gacek-junior
05.01.08, 21:45
Opiekuję się 2,5 letnią dziewczynką. 3 dni temu pod koniec powrotu
do domu ze żłobka mała zaczęła mówić, że ją boli paluszek,
przerodziło się to w przeraźliwe wycie. Myślałam, że uderzyła się o
wózek albo co. Uspokoiła się dopiero w domu. Wieczorem powiedziałam
o tym jej mamie, a ona na to, że tak udaje, bo jej starszego brata
bolał ostatnio palec i odmałpowała. Przez 2 kolejne dni było to
samo - głośny płacz i uspokaja się dopiero w domu, mała sama
się "nakręca" jak tylko sobie o tym przypomni. Nie wiem zupełnie jak
ją uspokoić. Mam nadzieję, że przez weekend o tym zapomni, ale jeśli
nie to co powinnam zrobić w tej sytuacji? Boję się, że przez ten
płacz na mrozie rozchoruje się jeszcze.