Tak mnie mona ta choinka natchnela
Jak tam ida swiateczne przygotowania..? Masa roboty przed wami, czy tak
bardziej lajtowo..? Reszta rodziny zaprzegnieta do roboty, czy dzialacie w
pojedynke..?
U mnie walka wyjatkowo nierowna. Cale sprzatanie itd na mojej glowie. Jakby
malo bylo tego, ze chlop mi wraca do domu srednio o 18tej ostatnio, to jeszcze
ma teraz pracujace soboty.
Cale szczescie nie musze szykowac jedzenia, bo swieta mamy poniekad wyjezdne.
Pieke tylko pierniczki, u siostry ugotuje pewnie kompot z suszonych owocow,
moze upieke miodowca, i nie wiem, czy nie bede robic grzybowej. Ale to juz
lajcik
Natomiast co do sprzatania to poki co pomylam wszystkie drzwi w mieszkaniu i
umylam listewka po listewce zaluzje na oknach. Dzis pewnie umyje okna od
srodka, jutro mam plan od zewnatrz, bo kumpela wpadnie pobawic sie z mlodym.
Ach, no jakze zapomniec o pomocniku (hmmm, czy aby na pewno to jest dobre
slowo..?) Dzielnie lazi za mna krok w krok, rozwija i drze roli z recznikami
papierowymi i w 9/10 ustawi sie idalnie pomiedzy myta wlasnie powierzchnia a
mna...

Jakie sprzatanie bylo proste jak sie nie mialo dziecka..
No, zwierzac mi sie