Ciekawe czy rodzice beda tacy szczesliwi jak dziecko zostanie przeniesione do swojej klasy wiekowej z dziecmi ktore juz maja poza soba 2 lata nauki?

        Wydaje mi sie ze ty w ogole dzieci nie masz i nie patrzysz na nic z punktu widzenia dziecka? Jak ty sobie wyobrazasz, za pare lat, normalne funcjonowanie 12-tolatka z dziesieciolatkami?

        Bzdury piszesz ze az sie czytac nie chce.



        > Dziecko urodzone w Polsce,które nagle wyjeżdża do Anglii w wieku np 3 lat nie
        > jest gotowe do dostosowania się do angielskich warunków.

        Implikacje emigracji z dziecmi rodzice powinni sobie baaaardzo dobrze przemyslec, ale jeslibys porozmawial z ludzmi ktorzy sie na taki krok zdecydowali wiedzialbys ze ogolnie dzieci latwiej sie dostosowuja do nowych warunkow niz rodzice sami w sobie. Zeby jeszcze wytepic syndrom nadopiekunczej Matki Polki polskim dzieciom w UK byloby jeszcze lepiej, bo odmiennosc by sie jeszcze bardziej zacierala, a jesli choc troche znasz sie na psychologii dziecka to wiesz ze dzieci nie chca sie od innych roznic.

        Z moich obserwacji ludzie czasem ida na zywiol, mysla tylko o sobie, i dziecko stawiaja na ostatnim planie, dlatego tez zdarzaja sie takie tragedie, jak niedawno na polnocy Anglii w Leeds, gdzie nastolatka przebywajaca w UK od 3 miesiecy, nie chodzila do szkoly bo rodzice nie przemysleli i nie umieli tego zalatwic, dziewczyna byla sama w domu w godzinach szkolnych i padla ofiara morderstwa. (i)

        do autorki watku:
        tak jak juz Ci radzono, dowiedz sie dlaczego dziecko nie chce korzystac z toalety. Rozumiem ze w pozaszkolnych warunkach nie musisz go wysadzac? Moze jest za daleko w korytarzu i nie umie trafic? Moze jest tak podekscytowany zajeciami ze zapomina? W kazdym razie powiedz nauczycielce o swoich obserwacjach - NA PEWNO pomoga i cos zasugeruja.

        • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 25.10.07, 20:41
          blue.tomato napisała:

          > a wiec, zeby cie oswiecic: instytucja szkoly w wieku pieciu lat nie zostala zal
          > ozona po to zeby ulzyc zapracowanym rodzicom, tak jak sugerujesz, ale po to zeb
          > y WSZYSTKIM dzieciom dac rowny start i dostep do edukacji.

          Taaak? A ja myślałem, że po to, aby w dobie ujemnego przyrostu naturalnego, dać pracę nauczycielom i nie wysyłaś ich na bezrobocie.
          Zauważ, że największymi przeciwnikami edukacji domowej są... związki zawodowe nauczycieli. Nie sami nauczyciele jako specjaliści, nie autorytety w dziedzinie wychowania, ale właśnie związki zawodowe.
          • blue.tomato Re: szkolana ubikacja 25.10.07, 21:41
            to zle myslales. W UK nie ma ujemnego przyrostu naturalnego, szkoly w szwach pekaja, nauczycieli brakuje...

            nb. a zwiazki zawodowe to kogo reprezentuja jesli nie nauczycieli specjalistow i autorytety w dziedzinie zachowania???

            logiki troche przyloz do swoich teorii, logiki......
            • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 25.10.07, 22:31
              No fakt od lat 80' przyrost jest dodatni i osiąga w porywach zawrotną wartość 0,27% gółwnie dzięki masowo przybywającym Arabom, którzy płodzą dzieci jak szaleni, bo utrzymują się głównie z socjalu. Ale czy oni posyłają dzieci do szkoły?
              Związki zawodowe reprezentują grupy pracowników ze względu na ich interesy, a nie głoszone teorie naukowe - stąd moje podkreślenie.
              Co do logiki - nie używaj proszę słów, których nie rozumiesz...
              • kropkacom Re: szkolana ubikacja 25.10.07, 23:01
                > No fakt od lat 80' przyrost jest dodatni i osiąga w porywach zawrotną > wartość
                > 0,27% gółwnie dzięki masowo przybywającym Arabom, którzy płodzą
                > dzieci jak szale ni, bo utrzymują się głównie z socjalu.
                > Ale czy oni posyłają dzieci do szkoły?

                Nie chce mi sie wszystkiego czepiać a mogłabym bo jest czego. Jedno pytanie-
                skąd wniosek że nie poszczają dzieci do szkoły? Jakieś oficjalne dane proszę.
                • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 25.10.07, 23:10
                  Z informacji medialnych dot. zamieszek w Paryżu przed paru laty. Przez analogię zastanawiam się, czy podobnie jest w UK. Dane niepewne stąd zanak zapytania. Ty widzę wiesz, więc oświeć please.
                  • kropkacom Re: szkolana ubikacja 25.10.07, 23:23
                    Ja nie wątpię w to że zasymilowana emigracja w UK oddaje swoje dzieci do szkół.
                    To Ty wątpisz. Byłeś kiedyś w tym kraju?
                    • kropkacom Re: szkolana ubikacja 25.10.07, 23:32
                      I jeszcze jedno. Bez urazy, ale tzw. edukacja domowa kojarzy mi sie z
                      sekciarstwem. Oczywiście uznaje pewne powody do zatrzymywania dzieci w domach na
                      przykład choroba.
                      • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 26.10.07, 15:19
                        Ale żeś się nagadała, a nic nie powiedziałaś. Pytałem, czy masz wiedzę, a ty powiedziałaś, że NIE WĄTPISZ, iż jest tak, jak chciałabyś, żeby było...
                        Co do sekciarstwa - pracuję w szkole i gdyby teraz przytrafiło mi się dziecko, widząc, co się tam dzieje, poważnie rozważyłbym możliwość edukacji domowej. Niestety moje dzieci zostały przemielone przez "tradycyjny" system oświatowy. Zaliczyły i Łybacką i Giertycha.
                        • kropkacom Re: szkolana ubikacja 26.10.07, 18:56
                          Czyli nie byleś w UK? A ja spędziłam w Londynie w bardzo emigranckiej dzielnicy
                          2,5 miesiąca. I co rano wszystkie dzieci z naszego domu szły grzecznie w swoich
                          mundurkach do szkoły. Jedyną rodziną która zostawiała swoje dziecko w domu byli
                          polscy cyganie. I to nie dlatego że mieli coś przeciw tamtejszej szkole ale po
                          prostu byli leniwi i nie znali języka w ogóle. Oczywiście o edukacji domowej
                          nikt tam nie myślał. A dziewczyna miała około 13 lat i aż zal było na nią
                          patrzeć. Nie wiem jak sprawa się skończyła ale mam nadzieje że tamtejsze władze
                          tym się zajęły.

                          > Niestety moje dzieci zostały przemielone przez "tradycyjny" system
                          > oświatowy. Zaliczyły i Łybacką i Giertycha.

                          Oczywiście nie twierdze ze polska szkoła jest super ale spaczyła w jakiś sposób
                          Twoje dzieci?
                          • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 27.10.07, 00:03
                            To że byłaś "aż" 2,5 mies w Angli, nieznaczy, że poznałaś dogłębnie tamtejszy system edukacji (co tam robiłaś - zmywak? sprzątanie?).
                            Jeśli chodzi o spaczenie, to dzięki Bogu w wychowaniu dzieci większe znaczenie ma dom. Przynajmniej w moim wypadku. Oczywiście są przypadki, kiedy należałoby powiedzieć "niestety", ale tym dzieciom szkoła na pewno nie pomoże...
                            • kropkacom Re: szkolana ubikacja 27.10.07, 08:49
                              Co do Twojej odpowiedzi wystarczy sparafrazować Twoje słowa: ale żeś się
                              nagadał, a nic nie powiedziałaeś. A to że próbujesz mi ubliżyć świadczy tylko o
                              braku argumentów. I jeszcze raz, Ty w ogóle nie znasz systemu edukacji w UK.
                              Posługujesz sie jakimiś zasłyszanymi banałami. Nie byłeś tam, nie zwiedzałeś
                              tamtejszych szkół.

                              > w wychowaniu dzieci większe znaczenie
                              > ma dom. Przynajmniej w moim wypadku. Oczywiście są przypadki, kiedy > należałoby
                              > powiedzieć "niestety", ale tym dzieciom szkoła na pewno nie
                              > pomoże...

                              Zgadzam się, jak dom kuleje to szkoła ma utrudnione zadanie a edukacja domowa
                              jest po prostu niemożliwa.
                              • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 27.10.07, 09:39
                                Nie próbuję ci ubliżyć, bo wychodzę z założenia, że żadna praca nie hańbi, ale śmieszy mnie jak ktoś mówi "byłam w UK 2,5 mies, to wiem", bo jakoś nie wyczytałem w twoich postach żadnych FAKTÓW - piszesz tylko o tym, jak ci się wydaje, że tam jest.

                                > Zgadzam się, jak dom kuleje to szkoła ma utrudnione zadanie a edukacja domowa
                                > jest po prostu niemożliwa.

                                W tym wypadku szkolna też jest niemożliwa...
                                • kropkacom Re: szkolana ubikacja 27.10.07, 09:48
                                  > W tym wypadku szkolna też jest niemożliwa...

                                  A to czemu? Znam wielu ludzi z delikatnie mówiąc nieciekawych ludzi którym
                                  szkoła pomogła sie wybić.

                                  > Nie próbuję ci ubliżyć, bo wychodzę z założenia, że żadna praca nie > hańbi,
                                  ale śmieszy mnie jak ktoś mówi "byłam w UK 2,5 mies, to
                                  > wiem", bo jakoś nie wyczyta
                                  > łem w twoich postach żadnych FAKTÓW

                                  A jakie fakty by cię przekonały? Bo mam wrażenie że żadne. Nie jestem pierwszą
                                  osobą która pisze że dzieci emigrantów chodzą do szkoły w UK. Jakich chcesz
                                  dowodów? Lepiej napisać- całe życie siedzę w Koluszkach i wiem na pewno ze w
                                  UK........... Tak lepiej?
                                  • sun_of_the_beach Re: szkolana ubikacja 27.10.07, 10:23
                                    kropkacom napisała:

                                    > A jakie fakty by cię przekonały? Bo mam wrażenie że żadne. Nie jestem pierwszą
                                    > osobą która pisze że dzieci emigrantów chodzą do szkoły w UK.

                                    Wiesz, to ja ci zdradzę jeszcze większą tajemnicę - w UK wogóle SĄ szkoły &)
                                    To o to ta twoja cała krucjata? Już nic nie kumam...
    • e-ftalo Re: przedszkolny nieobowiązek 26.10.07, 12:22
      Nikt nic nie musi,rodzic decyduje.Polska jest również w Europie,skoro w Polsce
      moze od lat 7 to i w Anglii też.Kogo to obhodzi czy jakiś 4-latek chodzi do
      szkoły czy nie chodzi.To już sprawa rodzica.

      A jeśli dziecko wyjedzie np jako 7-latek,wtedy nie pozostaje mu nic innego jak
      iść do 1 klasy z 5-latkami i co w tym złego.Kto powiedział że klasa musi się
      składać z dzieci w tym samym wieku,przeciez każde dziecko rozwija się
      indywidualnie i wiek nie zawsze to odzwierciedla.
      • ma.pi Re: przedszkolny nieobowiązek 26.10.07, 15:23
        e-ftalo napisał:

        > Nikt nic nie musi,rodzic decyduje.Polska jest również w
        Europie,skoro w Polsce
        > moze od lat 7 to i w Anglii też.Kogo to obhodzi czy jakiś 4-latek
        chodzi do
        > szkoły czy nie chodzi.To już sprawa rodzica.
        >
        > A jeśli dziecko wyjedzie np jako 7-latek,wtedy nie pozostaje mu
        nic innego jak
        > iść do 1 klasy z 5-latkami i co w tym złego.Kto powiedział że
        klasa musi się
        > składać z dzieci w tym samym wieku,przeciez każde dziecko rozwija
        się
        > indywidualnie i wiek nie zawsze to odzwierciedla.


        No niestety, i tutaj sie mylisz, bo dziecko 7-letnie pojdzie do
        klasy zgodnie ze swoim rocznikiem i bedzie musialo samo nadrobic to
        czego jego koledzy zdazyli sie juz nauczyc.

        Pozdr.
        • blue.tomato Re: przedszkolny nieobowiązek 26.10.07, 21:10
          sun_of_the_beach napisał:

          > Z informacji medialnych dot. zamieszek w Paryżu przed paru laty. Przez analogię
          > zastanawiam się, czy podobnie jest w UK. Dane niepewne stąd zanak zapytania. T
          > y widzę wiesz, więc oświeć please.

          ja cie oswiece

          po pierwsze do UK nie sciagaja Arabi tylko mieszkancy glownie Pakistanu, Bangladeszu itp.
          po drugie wiekszosc z tych ludzi zaklada tu rodziny i tu im sie rodza dzieci, ktore od narodzin istnieja w systemie.
          po trzecie mentalnosc tych ludzi jest taka ze mimo ze czesto utrzymuja sie we wlasnych enklawach glownie opartych na przekonaniach religijnych i tradycjach - sa na tyle oswieceni i sprytni ze korzystaja z dobr i dobroci jakie panstwo brytyjskie oferuje, zabezpiecza i finansuje - z edukacja na czele.

          Juz pisalam w jakim celu i na jakiej zasadzie odbywa sie nauka dla szkrabow, jakich staran system doklada zeby dzieci czuly sie w szkole dobrze, na ile sie dzieciom i rodzinom pomaga jesli ta pomoc jest konieczna.

          Przetrzymywanie 6-ciolatka w domu tylko dlatego ze mamusi sie wydaje ze jest za mlody zeby isc do szkoly wraz z rowiesnikami, ktore z usmiechem na buzi do szkoly maszeruja, lub dlatego ze w Polsce jest inny system - jest wyjatkowo okrutne dla dziecka mieszkajacego w UK. Albo nie rozumiesz tego co pisze albo nie chcesz zrozumiec i jestes wyjatkowo oporny w dostrzegnieciu plusow i przeslanek i zamierzen systemu ktory w Uk istnieje a o psychologii i rozwoju dziecka nie masz zielonego pojecia. EOT.
          • sun_of_the_beach Re: przedszkolny nieobowiązek 26.10.07, 23:58
            blue.tomato napisała:

            Albo nie rozumiesz tego co pisze albo nie chc
            > esz zrozumiec i jestes wyjatkowo oporny w dostrzegnieciu plusow i przeslanek i
            > zamierzen systemu ktory w Uk istnieje

            Zrozumienie tego co piszesz nie jest zbyt trudne, bo są to rzeczy banalne i nieskomplikowane, tylko fakt, że ty jesteś o tym głęboko przekonana nie żwiadczy, że masz rację. Nie widzę czego dzieci mogą się nauczyć w przedszkolu, czy angielskiej zerówce, a nie mogą tego nabyć w domu (oczywiście z umiejętności pozytywnych a nie demoralizujących). Może ty nie potrafisz dziecku zapewnić niczego poza zapuszczeniem mu Teletubisiów w TV. Moje nie chodziły anie do przedszkola, ani do zerówki i jakoś nie miały najmniejszych problemów w szkole.
            • blue.tomato Re: przedszkolny nieobowiązek 27.10.07, 01:18
              sun_of_the_beach napisał:

              >
              > Zrozumienie tego co piszesz nie jest zbyt trudne, bo są to rzeczy banalne i nie
              > skomplikowane, tylko fakt, że ty jesteś o tym głęboko przekonana nie żwiadczy,
              > że masz rację.

              Ja nie pisze o swoich przekonaniach tylko faktach!!


              >>Nie widzę czego dzieci mogą się nauczyć w przedszkolu, czy angie
              > lskiej zerówce, a nie mogą tego nabyć w domu (oczywiście z umiejętności pozytyw
              > nych a nie demoralizujących).

              Juz raz ci tlumaczylam ze nie wszystkie dzieci maja takich rodzicow ktorzy sa zdolni i chetni do zabezpieczenia dziecku tokowego rozwoju intelektualnego, dlatego te sprawy odpowiednie organa wziely w swoje rece. A poniewaz w UK zadnych dzieci sie nie wyroznia - wszystkie dzieci zaczynaja szkole w jednym wieku 5-ciu lat.

              Może ty nie potrafisz dziecku zapewnić niczego po
              > za zapuszczeniem mu Teletubisiów w TV.

              Nie komentowalam jak ty wychowywales swoje dzieci, wiec oszczedz sobie glupich stypulacji jak to wyglada w mojej rodzinie bo nic o mnie nie wiesz. Sloma ci z butow wychodzi.

              >Moje nie chodziły anie do przedszkola, a
              > ni do zerówki i jakoś nie miały najmniejszych problemów w szkole.

              W Uk tez nie ma obowiazku chodzenia do przedszkola - tak jak twoje dzieci poszly od razu do szkoly tak dzieci mieszkajace w UK moga od razu isc do szkoly - w wieku 5 lat. Powtornie EOT!!
              • sun_of_the_beach Re: przedszkolny nieobowiązek 27.10.07, 09:31
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4617609.html
                • kropkacom Re: przedszkolny nieobowiązek 27.10.07, 09:40
                  O tym że polskie szkoły są do przodu z programem wielu zachodnich szkół wiadomo
                  było zawsze. O tym że młodzież jest inna też było wiadomo. Nic nowego.
    • e-ftalo Re: szkolana ubikacja 27.10.07, 15:09
      Mój poprzedni post był napisany dzień wczesniej stąd nie odniósł sie do
      wypowiedzi blue.tomato.
      Wniosek z twojej wypowiedzi jest taki że w U.K szkoła ma monopol na wychowanie i
      nauczanie dzieci,ma monopol na tworzenie edukacyjnych zajęc.A rodzice sa tylko
      po to aby dać utrzymanie dzieciom,nikt ich nie bierze na poważnie,są ludźmi
      drugiej kategorii w sprawie swoich dzieci.
      Jak widzę spojrzałeś w niechlubne statystyki gdzie faktycznie większość rodziców
      nie ma pomysłu co zrobić z dziećmi.Ale czy wiesz że uogólnianie jest krzywdzące
      i są tez osoby które widzą problem wychowania i rozwoju dziecka i takie
      traktowanie jako 2 kategorię jest krzywdzące.Czy specjalista jak to okresliłeś
      do spraw wychowania to nauczyciel?Na pewno nie w Polsce,ale czy w U.K tak
      jest?Być może jest,ale np przynajmniej ja nie pozwoliłbym aby ktoś wsadzał swój
      zas...ny ryj w wychowanie tylko dlatego że ma jakiś tam dyplom i uważa się za
      specjalistę.TO RODZIC przede wszystkim powinien nim być,chyba że są powody by
      twierdzić że dany rodzic faktycznie nie ma rozeznania.
      Tylko że w Polsce tak samo i chyba w U.K. nikogo nie obchodzą rodzice ich
      problemy z dziećmi.Nie organizuje się kursów,szkoleń dla rodziców w zakresie
      praktycznych spraw ,nikogo to nie obchodzi.Natomiast taki nauczyciel jest
      pępkiem świata i ma co kilka dni sympozjum,szkolenie,itd,ciągle może się rozwijać.
      Jak widzisz to nie rodziców wina że takie są statystyki,to wina systemu edukacji.
      • blue.tomato Re: szkolana ubikacja 29.10.07, 01:52
        e-ftalo napisał:

        > Mój poprzedni post był napisany dzień wczesniej stąd nie odniósł sie do
        > wypowiedzi blue.tomato.
        > Wniosek z twojej wypowiedzi jest taki że w U.K szkoła ma monopol na wychowanie
        > i
        > nauczanie dzieci,ma monopol na tworzenie edukacyjnych zajęc

        Blednie wnioskujesz. Szkola ma monopol na edukacje o tyle, ze w wypadku kiedy dziecko do szkoly nie chodzi, jest to obowiazkiem rodzicow lub prawnych opiekunow, aby zapewnic dziecku edukacje na takim poziomie zeby dziecko moglo osiagnac swoj optymalny potencjal rozwojowy w kazdej dziedzinie zycia.


        > Jak widzę spojrzałeś w niechlubne statystyki gdzie faktycznie
        > większość rodziców nie ma pomysłu co zrobić z dziećmi.

        Sadzisz ze to nieudolnosc rodzicow powoduje to ze 99% z hakiem dzieci w cywilizowanym swiecie chodzi do szkoly? Takie myslenie jest waskotorowe.

        >Czy specjalista jak to okresliłeś
        > do spraw wychowania to nauczyciel?Na pewno nie w Polsce,ale czy w U.K tak
        > jest?Być może jest,ale np przynajmniej ja nie pozwoliłbym aby ktoś wsadzał swój
        > zas...ny ryj w wychowanie tylko dlatego że ma jakiś tam dyplom i uważa się za
        > specjalistę.TO RODZIC przede wszystkim powinien nim być,chyba że są powody by
        > twierdzić że dany rodzic faktycznie nie ma rozeznania.

        Nie wiem czy ty rozdzielasz dwa pojecia, mianowicie wychowanie i edukacja. Nie wiem czy w Polsce te pojecia sie rozdziela ale w Anglii - tak. Nie przypominam sobie zebym twierdzila ze nauczyciele to sa specjalisci od wychowania. Rola nauczyciela w UK jest dwulicowa: edukacja akademiczna i egzekwowanie i kultywowanie postawy ktora sprzyja zyciu w spoleczenstwie. To jest duza roznica.

        Być może jest,ale np przynajmniej ja nie pozwoliłbym aby ktoś wsadzał swój
        > zas...ny ryj w wychowanie tylko dlatego że ma jakiś tam dyplom i uważa się za
        > specjalistę.

        Wychowanie dziecka na porzadnego czlowieka to nie jest latwa sprawa. Jesli masz dzieci to bardzo mi ich szkoda, ze maja ojca ktory uwaza ze pozjadal wszystkie rozumy i nikt mu nic pozytecznego a propos wychowania czy edukacji dzieci nie moze zaoferowac bo on jest nieomylny.

        > Tylko że w Polsce tak samo i chyba w U.K. nikogo nie obchodzą rodzice ich
        > problemy z dziećmi.Nie organizuje się kursów,szkoleń dla rodziców w zakresie
        > praktycznych spraw ,nikogo to nie obchodzi.Natomiast taki nauczyciel jest
        > pępkiem świata i ma co kilka dni sympozjum,szkolenie,itd,ciągle może się rozwij
        > ać.

        Juz powyzej raz pisalam ze angielskie szkoly i sluzby sa wyczulone na problemy dzieci i rodzin i oferowana jest roznorowdna pomoc i wsparcie, zarowno w szkole i poza na wielu szczeblach i w zaleznosci od wieku dziecka w roznych instancjach jest to dostepne. Jesli cie nurtuje jak z jakas konkretna sytuacja sie w UK obchodzi moge ci opisac.

        W UK nauczyciele nie sa pepkiem swiata, jednak normalni i rozsadni ludzie/rodzice maja do nich i ich pracy szacunek i umieja wybiorczo a nie stereotypowo ocenic czy to co maja do zaoferowania jest wartosciowe czy nie.


        • e-ftalo Re: szkoła w Wielkiej Brytanii 29.10.07, 16:05
          blue.tomato z ciebie jest najwidoczniej psycholog teoretyk który zakłada że
          tylko w grupie identycznych wiekowo dzieci,wtedy niczym się od siebie nie
          różnią,bo jak jedno ma 8 a drugie 10 to już sie nie nadają do jedej klasy,a co z
          innymi ważniejszymi różnicami?I kto tu nie patrzy z punktu widzenia dziecka?
          Martwi mnie że takie osoby jak Ty są zatrudniane jako nauczyciele,itd.
          Jednostkowymi aferami prasowymi nie przejmował bym się tak bardzo.
          Żal mi Ciebie ,a najbardziej tych zmarnowanych lat na twojej uczelni.Obraziłeś
          swoim postem wszystkie mamy,babcie,ciocie.Reprezentujesz system który spycha na
          drugi plan wszyskie osoby spoza branży nauczycieli,straszne,precz z takimi
          "specjalistami",czy tego właśnie nasłuchałeś się wykładach?
          kropkacom zanim coś powiesz o edukacji domowej,przejrzyj strony,rodzice
          edukujący domowo wkładają w to wysiłek.
          • kropkacom Re: szkoła w Wielkiej Brytanii 29.10.07, 16:42
            > kropkacom zanim coś powiesz o edukacji domowej,przejrzyj
            > strony,rodzice edukujący domowo wkładają w to wysiłek.

            Stronę o której mówimy poznałam już jakiś czas temu. I przeczytałam ją. Nie
            widzę tam miejsca na dyskusje o wadach edukacji domowej. Owszem zostało
            "wytłumaczone" czemu te zarzuty są bez sensu ale mi to jakoś nie starcza.
          • blue.tomato Re: szkoła w Wielkiej Brytanii 29.10.07, 18:43
            e-ftalo, tak jak blednie od samego poczatku interpretujesz to co ja pisze, tak i bledne wyciagasz konkluzje. Ale sa tacy ludzie ktorzy slysza tylko to co chca slyszec i a tego co nie wiedza to sobie dopowiedza i wykoncypuja. W swoich dywagacjach ad personam nie mozesz sie juz bardziej mylic.
            EOT

            • janaj mnie ta sytuacja zszokowała 29.10.07, 22:24
              Po pierwsze jest mi okropnie żal tego chłopca.Nie mogę pojąc jak można dopuścić
              by dziecko chodziło posikane lub jak to malowniczo napisała autorka wątku
              "posrane". Gdzie są nauczycieli czy też wychowawczynie. Po drugie na miejscu
              matki martwiłabym się, że dziecko będzie nawykowo powstrzymywać potrzeby
              fizjologiczne. To jest sprawa do natychmiastowego rozwiązania a nie zadawania
              pytania na forum. Zresztą jak widać wszyscy zabierający głos zajęli się sobą a
              sprawa chłopca była tylko pretekstem by obluzgać się wzajemnie. Odwieczny
              problem czy dziecko z mamą ma być czy też nie. Niby wszyscy tacy światli i
              wykształceni a nie potrafią zaakceptować czyjegoś wyboru. Do jasnej ciasnej
              więcej tolerancji. Po co stawiać to w opozycji. Po prostu jedne mamy decydują
              się być w domu z dziećmi i mają do tego święte prawo a inne idą do pracy i też
              mają do tego prawo. Każdy jest inny, inne okoliczności skłaniają je do podjęcia
              takiej a nie innej decyzji. Szanujmy się ludzie bo się żywcem zjemy wink
              Pozdrawiam,
              Joanna.
              P.S. Mamo Zuzana03 rozwiąż tą sprawę natychmiast, przecież są chyba wychowawcy w
              tej zerówce.
    • e-ftalo Re: c.d 30.10.07, 14:08
      >Wychowanie dziecka na porządnego człowieka to nie jest łatwa sprawa.
      >Jeśli masz dzieci to bardzo mi ich szkoda,
      >ze maja ojca który uważa ze pozjadał wszystkie
      >rozumy i nikt mu nic pożytecznego a propos wychowania czy edukacji dzieci
      >nie może zaoferować bo on jest nieomylny.

      No może zbyt mocno określiłem,ale mi nie chodziło o doradztwo tylko o jakieś
      straszenie karami i bezdyskusyjne przejmowanie prawa do dziecka przez państwo i
      osoby uważając się za specjalistów.Nic natomiast nie mam przeciwko współpracy z
      ludźmi znającymi się na rzeczy a nie koniecznie tych z dyplomami.Można mieć
      doświadczenie nie będąc studentem.I tylko o to jedno mi chodziło w mojej
      wypowiedzi,a nie że uważam się za nieomylnego

      Podoba mi się ten angielski system jeśli faktycznie jest tak jak
      opisujesz.Trudno to zrozumieć jeśli nie widziałem niczego poza Polską.
      • blue.tomato Re: c.d 30.10.07, 19:57
        e-ftalo

        doceniam to co napisales.
        pozdr.
        • e-ftalo Re: c.d 31.10.07, 16:22
          Przeczytałem artykuł
          "Anglicy piszą o Olku, który wolał Łódź"
          Już chyba zajarzyłem o co napawdę chodzi z tymi 5-latkami w szkole.No tak,jeśli
          poziom angielskiej szkoły jest taki niski,to nic dziwnego że wszystkie dzieci ja
          lubią i nie mają problemów z dostosowaniem sie niezależnie od wieku,więc już nie
          mam nic przeciwko aby 7 latek który przyjechał,musiał "nadrabiać" 2 lata
          szkoły,na pewno nie będzie miał problemu.
          Ale czy jest na miejscu wychwlanie systemu edukacji o takim poziomie?Co z tego
          że mają dobrze zorganizowany system i bezpłatną edukację?A może to lepiej,bo
          teraz szkoła jest dla wszystkich a nie tylko tych inteligentnych...
          Komentarze też są świetne ,polecam każdemu ten artykuł.

          Ja się teraz zastanawiam,dlaczego Polacy wykształceni ,którzy są przecież lepiej
          wykształceni,znajdują pracę na pracach fizycznych ,a nie np jako nauczyciele w
          nagielskich szkołach?Czyżby to dopiero miało nadejść,a na to sie zanosi bo jak
          wynika z arytkułu angielscy naczucyciele sa słabo wykształceni.

          Tak więc spokojnie wszyscy,u nas nie ma co zmieniać 7 latki do pierwszej
          klasy,jest dobrze,nie ma co psuć.
          • kropkacom Re: c.d 31.10.07, 17:02
            onet na ten temat z 15.10.

            Od 2009 r. nauka zacznie się wcześniej
            "Dziennik": Jest sprawa, która łączy wszystkie główne partie: to
            plan przyspieszenia startu edukacyjnego najmłodszych.
            Już we wrześniu 2009 r. do pierwszej klasy pójdą sześciolatki. A w
            przyszłym roku szkolnym do obowiązkowej "zerówki" trafią
            pięcioletnie dzieci. Przedstawiciele trzech największych partii
            przekonują, że to priorytet ich polityki edukacyjnej.

            > Ale czy jest na miejscu wychwlanie systemu edukacji o takim poziomie?Co z tego
            > że mają dobrze zorganizowany system i bezpłatną edukację?A może to lepiej,bo
            > teraz szkoła jest dla wszystkich a nie tylko tych inteligentnych...

            Co z tego ze polskie szkoły są do przodu z programem nauczania skoro nadal mamy
            mało gruntownie wykształconych ludzi a polska nauka kuleje?
            • e-ftalo Re: c.d 31.10.07, 17:49
              u nas to nie przejdzie,rodzice po prostu nie poślą 6 latków do
              szkoły z powodów jakie sam wymieniłem
              • blue.tomato Re: c.d 01.11.07, 07:11
                eftalo napisal:
                >Ja się teraz zastanawiam,dlaczego Polacy wykształceni ,którzy są >przecież lepiej wykształceni,znajdują pracę na pracach fizycznych, >a nie np jako nauczyciele w nagielskich szkołach?Czyżby to dopiero >miało nadejść,a na to sie zanosi bo jak wynika z arytkułu angielscy >naczucyciele sa słabo wykształceni.

                na artykule z gazety o watpliwej reputacji tak bardzo bym sie nie opierala, tak samo jak opinia jednego nastolatka nie jest dla nikogo trzezwo myslacego wyrocznia.

                Re lepszego wyksztalcenia Polakow - ja w swiatowym rankingu widze kilkanascie brytyjskich uniwersytetow w pierwszej setce, pierwszy polski jaki sie ukazuje zdolal sie uplasowac dopiero po pozycji 304

                ed.sjtu.edu.cn/rank/2007/ARWU2007TOP500list.htm
                dlaczego Polacy pracuja fizycznie - zacytuje ci wypowiedz z jednego z sasiednich forow:

                jaleo napisala:

                >>>>Moja kolezanka angielka mnie zapytala: skoro w Polsce sa takie
                swietne szkoly, to dlaczego po tych szkolach sa u nas kelnerami albo
                sprzataczkami? I tak naprawde, nie wiedzialam, co na to
                odpowiedziec. Owszem, moznaby to usprawiedliwic slaba znajomoscia
                angielskiego, ale to z kolei przeczy argumentowi o dobrej edukacji -
                we wspolczesnym swiecie nie mozna mowic o dobrej edukacji nie uczac
                dzieci i mlodziezy porzadnie angielskiego, bo nie owijajmy w
                bawelne, jest ot wspolczesna lingua franca i jak sie kurcze jeden z
                drugim nie nauczy angielskiego, to mu znajomosc wszyskich rzek i
                stolic swiata psu na bude sie przyda.<<<

                nic dodac nic ujac

                pozdr.

                • e-ftalo Re: c.d 02.11.07, 16:10
                  >Co z tego ze polskie szkoły są do przodu z programem nauczania skoro nadal mamy
                  >mało gruntownie wykształconych ludzi a polska nauka kuleje?

                  jacy ludzie sa mało wykształceni?Nikt nie jest mało wykształcony,lecz system
                  jest kulejący,bo w sprawy szkół mieszają sie ludzie niekompetentni(np Giertych i
                  sprawa mundurków).Nauczyciele zostają ludzie z dyplomem a niekoniecznie ludzie
                  doświadczeni i zmotywowani.
                  Doświadczenia nie zdobywa się słuchając nudnych wykładów i pisząc pseudonaukowe
                  prace z jakiś głupawych przedmiotów,które tak naprawdę nie mają nic wspólnego z
                  pracą w szkole.Owszem to działa na konkretnych dyscyplinach naukowych,czyli dla
                  konkretnego wykładanego przedmiotu.
                  • kropkacom Re: c.d 02.11.07, 16:24
                    > Nauczyciele zostają ludzie z dyplomem a niekoniecznie ludzie
                    > doświadczeni i zmotywowani.

                    No wybacz, ale chyba dobrze że dyplomy mają. Co nie oznacza że studia gwarantują
                    że ktokolwiek będzie dobrym nauczycielem. Ale dobrze że są wymagane. A
                    doświadczenie gdzieś trzeba zdobyć, prawda?

                    Co do Pana Giertycha to on nie uczył w szkole. Tylko pracował na wyższej uczelni
                    chyba. A ministrem edukacji był fatalnym. Ktoś o takich poglądach w ogóle
                    powinien być trzymany z daleka od jakiekolwiek edukacji.
                    • e-ftalo Re: c.d 03.11.07, 17:25
                      >No wybacz, ale chyba dobrze że dyplomy mają. Co nie oznacza że studia gwarantują
                      >że ktokolwiek będzie dobrym nauczycielem. Ale dobrze że są wymagane. A
                      >doświadczenie gdzieś trzeba zdobyć, prawda?

                      Tak ale zauważ że dla dyrektora szkoły ważneijszy jest dyplom od doświadczenia i
                      motywacji.Doświadczenie trzeba zdobyć włączając się w zycie placówki,zanim
                      podejmie się pracę.Osoba która zostaje nauczycielem powina mieć jakieś
                      osiągnięcia w pracy w szkole.Wiadomo że na studiach zdobywa się teorię z danego
                      przedmiotu,tak aby mieć wiedzę niezbędną do przekazanie ,ale całą resztę jak to
                      wszystko robić i jak pracować z młodzieżą możnma się nauczyc tylko przez
                      praktykę,np w wolontariacie,praktyka itd.

                      A taki dyplom jest nic nie warty,to tylko jakaś teoria,poglady ludzi którzy na
                      co dzień ze szkołą nie mają styczności,nie mają doświadczenia.I potem taki
                      nauczyciel nagle nie wiadomo skąd wpada do szkoły(co jest dla niego nowością),bo
                      chce na tym zarobić.

                      Swoją drogą mam nadzieję że nowy minister zlikwiduje te munduki,które i tak(całe
                      szczęście) nie wszędzie jeszcze dotarły.
                      • kropkacom Re: c.d 03.11.07, 18:25
                        > Osoba która zostaje nauczycielem powina mieć jakieś
                        > osiągnięcia w pracy w szkole.

                        A gdzie ma je zdobyć jak nie w szkole? Trudno wymagać od nauczyciela prosto po
                        studiach doświadczenia w zawodzie równemu belfrowi z 20 letnim stażem pracy.

                        > Swoją drogą mam nadzieję że nowy minister zlikwiduje te
                        > munduki,które i tak(całeszczęście) nie wszędzie jeszcze dotarły.

                        Nie może ich tak z marszu zlikwidować skoro dopiero co zostały wprowadzone. I
                        szczerze wątpię ze to zrobi (niestety). Za to jestem pewna ze obniży wiek
                        obowiązku szkolnego bo mówiło sie o tym już dawno a teraz pomysł ma szerokie
                        poparcie wielu partii.
                        • e-ftalo Re: c.d 06.11.07, 14:33
                          Niech sobie obniżają wiek,już sobie wyobrażam te 6 -latki siedzące 45 minut w
                          ławkach i nauczycielki prowadzące takie "lekcje",no ale zobaczymy może coś
                          poprawią i dostosują

                          kropka-comie drogi,wiem że na tym forum nie ma nauczycieli i dlatego niedługo
                          przeprowadzę się na takie gdzie są aby przedyskutować ten problem.
                          Brałem okazję w programie "studenci z klasą" i wiem jak wiele praktycznej wiedzy
                          zdobywa się podczas pracy w szkole,a studiowałem ekonomię.
                          Jednak znam wielu studentów kierunków nauczycielskich i wiem jakich bzdur
                          oderwanych od rzeczywistości muszą się uczyć,wiedzy kompletnie nieprzydatnej w
                          pracy w szkole.To tyle odnośnie pracy nauczycieli.

                          Wracając do tematu wątku,uważam że w tym angielskim przedszkolu powinna być
                          jakaś specjalna ubikacja,kolorowa,bajkowa,taka aby przyciągała a nie odstraszała
                          maluchy.Wystarczy odrobina fantazji,ale skoro autorka milczy to chyba problem
                          dawno rozwiązany
                          • blue.tomato Re: c.d 07.11.07, 02:22
                            e-ftalo napisal:
                            > Wracając do tematu wątku,uważam że w tym angielskim przedszkolu powinna być
                            > jakaś specjalna ubikacja,kolorowa,bajkowa,taka aby przyciągała a nie odstraszał
                            > a
                            > maluchy.Wystarczy odrobina fantazji,ale skoro autorka milczy to chyba problem
                            > dawno rozwiązany


                            jak chcesz zobaczyc jak w angielskiej szkole jest kolorowo to prosze bardzo, sorry nie ma zdjec z toalety

                            www.thegleddings.co.uk/content/view/17/30/
                            www.thegleddings.co.uk/content/view/20/33/
    • zuzana03 Re: szkolana ubikacja 07.03.08, 23:21
      Ale wywolalam wojne. Szkoda bo chodzilo mi tylko o rade odnosnie
      konkretnego problemu. Przykro mi ale dopiero dzisiaj przeczytalam
      wszystko co napisaliscie bo moj watek zmienil temat w trakcie
      waszego pisania.
      Dodam tylko ze problem z toaleta zostal zakonczony, syn mial problem
      z korzystaniem z niej z dwoch powodow: nie pasowal mu tamtejszy
      papier toaletowy i korzystali z niej chlopcy z pierwszej klasy
      ktorych on nie znal.
      Tak czy inaczej problem rozwiazany, mama zadowolona a dziecko
      uwielbia swoja szkole.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka