Dodaj do ulubionych

Córka powinna dopłacać do domu?

    • camel_3d oczywiscie... 16.10.08, 15:34
      powinna sie dolozyc do pradu, wody itd.
      przeciez ty tez masz prawo trch grosza zaoszczedzic.
      • azile.oli Re: oczywiscie... 17.10.08, 08:47
        Uważam, że matka nie ma pozytywnego stosunku do córki.Dla mnie
        traktuje ją jak obcą osobę. Ja dla swojej mamy byłam najważniejszą
        osobą na świecie, teraz mam taki stosunek mam do własnych dzieci.
        Studiowałam w systemie dziennym, przez cały okres studiów
        utrzymywali mnie rodzice. Nie było biedy, ale też się nie
        przelewało.Nie pracowałam, bo było to raczej trudne w systemie moich
        studiów, ale dostawałam stypendium naukowe, dawałam też
        korepetycje.To wydawałam na własne potrzeby, głównie książki i
        ciuchy. Moja mama wychodziła z założenia, że dziecku należy zapewnić
        jak najlepszy start i finansowała mi też zajęcia dodatkowe. Jeśli
        miała do wyboru kupić coś dla mnie lub dla siebie, zawsze wybierała
        mnie. Wypływało to z jej potrzeby, a nie moich wymagań. Jeśli
        dostałam wyższe stypendium kupowałam mamie coś, co sprawiało jej
        przyjemność. Mama uważała, że zapewnienie mi utrzymania w czasie
        studiów jest jej obowiązkiem. I wiecie co, wcale nie wychowała
        samoluba. Dziś ja postępuję w stosunku do swoich dzieci tak,jak
        postępowano wobec mnie. Nie żałuję na edukację dzieci, nie szczędzę
        im też na przyjemności, na ile mnie stać. Jeśli mam mniej kasy, nie
        kupię czegoś sobie, ale dzieciom-tak. A one też potrafią się
        odwdzięczyć, kupić prezent za uzbierane pieniądze, potrafią
        oszczędzać. Jeśli między rodzicami a dziećmi panuje miłość, to jest
        też pragnienie, aby tej drugiej osobie lepiej się żyło. Gdyby
        sytuacja w domu była zła pod względem finansowym,brakowało by na
        podstawowe opłaty, to wogóle nie było by sytuacji, że mama musi
        wymagać ode mnie nakładów na dom. Sama bym oddała nawet wszystkie
        swoje oszczędności. Ale jeśli matka ma do dziecka pretensje, że jest
        bardziej zaradne, a nie cierpi biedy, to wydaje mi się ,że to zwykła
        zawiść, coś tak okropnego w stosunku rodzic- dziecko, że dla mnie
        zakrawa na patologię emocjonalną. Autorka wątku traktuje córkę jak
        obcą osobę, ba dla mnie z jej postu bije wręcz wrogość do córki.
        • kol.3 Re: oczywiscie... 18.10.08, 09:48
          Ja uważam, że student powinien dorabiać, nawet na studiach
          dziennych. Może nie od pierwszego, ale od 2-3 roku. Na swoje
          potrzeby, komórkę, puby, na drobne łaszki i przyjemności. To
          odciąza rodzicow, a poza tym uczy szacunku do pieniędzy.
          • joanna35 Re: oczywiscie... 18.10.08, 15:44
            Dorabiać to chyba nie to samo co tyrać na pełnym etacie, zwłaszcza,
            że bez zawodowego wykształcenia, najczęściej po ogólniaku trudno o
            pracę marzeń, w której człowiek realizowałby się zawodowo z pełnym
            przekonaniem. Najczęściej za decyzją podjęcia pracy stoi potrzeba
            opłacenia sobie dalszej nauki, co wg. mnie jest chwalebne.
            Dziewczyna nie tylko zdjęła z barków matki opłacanie studiów, ale
            też we własnym zakresie "załatwia" swoje takie czy inne potrzeby. A
            matce ciągle mało. Naprawdę trudno zrozumieć postawę autorki wątku -
            zamiast być dumną z córki, z tego jak sobie świetnie radzi u progu
            dorosłego życia ona rozlicza ją z każdej zarobionej złotówki i
            dokładnie wie na co powinna ją wydać. Znam rodzinę, w której
            sytuacja była dużo gorsza gdy dziewczyna zdawała maturę, bo pracę
            miał tylko ojciec i w sumie z jakimś zasiłkiem wszystkiego było ok.
            tysiąca zł. na trzy osoby. Dziewczyna po ciężkich trudach znalazła
            pracę w firmie, która chętnie zatrudnia studentów, ale równie
            chętnie zapycha nimi wszystkie planowe i nie planowe "dziury". Miała
            pracować od poniedziałku do piątku, pracuje w co drugą sobotę czy
            niedzielę, poza tym , oczywiście, studiuje zaocznie. Jej rodzicom
            nawet do głowy nie przyszło, żeby miała się dokładać do życia.
            Bardzo mi jej szkoda, że na "dzień dobry" dorosłego życia dostaje
            taki wycisk, ale jest bardzo dzielna, świetnie sobie radzi, nie
            narzeka. A wracając do pieniędzy - pamiętam, jak bardzo cieszyła się
            kiedy za własne, zarobione przez siebie pieniądze sprezentowała
            rodzicom na urodziny wymarzone drobiazgi, za sumę na jaką nigdy nie
            było jej stać jako uczennicy. Myślę, że jej rodzice są z niej
            dumni, bo ja - ciotka - jestem bardzo.
          • green_sofia Re: oczywiscie... 21.10.08, 00:28
            A postudiuj sobie medycynę choćby przez jeden semestr i przestań
            pisać głupoty nt pracy na studiach dziennych. Bo ja studiuję właśnie
            med i szlag mnie trafia jak to czytam.
            Podobnie jest zapewne na stomie, farmie, na prawie itd...
            • camel_3d Re: oczywiscie... 23.10.08, 23:20

              > Podobnie jest zapewne na stomie, farmie, na prawie itd...

              nie kazdy studiuje medycyne.
              • chalsia Re: oczywiscie... 24.10.08, 00:19
                > nie kazdy studiuje medycyne.

                a szkoda, może społeczeństwo byłoby zdrowsze
    • matyldan Re: Córka powinna dopłacać do domu? 19.10.08, 08:56
      Też znam taką sytuację - syn został przez rodziców postawiony przed
      faktem, że ma płacić 1/3 swojej wypłaty na dom. Kłócił się, że
      będzie płacić tylko tyle, ile sam korzysta z wody, prądu, gazu itd.
      Czynsz dzielony jest na 3 osoby (rodzice i ten chłopak - jest
      jeszcze młodsze rodzeństwo, ale nie pracujące), a rachunki też na 3
      osoby. Chłopak nie korzysta z telefonu, telewizji, komputera i
      internetu, żeby oszczędzić na tym. Chora sytuacja. Wg mnie w takich
      rodzinach brak ciepła rodzinnego. Traktowanie dziecka jak źródła
      dochodzu z chwilą podjęcia przez to dziecko pierwszej prac jest
      chore...
      • karo610 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 21.10.08, 11:00
        Rzeczywiscie chora sytuacja.. ja bym juz wolala wynajmowac pokoj w
        mieszkaniu z innymi studentami za ta sume i miec swiety spokoj wink

        Ja studiowalam wieczorowo a potem drugie studia - bedac juz mamą -
        zaocznie. Moim rodzicom nigdy nie przyszlo do glowy zeby brac ode
        mnie kase i ja tez nigdy nie wezme od dziecka a zaczelam pracowac bo
        chcialam miec swoje pieniadze (wbrew rodzicom ktorzy martwili sie
        czy pogodze szkole i prace) codziennie pracowalam i mialam wieczorem
        wyklady. Za studia placili mi rodzice, co wiecej, za drugie studia
        rowniez. Na szczescie wychodza z zalozenia ze wyksztalcenie to
        podstawa i moim zdaniem maja racje i kazdy rodzic powinien miec
        takie podejscie. Poza tym moze byc tez tak, ze nie daje sie dziecku
        pieniedzy ale i ich nie zabierac!!!

        Co do watku, to mysle ze corka i tak odciaza matke placac sobie sama
        za wszystkie "przyjemnosci", o studiach nie wspominajac. Jeszcze rok
        temu bedac w szkole sredniej to matka musiala pokrywac wszystkie te
        koszty. Dlatego wcale sie nie dziwie ze dziewczyna postanowila isc
        do pracy. Skoro w domu sie nie przelewa, to zapewne na wiele rzeczy
        nie mogla sobie pozwolic a teraz bedzie mogla kupic sobie wymarzony
        ciuch czy drogi kosmetyk, z czego na pewno bedzie sie bardzo
        cieszyc - dla osob w tym wieku jest to jednak wazne! Poza tym mysle,
        ze jesli corka jest ok, to jak juz nacieszy sie zarobionymi
        pieniazkami, to sama zechce pomoc mamie. Matka nie musi i wrecz nie
        ma prawa sie o to upominac. Co innego jakby pracowala i nie
        studiowala.
        Uwazam tez, ze matka powinna byc dumna z takiej odpowiedzialnej i
        samodzielnej corki i cieszyc sie ze bedzie sie jej dziecku lepiej
        zapewne zylo w przyszlosci niz jej samej a nie zazdroscic, bo to
        jest na prawde zenujace sad
        • mama_ameleczki Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 12:51
          Swoj droga tez corka w takiej sytuacji moglaby czasami zrobic zakupy
          do lodowki. dziwan jakas jest sytuacja w tym domu. moim zdaniem ani
          matka ani corka nie sa w pozadku
          • jsolt Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 19:41
            mama_ameleczki napisała:

            > Swoj droga tez corka w takiej sytuacji moglaby czasami zrobic
            zakupy
            > do lodowki. dziwan jakas jest sytuacja w tym domu. moim zdaniem
            ani
            > matka ani corka nie sa w pozadku

            zgadzam się, nie podoba mi się ton wypowiedzi autorki o córce, ale
            też dziwię się, że córka nie zaproponowała sama właśnie zakupów, czy
            jakiejś symbolicznej kwoty co miesiąc 100 czy 200 zł


            niestety jesteśmy chyba jednym z ostatnich państw na świecie, gdzie
            pokutuje tradycja zgodnie z którą dwudziestoparoletni ludzie
            mieszkają z rodzicami, którzy ich utrzymują...
            chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych
            społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie świetnie,
            rzadko kiedy miekszają wciąż w domu, dorabiają gdzie się da i dają
            radę, tylko u nas wieczny jęk, że studia ciężkie i nie da rady
            pracować bla bla bla. Bzdura kompletna, no i świetna wymówka [aha,
            żeby nie było, dorabiałam gdzie się da od 16 roku życia, choć w domu
            nie było jakiejś biedy a wręcz przeciwnie, od 19 roku życia pracuję
            na pełen etat - w między czasie wychowywałam dziecko i skończyłam
            dwa kierunki studiów, czyli jednak się da i nie jest to nic
            nadzwyczajnego tylko norma; w momencie, w którym zarobiłam pierwszą
            prawdziwą pensję a mieszkałam jeszcze u rodziców część pieniędzy
            natychmiast oddałam Mamie (oczywiście nie prosiła o to i wcale tego
            nie oczekiwała), po prosu nie wyobrażam sobie żeby było inaczej.]
            a u nas takie lapety wyrastają z postawą roszczeniową,
            przyzwyczajeni że biedni rodzice na rencie czy emeryturze mają
            święty obowiązek płacić za utrzymanie, studia i zachcianki dorosłego
            człowieka. naprawdę wstyd.

            • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 19:54
              Zdecydowanie nie we wszystkich. We Włoszech, czesto we Francji
              mlodzi ludzie tez mieszkaja z rodzicami.
              Sa pewne studia, ktore mozna skonczyc pracujac i zarabiając, sa tez
              takie, ktorych sie skonczyc nie da - np. medycyna. Z pewnym
              przerażeniem widzę, jak dla mlodych ludzi studia juz nie sa
              studiami, tylko jak najszybszym zdobywaniem dyplomu jak najmniejszym
              wysilkiem, a wazne jest zarabianie kasy. I myslę o tym, ze ci
              ludzie, nie koncentrując się na nauce będa potem budowac mosty,
              leczyć i uczyc nasze dzieci. Oni będą wprawdzie niezależni, ale ja
              wolałabym korzystac z uslug pasozyta, ktore pięć lat poswięcił
              rzetelnym, wnikliwym studiom, a nie dorabianiu.
              • sir.vimes Właśnie!! 22.10.08, 21:59
                Oczywiście- problemy naprawdę ubogich rodziców mogłyby rozwiązywać stypendia
                socjalne gdyby nie to , ze są śmiesznie małe...

                I myslę o tym, ze ci
                > ludzie, nie koncentrując się na nauce będa potem budowac mosty,
                > leczyć i uczyc nasze dzieci. Oni będą wprawdzie niezależni, ale ja
                > wolałabym korzystac z uslug pasozyta, ktore pięć lat poswięcił
                > rzetelnym, wnikliwym studiom, a nie dorabianiu.
                • babcia47 Re: Właśnie!! 23.10.08, 10:20
                  > Oczywiście- problemy naprawdę ubogich rodziców mogłyby rozwiązywać
                  stypendia
                  > socjalne gdyby nie to , ze są śmiesznie małe.
                  400,- socjalu, 180,- dofinansowania do mieszkania + 250,-
                  "naukowego" daje w sumie 830,-(tyle dostawali moi synowie oprócz
                  tego co od nas, czyli drugie tyle)..niektórzy dostają takie
                  pensje "na rękę"..to chyba nie jest tak mało?? do czwartego roku nie
                  musieli i nie chcieli sobie dorabiać (nie bardzi też mogli ze
                  wzgledu na ilośc i układ zajęć), potem podjęli pracę by
                  zyskać "daświadczenie zawodowe" a kasa była dodatkiem
                  • wikula23 Re: Właśnie!! 24.10.08, 10:09
                    Gratuluje tylko nie wiem czego o_O
                    O już wiew czego możliwości rozmnażania pieniędzy. Głównym warunkiem otrzymania stypendium socjalnego jest dochód na członka rodziny nie przekraczający 570 złotych, czyli rodzina 4 osobowa to średni dochód miesięczny na cała rodzine!! około 2200 złotych, a Ty babciu z tego jeszcze mogłaś synom po 800 stówek odpalić miesięcznie <brawo>
                    • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 10:49
                      a Ty babciu z tego jeszcze mogłaś synom po 800 stówek odpalić
                      > miesięcznie <brawo>

                      a Ty wczoraj się urodziłaś? prowadziłam działalność i miałam dobrą
                      księgowąsmilea dochody małża uprawniały do stypendium
                      • wikula23 Re: Właśnie!! 24.10.08, 10:58
                        No to gratuluje....
                        Szkoda, że osoby którym te stypendium się należało ewidentnie, a nie dostawały go bo dochód przekroczył 10 złotych nie zniżały siędo takich numerów. W sumie nie, nie szkoda dzięki im za to
                      • mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 10:58
                        babcia47 napisała:

                        a Ty wczoraj się urodziłaś? prowadziłam działalność i miałam dobrą
                        księgowąsmilea dochody małża uprawniały do stypendium


                        Czyli oszukiwaliście, jednym słowem - bo na podaniu o stypendium socjalne powinno się uwzględnić dochody z WSZYSTKICH źródeł utrzymania.
                        Ale takie praktyki są niestety popularne na uczelniach - jeden z moich kolegów, syn właściciela stacji benzynowej regularnie pobierał socjalne stypendium, bo tatuś w papierach wykazywał zerowy zysk. A potem się do niego dobrali, rech, rech.
                        Rzyg, rzyg, rzyg.
                        • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 11:03
                          dochody ze wszystkich źródeł były uwzglednione..a ze dochód był
                          zerowy to inna sprawa..ze kosztem firmowym obnizajacym dochód było
                          utrzymanie sporej części domu przeznaczonego na siedzibe firmy to
                          nie przestepstwo, podobnie wykorzystanie samochodu prywatnego do
                          celów firmowych..i jakoś US mimo kontroli się nie przyczepił tongue_out to
                          co jest dopuszczalne prawem jest z nim zgodne co byś na ten temat
                          nie zechciała napisać i jak ocenić..kazdy orze jak moze
                          • mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 11:07
                            Cytatkazdy orze jak moze

                            I każdy ma swoją moralność.

                            Uważam, że świństwem jest pobieranie stypendium socjalnego w sytuacji
                            kiedy rodziców stać na wręczenie dziecinie 800zł miesięcznie. Może i zgodne z prawem, ale świństwo. Obrzydliwe i nieetyczne.
                            • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 12:03
                              Może i zgodne z p
                              > rawem, ale świństwo. Obrzydliwe i nieetyczne.

                              każdy kto pomniejsza swoje dochody ujawniając w rozliczeniach
                              rocznych ulgi podatkowe również? to dział identycznie! w takim razie
                              kazdy kto skorzysta za ulgę "mieszkaniową", za net, prorodzinną i co
                              tam jeszcze fiskus dopuszcza, również jest "be" tongue_out ..a może działa
                              prawo Kalego?
                              • mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 12:16
                                Czy ty w ogóle rozumiesz, o czym ja piszę?
                                Nie, to nie działa identycznie. Identycznie działa, jeśli chodzi o zgodność z prawem. Nie działa identycznie, jeśli chodzi o etykę.

                                Mówię o tym, że osoby, które naprawdę nie mają pieniędzy, ale przekroczywszy kryteria o kilka-kilkanaście złotych nie otrzymują stypendium, podczas gdy twoi synowie pobierali wszelkie możliwe zasiłki i zapomogi na uczelni mając 800zł kieszonkowego od mamusi na łebka.

                                Babciu, z całym szacunkiem - takiej pseudoetyki się po tobie nie spodziewałam, zbieram szczękę z podłogi.
                                • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 12:42
                                  jak sie domyslam ponosisz jakies tam koszty zwiazane z swoja
                                  aktywnościa zawodową czy zwiazana z nauka..kupujesz książki,
                                  podreczniki, oprogramowanie, sprzęt informatyczny, materiały biurowe
                                  itp. Przywilejem osoby prowadzacej działalność jest zaliczenia tego
                                  typu wydatków do kosztów uzyskania przychodu. Ty nie masz takiej
                                  mozliwosci nie prowadzac działalnosci gospodarczej.. czyzbyś
                                  sugerowała, ze majac taka mozliwość, zgodną z prawem i zasadami
                                  prowadzenia działalnosci gospodarczej, miałabym z niej nie
                                  korzystać? pomyliły Ci się systemy i homo sovietikus wyłazi..szanuję
                                  Twoja wiedzę w dziedzinach dla mnie niedostepnych ale o finansach
                                  jednak masz słabe pojęcie i powielasz ugruntowane przez PRL
                                  podejscie "ludu pracujacego" do "badylarzy"..ponosiłam duzo wieksze
                                  koszty i ryzyko zdobywania srodków na prowadzenie tej działalnosci
                                  niz kazda osoba pracujaca na etat (poległam zreszta z przyczyn ode
                                  mnie niezaleznych) w zamian miałam pewne "przywileje" związane z
                                  tym...płaciłam składki na ZUS i to niezaleznie od osiąganego w danym
                                  miesiącu przychodu, płaciłam podatki gdy była taka konieczność (za
                                  część domu stanowiacego siedzibe firmy duzo wieksze niz za cały
                                  dom..tyle, ze stanowiły koszt uzyskania przychodu)i nie mam sobie
                                  nic do zarzucenia. Kazdy wydatek był udokumentowany i US nie miał
                                  powodu do ich zakwestionowania. Jeżeli masz z tym problem zwróć sie
                                  do posłów by zmienili prawo, które obowiazuje wszystkie osoby
                                  prowadzące działalnośc gospodarczą..tyle, ze tak to funkcjonuje na
                                  całym świecie..a jeżeli mogłam zaoszczędzić na pewnych dziedzinach
                                  zycia "domowego" prowadząc działalność..to mogłam z pozostałych
                                  srodków zasilić moich studentów tongue_out
                                  • mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 13:03
                                    Przestań pieprzyć o homo sovieticus, bo jak najdalsza jestem od tego.

                                    Wykazywanie zerowego lub bardzo niskiego dochodu poprzez zawyżanie kosztów - celem uzyskania jakichś korzyści - to zwykłe oszustwo, niby zgodne z prawem, ale oszustwo. A do zawyżania kosztów dochodziło, robiło się wszelkie możliwe machloje, w koszty związane z pracą wliczało sie wszystko, co się tylko dało, łącznie z papierem toaletowym kupowanym przez pracowników do domu - i wiem, co mówię, wierz mi, wiem na czym - dokładnie! - takie praktyki polegają, bo sama prowadziłam dokumentację rachunkową i księgowość w jednej takiej "firemce". Przez krótki czas, bo mi się niedobrze robiło na kolejne "pani jeszcze to w koszty wrzuci" (a "to" było np. programem multimedialnym do nauki języków, który pan prezes kupił w prezencie dla swojego syna).

                                    Nie mów mi, że było inaczej. W porządku wobec prawa może i byliście. Ja bym nie była w porządku wobec siebie. No, ale ja idealistka jestem, przekleństwo to moje.

                                    Bo widzisz, Babciu, miałam mnóstwo znajomych, które po zajęciach na uczelni szły na nockę zapi.dalać na utrzymanie, bo się nie załapały na stypendium socjalne i inne zasiłki przez takich "zgodnych z prawem" jak wy. Ale co tam, ważne że zgodnie z prawem było.
                                    • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 13:53
                                      > Bo widzisz, Babciu, miałam mnóstwo znajomych, które po zajęciach
                                      na uczelni szł
                                      > y na nockę zapi.dalać na utrzymanie, bo się nie załapały na
                                      stypendium socjalne
                                      > i inne zasiłki przez takich "zgodnych z prawem" jak wy. Ale co
                                      tam, ważne że z
                                      > godnie z prawem było.
                                      >
                                      takie życie..póki pracowałam na "etacie" również musiałam zaiwaniać
                                      na 2 etaty by dzieci miały za co żyć i się kształcić, co nie zmienia
                                      faktu, ze prowadząc działalność byłam w pracy własciwie 24h/dobę a
                                      kiedy uległam wypadkowi i skonczył sie okres "zasiłkowy"(z czego
                                      musiałam ponosic "stałe koszty" i wychodziłam na zero) nie tylko
                                      zostałam bez srodków do życia ale jeszcze musiałam wnosic opłaty,
                                      których od Ciebie nikt nie bedzie wymagał (chyba powinnam pójść pod
                                      latarnie alem zbyt leciwa)..powiem wiecej w tym roku odpiszę sobie
                                      od podatku ulgę prorodzinną oraz parę innych mozliwych odpisów i
                                      równiez wyjdzie mi odpowiedni dochód a przynajmniej zwrot
                                      podatku..tyle, ze młodszy dzieć juz sam się utrzymuje..bedzie
                                      jeszcze gorzej, bo wykorzystam fakt, ze pracodawca syna zatrudniał
                                      go na czarno..za to dostanie młody ode mnie ten "zwrot" by miał na
                                      zagospodarowanie na nowej drodze życia tongue_out
                                      • mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:08
                                        Nadal nic nie rozumiesz, ech.
                                        Albo sprytnie udajesz, że nie rozumiesz iż nie ma związku między tym, ze musiałaś pracować na dwa etaty aby utrzymać rodzinę, a posiłkowaniem się oszustwem w celu osiągnięcia korzyści materialnej.

                                        Gdyby wszyscy ci "zgodni z prawem" przestali być tak bardzo "zgodni z prawem", w praktyce oznaczałoby to albo a) podniesienie - ustawowo - progu dochodowego uprawniającego do otrzymania stypendium, albo b) zwiększono kwotę stypendiów, bo studentów spełniających TAK niskie kryteria dochodowe byłoby o połowę mniej.
                                        W każdym razie pieniędzy byłoby więcej - dla tych, co rzeczywiście ich potrzebują.

                                        Bo generalnie, to ja mam w rzyci tych, co potrzebują, ale jeszcze bardziej mam w rzyci wszelkiej maści dorobkiewiczów, cwaniaczków i kombinatorów, którzy dodatkowo ze swojego cwaniactwa są dumni i bladzi, a słoma z butów wychodzi.
                                        • wikula23 Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:33
                                          To znowu ja smile
                                          Podczas studiów byłam w komisji stypendialnej. Nie wiem czy był to wewnętrzny przepis uczelni, czy może gdzieś to jest w regulaminie odgórnym, ale do rzeczy: w momencie kiedy na wniosku pojawiała się adnotacja z Urzędu Skarbowego, że Pan Iksiński w roku kalendarzowym nie osiągnął dochodów to taki wniosek był odrzucany, a to dlaczego? a dlatego, że stypendium ma na celu pomoc w studiowaniu, a nie w egzystowaniu, od tego jest instytucja MOPSu.
                                          Tak samo było, nie wiem czy dalej jest, ze stypendiami przyznawanymi dla gimnazjalistów i uczniów szkół średnich z funduszy UE, tyle że tam jeszcze trzeba było przedstawić rachunki za pomoce szkolne, bilety miesięczne i takie tam smile
                                          • wikula23 Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:38
                                            Za szybko enter uncertain
                                            Gdyby na każdej uczelni zastosować te kryteria to stypendia szły by naprawdę do tych którzy ich potrzebują, a nie tak jak jest teraz, że rodzic zrobi machlojki w rachunkach i już stypendium dla "biednego" studencika
                                          • mama_kotula Wikula ;) 24.10.08, 14:42
                                            Ja nie wierzę w "zerowe dochody" wykazywane na wnioskach stypendialnych - to
                                            znaczy, nie wierzę, aby którakolwiek z osób osiągająca autentyczne zerowe
                                            dochody w gospodarstwie domowym pomyślała choćby o skończeniu szkoły średniej, a
                                            co dopiero o wybraniu się na studia tongue_out
                                            • wikula23 Re: Wikula ;) 24.10.08, 14:49
                                              No ja też nie, a już w ogóle oczy mi z orbit wychodziły, jak własnie takiego z zerowym dochodem widziałam wsiadającego do samochodu, stawiającego kolejkę w knajpce, bądź zamawiającego żarcie w barze uczelnianym - nie na stołówce studenckiej smile
                                              Ale fakt mógł, akurat po wydaniu decyzji dotyczącej stypendium wygrać w totka, albo spadek otrzymac wink
                                        • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:44
                                          > Albo sprytnie udajesz, że nie rozumiesz iż nie ma związku między
                                          tym, ze musiał
                                          > aś pracować na dwa etaty aby utrzymać rodzinę, a posiłkowaniem się
                                          oszustwem w
                                          > celu osiągnięcia korzyści materialnej.
                                          jakim oszustwem?..to że miałaś jakies tam doswiadczenia lub
                                          obserwacje związane z prowadzeniem działalnosci pana prezesa nie
                                          upowaznia Cię do uogólnień! to że jadąc do klienta prywatnym
                                          samochodem , którego koszty wliczałam do działalnosci, i po drodze
                                          zrobiłam zakupy do domu to oszustwo? jak powinnam wyliczyć ile z
                                          tych kosztów poswieciłam na prywatne potrzeby? mając umowę w firmie
                                          w której pracowałam na wykorzystanie samochodu prywatnego do celów
                                          słuzbowych również zawsze wychodziłam "na swoje"..takie są stawki
                                          ustalone odgórnie i wykorzystywane we wszystkich firmach, prywatnych
                                          i państwowych!..to, ze korzystam równiez do celów prywatnych z
                                          oprogramowania kupionego "na firmę"..jak mam rozliczyć?..to są z
                                          jednej strony koszty a z drugiej oszczędnosci!..to ze 10 kartek z
                                          ryzy papieru wykorzystam na cele prywatne tez powinnam odliczyć?..a
                                          może również %-towo uwzglednic czas jaki spędzam na kompie
                                          prywatnie?..i odliczyc koszty połączeń telefonicznych, których nie
                                          wykonuję bo używam kompa?.. moze prywatnie mam zapomnieć to co
                                          przeczytałam w literaturze lub prasie kupionej na koszt firmy?..dla
                                          Twojej wiadomosci, zeby móc kombinowac w sposób nieuczciwy jak to
                                          sugerujesz z zawyżaniem kosztów trzeba mieć sporo kasy a to dotyczy
                                          tylko części przedsiebiorców..tych którzy mają pracowników, środki
                                          trwałe i których na to stać!
                                          • mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:57
                                            Wspaniale.
                                            W takim razie kompletnie nie rozumiem sensu istnienia twojej firmy, skoro - jak twierdzisz i jak wynika z dokumentów - zyski jej były zerowe, bo koszty były taaakie wysokie.
                                            I nadal nie rozumiem, jakim sposobem - skoro firma nie uzyskiwała żadnego zysku, a dochody męza uprawniały synów do otrzymywania stypendium socjalnego - jakim sposobem byłaś w stanie dawać synom po 800zł kieszonkowego na łebka. Z mężowskich dochodów, czy z tych nieistniejących zysków...?

                                            Ale chyba nigdy tego nie zrozumiem.

                                            Bez sensu ta dyskusja. Miłego dnia.
                                            • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 15:59
                                              dzięki oszczędnościom w zyciu prywatnym na kosztach, które obniżyły
                                              mi (wyzerowały) dochód na firmie..smile pozatym jak u kazdego podatnika
                                              jest coś takiego jak kwota wolna od podatku..a ile potrzeba do życia
                                              dwojgu starszych ludzi? choc i tak mam do dziś problem by nie
                                              ugotowac za duzo, nawet gdy gotuję na dwa dni..kurakiem za 6,-
                                              najemy sie my przez dwa dni i jeszcze koty sie pozywia a psy pogryzą
                                              kości..
                                              • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 16:26
                                                ps. warzywa z ziemniakami włącznie mam za frajer, drewno do
                                                ogrzewania dostaję od rodziny (z prywatnego tartaku) za inne
                                                czynnosci wykonywane przez małża i teścia, za remonty i naprawy nie
                                                płace bo też ktos mi je robi w ramach wymiany barterowej..stać mnie
                                                było równiez na robienie słoików i mrozonek dla studiujacych
                                                dzieci..ale to moja sytuacja..nie kazdy tak ma..
                                                • babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 16:29
                                                  zapomniałam! znajomy ma hodowlę kur róznistych..hobbista..dostaję od
                                                  niego takie ilosci jajek, ze nie jestem w stanie ich
                                                  przejeść..niektóre takie malutkie jak przepiórcze, chyba od kurek
                                                  francuzkich?
                                                • mam_na_nia_alergie Re: Właśnie!! 03.01.09, 09:11
                                                  Skoro taka jesteś wredna, to powiem Ci tak. Skoro od (jak to ujęłaś) dorosłej
                                                  córki wymagasz pieniędzy i guzik Cię obchodzi skąd je weźmie, to chociaż nie
                                                  zasłaniaj się utrzymywaniem 18-letniego syna. Bo on też jest dorosły, więc i od
                                                  niego wymagaj, on się uczy i ona też, on jest pełnoletni i ona też. Więc
                                                  sytuacja jest taka sama. A skąd Cię obchodzi skąd wezmą, przecież w Twoim
                                                  mniemaniu jak dorosłe to WON na swoje. Co z Was za rodzice, skoro oboje
                                                  zarabiacie z mężem, córka stara się jak może, a Wy tylko więcej i więcej...a
                                                  syn? co? O synku się zapomniało?
                                              • mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 19:14
                                                Ech, bajki bajki, babci bajanie.




                                                PS. Trochę przesadziłaś, kurczakiem za 6 złotych najada się 4-osobowa rodzina przez 4 dni, zajrzyj na forum Oszczędzamy.
                                                • babcia47 Re: Właśnie!! 25.10.08, 11:08
                                                  > PS. Trochę przesadziłaś, kurczakiem za 6 złotych najada się 4-
                                                  osobowa rodzina p
                                                  > rzez 4 dni, zajrzyj na forum Oszczędzamy.
                                                  to u mnie 5-cioosobowa biorąc pod uwagę zwierzaki..tongue_out smile)
                                                  > Ech, bajki bajki, babci bajanie.
                                                  wpadnij kiedyś, to warzywek teraz i dla Ciebie starczy(żniwa)..a mój
                                                  małż został ostatnio "wynalazcą"..odkrył pod Bolesławcem zakład
                                                  hodowli i sprzedazy pieczarek..kologram drugiego gatunku jest po
                                                  1,5..a pierwszy sort po 2,50, te drugiego sortu są takie jakich bez
                                                  efektu szukałam w sklepach: duze nadajace się na smażenie w
                                                  panierunku (jak kanie) lub do faszerowania..pierwszy gatunek
                                                  malutkie pozamykane, doskonałe do sałatek, jako dodatek do mies lub
                                                  do pieczenia z innymi warzywami i mięchem..jak twój niemałż
                                                  przejeżdża obok to warto się zaopatrzyć nawet w wiekszą ilość..moja
                                                  mam pakuje slone do słoików, na swieta będą jak znalazł..a jak mi
                                                  zostaje miedzy "dostawami" nadmiar, bo małż tam bywa raz na 7-10
                                                  dni, to po prostu suszę na grzejniku, korzonki susze wszystkie a
                                                  potem mielę w młynku i używam jak przyprawy do zup i sosów..mała
                                                  rzecz a cieszy
                                    • joanna666 Re: Właśnie!! 28.10.08, 22:58
                                      Kotula, Ty NAPRAWDĘ prowadziłaś komuś księgowość? Zdaje się, że jesteś
                                      programistą komputerowym czy cóśsmile
                                      Bo Twoja ignorancja w zakresie:
                                      - braku wiedzy o tym, że istnieje np. kwota wolna pod podatku,
                                      - braku wiedzy o tym, co można zakwalifikować jako koszty działalności zarówno
                                      jakościowo, jak i ilościowo - na pewno nie wszędzie może to być program do nauki
                                      języka.
                                      - świadomości, że do wielu małych (i nie tylko) firm na początku istnienia (może
                                      to być nawet kilka lat) trzeba dopłacać, a jeżeli wychodzi się na zero, to już
                                      super - chyba miałaś jakieś zajęcia z ekonomii na Twojej uczelni, po której jest
                                      się rozchwytywanym na rynku pracy - to z innego Twojego wątku,
                                      - tym, że papier toaletowy kupowali sobie pracownicy do domu... to już no
                                      comments. Oszczędność na podatku zaprawdę kolosalna, a przy pierwszej lepszej
                                      kontroli US raczej na pewno zakwestionuje worek papieru idący miesięcznie w
                                      dwuosobowej czy trzyosobowej firemcesmile
                                      Nie wierzę, że prowadząc choćby KPiR w sklepie spożywczym nie nabyłabyś takiej
                                      wiedzy.

                                      A do autorki wątku:

                                      Spróbuj założyć podobny wątek - ale jako hipotetycznie Twoja córka.
                                      Zobaczysz, jak Cię zj... za postawę roszczeniową. Że jesteś dorosła, że
                                      pracujesz, to powinnaś płacić, że Twoim psim obowiązkiem jest pomóc rodzico, że
                                      alimentów to przy dochodach Twoich rodziców nawet byś nie dostała, jakby nie
                                      chcieli, itp...

                                      Jak będę miała chwilę czasu, to wygrzebię podobny wątek, do tego, który Ci
                                      sugeruję - z innego forum (jeden pamiętam, ale na pewno było ich więcej).
                                      Pamiętam nawet, że aktywistki samodzielności młodzieży wypychały ciężarną
                                      siedemnastolatkę do pracysmilebo chciała być taka dorosła, to niech ma (laska się
                                      uczyła w szkole średniej).

                                      Co do sedna problemu: na razie odpuść, chyba że macie np. długi. Po kilku
                                      miesiącach, gdy córka się "zagospodaruje", możecie na spokojnie porozmawiać o
                                      tym. Wśród moich znajomych (wchodziliśmy w dorosłość jakieś 20 lat temu) często
                                      praktykowany był rok, podczas którego pracujące dziecko (lub np. młode
                                      małżeństwo)nie musiało dokładać się do budżetu. Przez ten czas robiło
                                      oszczędności na ewentualne wesele, czas np. po swoim ślubie, kupno sprzętów na
                                      nowe mieszkanie (rzadko kto je miał na starcie)

                                      Poza tym pamiętaj, że na forach udzielają się specyficzne osoby. Jedna z nich
                                      (to tez info z jej zwierzeń sprzed jakiegoś czasu)mieszkała u mamusi w wieku
                                      dwudziestu kilku lat, ze swoimi dziećmi, nawet cała trójka była podpięta pod
                                      ubezpieczenie zdrowotne mamy (to jeszcze rozumiem) i babci (to już śmieszne dla
                                      mnie, no ale ja nigdy nie skorzystam z ubezpieczenia mojej babci, bo obie już
                                      nie żyją od dawna). Oj, to się mama, ordynator oddziału szpitalnego w jednym z
                                      podsudeckich miast, musiała najeść wstydusmile
                                      • mama_kotula Re: Właśnie!! 29.10.08, 21:27
                                        Cytat> - świadomości, że do wielu małych (i nie tylko) firm na początku
                                        istnienia (może to być nawet kilka lat) trzeba dopłacać, a jeżeli wychodzi się
                                        na zero, to już super)


                                        Gdzie ja napisałam, że firma była na początku istnienia?
                                        Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że początkowe wychodzenie "na zero" to norma.

                                        Kurs językowy na CD został zakwalifikowany jako materiały szkoleniowe dla
                                        pracowników.

                                        Firemka nie była 2-3-osobowa, wyciągasz z mojej wypowiedzi bardzo daleko idące
                                        wnioski.


                                        A cała reszta twojego postu się zgadza, nie zaprzeczam w niczym. Zabrakło
                                        jedynie odwagi aby napisać, że to o mnie chodziło w ostatnim akapicie. Cóż,
                                        wybaczam smile
                                        • joanna666 Re: Właśnie!! 29.10.08, 23:06
                                          > A cała reszta twojego postu się zgadza, nie zaprzeczam w niczym. Zabrakło
                                          > jedynie odwagi aby napisać, że to o mnie chodziło w ostatnim akapicie. Cóż,
                                          > wybaczam smile

                                          A po co miałam pisać? Chciałam oszczędzić Ci wstydu... Chciałam też tylko
                                          pouczyć autorkę, jakie "ekspertki" tu pisują. Nieistotne, czy u mamusi siedziała
                                          Kotula, czy Heniasmile Ważne, że teraz udziela światłych radsmile

                                          A tłumaczyłam Ci brak zysków generowanych przez firmę Babci47, bo kwestionowałaś
                                          sens jej istnienia. tylko i wyłącznie. Nie obchodził mnie Twój pracodawca -
                                          oszustsmile

                                          I widzę, że nie podjęłaś dyskusji na temat książki... Więc Twoja kolejna kreacja
                                          (tym razem prowadzącej rachunkowość u oszusta podatkowego, prawie takiego jak
                                          Babcia47 wyłudzająca stypendia dla synówsmile na potrzeby internetu padłasmile


                                          • maksimum a w posagu dać na drogę posciel z pierza 31.10.08, 21:22
                                            "Ich rodzice mieli
                                            na utrzymaniu kilkoro dzieci, żyli z gospodarki..i gotówką "nie
                                            śmierdzieli"..mogli własnego potomka wspomóc co najwyzej paczką
                                            żywnosciową a w posagu dać na drogę posciel z pierza i jakiś
                                            garnek..czasem również tą tarę."
                                            -----------
                                            Albo jakas baranice,jak rodzice mojej Marys.
                                            Faktem jest,ze pracujaca corka powinna sie dokladac do domowego ogniska z
                                            ktorego korzysta.Dla mnie jest to sprawa oczywista.
                                            • angazetka Re: a w posagu dać na drogę posciel z pierza 02.11.08, 10:37
                                              > Faktem jest,ze pracujaca corka powinna sie dokladac do domowego
                                              ogniska z ktorego korzysta.Dla mnie jest to sprawa oczywista.

                                              Przecież się dokłada: sama płaci za swoje studia, lekarzy, ubrania,
                                              książki, przyjemności. Większość studiujących dwudziestolatków tego
                                              nie robi.
              • green_sofia Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 13:45
                Jak zwykle Verdana dobrze prawi wink Polać jej !
                A do jsolt chciałam jeszcze dodać - moja droga postudiuj ty sobie
                medycynę i pracuj na pełny etat. Krzyżyk na drogę. A nawet jeśli
                udałoby Ci się przetrwać (co jest niemożliwe jak pokazuje życie, bo
                nikt na moim roku i ogólnie ze znajomych na leku nie pracuje) to
                współczuje Twoim pacjentom.


                Co do sytuacji autorki wątku i jej córki. Obrzydliwym jest branie
                pieniędzy przez matkę od córki. Ja studiuje i mieszkam w innym
                mieście, mam też niezależne dochody (renta po rodzicu) które
                pozwalają mi się utrzymać na niezłym poziomie. A mama jeszcze dosyła
                coby dziecku lżej było ;P Bo nowy sweterek zawsze poprawi mi humor ;d
                Ale poważnie to gdyby moja mama nie miała na płaszcz to
                potrafiłabym chodzić w najgorszym łachu byleby tylko dać jej. Ona do
                mnie wstawała w nocy, za przeproszeniem d..e mi wycierała i kochała
                bezwarunkowo więc patrzenie na biedę i nieszczęście własnej matki
                byłoby dla mnie czyms nie do przetrwania.
                • sir.vimes Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 14:08
                  A mi się zdaje, ze to jest oczywista sprawa - tak samo jak sześciolatek lepi
                  wazonik z modeliny, 20parolatek z pierwszej pensji kupuje coś rodzicom, coś o
                  czym marzyli (lub zdaje mu się , ze marzyliwink). A w razie potrzeby i możliwości
                  pomaga - tylko, ze rezygnowanie z wyjścia na kawę po egzaminie bo mama ma mało
                  kasy na przyjemności nie jest tożsame z przyglądaniem się cynicznie rodzicom
                  żywiącym się suchym chlebem i chowaniem kawioru za plecami.

                  A tu przez niektórych dyskutantów są te sytuacje utożsamiane. Tak jak
                  utożsamiane jest bycie studentem pierwszych lat z byciem kilkudziesięcioletnim
                  pasożytem żyjącym wiecznie na koszt rodziców.

                  Wydaje mi się, ze jeżeli nawet ktoś wylicza dziecku ile powinno mu dać kasy to
                  lepiej poczekać kilka lat aż będzie lekarzem z własnym gabinetem ginekologicznym
                  i przychodami rzędu kilkunastu tysięcy niż zrobić wszystko by zamiatał w czyjeś
                  przychodni za kilkaset złotych . Bo wprawdzie kilka lat wcześniej zacznie
                  kupować do domu ziemniaki ale wyżej ziemniaków już nigdy nie podskoczy.
                  Reasumując - jeżeli nawet dziecko ma być źródłem dofinansowania własnych
                  przyjemności rodziców warto przemyśleć czy nie lepiej poczekać aż osiągnie
                  wyższy poziom zarobków.

                  Uważam za normalną sytuację w której każdy zarabiający domownik coś tam kupuje
                  do lodówki, coś do łazienki (np. płyn do kąpieli dla całej rodziny, nie krem
                  tylko dla siebie), w miarę możliwości uczestniczy w rodzinnych wydatkach. Uważam
                  za skrajnie nienormalną sytuację w której wylicza się dziecku ile zjadło, ile
                  mydła wymydliło i ile światła wyświeciło ucząc się do egzaminu. I ile kaw ze
                  znajomymi dziecko wypiło w bufecie uczelni.

                  I jeszcze - priorytetem uczącej się osoby jest NAUKA. Studentka ma dbać o to by
                  nie zawalić studiów, nauczyć się maksymalnie dużo, skorzystać z wielu opcji
                  jakie daje uczelnia (wymiany, kursy, praktyki, możliwość uczestniczenia w
                  ciekawych projektach) nie o to by kosztem nauki dorobić 200 zł więcej.


            • sir.vimes Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 22:00
              > niestety jesteśmy chyba jednym z ostatnich państw na świecie, gdzie
              > pokutuje tradycja zgodnie z którą dwudziestoparoletni ludzie
              > mieszkają z rodzicami, którzy ich utrzymują...
              > chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych
              > społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie świetnie,
              > rzadko kiedy miekszają wciąż w domu,

              chyba wręcz przeciwnie - w takich np. Włoszech nową normą są dzieci mieszkające
              z rodzicami grubo ponad 30 lat. I traktujące swoje pensje jak kieszonkowe...
              • jsolt Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 12:05
                sir.vimes napisała:

                > > niestety jesteśmy chyba jednym z ostatnich państw na świecie,
                gdzie
                > > pokutuje tradycja zgodnie z którą dwudziestoparoletni ludzie
                > > mieszkają z rodzicami, którzy ich utrzymują...
                > > chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych
                > > społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie
                świetnie,
                > > rzadko kiedy miekszają wciąż w domu,
                >
                > chyba wręcz przeciwnie - w takich np. Włoszech nową normą są
                dzieci mieszkające
                > z rodzicami grubo ponad 30 lat. I traktujące swoje pensje jak
                kieszonkowe...

                Włochy, Grecja - oczywiście, że tak, ale to są wyjątki, no i chyba
                nie jest to normalne, że 30letni ludzie są na garnuszku mamusi.

                Państwa anglosaskie to chyba najlepszy przykład, gdzie 18-19 latki
                już nie mieszkają w domu rodziców. I nie zaryzykuję stwierdzenia, że
                w takich krajach studia to pełen relaks i luz i dlatego spokojnie da
                się pracować, w przeciwieństwie do np. polskiej medycyny -
                mieszkałam poza Polską przez parę lat, mam mnóstwo znajomych np. w
                Kanadzie, Nowej Zelandii, tam na studiach jest naprawdę niezła orka,
                cholernie wysoki poziom, kończą najlepsi reszta się wykrusza -
                natomiast wszystkie supermarkety, macdonaldy, knajpy itp. są pełne
                pracowników-studentów, którzy właśnie w ten sposób zarabiają na
                swoje utrzymanie. I dają radę. A u nas jakoś większość twierdzi, że
                się nie da. Dziwne.

                dla wyjaśnienia - zupełnie nie chodzi mi o to, żeby studenta
                pierwszego roku wykopać z domu, albo zabierać mu połowę zarobionych
                pieniędzy coby się nauczył "samodzielności", taki układ jest
                oczywiście chory, i podkreślam ponownie, że nie podoba mi się
                sposób, w jaki autorka wątku wylicza córce miesięczne "lenno".

                sama mam córkę, zrobię dla niej wszystko i zawsze będę ją wspierać,
                ale naprawdę nie chciałabym mieć w domu dwudziestoparoletniej
                pannicy, na którą trzeba chuchać i dmuchać i pod nos podstawiać, bo
                studiuje.

                uważam, że szczególnie w sytuacji, w której rodzicom się nie
                przelewa i żyją z ołówkiem w ręku, dorosłe dziecko, które ma pracę i
                w miarę konkretne dochody (nie mówię o 100 zł tygodniowo z ulotek,
                tylko o stałej pensji), powinno wspierać rodziców, np. czasami
                zrobić małe zakupy, zapłacić nieduży rachunek za telefon itp. - nie
                chodzi nawet o stałą miesięczną "zrzutę", czy o idiotyczne
                wyliczanie kto zużywa ile prądusmile, ale po prostu o gest
                mówiący "mieszkamy tu razem, jestem dorosły, i razem damy radę".

                • sir.vimes w wątku 23.10.08, 12:12
                  mowa właśnie o 20-latce na 1 czy 2 roku.

                  > dla wyjaśnienia - zupełnie nie chodzi mi o to, żeby studenta
                  > pierwszego roku wykopać z domu, albo zabierać mu połowę zarobionych
                  > pieniędzy coby się nauczył "samodzielności", taki układ jest
                  > oczywiście chory, i podkreślam ponownie, że nie podoba mi się
                  > sposób, w jaki autorka wątku wylicza córce miesięczne "lenno".
                  >
                  > sama mam córkę, zrobię dla niej wszystko i zawsze będę ją wspierać,
                  > ale naprawdę nie chciałabym mieć w domu dwudziestoparoletniej
                  > pannicy, na którą trzeba chuchać i dmuchać i pod nos podstawiać, bo
                  > studiuje.

                • ewa-krystyna Re: Córka powinna dopłacać do domu? 25.11.08, 05:12
                  jsolt napisała:

                  > sir.vimes napisała:
                  >
                  > > > niestety jesteśmy chyba jednym z ostatnich państw na świecie,
                  > gdzie
                  > > > pokutuje tradycja zgodnie z którą dwudziestoparoletni ludzie
                  > > > mieszkają z rodzicami, którzy ich utrzymują...
                  > > > chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych
                  > > > społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie
                  > świetnie,
                  > > > rzadko kiedy miekszają wciąż w domu,
                  > >
                  > > chyba wręcz przeciwnie - w takich np. Włoszech nową normą są
                  > dzieci mieszkające
                  > > z rodzicami grubo ponad 30 lat. I traktujące swoje pensje jak
                  > kieszonkowe...
                  >
                  > Włochy, Grecja - oczywiście, że tak, ale to są wyjątki, no i chyba
                  > nie jest to normalne, że 30letni ludzie są na garnuszku mamusi.
                  >
                  > Państwa anglosaskie to chyba najlepszy przykład, gdzie 18-19 latki
                  > już nie mieszkają w domu rodziców. I nie zaryzykuję stwierdzenia, że
                  > w takich krajach studia to pełen relaks i luz i dlatego spokojnie da
                  > się pracować, w przeciwieństwie do np. polskiej medycyny -
                  > mieszkałam poza Polską przez parę lat, mam mnóstwo znajomych np. w
                  > Kanadzie, Nowej Zelandii, tam na studiach jest naprawdę niezła orka,
                  > cholernie wysoki poziom, kończą najlepsi reszta się wykrusza -
                  > natomiast wszystkie supermarkety, macdonaldy, knajpy itp. są pełne
                  > pracowników-studentów, którzy właśnie w ten sposób zarabiają na
                  > swoje utrzymanie. I dają radę. A u nas jakoś większość twierdzi, że
                  > się nie da. Dziwne.
                  >
                  > dla wyjaśnienia - zupełnie nie chodzi mi o to, żeby studenta
                  > pierwszego roku wykopać z domu, albo zabierać mu połowę zarobionych
                  > pieniędzy coby się nauczył "samodzielności", taki układ jest
                  > oczywiście chory, i podkreślam ponownie, że nie podoba mi się
                  > sposób, w jaki autorka wątku wylicza córce miesięczne "lenno".
                  >
                  > sama mam córkę, zrobię dla niej wszystko i zawsze będę ją wspierać,
                  > ale naprawdę nie chciałabym mieć w domu dwudziestoparoletniej
                  > pannicy, na którą trzeba chuchać i dmuchać i pod nos podstawiać, bo
                  > studiuje.
                  >
                  > uważam, że szczególnie w sytuacji, w której rodzicom się nie
                  > przelewa i żyją z ołówkiem w ręku, dorosłe dziecko, które ma pracę i
                  > w miarę konkretne dochody (nie mówię o 100 zł tygodniowo z ulotek,
                  > tylko o stałej pensji), powinno wspierać rodziców, np. czasami
                  > zrobić małe zakupy, zapłacić nieduży rachunek za telefon itp. - nie
                  > chodzi nawet o stałą miesięczną "zrzutę", czy o idiotyczne
                  > wyliczanie kto zużywa ile prądusmile, ale po prostu o gest
                  > mówiący "mieszkamy tu razem, jestem dorosły, i razem damy radę".
                  >


                  jeszcze prosze dopisz w jakich dlugach zaczynaja zycie ci studenci.... mieszkam
                  w Kanadzie na wynajecie mieszkania,zaplacenie za studia,jedzenie i odziez nie
                  wspomne o dentyscie - leczenie kanalowe zeba kosztuje dobre $800 a w takich
                  dorywczych pracach nikt ci nie da benefitow pokrywajacych takowe leczenie,nawet
                  glupie usuniecie kamienia z zebow zalecane co 6 miesiecy- nie wystarczy pensja
                  dorywcza z McDonald'a gdzie na godzine student zarobi ok $5-10... uwierz mi...
                  a jesli chodzi o wykruszanie sie ludzi na studiach to porownaj sobie poziom
                  nauczania w Polsce a tu,to od razu zrozumiesz dlaczego... oczywiscie pisze o
                  publicznych szkolach nie prywatnych...

                  wlasnie spytalam mojego partnera Kanadyjczyka ilu z jego kolegow ze studiow
                  samych sie utrzymywalo - niewielu... wiekszosc mieszkala u rodzicow...

                  jesli chodzi o autorke watku,to mam to samo zdane co wiekszosc...
            • mama_ameleczki Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 12:09
              jsolt napisała:


              > chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych
              > społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie świetnie,
              > rzadko kiedy miekszają wciąż w domu, dorabiają gdzie się da i dają
              > radę, tylko u nas wieczny jęk, że studia ciężkie i nie da rady
              > pracować bla bla bla.


              no troche przesada bo u nas nie da sie utrzymac z jakiejs dorywczej
              pracy w mc donald's-ie a w tych innych karajch o ktorych piszesz tak
              i to sa zachodnie kraje a nie wiekszasc krajow na swiecie jak piszesz
    • betizuch Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 14:46
      to jest chore co tu przeczytalam...ludzie postarajcie sie zrozumiec ta
      kobiete!!!!!napisala ze w domu nie jest lekko.corka ma juz 20lat i jak
      najbardziej powinna sie dokladac do oplat w domu,tym bardziej ze pracuje,nawet
      jak dolozy sie to nie zostaje goła a matka jak dlugo ma sobie wszystkiego
      odmawiac?przez kolejne 20lat?wychowala corke,dala jej wszystko co bylo mozliwe i
      na co byla ja stac,ma prawo chyba wkoncu pomyslec chociaz o sobie anie tylko o
      corce,niektorzy pisza tu bzdury ale wydaje mi sie ze maja nadzianych rodzicow,i
      ktorym nie musza sie dokladac do oplat,niestety takie jest zycie jednym jest
      lepiej drugim gorzej,dlatego zrozumcie ta kobiete.......mysle ze jak by miala
      lepsza sytuacje finansowa byloby inaczej...a to ze ma internet?oh tak to
      zeczywiscie wielki luksus...pozal sie boze...
      • sir.vimes A kto jej zabrania myśleć o sobie? 23.10.08, 16:26
        Ma 100 zł na swoje przyjemności i nikt jej nie każe kupować z nich czegokolwiek
        do domu czy dla córki - i bardzo dobrze. Nie ma jednak żadnego powodu by córka
        ze swoich pieniędzy dokładała do tej stówy.

        PRAWDA?
      • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 16:29
        Matka ma sobie odmawiać, póki nie zarobi. Córka zarabia na swoje
        studia, na lekarzy, na ubranie, na ksiązki do nauki. Jesli nie
        bedzie miała na to wszystko 400 zł, to musi zrezygnować ze studiów -
        studiowanie sporo kosztuje, oprócz czesnego.
        Matka może chyba dac jej jeść - jesli dawała jej przez poprzednie 19
        lat. I nie musi brac od córki na swoje potrzeby - może, tak jak
        corka, zacząć pracowac cały tydzień od switu do nocy.
        A poza tym posiadanie dzieci nie jest obowiązkowe - kto nie ma
        ochoty dawać dziecku jeść - nie musi miec dzieci.
        • makbyt Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 10:32
          Wiesz co VERDANA, nigdy z Tobą nie dyskutowałam , szanowałam Ciebie
          ale naprawdę rozczarowałaś mnie. Głupia jesteś!
          A Ty jesteż w stanie przewidzieć co będzie za 5, 10, 15 lat?
          Więc nie pie...głupot że trzeba rozważnie decydować się na dziecko.
          Głupia CI...
    • iloona1960 nie jestem samotną matką! 23.10.08, 17:19
      Po pierwsze: nie jestem samotną matką! Mam męża, ale on też średnio zarabia, ok.
      1200zł miesięcznie. A mamy spore mieszkanie, za które trzeba płacić i
      18-letniego syna, który jest na naszym utrzymaniu, jeszcze chodzi do szkoły
      średniej.

      Córka oczywiście uważa, że dość nas odciążyła, ale ja uważam, że po pierwsze
      każdy dorosły człowiek powinien płacić za miejsce, w którym mieszka (może nie?).
      A po drugie nie wynajmie nic taniej, jak się wyprowadzi, to tylko na tym straci,
      więc lepiej dla niej, żeby mieszkała u nas.

      Jest zła, ale czy nikt nie rozumie, że takie jest życie? Jak się gdzieś mieszka,
      to się płaci. I jak się używa prądu czy gazu, to też się za to płaci.

      Ktoś powiedział o tym, że nie będzie mogła robić kursów itp. Cóż, ja też nie
      mogę robić kursów i jakoś żyję. Zresztą, może odłożyć po trochę przez jakiś czas
      i iść na kurs. Ja w jej wieku nie miałam tak dobrze, jak ona ma.

      Dziękuję za głosy, które mnie poparły!
      • araukaria29 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 17:34
        Ujmę to tak. Normalni rodzice to tacy, którym zależy na tym, żeby ich dzieci
        zdobyły jak najlepsze wykształcenie. A Ty no cóż...wydaje mi się, że jesteś
        zwyczajnie złą osobą. Wyrwiesz dziewczynie te pieniądze z gardła, bo przecież
        taniej niczego nie wynajmie...Jednym słowem stawiasz dziewczynę pod ścianą,
        płacz i płać, bo ja miałam jeszcze gorzej....Płać, bo nie masz wyjścia!
        Szantaż...Jak można tak traktować własne dziecko...Płać!Nieważne studia, ważna
        kasa...Ja mam normalnych rodziców. Dziękuję losowi, że są tacy jak Ty....
        A i jeszcze jedno. Ty chyba nie do końca masz kontakt z rzeczywistością.
        Dziewczyna ma pracować, oddawać haracz, płacić czesne, podręczniki itp i jeszcze
        sobie odkładać na kursy....Zapomniałam, może przecież podorabiać sobie rozdając
        ulotki między zajęciami najlepiej.Albo zamiast! A kasę zamiast na czesne oddać
        mamusi, bo przecież ona miała jeszcze gorzej...
        Żenada
        • araukaria29 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 18:03
          Tak ,w ogóle to mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę co zrobiłaś? Nauczyłaś
          córkę co tak naprawdę liczy się w życiu. Nie córka, rodzina, przyszłość i dobro
          dzieci itp....Liczy się tylko kasa. Potem w TV jak pokazywani są starzy ludzie
          zostawieni, wręcz porzuceni w jakiś domach starców, to nasuwa się komentarz: jak
          te dzieci mogły! Wyrodne itp, matkę czy ojca tak zostawić...Ale może to jest
          tak, że rodzice ciężko zapracowali na takie traktowanie. Tak mi nagle taka
          refleksja do głowy przyszła, bo jak inaczej oceniać mamusię, która
          • araukaria29 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 18:06
            Przepraszam obcięło mi:

            która szantażem wymusza kasę na córce....sad No cóż, takie czasy. Wszystkich
            normalnych rodziców pozdrawiam. Reszcie życzę zdrowiasmile
        • verdana Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 18:04
          Jak się gdzieś mieszka, to się placi. Wiec rozumiem, ze Wy sobie tez
          placicie - mąz zje dwa kotlety zamiast jednego, to Ci zwraca , bo
          przekroczyl norme. Siedzisz dłuzej wieczorem, wypalasz za duzo
          swiatła - zwracasz za światlo.
          Masz rację, jesli ciorka jest dla Ciebie kompletnie obcym
          człowiekiem. Od ktorego wolisz wziąc pieniądze, niż dac jej szanse
          na lepsze życie.
      • kawka74 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 19:32
        dobry Boże, dzięki wielkie za to, że moja matka była inna
        biedna ta Twoja córa
      • kasiak37 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 21:57
        zamien mieszkanie na mniejsze,bedziesz miala mniejsze oplaty a corce daj
        spokoj.Dla mnie Twoja postawa jest zenujaca.Wyrwac dziecku kase i kazac odkladac
        na kursy bo Ty przeciez mialas gorzej niz ona.Wiec po co rodzilas kobieto te
        dzieci???
      • betizuch Re: nie jestem samotną matką! 24.10.08, 07:38
        ilona.nie przejmuj sie tym co pisza tutaj...ty wiesz lepiej,a ja wiem ze masz
        racje,niektorym ciezko wytlumaczyc o co chodzi bo napiszesz jakies slowo a
        niektorzy odrazu lapia za jezyk i robia z ciebie wyrodna matke,takze glowa do
        gory i zycze powodzenia!pozdrawiam
      • syska241 Re: nie jestem samotną matką! 25.10.08, 00:29
        jejku,co z Ciebie za matka,masakra!!!"ja w jej wieku też nie robilam
        kursów..." - Ty chyba zazdroscisz własnemu dziecku samodzielności i
        starasz się utrudnić córce życie.Kobieto, ocknij sie!!!Biedne to
        Twoje dziecko.
      • azile.oli Re: nie jestem samotną matką! 25.10.08, 19:52
        Zastanów się,z czym Twoja córka ma tak dobrze.Przecież uczy się i
        pracuje,a nie bawi się za pieniądze mamusi.Chcesz brać pieniądze za
        mieszkanie od własnego dziecka? Żałujesz dziewczynie
        jedzenia.Napisałaś, że syn ma 18 lat, więc też jest pełnoletni.Też
        mu każesz płacić za utrzymanie. Uważasz, że wykształcenie dziecka
        kończy się na szkole średniej.Z Twoich postów aż bije niechęć do
        córki.Piszesz,że Ty nie możesz robić kursów,to Twoja córka też nie
        musi.tylko, że ona rozpoczyna swoją drogę życiową,a Ty zamiast ją
        wspierać,rzucasz jej kłody pod nogi.
      • sir.vimes A czemu dorosły syn nie płaci za mieszkanie? 26.10.08, 11:35
        IMO pogrążasz się coraz bardziej...
      • marajka Re: nie jestem samotną matką! 31.10.08, 14:29
        Ktoś powiedział o tym, że nie będzie mogła robić kursów itp. Cóż, ja
        też nie
        mogę robić kursów i jakoś żyję.

        I zarabiasz 1200 zl.

        "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
      • xkx2 Re: nie jestem samotną matką! 08.11.08, 19:38
        ROZUMIEM. Podejscie Twe jest takie iz studia Twej córki to rzecz
        zbedna. Bo inaczej nie rozumiem Twego podejscia. Jak by nie
        studiowała to by mogła do dobu dołożyc nei 400 a np. 700 zł. Zapewne
        jej praca nei wymaga posiadanai studiów wobec tego po jej one. Zmuś
        swa córke by z nich zrezygnowała i bedziesz mogła od niej brac nei
        400 a 700 lub 800 zł. w końcu studia to ekstawagancja. Prawda?
      • xkx2 Re: nie jestem samotną matką! 09.11.08, 08:18

        Alternatywy są dwie albo córka będzie dokładać ci jeszcze do życia,
        ale wtedy zapewne braknie jej na własne potrzeby i to niekoniecznie
        imprezy, lecz po prostu na studia. Albo nie będzie Ci dokładać i być
        może je skończy. Jeśli nie zależy Ci na tym, aby córka ukończyła
        studia to po prostu jej to powiedz. W końcu z twych wypowiedzi
        widzę, iż jesteś zdania, iż studia to ekstrawagancja. Patrząc przez
        Twój pryzmat to po prostu zmuś córkę do rezygnacji z ekstrawagancji,
        jaką są studia wtedy weźmiesz od niej na tzw. życie 700 zł. Ciekawe
        czy jak w przyszłym roku młodszy syn też zechce iść na studia to też
        mu każesz płacić? A może nie pozwolisz nauczona smutnym
        doświadczeniem na taką ekstrawagancje? Bo, po co nie od razu idzie
        do roboty i oddaje cała wypłatę do domu podobnie jak od córki jak
        przerwie studia też w zasadzie możesz zażyczyć sobie całej wypłaty a
        Ty dasz każdemu po 100 zł na miesiąc i tyle. Sugeruje wziąć to pod
        uwagę.
      • tygrysiatko1 Re: nie jestem samotną matką! 11.11.08, 20:25
        a moja Mama jest samotną matką!!! i mimo, że pracuję i studiuję
        dziennie nie płacę za mieszkanie... oczywiście, że czasami ja zrobię
        zakupy...ale jak potrzebuję na coś pieniędzy rto je od Mamy dostaję
        Ponieważ RODZIC MA PSI OBOWIĄZEK UTRZYMYWAĆ DZIECI DO 26RŻ JEŻELI
        SIĘ UCZĄ...
        Twoj córka nie ma obowiązku pracowania... ma za to pełne prawo
        wymagać od Ciebie opłacenia domu nad głową, ubrania, lekarzy,
        studiów etc..
        wystarczająco Ci pomaga mając tyle dobrej woli, że sama opłaca sobie
        studia... a te 500zł co piszesz że jej zostaje to niecałe 17zł
        dziennie na miesiąc... co można kupić za 17zł dziennie??
      • marina111 Re: nie jestem samotną matką! 29.11.08, 03:29
        i dlatego ze ty nie miałas to musisz ja sciagnąc w dół?
      • iberka Re: nie jestem samotną matką! 03.12.08, 17:50
        załamac ręce można, jak napisały inne osoby: córka sie uczy,
        studiuje, sama płaci za studia <!> a nie ma obowiązku,bo macie go WY
        czyli rodzice. To,że ma młodszego brata nie znaczy,że ma się
        dokładać 400 PLN. jako rodzice musicie zaplanowac wydatki tak, aby
        utrzymać dzieci. A co powiecie z mężem kiedy córka zdecyduje , iż
        ok, zapłaci 400 / msc ale Wy musicie zaplacić za jej studia?
        Ehh, rodzice mają obowiązek "utrzymywania" dzieci nie tylko do
        ukończenia przez nie 26 r.ż. Wiem, bo pracowałam w dziale
        stypendialnym uczelni i wiek nie ogranicza.
        Może podpwoedzcie córce aby postara się na uczelni o stypendium
        socjalne właśnie?

        Iza
      • hamerykanka Re: nie jestem samotną matką! 09.01.09, 16:47
        Dlaczego sama , kobieto, nie pojdziesz do parcy odciazyc meza tylko
        chcesz zerowac na corce? Rusz d...!
    • alina66 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 09:04
      "Ja kursów nie kończyłam i zyję"
      No żyjesz. I masz pretensje do córki i całego świata, że zarabiasz
      1200 złoty. Brutalnie dodam, że powyżej tego 1200 nie podskoczysz...

      Poza tym na początku napisałaś, że masz 1200 złoty, z czego
      większość z nas wyciągnęła wniosek, że z tego 1200 opłacasz wszystko
      SAMA. teraz okazuje się, że mąż też zarabia (też 1200, pewnie też
      kursów nie kończył....)

      Razi mnie przede wszystkim autorytarny ton Twoich wypowiedzi, i
      święte przekonanie, że córka NIE POWINNA mieć lepiej niż Ty.

      Mam dość osobisty stosunek do problemu, bo miałam podobną mamusię. W
      nieco inny sposób, ale też zostałam zmuszona do przejęcia
      odpowiedzialności za mamusię i siebie w bardzo młodym wieku.
      Mamusi nie lubię, a mój syn nigdy nie usłyszy ode mnie, że nie
      powinien mieć lepiej niż ja.

      Mój dofinansowywany mocno syn miał i ma ogromne parcie na pracę i
      samodzielność, jak dla mnie dużo za mocne, zawsze też pomagał swoim
      kolegom(w różny sposób- np.prosząc mnie, żeby ten czy ów mógł
      popracować u mnie, albo jeść u nas obiady przez jakiś czas)- a więc
      argument, że dofinansowywane są be też nie za bardzo trafny...
      • babcia47 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 10:58
        > Poza tym na początku napisałaś, że masz 1200 złoty, z czego
        > większość z nas wyciągnęła wniosek, że z tego 1200 opłacasz
        wszystko
        > SAMA. teraz okazuje się, że mąż też zarabia (też 1200, pewnie też
        > kursów nie kończył....)
        to zmienia obraz ale na korzyść autorki watku!! o mężu zarabiajacym
        ok 1200,- i synu faktycznie nie napisała..ale teraz policz sobie na
        co starczy 2400,- dochodu rodziny na 4 osoby w tym dorastajacego
        syna (zapewne odkurzacz)który równiez wymaga nakładów i to sporych
        jeżeli jest w klasie maturalnej..jak znam życie to samych opłat i
        rachunków jest na tysiąc złotych a z pozostałych srodków trzeba
        zapewnić wyzywienie, srodki czystosci, lekarstwa, odziez
        przynajmniej trzem osobom z rodziny..jeżeli córka nie rozumie, ze w
        takiej sytuacji powinna sie dołozyc do rodzinnego budrzetu..to
        współczuje i jest to raczej porażka wychowawcza, bo wychodzi, ze
        córka chce korzystac z udogodnień zycia w rodzinie ale nie poczuwa
        sie do wspólnego obowiązku jej utrzymania
        • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 12:47
          Owszem, poczuwa się - placąc za studia, lekarza, podreczniki,
          ubrania, zeszyty, legitymacje.
          400 zł na to wszystko to jest smiesznie mało. Jesli córka będzie
          musiała część oddac matce, prawdopodobnie bedzie tez musiała
          zrezygnowac ze studiów, albo oblewac z powdu braku materiałów
          kolejne egzaminy.
          I jakos rok wczesniej rodzice byli w stanie utrzymac dwoje dzieci,
          cóce kupić podreczniki, leczyc, kupić cos do ubrania.
          • azile.oli Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 15:03
            Zgadzam się w pełni z verdaną.To, ile zarabia córka, jednocześnie
            studiując, nie ma nic do tego.Mogłaby zarabiać tyle, aby akurat
            starczyło na koszty pokrycia studiów.Więc matka i tak oszczędza, bo
            wtedy np na dojazdy musiałaby jej dać.Córka jest zaradna,sama
            finansuje swoje wykształcenie i matka powinna być z niej dumna.Chyba
            jednak nie jest tak, że rodzina jest na minusie, bo matka napisała,
            że na swoje przyjemności ma stówę, więc raczej w długach nie siedzą.
            • bubahr Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 21:31
              Ilona, właściwie to już skorzystałaś na tym, że córka poszła do pracy, bo ona
              sama pokrywa swoje wydatki. Do tej pory to ty, rozumiem, płaciłaś za ksero,
              ubrania, bilety miesięczne, lekarza itp. Teraz te wydatki odpadają, zostają po
              twojej stronie do pokrycia tylko opłaty za mieszkanie i jedzenie. To przecież
              już jest ogromne odciążenie waszego skromnego miesięcznego budżetu.

              Pomyśl, córka zaczęła równocześnie nową pracę i studia, to wiąże się na początku
              z większmi nakładami finansowymi (praca - jakieś ciuchy musi sobie kupic, studia
              – podręczniki, zeszyty, legitymacja). Przecież to jest młoda dziewczyna,
              dlaczego wychodzisz z zalożenia, że nie może mieć w życiu lepiej niż ty
              miałaś(masz).

              Ponadto przyjmując taką postawę roszczeniową (finanse) wobec córki hamujesz jej
              rozwój i nie pozwalasz na rozwinięcie skrzydeł, a wręcz je podcinasz.

              Może dojść do tego, że po roku, jak się w firmie w której pracuje, sprawdzi to
              dostanie podwyżkę i wtedy dołoży się do opłat ...lub przemyśli czy może się
              lepiej nie wyprowadzić do jakiegoś mieszkania studenckiego...a wtedy stracisz z
              nią kontakt...
        • attiya babcia47 04.12.08, 07:49
          babcia47 napisała:

          > > Poza tym na początku napisałaś, że masz 1200 złoty, z czego
          > > większość z nas wyciągnęła wniosek, że z tego 1200 opłacasz
          > wszystko
          > > SAMA. teraz okazuje się, że mąż też zarabia (też 1200, pewnie
          też
          > > kursów nie kończył....)
          > to zmienia obraz ale na korzyść autorki watku!! o mężu
          zarabiajacym
          > ok 1200,- i synu faktycznie nie napisała..ale teraz policz sobie
          na
          > co starczy 2400,- dochodu rodziny na 4 osoby w tym dorastajacego
          > syna (zapewne odkurzacz)który równiez wymaga nakładów i to sporych
          > jeżeli jest w klasie maturalnej..jak znam życie to samych opłat i
          > rachunków jest na tysiąc złotych a z pozostałych srodków trzeba
          > zapewnić wyzywienie, srodki czystosci, lekarstwa, odziez
          > przynajmniej trzem osobom z rodziny..jeżeli córka nie rozumie, ze
          w
          > takiej sytuacji powinna sie dołozyc do rodzinnego budrzetu..to
          > współczuje i jest to raczej porażka wychowawcza, bo wychodzi, ze
          > córka chce korzystac z udogodnień zycia w rodzinie ale nie poczuwa
          > sie do wspólnego obowiązku jej utrzymania

          wiesz - jesteś najmocniej przepraszam - ale żałosna - nie widzisz w
          córce autorki watku nic dobrego - że sama zarabia, ze opłaca własne
          studia i jakie ona ma przyjemności? Sama gdzieś pisałas ze synkowie
          mają stypednium plus minus 800 zł a ty dokładasz drugie 800zł.
          Siedzą na twoim utrzymaniu, nie dokładają się do budżetu - zabierz
          im tą kase - po co mają jej tyle mieć - zostaw im 50 zł - na wode z
          sokiem wystarczy. Widzę, ze ty zawsze jesteś na "nie".
          Córka autorki watku ma taką samą pewnie matkę jaką ty jesteś.....
          • babcia47 Re: babcia47 25.12.08, 11:05
            Sama gdzieś pisałas ze synkowie
            > mają stypednium plus minus 800 zł a ty dokładasz drugie 800zł.
            > Siedzą na twoim utrzymaniu, nie dokładają się do budżetu - zabierz
            > im tą kase - po co mają jej tyle mieć - zostaw im 50 zł - na wode
            z
            > sokiem wystarczy. Widzę, ze ty zawsze jesteś na "nie".
            > Córka autorki watku ma taką samą pewnie matkę jaką ty jesteś.....
            synowie nie siedzieli na moim utrzymaniu, bo studiowali w innym
            mieście, ale siłą rzeczy ich utrzymanie kosztowało więcej i wymagało
            dodatkowych nakładó (stancja lub akademik, na wspólnym gotowaniu nie
            dało sie oszczędzić, pranie przez jakis czas przywozili) Pozatym
            moja sytuacja finansowa była na tyle dobra bym mogła im pomagac bez
            zbednego zaciskania pasa..do czasu!, bo gdy uległam wypadkowi a
            układ zajęc stał sie bardziej sprzyjajacy dla podjecia
            pracy..zrobili to. Środki przeznaczone dla nich były wyliczone na
            utrzymanie i pokrycie koniecznych kosztów zwiazanych z nauką..nie na
            zaspokojenie przyjemnosci..na te musieli sami dorabiać i nie
            musiałam o tym mówić, nie zgłaszali też takich roszczeń..ubrania
            kupowane były okazjonalnie i tu dzielilismy sie wydatkami..ja
            i "dziadkowie" kupowaliśmy lub fundowalismy podstawowe..jak któryś
            miał szczególne potrzeby lub wymagania sam sobie na to zarabiał (np.
            strój na rower lub jakis "szpanerski" element ubioru). Gdyby synowie
            studiowali zaocznie i utrzymywali by się z własnej pracy
            (samodzielni finansowo) liczyłabym na to, ze albo całkowicie sie
            usamodzielnia albo bedą uczestniczyc w pokrywaniu kosztów wspólnego
            mieszkania.. nie mozna miec ciasteczka i zjeśc ciasteczka..a tym
            bardziej nie mozna żerować na kimś kto jest w gorszej sytuacji
            finansowej..to po prostu nie etyczne. Jeżeli córka autorki watku
            czuje sie wykorzystywana finansowo..moze sie wyprowadzic i sama
            ponosic wszelkie koszty, jednak to by jej sie nie opłacało finasowo,
            lepiej nie płacic za czynsz, energie elektryczna, ciepło, gaz i
            wodę..korzystać z urzadzeń rodziców..Moim zdaniem gdy młody człowiek
            ma mozliwość samodzielnego utrzymania..staje się po prosty dorosły i
            odpowiedzialny sam za siebie..wiek tu nie odgrywa roli..a
            podnoszenie swoich kwalifikacji to juz indywidualna decyzja
            dorosłego człowieka..w ten sposób zaocznie studiować można kolejno
            na wielu fakultetach a potem "robić" podyplomowe studia..i obarczyc
            swoim zyciem rodziców do emerytury..gdzieś kiedys trzeba wreszcie
            odciąć pempowine i jak widac dotyczy to nie tylko nadopiekuńczych
            mam ale i dorosłych samodzielnych dzieci. które chca korzystać,
            zerowac na niezamoznych rodzicach nie dając im nic wzamian i jeszcze
            mając pretensje o "wtrącanie" się w ich dorosłe zycie..
            • attiya Re: babcia47 04.01.09, 13:23
              przecież ta dziewczyna dawno odcięła pępowinę i to sama - co jeszcze
              powinna zrobić, żeby zadowolić mamusię? Pracować nocami? Z czym ona
              szaleje? Ze czasem sobie wyskoczy na kawę? Naprawde ani Ty ani
              autorka wątku nigdy nie byłyście z koeżankami na kawie albo innym
              soczku? Czy takie drobne przyjemności powinny być zakazane dla
              kogoś, kto i tak bardzo mocno odciąża budżet domowy? Doceń tę
              dziewczynę, bo ja jakbym miała taką córkę, to byłabym z niej dumna.
              I przez gardło nie przeszłoby mi żądać od niej więcej niż sama z
              siebie może dać. GDYBY MATKA JAK CZŁOWIEK POROZMAWIAŁ Z DZIEWCZYNĄ -
              "SŁUCHAJ JEST CIĘŻKO - DORZUĆ ZE STÓWĘ ALBO DWIE JAK BĘDIZESZ MIAŁA
              TROCHĘ KASY DO NASZEGO BUDŻETU" - TO ROZUMIEM. Od razu przepraszam
              za caps locka. A to, że autorka wątku nie ma na to czy na tamto i ma
              jeszcze pretensje do córki - o żesz....pomijam, ze traktuje tę
              dziewczynę jak wroga - tak wynika z jej wypowiedzi. Oby jak
              najwięcej tak zaradnych dziewczyn i jak najmniej takich matek.
    • noname815 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 28.10.08, 16:33
      A gdyby poszla na dzienne, tez kazalabys jej sie dokladac do domu?
      Zachowujesz sie jak moja matka - poszlam na zaoczne i do pracy zaraz
      po liceum. Oplacalam sobie studia, ksiazki, przejazdy, jak szlam po
      zakupy spozywcze to kupowalam za swoje, a nie byly to tylko zakupy
      dla mnie. Efekt byl taki, ze pracowalam wiecej niz moja matka,
      zarabialam tyle samo lub podobnie, a nigdy nie mialam pieniedzy, bo
      placilam za wszystko rowno. A i tak slyszalam ciagle pretensje.
      Pieprzyku sytuacji dodaje fakt, ze w tym samym czasie moj starszy o
      4 lata brat udawal ze studiuje i ciagnal z niej pieniadze az milo,
      ale to ja slyszalam, ze "tyle kosztuje". Nie musze mowic jaki to
      mialo "dobroczynny" wplyw na moje relacje z matka.
      Wez pod uwage, ze nie ponosisz ZADNYCH dodatkowych kosztow na corke
      w stosunku do okresu przed jej studiami, a co wiecej - wydajesz
      mniej, bo nie finansujesz jej ciuchow, kosmetykow, wyjsc do kina
      itp. OSZCZEDZASZ a chcesz jeszcze wiecej?? Pazerna jestes i tyle. Na
      cudze pieniadze.
      Docen corke, zamiast ja kopac - dziewczyna jest dzielna, samodzielna
      i chce cos osiagnac wlasnymi silami. Pozwol jej smaodzielnie
      dysponowac pieniedzmi, ktore zarobila. Ma do tego pelne prawo.
      Jedyne co mozesz zrobic, to ja wspierac - niech wie, ze w
      przeciwienstwie do niektorych kolezanek nie musi sie martwic o
      oplaty za mieszkanie, niech wie, ze jak wroci do domu po pracy i po
      zajeciach, dostanie cieply obiad. Wiesz co to znaczy zasuwac na
      pelnych obrotach 7 dni w tygodniu i jeszcze slyszec pretensje??
      Zastanow sie i schowaj pazernosc i zazdrosc o to ze ona ma a ty nie
      gleboko w kieszen.
    • marajka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 31.10.08, 13:57
      Skoro sama zarabia na studia i własne wydatki, do czego ma się
      dokładać? Zaradna jest po prostu, i dobrze. 500 zł. na własne
      wydatki, to nie taki znów majątek, w jeden weekend można lekko
      przepuścić stówkę. A co z książkami, kserówkami czy zeszytami na
      studia?
      Jakby miała 30 lat to co innego. Ale ona ma 20 lat, wielu ludziom w
      tym wieku rodzice opłacają studia i mieszkanie!
      Może Ty też zacznij sobie dorabiać na przyjemności?
      • maksimum Dochody z wlasnego biznesu a stypendium. 31.10.08, 21:36
        "a Ty wczoraj się urodziłaś? prowadziłam działalność i miałam dobrą
        księgowąsmilea dochody małża uprawniały do stypendium"

        Na studiach mialem blizniaczki ze Skierniewic,ktorzy poza ziemia i domem tam,
        mieli rowniez ferme kurza,a corki dostawaly stypendium i mieszkaly w akademiku.
        Troche mnie to buzowalo,ale jak juz zadawac sie z dziewczynami,to lepiej
        wybierac te ustawione,bo jest gdzie na weekend czy wakacje pojechac.
        We wielu biznesach jest tak,ze gdyby rozliczac sie po bozemu,to czesto wychodzi
        tak,ze dobry robol zarabia wiecej niz wlasciciel biznesu.
        Wielu ludzi nie rozumie,ze w biznesie czesto pracuje sie 7 dni w tygodniu po 14
        godzin dziennie.

        "Czyli oszukiwaliście, jednym słowem - bo na podaniu o stypendium socjalne
        powinno się uwzględnić dochody z WSZYSTKICH źródeł utrzymania.
        Ale takie praktyki są niestety popularne na uczelniach - jeden z moich kolegów,
        syn właściciela stacji benzynowej regularnie pobierał socjalne stypendium, bo
        tatuś w papierach wykazywał zerowy zysk. A potem się do niego dobrali, rech, rech.
        Rzyg, rzyg, rzyg."
        --------
        No i wlasciciel biznesu w Stanach musi sam sobie wykupic ubezpieczenie
        zdrowotne,a robolowi nalezy sie jak psu buda.
        • babcia47 Re: Dochody z wlasnego biznesu a stypendium. 02.11.08, 10:30
          > No i wlasciciel biznesu w Stanach musi sam sobie wykupic
          ubezpieczenie
          > zdrowotne,a robolowi nalezy sie jak psu buda.
          ownikowi pracodawca funduje 50% składek do ZUS w ramach, których ma
          ubezpieczenia zdrowotne, rmerytalne, rentowe, wypadkowe i kilka
          innych..pracodawca musi sobie opłacić je sam i to niezależnie od
          tego, czy w danym miesiącu osiągnął jakiś dochód..z zasiłku
          chorobowego w wysokości ok 750,- odciągana jest oczywiście zaliczka
          na podatek w wysokości 19%..i sam musi opłacić składke zdrowotną (ok
          200,-)..gdy jeszcze dojdą koszty stałe (czynsz za lokal, umowy z
          firmami telekomunikacyjnymi, opłaty bankowe) to chorujący
          przedsiebiorca praktycznie zostaje bez środków do zycia, jeżeli jest
          to firma jednoosobowa i jej działalność ulega
          zawieszeniu..poniesione koszty oczywiscie w skali rocznej
          pomniejszają uzyskany wcześniej dochód ale to może wpłynąć co
          najwyzej na zawieszenie opłacania podatku i zwrot jego nadwyzki..ale
          wypłacony dopiero po złozeniu rozliczenia rocznego
          • babcia47 Re: Dochody z wlasnego biznesu a stypendium. 02.11.08, 10:33
            wsiorbało mi część tekstu..w Polsce również pracodawca musi opłacić
            sobie sam i opłaca pracownikowi 50% jego składek do ZUS (połowa jest
            potrącana z wynagrodzenia pracownika, drugą połowę opłaca pracodawca)
    • smerfeta7 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.11.08, 02:22
      Może autorka wątku coś powie.
      Cztery wypowiedzi na poczatku watku i na 233 milczenie.
      Jaka zapadła decyzja? Placi córka te twoje upragnione 400zł czy nie?
      A może się już wyprowadziłasmile
      • maksimum Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.11.08, 02:51
        smerfeta7 napisała:

        > Jaka zapadła decyzja? Placi córka te twoje upragnione 400zł czy nie?

        To chyba walka byla o 500 zlociszow?

        > A może się już wyprowadziłasmile

        Gdzie i za co?
        Chyba zeby trafila na starszego bogatego jak ja.
    • adatheginger Re: Córka powinna dopłacać do domu? 08.11.08, 01:51
      jesli bylabym twoja corka i przeczytala to co wypisujesz jak bardzo
      zawistne masz mysli juz rano by mnie nie bylo w twoim domu.uwazasz
      ze dziewczyna zuzywa pradu i wody badz medii jak to nazwalas za 400
      zlotych?to jest corka twoja kobieto opamietaj sie!
      • iza38bp Re: Córka powinna dopłacać do domu? 31.12.08, 16:17
        dziwi mnie,ze tak mało osób pozytywnie wypowiedziało sie na zaistniały
        watek.Owszem słuszne i chwalebne jest zdobycie wykształcenia przez dzieci,ale
        czy jesli w domu sie nie przelewa jak napisała autorka watku ,to czy korona z
        głowy spadłaby córce gdyby cos dołozyła do wspólnej kasy? czy kupno 4 bluzki
        jest wazniejsze?czemu tak ,zle oceniacie matk,e,ktos pisze;wyrosna,a córka nie
        jest wyrodna? przeciez miłosc działa w dwie strony.Dlaczego pokutuje pogląd ,ze
        mamy całe zycie poswiecac sie dla dzieci,moze matka chciałaby tez sobie kupic
        jaki ,np.krem,isc do fryzjera,dzieci nauczone sa ze nalezy im sie duzo jak psu
        kosc,maja jeszcze zycie przed soba,maja czas na ciuchy,podróze ,a co rodzice?czy
        tylko scisnac za gardło idawac całe zycie? zastanówcie się-kobieta pisze,ze
        zarabia 1200 zł,a jakie sa realia w Polsce? jesli córka ma 20 lat wiec ona koł
        40-45,kazecie jej zmienic prace,moze ktos powie od razu na jaką?ja mam 40
        lat-srednie wykształcenie i własnie tyle zarabiam,a mieszkam w b.duzym
        miescie.Ktos radzi podaj o alimenty,a myslicie ,ze ile sad przysadzi,ja do tej
        pory brałam po 300 zł na dziecko[14 i 17 lat].Prawda jest tak moi mili,ze ktos
        kto nie zna wyzeczen ,mysli ze wszystko przychodzi latwo,ktos kto chce naprawde
        dojsc w zyciu do czegos czasami musi odkupic to pewnymi wyzeczeniami.Moja 17
        córka uwaza,ze ja musze dostarczyc jej kasy na kosmetyki,bo musi sie
        malowac,własnie musi,a gdzie to do cholery pisze,bo musi miec buty takie to a
        takie i pytam co jeszcze?to co rodzice maja wydobyc spod ziemi,a matka njlepiej
        niech idzie na ulicę.I jescze jedno ,mieszkałm do tej pory we
        Włoszech,wyjechałam własnie,zeby było mi troche lepiej,nie znałam jezyka nic,i
        musiałam sobie poradzic,a włosi,tak mieszkaja z mamusiami do 50 -ciu lat,ale to
        jest chore,tam jest inna mentalnosc,ale skoro zycie seksualne prowdza do 70 to
        maja czas.
    • iloona1960 Śmieszne 20.11.08, 11:31
      No i mam wojnę w domu, bo córka widocznie ma zdanie podobne jak
      większość piszących tu osób. Taka jest teraz młodzież.

      Mówi, że może dołożyć 200zł, że to szczyt jej możliwości, bo chce
      sobie odkładać na przyszłość. Po pierwsze wakacje to nie jest
      pierwsza potrzeba, a inna "przyszłość" to jeszcze zbyt odległa
      przyszłość, ona nawet porządnego chłopaka nie ma, spotyka się z
      jakimś od paru miesięcy, a to jeszcze za mało, żeby planowac, a tym
      bardziej odkładać, na jakąś tam "przyszłość".

      Powiedziała, że jak się nie zgodzę, to wynajmie sobie jakiś pokój. A
      proszę, niech wynajmuje. Wtedy dopiero pożałuje, bo zobaczy ile
      życie kosztuje i że ze mną jest o wiele lepiej.

      I już cwaniara przebąkuje coś o zmianie pracy - bo teraz jest to
      praca na nieciekawym stanowisku (taśma produkcyjna), a ona chciałaby
      pracować gdzieś zgodnie z kierunkiem studiów, nawet znalazła sobie
      coś takiego, ale to oznacza pensję 1100 netto, więc mniej.
      Powiedziałam, że jest dorosła, może zmieniać pracę, jeśli ma na to
      ochotę, ale za mieszkanie każdy dorosły człowiek płaci, więc jej
      problem skąd weźmie te pieniądze.

      Jęczała, że chciałaby czasami się gdzieś wyrwać za miasto, no to
      mnie zupełnie położyło na łopatki - cóż, JA TEŻ BYM CHCIAŁA i jakos
      nie mogę, a żyję.

      Nie miałam nigdy z córką dobrego kontaktu, ale teraz to są już
      szczyty. Skoro poszła na zaoczne i do pracy, to jej wybór. Ja
      oczekuję, że będzie się zachowywać jak osoba dorosła.
      • joanna35 Re: Śmieszne 20.11.08, 12:33
        To nie jest śmieszne, to żałosne. Ty jesteś żałosna. Zazdrościsz
        własnej córce? Nie chcesz, żeby miała lepiej niż Ty? Wiesz co, może
        wyprowadzenie się z domu nie jest takim złym pomysłem - musi jej być
        bardzo ciężko, przy tych wszystkich obowiązkach,radzić sobie z
        matką, która jest tak roszczeniową osobą. Na litość boską - dorosłe
        czy nie to przecież Twoje dziecko. A w końcu ona nie ma 40 lat i nie
        siedzi Ci na garnuszku, tylko pracuje, uczy się i ma 19 lat.
        • araukaria29 Żałosne. 20.11.08, 14:28
          Nic dodać nic ująć. Ja myślę, że Ty też powinnaś myśleć o przyszłości. O jakimś
          domu starców, kiedy już będziesz niedołężna. Lepiej sama się o to zatroszcz już
          teraz. Tego przecież ją uczysz...Masz ją w d.... i ona też tam Cię będzie miała.
          Żałosne.
      • kawka74 Re: Śmieszne 21.11.08, 10:02
        Niech ta nieszczęsna dziewczyna od Ciebie ucieka jak najdalej. Tu już nawet nie
        chodzi o te 200 złotych czy ileś tam, ale o Twój stosunek do niej. Mieszkać z
        taką matką - zgroza.
      • aaaa-122 Re: Śmieszne 21.11.08, 10:22

        >
        > I już cwaniara przebąkuje coś o zmianie pracy - bo teraz jest to
        > praca na nieciekawym stanowisku (taśma produkcyjna), a ona chciałaby
        > pracować gdzieś zgodnie z kierunkiem studiów, nawet znalazła sobie
        > coś takiego, ale to oznacza pensję 1100 netto, więc mniej.
        > Powiedziałam, że jest dorosła, może zmieniać pracę, jeśli ma na to
        > ochotę, ale za mieszkanie każdy dorosły człowiek płaci, więc jej
        > problem skąd weźmie te pieniądze.
        >
        Cwaniara, bo rozsądnie planuje przyszłość?I chce pracować i zdobywać
        doświadczenie? I myśli o swoim zawodzie? Wiesz może też będziesz taką cwaniarą i
        zamienisz swoją prace za 1200 na podobną do pracy córki za 1500 zł...Przy taśmie
        to nawet Ty sobie poradzisz....

        Moja babcia /prawie 90latka/ o takich jak Ty mówi: wybrakowany człowiek. Ty nie
        jesteś wybrakowana. Ty jesteś po prostu głupia.
      • marina111 Re: Śmieszne 29.11.08, 03:38
        WOW!!!! NIe miałas i miec nie bedziesz. szkoda ze ci tez na tym nie
        zalezy. W zyciu takiej wrednej matki nie widziałam. Chyba byłam
        naiwna myslac ze wszyscy rodzice chca zeby ich dzieci miały lepiej.
        Ale ja mam fantastycznych rodziców. dziekuje Ci ilono bo teraz to
        widze ze naprawde "cudownych rodziców mam". Kiedy widze jak z
        wypiekami na twarzy słuchaja o moich zagranicznych podrozach i widze
        ze ciesza się ze mna. Za to ze sa tacy kochani obiecuje sobie ze jak
        bede zarabiała wiecej to zabiore ich w fantastyczna podroz bo na to
        zasługują bo zawsze się dla mnie poswiecali nie oczekujac niczego w
        zamian.
        Jestes zfrustrowana baba i zal mi ciebie. Oby twoja corka tez kiedys
        cie pozłaowała. Za twoje zachowanie to poszła bym do mnie płatnej
        pracy i wystapiła do sadu o alimenty od ciebie. zeby cie pokory
        nauczyc.
      • xkx2 Re: Śmieszne 29.11.08, 20:41
        Sugeruje abys wymogła na swej córce rezygnacje ze studiów. Po co jej
        studia skoro ma prace? Studia kosztują. Jesli z nich zrezygnuje
        bedzie Ci mogła dać wiecej kasy. To oczywiste, logiczne i proste.
      • iberka Re: Śmieszne 03.12.08, 17:55
        raczej żałosne i to nie córce mówię.
        Może lepiej dla niej byłoby pójśc na studia dzienne i wtedy nie
        pracowałaby, no chyba,że rodzice kazaliby jej noce ciągnąć a Wy
        musielibyście utrzymac w pełni 2 dorosłych dzieci. czy tak byłoby
        lepiej? czy synowi powiedzieliscie,że może iść do pracy? jest
        pełnoletni więc tez może płacic za siebie.
        Nie porównujcie ,co mieliście w jej wieku,bo to była inna
        rzeczywistość.

        Iza
      • jmama Re: Śmieszne 03.01.09, 17:52
        To może najpierw sama zacznij zachowywać się jak dorosła bo jak na
        razie zachowujesz się jak rozpieszczona smarkula, w dodatku
        zazdrosna o wszystko. Dziewczyna zgodziła się na 200zł ale Ty jej
        chcesz zabrać wszystko bo jeszcze by na wakacje pojechała albo na
        weekend ze znajomymi- no szczyt skoro Ty nigdzie nie jeździsz!
        No i zamiast ją pochwalić, że chce oszczędzać na przyszłość to
        jeszze Ci źle. Ciekawe czy za jakieś np. 4-5 lat jak będzie chciała
        wyjść za mąż to bez gadania zasponsorujesz jej wesele, no bo
        przecież jak dziewczyna chce coś odłożyć to źle i za wcześnie. Moim
        zdaniem jesteś nienormalną, żeby nie powiedzieć wyrodna matką i
        wcale się nie dziwię, że macie z córką nienajlepsze relacje.
    • dworcowo Re: Córka powinna dopłacać do domu? 20.11.08, 14:51
      Ja uważam, że jak najbardziej... Bez przesady, to dorosła osoba i też tam mieszka!
      • marianna777 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 21.11.08, 22:56
        Tak to juz jest w życiu, co włożysz to wyjmiesz...

        Ja na jej miejscu poszłabym na studia dzienne i wystąpiłabym do
        sądu o należne alimenty od rodziców do czasu ukończenia studiów.

        Ależby Ci mina zwiędła smile
    • slonko771 wpolczuje corce naprawde 23.11.08, 23:43
      i nie chodzi o dokładanie samo,ona zgodziła sie na 200 i uwazam ze
      powinnas sie ucieszyc , ale tty nie chcesz miec dobrych relacji ze
      swoimdzieckiem , nie chcesz zeby byłojej lepiej w zyciu niz
      tobie ,deprecjonujesz jej potrzeby , praca zgoda z kierunkiem
      studiow za nizsza płace uwazasz za fanaberie choc ona chce sie
      własnei w tym kierunku rozwijac a co za tym idzie pewnie w
      pszyszłosci miec lepsza prace za lepsza place, z tego co sama
      napisałas wynika ze masz naprawde fajna core , a sama jestes do
      poprawki
    • alina66 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 25.11.08, 09:47
      a Ty tak czasami nie trollujesz?
      Bo zaczynam mieć takie podejrzenie....
    • smerfetka8801 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 26.11.08, 08:34
      ja mam 20 lat jestem na swoim ,ale uważam ,ze twoja jak najbardziej
      powinna mój mąz póki mieszkał z rodzicami dawał co miesiąc 700 zł ale
      i zarabiał więcej
      • azonka1 powinna cos dopłacać 26.11.08, 10:21
        uważam, że masz bardzo rozsądną córkę, ale do domowych wydatków
        powinna coś dorzucać. Myslę że przesada jest 500pln ale coś jednak
        tak, fajnie że ma na własne wydatki, taka panna na ciuchy nawet co
        miesiąc, kawe i zapiekanke na mieście tez powinna mieć, ale gdyby się
        chciała wyprowdzićmusiała by płacić sporo nawret gdyby wynajęła
        mieszkanie z koleżankami, policz jej ile wydajecie na samo mieszkanie
        z mediami i niech sama zdecyduje na ile ja stać żeby dokładać się do
        rodzinnych wydatków, wam będzie lżej a ona będzie wiedziała że nie
        jest ciężarem. Od kiedy pracowałam dokładałam sie do mieszkania
        chociaż nikt tego nie wymagał, ale wiedziałam że mieszkanie to nie
        małe koszty.
    • marina111 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.11.08, 03:02
      Nie dajesz jej na szkołe i jeszcze chcesz od niej brac bo zarabia?
      Rodzice maja obowiazek alimentacyjny na dzieci do 26 roku zycia. Ona
      mogła by cie pozwac o alimenty na szkołe ale tego nie robi tylko
      pracuje. Ty piszesz ze ty na siebie 500zł nie wydajesz ale ona za
      kilka lat tez załozy rodzine i nie bedzie na siebie być moze 500
      wydawac. Daj jej pozyc. Moja ciotka brała od mojego brata ale jak
      się nei uczył. A moja druga ciotka brała ale odkładała dla niego bo
      on cała pensje by wydał. Jak się żenił to był zaskoczony ze jego
      mama te pieniadze składała i ze w ten spsob ma na wesele na które
      musiał by zacząc odkładac.
    • ida771 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.11.08, 21:09
      nie podcinałabym skrzydeł dziewczynie na samym starcie. niech troche zarobi,
      poczuje siłę w sobie, znajdzie motywacje do pracy i własnego rozwoju,
      zainwestuje w siebie. potem- zobaczysz- sama zechce sie dokładać do domowej
      kasy. niech to wyjdzie od niej.
      • beti222 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.12.08, 00:17
        Przecież to jest tania prowokacja. Nie wierzę aby ta historia była prawdziwa.
        • jansen25 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 25.12.08, 09:12
          Dlaczego prowokacja?
          Mało takich panienek, co ledwie przechodziły z klasy do klasy, a na
          studia "idą" z nudów - oczywiście zarządzanie i marketing w szkółce
          nie wiadomo czego, rzecz jasna w systemie niestacjonarnym.
          W domu zero pomocy, bo tipsy się zepsują.
          Ja dorabiam od 3 klasy LO, z tym że przez pierwze miesiące studiów,
          to było wyłącznie siedzenie z nosem w książkach. Wtedy Rodzice
          rzeczywiście pracowali dużo więcej. Do stypendium za granicą też mi
          dorzucali przez semestr, bo nie starczało na utrzymanie (skromne
          przeżycie). Ale widzieli, ile emocjonalnie i czasowo kosztuje mnie
          ta nauka i że z czasem to wszystko zaprocentuje. Od trzeciego roku
          miałam stałą pracę na część etatu - nikt nie żądał ode mnie
          pieniędzy - opłata za net, komórkę wyszła ode mnie. Jak również za
          wszystkie środki czystości w domu i damskie kosmetyki. Starczało mi
          na drobne przyjemności i ubrania.

          Koleżanka jest na ostatnim roku studiów zaocznych. Zrabia
          nienajgorzej, więc dokłada się do budżetu domowego. Rodzice na
          emeryturze, wymagają pomocy w wielu sprawach codziennego życia. I
          jakoś sobie nawzajem pomagają, bez wypominań.

          Temat wątku został niezbyt szczęśliwie sformułowany. W przypadku
          studenta może chodzić raczej o częściowe dopłacanie do swoich
          kosztów utrzymania, a nie o dopłacanie do domu.


    • natixb Re: Córka powinna dopłacać do domu? 26.12.08, 18:37
      jestem w szoku, mysle ze kazde dziecko od czasu do czasu ponarzeka na swoich
      rodzicow--do wyjatkow nie naleze, ale dzieki autorce watku, widze ze moi rodzice
      to skarb. kochaja mnie, chca zebym miala wyksztalcenie, chca dla mnie najlepiej.
      nie pracuje ale mam tyle by od czasu do czasu kupic dobry kosmetyk badz ciuch,
      kiedy troche sie uzbieralo moglam poleciec do Tunezji i co--mogli przeciez
      stwierdzic ze mam placic za dom skoro mam wiecej pieniedzy, nie narzekali ze
      jade odpoczac na wakacje-cieszyli sie, mogli przeciez stwierdzic ze oni nie
      wyjezdzaja wiec ja tez mam tego nie robic. na szczescie maja zdrowe
      podejcia--jestem mloda, zycie dorosle jeszcze przede mna, poki moge mam byc
      dzieckiem. kocham ich!! wspolczuje bardzo corce autorki watku. co wiecej--mysle
      ze taka wyrodna matka na starosc bedzie samotna.
      • babcia47 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.12.08, 11:10
        --jestem mloda, zycie dorosle jeszcze przede mna, poki moge mam byc
        > dzieckiem. kocham ich!! wspolczuje bardzo corce autorki watku. co
        wiecej--mysle
        > ze taka wyrodna matka na starosc bedzie samotna.
        ja moze jestem z innegj bajki..ale dla mnie "dzieci", które
        studiuja, sa zdolne do załozenia rodziny i pełnoletnie od jakiegos
        czasu (studiujesz) to kuriozum i nowo obyczaj polegajacy na
        pasozytowaniu dorosłych na swoich rodzicach..Słusznie napisałaś, ze
        dla osób dorosłych wygodnie jest być "dzieckiem", nie podejmować za
        siebie odpowiedzialności, nie podejmowac trudu utrzymania siebie lub
        wspomożenia rodziców i pozosałych, młodszych członków rodziny..Kiedy
        to sie tak porobiło? Ja mając 21 lat uważałam sie za osobę dorosłą i
        uważałam za słuszne podjąć ten wysiłek zgodny z naturalna koleja
        rzeczy i tym, ze pod kazdym wzgledem byłam już DOROSŁA i tak jak nie
        godziłam sie na ingerowanie rodziców w moje zycie i życiowe wybory,
        tak nie uważałam za stosowne na nich żerować..Teraz "dzieckiem" z
        całym błogosławieństwem nadopiekuńczych rodziców może być i
        trzydziestolatek..dla mnie to patologia..A przecież rola rodzica
        jest równiez nauczenie dzieci samodzielności i umiejetności dbania o
        własne potrzeby i potrzeby swojego potomstwa..niedługo obowiązkiem
        rodziców będzie dbanie również o wnuków..a właściwie juz teraz to
        zaczyna byc ich obowiazkiem zdaniem wielu ich dzieci (wspólne
        mieszkanie, opieka, dofinansowywanie) i nie ma sie co dziwić, jeżeli
        do ich urodzenia rodzice pozostają "dziećmi"
        • pam_71 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.12.08, 15:07
          A ja mam zupełnie inne spostrzeżenia wink
          Dzisiaj jest o wiele więcej studentów(nawet tych dziennych)
          pracujących !!!
          Ja studiowałam stacjonarnie na początku lat 90-siątych. Nie pamiętam
          aby ktoś z moich znajomych pracował (jeżeli już to dorywczo w
          wakacje)w tym okresie.
          Dzisiejsza młodzież jest o wiele bardziej "przedsiębiorcza" w tym
          względzie wink
          Pozdr
          Pam
        • doralia Re: Córka powinna dopłacać do domu? 30.12.08, 16:03
          Szkoda, że osoba, która ten wątek założyła ucichła gdzieś. Najgorsze
          jest to, że to co zdążyła przedstawić to tylko jad i zawiść. A gdzie
          miłość i związki rodzinne. Warto byłoby aby dokładniej przedstawiła
          swoją sytuację materialną i ilość osób w rodzinie oraz z czego
          wynika jej tak kategoryczne podeście do córki. Jak wymika z głosów
          przedmówczyń gdyby relacje między matką i córką były dobre to na
          pewno ten wątek nie trafiłby na forum, bo wiele spraw można omówić w
          zaciszu rodzinnym. Ja też opłacałam sama sobie studia zaoczne oraz
          pokrywając koszty z tym związane, ale mama nie żądała ode mnie nic
          więcej. Nie przepuszczałam wzystkich pieniędzy, ale za radą mamy
          odkładałam troszkę na wypadek gdybym straciła pracę i było to bardzo
          mądre.
    • lady_cafe Re: Córka powinna dopłacać do domu? 31.12.08, 21:34
      BYŁO SOBIE GŁUPIA CIPO NIE ROBIĆ DZIECKA SKORO CIĘ NIE STAĆ NA ZAPEWNIENIE MU
      GODNEGO ŻYCIA.
      NIE UMIESZ ZAROBIĆ NA ŻYCIE I BĘDZIESZ CIĄGNĄĆ Z CÓRKI? MOŻE JESZCZE ONA MA CIĘ
      UTRZYMYWAĆ?
      • mam_na_nia_alergie Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 09:14
        Skoro taka jesteś wredna to ja Ci napisze tak: Twierdzisz że Twoja córka jest
        już dorosła i guzik Cię obchodzi skąd weźmie pieniądze. Chociaż nie zasłaniaj
        się tu musem utrzymywania 18-letniego syna. Bo przecież on też jest już dorosły,
        i też się uczy. Sytuacja jest więc taka sama, a twoja córka stara się jak może i
        za to ma jeszcze po plecach dostawać? Niech on też zacznie dopłacać, przecież
        guzik Cię obchodzi skąd weźmie...prawda?
      • makbyt Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 10:26
        Nie wytrzymam! Czemu ludzie napadacie na matkę która uważa że córka
        mogłaby jej DODAWAĆ pieniądze z własnej pensji do budżetu domowego?
        A dlaczego ma nie dodawać jeśli jej matce a tym samym rodzinie jest
        po prostu ciężko. Czy tak trudno zroumieć czyjąś ciężką sytuację
        fibabsową. Córka zarabia , ma pieniądze i uważam że faktycznie w
        ciężkiej sytuacji materialnej powinna dopłacać do budżetu domowego.
        I niech ŻADNE DURNE CIPY nie piszę tekstów że rodzic ma obowiązek
        alimentacyjny do 26roku życia dziecka i że nie trzeba było decydować
        się na dziecko i takie tam podobne bo to jest BARDZO ROSZCZENIOWE
        podejście.
        Ludzie , jak można być tak nieludzkimi i tylko żądać?
        • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 18:14
          Matka chce, aby corka dokładała się z wlasnych pieniędzy (za ktore
          finansuje już swoje studia, leczenie, ubrania i dojazdy) nie do
          tego, by rodzina miała co jeść, ale by mamusia miala więcej kasy na
          wlasne przyjemności. Córka nie ma obowiązku dopłacać do osobistych
          wydatkw mamusi. Córka niewiele żąda - tylko najprostrzego
          utrzymania. Nie musi pracować caly dzień, aby mamusia miała na nowy
          lakier do paznokci. To jest dopiero postawa roszczeniowa...
          • delecta Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 19:20
            Czy wierzysz, że z 500 zł, które panience zostają po opłaceniu
            szkółki i karty można się utrzymać?

            Pytanie jest źle sformułowane przez założycielkę wątku. Bo córka
            powinna ewentualnie dopłacać do SWEGO UTRZYMANIA w domu, a nie do
            domu jako takiego (np. do płynów do czyszczenia toalet, wycieraczki,
            nowej ścierki do naczyń itp.- chociaż z tego też korzysta, prawda?)
            Jestem przekonana, że palcem w tym domu nie tknie, bo przecie
            pracuje i STUDIUJE. Dlatego nie wyskakuj, proszę, z tym lakierem do
            paznokci do użytku mamusi.

            Nie widzę powodów, żeby niemłoda już kobieta zabijała się finansowo
            dla dorosłej panny, która widocznie była za cienka, żeby dostać się
            na porządne państwowe bezpłatne studia.
            • kol.3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 04.01.09, 21:09
              A jakaż to niemłoda kobieta? Ma pewnie koło 50-tki. Takie kobiety są
              w pełni aktywne zawodowo i w tym wieku zbierają owoce swojej pracy
              zawodowej. Skoro ma mało pieniędzy na przyjemności, to czemu nie
              postara się o lepszą albo dodatkową pracę, ona albo jej mąż? Oboje
              państwo siedzą sobie na posadach za 1200 a do córki mają pretensje.
              Skoro syn skończył 18 lat, niech też dorabia, w końcu to chłopak. Nie
              podoba mi się podły ton wypowiedzi tej kobiety
            • kol.3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 04.01.09, 21:12
              Mamuśka by nie przeżyła gdyby on studiowała dziennie, wtedy by ją to
              kosztowało dziennie. A na lenia, to bardziej wygląda matka niż córka.
              • kol.3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 04.01.09, 21:13
                popr. kosztowało więcej.
                • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 04.01.09, 21:22
                  Jako niemloda już kobieta zareczam, ze 50 lat to nie czas na to, by
                  zyc z pieniedzy zarobionych przez jednocześnie pracującą i
                  studiujacą córke. Trzeba nie mieć wstydu, aby brac na swoje wydatki
                  od ciężko pracującego na własne wykształcenie dziecka.
                  • draconessa Re: Córka powinna dopłacać do domu? 10.01.09, 01:33
                    Verdanosmile w zasadzie jestem czytelniczka raczej, nie pisze za czesto
                    ( purystow jezykowych blagam o wybaczenie re nieobecnosci polskiej
                    czcionki - mieszkam za granicasmile)) Trudno mi sie z toba nie zgodzic -
                    sytuacja jest nastepujaca - mloda corka leniwej i niezbyt
                    wykasztalconej matki zarabia ( horribile dictu!!!) wiecej niz owa
                    mamusia. Z zarobkow owych pokrywa niewdzieczne dziecie pokrywa koszt
                    swych studiow, leczenia, odzienia , dojazdow do pracy tudziez na
                    uczelnie. Podejrzewam, ze pokrywa tez znaczna czesc swego wyzywienia
                    ( posilki w pracy i na uczelni - jak sadze, bywa tam co najmniej w
                    co druga sobote i niedziele?), tudziez potrzeby odziezowe i niekiedy
                    wyjscia ze znajomymi na kawe/ piwko, kino etc. Szanowna Autorka
                    watku piekli sie, iz corka nie dosc, ze bezczelnie studiuje autorka
                    nie miala czasu na 'kursy' - a szkoda - moze zarabialaby lepiejsmile))
                    to jeszcze ma jakies szalencze pieniadze na siebiesmile , ba, nawet
                    wylica corce, ile pradu owa zuzyje UCZAC SIE!!! Na miejscu corki
                    owej szacownej Pani kazalabym sie Jej wypchac a saa wynioslabym sie
                    gdziekowlek - do wynamjowanej klitki - aby tylko idiotki - mamusi
                    nie miec na glowie!!! Co wiecej - jak czytamy dalej - corka owej
                    Autorki w nastepstwie negocjacji zgodzila sie dokladac do domowego
                    budzetu 200 zl - Autorka dalej nieszczesliwa??? Dziewczyna
                    utrzynuje sie de facto sama - ale wsciekle zawistna mamuska, co
                    kursow nie ma, chce stlamsic corcie.
                    PS Ostatnio zmieniam prace, okazalo sie, ze powinnam sobie kupic
                    samochod - dotychczas korzystalam ze sluzbowego. Moja Mama - sama
                    niezamozna - na wiesc o tym chciala mi przelac sume no konto bo: to
                    spadek, i tak bys miala dla siebie. Oferte odrzucilam, bo kupno
                    samochodu nie jest jakims problemem - ale chodzi mi o
                    podejscie...rozumiecie?
                    w kazdym razie - Autorko - ciesz sie, ze masz corke, ktora inwestuje
                    w swoja przyszlosc i nawet oszczedza na nia!!!
                    Corko - jesli czytasz - pie.prz Mamuske, wyprowadz sie i zyj na swoj
                    rachnek!!!
        • sir.vimes Re: Córka powinna dopłacać do domu? 15.01.09, 19:01
          Gorsecik rozpiąć, powachlować i podetknąć sole trzeźwiące?
          Cóż tak cię rozjuszyło, że wyzywasz dyskutantki od damskich organów rodnych?
          Obowiązek alimentacyjny to fakt.

          > I niech ŻADNE DURNE CI.. nie piszę tekstów że rodzic ma obowiązek
          > alimentacyjny do 26roku życia dziecka
    • sandvika mam wrażenie że w przypadku synka sytuacja bylaby 04.01.09, 21:29
      ... odwrotna, tzn jak synek nie pójdzie na studia, ani do pracy to
      mamusia dlugo bedzie mu doplacała do kieszonkowego.


      Przeczytałam wątek i ręce mi opadły....

      Uważam, że moim jako rodzica obowiązkiem jest wychowanie dziecka,
      które to ne kończy się w momencie ukończenia szkoły, ale trwa wiele
      lat dlużej.
      Mam starsze koleżanki i wiem ile czasmi trzeba sie nagłówkować, ile
      naprosić, żeby dzieci chcialy się uczyć, studiować itd. Ty masz to
      za friko - corka się uczy i pracuje, a ty zamiast namawiać ją na
      rozwijanie zainteresowań zastanawiasz się jak ją oskubać.

      W czasie studiów dostawalam od rodzicow tyle samo pieniędzy przez
      wzystkie lata - wtedy gdy nie dostawalam naukowego i wtedy gdy
      dostala stypendium za 5.0. Oni uważali że styp. naukowe (490 PLN) to
      mój bonus na przyjemności za dobrą naukę, zachęcali mnie do niej,
      zależalo im na szybkim ukończeniu studiów.

      Z jednej srony aż mi glupio jak o tym pomślę, z drugiej dla mojej
      córki zrobie tak samo.



      • xkx Re: mam wrażenie że w przypadku synka sytuacja by 15.01.09, 08:58
        Po pierwsze dla mnie autorka wontku to typowy TROL. Po drugie mam
        niejakie wontpliwości co do zaprezentowanej sytuacji. Polska to nie
        USa gdzie dzicko w momecie ukończenia szkoły średniej najczęściej
        jest traktowane jak dorosłe i za mile wdziana jest jego wyprowadzka
        z domu na tzw. własne. Po trzecie jad saczacy sie z wontków
        wybitnie świadczy o tym iz sytuacja jest co najmniej a normalna bo w
        opisanej sytuacji w zadzie autorka wontku winna zmusic córkę do
        przerwanai studiów. Jak by odpadło czesne zapewne mogła by albo isc
        na własne albo duzo wiecej dołozyć do domu.
        • jansen25 Re: mam wrażenie że w przypadku synka sytuacja by 15.01.09, 18:03
          wONtek x 3.......
          wONpliwości.......
          O, litości!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka