mac62 04.11.07, 07:48 bo ja dużo rady potrzebuję a może są mamy jeszcze starszych nastolatek i ten "trudny" czas mają już za sobą? bo ja wysiadam, moja cierpliwość podwieszona jest na niteczce a z dnia na dzień jest coraz trudniej Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
alina66 Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 10:07 miałam co prawda nastolatka płci męskiej, ale powiem, że poczucie humoru i cierpliwość to chyba jedyne środki... Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 12:28 nie jestem matką nastolatki, ale mam taką jedną delikwentkę w rodzinie panna lat 16 i pół, świetna agentka, ale humory swoje ma. to trudny wiek. aż się boję, przez co ja będę przechodzić, bo nastolatków będę mieć troje, conajmniej ;DD Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 12:47 Ja jestem w środku cyklonu (13, 15, 17). Chętnie udzielę Ci rad, ale nie wiem, czy jestem autorytetem, bo wszystko mi się sypie. W czym konkretnie problem? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 14:42 Ja przerabiam trzeciego 13-latka. Buntu ani śladu, uwielbiam ten wiek! Tylko ja bardzo malo rzeczy uznaje za bunt, może to dlatego. Pyskowac wolno, kłocic sie wolno, ubierać się wolno w zeczy dowolne, przekłuc sobie uszy - jeszcze dam kasę, przepisać lekcje domowe od kolegi, a zamiast tego poczytac książke - popieram. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 16:33 Widzisz, u mnie też to wszystko wolno, ale i tak jej pietnasty rok zycia wspominam jako przebywanie w oku cyklonu. I uważam, ze nie wiek jest trudny, ale swiat jest trudny, coraz trudniejszy dla dorastajacej dziewczyny (zwłaszcza dziewczyny), ponieważ funkcjonuje w kilku na raz systemach wartosci, ponieważ świat oczekuje od niej zachowań całkowicie sprzecznych. Moja corka chodzi od prawie roku do psychologa i pan ten powiedział mi, ze "zbuntowała się w moim imieniu" - fakt, ja nie buntowalam sie, w kazdym razie nie jako nastolatka. Po tym straszliwym (dla nas obu) roku postrzegam nastoletnie zbuntowane dziewczyny jako wrażliwe, nie dośc kochane osoby, zagubione i bezradne, maskujace to zagubienie wygłupami lub agresją, potrzebujące zainteresowania, ciepła, i zwykłej zyczliwości. Polecam ksiażkę "Ocalic Ofelię", Mary Phiper (albo podobnie sie to pisze, nie pamietam dobrze> Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 17:22 Fakt, moja trzynastka to przy dwóch starszych prawie aniołek. Ale ta odpowiedź chyba nie pocieszy autorki wątku Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 17:24 Ale papierosów i piwa chyba byś nie popierała? Tudzież nagminnego opuszczania lekcji? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 18:12 Nie, pewnych rzeczy zdecydowanie bym nie popierala. Tylko zastanawiam się, szczególnie obesrwujac co wolno i czego nie wolno wielu kolegom moich dzieci, czy w niektorych wypadkach "uogólniony" bunt nie jest reakcja na to,, ze dziecku (juz nie dziecku) za mało pozostawia sie miejsca na decyzję. O jego wlasnym zyciu. Widzę , co wzbudza w rodzicach sprzeciw - niekonwencjonalne ubieranie sie, ostra krytyka nauczycieli i rodzicow, wybór szkoły - to wszystko co jest typowe i normalne. A dlaczego 15-latki zyja w dwóch systemach wartości? Jakos tego wśrod swoich 15-latkow nie zauwazylam - owszem, widzą wówczas wiele systemow wartosci, no ale chyba to czas na wypracowanie wlasnego. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 21:11 Mam trzynastolatkę w domu. Cierpliwość mam żadną, ale generalnie na razie nie jest tak źle: - nie pali - nie pije - nie włóczy się - nie kłamie - jest żywo zainteresowana życiem rodziny i np. naszym samopoczuciem; jeśli jest złe, chętnie pomaga (nie dajbóg nie chcieć) - lubi z nami spędzać czas - b. dużo czyta Za to: - dyskutuje do upadłego na każdy temat, najlepiej na taki, na który niewiele wie - porządek jest terminem obcym i wrogim - siedzi w łazience do oporu, jeśli wołamy "pospiesz się" to ZAWSZE słyszymy obrażone "już wychodzę przecież" - każdy obowiązek odkłada na ostatnią chwilę - uwielbia robić miny pt. "jak ci starzy nic nie wiedzą o życiu" - straaaaasznie dużo gada... I tak dalej, i tak dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 21:41 Hm, doszłam do przerazajacego wniosku. Mam trzynascie lat. Jedyna różnica - pije. Reszta się zgadza, co do joty. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 04.11.07, 22:13 verdano, nigdy nie sadzilam ze bedziemy w tym samym wieku Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 05.11.07, 07:02 a mnie przeraziło, bo się okazało, że córka Nisar jest moim synem... Kropka w kropkę mój pyskaty nastolatek... Nie pali, bo się sportuje, ale resazta się zgadza. Nisar, oddawaj mi dziecko A reszta z tym piciem włącznie, też do mnie pasuje, cholera, to ile ja miałam jak rodziłam, skoro teraz mam tyle co i Wy?... Odpowiedz Link Zgłoś
mac62 Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 05.11.07, 11:05 no ładnie i ja mam rozmawiać z samymi "smarkatymi" o poważnym problemie wrednej 13- latki !!!!? do rzeczy: wczoraj usłyszałam, że jestem niespr. , jeśli umrę , to nie przyjdzie na mój pogrzeb, nie kocham jej(a tak naprawdę to ją chroniłam najbardziej z wszystkich dzieciaków, bo taka delikatna, wrażliwa, itp...), gotuję zawsze to, czego nie lubi i jeszcze się znęcam, bo każę jej to jeść, a ona ma właśnie ochotę na chlebek z kiełbaską ,a nie jakiś rosół,..., ona musi mieć nową torbę na trening i nie obchodzi jej, że nie mam pieniędzy,itd.... dziewczyna zawsze była chodzącą emocją, ja zawsze byłam i jestem impulsywna i co, i wielka kupa - wrzask, krzyk , łzy (fajnie jest normalnie) małżonek szanowny stwierdził, że największy problem w tym, że po takiej eskalacji emocji , przechodzę do normalnego trybu a nie jestem na dziewczynę obrażona- no i tu jest pies pogrzebany; powinnam się obrazić i jak długo taki stan powinien trwać? ja rzeczywiście nigdy nie usłyszałam od niej 'przepraszam', a wręcz sama próbowałam się ukorzyć(bo ktoś musi pierw. i może wtedy coś zrozumie)- cholerka, może robię coś źle??? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Napisz trochę więcej 05.11.07, 11:14 ile masz dzieci, w jakim wieku, jakie są między nimi relacje i jaka jest rola wychowawcza Twojego męża. Mówisz, że ją najbardziej chroniłaś - może jest po prostu bardzo rozpieszczona? Odpowiedz Link Zgłoś
mikkka30 Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 05.11.07, 11:19 czesc ! ja tez mam ten sam problem(jestem klebkiem nerwow,bo albo to ja jestem nienormalna,albo moja panna. Pomimo tego,ze pracuje jak wol,zeby jej nic nie zabraklo,nieraz uslyszalam juz,ze lepiej by bylo zebym juz nie zyla itp. Jej humory dobijaja mnie,nie wiem juz co dalej robic,nieraz mam ochote,zeby zniknela mi z oczu( piszcie na maila gazetowego moze razem uda sie nam cos zaradzic na te mlode zbuntowane panny) Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 05.11.07, 11:40 No nie wiem - mnie w takich wypadkach włącza się poczucie humoru. Jak jestem trup, to ani obiadu nie ugotuję, ani torby nie kupie (tu jestem twarda, zadne dziecko nigdy nie upieralo się przy jakimkolwiek zakupie, przeciwnie parokrotnie to ja urzadzalam awantury, ze mnie stac, to kupie). Po czym sporzadzamy testament. W ten sposób moj najstarszy w drodze machinacji wyludził od rodzenstwa niemal wszystkie dobra materialne! Na zakonczenie wsciekly nastolatek turla się zze smiechu. Rosolu w życiu nie kazalabym zjeść, niech zje chleb z kiełbasą. Zresztą u mnie jest zwyczaj zamawiania niedzielnych obiadow w kolejnosci. Wtedy co pewien czas kazdy ma, to co lubi. Na zdania "jesteś niesprawiedliwa", "zmarnowalas mi dziecinstwo" reaguję refleksyjnie, bo niestety - czasem w takich zdaniach kryje sie część prawdy. A już na pewno ma ją najstarszy, krytykujac wiele z moich zachowań. Odpowiedz Link Zgłoś
joannab-o Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 09.11.07, 10:15 mac62 napisała: > małżonek szanowny stwierdził, że największy problem w tym, że po > takiej eskalacji emocji , przechodzę do normalnego trybu a nie > jestem na dziewczynę obrażona- no i tu jest pies pogrzebany; > > powinnam się obrazić i jak długo taki stan powinien trwać? Nie powinnaś, według mnie to jeden z tych błędów, które prowadzą do trwałej utraty kontaktu z dzieckiem w tym wieku (obrażanie się jest złe zawsze, tylko wcześniej dziecko je z przymusu znosi). Obrażając się rodzic staje się dla dziecka przez cały czas obrażniea niedostępny, prawie że nieobecny, nie udziela w tym czasie wsparcia. Jego pierwsza reakcja, która bywa często nazbyt gwałtowna i niesprawiedliwa, przez obrażenie się zostaje na zimno "potwierdzona", pozbawiona elementu samotłumaczącej się spontaniczności. Nie obrażając się okazujemy dziecku miłość(bo wyraźnie odróżniamy czyn od osoby) i zaufanie, że kiedyś zrozumie i zmieni zachowanie. Oraz, co dla mnie najważniejsze, dajemy dziecku wolność wyboru dobra zamiast osiągania celu przymusem i manipulacją. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Nchyb. To na pewno jest dziewczynka. 05.11.07, 12:12 Sprawdziłam. Więc albo się mylisz, albo nie wiesz co urodziłaś ) Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Verdana, a wobec kogo robisz miny typu 05.11.07, 12:10 "jak oni nic o życiu nie wiedzą", bo mnie zaskoczyłaś )) Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Verdana, a wobec kogo robisz miny typu 05.11.07, 12:29 Zawsze byłam przekonana, ze miny typu "jak oni nic o zyciu nie wiedza" to robą nastolatki, a nie matki. No, ale moze ja nic nie wiem o życiu, to nie mam po co robic min. Odpowiedz Link Zgłoś
kudlanka Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 05.11.07, 12:32 jakbym o mojej nastolatce czytała... mieszkam na wsi - a stad nie pochodzimy, młoda poza szkołą nie ma możliwośći właśiwie żadnego kontaktu z rówieśnikami... Niby jakieś dzieci anwet z jej klasy we wsi są - ale od lat ok4 - młoda doszła do wniosku, że nie ma co się z nimi zadawać .... - wobec tego właściwie - 100% czasu poza szkołą spędza z nami - mamy jeszcze panienke lat 6 - onegdaj wymarzoną i wymodloną przez sstarszą - a obecnie oczywiscie traktowanej jako największe nieszczęscie o jedyny dopust boży - czytania zero..., zainteresowania - poza plotkami o Dodzie i innych równie mądrych kobietach i facetach ! - żadne - oceny średnie - raczej nas niezadawalajace, co rok gorzej - ale nie ma większych kłopotów. - plany na przyszłość? - Będzie gwiazdą - jak np. Doda czy inna nawet nie pamiętam tych imion i nazwisk... - uczyć sie nie warto.. - co ważne? by być piękną i bogatą - odnosi się do nas dość lekceważąco - ale bez przesady - mogę na palcach ręki policzyć - sytuacje, które doprowadziły mnie do łez... - Zupełnie nie widzi autorytetu w rodzicach - dlaczego? - bo mieszkaja na wsi i nie mają domu z basenem. Zupełnie nie liczy się, że jesteśmy szczęśliwi i robimy to co chcemy - generalnie wszytsko po za nią - jest głupie... głupie - to wogóle najczęsciej używane słowo. - nie pali, nie pije (nawet mi się w głowie nie mieści- w tym wieku?) nie włóczy się... porządku nie utrzymuje, tzn cały tydzień syf - ale pół soboty układa ciuchy w szafie (choć oczywiscie - nie ma w czym chodzić...) Jak ją poproszę to ogarnie cały dom, zajmie się siostrą. Generalnie jej ufam, w takich poważnym sprawach... niemal nie kłamie... Ale może dlatego, że właściwie on nie ma możliwości nadwyrężenia naszego zaufania - spod domu jedzie do szkoly szkolnym autobusem - a potem pod domem wysiada - nie ma wiele możliwosci narozrabiania, nie ma możliwosci wpaść w tzw złe środowisko, czy coś... Więc - w czym problem? No właśnie nie wiem.... ale problem jest. Młoda działa na mnie cholernie drażliwie, ciągle gada..., a najwięcej wtrąca sie w tematy o których nie ma zielonego pojęcia... Włożyłam w jej wychowanie mase energii, czasu - poświęciłam jej 6 lat życia - w porównaniu z tym ile czasu daję teraz młodszej - moznaby uzanć , że wcale się nią nie zajmuję I jakoś mam przykre wrażenie - że nie zbieram żniwa..., że miało być inaczej. Że właściwie to moje dziecko, niewiele ma więcej w głowie (poza lepszym zachowaniem i taktem może? ) niżeli reszta dzieciaków - najczęsciej z patologicznych rodzin w naszej popegieerowskiej wsi Nie wiem - może to jest moja reakcja na jaj doratanie, jej dorosłość, inność - odrębność? Może to wynik mojej niedojrzałości? Nie wiem... ALe jakoś lekko mi nie jest - kiedy o niej myślę, kiedy myślę o jej przyszłości... Najbardziej brakuje mi czytania - kiedyś młoda czytałą sporo - ale wkoło poza domem nikt nie czyta - więc ona się świadomie upodabnia. Kidyś nawet na wychowawczej Pani spytała - co można robić w wolnym czasie? Młoda zachwycona "tajemniczym ogrodem" - mówi że w wolnej chwili można czytać książki. A pani na to oburzona: " no tak, ale ja pytała co robicie w olnym czasie - tak dla przyjemności?" ((( Więc czego tu wymagać od 13latki? Odpowiedz Link Zgłoś
mikkka30 do KUdlanki 05.11.07, 14:41 wiesz sytuacja u mnie wyglada w 100% tak samo jak u ciebie,tylko z ta roznica ze mieszkamy w duzym miescie. A moze to z nami jest cos nie tak?Czepiamy sie biednych nastolatek ,ktorym hormony buzuja,a matki truja) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aszpr Re: do KUdlanki 05.11.07, 19:40 Z własnego doświadczenia wiem, że mikka ma rację! Ważne, by Młoda miała emocjonalną siłę na bycie - później - odrębną, a widać ma, skoro potrafi się nie zadawać z dzieciakami we wsi Jedyne, co można zrobić, to chyba zarzucać ją pisemkami, które uwielbia i filmami, które ją wciągają, by jej się przejadło i przeszło przed liceum Baza, którą stworzyłaś kiedyś się odezwie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 05.11.07, 18:52 Płytkie zainteresowania zaakceptowałam, jak i to, że tylko jedna z moich trzech córek naprawdę lubi czytać. Trudno, są ludzie, którzy nie czytają, a żyją i mają się dobrze, więc widać mozna. Wydaje mi sie, że ambitne zainteresowania kształtują się zwykle na etapie liceum i studiów - wcześniej ważniejsze jest upodobnienie się do mało wymagającego intelektualnie otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 05.11.07, 19:45 Nie wiem. Mój 13-latek własnie czyta "Dumę i uprzedzenie" mimo, ze wzywamy go na "Włatców móch", ktorych będzie ogladac jego intelektualna rodzina. Moze to tez bunt? Odpowiedz Link Zgłoś
dorota711 Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 06.11.07, 23:32 Witam, nie jestem mamą zbuntowanej nastolatki, ale siostrą cioteczną. Dziewczyna we wrześniu skończyła 14 lat, ale opisane zachowanie dotyczy też 13 lat. Ogólnie jest chyba gorzej niż u Was... Młoda: - pije (w wieku 11-12 lat popijała piwo, teraz (widziałam na rodzinnej imprezie) przerzuciła się na wódkę; dodajmy, że jej ojciec jest alkoholikiem, ale reszta rodziny (matka, moi rodzice, inni starsi nie piją)) - olewa szkołę, oceny ma coraz gorsze, w zasadzie w szkole nie interesują ją nic (a rodzice wydają kasę na prywatne korki i ona tam nadrabia zaległości) - jest kłótliwa i ciągle wcina się w rozmowę - imponują jej ludzie pijący i ogólnie temat alkoholu - ulubiona rozrywka - obgadywanie wszystkich dookoła (łącznie z ciociami, wujkami i innym rodzeństwem) - nie wiem, czy nie popala, wcale bym się nie zdziwiła - całe dnie (i noce) spędza na necie - ja niestety nie jestem dla niej autorytetem (mam 22 lata), uważa mnie prawie za pokolenie swoich rodziców ;D Przyznaje, że ja w nastoletnim wieku też popijałam, ale było to piwo w wieku 16-17, wódki spróbowałam w wieku 18 lat, popalałam (ale też gdy byłam już dorosła (19), w liceum trochę wagarowałam, kombinowałam, ale nigdy nie potrzebowałam żadnych korepetycji, maturę zdałam głównie na 5. Co do obgadywania, kłótliwości byłam taka sama Chyba po prostu trzeba dać jej spokój i zaufać jej (wątpliwej) dorosłości albo zafundować zimny prysznic :] Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: dorota 07.11.07, 16:37 to już nie jest objaw buntu, tylko poważnego zaniedbania... Odpowiedz Link Zgłoś
kudlanka Re: dorota 07.11.07, 23:22 też tak myślę jak ibulka Jeżeli teraz tak jest, że rodzice nie mają na nią wpływu (matka ...) to co będzie potem. Nie wyobrazam sobie (a taka znowu leciwa nie jestem...) picia gorzałki (piwa też zresztą) w ty wieku. W LO - popijali sobie znajomi, popalali - nawet większość z nich wyszła na tzw ludzi. Ale generalnie na tzw LUDZIE - wyszli Co którzy sie wtedy dobrze uczyli, a jak nie mieli super ocen to super zainteresowania. Masz problem - trzeba coś zrobić - nie ma się liczyć, że to minie. To typowe objawy zaniedbania, braku kontroli. Z resztą - podejrzewam, że ona nie ma na co się buntować - bo w zasadzie wszystko wolno, co? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: dorota 07.11.07, 23:52 To co opisujesz, to nie jest bunt. To postepujaca demoralizacja. Wymaga natychmiastowej interwencji psychologa, rodzicow, a może nawet kuratora. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: dorota 08.11.07, 18:08 buntuje się, bo ma za dużo wolnego. chce powiedzieć 'tu jestem, szukajcie mnie i mi pomóżcie', chce czyjegoś zainteresowania. szkoda, że szuka go w taki sposób. żal mi takich dzieci, takich osób. żadne dziecko nie powinno mieć takiej sytuacji... Odpowiedz Link Zgłoś
kudlanka Re: dorota 08.11.07, 21:59 doookładnie niestety znam rodzine - kiedy 16 latek wrócił z czerwonym irokezem do domu - a mama powiedziała - jak ty synu teraz męsko wyglądasz! Gadałam z nim - był ty zadziwiony - myślał, ze ją tym wkurzy, zaszokuje - nie spodziewał się pochwały, nie o to mu chodziło. Wszytsko mu było wolno, wszytsko miał... koniec końców ma teraz 19 lat - i skończone gimnazjum, mądry fajny dzieciak, ale czgoś zabrakło, a ojciec doktor nauk - Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: dorota 08.11.07, 22:19 A co, przepraszam, nalezy zrobic jak syn wraca z irokezem? Prawidlowo jest łamac ręce i dac szlaban na pół roku? Sama dalam synowi kase na kolczyk... Odpowiedz Link Zgłoś
kudlanka Re: dorota 09.11.07, 00:57 zdaje mi się, że zależnie od sytuacji. Kase na kolczyk też bym dała - bo bezpieczniej. Nie dam - to pójdzie do piwnicy z kumplami - też wróci z kolczykiem, ale może i z czymś więcej. Co do irokeza - w przyapadku tego chłpaka - to był naprawdę błąd - on potrzebował jasnych klaorownych zasad. Zawsze mu było wszystko wolno, klarowne ramy dają poczucie bezpieczeńśtwa itd. On taką liberalność rodziców traktował nie jako przemyślaną metode wychowawczą - tylko jako olewke. Różnie to bywa, co dla jednych jest normalne innych szokuje. Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Potraktuj dorosle to bedze sie zachowywac dorosle 09.11.07, 21:49 Pomaga zaangazowanie w dom i w prace domowe, dziecik wie ile rodzice zarabiaj jakie sa podatki, rachunki (mozna kazac isc zaplacic, chyba ze wszystko z aciebie bank placi) niech sie przejmuje zyciem. Niech myje kilbel, wnne, podloge itd. zrobi zarcie To sie uspooji, przestac traktowac jak bo bo i wiekszosc klopotw zniknie Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Potraktuj dorosle to bedze sie zachowywac dor 09.11.07, 21:52 harrypotter napisał: > Pomaga zaangazowanie w dom i w prace domowe, dziecik wie ile rodzice > zarabiaj jakie sa podatki, rachunki (mozna kazac isc zaplacic, chyba > ze wszystko z aciebie bank placi) niech sie przejmuje zyciem. > Niech myje kilbel, wnne, podloge itd. zrobi zarcie > To sie uspooji, przestac traktowac jak bo bo i wiekszosc klopotw > zniknie super wyjscie nie ma co,zastanow sie zanim cos napiszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 21:54 Poztym uzasadnij o co ci biega Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 21:59 harrypotter napisał: > Poztym uzasadnij o co ci biega ta trzynastolatka sie wscieknie jak matka ja bedzie gonic do takich prac,zacznie unikac domu,i co wtedy? a zreszta jak ta matka ma ja zmusic,do wykonywania tych prac? Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 22:10 Trzeba powedziec takiej trzynastolatce ze jej rówiesnicy (ja nie w miescie to na wsi, a tam to dopiero musza pracowac) tez tak robia bo rodzice to nie sluzacy (chyba ze rodzic sie uwaza za sluzacego to mi go szkoda) Pozatym mozna powedzec ze w takim wieku tez sie to robilo, "skoro ja musialem to dlaczego moje dzecko nie?" Mnie sie holernie glupio zrobilo jak mi matka powedziala ze w wieku 12 lat rozbila zakupy dla calej 5 osobowej rodziny i potrafila przygotowac objad a ja nawet sobie zarcia prostego z bardzo nie potrafilam zrobic. To naprawde dziala jak komus uswiadomisz jak niewiele umie i jak ma dobrze, jak niewiele od siebie daje. Dziecko sie wscieknie - a moze to rodzic sie wsieknie?? Ucieknie z zdomu?? - Matak mi powedziala "wiesz a moze to ja sobie uciekne i co?" no i zobaczylam ze niema co sie wydrurniac To jest pogrywanie z rodzicami i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 22:15 Masz rację, ale ja wtedy słyszę, że ich rówieśnicy nie mają żadnych obowiązków oprócz sprzątania swojego pokoju. A że żadna z nich nie ma własnego pokoju, to też odpada. Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 22:26 hmmm...szkoda ze nie da sie zrobic pokoju ale maja jakies "wlasne" konciki w tych pokojach?? ja poprostu uwazam z eco innego klopot wychowawczy z 8 latkiem a co innego ze swiadomym wikszoaci spraw 13, 14 latkiem wiesz moga ci mowic ze ich rowiesnicy nie maja obowiazkow ale ty nie musisz wierzyc, serio, skoro masz duzy problem mozesz nawet pojsc na gierke jaka poszli moi rodzice: Gadali mi duzo ze rozmawiaja z innym rodzicami i ich dzieci duzo im pomagaja i tamci rodzice sa z nich tacy dumni (strasznie mnie to denerwowalo) Przyszly do mnie kolezanki oni podali nam kanapki i zapytali ich czy pomagaja w domu, a one ku mojemu dziwieniu sklamaly bo wiedzialm z enic nie robily ale bylo im to blupio przyznac. No i od tego czasu byly juz argumenty Ci przebiegli rodzice hehehe, ale tak serio to porostu powedz ze kazdy w miare powinien robic za siebie, zeby ci dziecko nie krzyczalo ze czegos tam po nim nie posprzatalas Mozesz tez podzialc na ambicje : co ty nie umiesz sama? , nie umiesz? (i tu maly usmieszek) Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 22:16 Harry, odpowiedz mi na pytanie w wątku o kuratorze. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 22:24 harrypotter napisał: > Trzeba powedziec takiej trzynastolatce ze jej rówiesnicy (ja nie w > miescie to na wsi, a tam to dopiero musza pracowac) tez tak robia bo > rodzice to nie sluzacy (chyba ze rodzic sie uwaza za sluzacego to mi > go szkoda) > Pozatym mozna powedzec ze w takim wieku tez sie to robilo, "skoro ja > musialem to dlaczego moje dzecko nie?" > Mnie sie holernie glupio zrobilo jak mi matka powedziala ze w wieku > 12 lat rozbila zakupy dla calej 5 osobowej rodziny i potrafila > przygotowac objad a ja nawet sobie zarcia prostego z bardzo nie > potrafilam zrobic. > To naprawde dziala jak komus uswiadomisz jak niewiele umie i jak ma > dobrze, jak niewiele od siebie daje. > Dziecko sie wscieknie - a moze to rodzic sie wsieknie?? > Ucieknie z zdomu?? - Matak mi powedziala "wiesz a moze to ja sobie > uciekne i co?" no i zobaczylam ze niema co sie wydrurniac > To jest pogrywanie z rodzicami i tyle przepraszam cie ,ale ze mna to chyba nie pogadsz sobie mam troche inne poglady,zreszta ja sie bawie w taka sluzaca wzgledem mojej corki,pewnie zle robie,bo moze to ty masz racje naprawde nie wiem.tylko wiesz mi sie wydaje,ze 13lat to nie wiek na takie prace w domu.przez cale dalsze zycie sie na sprzata i na gotuje. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 22:36 ania1500 napisała: tylko wiesz mi sie wydaje,ze 13lat to nie wiek na takie prace w > domu.przez cale dalsze zycie sie na sprzata i na gotuje. To akurat błąd - wiem, bo mnie tak wychowywali. Im prędzej się nauczy, tym lepiej dla niej. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 22:40 echtom napisała: > ania1500 napisała: > > tylko wiesz mi sie wydaje,ze 13lat to nie wiek na takie prace w > > domu.przez cale dalsze zycie sie na sprzata i na gotuje. > > To akurat błąd - wiem, bo mnie tak wychowywali. Im prędzej się > nauczy, tym lepiej dla niej. > dobra,ok.w takim razie przyjmijmy ,ze to sie sprawdzi napisz jak ta kobieta ma to wprowadzic w zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Mnie to pomoglo i mojemu rodzenstwo tez 09.11.07, 22:42 Z tym już gorzej - moje ładnie pomagały w domu do tego wieku, a potem przestały. Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Czego Jas sie nie nauczy... 09.11.07, 22:43 Najbardziej nastolatka denerwoje i konsternuje: "Jestes niepowazna" - jaka ja chcialm wtedy byc powazna "Dorosnij w koncu" - no przeciez jestem dorosla Wiesz pamietaj ze pstryknieciem palcow nie nauczysz sie tych wszytskich domowych i zyciowych prac ktorych w szkole nie ucza a a ktore sa niezbedne Zeby moc dobrze gotowac i nie kupic gowna w sklepie trzeba co mnimniej 3 lat Ja caly czas sie posluguje moim wlsnym przykladem, mnie matka mowila ze jak nie ona to raczej nikt mine uczyc tego nie bedze, wiec ucz sie poki czas bo nie widomo co bedze potem ja nie mowie o jakichs wielkich pracach ale uwierz mi takie pieczeni razem cista to dobrze dziala, mozna sie zblizyc Na poczatek radze ci nie begac z herbatka na kazde zawolanie Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Czego Jas sie nie nauczy... 09.11.07, 22:47 A trzynastolatki to po prostu uwielbiaja morały "bo ja w twoim wieku...". Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Czego Jas sie nie nauczy... 09.11.07, 22:48 harrypotter napisał: > Najbardziej nastolatka denerwoje i konsternuje: > "Jestes niepowazna" - jaka ja chcialm wtedy byc powazna > "Dorosnij w koncu" - no przeciez jestem dorosla > Wiesz pamietaj ze pstryknieciem palcow nie nauczysz sie tych > wszytskich domowych i zyciowych prac ktorych w szkole nie ucza a a > ktore sa niezbedne > Zeby moc dobrze gotowac i nie kupic gowna w sklepie trzeba co > mnimniej 3 lat > Ja caly czas sie posluguje moim wlsnym przykladem, mnie matka mowila > ze jak nie ona to raczej nikt mine uczyc tego nie bedze, wiec ucz > sie poki czas bo nie widomo co bedze potem > ja nie mowie o jakichs wielkich pracach ale uwierz mi takie pieczeni > razem cista to dobrze dziala, mozna sie zblizyc > Na poczatek radze ci nie begac z herbatka na kazde zawolanie moje dziecko ma dopiero 4 lata,a ja tu wogole mam opinie totalnie beznadziejnej matki,wiec to pewnie wy macie racje a nie ja. a co do tego sprzatania itd. to moze akurat by sie sprawdzilo niech pani ktora puscila ten watek zaryzykuje moze to cos da. Odpowiedz Link Zgłoś
mona771 Re: Czego Jas sie nie nauczy... 12.11.07, 01:11 A ja mam w domu 13 latke. Misiowata, spokojna, słucha sie. Tylko teraz taka melancholijna sie zrobiła, płaczliwa. Ale ja też taka byłam. W domu pomaga mi zawsze, od 7 roku życia. Może dlatego, że wychowuję ją sama i zdane byłyśmy tylko na siebie. Nigdy sie nie zbuntowała poważnie jeśli chodzi o pomaganie. Raz jedyny miałam z nią jazde ( rok temu) jak ją babcia w wakacje wywiozła do siebie bez mojej wiedzy i zgody i smarkula wrócić nie chciała a moja matka jej oddać też nie chciała. Była policja , pedagog, psycholog i jest już ok.Chyba zrozumiała, że nie tedy droga a i u babci nie jest fajnie bo babcia " truje" a mama nie Odpowiedz Link Zgłoś
piastka Re: a są tu mamy zbuntowanej 13 12.11.07, 11:45 Też jestem mamą nastki - od wczoraj 14-latki. Nie jest może zbyt zbuntowana, ale obserwuję coraz większe stany "odmienności". Najgorsze, że zrobiła się taka... antypatyczna. Z mojej słodkiej przytulanki (zawsze lubiła się przytulać) wyrosła mrukowata duża - już większa ode mnie - dziewczyna. Mamy sytuacje konfliktowe - ale w wyjściu z nich pomaga mi wyobraźnia, a właściwie to zadaję sobie pytanie, jak ja bym postąpiła w tym wieku i czego oczekiwałabym od swojej mamy. Na pewno nie jest dobre obrażanie się na siebie. Chyba jedna rzecz jest dość skuteczna - spojrzenie głęboko w oczy dziecku i powiedzenie z głebokim westchnieniem, jak mi jest ciężko (taka próba wzbudzenia współczucia) lub oczywiście co innego - jeśli konflikt dotyczy np kłótni z siostrą, itp. Niestety - nie mam serca obarczać córki nadmiernie obowiązkami, bo bardzo stara się w szkole - gimnazjum o bardzo wysokim poziomie. Właściwie to podziwiam ją za efekty. Ale martwi mnie ta antypatyczność zmierzająca w kierunku arogancji. To nie moje geny! Odpowiedz Link Zgłoś