camel_3d oczywiscie... 16.10.08, 15:34 powinna sie dolozyc do pradu, wody itd. przeciez ty tez masz prawo trch grosza zaoszczedzic. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: oczywiscie... 17.10.08, 08:47 Uważam, że matka nie ma pozytywnego stosunku do córki.Dla mnie traktuje ją jak obcą osobę. Ja dla swojej mamy byłam najważniejszą osobą na świecie, teraz mam taki stosunek mam do własnych dzieci. Studiowałam w systemie dziennym, przez cały okres studiów utrzymywali mnie rodzice. Nie było biedy, ale też się nie przelewało.Nie pracowałam, bo było to raczej trudne w systemie moich studiów, ale dostawałam stypendium naukowe, dawałam też korepetycje.To wydawałam na własne potrzeby, głównie książki i ciuchy. Moja mama wychodziła z założenia, że dziecku należy zapewnić jak najlepszy start i finansowała mi też zajęcia dodatkowe. Jeśli miała do wyboru kupić coś dla mnie lub dla siebie, zawsze wybierała mnie. Wypływało to z jej potrzeby, a nie moich wymagań. Jeśli dostałam wyższe stypendium kupowałam mamie coś, co sprawiało jej przyjemność. Mama uważała, że zapewnienie mi utrzymania w czasie studiów jest jej obowiązkiem. I wiecie co, wcale nie wychowała samoluba. Dziś ja postępuję w stosunku do swoich dzieci tak,jak postępowano wobec mnie. Nie żałuję na edukację dzieci, nie szczędzę im też na przyjemności, na ile mnie stać. Jeśli mam mniej kasy, nie kupię czegoś sobie, ale dzieciom-tak. A one też potrafią się odwdzięczyć, kupić prezent za uzbierane pieniądze, potrafią oszczędzać. Jeśli między rodzicami a dziećmi panuje miłość, to jest też pragnienie, aby tej drugiej osobie lepiej się żyło. Gdyby sytuacja w domu była zła pod względem finansowym,brakowało by na podstawowe opłaty, to wogóle nie było by sytuacji, że mama musi wymagać ode mnie nakładów na dom. Sama bym oddała nawet wszystkie swoje oszczędności. Ale jeśli matka ma do dziecka pretensje, że jest bardziej zaradne, a nie cierpi biedy, to wydaje mi się ,że to zwykła zawiść, coś tak okropnego w stosunku rodzic- dziecko, że dla mnie zakrawa na patologię emocjonalną. Autorka wątku traktuje córkę jak obcą osobę, ba dla mnie z jej postu bije wręcz wrogość do córki. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: oczywiscie... 18.10.08, 09:48 Ja uważam, że student powinien dorabiać, nawet na studiach dziennych. Może nie od pierwszego, ale od 2-3 roku. Na swoje potrzeby, komórkę, puby, na drobne łaszki i przyjemności. To odciąza rodzicow, a poza tym uczy szacunku do pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: oczywiscie... 18.10.08, 15:44 Dorabiać to chyba nie to samo co tyrać na pełnym etacie, zwłaszcza, że bez zawodowego wykształcenia, najczęściej po ogólniaku trudno o pracę marzeń, w której człowiek realizowałby się zawodowo z pełnym przekonaniem. Najczęściej za decyzją podjęcia pracy stoi potrzeba opłacenia sobie dalszej nauki, co wg. mnie jest chwalebne. Dziewczyna nie tylko zdjęła z barków matki opłacanie studiów, ale też we własnym zakresie "załatwia" swoje takie czy inne potrzeby. A matce ciągle mało. Naprawdę trudno zrozumieć postawę autorki wątku - zamiast być dumną z córki, z tego jak sobie świetnie radzi u progu dorosłego życia ona rozlicza ją z każdej zarobionej złotówki i dokładnie wie na co powinna ją wydać. Znam rodzinę, w której sytuacja była dużo gorsza gdy dziewczyna zdawała maturę, bo pracę miał tylko ojciec i w sumie z jakimś zasiłkiem wszystkiego było ok. tysiąca zł. na trzy osoby. Dziewczyna po ciężkich trudach znalazła pracę w firmie, która chętnie zatrudnia studentów, ale równie chętnie zapycha nimi wszystkie planowe i nie planowe "dziury". Miała pracować od poniedziałku do piątku, pracuje w co drugą sobotę czy niedzielę, poza tym , oczywiście, studiuje zaocznie. Jej rodzicom nawet do głowy nie przyszło, żeby miała się dokładać do życia. Bardzo mi jej szkoda, że na "dzień dobry" dorosłego życia dostaje taki wycisk, ale jest bardzo dzielna, świetnie sobie radzi, nie narzeka. A wracając do pieniędzy - pamiętam, jak bardzo cieszyła się kiedy za własne, zarobione przez siebie pieniądze sprezentowała rodzicom na urodziny wymarzone drobiazgi, za sumę na jaką nigdy nie było jej stać jako uczennicy. Myślę, że jej rodzice są z niej dumni, bo ja - ciotka - jestem bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
green_sofia Re: oczywiscie... 21.10.08, 00:28 A postudiuj sobie medycynę choćby przez jeden semestr i przestań pisać głupoty nt pracy na studiach dziennych. Bo ja studiuję właśnie med i szlag mnie trafia jak to czytam. Podobnie jest zapewne na stomie, farmie, na prawie itd... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: oczywiscie... 23.10.08, 23:20 > Podobnie jest zapewne na stomie, farmie, na prawie itd... nie kazdy studiuje medycyne. Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: oczywiscie... 24.10.08, 00:19 > nie kazdy studiuje medycyne. a szkoda, może społeczeństwo byłoby zdrowsze Odpowiedz Link Zgłoś
matyldan Re: Córka powinna dopłacać do domu? 19.10.08, 08:56 Też znam taką sytuację - syn został przez rodziców postawiony przed faktem, że ma płacić 1/3 swojej wypłaty na dom. Kłócił się, że będzie płacić tylko tyle, ile sam korzysta z wody, prądu, gazu itd. Czynsz dzielony jest na 3 osoby (rodzice i ten chłopak - jest jeszcze młodsze rodzeństwo, ale nie pracujące), a rachunki też na 3 osoby. Chłopak nie korzysta z telefonu, telewizji, komputera i internetu, żeby oszczędzić na tym. Chora sytuacja. Wg mnie w takich rodzinach brak ciepła rodzinnego. Traktowanie dziecka jak źródła dochodzu z chwilą podjęcia przez to dziecko pierwszej prac jest chore... Odpowiedz Link Zgłoś
karo610 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 21.10.08, 11:00 Rzeczywiscie chora sytuacja.. ja bym juz wolala wynajmowac pokoj w mieszkaniu z innymi studentami za ta sume i miec swiety spokoj Ja studiowalam wieczorowo a potem drugie studia - bedac juz mamą - zaocznie. Moim rodzicom nigdy nie przyszlo do glowy zeby brac ode mnie kase i ja tez nigdy nie wezme od dziecka a zaczelam pracowac bo chcialam miec swoje pieniadze (wbrew rodzicom ktorzy martwili sie czy pogodze szkole i prace) codziennie pracowalam i mialam wieczorem wyklady. Za studia placili mi rodzice, co wiecej, za drugie studia rowniez. Na szczescie wychodza z zalozenia ze wyksztalcenie to podstawa i moim zdaniem maja racje i kazdy rodzic powinien miec takie podejscie. Poza tym moze byc tez tak, ze nie daje sie dziecku pieniedzy ale i ich nie zabierac!!! Co do watku, to mysle ze corka i tak odciaza matke placac sobie sama za wszystkie "przyjemnosci", o studiach nie wspominajac. Jeszcze rok temu bedac w szkole sredniej to matka musiala pokrywac wszystkie te koszty. Dlatego wcale sie nie dziwie ze dziewczyna postanowila isc do pracy. Skoro w domu sie nie przelewa, to zapewne na wiele rzeczy nie mogla sobie pozwolic a teraz bedzie mogla kupic sobie wymarzony ciuch czy drogi kosmetyk, z czego na pewno bedzie sie bardzo cieszyc - dla osob w tym wieku jest to jednak wazne! Poza tym mysle, ze jesli corka jest ok, to jak juz nacieszy sie zarobionymi pieniazkami, to sama zechce pomoc mamie. Matka nie musi i wrecz nie ma prawa sie o to upominac. Co innego jakby pracowala i nie studiowala. Uwazam tez, ze matka powinna byc dumna z takiej odpowiedzialnej i samodzielnej corki i cieszyc sie ze bedzie sie jej dziecku lepiej zapewne zylo w przyszlosci niz jej samej a nie zazdroscic, bo to jest na prawde zenujace Odpowiedz Link Zgłoś
mama_ameleczki Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 12:51 Swoj droga tez corka w takiej sytuacji moglaby czasami zrobic zakupy do lodowki. dziwan jakas jest sytuacja w tym domu. moim zdaniem ani matka ani corka nie sa w pozadku Odpowiedz Link Zgłoś
jsolt Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 19:41 mama_ameleczki napisała: > Swoj droga tez corka w takiej sytuacji moglaby czasami zrobic zakupy > do lodowki. dziwan jakas jest sytuacja w tym domu. moim zdaniem ani > matka ani corka nie sa w pozadku zgadzam się, nie podoba mi się ton wypowiedzi autorki o córce, ale też dziwię się, że córka nie zaproponowała sama właśnie zakupów, czy jakiejś symbolicznej kwoty co miesiąc 100 czy 200 zł niestety jesteśmy chyba jednym z ostatnich państw na świecie, gdzie pokutuje tradycja zgodnie z którą dwudziestoparoletni ludzie mieszkają z rodzicami, którzy ich utrzymują... chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie świetnie, rzadko kiedy miekszają wciąż w domu, dorabiają gdzie się da i dają radę, tylko u nas wieczny jęk, że studia ciężkie i nie da rady pracować bla bla bla. Bzdura kompletna, no i świetna wymówka [aha, żeby nie było, dorabiałam gdzie się da od 16 roku życia, choć w domu nie było jakiejś biedy a wręcz przeciwnie, od 19 roku życia pracuję na pełen etat - w między czasie wychowywałam dziecko i skończyłam dwa kierunki studiów, czyli jednak się da i nie jest to nic nadzwyczajnego tylko norma; w momencie, w którym zarobiłam pierwszą prawdziwą pensję a mieszkałam jeszcze u rodziców część pieniędzy natychmiast oddałam Mamie (oczywiście nie prosiła o to i wcale tego nie oczekiwała), po prosu nie wyobrażam sobie żeby było inaczej.] a u nas takie lapety wyrastają z postawą roszczeniową, przyzwyczajeni że biedni rodzice na rencie czy emeryturze mają święty obowiązek płacić za utrzymanie, studia i zachcianki dorosłego człowieka. naprawdę wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 19:54 Zdecydowanie nie we wszystkich. We Włoszech, czesto we Francji mlodzi ludzie tez mieszkaja z rodzicami. Sa pewne studia, ktore mozna skonczyc pracujac i zarabiając, sa tez takie, ktorych sie skonczyc nie da - np. medycyna. Z pewnym przerażeniem widzę, jak dla mlodych ludzi studia juz nie sa studiami, tylko jak najszybszym zdobywaniem dyplomu jak najmniejszym wysilkiem, a wazne jest zarabianie kasy. I myslę o tym, ze ci ludzie, nie koncentrując się na nauce będa potem budowac mosty, leczyć i uczyc nasze dzieci. Oni będą wprawdzie niezależni, ale ja wolałabym korzystac z uslug pasozyta, ktore pięć lat poswięcił rzetelnym, wnikliwym studiom, a nie dorabianiu. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Właśnie!! 22.10.08, 21:59 Oczywiście- problemy naprawdę ubogich rodziców mogłyby rozwiązywać stypendia socjalne gdyby nie to , ze są śmiesznie małe... I myslę o tym, ze ci > ludzie, nie koncentrując się na nauce będa potem budowac mosty, > leczyć i uczyc nasze dzieci. Oni będą wprawdzie niezależni, ale ja > wolałabym korzystac z uslug pasozyta, ktore pięć lat poswięcił > rzetelnym, wnikliwym studiom, a nie dorabianiu. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 23.10.08, 10:20 > Oczywiście- problemy naprawdę ubogich rodziców mogłyby rozwiązywać stypendia > socjalne gdyby nie to , ze są śmiesznie małe. 400,- socjalu, 180,- dofinansowania do mieszkania + 250,- "naukowego" daje w sumie 830,-(tyle dostawali moi synowie oprócz tego co od nas, czyli drugie tyle)..niektórzy dostają takie pensje "na rękę"..to chyba nie jest tak mało?? do czwartego roku nie musieli i nie chcieli sobie dorabiać (nie bardzi też mogli ze wzgledu na ilośc i układ zajęć), potem podjęli pracę by zyskać "daświadczenie zawodowe" a kasa była dodatkiem Odpowiedz Link Zgłoś
wikula23 Re: Właśnie!! 24.10.08, 10:09 Gratuluje tylko nie wiem czego o_O O już wiew czego możliwości rozmnażania pieniędzy. Głównym warunkiem otrzymania stypendium socjalnego jest dochód na członka rodziny nie przekraczający 570 złotych, czyli rodzina 4 osobowa to średni dochód miesięczny na cała rodzine!! około 2200 złotych, a Ty babciu z tego jeszcze mogłaś synom po 800 stówek odpalić miesięcznie <brawo> Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 10:49 a Ty babciu z tego jeszcze mogłaś synom po 800 stówek odpalić > miesięcznie <brawo> a Ty wczoraj się urodziłaś? prowadziłam działalność i miałam dobrą księgowąa dochody małża uprawniały do stypendium Odpowiedz Link Zgłoś
wikula23 Re: Właśnie!! 24.10.08, 10:58 No to gratuluje.... Szkoda, że osoby którym te stypendium się należało ewidentnie, a nie dostawały go bo dochód przekroczył 10 złotych nie zniżały siędo takich numerów. W sumie nie, nie szkoda dzięki im za to Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 10:58 babcia47 napisała: a Ty wczoraj się urodziłaś? prowadziłam działalność i miałam dobrą księgowąa dochody małża uprawniały do stypendium Czyli oszukiwaliście, jednym słowem - bo na podaniu o stypendium socjalne powinno się uwzględnić dochody z WSZYSTKICH źródeł utrzymania. Ale takie praktyki są niestety popularne na uczelniach - jeden z moich kolegów, syn właściciela stacji benzynowej regularnie pobierał socjalne stypendium, bo tatuś w papierach wykazywał zerowy zysk. A potem się do niego dobrali, rech, rech. Rzyg, rzyg, rzyg. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 11:03 dochody ze wszystkich źródeł były uwzglednione..a ze dochód był zerowy to inna sprawa..ze kosztem firmowym obnizajacym dochód było utrzymanie sporej części domu przeznaczonego na siedzibe firmy to nie przestepstwo, podobnie wykorzystanie samochodu prywatnego do celów firmowych..i jakoś US mimo kontroli się nie przyczepił to co jest dopuszczalne prawem jest z nim zgodne co byś na ten temat nie zechciała napisać i jak ocenić..kazdy orze jak moze Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 11:07 Cytatkazdy orze jak moze I każdy ma swoją moralność. Uważam, że świństwem jest pobieranie stypendium socjalnego w sytuacji kiedy rodziców stać na wręczenie dziecinie 800zł miesięcznie. Może i zgodne z prawem, ale świństwo. Obrzydliwe i nieetyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 12:03 Może i zgodne z p > rawem, ale świństwo. Obrzydliwe i nieetyczne. każdy kto pomniejsza swoje dochody ujawniając w rozliczeniach rocznych ulgi podatkowe również? to dział identycznie! w takim razie kazdy kto skorzysta za ulgę "mieszkaniową", za net, prorodzinną i co tam jeszcze fiskus dopuszcza, również jest "be" ..a może działa prawo Kalego? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 12:16 Czy ty w ogóle rozumiesz, o czym ja piszę? Nie, to nie działa identycznie. Identycznie działa, jeśli chodzi o zgodność z prawem. Nie działa identycznie, jeśli chodzi o etykę. Mówię o tym, że osoby, które naprawdę nie mają pieniędzy, ale przekroczywszy kryteria o kilka-kilkanaście złotych nie otrzymują stypendium, podczas gdy twoi synowie pobierali wszelkie możliwe zasiłki i zapomogi na uczelni mając 800zł kieszonkowego od mamusi na łebka. Babciu, z całym szacunkiem - takiej pseudoetyki się po tobie nie spodziewałam, zbieram szczękę z podłogi. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 12:42 jak sie domyslam ponosisz jakies tam koszty zwiazane z swoja aktywnościa zawodową czy zwiazana z nauka..kupujesz książki, podreczniki, oprogramowanie, sprzęt informatyczny, materiały biurowe itp. Przywilejem osoby prowadzacej działalność jest zaliczenia tego typu wydatków do kosztów uzyskania przychodu. Ty nie masz takiej mozliwosci nie prowadzac działalnosci gospodarczej.. czyzbyś sugerowała, ze majac taka mozliwość, zgodną z prawem i zasadami prowadzenia działalnosci gospodarczej, miałabym z niej nie korzystać? pomyliły Ci się systemy i homo sovietikus wyłazi..szanuję Twoja wiedzę w dziedzinach dla mnie niedostepnych ale o finansach jednak masz słabe pojęcie i powielasz ugruntowane przez PRL podejscie "ludu pracujacego" do "badylarzy"..ponosiłam duzo wieksze koszty i ryzyko zdobywania srodków na prowadzenie tej działalnosci niz kazda osoba pracujaca na etat (poległam zreszta z przyczyn ode mnie niezaleznych) w zamian miałam pewne "przywileje" związane z tym...płaciłam składki na ZUS i to niezaleznie od osiąganego w danym miesiącu przychodu, płaciłam podatki gdy była taka konieczność (za część domu stanowiacego siedzibe firmy duzo wieksze niz za cały dom..tyle, ze stanowiły koszt uzyskania przychodu)i nie mam sobie nic do zarzucenia. Kazdy wydatek był udokumentowany i US nie miał powodu do ich zakwestionowania. Jeżeli masz z tym problem zwróć sie do posłów by zmienili prawo, które obowiazuje wszystkie osoby prowadzące działalnośc gospodarczą..tyle, ze tak to funkcjonuje na całym świecie..a jeżeli mogłam zaoszczędzić na pewnych dziedzinach zycia "domowego" prowadząc działalność..to mogłam z pozostałych srodków zasilić moich studentów Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 13:03 Przestań pieprzyć o homo sovieticus, bo jak najdalsza jestem od tego. Wykazywanie zerowego lub bardzo niskiego dochodu poprzez zawyżanie kosztów - celem uzyskania jakichś korzyści - to zwykłe oszustwo, niby zgodne z prawem, ale oszustwo. A do zawyżania kosztów dochodziło, robiło się wszelkie możliwe machloje, w koszty związane z pracą wliczało sie wszystko, co się tylko dało, łącznie z papierem toaletowym kupowanym przez pracowników do domu - i wiem, co mówię, wierz mi, wiem na czym - dokładnie! - takie praktyki polegają, bo sama prowadziłam dokumentację rachunkową i księgowość w jednej takiej "firemce". Przez krótki czas, bo mi się niedobrze robiło na kolejne "pani jeszcze to w koszty wrzuci" (a "to" było np. programem multimedialnym do nauki języków, który pan prezes kupił w prezencie dla swojego syna). Nie mów mi, że było inaczej. W porządku wobec prawa może i byliście. Ja bym nie była w porządku wobec siebie. No, ale ja idealistka jestem, przekleństwo to moje. Bo widzisz, Babciu, miałam mnóstwo znajomych, które po zajęciach na uczelni szły na nockę zapi.dalać na utrzymanie, bo się nie załapały na stypendium socjalne i inne zasiłki przez takich "zgodnych z prawem" jak wy. Ale co tam, ważne że zgodnie z prawem było. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 13:53 > Bo widzisz, Babciu, miałam mnóstwo znajomych, które po zajęciach na uczelni szł > y na nockę zapi.dalać na utrzymanie, bo się nie załapały na stypendium socjalne > i inne zasiłki przez takich "zgodnych z prawem" jak wy. Ale co tam, ważne że z > godnie z prawem było. > takie życie..póki pracowałam na "etacie" również musiałam zaiwaniać na 2 etaty by dzieci miały za co żyć i się kształcić, co nie zmienia faktu, ze prowadząc działalność byłam w pracy własciwie 24h/dobę a kiedy uległam wypadkowi i skonczył sie okres "zasiłkowy"(z czego musiałam ponosic "stałe koszty" i wychodziłam na zero) nie tylko zostałam bez srodków do życia ale jeszcze musiałam wnosic opłaty, których od Ciebie nikt nie bedzie wymagał (chyba powinnam pójść pod latarnie alem zbyt leciwa)..powiem wiecej w tym roku odpiszę sobie od podatku ulgę prorodzinną oraz parę innych mozliwych odpisów i równiez wyjdzie mi odpowiedni dochód a przynajmniej zwrot podatku..tyle, ze młodszy dzieć juz sam się utrzymuje..bedzie jeszcze gorzej, bo wykorzystam fakt, ze pracodawca syna zatrudniał go na czarno..za to dostanie młody ode mnie ten "zwrot" by miał na zagospodarowanie na nowej drodze życia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:08 Nadal nic nie rozumiesz, ech. Albo sprytnie udajesz, że nie rozumiesz iż nie ma związku między tym, ze musiałaś pracować na dwa etaty aby utrzymać rodzinę, a posiłkowaniem się oszustwem w celu osiągnięcia korzyści materialnej. Gdyby wszyscy ci "zgodni z prawem" przestali być tak bardzo "zgodni z prawem", w praktyce oznaczałoby to albo a) podniesienie - ustawowo - progu dochodowego uprawniającego do otrzymania stypendium, albo b) zwiększono kwotę stypendiów, bo studentów spełniających TAK niskie kryteria dochodowe byłoby o połowę mniej. W każdym razie pieniędzy byłoby więcej - dla tych, co rzeczywiście ich potrzebują. Bo generalnie, to ja mam w rzyci tych, co potrzebują, ale jeszcze bardziej mam w rzyci wszelkiej maści dorobkiewiczów, cwaniaczków i kombinatorów, którzy dodatkowo ze swojego cwaniactwa są dumni i bladzi, a słoma z butów wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
wikula23 Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:33 To znowu ja Podczas studiów byłam w komisji stypendialnej. Nie wiem czy był to wewnętrzny przepis uczelni, czy może gdzieś to jest w regulaminie odgórnym, ale do rzeczy: w momencie kiedy na wniosku pojawiała się adnotacja z Urzędu Skarbowego, że Pan Iksiński w roku kalendarzowym nie osiągnął dochodów to taki wniosek był odrzucany, a to dlaczego? a dlatego, że stypendium ma na celu pomoc w studiowaniu, a nie w egzystowaniu, od tego jest instytucja MOPSu. Tak samo było, nie wiem czy dalej jest, ze stypendiami przyznawanymi dla gimnazjalistów i uczniów szkół średnich z funduszy UE, tyle że tam jeszcze trzeba było przedstawić rachunki za pomoce szkolne, bilety miesięczne i takie tam Odpowiedz Link Zgłoś
wikula23 Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:38 Za szybko enter Gdyby na każdej uczelni zastosować te kryteria to stypendia szły by naprawdę do tych którzy ich potrzebują, a nie tak jak jest teraz, że rodzic zrobi machlojki w rachunkach i już stypendium dla "biednego" studencika Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Wikula ;) 24.10.08, 14:42 Ja nie wierzę w "zerowe dochody" wykazywane na wnioskach stypendialnych - to znaczy, nie wierzę, aby którakolwiek z osób osiągająca autentyczne zerowe dochody w gospodarstwie domowym pomyślała choćby o skończeniu szkoły średniej, a co dopiero o wybraniu się na studia Odpowiedz Link Zgłoś
wikula23 Re: Wikula ;) 24.10.08, 14:49 No ja też nie, a już w ogóle oczy mi z orbit wychodziły, jak własnie takiego z zerowym dochodem widziałam wsiadającego do samochodu, stawiającego kolejkę w knajpce, bądź zamawiającego żarcie w barze uczelnianym - nie na stołówce studenckiej Ale fakt mógł, akurat po wydaniu decyzji dotyczącej stypendium wygrać w totka, albo spadek otrzymac Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:44 > Albo sprytnie udajesz, że nie rozumiesz iż nie ma związku między tym, ze musiał > aś pracować na dwa etaty aby utrzymać rodzinę, a posiłkowaniem się oszustwem w > celu osiągnięcia korzyści materialnej. jakim oszustwem?..to że miałaś jakies tam doswiadczenia lub obserwacje związane z prowadzeniem działalnosci pana prezesa nie upowaznia Cię do uogólnień! to że jadąc do klienta prywatnym samochodem , którego koszty wliczałam do działalnosci, i po drodze zrobiłam zakupy do domu to oszustwo? jak powinnam wyliczyć ile z tych kosztów poswieciłam na prywatne potrzeby? mając umowę w firmie w której pracowałam na wykorzystanie samochodu prywatnego do celów słuzbowych również zawsze wychodziłam "na swoje"..takie są stawki ustalone odgórnie i wykorzystywane we wszystkich firmach, prywatnych i państwowych!..to, ze korzystam równiez do celów prywatnych z oprogramowania kupionego "na firmę"..jak mam rozliczyć?..to są z jednej strony koszty a z drugiej oszczędnosci!..to ze 10 kartek z ryzy papieru wykorzystam na cele prywatne tez powinnam odliczyć?..a może również %-towo uwzglednic czas jaki spędzam na kompie prywatnie?..i odliczyc koszty połączeń telefonicznych, których nie wykonuję bo używam kompa?.. moze prywatnie mam zapomnieć to co przeczytałam w literaturze lub prasie kupionej na koszt firmy?..dla Twojej wiadomosci, zeby móc kombinowac w sposób nieuczciwy jak to sugerujesz z zawyżaniem kosztów trzeba mieć sporo kasy a to dotyczy tylko części przedsiebiorców..tych którzy mają pracowników, środki trwałe i których na to stać! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 14:57 Wspaniale. W takim razie kompletnie nie rozumiem sensu istnienia twojej firmy, skoro - jak twierdzisz i jak wynika z dokumentów - zyski jej były zerowe, bo koszty były taaakie wysokie. I nadal nie rozumiem, jakim sposobem - skoro firma nie uzyskiwała żadnego zysku, a dochody męza uprawniały synów do otrzymywania stypendium socjalnego - jakim sposobem byłaś w stanie dawać synom po 800zł kieszonkowego na łebka. Z mężowskich dochodów, czy z tych nieistniejących zysków...? Ale chyba nigdy tego nie zrozumiem. Bez sensu ta dyskusja. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 15:59 dzięki oszczędnościom w zyciu prywatnym na kosztach, które obniżyły mi (wyzerowały) dochód na firmie.. pozatym jak u kazdego podatnika jest coś takiego jak kwota wolna od podatku..a ile potrzeba do życia dwojgu starszych ludzi? choc i tak mam do dziś problem by nie ugotowac za duzo, nawet gdy gotuję na dwa dni..kurakiem za 6,- najemy sie my przez dwa dni i jeszcze koty sie pozywia a psy pogryzą kości.. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 16:26 ps. warzywa z ziemniakami włącznie mam za frajer, drewno do ogrzewania dostaję od rodziny (z prywatnego tartaku) za inne czynnosci wykonywane przez małża i teścia, za remonty i naprawy nie płace bo też ktos mi je robi w ramach wymiany barterowej..stać mnie było równiez na robienie słoików i mrozonek dla studiujacych dzieci..ale to moja sytuacja..nie kazdy tak ma.. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 24.10.08, 16:29 zapomniałam! znajomy ma hodowlę kur róznistych..hobbista..dostaję od niego takie ilosci jajek, ze nie jestem w stanie ich przejeść..niektóre takie malutkie jak przepiórcze, chyba od kurek francuzkich? Odpowiedz Link Zgłoś
mam_na_nia_alergie Re: Właśnie!! 03.01.09, 09:11 Skoro taka jesteś wredna, to powiem Ci tak. Skoro od (jak to ujęłaś) dorosłej córki wymagasz pieniędzy i guzik Cię obchodzi skąd je weźmie, to chociaż nie zasłaniaj się utrzymywaniem 18-letniego syna. Bo on też jest dorosły, więc i od niego wymagaj, on się uczy i ona też, on jest pełnoletni i ona też. Więc sytuacja jest taka sama. A skąd Cię obchodzi skąd wezmą, przecież w Twoim mniemaniu jak dorosłe to WON na swoje. Co z Was za rodzice, skoro oboje zarabiacie z mężem, córka stara się jak może, a Wy tylko więcej i więcej...a syn? co? O synku się zapomniało? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Właśnie!! 24.10.08, 19:14 Ech, bajki bajki, babci bajanie. PS. Trochę przesadziłaś, kurczakiem za 6 złotych najada się 4-osobowa rodzina przez 4 dni, zajrzyj na forum Oszczędzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Właśnie!! 25.10.08, 11:08 > PS. Trochę przesadziłaś, kurczakiem za 6 złotych najada się 4- osobowa rodzina p > rzez 4 dni, zajrzyj na forum Oszczędzamy. to u mnie 5-cioosobowa biorąc pod uwagę zwierzaki.. ) > Ech, bajki bajki, babci bajanie. wpadnij kiedyś, to warzywek teraz i dla Ciebie starczy(żniwa)..a mój małż został ostatnio "wynalazcą"..odkrył pod Bolesławcem zakład hodowli i sprzedazy pieczarek..kologram drugiego gatunku jest po 1,5..a pierwszy sort po 2,50, te drugiego sortu są takie jakich bez efektu szukałam w sklepach: duze nadajace się na smażenie w panierunku (jak kanie) lub do faszerowania..pierwszy gatunek malutkie pozamykane, doskonałe do sałatek, jako dodatek do mies lub do pieczenia z innymi warzywami i mięchem..jak twój niemałż przejeżdża obok to warto się zaopatrzyć nawet w wiekszą ilość..moja mam pakuje slone do słoików, na swieta będą jak znalazł..a jak mi zostaje miedzy "dostawami" nadmiar, bo małż tam bywa raz na 7-10 dni, to po prostu suszę na grzejniku, korzonki susze wszystkie a potem mielę w młynku i używam jak przyprawy do zup i sosów..mała rzecz a cieszy Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Re: Właśnie!! 28.10.08, 22:58 Kotula, Ty NAPRAWDĘ prowadziłaś komuś księgowość? Zdaje się, że jesteś programistą komputerowym czy cóś Bo Twoja ignorancja w zakresie: - braku wiedzy o tym, że istnieje np. kwota wolna pod podatku, - braku wiedzy o tym, co można zakwalifikować jako koszty działalności zarówno jakościowo, jak i ilościowo - na pewno nie wszędzie może to być program do nauki języka. - świadomości, że do wielu małych (i nie tylko) firm na początku istnienia (może to być nawet kilka lat) trzeba dopłacać, a jeżeli wychodzi się na zero, to już super - chyba miałaś jakieś zajęcia z ekonomii na Twojej uczelni, po której jest się rozchwytywanym na rynku pracy - to z innego Twojego wątku, - tym, że papier toaletowy kupowali sobie pracownicy do domu... to już no comments. Oszczędność na podatku zaprawdę kolosalna, a przy pierwszej lepszej kontroli US raczej na pewno zakwestionuje worek papieru idący miesięcznie w dwuosobowej czy trzyosobowej firemce Nie wierzę, że prowadząc choćby KPiR w sklepie spożywczym nie nabyłabyś takiej wiedzy. A do autorki wątku: Spróbuj założyć podobny wątek - ale jako hipotetycznie Twoja córka. Zobaczysz, jak Cię zj... za postawę roszczeniową. Że jesteś dorosła, że pracujesz, to powinnaś płacić, że Twoim psim obowiązkiem jest pomóc rodzico, że alimentów to przy dochodach Twoich rodziców nawet byś nie dostała, jakby nie chcieli, itp... Jak będę miała chwilę czasu, to wygrzebię podobny wątek, do tego, który Ci sugeruję - z innego forum (jeden pamiętam, ale na pewno było ich więcej). Pamiętam nawet, że aktywistki samodzielności młodzieży wypychały ciężarną siedemnastolatkę do pracybo chciała być taka dorosła, to niech ma (laska się uczyła w szkole średniej). Co do sedna problemu: na razie odpuść, chyba że macie np. długi. Po kilku miesiącach, gdy córka się "zagospodaruje", możecie na spokojnie porozmawiać o tym. Wśród moich znajomych (wchodziliśmy w dorosłość jakieś 20 lat temu) często praktykowany był rok, podczas którego pracujące dziecko (lub np. młode małżeństwo)nie musiało dokładać się do budżetu. Przez ten czas robiło oszczędności na ewentualne wesele, czas np. po swoim ślubie, kupno sprzętów na nowe mieszkanie (rzadko kto je miał na starcie) Poza tym pamiętaj, że na forach udzielają się specyficzne osoby. Jedna z nich (to tez info z jej zwierzeń sprzed jakiegoś czasu)mieszkała u mamusi w wieku dwudziestu kilku lat, ze swoimi dziećmi, nawet cała trójka była podpięta pod ubezpieczenie zdrowotne mamy (to jeszcze rozumiem) i babci (to już śmieszne dla mnie, no ale ja nigdy nie skorzystam z ubezpieczenia mojej babci, bo obie już nie żyją od dawna). Oj, to się mama, ordynator oddziału szpitalnego w jednym z podsudeckich miast, musiała najeść wstydu Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Właśnie!! 29.10.08, 21:27 Cytat> - świadomości, że do wielu małych (i nie tylko) firm na początku istnienia (może to być nawet kilka lat) trzeba dopłacać, a jeżeli wychodzi się na zero, to już super) Gdzie ja napisałam, że firma była na początku istnienia? Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że początkowe wychodzenie "na zero" to norma. Kurs językowy na CD został zakwalifikowany jako materiały szkoleniowe dla pracowników. Firemka nie była 2-3-osobowa, wyciągasz z mojej wypowiedzi bardzo daleko idące wnioski. A cała reszta twojego postu się zgadza, nie zaprzeczam w niczym. Zabrakło jedynie odwagi aby napisać, że to o mnie chodziło w ostatnim akapicie. Cóż, wybaczam Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Re: Właśnie!! 29.10.08, 23:06 > A cała reszta twojego postu się zgadza, nie zaprzeczam w niczym. Zabrakło > jedynie odwagi aby napisać, że to o mnie chodziło w ostatnim akapicie. Cóż, > wybaczam A po co miałam pisać? Chciałam oszczędzić Ci wstydu... Chciałam też tylko pouczyć autorkę, jakie "ekspertki" tu pisują. Nieistotne, czy u mamusi siedziała Kotula, czy Henia Ważne, że teraz udziela światłych rad A tłumaczyłam Ci brak zysków generowanych przez firmę Babci47, bo kwestionowałaś sens jej istnienia. tylko i wyłącznie. Nie obchodził mnie Twój pracodawca - oszust I widzę, że nie podjęłaś dyskusji na temat książki... Więc Twoja kolejna kreacja (tym razem prowadzącej rachunkowość u oszusta podatkowego, prawie takiego jak Babcia47 wyłudzająca stypendia dla synów na potrzeby internetu padła Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum a w posagu dać na drogę posciel z pierza 31.10.08, 21:22 "Ich rodzice mieli na utrzymaniu kilkoro dzieci, żyli z gospodarki..i gotówką "nie śmierdzieli"..mogli własnego potomka wspomóc co najwyzej paczką żywnosciową a w posagu dać na drogę posciel z pierza i jakiś garnek..czasem również tą tarę." ----------- Albo jakas baranice,jak rodzice mojej Marys. Faktem jest,ze pracujaca corka powinna sie dokladac do domowego ogniska z ktorego korzysta.Dla mnie jest to sprawa oczywista. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: a w posagu dać na drogę posciel z pierza 02.11.08, 10:37 > Faktem jest,ze pracujaca corka powinna sie dokladac do domowego ogniska z ktorego korzysta.Dla mnie jest to sprawa oczywista. Przecież się dokłada: sama płaci za swoje studia, lekarzy, ubrania, książki, przyjemności. Większość studiujących dwudziestolatków tego nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
green_sofia Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 13:45 Jak zwykle Verdana dobrze prawi Polać jej ! A do jsolt chciałam jeszcze dodać - moja droga postudiuj ty sobie medycynę i pracuj na pełny etat. Krzyżyk na drogę. A nawet jeśli udałoby Ci się przetrwać (co jest niemożliwe jak pokazuje życie, bo nikt na moim roku i ogólnie ze znajomych na leku nie pracuje) to współczuje Twoim pacjentom. Co do sytuacji autorki wątku i jej córki. Obrzydliwym jest branie pieniędzy przez matkę od córki. Ja studiuje i mieszkam w innym mieście, mam też niezależne dochody (renta po rodzicu) które pozwalają mi się utrzymać na niezłym poziomie. A mama jeszcze dosyła coby dziecku lżej było ;P Bo nowy sweterek zawsze poprawi mi humor ;d Ale poważnie to gdyby moja mama nie miała na płaszcz to potrafiłabym chodzić w najgorszym łachu byleby tylko dać jej. Ona do mnie wstawała w nocy, za przeproszeniem d..e mi wycierała i kochała bezwarunkowo więc patrzenie na biedę i nieszczęście własnej matki byłoby dla mnie czyms nie do przetrwania. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 14:08 A mi się zdaje, ze to jest oczywista sprawa - tak samo jak sześciolatek lepi wazonik z modeliny, 20parolatek z pierwszej pensji kupuje coś rodzicom, coś o czym marzyli (lub zdaje mu się , ze marzyli). A w razie potrzeby i możliwości pomaga - tylko, ze rezygnowanie z wyjścia na kawę po egzaminie bo mama ma mało kasy na przyjemności nie jest tożsame z przyglądaniem się cynicznie rodzicom żywiącym się suchym chlebem i chowaniem kawioru za plecami. A tu przez niektórych dyskutantów są te sytuacje utożsamiane. Tak jak utożsamiane jest bycie studentem pierwszych lat z byciem kilkudziesięcioletnim pasożytem żyjącym wiecznie na koszt rodziców. Wydaje mi się, ze jeżeli nawet ktoś wylicza dziecku ile powinno mu dać kasy to lepiej poczekać kilka lat aż będzie lekarzem z własnym gabinetem ginekologicznym i przychodami rzędu kilkunastu tysięcy niż zrobić wszystko by zamiatał w czyjeś przychodni za kilkaset złotych . Bo wprawdzie kilka lat wcześniej zacznie kupować do domu ziemniaki ale wyżej ziemniaków już nigdy nie podskoczy. Reasumując - jeżeli nawet dziecko ma być źródłem dofinansowania własnych przyjemności rodziców warto przemyśleć czy nie lepiej poczekać aż osiągnie wyższy poziom zarobków. Uważam za normalną sytuację w której każdy zarabiający domownik coś tam kupuje do lodówki, coś do łazienki (np. płyn do kąpieli dla całej rodziny, nie krem tylko dla siebie), w miarę możliwości uczestniczy w rodzinnych wydatkach. Uważam za skrajnie nienormalną sytuację w której wylicza się dziecku ile zjadło, ile mydła wymydliło i ile światła wyświeciło ucząc się do egzaminu. I ile kaw ze znajomymi dziecko wypiło w bufecie uczelni. I jeszcze - priorytetem uczącej się osoby jest NAUKA. Studentka ma dbać o to by nie zawalić studiów, nauczyć się maksymalnie dużo, skorzystać z wielu opcji jakie daje uczelnia (wymiany, kursy, praktyki, możliwość uczestniczenia w ciekawych projektach) nie o to by kosztem nauki dorobić 200 zł więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 22:00 > niestety jesteśmy chyba jednym z ostatnich państw na świecie, gdzie > pokutuje tradycja zgodnie z którą dwudziestoparoletni ludzie > mieszkają z rodzicami, którzy ich utrzymują... > chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych > społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie świetnie, > rzadko kiedy miekszają wciąż w domu, chyba wręcz przeciwnie - w takich np. Włoszech nową normą są dzieci mieszkające z rodzicami grubo ponad 30 lat. I traktujące swoje pensje jak kieszonkowe... Odpowiedz Link Zgłoś
jsolt Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 12:05 sir.vimes napisała: > > niestety jesteśmy chyba jednym z ostatnich państw na świecie, gdzie > > pokutuje tradycja zgodnie z którą dwudziestoparoletni ludzie > > mieszkają z rodzicami, którzy ich utrzymują... > > chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych > > społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie świetnie, > > rzadko kiedy miekszają wciąż w domu, > > chyba wręcz przeciwnie - w takich np. Włoszech nową normą są dzieci mieszkające > z rodzicami grubo ponad 30 lat. I traktujące swoje pensje jak kieszonkowe... Włochy, Grecja - oczywiście, że tak, ale to są wyjątki, no i chyba nie jest to normalne, że 30letni ludzie są na garnuszku mamusi. Państwa anglosaskie to chyba najlepszy przykład, gdzie 18-19 latki już nie mieszkają w domu rodziców. I nie zaryzykuję stwierdzenia, że w takich krajach studia to pełen relaks i luz i dlatego spokojnie da się pracować, w przeciwieństwie do np. polskiej medycyny - mieszkałam poza Polską przez parę lat, mam mnóstwo znajomych np. w Kanadzie, Nowej Zelandii, tam na studiach jest naprawdę niezła orka, cholernie wysoki poziom, kończą najlepsi reszta się wykrusza - natomiast wszystkie supermarkety, macdonaldy, knajpy itp. są pełne pracowników-studentów, którzy właśnie w ten sposób zarabiają na swoje utrzymanie. I dają radę. A u nas jakoś większość twierdzi, że się nie da. Dziwne. dla wyjaśnienia - zupełnie nie chodzi mi o to, żeby studenta pierwszego roku wykopać z domu, albo zabierać mu połowę zarobionych pieniędzy coby się nauczył "samodzielności", taki układ jest oczywiście chory, i podkreślam ponownie, że nie podoba mi się sposób, w jaki autorka wątku wylicza córce miesięczne "lenno". sama mam córkę, zrobię dla niej wszystko i zawsze będę ją wspierać, ale naprawdę nie chciałabym mieć w domu dwudziestoparoletniej pannicy, na którą trzeba chuchać i dmuchać i pod nos podstawiać, bo studiuje. uważam, że szczególnie w sytuacji, w której rodzicom się nie przelewa i żyją z ołówkiem w ręku, dorosłe dziecko, które ma pracę i w miarę konkretne dochody (nie mówię o 100 zł tygodniowo z ulotek, tylko o stałej pensji), powinno wspierać rodziców, np. czasami zrobić małe zakupy, zapłacić nieduży rachunek za telefon itp. - nie chodzi nawet o stałą miesięczną "zrzutę", czy o idiotyczne wyliczanie kto zużywa ile prądu, ale po prostu o gest mówiący "mieszkamy tu razem, jestem dorosły, i razem damy radę". Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes w wątku 23.10.08, 12:12 mowa właśnie o 20-latce na 1 czy 2 roku. > dla wyjaśnienia - zupełnie nie chodzi mi o to, żeby studenta > pierwszego roku wykopać z domu, albo zabierać mu połowę zarobionych > pieniędzy coby się nauczył "samodzielności", taki układ jest > oczywiście chory, i podkreślam ponownie, że nie podoba mi się > sposób, w jaki autorka wątku wylicza córce miesięczne "lenno". > > sama mam córkę, zrobię dla niej wszystko i zawsze będę ją wspierać, > ale naprawdę nie chciałabym mieć w domu dwudziestoparoletniej > pannicy, na którą trzeba chuchać i dmuchać i pod nos podstawiać, bo > studiuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-krystyna Re: Córka powinna dopłacać do domu? 25.11.08, 05:12 jsolt napisała: > sir.vimes napisała: > > > > niestety jesteśmy chyba jednym z ostatnich państw na świecie, > gdzie > > > pokutuje tradycja zgodnie z którą dwudziestoparoletni ludzie > > > mieszkają z rodzicami, którzy ich utrzymują... > > > chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych > > > społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie > świetnie, > > > rzadko kiedy miekszają wciąż w domu, > > > > chyba wręcz przeciwnie - w takich np. Włoszech nową normą są > dzieci mieszkające > > z rodzicami grubo ponad 30 lat. I traktujące swoje pensje jak > kieszonkowe... > > Włochy, Grecja - oczywiście, że tak, ale to są wyjątki, no i chyba > nie jest to normalne, że 30letni ludzie są na garnuszku mamusi. > > Państwa anglosaskie to chyba najlepszy przykład, gdzie 18-19 latki > już nie mieszkają w domu rodziców. I nie zaryzykuję stwierdzenia, że > w takich krajach studia to pełen relaks i luz i dlatego spokojnie da > się pracować, w przeciwieństwie do np. polskiej medycyny - > mieszkałam poza Polską przez parę lat, mam mnóstwo znajomych np. w > Kanadzie, Nowej Zelandii, tam na studiach jest naprawdę niezła orka, > cholernie wysoki poziom, kończą najlepsi reszta się wykrusza - > natomiast wszystkie supermarkety, macdonaldy, knajpy itp. są pełne > pracowników-studentów, którzy właśnie w ten sposób zarabiają na > swoje utrzymanie. I dają radę. A u nas jakoś większość twierdzi, że > się nie da. Dziwne. > > dla wyjaśnienia - zupełnie nie chodzi mi o to, żeby studenta > pierwszego roku wykopać z domu, albo zabierać mu połowę zarobionych > pieniędzy coby się nauczył "samodzielności", taki układ jest > oczywiście chory, i podkreślam ponownie, że nie podoba mi się > sposób, w jaki autorka wątku wylicza córce miesięczne "lenno". > > sama mam córkę, zrobię dla niej wszystko i zawsze będę ją wspierać, > ale naprawdę nie chciałabym mieć w domu dwudziestoparoletniej > pannicy, na którą trzeba chuchać i dmuchać i pod nos podstawiać, bo > studiuje. > > uważam, że szczególnie w sytuacji, w której rodzicom się nie > przelewa i żyją z ołówkiem w ręku, dorosłe dziecko, które ma pracę i > w miarę konkretne dochody (nie mówię o 100 zł tygodniowo z ulotek, > tylko o stałej pensji), powinno wspierać rodziców, np. czasami > zrobić małe zakupy, zapłacić nieduży rachunek za telefon itp. - nie > chodzi nawet o stałą miesięczną "zrzutę", czy o idiotyczne > wyliczanie kto zużywa ile prądu, ale po prostu o gest > mówiący "mieszkamy tu razem, jestem dorosły, i razem damy radę". > jeszcze prosze dopisz w jakich dlugach zaczynaja zycie ci studenci.... mieszkam w Kanadzie na wynajecie mieszkania,zaplacenie za studia,jedzenie i odziez nie wspomne o dentyscie - leczenie kanalowe zeba kosztuje dobre $800 a w takich dorywczych pracach nikt ci nie da benefitow pokrywajacych takowe leczenie,nawet glupie usuniecie kamienia z zebow zalecane co 6 miesiecy- nie wystarczy pensja dorywcza z McDonald'a gdzie na godzine student zarobi ok $5-10... uwierz mi... a jesli chodzi o wykruszanie sie ludzi na studiach to porownaj sobie poziom nauczania w Polsce a tu,to od razu zrozumiesz dlaczego... oczywiscie pisze o publicznych szkolach nie prywatnych... wlasnie spytalam mojego partnera Kanadyjczyka ilu z jego kolegow ze studiow samych sie utrzymywalo - niewielu... wiekszosc mieszkala u rodzicow... jesli chodzi o autorke watku,to mam to samo zdane co wiekszosc... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_ameleczki Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 12:09 jsolt napisała: > chora sytuacja, we wszystkich nowoczesnych kapitalistycznych > społeczeństwach studenci dzienni czy zaoczni radzą sobie świetnie, > rzadko kiedy miekszają wciąż w domu, dorabiają gdzie się da i dają > radę, tylko u nas wieczny jęk, że studia ciężkie i nie da rady > pracować bla bla bla. no troche przesada bo u nas nie da sie utrzymac z jakiejs dorywczej pracy w mc donald's-ie a w tych innych karajch o ktorych piszesz tak i to sa zachodnie kraje a nie wiekszasc krajow na swiecie jak piszesz Odpowiedz Link Zgłoś
betizuch Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 14:46 to jest chore co tu przeczytalam...ludzie postarajcie sie zrozumiec ta kobiete!!!!!napisala ze w domu nie jest lekko.corka ma juz 20lat i jak najbardziej powinna sie dokladac do oplat w domu,tym bardziej ze pracuje,nawet jak dolozy sie to nie zostaje goła a matka jak dlugo ma sobie wszystkiego odmawiac?przez kolejne 20lat?wychowala corke,dala jej wszystko co bylo mozliwe i na co byla ja stac,ma prawo chyba wkoncu pomyslec chociaz o sobie anie tylko o corce,niektorzy pisza tu bzdury ale wydaje mi sie ze maja nadzianych rodzicow,i ktorym nie musza sie dokladac do oplat,niestety takie jest zycie jednym jest lepiej drugim gorzej,dlatego zrozumcie ta kobiete.......mysle ze jak by miala lepsza sytuacje finansowa byloby inaczej...a to ze ma internet?oh tak to zeczywiscie wielki luksus...pozal sie boze... Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes A kto jej zabrania myśleć o sobie? 23.10.08, 16:26 Ma 100 zł na swoje przyjemności i nikt jej nie każe kupować z nich czegokolwiek do domu czy dla córki - i bardzo dobrze. Nie ma jednak żadnego powodu by córka ze swoich pieniędzy dokładała do tej stówy. PRAWDA? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 23.10.08, 16:29 Matka ma sobie odmawiać, póki nie zarobi. Córka zarabia na swoje studia, na lekarzy, na ubranie, na ksiązki do nauki. Jesli nie bedzie miała na to wszystko 400 zł, to musi zrezygnować ze studiów - studiowanie sporo kosztuje, oprócz czesnego. Matka może chyba dac jej jeść - jesli dawała jej przez poprzednie 19 lat. I nie musi brac od córki na swoje potrzeby - może, tak jak corka, zacząć pracowac cały tydzień od switu do nocy. A poza tym posiadanie dzieci nie jest obowiązkowe - kto nie ma ochoty dawać dziecku jeść - nie musi miec dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
makbyt Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 10:32 Wiesz co VERDANA, nigdy z Tobą nie dyskutowałam , szanowałam Ciebie ale naprawdę rozczarowałaś mnie. Głupia jesteś! A Ty jesteż w stanie przewidzieć co będzie za 5, 10, 15 lat? Więc nie pie...głupot że trzeba rozważnie decydować się na dziecko. Głupia CI... Odpowiedz Link Zgłoś
iloona1960 nie jestem samotną matką! 23.10.08, 17:19 Po pierwsze: nie jestem samotną matką! Mam męża, ale on też średnio zarabia, ok. 1200zł miesięcznie. A mamy spore mieszkanie, za które trzeba płacić i 18-letniego syna, który jest na naszym utrzymaniu, jeszcze chodzi do szkoły średniej. Córka oczywiście uważa, że dość nas odciążyła, ale ja uważam, że po pierwsze każdy dorosły człowiek powinien płacić za miejsce, w którym mieszka (może nie?). A po drugie nie wynajmie nic taniej, jak się wyprowadzi, to tylko na tym straci, więc lepiej dla niej, żeby mieszkała u nas. Jest zła, ale czy nikt nie rozumie, że takie jest życie? Jak się gdzieś mieszka, to się płaci. I jak się używa prądu czy gazu, to też się za to płaci. Ktoś powiedział o tym, że nie będzie mogła robić kursów itp. Cóż, ja też nie mogę robić kursów i jakoś żyję. Zresztą, może odłożyć po trochę przez jakiś czas i iść na kurs. Ja w jej wieku nie miałam tak dobrze, jak ona ma. Dziękuję za głosy, które mnie poparły! Odpowiedz Link Zgłoś
araukaria29 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 17:34 Ujmę to tak. Normalni rodzice to tacy, którym zależy na tym, żeby ich dzieci zdobyły jak najlepsze wykształcenie. A Ty no cóż...wydaje mi się, że jesteś zwyczajnie złą osobą. Wyrwiesz dziewczynie te pieniądze z gardła, bo przecież taniej niczego nie wynajmie...Jednym słowem stawiasz dziewczynę pod ścianą, płacz i płać, bo ja miałam jeszcze gorzej....Płać, bo nie masz wyjścia! Szantaż...Jak można tak traktować własne dziecko...Płać!Nieważne studia, ważna kasa...Ja mam normalnych rodziców. Dziękuję losowi, że są tacy jak Ty.... A i jeszcze jedno. Ty chyba nie do końca masz kontakt z rzeczywistością. Dziewczyna ma pracować, oddawać haracz, płacić czesne, podręczniki itp i jeszcze sobie odkładać na kursy....Zapomniałam, może przecież podorabiać sobie rozdając ulotki między zajęciami najlepiej.Albo zamiast! A kasę zamiast na czesne oddać mamusi, bo przecież ona miała jeszcze gorzej... Żenada Odpowiedz Link Zgłoś
araukaria29 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 18:03 Tak ,w ogóle to mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę co zrobiłaś? Nauczyłaś córkę co tak naprawdę liczy się w życiu. Nie córka, rodzina, przyszłość i dobro dzieci itp....Liczy się tylko kasa. Potem w TV jak pokazywani są starzy ludzie zostawieni, wręcz porzuceni w jakiś domach starców, to nasuwa się komentarz: jak te dzieci mogły! Wyrodne itp, matkę czy ojca tak zostawić...Ale może to jest tak, że rodzice ciężko zapracowali na takie traktowanie. Tak mi nagle taka refleksja do głowy przyszła, bo jak inaczej oceniać mamusię, która Odpowiedz Link Zgłoś
araukaria29 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 18:06 Przepraszam obcięło mi: która szantażem wymusza kasę na córce.... No cóż, takie czasy. Wszystkich normalnych rodziców pozdrawiam. Reszcie życzę zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 18:04 Jak się gdzieś mieszka, to się placi. Wiec rozumiem, ze Wy sobie tez placicie - mąz zje dwa kotlety zamiast jednego, to Ci zwraca , bo przekroczyl norme. Siedzisz dłuzej wieczorem, wypalasz za duzo swiatła - zwracasz za światlo. Masz rację, jesli ciorka jest dla Ciebie kompletnie obcym człowiekiem. Od ktorego wolisz wziąc pieniądze, niż dac jej szanse na lepsze życie. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 19:32 dobry Boże, dzięki wielkie za to, że moja matka była inna biedna ta Twoja córa Odpowiedz Link Zgłoś
kasiak37 Re: nie jestem samotną matką! 23.10.08, 21:57 zamien mieszkanie na mniejsze,bedziesz miala mniejsze oplaty a corce daj spokoj.Dla mnie Twoja postawa jest zenujaca.Wyrwac dziecku kase i kazac odkladac na kursy bo Ty przeciez mialas gorzej niz ona.Wiec po co rodzilas kobieto te dzieci??? Odpowiedz Link Zgłoś
betizuch Re: nie jestem samotną matką! 24.10.08, 07:38 ilona.nie przejmuj sie tym co pisza tutaj...ty wiesz lepiej,a ja wiem ze masz racje,niektorym ciezko wytlumaczyc o co chodzi bo napiszesz jakies slowo a niektorzy odrazu lapia za jezyk i robia z ciebie wyrodna matke,takze glowa do gory i zycze powodzenia!pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
syska241 Re: nie jestem samotną matką! 25.10.08, 00:29 jejku,co z Ciebie za matka,masakra!!!"ja w jej wieku też nie robilam kursów..." - Ty chyba zazdroscisz własnemu dziecku samodzielności i starasz się utrudnić córce życie.Kobieto, ocknij sie!!!Biedne to Twoje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: nie jestem samotną matką! 25.10.08, 19:52 Zastanów się,z czym Twoja córka ma tak dobrze.Przecież uczy się i pracuje,a nie bawi się za pieniądze mamusi.Chcesz brać pieniądze za mieszkanie od własnego dziecka? Żałujesz dziewczynie jedzenia.Napisałaś, że syn ma 18 lat, więc też jest pełnoletni.Też mu każesz płacić za utrzymanie. Uważasz, że wykształcenie dziecka kończy się na szkole średniej.Z Twoich postów aż bije niechęć do córki.Piszesz,że Ty nie możesz robić kursów,to Twoja córka też nie musi.tylko, że ona rozpoczyna swoją drogę życiową,a Ty zamiast ją wspierać,rzucasz jej kłody pod nogi. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes A czemu dorosły syn nie płaci za mieszkanie? 26.10.08, 11:35 IMO pogrążasz się coraz bardziej... Odpowiedz Link Zgłoś
marajka Re: nie jestem samotną matką! 31.10.08, 14:29 Ktoś powiedział o tym, że nie będzie mogła robić kursów itp. Cóż, ja też nie mogę robić kursów i jakoś żyję. I zarabiasz 1200 zl. "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
xkx2 Re: nie jestem samotną matką! 08.11.08, 19:38 ROZUMIEM. Podejscie Twe jest takie iz studia Twej córki to rzecz zbedna. Bo inaczej nie rozumiem Twego podejscia. Jak by nie studiowała to by mogła do dobu dołożyc nei 400 a np. 700 zł. Zapewne jej praca nei wymaga posiadanai studiów wobec tego po jej one. Zmuś swa córke by z nich zrezygnowała i bedziesz mogła od niej brac nei 400 a 700 lub 800 zł. w końcu studia to ekstawagancja. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
xkx2 Re: nie jestem samotną matką! 09.11.08, 08:18 Alternatywy są dwie albo córka będzie dokładać ci jeszcze do życia, ale wtedy zapewne braknie jej na własne potrzeby i to niekoniecznie imprezy, lecz po prostu na studia. Albo nie będzie Ci dokładać i być może je skończy. Jeśli nie zależy Ci na tym, aby córka ukończyła studia to po prostu jej to powiedz. W końcu z twych wypowiedzi widzę, iż jesteś zdania, iż studia to ekstrawagancja. Patrząc przez Twój pryzmat to po prostu zmuś córkę do rezygnacji z ekstrawagancji, jaką są studia wtedy weźmiesz od niej na tzw. życie 700 zł. Ciekawe czy jak w przyszłym roku młodszy syn też zechce iść na studia to też mu każesz płacić? A może nie pozwolisz nauczona smutnym doświadczeniem na taką ekstrawagancje? Bo, po co nie od razu idzie do roboty i oddaje cała wypłatę do domu podobnie jak od córki jak przerwie studia też w zasadzie możesz zażyczyć sobie całej wypłaty a Ty dasz każdemu po 100 zł na miesiąc i tyle. Sugeruje wziąć to pod uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysiatko1 Re: nie jestem samotną matką! 11.11.08, 20:25 a moja Mama jest samotną matką!!! i mimo, że pracuję i studiuję dziennie nie płacę za mieszkanie... oczywiście, że czasami ja zrobię zakupy...ale jak potrzebuję na coś pieniędzy rto je od Mamy dostaję Ponieważ RODZIC MA PSI OBOWIĄZEK UTRZYMYWAĆ DZIECI DO 26RŻ JEŻELI SIĘ UCZĄ... Twoj córka nie ma obowiązku pracowania... ma za to pełne prawo wymagać od Ciebie opłacenia domu nad głową, ubrania, lekarzy, studiów etc.. wystarczająco Ci pomaga mając tyle dobrej woli, że sama opłaca sobie studia... a te 500zł co piszesz że jej zostaje to niecałe 17zł dziennie na miesiąc... co można kupić za 17zł dziennie?? Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: nie jestem samotną matką! 29.11.08, 03:29 i dlatego ze ty nie miałas to musisz ja sciagnąc w dół? Odpowiedz Link Zgłoś
iberka Re: nie jestem samotną matką! 03.12.08, 17:50 załamac ręce można, jak napisały inne osoby: córka sie uczy, studiuje, sama płaci za studia <!> a nie ma obowiązku,bo macie go WY czyli rodzice. To,że ma młodszego brata nie znaczy,że ma się dokładać 400 PLN. jako rodzice musicie zaplanowac wydatki tak, aby utrzymać dzieci. A co powiecie z mężem kiedy córka zdecyduje , iż ok, zapłaci 400 / msc ale Wy musicie zaplacić za jej studia? Ehh, rodzice mają obowiązek "utrzymywania" dzieci nie tylko do ukończenia przez nie 26 r.ż. Wiem, bo pracowałam w dziale stypendialnym uczelni i wiek nie ogranicza. Może podpwoedzcie córce aby postara się na uczelni o stypendium socjalne właśnie? Iza Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: nie jestem samotną matką! 09.01.09, 16:47 Dlaczego sama , kobieto, nie pojdziesz do parcy odciazyc meza tylko chcesz zerowac na corce? Rusz d...! Odpowiedz Link Zgłoś
alina66 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 09:04 "Ja kursów nie kończyłam i zyję" No żyjesz. I masz pretensje do córki i całego świata, że zarabiasz 1200 złoty. Brutalnie dodam, że powyżej tego 1200 nie podskoczysz... Poza tym na początku napisałaś, że masz 1200 złoty, z czego większość z nas wyciągnęła wniosek, że z tego 1200 opłacasz wszystko SAMA. teraz okazuje się, że mąż też zarabia (też 1200, pewnie też kursów nie kończył....) Razi mnie przede wszystkim autorytarny ton Twoich wypowiedzi, i święte przekonanie, że córka NIE POWINNA mieć lepiej niż Ty. Mam dość osobisty stosunek do problemu, bo miałam podobną mamusię. W nieco inny sposób, ale też zostałam zmuszona do przejęcia odpowiedzialności za mamusię i siebie w bardzo młodym wieku. Mamusi nie lubię, a mój syn nigdy nie usłyszy ode mnie, że nie powinien mieć lepiej niż ja. Mój dofinansowywany mocno syn miał i ma ogromne parcie na pracę i samodzielność, jak dla mnie dużo za mocne, zawsze też pomagał swoim kolegom(w różny sposób- np.prosząc mnie, żeby ten czy ów mógł popracować u mnie, albo jeść u nas obiady przez jakiś czas)- a więc argument, że dofinansowywane są be też nie za bardzo trafny... Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 10:58 > Poza tym na początku napisałaś, że masz 1200 złoty, z czego > większość z nas wyciągnęła wniosek, że z tego 1200 opłacasz wszystko > SAMA. teraz okazuje się, że mąż też zarabia (też 1200, pewnie też > kursów nie kończył....) to zmienia obraz ale na korzyść autorki watku!! o mężu zarabiajacym ok 1200,- i synu faktycznie nie napisała..ale teraz policz sobie na co starczy 2400,- dochodu rodziny na 4 osoby w tym dorastajacego syna (zapewne odkurzacz)który równiez wymaga nakładów i to sporych jeżeli jest w klasie maturalnej..jak znam życie to samych opłat i rachunków jest na tysiąc złotych a z pozostałych srodków trzeba zapewnić wyzywienie, srodki czystosci, lekarstwa, odziez przynajmniej trzem osobom z rodziny..jeżeli córka nie rozumie, ze w takiej sytuacji powinna sie dołozyc do rodzinnego budrzetu..to współczuje i jest to raczej porażka wychowawcza, bo wychodzi, ze córka chce korzystac z udogodnień zycia w rodzinie ale nie poczuwa sie do wspólnego obowiązku jej utrzymania Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 12:47 Owszem, poczuwa się - placąc za studia, lekarza, podreczniki, ubrania, zeszyty, legitymacje. 400 zł na to wszystko to jest smiesznie mało. Jesli córka będzie musiała część oddac matce, prawdopodobnie bedzie tez musiała zrezygnowac ze studiów, albo oblewac z powdu braku materiałów kolejne egzaminy. I jakos rok wczesniej rodzice byli w stanie utrzymac dwoje dzieci, cóce kupić podreczniki, leczyc, kupić cos do ubrania. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 15:03 Zgadzam się w pełni z verdaną.To, ile zarabia córka, jednocześnie studiując, nie ma nic do tego.Mogłaby zarabiać tyle, aby akurat starczyło na koszty pokrycia studiów.Więc matka i tak oszczędza, bo wtedy np na dojazdy musiałaby jej dać.Córka jest zaradna,sama finansuje swoje wykształcenie i matka powinna być z niej dumna.Chyba jednak nie jest tak, że rodzina jest na minusie, bo matka napisała, że na swoje przyjemności ma stówę, więc raczej w długach nie siedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
bubahr Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.10.08, 21:31 Ilona, właściwie to już skorzystałaś na tym, że córka poszła do pracy, bo ona sama pokrywa swoje wydatki. Do tej pory to ty, rozumiem, płaciłaś za ksero, ubrania, bilety miesięczne, lekarza itp. Teraz te wydatki odpadają, zostają po twojej stronie do pokrycia tylko opłaty za mieszkanie i jedzenie. To przecież już jest ogromne odciążenie waszego skromnego miesięcznego budżetu. Pomyśl, córka zaczęła równocześnie nową pracę i studia, to wiąże się na początku z większmi nakładami finansowymi (praca - jakieś ciuchy musi sobie kupic, studia – podręczniki, zeszyty, legitymacja). Przecież to jest młoda dziewczyna, dlaczego wychodzisz z zalożenia, że nie może mieć w życiu lepiej niż ty miałaś(masz). Ponadto przyjmując taką postawę roszczeniową (finanse) wobec córki hamujesz jej rozwój i nie pozwalasz na rozwinięcie skrzydeł, a wręcz je podcinasz. Może dojść do tego, że po roku, jak się w firmie w której pracuje, sprawdzi to dostanie podwyżkę i wtedy dołoży się do opłat ...lub przemyśli czy może się lepiej nie wyprowadzić do jakiegoś mieszkania studenckiego...a wtedy stracisz z nią kontakt... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya babcia47 04.12.08, 07:49 babcia47 napisała: > > Poza tym na początku napisałaś, że masz 1200 złoty, z czego > > większość z nas wyciągnęła wniosek, że z tego 1200 opłacasz > wszystko > > SAMA. teraz okazuje się, że mąż też zarabia (też 1200, pewnie też > > kursów nie kończył....) > to zmienia obraz ale na korzyść autorki watku!! o mężu zarabiajacym > ok 1200,- i synu faktycznie nie napisała..ale teraz policz sobie na > co starczy 2400,- dochodu rodziny na 4 osoby w tym dorastajacego > syna (zapewne odkurzacz)który równiez wymaga nakładów i to sporych > jeżeli jest w klasie maturalnej..jak znam życie to samych opłat i > rachunków jest na tysiąc złotych a z pozostałych srodków trzeba > zapewnić wyzywienie, srodki czystosci, lekarstwa, odziez > przynajmniej trzem osobom z rodziny..jeżeli córka nie rozumie, ze w > takiej sytuacji powinna sie dołozyc do rodzinnego budrzetu..to > współczuje i jest to raczej porażka wychowawcza, bo wychodzi, ze > córka chce korzystac z udogodnień zycia w rodzinie ale nie poczuwa > sie do wspólnego obowiązku jej utrzymania wiesz - jesteś najmocniej przepraszam - ale żałosna - nie widzisz w córce autorki watku nic dobrego - że sama zarabia, ze opłaca własne studia i jakie ona ma przyjemności? Sama gdzieś pisałas ze synkowie mają stypednium plus minus 800 zł a ty dokładasz drugie 800zł. Siedzą na twoim utrzymaniu, nie dokładają się do budżetu - zabierz im tą kase - po co mają jej tyle mieć - zostaw im 50 zł - na wode z sokiem wystarczy. Widzę, ze ty zawsze jesteś na "nie". Córka autorki watku ma taką samą pewnie matkę jaką ty jesteś..... Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: babcia47 25.12.08, 11:05 Sama gdzieś pisałas ze synkowie > mają stypednium plus minus 800 zł a ty dokładasz drugie 800zł. > Siedzą na twoim utrzymaniu, nie dokładają się do budżetu - zabierz > im tą kase - po co mają jej tyle mieć - zostaw im 50 zł - na wode z > sokiem wystarczy. Widzę, ze ty zawsze jesteś na "nie". > Córka autorki watku ma taką samą pewnie matkę jaką ty jesteś..... synowie nie siedzieli na moim utrzymaniu, bo studiowali w innym mieście, ale siłą rzeczy ich utrzymanie kosztowało więcej i wymagało dodatkowych nakładó (stancja lub akademik, na wspólnym gotowaniu nie dało sie oszczędzić, pranie przez jakis czas przywozili) Pozatym moja sytuacja finansowa była na tyle dobra bym mogła im pomagac bez zbednego zaciskania pasa..do czasu!, bo gdy uległam wypadkowi a układ zajęc stał sie bardziej sprzyjajacy dla podjecia pracy..zrobili to. Środki przeznaczone dla nich były wyliczone na utrzymanie i pokrycie koniecznych kosztów zwiazanych z nauką..nie na zaspokojenie przyjemnosci..na te musieli sami dorabiać i nie musiałam o tym mówić, nie zgłaszali też takich roszczeń..ubrania kupowane były okazjonalnie i tu dzielilismy sie wydatkami..ja i "dziadkowie" kupowaliśmy lub fundowalismy podstawowe..jak któryś miał szczególne potrzeby lub wymagania sam sobie na to zarabiał (np. strój na rower lub jakis "szpanerski" element ubioru). Gdyby synowie studiowali zaocznie i utrzymywali by się z własnej pracy (samodzielni finansowo) liczyłabym na to, ze albo całkowicie sie usamodzielnia albo bedą uczestniczyc w pokrywaniu kosztów wspólnego mieszkania.. nie mozna miec ciasteczka i zjeśc ciasteczka..a tym bardziej nie mozna żerować na kimś kto jest w gorszej sytuacji finansowej..to po prostu nie etyczne. Jeżeli córka autorki watku czuje sie wykorzystywana finansowo..moze sie wyprowadzic i sama ponosic wszelkie koszty, jednak to by jej sie nie opłacało finasowo, lepiej nie płacic za czynsz, energie elektryczna, ciepło, gaz i wodę..korzystać z urzadzeń rodziców..Moim zdaniem gdy młody człowiek ma mozliwość samodzielnego utrzymania..staje się po prosty dorosły i odpowiedzialny sam za siebie..wiek tu nie odgrywa roli..a podnoszenie swoich kwalifikacji to juz indywidualna decyzja dorosłego człowieka..w ten sposób zaocznie studiować można kolejno na wielu fakultetach a potem "robić" podyplomowe studia..i obarczyc swoim zyciem rodziców do emerytury..gdzieś kiedys trzeba wreszcie odciąć pempowine i jak widac dotyczy to nie tylko nadopiekuńczych mam ale i dorosłych samodzielnych dzieci. które chca korzystać, zerowac na niezamoznych rodzicach nie dając im nic wzamian i jeszcze mając pretensje o "wtrącanie" się w ich dorosłe zycie.. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: babcia47 04.01.09, 13:23 przecież ta dziewczyna dawno odcięła pępowinę i to sama - co jeszcze powinna zrobić, żeby zadowolić mamusię? Pracować nocami? Z czym ona szaleje? Ze czasem sobie wyskoczy na kawę? Naprawde ani Ty ani autorka wątku nigdy nie byłyście z koeżankami na kawie albo innym soczku? Czy takie drobne przyjemności powinny być zakazane dla kogoś, kto i tak bardzo mocno odciąża budżet domowy? Doceń tę dziewczynę, bo ja jakbym miała taką córkę, to byłabym z niej dumna. I przez gardło nie przeszłoby mi żądać od niej więcej niż sama z siebie może dać. GDYBY MATKA JAK CZŁOWIEK POROZMAWIAŁ Z DZIEWCZYNĄ - "SŁUCHAJ JEST CIĘŻKO - DORZUĆ ZE STÓWĘ ALBO DWIE JAK BĘDIZESZ MIAŁA TROCHĘ KASY DO NASZEGO BUDŻETU" - TO ROZUMIEM. Od razu przepraszam za caps locka. A to, że autorka wątku nie ma na to czy na tamto i ma jeszcze pretensje do córki - o żesz....pomijam, ze traktuje tę dziewczynę jak wroga - tak wynika z jej wypowiedzi. Oby jak najwięcej tak zaradnych dziewczyn i jak najmniej takich matek. Odpowiedz Link Zgłoś
noname815 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 28.10.08, 16:33 A gdyby poszla na dzienne, tez kazalabys jej sie dokladac do domu? Zachowujesz sie jak moja matka - poszlam na zaoczne i do pracy zaraz po liceum. Oplacalam sobie studia, ksiazki, przejazdy, jak szlam po zakupy spozywcze to kupowalam za swoje, a nie byly to tylko zakupy dla mnie. Efekt byl taki, ze pracowalam wiecej niz moja matka, zarabialam tyle samo lub podobnie, a nigdy nie mialam pieniedzy, bo placilam za wszystko rowno. A i tak slyszalam ciagle pretensje. Pieprzyku sytuacji dodaje fakt, ze w tym samym czasie moj starszy o 4 lata brat udawal ze studiuje i ciagnal z niej pieniadze az milo, ale to ja slyszalam, ze "tyle kosztuje". Nie musze mowic jaki to mialo "dobroczynny" wplyw na moje relacje z matka. Wez pod uwage, ze nie ponosisz ZADNYCH dodatkowych kosztow na corke w stosunku do okresu przed jej studiami, a co wiecej - wydajesz mniej, bo nie finansujesz jej ciuchow, kosmetykow, wyjsc do kina itp. OSZCZEDZASZ a chcesz jeszcze wiecej?? Pazerna jestes i tyle. Na cudze pieniadze. Docen corke, zamiast ja kopac - dziewczyna jest dzielna, samodzielna i chce cos osiagnac wlasnymi silami. Pozwol jej smaodzielnie dysponowac pieniedzmi, ktore zarobila. Ma do tego pelne prawo. Jedyne co mozesz zrobic, to ja wspierac - niech wie, ze w przeciwienstwie do niektorych kolezanek nie musi sie martwic o oplaty za mieszkanie, niech wie, ze jak wroci do domu po pracy i po zajeciach, dostanie cieply obiad. Wiesz co to znaczy zasuwac na pelnych obrotach 7 dni w tygodniu i jeszcze slyszec pretensje?? Zastanow sie i schowaj pazernosc i zazdrosc o to ze ona ma a ty nie gleboko w kieszen. Odpowiedz Link Zgłoś
marajka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 31.10.08, 13:57 Skoro sama zarabia na studia i własne wydatki, do czego ma się dokładać? Zaradna jest po prostu, i dobrze. 500 zł. na własne wydatki, to nie taki znów majątek, w jeden weekend można lekko przepuścić stówkę. A co z książkami, kserówkami czy zeszytami na studia? Jakby miała 30 lat to co innego. Ale ona ma 20 lat, wielu ludziom w tym wieku rodzice opłacają studia i mieszkanie! Może Ty też zacznij sobie dorabiać na przyjemności? Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Dochody z wlasnego biznesu a stypendium. 31.10.08, 21:36 "a Ty wczoraj się urodziłaś? prowadziłam działalność i miałam dobrą księgowąsmilea dochody małża uprawniały do stypendium" Na studiach mialem blizniaczki ze Skierniewic,ktorzy poza ziemia i domem tam, mieli rowniez ferme kurza,a corki dostawaly stypendium i mieszkaly w akademiku. Troche mnie to buzowalo,ale jak juz zadawac sie z dziewczynami,to lepiej wybierac te ustawione,bo jest gdzie na weekend czy wakacje pojechac. We wielu biznesach jest tak,ze gdyby rozliczac sie po bozemu,to czesto wychodzi tak,ze dobry robol zarabia wiecej niz wlasciciel biznesu. Wielu ludzi nie rozumie,ze w biznesie czesto pracuje sie 7 dni w tygodniu po 14 godzin dziennie. "Czyli oszukiwaliście, jednym słowem - bo na podaniu o stypendium socjalne powinno się uwzględnić dochody z WSZYSTKICH źródeł utrzymania. Ale takie praktyki są niestety popularne na uczelniach - jeden z moich kolegów, syn właściciela stacji benzynowej regularnie pobierał socjalne stypendium, bo tatuś w papierach wykazywał zerowy zysk. A potem się do niego dobrali, rech, rech. Rzyg, rzyg, rzyg." -------- No i wlasciciel biznesu w Stanach musi sam sobie wykupic ubezpieczenie zdrowotne,a robolowi nalezy sie jak psu buda. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Dochody z wlasnego biznesu a stypendium. 02.11.08, 10:30 > No i wlasciciel biznesu w Stanach musi sam sobie wykupic ubezpieczenie > zdrowotne,a robolowi nalezy sie jak psu buda. ownikowi pracodawca funduje 50% składek do ZUS w ramach, których ma ubezpieczenia zdrowotne, rmerytalne, rentowe, wypadkowe i kilka innych..pracodawca musi sobie opłacić je sam i to niezależnie od tego, czy w danym miesiącu osiągnął jakiś dochód..z zasiłku chorobowego w wysokości ok 750,- odciągana jest oczywiście zaliczka na podatek w wysokości 19%..i sam musi opłacić składke zdrowotną (ok 200,-)..gdy jeszcze dojdą koszty stałe (czynsz za lokal, umowy z firmami telekomunikacyjnymi, opłaty bankowe) to chorujący przedsiebiorca praktycznie zostaje bez środków do zycia, jeżeli jest to firma jednoosobowa i jej działalność ulega zawieszeniu..poniesione koszty oczywiscie w skali rocznej pomniejszają uzyskany wcześniej dochód ale to może wpłynąć co najwyzej na zawieszenie opłacania podatku i zwrot jego nadwyzki..ale wypłacony dopiero po złozeniu rozliczenia rocznego Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Dochody z wlasnego biznesu a stypendium. 02.11.08, 10:33 wsiorbało mi część tekstu..w Polsce również pracodawca musi opłacić sobie sam i opłaca pracownikowi 50% jego składek do ZUS (połowa jest potrącana z wynagrodzenia pracownika, drugą połowę opłaca pracodawca) Odpowiedz Link Zgłoś
smerfeta7 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.11.08, 02:22 Może autorka wątku coś powie. Cztery wypowiedzi na poczatku watku i na 233 milczenie. Jaka zapadła decyzja? Placi córka te twoje upragnione 400zł czy nie? A może się już wyprowadziła Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.11.08, 02:51 smerfeta7 napisała: > Jaka zapadła decyzja? Placi córka te twoje upragnione 400zł czy nie? To chyba walka byla o 500 zlociszow? > A może się już wyprowadziła Gdzie i za co? Chyba zeby trafila na starszego bogatego jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
adatheginger Re: Córka powinna dopłacać do domu? 08.11.08, 01:51 jesli bylabym twoja corka i przeczytala to co wypisujesz jak bardzo zawistne masz mysli juz rano by mnie nie bylo w twoim domu.uwazasz ze dziewczyna zuzywa pradu i wody badz medii jak to nazwalas za 400 zlotych?to jest corka twoja kobieto opamietaj sie! Odpowiedz Link Zgłoś
iza38bp Re: Córka powinna dopłacać do domu? 31.12.08, 16:17 dziwi mnie,ze tak mało osób pozytywnie wypowiedziało sie na zaistniały watek.Owszem słuszne i chwalebne jest zdobycie wykształcenia przez dzieci,ale czy jesli w domu sie nie przelewa jak napisała autorka watku ,to czy korona z głowy spadłaby córce gdyby cos dołozyła do wspólnej kasy? czy kupno 4 bluzki jest wazniejsze?czemu tak ,zle oceniacie matk,e,ktos pisze;wyrosna,a córka nie jest wyrodna? przeciez miłosc działa w dwie strony.Dlaczego pokutuje pogląd ,ze mamy całe zycie poswiecac sie dla dzieci,moze matka chciałaby tez sobie kupic jaki ,np.krem,isc do fryzjera,dzieci nauczone sa ze nalezy im sie duzo jak psu kosc,maja jeszcze zycie przed soba,maja czas na ciuchy,podróze ,a co rodzice?czy tylko scisnac za gardło idawac całe zycie? zastanówcie się-kobieta pisze,ze zarabia 1200 zł,a jakie sa realia w Polsce? jesli córka ma 20 lat wiec ona koł 40-45,kazecie jej zmienic prace,moze ktos powie od razu na jaką?ja mam 40 lat-srednie wykształcenie i własnie tyle zarabiam,a mieszkam w b.duzym miescie.Ktos radzi podaj o alimenty,a myslicie ,ze ile sad przysadzi,ja do tej pory brałam po 300 zł na dziecko[14 i 17 lat].Prawda jest tak moi mili,ze ktos kto nie zna wyzeczen ,mysli ze wszystko przychodzi latwo,ktos kto chce naprawde dojsc w zyciu do czegos czasami musi odkupic to pewnymi wyzeczeniami.Moja 17 córka uwaza,ze ja musze dostarczyc jej kasy na kosmetyki,bo musi sie malowac,własnie musi,a gdzie to do cholery pisze,bo musi miec buty takie to a takie i pytam co jeszcze?to co rodzice maja wydobyc spod ziemi,a matka njlepiej niech idzie na ulicę.I jescze jedno ,mieszkałm do tej pory we Włoszech,wyjechałam własnie,zeby było mi troche lepiej,nie znałam jezyka nic,i musiałam sobie poradzic,a włosi,tak mieszkaja z mamusiami do 50 -ciu lat,ale to jest chore,tam jest inna mentalnosc,ale skoro zycie seksualne prowdza do 70 to maja czas. Odpowiedz Link Zgłoś
iloona1960 Śmieszne 20.11.08, 11:31 No i mam wojnę w domu, bo córka widocznie ma zdanie podobne jak większość piszących tu osób. Taka jest teraz młodzież. Mówi, że może dołożyć 200zł, że to szczyt jej możliwości, bo chce sobie odkładać na przyszłość. Po pierwsze wakacje to nie jest pierwsza potrzeba, a inna "przyszłość" to jeszcze zbyt odległa przyszłość, ona nawet porządnego chłopaka nie ma, spotyka się z jakimś od paru miesięcy, a to jeszcze za mało, żeby planowac, a tym bardziej odkładać, na jakąś tam "przyszłość". Powiedziała, że jak się nie zgodzę, to wynajmie sobie jakiś pokój. A proszę, niech wynajmuje. Wtedy dopiero pożałuje, bo zobaczy ile życie kosztuje i że ze mną jest o wiele lepiej. I już cwaniara przebąkuje coś o zmianie pracy - bo teraz jest to praca na nieciekawym stanowisku (taśma produkcyjna), a ona chciałaby pracować gdzieś zgodnie z kierunkiem studiów, nawet znalazła sobie coś takiego, ale to oznacza pensję 1100 netto, więc mniej. Powiedziałam, że jest dorosła, może zmieniać pracę, jeśli ma na to ochotę, ale za mieszkanie każdy dorosły człowiek płaci, więc jej problem skąd weźmie te pieniądze. Jęczała, że chciałaby czasami się gdzieś wyrwać za miasto, no to mnie zupełnie położyło na łopatki - cóż, JA TEŻ BYM CHCIAŁA i jakos nie mogę, a żyję. Nie miałam nigdy z córką dobrego kontaktu, ale teraz to są już szczyty. Skoro poszła na zaoczne i do pracy, to jej wybór. Ja oczekuję, że będzie się zachowywać jak osoba dorosła. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Śmieszne 20.11.08, 12:33 To nie jest śmieszne, to żałosne. Ty jesteś żałosna. Zazdrościsz własnej córce? Nie chcesz, żeby miała lepiej niż Ty? Wiesz co, może wyprowadzenie się z domu nie jest takim złym pomysłem - musi jej być bardzo ciężko, przy tych wszystkich obowiązkach,radzić sobie z matką, która jest tak roszczeniową osobą. Na litość boską - dorosłe czy nie to przecież Twoje dziecko. A w końcu ona nie ma 40 lat i nie siedzi Ci na garnuszku, tylko pracuje, uczy się i ma 19 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
araukaria29 Żałosne. 20.11.08, 14:28 Nic dodać nic ująć. Ja myślę, że Ty też powinnaś myśleć o przyszłości. O jakimś domu starców, kiedy już będziesz niedołężna. Lepiej sama się o to zatroszcz już teraz. Tego przecież ją uczysz...Masz ją w d.... i ona też tam Cię będzie miała. Żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Śmieszne 21.11.08, 10:02 Niech ta nieszczęsna dziewczyna od Ciebie ucieka jak najdalej. Tu już nawet nie chodzi o te 200 złotych czy ileś tam, ale o Twój stosunek do niej. Mieszkać z taką matką - zgroza. Odpowiedz Link Zgłoś
aaaa-122 Re: Śmieszne 21.11.08, 10:22 > > I już cwaniara przebąkuje coś o zmianie pracy - bo teraz jest to > praca na nieciekawym stanowisku (taśma produkcyjna), a ona chciałaby > pracować gdzieś zgodnie z kierunkiem studiów, nawet znalazła sobie > coś takiego, ale to oznacza pensję 1100 netto, więc mniej. > Powiedziałam, że jest dorosła, może zmieniać pracę, jeśli ma na to > ochotę, ale za mieszkanie każdy dorosły człowiek płaci, więc jej > problem skąd weźmie te pieniądze. > Cwaniara, bo rozsądnie planuje przyszłość?I chce pracować i zdobywać doświadczenie? I myśli o swoim zawodzie? Wiesz może też będziesz taką cwaniarą i zamienisz swoją prace za 1200 na podobną do pracy córki za 1500 zł...Przy taśmie to nawet Ty sobie poradzisz.... Moja babcia /prawie 90latka/ o takich jak Ty mówi: wybrakowany człowiek. Ty nie jesteś wybrakowana. Ty jesteś po prostu głupia. Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: Śmieszne 29.11.08, 03:38 WOW!!!! NIe miałas i miec nie bedziesz. szkoda ze ci tez na tym nie zalezy. W zyciu takiej wrednej matki nie widziałam. Chyba byłam naiwna myslac ze wszyscy rodzice chca zeby ich dzieci miały lepiej. Ale ja mam fantastycznych rodziców. dziekuje Ci ilono bo teraz to widze ze naprawde "cudownych rodziców mam". Kiedy widze jak z wypiekami na twarzy słuchaja o moich zagranicznych podrozach i widze ze ciesza się ze mna. Za to ze sa tacy kochani obiecuje sobie ze jak bede zarabiała wiecej to zabiore ich w fantastyczna podroz bo na to zasługują bo zawsze się dla mnie poswiecali nie oczekujac niczego w zamian. Jestes zfrustrowana baba i zal mi ciebie. Oby twoja corka tez kiedys cie pozłaowała. Za twoje zachowanie to poszła bym do mnie płatnej pracy i wystapiła do sadu o alimenty od ciebie. zeby cie pokory nauczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
xkx2 Re: Śmieszne 29.11.08, 20:41 Sugeruje abys wymogła na swej córce rezygnacje ze studiów. Po co jej studia skoro ma prace? Studia kosztują. Jesli z nich zrezygnuje bedzie Ci mogła dać wiecej kasy. To oczywiste, logiczne i proste. Odpowiedz Link Zgłoś
iberka Re: Śmieszne 03.12.08, 17:55 raczej żałosne i to nie córce mówię. Może lepiej dla niej byłoby pójśc na studia dzienne i wtedy nie pracowałaby, no chyba,że rodzice kazaliby jej noce ciągnąć a Wy musielibyście utrzymac w pełni 2 dorosłych dzieci. czy tak byłoby lepiej? czy synowi powiedzieliscie,że może iść do pracy? jest pełnoletni więc tez może płacic za siebie. Nie porównujcie ,co mieliście w jej wieku,bo to była inna rzeczywistość. Iza Odpowiedz Link Zgłoś
jmama Re: Śmieszne 03.01.09, 17:52 To może najpierw sama zacznij zachowywać się jak dorosła bo jak na razie zachowujesz się jak rozpieszczona smarkula, w dodatku zazdrosna o wszystko. Dziewczyna zgodziła się na 200zł ale Ty jej chcesz zabrać wszystko bo jeszcze by na wakacje pojechała albo na weekend ze znajomymi- no szczyt skoro Ty nigdzie nie jeździsz! No i zamiast ją pochwalić, że chce oszczędzać na przyszłość to jeszze Ci źle. Ciekawe czy za jakieś np. 4-5 lat jak będzie chciała wyjść za mąż to bez gadania zasponsorujesz jej wesele, no bo przecież jak dziewczyna chce coś odłożyć to źle i za wcześnie. Moim zdaniem jesteś nienormalną, żeby nie powiedzieć wyrodna matką i wcale się nie dziwię, że macie z córką nienajlepsze relacje. Odpowiedz Link Zgłoś
dworcowo Re: Córka powinna dopłacać do domu? 20.11.08, 14:51 Ja uważam, że jak najbardziej... Bez przesady, to dorosła osoba i też tam mieszka! Odpowiedz Link Zgłoś
marianna777 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 21.11.08, 22:56 Tak to juz jest w życiu, co włożysz to wyjmiesz... Ja na jej miejscu poszłabym na studia dzienne i wystąpiłabym do sądu o należne alimenty od rodziców do czasu ukończenia studiów. Ależby Ci mina zwiędła Odpowiedz Link Zgłoś
slonko771 wpolczuje corce naprawde 23.11.08, 23:43 i nie chodzi o dokładanie samo,ona zgodziła sie na 200 i uwazam ze powinnas sie ucieszyc , ale tty nie chcesz miec dobrych relacji ze swoimdzieckiem , nie chcesz zeby byłojej lepiej w zyciu niz tobie ,deprecjonujesz jej potrzeby , praca zgoda z kierunkiem studiow za nizsza płace uwazasz za fanaberie choc ona chce sie własnei w tym kierunku rozwijac a co za tym idzie pewnie w pszyszłosci miec lepsza prace za lepsza place, z tego co sama napisałas wynika ze masz naprawde fajna core , a sama jestes do poprawki Odpowiedz Link Zgłoś
alina66 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 25.11.08, 09:47 a Ty tak czasami nie trollujesz? Bo zaczynam mieć takie podejrzenie.... Odpowiedz Link Zgłoś
smerfetka8801 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 26.11.08, 08:34 ja mam 20 lat jestem na swoim ,ale uważam ,ze twoja jak najbardziej powinna mój mąz póki mieszkał z rodzicami dawał co miesiąc 700 zł ale i zarabiał więcej Odpowiedz Link Zgłoś
azonka1 powinna cos dopłacać 26.11.08, 10:21 uważam, że masz bardzo rozsądną córkę, ale do domowych wydatków powinna coś dorzucać. Myslę że przesada jest 500pln ale coś jednak tak, fajnie że ma na własne wydatki, taka panna na ciuchy nawet co miesiąc, kawe i zapiekanke na mieście tez powinna mieć, ale gdyby się chciała wyprowdzićmusiała by płacić sporo nawret gdyby wynajęła mieszkanie z koleżankami, policz jej ile wydajecie na samo mieszkanie z mediami i niech sama zdecyduje na ile ja stać żeby dokładać się do rodzinnych wydatków, wam będzie lżej a ona będzie wiedziała że nie jest ciężarem. Od kiedy pracowałam dokładałam sie do mieszkania chociaż nikt tego nie wymagał, ale wiedziałam że mieszkanie to nie małe koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.11.08, 03:02 Nie dajesz jej na szkołe i jeszcze chcesz od niej brac bo zarabia? Rodzice maja obowiazek alimentacyjny na dzieci do 26 roku zycia. Ona mogła by cie pozwac o alimenty na szkołe ale tego nie robi tylko pracuje. Ty piszesz ze ty na siebie 500zł nie wydajesz ale ona za kilka lat tez załozy rodzine i nie bedzie na siebie być moze 500 wydawac. Daj jej pozyc. Moja ciotka brała od mojego brata ale jak się nei uczył. A moja druga ciotka brała ale odkładała dla niego bo on cała pensje by wydał. Jak się żenił to był zaskoczony ze jego mama te pieniadze składała i ze w ten spsob ma na wesele na które musiał by zacząc odkładac. Odpowiedz Link Zgłoś
ida771 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.11.08, 21:09 nie podcinałabym skrzydeł dziewczynie na samym starcie. niech troche zarobi, poczuje siłę w sobie, znajdzie motywacje do pracy i własnego rozwoju, zainwestuje w siebie. potem- zobaczysz- sama zechce sie dokładać do domowej kasy. niech to wyjdzie od niej. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 24.12.08, 00:17 Przecież to jest tania prowokacja. Nie wierzę aby ta historia była prawdziwa. Odpowiedz Link Zgłoś
jansen25 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 25.12.08, 09:12 Dlaczego prowokacja? Mało takich panienek, co ledwie przechodziły z klasy do klasy, a na studia "idą" z nudów - oczywiście zarządzanie i marketing w szkółce nie wiadomo czego, rzecz jasna w systemie niestacjonarnym. W domu zero pomocy, bo tipsy się zepsują. Ja dorabiam od 3 klasy LO, z tym że przez pierwze miesiące studiów, to było wyłącznie siedzenie z nosem w książkach. Wtedy Rodzice rzeczywiście pracowali dużo więcej. Do stypendium za granicą też mi dorzucali przez semestr, bo nie starczało na utrzymanie (skromne przeżycie). Ale widzieli, ile emocjonalnie i czasowo kosztuje mnie ta nauka i że z czasem to wszystko zaprocentuje. Od trzeciego roku miałam stałą pracę na część etatu - nikt nie żądał ode mnie pieniędzy - opłata za net, komórkę wyszła ode mnie. Jak również za wszystkie środki czystości w domu i damskie kosmetyki. Starczało mi na drobne przyjemności i ubrania. Koleżanka jest na ostatnim roku studiów zaocznych. Zrabia nienajgorzej, więc dokłada się do budżetu domowego. Rodzice na emeryturze, wymagają pomocy w wielu sprawach codziennego życia. I jakoś sobie nawzajem pomagają, bez wypominań. Temat wątku został niezbyt szczęśliwie sformułowany. W przypadku studenta może chodzić raczej o częściowe dopłacanie do swoich kosztów utrzymania, a nie o dopłacanie do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
natixb Re: Córka powinna dopłacać do domu? 26.12.08, 18:37 jestem w szoku, mysle ze kazde dziecko od czasu do czasu ponarzeka na swoich rodzicow--do wyjatkow nie naleze, ale dzieki autorce watku, widze ze moi rodzice to skarb. kochaja mnie, chca zebym miala wyksztalcenie, chca dla mnie najlepiej. nie pracuje ale mam tyle by od czasu do czasu kupic dobry kosmetyk badz ciuch, kiedy troche sie uzbieralo moglam poleciec do Tunezji i co--mogli przeciez stwierdzic ze mam placic za dom skoro mam wiecej pieniedzy, nie narzekali ze jade odpoczac na wakacje-cieszyli sie, mogli przeciez stwierdzic ze oni nie wyjezdzaja wiec ja tez mam tego nie robic. na szczescie maja zdrowe podejcia--jestem mloda, zycie dorosle jeszcze przede mna, poki moge mam byc dzieckiem. kocham ich!! wspolczuje bardzo corce autorki watku. co wiecej--mysle ze taka wyrodna matka na starosc bedzie samotna. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.12.08, 11:10 --jestem mloda, zycie dorosle jeszcze przede mna, poki moge mam byc > dzieckiem. kocham ich!! wspolczuje bardzo corce autorki watku. co wiecej--mysle > ze taka wyrodna matka na starosc bedzie samotna. ja moze jestem z innegj bajki..ale dla mnie "dzieci", które studiuja, sa zdolne do załozenia rodziny i pełnoletnie od jakiegos czasu (studiujesz) to kuriozum i nowo obyczaj polegajacy na pasozytowaniu dorosłych na swoich rodzicach..Słusznie napisałaś, ze dla osób dorosłych wygodnie jest być "dzieckiem", nie podejmować za siebie odpowiedzialności, nie podejmowac trudu utrzymania siebie lub wspomożenia rodziców i pozosałych, młodszych członków rodziny..Kiedy to sie tak porobiło? Ja mając 21 lat uważałam sie za osobę dorosłą i uważałam za słuszne podjąć ten wysiłek zgodny z naturalna koleja rzeczy i tym, ze pod kazdym wzgledem byłam już DOROSŁA i tak jak nie godziłam sie na ingerowanie rodziców w moje zycie i życiowe wybory, tak nie uważałam za stosowne na nich żerować..Teraz "dzieckiem" z całym błogosławieństwem nadopiekuńczych rodziców może być i trzydziestolatek..dla mnie to patologia..A przecież rola rodzica jest równiez nauczenie dzieci samodzielności i umiejetności dbania o własne potrzeby i potrzeby swojego potomstwa..niedługo obowiązkiem rodziców będzie dbanie również o wnuków..a właściwie juz teraz to zaczyna byc ich obowiazkiem zdaniem wielu ich dzieci (wspólne mieszkanie, opieka, dofinansowywanie) i nie ma sie co dziwić, jeżeli do ich urodzenia rodzice pozostają "dziećmi" Odpowiedz Link Zgłoś
pam_71 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.12.08, 15:07 A ja mam zupełnie inne spostrzeżenia Dzisiaj jest o wiele więcej studentów(nawet tych dziennych) pracujących !!! Ja studiowałam stacjonarnie na początku lat 90-siątych. Nie pamiętam aby ktoś z moich znajomych pracował (jeżeli już to dorywczo w wakacje)w tym okresie. Dzisiejsza młodzież jest o wiele bardziej "przedsiębiorcza" w tym względzie Pozdr Pam Odpowiedz Link Zgłoś
doralia Re: Córka powinna dopłacać do domu? 30.12.08, 16:03 Szkoda, że osoba, która ten wątek założyła ucichła gdzieś. Najgorsze jest to, że to co zdążyła przedstawić to tylko jad i zawiść. A gdzie miłość i związki rodzinne. Warto byłoby aby dokładniej przedstawiła swoją sytuację materialną i ilość osób w rodzinie oraz z czego wynika jej tak kategoryczne podeście do córki. Jak wymika z głosów przedmówczyń gdyby relacje między matką i córką były dobre to na pewno ten wątek nie trafiłby na forum, bo wiele spraw można omówić w zaciszu rodzinnym. Ja też opłacałam sama sobie studia zaoczne oraz pokrywając koszty z tym związane, ale mama nie żądała ode mnie nic więcej. Nie przepuszczałam wzystkich pieniędzy, ale za radą mamy odkładałam troszkę na wypadek gdybym straciła pracę i było to bardzo mądre. Odpowiedz Link Zgłoś
lady_cafe Re: Córka powinna dopłacać do domu? 31.12.08, 21:34 BYŁO SOBIE GŁUPIA CIPO NIE ROBIĆ DZIECKA SKORO CIĘ NIE STAĆ NA ZAPEWNIENIE MU GODNEGO ŻYCIA. NIE UMIESZ ZAROBIĆ NA ŻYCIE I BĘDZIESZ CIĄGNĄĆ Z CÓRKI? MOŻE JESZCZE ONA MA CIĘ UTRZYMYWAĆ? Odpowiedz Link Zgłoś
mam_na_nia_alergie Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 09:14 Skoro taka jesteś wredna to ja Ci napisze tak: Twierdzisz że Twoja córka jest już dorosła i guzik Cię obchodzi skąd weźmie pieniądze. Chociaż nie zasłaniaj się tu musem utrzymywania 18-letniego syna. Bo przecież on też jest już dorosły, i też się uczy. Sytuacja jest więc taka sama, a twoja córka stara się jak może i za to ma jeszcze po plecach dostawać? Niech on też zacznie dopłacać, przecież guzik Cię obchodzi skąd weźmie...prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
makbyt Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 10:26 Nie wytrzymam! Czemu ludzie napadacie na matkę która uważa że córka mogłaby jej DODAWAĆ pieniądze z własnej pensji do budżetu domowego? A dlaczego ma nie dodawać jeśli jej matce a tym samym rodzinie jest po prostu ciężko. Czy tak trudno zroumieć czyjąś ciężką sytuację fibabsową. Córka zarabia , ma pieniądze i uważam że faktycznie w ciężkiej sytuacji materialnej powinna dopłacać do budżetu domowego. I niech ŻADNE DURNE CIPY nie piszę tekstów że rodzic ma obowiązek alimentacyjny do 26roku życia dziecka i że nie trzeba było decydować się na dziecko i takie tam podobne bo to jest BARDZO ROSZCZENIOWE podejście. Ludzie , jak można być tak nieludzkimi i tylko żądać? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 18:14 Matka chce, aby corka dokładała się z wlasnych pieniędzy (za ktore finansuje już swoje studia, leczenie, ubrania i dojazdy) nie do tego, by rodzina miała co jeść, ale by mamusia miala więcej kasy na wlasne przyjemności. Córka nie ma obowiązku dopłacać do osobistych wydatkw mamusi. Córka niewiele żąda - tylko najprostrzego utrzymania. Nie musi pracować caly dzień, aby mamusia miała na nowy lakier do paznokci. To jest dopiero postawa roszczeniowa... Odpowiedz Link Zgłoś
delecta Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.01.09, 19:20 Czy wierzysz, że z 500 zł, które panience zostają po opłaceniu szkółki i karty można się utrzymać? Pytanie jest źle sformułowane przez założycielkę wątku. Bo córka powinna ewentualnie dopłacać do SWEGO UTRZYMANIA w domu, a nie do domu jako takiego (np. do płynów do czyszczenia toalet, wycieraczki, nowej ścierki do naczyń itp.- chociaż z tego też korzysta, prawda?) Jestem przekonana, że palcem w tym domu nie tknie, bo przecie pracuje i STUDIUJE. Dlatego nie wyskakuj, proszę, z tym lakierem do paznokci do użytku mamusi. Nie widzę powodów, żeby niemłoda już kobieta zabijała się finansowo dla dorosłej panny, która widocznie była za cienka, żeby dostać się na porządne państwowe bezpłatne studia. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 04.01.09, 21:09 A jakaż to niemłoda kobieta? Ma pewnie koło 50-tki. Takie kobiety są w pełni aktywne zawodowo i w tym wieku zbierają owoce swojej pracy zawodowej. Skoro ma mało pieniędzy na przyjemności, to czemu nie postara się o lepszą albo dodatkową pracę, ona albo jej mąż? Oboje państwo siedzą sobie na posadach za 1200 a do córki mają pretensje. Skoro syn skończył 18 lat, niech też dorabia, w końcu to chłopak. Nie podoba mi się podły ton wypowiedzi tej kobiety Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 04.01.09, 21:12 Mamuśka by nie przeżyła gdyby on studiowała dziennie, wtedy by ją to kosztowało dziennie. A na lenia, to bardziej wygląda matka niż córka. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 04.01.09, 21:13 popr. kosztowało więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 04.01.09, 21:22 Jako niemloda już kobieta zareczam, ze 50 lat to nie czas na to, by zyc z pieniedzy zarobionych przez jednocześnie pracującą i studiujacą córke. Trzeba nie mieć wstydu, aby brac na swoje wydatki od ciężko pracującego na własne wykształcenie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
draconessa Re: Córka powinna dopłacać do domu? 10.01.09, 01:33 Verdano w zasadzie jestem czytelniczka raczej, nie pisze za czesto ( purystow jezykowych blagam o wybaczenie re nieobecnosci polskiej czcionki - mieszkam za granica)) Trudno mi sie z toba nie zgodzic - sytuacja jest nastepujaca - mloda corka leniwej i niezbyt wykasztalconej matki zarabia ( horribile dictu!!!) wiecej niz owa mamusia. Z zarobkow owych pokrywa niewdzieczne dziecie pokrywa koszt swych studiow, leczenia, odzienia , dojazdow do pracy tudziez na uczelnie. Podejrzewam, ze pokrywa tez znaczna czesc swego wyzywienia ( posilki w pracy i na uczelni - jak sadze, bywa tam co najmniej w co druga sobote i niedziele?), tudziez potrzeby odziezowe i niekiedy wyjscia ze znajomymi na kawe/ piwko, kino etc. Szanowna Autorka watku piekli sie, iz corka nie dosc, ze bezczelnie studiuje autorka nie miala czasu na 'kursy' - a szkoda - moze zarabialaby lepiej)) to jeszcze ma jakies szalencze pieniadze na siebie , ba, nawet wylica corce, ile pradu owa zuzyje UCZAC SIE!!! Na miejscu corki owej szacownej Pani kazalabym sie Jej wypchac a saa wynioslabym sie gdziekowlek - do wynamjowanej klitki - aby tylko idiotki - mamusi nie miec na glowie!!! Co wiecej - jak czytamy dalej - corka owej Autorki w nastepstwie negocjacji zgodzila sie dokladac do domowego budzetu 200 zl - Autorka dalej nieszczesliwa??? Dziewczyna utrzynuje sie de facto sama - ale wsciekle zawistna mamuska, co kursow nie ma, chce stlamsic corcie. PS Ostatnio zmieniam prace, okazalo sie, ze powinnam sobie kupic samochod - dotychczas korzystalam ze sluzbowego. Moja Mama - sama niezamozna - na wiesc o tym chciala mi przelac sume no konto bo: to spadek, i tak bys miala dla siebie. Oferte odrzucilam, bo kupno samochodu nie jest jakims problemem - ale chodzi mi o podejscie...rozumiecie? w kazdym razie - Autorko - ciesz sie, ze masz corke, ktora inwestuje w swoja przyszlosc i nawet oszczedza na nia!!! Corko - jesli czytasz - pie.prz Mamuske, wyprowadz sie i zyj na swoj rachnek!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Córka powinna dopłacać do domu? 15.01.09, 19:01 Gorsecik rozpiąć, powachlować i podetknąć sole trzeźwiące? Cóż tak cię rozjuszyło, że wyzywasz dyskutantki od damskich organów rodnych? Obowiązek alimentacyjny to fakt. > I niech ŻADNE DURNE CI.. nie piszę tekstów że rodzic ma obowiązek > alimentacyjny do 26roku życia dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
sandvika mam wrażenie że w przypadku synka sytuacja bylaby 04.01.09, 21:29 ... odwrotna, tzn jak synek nie pójdzie na studia, ani do pracy to mamusia dlugo bedzie mu doplacała do kieszonkowego. Przeczytałam wątek i ręce mi opadły.... Uważam, że moim jako rodzica obowiązkiem jest wychowanie dziecka, które to ne kończy się w momencie ukończenia szkoły, ale trwa wiele lat dlużej. Mam starsze koleżanki i wiem ile czasmi trzeba sie nagłówkować, ile naprosić, żeby dzieci chcialy się uczyć, studiować itd. Ty masz to za friko - corka się uczy i pracuje, a ty zamiast namawiać ją na rozwijanie zainteresowań zastanawiasz się jak ją oskubać. W czasie studiów dostawalam od rodzicow tyle samo pieniędzy przez wzystkie lata - wtedy gdy nie dostawalam naukowego i wtedy gdy dostala stypendium za 5.0. Oni uważali że styp. naukowe (490 PLN) to mój bonus na przyjemności za dobrą naukę, zachęcali mnie do niej, zależalo im na szybkim ukończeniu studiów. Z jednej srony aż mi glupio jak o tym pomślę, z drugiej dla mojej córki zrobie tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
xkx Re: mam wrażenie że w przypadku synka sytuacja by 15.01.09, 08:58 Po pierwsze dla mnie autorka wontku to typowy TROL. Po drugie mam niejakie wontpliwości co do zaprezentowanej sytuacji. Polska to nie USa gdzie dzicko w momecie ukończenia szkoły średniej najczęściej jest traktowane jak dorosłe i za mile wdziana jest jego wyprowadzka z domu na tzw. własne. Po trzecie jad saczacy sie z wontków wybitnie świadczy o tym iz sytuacja jest co najmniej a normalna bo w opisanej sytuacji w zadzie autorka wontku winna zmusic córkę do przerwanai studiów. Jak by odpadło czesne zapewne mogła by albo isc na własne albo duzo wiecej dołozyć do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
jansen25 Re: mam wrażenie że w przypadku synka sytuacja by 15.01.09, 18:03 wONtek x 3....... wONpliwości....... O, litości! Odpowiedz Link Zgłoś